Czyje interesy realizuje sąd ws. Turowa?

Zarzuty dotyczące nieważności koncesji wydobywczej, której Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska udzieliła kopalni węgla brunatnego Turów, mają z całą pewnością drugie dno. To znaczy, że wprawdzie Wojewódzki Sąd Administracyjny nie nakazał po prostacku zamknąć kopalni. Jednak kwestionując koncesję, mającą zezwolić na kontynuację wydobycia od 2027 roku, otwiera drogę do upragnionego celu – likwidacji kopalni i elektrowni Turów. Czyjego celu? Czy tylko wspomnianych niemieckich i czeskich ekoorganizacji, które uzurpują sobie prawo do kontroli praworządności w Polsce? Czy jeszcze kogoś innego? Nie chodzi tu tylko o likwidację Kombinatu Turów, choć jest to kontynuacja batalii sprzed roku, prowadzonej pod hasłem: „Zamknąć Turów”.
Kopalnia Turów
Kopalnia Turów / fot. M. Żegliński

Kopalnia i działająca obok elektrownia w Turowie o mocy dwóch gigawatów zapewnia od sześciu do ośmiu procent energii w Polskim miksie energetycznym. Obecnie jest to istotny wkład w bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie 6 czerwca postanowił o wstrzymaniu wykonania decyzji środowiskowej z 2022 roku wydanej przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska (GDOŚ) dla kopalni Turów. Wniosek w tej sprawie złożyły organizacje proekologiczne: Fundacja Frank Bold, Greenpeace i Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA. Wszystkie zwracały uwagę na wadliwość decyzji środowiskowej GDOŚ. WSA po rozpatrzeniu skargi ekologów z niemieckich i czeskich organizacji pozarządowych na tę decyzję środowiskową zawiesił ważność wydanej koncesji („wstrzymał wykonanie”). A to ze względu na „możliwość wystąpienia nieodwracalnych szkód w środowisku”. Sędzia stwierdził, że „kieruje się zasadą przezorności”. Sprawa dotyczy sytuacji po 2026 roku – na podstawie zaskarżonej i zawieszonej obecnie decyzji GDOŚ wydano koncesję na eksploatację złoża węgla brunatnego w Turowie w latach 2026–2044. Do 2026 roku obowiązuje zupełnie inna koncesja, która nie jest przedmiotem tego postępowania. Wyjaśniła to rzeczniczka sądu wojewódzkiego po mocno zagmatwanym i niejasnym postanowieniu sędziego WSA Jarosława Łuczaja. Przypomnijmy, że sędzia Łuczaj nie tylko teraz wydał postanowienie zawieszające ważność koncesji dla inwestycji w Turowie. Rok temu poparł list Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, które stanęło po stronie wyroku TSUE nakazującego zamknięcie kopalni. To każe krytycznie spojrzeć na jego bezstronność w obecnym postępowaniu.

Jeśli w 2027 roku nie będzie koncesji, nie można będzie prowadzić wydobycia. Turów zostanie zlikwidowany i będzie w Polsce miejsce na import energii elektrycznej.

Warszawski Sąd Administracyjny ma zarzuty prokuratorskie

Prokuratura Krajowa zarzuca Warszawskiemu Sądowi Administracyjnemu naruszenia przepisów mających istotny wpływ na wynik sprawy. Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej prokurator Łukasz Łapczyński poinformował, że „kierując zażalenie, prokurator podniósł zarzuty naruszenia przepisów postępowania mające istotny wpływ na wynik sprawy”. Według prokuratury WSA wstrzymał wykonanie zaskarżonej decyzji GDOŚ „pomimo braku uprawdopodobnienia przesłanek udzielenia ochrony tymczasowej”.

Zdaniem Prokuratury Krajowej Wojewódzki Sąd Administracyjny m.in. nie wyjaśnił też, „jakie konkretne zdarzenia czy okoliczności spowodują trudne, a nawet nieodwracalne szkody w środowisku i nieodwracalne uszczerbki w mieniu”. Ponadto – według Prokuratury Krajowej – WSA poprzestał „w zasadzie na powieleniu argumentów zaprezentowanych przez wnioskujących o wstrzymanie wykonania decyzji”.

– Prokurator zwrócił uwagę, że podejmując decyzję w tej sprawie, sąd powinien działać transparentnie i należycie ją uzasadnić, tym bardziej, że orzekał na posiedzeniu niejawnym, a sprawa odnosi się do zdarzeń szczególnie istotnych z punktu widzenia interesu społecznego, w tym dalszego zatrudniania kilku tysięcy osób – podkreślił Łapczyński.
Warto przy każdym ataku i na Turów, i na wszelkie inne polskie obiekty energetyczne przypominać, że zarzuty w rodzaju zagrożenia klimatu czy niespełniania przepisów (np. przy postępowaniu o koncesję) to zwykle naciągane preteksty. Dlaczego nikt, żadna organizacja pozarządowa nie interesuje się, jak to wygląda w liczniejszych niż w Polsce kopalniach odkrywkowych w Niemczech?

Węgiel brunatny – narodowe bogactwo Niemiec

Węgiel brunatny w Niemczech to energetyczny skarb. W 2020 roku w czterech krajach związkowych (landach) RFN – Nadrenii Północnej-Westfalii, Brandenburgii, Saksonii i Saksonii-Anhalt – w kopalniach odkrywkowych wydobyto około 150 mln ton węgla brunatnego – podaje portal Statista.com. Obecnie podobno nawet więcej. Całkowite odejście od węgla w Niemczech ma nastąpić do 2038 roku, jednak teraz Niemcy to potentat na skalę światową, jeśli chodzi o węgiel brunatny. W 2020 roku w górnictwie węgla brunatnego w Niemczech zatrudnionych było około 19,5 tys. osób. Duża część energii elektrycznej w RFN pochodzi z elektrowni na to paliwo. Wydobycie węgla brunatnego w Niemczech stanowiło w 2021 roku 44 proc. wydobycia tego surowca w Europie, co daje Niemcom pierwsze miejsce na naszym kontynencie.

Wobec perspektyw węgla brunatnego w Niemczech występuje pewna dychotomia – zakłada się stopniowe ograniczanie wydobycia, ale wciąż istnieją plany likwidowania wsi i osiedli ze względu na budowę nowych kopalń odkrywkowych. Protesty różnych organizacji ekologicznych przeciwko górnictwu węgla brunatnego są dość malownicze, ale niemrawe i bezskuteczne. W Łużycach, gdzie przy granicy z Polską funkcjonują cztery duże odkrywki i elektrownie na węgiel brunatny, mieszkańcy od lat skarżą się m.in. na obniżanie się poziomu wód gruntowych, wysychanie okolicznych jezior, a także zanieczyszczenie lokalnych rzek siarczanami. W przeciwieństwie do operatora kopalń – firmy LEAG, która kwestionuje związek między wydobyciem a zmianą sytuacji hydrologicznej – zarówno rząd Brandenburgii, jak i tamtejszy wyższy sąd administracyjny przyznają, że takie powiązanie istnieje, ale usprawiedliwiają kontynuowanie pozyskiwania surowca nadrzędnym interesem publicznym (źródło: Ośrodek Studiów Wschodnich).

NRF i stronnicza Unia Europejska

– Mimo tych zastrzeżeń ani TSUE, ani Komisji Europejskiej nie przyszło do głowy, aby zamknąć jakiekolwiek kopalnie węgla brunatnego w Niemczech. Co więcej, w tym kraju zdaje się przybywać kopalń. Obecnie ponad 50 proc. energii jest produkowana z węgla – brunatnego i kamiennego – uważają niektórzy eksperci giełdy londyńskiej.

Komisja Europejska nie zabrała głosu, gdy w Niemczech przed pandemią otwierano kolejną elektrownię na węgiel brunatny. – Nawet niemieccy Zieloni nie protestują przeciwko węglowi na terenie Niemiec, natomiast uznają za stosowane wypowiadać się na temat tego, co się dzieje w Polsce – zauważyła europosłanka Anna Zalewska.

Opinie ekspertów

– Mamy znaczące zasoby węgla brunatnego. I powinniśmy wzorem Niemców wykorzystywać ten węgiel brunatny. W Niemczech rozbudowuje się odkrywki węgla brunatnego, a przykładem jest wielka kopalnia odkrywkowa Hambach niedaleko Kolonii. Niemcy zużywają do 150 mln ton rocznie węgla brunatnego do produkcji energii elektrycznej, podczas gdy Polska tylko 50 mln ton – powiedział prof. Władysław Mielczarski w wywiadzie dla portalu wnp.pl. Jednak te 50 mln ton jest dla nas bardzo ważne, o czym także mówił prof. Mielczarski. To jeden z podstawowych elementów energetycznego bezpieczeństwa Polski, dlatego że ten surowiec mamy w kraju.

Cele niemieckie

Jednak coraz wyraźniej widać, że bezpieczeństwo energetyczne chcą nam zapewniać właśnie Niemcy. Przyświecają im dwa cele: ekonomiczny i polityczny.

Ekonomiczny: po sprowadzeniu polskiej energetyki do wiatraków i fotowoltaiki – zanim wybudujemy wszystkie planowane elektrownie jądrowe – będziemy musieli importować prąd. Z nieoficjalnych, ale kompetentnych źródeł niemieckich pochodzi informacja, że ten import to będzie od 11 do 16 proc. naszego zapotrzebowania. Import byłby oczywiście z RFN.

Zamknięcie Turowa to na polskim rynku ubytek od 5 do 8 proc. energii elektrycznej, co już stanowi poważny deficyt. Po Turowie pod dyktando niemieckich ekologicznych organizacji pozarządowych dojdzie prawdopodobnie do zamknięcia polskich kopalń węgla kamiennego. To niewątpliwie stworzy konieczność importu energii elektrycznej z Niemiec. Uzależnienie gospodarcze jest efektywnym sposobem uzależnienia politycznego. Tak jak realizowała to Rosja dzięki dominacji na rynku gazu. Nie bez powodu w niedawnej debacie sejmowej nad nowelizacją ustawy Prawo energetyczne posłowie opozycji chcieli wycofać z projektu nowelizacji przepis zakazujący importowania energii elektrycznej przez prywatnych przedsiębiorców. Posłom Zjednoczonej Prawicy udało się odrzucić tę poprawkę. Jednak zagrożenie, które prowadziłoby do zepchnięcia Polski do statusu kolonii Niemiec (i ewentualnie kilku innych chętnych państw), potencjalnie istnieje.

Tekst pochodzi z 27 (1797) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Jako najważniejszego partnera Polski Polacy wskazali USA. UE na drugim miejscu Wiadomości
Jako najważniejszego partnera Polski Polacy wskazali USA. UE na drugim miejscu

W najnowszym sondażu przeprowadzonym przez United Surveys na zlecenie Wirtualnej Polski Polacy zostali zapytani o kluczowych partnerów kraju w kwestiach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej w 2026 roku.

UE zwołuje spotkanie przywódców w sprawie Grenlandii z ostatniej chwili
UE zwołuje spotkanie przywódców w sprawie Grenlandii

Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa poinformował w niedzielę, że w najbliższych dniach planuje zwołać nadzwyczajne posiedzenie unijnych przywódców w sprawie Grenlandii. Według źródeł unijnych miałoby się ono odbyć w najbliższy czwartek, 22 stycznia.

Pałac Buckingham: Nowe doniesienia ws. księżnej Kate Wiadomości
Pałac Buckingham: Nowe doniesienia ws. księżnej Kate

Księżna Kate ponownie przyciągnęła uwagę mediów, tym razem swoim nietypowym zachowaniem podczas oficjalnego spotkania. W czwartek, 15 stycznia, żona księcia Williama odwiedziła Windsor, aby spotkać się z angielską kadrą rugby kobiet.

Warszawa bez wody w kilku dzielnicach. Mróz wywołuje kolejne awarie Wiadomości
Warszawa bez wody w kilku dzielnicach. Mróz wywołuje kolejne awarie

W Warszawie silny mróz znów daje się we znaki. W niedzielę, 18 stycznia, MPWiK zgłosiło osiem awarii w siedmiu dzielnicach, przez co 83 adresy nie mają wody.

Grafzero: Co się kręci w Polsce 2026? z ostatniej chwili
Grafzero: Co się kręci w Polsce 2026?

Polskie premiery filmowe 2026! Postapokalipsa, filmy historyczne, dramaty obyczajowe i wiele innych. Grafzero vlog literacki sprawdza co warto obejrzeć w 2026 roku.

Astronomowie nie kryją zaskoczenia. Ten obiekt nie był aktywny od 100 mln lat Wiadomości
Astronomowie nie kryją zaskoczenia. Ten obiekt nie był aktywny od 100 mln lat

W odległej galaktyce o nazwie J1007+3540 astronomowie zaobserwowali niezwykłe zjawisko. Supermasywna czarna dziura znajdująca się w jej centrum po bardzo długim okresie ciszy znów wykazała aktywność. Przez niemal 100 milionów lat była uśpiona, a teraz najwyraźniej wróciła do życia.

Medal na zakończenie mistrzostw. Polska sztafeta trzecia w Europie Wiadomości
Medal na zakończenie mistrzostw. Polska sztafeta trzecia w Europie

Felix Pigeon, Michał Niewiński, Diane Sellier i Łukasz Kuczyński w sztafecie wywalczyli brązowy medal mistrzostw Europy w short tracku. To była ostatnia konkurencja imprezy zakończonej w holenderskim Tilburgu.

Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat Wiadomości
Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, nad Europą dominował będzie układ wysokiego ciśnienia z centrum na pograniczu Białorusi i Ukrainy, jedynie południe kontynentu oraz rejon Wysp Brytyjskich znajdzie się w zasięgu niżów. Polska będzie pod wpływem wyżu, w powietrzu polarnym kontynentalnym.

KE otworzyła rynek UE na brazylijskie kurze jaja zanim podpisała umowę z Mercosur z ostatniej chwili
KE otworzyła rynek UE na brazylijskie kurze jaja zanim podpisała umowę z Mercosur

„Wystarczyła jedna decyzja Komisji Europejskiej o szerszym otwarciu rynku na jaja konsumpcyjne brazylijskiego pochodzenia” - poinformowała Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz.

Nie żyje legenda disco polo Wiadomości
Nie żyje legenda disco polo

Środowisko muzyki disco polo pogrążyło się w żałobie. W wieku 50 lat zmarł Krzysztof Chiliński - współzałożyciel, wokalista i twarz legendarnego zespołu Vabank. Był on ostatnim żyjącym członkiem pierwotnego składu grupy, która w latach 90. cieszyła się popularnością na polskiej scenie muzyki tanecznej.

REKLAMA

Czyje interesy realizuje sąd ws. Turowa?

Zarzuty dotyczące nieważności koncesji wydobywczej, której Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska udzieliła kopalni węgla brunatnego Turów, mają z całą pewnością drugie dno. To znaczy, że wprawdzie Wojewódzki Sąd Administracyjny nie nakazał po prostacku zamknąć kopalni. Jednak kwestionując koncesję, mającą zezwolić na kontynuację wydobycia od 2027 roku, otwiera drogę do upragnionego celu – likwidacji kopalni i elektrowni Turów. Czyjego celu? Czy tylko wspomnianych niemieckich i czeskich ekoorganizacji, które uzurpują sobie prawo do kontroli praworządności w Polsce? Czy jeszcze kogoś innego? Nie chodzi tu tylko o likwidację Kombinatu Turów, choć jest to kontynuacja batalii sprzed roku, prowadzonej pod hasłem: „Zamknąć Turów”.
Kopalnia Turów
Kopalnia Turów / fot. M. Żegliński

Kopalnia i działająca obok elektrownia w Turowie o mocy dwóch gigawatów zapewnia od sześciu do ośmiu procent energii w Polskim miksie energetycznym. Obecnie jest to istotny wkład w bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie 6 czerwca postanowił o wstrzymaniu wykonania decyzji środowiskowej z 2022 roku wydanej przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska (GDOŚ) dla kopalni Turów. Wniosek w tej sprawie złożyły organizacje proekologiczne: Fundacja Frank Bold, Greenpeace i Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA. Wszystkie zwracały uwagę na wadliwość decyzji środowiskowej GDOŚ. WSA po rozpatrzeniu skargi ekologów z niemieckich i czeskich organizacji pozarządowych na tę decyzję środowiskową zawiesił ważność wydanej koncesji („wstrzymał wykonanie”). A to ze względu na „możliwość wystąpienia nieodwracalnych szkód w środowisku”. Sędzia stwierdził, że „kieruje się zasadą przezorności”. Sprawa dotyczy sytuacji po 2026 roku – na podstawie zaskarżonej i zawieszonej obecnie decyzji GDOŚ wydano koncesję na eksploatację złoża węgla brunatnego w Turowie w latach 2026–2044. Do 2026 roku obowiązuje zupełnie inna koncesja, która nie jest przedmiotem tego postępowania. Wyjaśniła to rzeczniczka sądu wojewódzkiego po mocno zagmatwanym i niejasnym postanowieniu sędziego WSA Jarosława Łuczaja. Przypomnijmy, że sędzia Łuczaj nie tylko teraz wydał postanowienie zawieszające ważność koncesji dla inwestycji w Turowie. Rok temu poparł list Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, które stanęło po stronie wyroku TSUE nakazującego zamknięcie kopalni. To każe krytycznie spojrzeć na jego bezstronność w obecnym postępowaniu.

Jeśli w 2027 roku nie będzie koncesji, nie można będzie prowadzić wydobycia. Turów zostanie zlikwidowany i będzie w Polsce miejsce na import energii elektrycznej.

Warszawski Sąd Administracyjny ma zarzuty prokuratorskie

Prokuratura Krajowa zarzuca Warszawskiemu Sądowi Administracyjnemu naruszenia przepisów mających istotny wpływ na wynik sprawy. Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej prokurator Łukasz Łapczyński poinformował, że „kierując zażalenie, prokurator podniósł zarzuty naruszenia przepisów postępowania mające istotny wpływ na wynik sprawy”. Według prokuratury WSA wstrzymał wykonanie zaskarżonej decyzji GDOŚ „pomimo braku uprawdopodobnienia przesłanek udzielenia ochrony tymczasowej”.

Zdaniem Prokuratury Krajowej Wojewódzki Sąd Administracyjny m.in. nie wyjaśnił też, „jakie konkretne zdarzenia czy okoliczności spowodują trudne, a nawet nieodwracalne szkody w środowisku i nieodwracalne uszczerbki w mieniu”. Ponadto – według Prokuratury Krajowej – WSA poprzestał „w zasadzie na powieleniu argumentów zaprezentowanych przez wnioskujących o wstrzymanie wykonania decyzji”.

– Prokurator zwrócił uwagę, że podejmując decyzję w tej sprawie, sąd powinien działać transparentnie i należycie ją uzasadnić, tym bardziej, że orzekał na posiedzeniu niejawnym, a sprawa odnosi się do zdarzeń szczególnie istotnych z punktu widzenia interesu społecznego, w tym dalszego zatrudniania kilku tysięcy osób – podkreślił Łapczyński.
Warto przy każdym ataku i na Turów, i na wszelkie inne polskie obiekty energetyczne przypominać, że zarzuty w rodzaju zagrożenia klimatu czy niespełniania przepisów (np. przy postępowaniu o koncesję) to zwykle naciągane preteksty. Dlaczego nikt, żadna organizacja pozarządowa nie interesuje się, jak to wygląda w liczniejszych niż w Polsce kopalniach odkrywkowych w Niemczech?

Węgiel brunatny – narodowe bogactwo Niemiec

Węgiel brunatny w Niemczech to energetyczny skarb. W 2020 roku w czterech krajach związkowych (landach) RFN – Nadrenii Północnej-Westfalii, Brandenburgii, Saksonii i Saksonii-Anhalt – w kopalniach odkrywkowych wydobyto około 150 mln ton węgla brunatnego – podaje portal Statista.com. Obecnie podobno nawet więcej. Całkowite odejście od węgla w Niemczech ma nastąpić do 2038 roku, jednak teraz Niemcy to potentat na skalę światową, jeśli chodzi o węgiel brunatny. W 2020 roku w górnictwie węgla brunatnego w Niemczech zatrudnionych było około 19,5 tys. osób. Duża część energii elektrycznej w RFN pochodzi z elektrowni na to paliwo. Wydobycie węgla brunatnego w Niemczech stanowiło w 2021 roku 44 proc. wydobycia tego surowca w Europie, co daje Niemcom pierwsze miejsce na naszym kontynencie.

Wobec perspektyw węgla brunatnego w Niemczech występuje pewna dychotomia – zakłada się stopniowe ograniczanie wydobycia, ale wciąż istnieją plany likwidowania wsi i osiedli ze względu na budowę nowych kopalń odkrywkowych. Protesty różnych organizacji ekologicznych przeciwko górnictwu węgla brunatnego są dość malownicze, ale niemrawe i bezskuteczne. W Łużycach, gdzie przy granicy z Polską funkcjonują cztery duże odkrywki i elektrownie na węgiel brunatny, mieszkańcy od lat skarżą się m.in. na obniżanie się poziomu wód gruntowych, wysychanie okolicznych jezior, a także zanieczyszczenie lokalnych rzek siarczanami. W przeciwieństwie do operatora kopalń – firmy LEAG, która kwestionuje związek między wydobyciem a zmianą sytuacji hydrologicznej – zarówno rząd Brandenburgii, jak i tamtejszy wyższy sąd administracyjny przyznają, że takie powiązanie istnieje, ale usprawiedliwiają kontynuowanie pozyskiwania surowca nadrzędnym interesem publicznym (źródło: Ośrodek Studiów Wschodnich).

NRF i stronnicza Unia Europejska

– Mimo tych zastrzeżeń ani TSUE, ani Komisji Europejskiej nie przyszło do głowy, aby zamknąć jakiekolwiek kopalnie węgla brunatnego w Niemczech. Co więcej, w tym kraju zdaje się przybywać kopalń. Obecnie ponad 50 proc. energii jest produkowana z węgla – brunatnego i kamiennego – uważają niektórzy eksperci giełdy londyńskiej.

Komisja Europejska nie zabrała głosu, gdy w Niemczech przed pandemią otwierano kolejną elektrownię na węgiel brunatny. – Nawet niemieccy Zieloni nie protestują przeciwko węglowi na terenie Niemiec, natomiast uznają za stosowane wypowiadać się na temat tego, co się dzieje w Polsce – zauważyła europosłanka Anna Zalewska.

Opinie ekspertów

– Mamy znaczące zasoby węgla brunatnego. I powinniśmy wzorem Niemców wykorzystywać ten węgiel brunatny. W Niemczech rozbudowuje się odkrywki węgla brunatnego, a przykładem jest wielka kopalnia odkrywkowa Hambach niedaleko Kolonii. Niemcy zużywają do 150 mln ton rocznie węgla brunatnego do produkcji energii elektrycznej, podczas gdy Polska tylko 50 mln ton – powiedział prof. Władysław Mielczarski w wywiadzie dla portalu wnp.pl. Jednak te 50 mln ton jest dla nas bardzo ważne, o czym także mówił prof. Mielczarski. To jeden z podstawowych elementów energetycznego bezpieczeństwa Polski, dlatego że ten surowiec mamy w kraju.

Cele niemieckie

Jednak coraz wyraźniej widać, że bezpieczeństwo energetyczne chcą nam zapewniać właśnie Niemcy. Przyświecają im dwa cele: ekonomiczny i polityczny.

Ekonomiczny: po sprowadzeniu polskiej energetyki do wiatraków i fotowoltaiki – zanim wybudujemy wszystkie planowane elektrownie jądrowe – będziemy musieli importować prąd. Z nieoficjalnych, ale kompetentnych źródeł niemieckich pochodzi informacja, że ten import to będzie od 11 do 16 proc. naszego zapotrzebowania. Import byłby oczywiście z RFN.

Zamknięcie Turowa to na polskim rynku ubytek od 5 do 8 proc. energii elektrycznej, co już stanowi poważny deficyt. Po Turowie pod dyktando niemieckich ekologicznych organizacji pozarządowych dojdzie prawdopodobnie do zamknięcia polskich kopalń węgla kamiennego. To niewątpliwie stworzy konieczność importu energii elektrycznej z Niemiec. Uzależnienie gospodarcze jest efektywnym sposobem uzależnienia politycznego. Tak jak realizowała to Rosja dzięki dominacji na rynku gazu. Nie bez powodu w niedawnej debacie sejmowej nad nowelizacją ustawy Prawo energetyczne posłowie opozycji chcieli wycofać z projektu nowelizacji przepis zakazujący importowania energii elektrycznej przez prywatnych przedsiębiorców. Posłom Zjednoczonej Prawicy udało się odrzucić tę poprawkę. Jednak zagrożenie, które prowadziłoby do zepchnięcia Polski do statusu kolonii Niemiec (i ewentualnie kilku innych chętnych państw), potencjalnie istnieje.

Tekst pochodzi z 27 (1797) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane