Demolka państwa. Ośmiogwiazdkowy „program” Tuska w praktyce

Ośmiogwiazdkowy „program” Koalicji Obywatelskiej w praktyce nie oznacza naprawiania błędów poprzedniej ekipy rządzącej, ale totalną demolkę państwa i jego instytucji.
Donald Tusk Demolka państwa. Ośmiogwiazdkowy „program” Tuska w praktyce
Donald Tusk / PAP/Marcin Obara

„J***** prawo”, „j***** państwo”, „j***** konstytucję” – tak można by wulgarnie streścić pierwszych sto dni rządów Donalda Tuska. Zamiast zapowiadanej walki z patologiami władzy i rozwojem państwa mamy jego destrukcję, chaos i utratę zaufania do instytucji publicznych.

Czytaj także: Ukraina: Parlament przyjął ustawę o mobilizacji

 

Kultura, czyli resort siłowy

Jak w każdej „porządnej” dyktaturze, zaczęło się od demontażu mediów. Jeszcze powyborczy szampan nie zdążył wywietrzeć z głów, a już „silni ludzie” z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – trafnie nazwanego przez publicystów PCh24 „resortem siłowym” – weszli do siedziby Telewizji Polskiej, wyłączyli jej sygnał i uniemożliwili dziennikarzom pracę. Działania te wywołały oburzenie i zdumienie nawet krytycznych wobec rządów Prawa i Sprawiedliwości komentatorów.

„W każdym państwie informacji niemiłych dla rządu jest mnóstwo. W jednych państwach jest po prostu cenzura, a w innych próbuje się dziennikarzy oswoić lub przestraszyć różnymi sposobami. W skrajnych momentach dochodzi do takich sytuacji, jak w przypadku Dżamalu Chaszodżdżego, dziennikarza nieprzychylnego władzom Arabii Saudyjskiej, którego po prostu zamordowano. W każdym państwie dążenie do ukrywania przez rząd niewygodnych informacji jest różnie realizowane. W naszym kraju zagadnienie prawa do informacji także niemiłych dla aktualnej władzy reguluje konstytucja i zgodnie z nią należy działać. Nie można ludzi wyrzucać z pracy i wprowadzać likwidacji spółek po to, żeby przeprowadzić czystkę kadrową. Nie można pozostawiać słuchaczy i widzów bez dostępu do telewizji, wyłączając sygnał i likwidując to, co wcześniej oglądali i do czego byli przyzwyczajeni. Nagle zabrania im się oglądać to, co chcą oglądać, i wygląda to tak, jakby byli oni po prostu poddanymi tej władzy, która nagle mówi: «Nie będziesz oglądał tego, bo ja nie pozwalam». Społeczeństwo nie jest przedmiotem arbitralnych decyzji władzy” – wskazywał wówczas w rozmowie z nami konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski. „Minister Bartłomiej Sienkiewicz stworzył sobie sam pozakonstytucyjną podstawę kompetencyjną po to, żeby odwoływać zarządy i rady nadzorcze spółek medialnych, no i wreszcie też do tego, żeby zlikwidować Polskie Radio, Telewizję Polską i Polską Agencję Prasową. Są to działania oderwane od stanu prawnego” – dodawał prof. Piotrowski, komentując tryb przejmowania mediów publicznych przez nową władzę.

Nie zdążyliśmy ochłonąć po szoku związanym z działaniami KO w obszarze mediów, a już rządzący zafundowali nam „igrzyska” pastwienia się nad posłami Mariuszem Kamińskim i Maciejem Wąsikiem, odebrania im immunitetów poselskich, ich aresztowania w Pałacu Prezydenckim, uwięzienia i przeciągania wykonania decyzji prezydenta Andrzeja Dudy o ich ułaskawieniu. Można było odnieść wrażenie, że mamy do czynienia zarazem z próbą nasycenia własnego elektoratu widokiem rozliczeń ze znienawidzonymi konkurentami politycznymi, jak i z pokazem siły, przekazaniem opinii publicznej komunikatu o tym, że obecna władza nie cofnie się w swoich działaniach ani przed łamaniem prawa, ani przed groźbą utraty powagi państwa. Nie będzie także liczyła się ze względami humanitarnymi. O tym ostatnim dobitnie przekonali się represjonowani rolnicy protestujący przeciwko absurdom Zielonego Ładu, a także nasi dziennikarze, którym „uśmiechnięta Polska” zafundowała policyjne prowokacje, ataki gazem łzawiącym i inne sceny kojarzące się działaczom podziemnej Solidarności z czasami stanu wojennego.

Czytaj: Mariusz Błaszczak wskazał, gdzie zdaniem PiS-u powinni trafić relokowani do Polski migranci


 
Putinizacja Polski

 

Ten sam, co w przypadku mediów publicznych, pozaprawny sposób postępowania Koalicja Obywatelska przyjęła wobec kolejnych instytucji państwowych, bezpardonowo je niszcząc. Działania te dotknęły m.in. Prokuraturę Krajową. Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Adam Bodnar uznał, że przywrócenia prokuratora Dariusza Barskiego do służby czynnej w 2022 r. dokonano bez podstawy prawnej. Resort sprawiedliwości ocenił, że powoduje to, iż od 12 stycznia br., nie będąc już w służbie czynnej, nie spełnia on przesłanek do bycia prokuratorem krajowym i od piątku nie pełni tej funkcji i zdecydował, że prokurator Prokuratury Krajowej Jacek Bilewicz został pełniącym obowiązki prokuratorem krajowym.

Prof. Ryszard Piotrowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” krytycznie ocenił, że takie usunięcie możliwe jest jedynie w drodze odwołania, które szczegółowo reguluje ustawa Prawo o prokuraturze. Zgodnie z nią prokuratora krajowego odwołuje premier na wniosek prokuratora generalnego za pisemną zgodą prezydenta. „Ustawa nie przewiduje takiej formy usunięcia prokuratora krajowego z urzędu, z której skorzystał minister Adam Bodnar. A zatem w rozumieniu ustawy prokuratorem krajowym pozostaje ten, kto urząd ten zajmował, zanim minister dostrzegł nieprawidłowość w jego obsadzeniu” – dodał. Stwierdził również, że wszelkie decyzje będące w kompetencji prokuratora krajowego, które podejmie osoba pełniąca obowiązki tego prokuratora, ale nie będąca nim w rozumieniu ustawy, będą obciążone istotną wadą prawną. 

Decyzję Adama Bodnara prawnik i poseł PiS Marek Ast nazwał w rozmowie z portalem Tysol.pl wręcz „putinizacją Polski”. „To jest postępująca anarchia. To jest putinizacja Polski. My w tej chwili możemy jedynie wzywać do opamiętania. Oczywiście może dojść do sytuacji takiego dualizmu, w której z jednej strony będzie legalny prokurator krajowy Barski, a z drugiej strony nielegalny nominat prokuratora generalnego. Mamy absurdalną sytuację, w której instytucja odpowiedzialna za egzekwowanie i przestrzeganie prawa, czyli prokuratura, która jest ustawą zobowiązana do ścigania przestępców, będzie przez przestępców kierowana” – stwierdził.

Kolejna instytucja zagrożona chaosem to Trybunał Konstytucyjny. Sejm przyjął „uchwałę w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego lat 2015–2023 w kontekście działalności Trybunału Konstytucyjnego”. Zaznaczono w niej m.in.: „Sejm RP stoi na stanowisku, że uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy”. Uchwałę tę krytycznie skomentował konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski. „Sejm nie może tak po prostu pożegnać trzech sędziów TK albo wszystkich sędziów uchwałą, nie może stwierdzić nieważności uchwał o wyborze sędziów TK podjętych przez Sejm poprzedniej kadencji” – stwierdził na antenie telewizji wPolsce.pl. Przypomniał o podobnej sytuacji z 2015 roku, która doprowadziła do bardzo poważnego kryzysu konstytucyjnego. „Od tego się wszystko zaczęło, że Sejm nagle zauważył, że sędziowie Trybunału nie są sędziami, i powołał na miejsce już zajęte sędziów, od których pan prezydent odebrał przysięgę, aczkolwiek nie odebrał przysięgi od tych, którzy zostali wcześniej przez Sejm wybrani” – wskazał. W opinii prof. Piotrowskiego uchwała nie rodzi dla Trybunału Konstytucyjnego żadnych skutków. „Parlament może wypowiadać się na temat orzeczeń Trybunału, jest przecież taka praktyka […] nie ma przeszkód, żeby parlament dyskutował nad orzeczeniami. Natomiast nie jest możliwe, żeby Sejm stwierdzał na przykład nieważność orzeczeń Trybunału” – zaznaczył prof. Piotrowski.

Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że rząd Donalda Tuska nie będzie w swoich działaniach szanował ani prawa, ani – tak chętnie wcześniej bronionej, a przez marszałka Szymona Hołownię nawet rzewnie opłakiwanej – konstytucji. Widać także – choćby po działaniach (a raczej ich braku) w sprawie strategicznych dla Polski inwestycji infrastrukturalnych, jak np. CPK, że politycy KO nawet niespecjalnie udają, że zależy im na rozwoju naszego kraju i budowaniu jego silnej pozycji w Europie oraz zapewnianiu mu bezpieczeństwa militarnego, gospodarczego, energetycznego, zdrowotnego, żywnościowego etc. We wszystkich tych obszarach obecny rząd zachowuje się biernie bądź aktywnie destrukcyjnie. O tym, jak daleko postąpi demontaż państwa, zdecyduje opór obywateli, uczciwość poszczególnych urzędników państwowych oraz szybkość weryfikowania opinii na temat obecnego rządu przez jego dawnych zwolenników.
 

Nowy numer

Tekst ukazał się w nowym numerze „Tygodnika Solidarność” dostępnym już od środy w kioskach. 

Chcesz otrzymywać „Tygodnik Solidarność” prosto do swojego domu lub zakładu pracy? Zamów prenumeratę <TUTAJ>

 

 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Kolizja łodzi na Dunaju. Są ofiary śmiertelne i zaginieni z ostatniej chwili
Kolizja łodzi na Dunaju. Są ofiary śmiertelne i zaginieni

Dwie osoby zginęły, a pięć innych uznano za zaginione zapewne w wyniku zderzenia małej motorówki ze statkiem wycieczkowym na Dunaju na północ od Budapesztu, które miało miejsce w sobotę późnym wieczorem – podała węgierska policja.

To skandal. Znany pięściarz wyprowadzony z samolotu z ostatniej chwili
"To skandal". Znany pięściarz wyprowadzony z samolotu

Były zawodowy mistrz świata wagi ciężkiej Tomasz Adamek opowiedział, co spotkało go w samolocie. Znany pięściarz zaplanował powrót do domu w Stanach Zjednoczonych, kiedy spotkała go niemiła przygoda.

Zamach na premiera Słowacji. Nowy trop śledczych z ostatniej chwili
Zamach na premiera Słowacji. Nowy trop śledczych

Ministrowie spraw wewnętrznych i obrony Słowacji Matusz Szutaj Esztok i Robert Kaliniak powiedzieli w niedzielę, że policja zaczęła pracować nad nową wersją śledczą.

Katastrofa lotnicza w Iranie. Na pokładzie prezydent Ebrahim Raisi z ostatniej chwili
Katastrofa lotnicza w Iranie. Na pokładzie prezydent Ebrahim Raisi

Trwają poszukiwania śmigłowca z prezydentem Iranu Ebrahimem Raisim na pokładzie po wypadku w pobliżu Dżolfy w irańskiej prowincji Azerbejdżan Wschodni - przekazała telewizja Al_Dżazira, powołując się na irańskie media państwowe.

Dobrze, że umiem karate. Dramat Anny Lewandowskiej na lotnisku z ostatniej chwili
"Dobrze, że umiem karate". Dramat Anny Lewandowskiej na lotnisku

Anna Lewandowska, żona słynnego piłkarza opowiedziała, co niedawno spotkało ją na lotnisku w Barcelonie. Wystarczyła chwila nieuwagi, by trenerka padła ofiarą ataku.

Uderzenie w całą gospodarkę. Prezes PiS ostrzega przed euro w Polsce z ostatniej chwili
"Uderzenie w całą gospodarkę". Prezes PiS ostrzega przed euro w Polsce

Wprowadzenie euro w Polsce będzie uderzeniem w stopę życiową i w popyt, czyli uderzeniem w całą gospodarkę – ocenił w niedzielę w Tomaszowie Mazowieckim prezes PiS Jarosław Kaczyński. Tak dla polskiej złotówki, to jest część polskiej racji stanu – powiedział.

Nie żyje dziennikarka CNN. Miała 58 lat z ostatniej chwili
Nie żyje dziennikarka CNN. Miała 58 lat

Media obiegły wieści o śmierci znanej prezenterki i dziennikarki CNN. Alicia Steward odeszła w wieku 58 lat. Okoliczności jej śmierci badają służby.

Czarnek ostro odpowiada Tuskowi: Niech Pan nie robi z siebie klauna z ostatniej chwili
Czarnek ostro odpowiada Tuskowi: "Niech Pan nie robi z siebie klauna"

Nie milkną echa niedzielnej awantury, która miała miejsce na antenie Polsat News. Były minister edukacji i poseł PiS Przemysław Czarnek w ostrych słowach odniósł się do wpisu Donalda Tuska.

Jarosław Kaczyński ogłosił plan Siedem razy tak z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński ogłosił plan "Siedem razy tak"

Prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił w niedzielę na konwencji PiS plan "Siedem razy tak", wymieniając na pierwszym miejscu potrzebę działań na rzecz rozwoju Polski. Podkreślił, że to konieczność realizowania wielkich inwestycji, takich jak Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Gorąco w Izraelu. Demonstranci blokują wjazd do Jerozolimy z ostatniej chwili
Gorąco w Izraelu. Demonstranci blokują wjazd do Jerozolimy

Grupa demonstrantów zablokowała w niedzielę główny wjazd do Jerozolimy, domagając się przeprowadzenia w Izraelu ogólnokrajowych wyborów - poinformował dziennik "Harec".

REKLAMA

Demolka państwa. Ośmiogwiazdkowy „program” Tuska w praktyce

Ośmiogwiazdkowy „program” Koalicji Obywatelskiej w praktyce nie oznacza naprawiania błędów poprzedniej ekipy rządzącej, ale totalną demolkę państwa i jego instytucji.
Donald Tusk Demolka państwa. Ośmiogwiazdkowy „program” Tuska w praktyce
Donald Tusk / PAP/Marcin Obara

„J***** prawo”, „j***** państwo”, „j***** konstytucję” – tak można by wulgarnie streścić pierwszych sto dni rządów Donalda Tuska. Zamiast zapowiadanej walki z patologiami władzy i rozwojem państwa mamy jego destrukcję, chaos i utratę zaufania do instytucji publicznych.

Czytaj także: Ukraina: Parlament przyjął ustawę o mobilizacji

 

Kultura, czyli resort siłowy

Jak w każdej „porządnej” dyktaturze, zaczęło się od demontażu mediów. Jeszcze powyborczy szampan nie zdążył wywietrzeć z głów, a już „silni ludzie” z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – trafnie nazwanego przez publicystów PCh24 „resortem siłowym” – weszli do siedziby Telewizji Polskiej, wyłączyli jej sygnał i uniemożliwili dziennikarzom pracę. Działania te wywołały oburzenie i zdumienie nawet krytycznych wobec rządów Prawa i Sprawiedliwości komentatorów.

„W każdym państwie informacji niemiłych dla rządu jest mnóstwo. W jednych państwach jest po prostu cenzura, a w innych próbuje się dziennikarzy oswoić lub przestraszyć różnymi sposobami. W skrajnych momentach dochodzi do takich sytuacji, jak w przypadku Dżamalu Chaszodżdżego, dziennikarza nieprzychylnego władzom Arabii Saudyjskiej, którego po prostu zamordowano. W każdym państwie dążenie do ukrywania przez rząd niewygodnych informacji jest różnie realizowane. W naszym kraju zagadnienie prawa do informacji także niemiłych dla aktualnej władzy reguluje konstytucja i zgodnie z nią należy działać. Nie można ludzi wyrzucać z pracy i wprowadzać likwidacji spółek po to, żeby przeprowadzić czystkę kadrową. Nie można pozostawiać słuchaczy i widzów bez dostępu do telewizji, wyłączając sygnał i likwidując to, co wcześniej oglądali i do czego byli przyzwyczajeni. Nagle zabrania im się oglądać to, co chcą oglądać, i wygląda to tak, jakby byli oni po prostu poddanymi tej władzy, która nagle mówi: «Nie będziesz oglądał tego, bo ja nie pozwalam». Społeczeństwo nie jest przedmiotem arbitralnych decyzji władzy” – wskazywał wówczas w rozmowie z nami konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski. „Minister Bartłomiej Sienkiewicz stworzył sobie sam pozakonstytucyjną podstawę kompetencyjną po to, żeby odwoływać zarządy i rady nadzorcze spółek medialnych, no i wreszcie też do tego, żeby zlikwidować Polskie Radio, Telewizję Polską i Polską Agencję Prasową. Są to działania oderwane od stanu prawnego” – dodawał prof. Piotrowski, komentując tryb przejmowania mediów publicznych przez nową władzę.

Nie zdążyliśmy ochłonąć po szoku związanym z działaniami KO w obszarze mediów, a już rządzący zafundowali nam „igrzyska” pastwienia się nad posłami Mariuszem Kamińskim i Maciejem Wąsikiem, odebrania im immunitetów poselskich, ich aresztowania w Pałacu Prezydenckim, uwięzienia i przeciągania wykonania decyzji prezydenta Andrzeja Dudy o ich ułaskawieniu. Można było odnieść wrażenie, że mamy do czynienia zarazem z próbą nasycenia własnego elektoratu widokiem rozliczeń ze znienawidzonymi konkurentami politycznymi, jak i z pokazem siły, przekazaniem opinii publicznej komunikatu o tym, że obecna władza nie cofnie się w swoich działaniach ani przed łamaniem prawa, ani przed groźbą utraty powagi państwa. Nie będzie także liczyła się ze względami humanitarnymi. O tym ostatnim dobitnie przekonali się represjonowani rolnicy protestujący przeciwko absurdom Zielonego Ładu, a także nasi dziennikarze, którym „uśmiechnięta Polska” zafundowała policyjne prowokacje, ataki gazem łzawiącym i inne sceny kojarzące się działaczom podziemnej Solidarności z czasami stanu wojennego.

Czytaj: Mariusz Błaszczak wskazał, gdzie zdaniem PiS-u powinni trafić relokowani do Polski migranci


 
Putinizacja Polski

 

Ten sam, co w przypadku mediów publicznych, pozaprawny sposób postępowania Koalicja Obywatelska przyjęła wobec kolejnych instytucji państwowych, bezpardonowo je niszcząc. Działania te dotknęły m.in. Prokuraturę Krajową. Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Adam Bodnar uznał, że przywrócenia prokuratora Dariusza Barskiego do służby czynnej w 2022 r. dokonano bez podstawy prawnej. Resort sprawiedliwości ocenił, że powoduje to, iż od 12 stycznia br., nie będąc już w służbie czynnej, nie spełnia on przesłanek do bycia prokuratorem krajowym i od piątku nie pełni tej funkcji i zdecydował, że prokurator Prokuratury Krajowej Jacek Bilewicz został pełniącym obowiązki prokuratorem krajowym.

Prof. Ryszard Piotrowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” krytycznie ocenił, że takie usunięcie możliwe jest jedynie w drodze odwołania, które szczegółowo reguluje ustawa Prawo o prokuraturze. Zgodnie z nią prokuratora krajowego odwołuje premier na wniosek prokuratora generalnego za pisemną zgodą prezydenta. „Ustawa nie przewiduje takiej formy usunięcia prokuratora krajowego z urzędu, z której skorzystał minister Adam Bodnar. A zatem w rozumieniu ustawy prokuratorem krajowym pozostaje ten, kto urząd ten zajmował, zanim minister dostrzegł nieprawidłowość w jego obsadzeniu” – dodał. Stwierdził również, że wszelkie decyzje będące w kompetencji prokuratora krajowego, które podejmie osoba pełniąca obowiązki tego prokuratora, ale nie będąca nim w rozumieniu ustawy, będą obciążone istotną wadą prawną. 

Decyzję Adama Bodnara prawnik i poseł PiS Marek Ast nazwał w rozmowie z portalem Tysol.pl wręcz „putinizacją Polski”. „To jest postępująca anarchia. To jest putinizacja Polski. My w tej chwili możemy jedynie wzywać do opamiętania. Oczywiście może dojść do sytuacji takiego dualizmu, w której z jednej strony będzie legalny prokurator krajowy Barski, a z drugiej strony nielegalny nominat prokuratora generalnego. Mamy absurdalną sytuację, w której instytucja odpowiedzialna za egzekwowanie i przestrzeganie prawa, czyli prokuratura, która jest ustawą zobowiązana do ścigania przestępców, będzie przez przestępców kierowana” – stwierdził.

Kolejna instytucja zagrożona chaosem to Trybunał Konstytucyjny. Sejm przyjął „uchwałę w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego lat 2015–2023 w kontekście działalności Trybunału Konstytucyjnego”. Zaznaczono w niej m.in.: „Sejm RP stoi na stanowisku, że uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy”. Uchwałę tę krytycznie skomentował konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski. „Sejm nie może tak po prostu pożegnać trzech sędziów TK albo wszystkich sędziów uchwałą, nie może stwierdzić nieważności uchwał o wyborze sędziów TK podjętych przez Sejm poprzedniej kadencji” – stwierdził na antenie telewizji wPolsce.pl. Przypomniał o podobnej sytuacji z 2015 roku, która doprowadziła do bardzo poważnego kryzysu konstytucyjnego. „Od tego się wszystko zaczęło, że Sejm nagle zauważył, że sędziowie Trybunału nie są sędziami, i powołał na miejsce już zajęte sędziów, od których pan prezydent odebrał przysięgę, aczkolwiek nie odebrał przysięgi od tych, którzy zostali wcześniej przez Sejm wybrani” – wskazał. W opinii prof. Piotrowskiego uchwała nie rodzi dla Trybunału Konstytucyjnego żadnych skutków. „Parlament może wypowiadać się na temat orzeczeń Trybunału, jest przecież taka praktyka […] nie ma przeszkód, żeby parlament dyskutował nad orzeczeniami. Natomiast nie jest możliwe, żeby Sejm stwierdzał na przykład nieważność orzeczeń Trybunału” – zaznaczył prof. Piotrowski.

Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że rząd Donalda Tuska nie będzie w swoich działaniach szanował ani prawa, ani – tak chętnie wcześniej bronionej, a przez marszałka Szymona Hołownię nawet rzewnie opłakiwanej – konstytucji. Widać także – choćby po działaniach (a raczej ich braku) w sprawie strategicznych dla Polski inwestycji infrastrukturalnych, jak np. CPK, że politycy KO nawet niespecjalnie udają, że zależy im na rozwoju naszego kraju i budowaniu jego silnej pozycji w Europie oraz zapewnianiu mu bezpieczeństwa militarnego, gospodarczego, energetycznego, zdrowotnego, żywnościowego etc. We wszystkich tych obszarach obecny rząd zachowuje się biernie bądź aktywnie destrukcyjnie. O tym, jak daleko postąpi demontaż państwa, zdecyduje opór obywateli, uczciwość poszczególnych urzędników państwowych oraz szybkość weryfikowania opinii na temat obecnego rządu przez jego dawnych zwolenników.
 

Nowy numer

Tekst ukazał się w nowym numerze „Tygodnika Solidarność” dostępnym już od środy w kioskach. 

Chcesz otrzymywać „Tygodnik Solidarność” prosto do swojego domu lub zakładu pracy? Zamów prenumeratę <TUTAJ>

 

 



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe