Nowe unijne opłaty uderzą w kierowców i transport. Zobacz jak wzrosną koszty

Już niedługo transport drogowy zostanie objęty unijnymi opłatami za emisję CO2. Nikt nie ma złudzeń, że firmy z sektora TSL przerzucą te koszty na obywateli, którzy zapłacą za walkę z klimatem podwójnie – pierwszy raz pośrednio, a drugi raz, tankując na stacjach i kupując opał. ETS2 to w rzeczywistości podatek dla najuboższych.
Widok z samochodu, ciężarówki
Widok z samochodu, ciężarówki / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • ETS2 podniesie ceny paliw i opału, a zwraca uwagę, że firmy transportowe przerzucą koszty na konsumentów, uderzając najmocniej w najuboższych.
  • Polski sektor TSL ostrzega, że przy obecnej infrastrukturze i kosztach elektryfikacja transportu dalekodystansowego jest niewykonalna.
  • Społeczny Fundusz Klimatyczny nie pokryje realnych kosztów wzrostu cen, które Polacy odczują zarówno w zakupach, jak i codziennych dojazdach.

 

Autostrada do biedy

Obecnie na polskim rynku działa ponad 100 dużych firm transportowych zatrudniających ponad 250 pracowników, a nasz sektor transportu, spedycji i logistyki (TSL) generuje 7 procent PKB. Polskie firmy są liderem pod względem pracy przewozowej w Unii Europejskiej. W 2018 roku zrównaliśmy się z numerem 1, czyli Niemcami, a później przegoniliśmy naszego zachodniego sąsiada. Dziś nasze firmy realizują około 20 procent unijnych przewozów. Jesteśmy prawdziwą transportową potęgą, ale by zachować swoją pozycję, branża musi zmierzyć się z paroma wyzwaniami. Najpoważniejsze z nich dotyczą małej dostępności pracowników oraz restrykcyjnej polityki klimatycznej Unii Europejskiej.

To dane zaczerpnięte z raportu „Transport drogowy w Polsce 2024–2025” powstałego na zlecenie związku pracodawców Transport i Logistyka Polska. Zwrócono w nim między innymi uwagę na fakt, że firmy transportowe nie są skłonne do inwestowania w pojazdy nisko- oraz zeroemisyjne. Powodem jest brak infrastruktury do ładowania pojazdów, wysokie ceny aut elektrycznych i brak wsparcia ze strony państwa. System dotacji do zakupu zeroemisyjnych samochodów ciężarowych ruszył w Polsce dopiero w połowie 2025 roku.

„Jako branża oczekiwalibyśmy, aby surowa polityka dotycząca transformacji energetycznej została nieco złagodzona. Bazując na obecnie dostępnych rozwiązaniach, elektryfikacja dalekodystansowego transportu wydaje się niemożliwa ani kosztowo, ani operacyjnie. Nadal brakuje realnego zaangażowania i gotowości zleceniodawców do wspólnego z przewoźnikami inwestowania w bardziej ekologiczne rozwiązania”

– skomentował w raporcie Marcin Sojda, dyrektor zarządzający H.Z. Transport Poland.

 

„Czysty populizm”

Już w najbliższych latach branża TSL będzie musiała zmierzyć się z systemem ETS2, którego wejście w życie przesunięto na 2028 rok. Jego skutki będą odczuwalne nie tylko przez kierowców ciężarówek, ale przez wszystkich użytkowników samochodów spalinowych. Analizę kosztową nowego unijnego systemu przedstawiono w najnowszym raporcie Solidarności „Energia. Transport. Społeczeństwo. Wpływ systemu ETS2 na gospodarkę Polski”. W opracowaniu możemy przeczytać, że cena benzyny po wprowadzeniu ETS2 wzrośnie od 0,54 zł do nawet 1,48 zł za litr, diesla od 0,63 zł do 1,71 zł, a LGP od 0,39 do 1,07 zł. To wyliczenia dla scenariuszy, w których certyfikaty za emisję CO2 kosztować będą od 55 do 150 euro za tonę.

Przy takich podwyżkach firma transportowa zatrudniająca 10 kierowców ciężarówek będzie musiała zapłacić dodatkowo za paliwo od 219 do 595 tys. zł rocznie. W skali zaś całego kraju podwyżki paliw będą nas kosztować od 3,7 do 10 mld euro.

 

Transport na celowniku

Unia chce zdekarbonizować praktycznie wszystko, a transport jest drugim po energetyce najbardziej emisyjnym sektorem. Dla Brukseli jest to priorytet i nie ma co liczyć, że „zieloni politycy” przestaną „troszczyć się” o to, czym jeździmy. Z tego powodu w 2035 roku wszystkie sprzedawane nowe auta mają być zeroemisyjne, a na ulicach mają jeździć tylko elektryczne i wodorowe autobusy miejskie.
Zaostrzane są również normy dotyczące emisji dwutlenku węgla przez pojazdy spalinowe.

– My jako branża transportowa jesteśmy pośrednikiem. Za ETS2 w transporcie drogowym zapłaci każdy mieszkaniec naszego kraju w postaci towarów i usług. Hasło „zanieczyszczający płaci” to czysty populizm. Te koszty poniosą rodzice, kupując pieluchy dla małego dziecka, staruszka w domu opieki, inwalida, chory, po prostu każdy. Wszelkie usługi transportowe są realizowane dla konsumentów i oni za to zapłacą

– powiedział nam Maciej Wroński, prezes związku pracodawców Transport i Logistyka Polska.

Przedstawiciel branży transportowej zwrócił uwagę, że w ostatnich kilkunastu latach udało się zredukować emisję CO2 w przewozach towarowych o około 30 procent i nie były tu potrzebne ścisłe regulacje. Zadziałał postęp technologiczny i dążenie przez przedsiębiorstwa do obniżenia kosztów działalności.

– Jeszcze kilkanaście lat temu ciągnik siodłowy z naczepą o łącznej masie 40 ton palił ponad 30 litrów oleju napędowego na 100 km. W tej chwili ten ciągnik pali dwadzieścia parę litrów. Bez jakichkolwiek unijnych regulacji transport drogowy zmniejszył emisje CO2 o około 30 procent. Dekretowanie takich celów, że będziemy zeroemisyjni w 2050 roku, ma się tak samo do rzeczywistości jak dyrektywa, że każdy Europejczyk ma żyć 120 lat

–stwierdził prezes Wroński.

Jego zdaniem elektryfikacja floty jest możliwa w przypadku firm kurierskich, a nie przewozów międzynarodowych.

– Przeciętny przebieg ciągnika siodłowego z naczepą to jest 10–12 tys. kilometrów miesięcznie. Pojazd elektryczny ze względu na konieczność ładowania może mieć przebieg na poziomie mniej więcej 7 tys. kilometrów. Nawet w idealnym świecie, gdyby elektryki były tańsze od pojazdów spalinowych i mielibyśmy wszędzie ładowarki, to do przewozu tej samej masy towarowej potrzebowalibyśmy dwa razy więcej pojazdów elektrycznych i tyle samo kierowców. Urzędnicy mogą dekretować różne rzeczy, ale my praktycy możemy jasno wykazać, że tutaj nie ma mowy o oszczędności zasobów. Elektryfikacja ma sens i rynek ją wybiera na przykład w firmach kurierskich. Natomiast w przewozach dalekodystansowych czy międzyregionalnych nie ma możliwości wykorzystania pojazdów elektrycznych i wodorowych

– ocenił.

 

Drogie tankowanie

Kolejna odsłona unijnej polityki klimatycznej nie pominie zwykłych kierowców. Podwyżki na stacjach są nieuniknione i już dziś możemy oszacować, w jakim stopniu wpłyną na nasze portfele. W ostatnich trzech miesiącach popularna 95 kosztowała średnio 5,80 zł za litr. Przyjmując, że auto spala średnio 7 litrów na 100 kilometrów, łatwo wyliczyć, ile kosztuje przeciętnego Kowalskiego dojazd do pracy dziś i ile będzie go kosztował po wprowadzeniu systemu ETS2.

W obecnych warunkach dojazd do pracy ze wsi do miasta oddalonego o 50 kilometrów to w dwie strony koszt mniej więcej 40,6 zł. Zatem przy 20 dniach roboczych Kowalski zapłaci za paliwo 812 złotych miesięcznie.
Po wejściu w życie systemu ETS2 i uwzględnieniu dzisiejszych kosztów zakupu uprawnień do emisji rzędu 80 euro Kowalski będzie musiał wyłożyć już 922 zł. Zatem w ciągu roku jego portfel zostanie odchudzony o 1320 zł.

 

Ceny i tak wzrosną

By ochronić obywateli przed nadmiernymi wzrostami cen, Unia Europejska postanowiła wprowadzić do dyrektywy o ETS2 mechanizmy stabilizujące. Jeden z nich polega na tym, że jeśli średnia cena uprawnień przez kolejne 2 miesiące przekraczać będzie 45 euro, to z rezerwy stabilności rynkowej uwolnione zostanie 20 milionów dodatkowych uprawnień. Większa podaż uprawnień ma skutkować zbiciem ich cen. Takie operacje można będzie stosować jednak tylko do końca 2029 roku i to maksymalnie 2 razy na 12 miesięcy. W przypadkach bardziej ekstremalnych Unia uwolni na rynek 50 mln, a w najgorszym wariancie nawet 150 mln dodatkowych uprawnień.

Przyjmijmy więc, że Bruksela odniesie sukces i ustabilizuje ceny właśnie na takim poziomie. Przy uprawnieniach na poziomie 45 euro cena litra benzyny wzrośnie o 46 groszy, oleju napędowego o 54 grosze, a gazu o 30 groszy. W takim scenariuszu statystyczny Polak, pokonując w dni robocze trasę 100 km, zapłaci za dojazdy o 64 zł więcej w ciągu miesiąca i o 768 zł więcej w ciągu całego roku. Osoby oglądające każdą złotówkę mogą nomen omen zzielenieć ze złości. Za dojazdy więcej zapłacą też osoby jeżdżące PKS-ami.

 

Taki mamy klimat

Nie da się ukryć, że system ETS2 dotknie w największym stopniu osoby najuboższe, pokonujące wiele kilometrów, by dotrzeć do pracy, ogrzewające się węglem i zamieszkujące w starszych budynkach wymagających termomodernizacji: ocieplenia ścian, wymiany drzwi, okien czy pieca. Szczególnie odczują to emeryci mieszkający samotnie w starych domach, jak i wszyscy dysponujący niskimi dochodami – oni zawsze najmocniej odczuwają dodatkowe opłaty ze względu na niski poziom dochodu rozporządzalnego. Najmniej zapłaci za to osoba, która dobrze zarabia, do pracy chodzi pieszo, dojeżdża rowerem lub małym autem elektrycznym i mieszka w nowo wybudowanym, energooszczędnym mieszkaniu. Unijna polityka klimatyczna zmusza ludzi, aby w swoich wydatkach i planach na przyszłość nadali największy priorytet walce o klimat, a nie swoim osobistym potrzebom.
 

Dla Polaków jest to wyjątkowo niekorzystne, ponieważ ze względu na położenie geograficzne potrzebujemy więcej ciepła i zasobów do ogrzania swoich domów niż Włosi czy Hiszpanie. Po prostu „taki mamy klimat”.
Koszty społeczne systemu ETS2 ma złagodzić Społeczny Fundusz Klimatyczny, z którego nasz kraj otrzyma 11,4 mld euro. To środki na lata 2026–2032, a więc „pi razy drzwi” dostaniemy z Unii 7–8 mld złotych rocznie. Te pieniądze są dalece niewystarczające ,porównując je choćby z krajowym programem Czyste Powietrze, którego budżet wynosi 103 mld zł na lata 2018–2029 (ponad 9 mld zł rocznie).

Podsumowując, należy podkreślić, że za ETS2 zapłacimy podwójnie. Pośrednio kupując produkty i usługi, bo branża TSL doliczy do nich koszty emisji CO2, a bezpośrednio tankując na stacjach i kupując opał dla naszych domostw.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Przemysław Czarnek: Żadne OZE-sroze. My mamy nasz węgiel z ostatniej chwili
Przemysław Czarnek: Żadne OZE-sroze. My mamy nasz węgiel

Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek ocenił, że przedstawiciele silnego państwa powinni pojechać do Brukseli i wypowiedzieć m.in. unijny ETS, odnawialne źródła energii czy Zielony Ład. – My mamy nasz węgiel, nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich – dodał.

Kultowy teleturniej wraca do Polsatu. Ibisz mówi o zmianach Wiadomości
Kultowy teleturniej wraca do Polsatu. Ibisz mówi o zmianach

Popularny teleturniej Awantura o kasę wraca na antenę Polsat. Nowe odcinki będzie można oglądać w każdą sobotę i niedzielę o godz. 17:30. Program ponownie poprowadzi Krzysztof Ibisz.

Przemysław Czarnek: Mam być maszynistą, a prezes Kaczyński kierownikiem pociągu z ostatniej chwili
Przemysław Czarnek: Mam być maszynistą, a prezes Kaczyński kierownikiem pociągu

Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek podkreślił w sobotę w Krakowie, że partia wsiada do znakomicie naoliwionego pociągu szybkich prędkości, po to, żeby wybrać dla Polski. Dodał, że ma być maszynistą tego pociągu, a prezes Jarosław Kaczyński kierownikiem.

Przemysław Czarnek kandydatem PiS na premiera. Lawina komentarzy z ostatniej chwili
Przemysław Czarnek kandydatem PiS na premiera. Lawina komentarzy

Podczas sobotniej konwencji w Krakowie prezes Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem PiS na premiera będzie Przemysław Czarnek. W sieci pojawiła się lawina komentarzy.

Mieszkańcy mogli go zauważyć na niebie. Specjalny samolot nad Warszawą Wiadomości
Mieszkańcy mogli go zauważyć na niebie. Specjalny samolot nad Warszawą

W nocy z 6 na 7 marca nad Warszawą pojawił się specjalistyczny samolot wyposażony w kamery termowizyjne. Maszyna wykonywała lot związany z kolejnym etapem badań warszawskiej sieci ciepłowniczej prowadzonych przez Veolia Warszawa.

Oficjalnie: Przemysław Czarnek kandydatem PiS na premiera z ostatniej chwili
Oficjalnie: Przemysław Czarnek kandydatem PiS na premiera

Podczas sobotniej konwencji w Krakowie prezes Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na urząd premiera w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych będzie Przemysław Czarnek.

Pożar na Podkarpaciu. Strażacy walczą z ogniem z ostatniej chwili
Pożar na Podkarpaciu. Strażacy walczą z ogniem

Strażacy walczą z pożarem, który wybuchł w sobotę w ośrodku wypoczynkowym w miejscowości Trójca w gminie Ustrzyki Dolne w powiecie bieszczadzkim na Podkarpaciu – informuje RMF FM.

Klub przekazał smutną wiadomość. Nie żyje 21-letni piłkarz Wiadomości
Klub przekazał smutną wiadomość. Nie żyje 21-letni piłkarz

Tragiczne informacje napłynęły ze środowiska piłkarskiego. W wieku 21 lat zmarł Jakub Łoboda, zawodnik trzecioligowego klubu MKP Carina Gubin. O śmierci młodego piłkarza poinformował w piątek jego klub w mediach społecznościowych.

3 marca, w Berlinie odbył się „sąd specjalny” nad Polską tylko u nas
3 marca, w Berlinie odbył się „sąd specjalny” nad Polską

3 marca w Berlin odbyła się debata wokół książki historyka Grzegorz Rossoliński-Liebe dotyczącej roli polskich burmistrzów w czasie niemieckiej okupacji. W centrum dyskusji znalazła się postać Juliana Kulskiego, który w czasie wojny pełnił funkcję komisarycznego burmistrza Warszawy z rozkazu Polskiego Państwa Podziemnego.

Wyłączenia prądu w woj. pomorskim. Ważny komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu w woj. pomorskim. Ważny komunikat dla mieszkańców

Mieszkańcy województwa pomorskiego powinni przygotować się na planowane przerwy w dostawie energii elektrycznej. Operator sieci Energa Operator opublikował harmonogram wyłączeń, które obejmą zarówno duże miasta, m.in. Gdańsk i Gdynię, jak i mniejsze miejscowości w powiecie m.in wejherowskim, kartuskim, tczewskim oraz starogardzkim. Wyłączenia mają charakter planowy i są związane z pracami prowadzonymi przy sieci energetycznej. Sprawdź, gdzie dokładnie zabraknie prądu.

REKLAMA

Nowe unijne opłaty uderzą w kierowców i transport. Zobacz jak wzrosną koszty

Już niedługo transport drogowy zostanie objęty unijnymi opłatami za emisję CO2. Nikt nie ma złudzeń, że firmy z sektora TSL przerzucą te koszty na obywateli, którzy zapłacą za walkę z klimatem podwójnie – pierwszy raz pośrednio, a drugi raz, tankując na stacjach i kupując opał. ETS2 to w rzeczywistości podatek dla najuboższych.
Widok z samochodu, ciężarówki
Widok z samochodu, ciężarówki / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • ETS2 podniesie ceny paliw i opału, a zwraca uwagę, że firmy transportowe przerzucą koszty na konsumentów, uderzając najmocniej w najuboższych.
  • Polski sektor TSL ostrzega, że przy obecnej infrastrukturze i kosztach elektryfikacja transportu dalekodystansowego jest niewykonalna.
  • Społeczny Fundusz Klimatyczny nie pokryje realnych kosztów wzrostu cen, które Polacy odczują zarówno w zakupach, jak i codziennych dojazdach.

 

Autostrada do biedy

Obecnie na polskim rynku działa ponad 100 dużych firm transportowych zatrudniających ponad 250 pracowników, a nasz sektor transportu, spedycji i logistyki (TSL) generuje 7 procent PKB. Polskie firmy są liderem pod względem pracy przewozowej w Unii Europejskiej. W 2018 roku zrównaliśmy się z numerem 1, czyli Niemcami, a później przegoniliśmy naszego zachodniego sąsiada. Dziś nasze firmy realizują około 20 procent unijnych przewozów. Jesteśmy prawdziwą transportową potęgą, ale by zachować swoją pozycję, branża musi zmierzyć się z paroma wyzwaniami. Najpoważniejsze z nich dotyczą małej dostępności pracowników oraz restrykcyjnej polityki klimatycznej Unii Europejskiej.

To dane zaczerpnięte z raportu „Transport drogowy w Polsce 2024–2025” powstałego na zlecenie związku pracodawców Transport i Logistyka Polska. Zwrócono w nim między innymi uwagę na fakt, że firmy transportowe nie są skłonne do inwestowania w pojazdy nisko- oraz zeroemisyjne. Powodem jest brak infrastruktury do ładowania pojazdów, wysokie ceny aut elektrycznych i brak wsparcia ze strony państwa. System dotacji do zakupu zeroemisyjnych samochodów ciężarowych ruszył w Polsce dopiero w połowie 2025 roku.

„Jako branża oczekiwalibyśmy, aby surowa polityka dotycząca transformacji energetycznej została nieco złagodzona. Bazując na obecnie dostępnych rozwiązaniach, elektryfikacja dalekodystansowego transportu wydaje się niemożliwa ani kosztowo, ani operacyjnie. Nadal brakuje realnego zaangażowania i gotowości zleceniodawców do wspólnego z przewoźnikami inwestowania w bardziej ekologiczne rozwiązania”

– skomentował w raporcie Marcin Sojda, dyrektor zarządzający H.Z. Transport Poland.

 

„Czysty populizm”

Już w najbliższych latach branża TSL będzie musiała zmierzyć się z systemem ETS2, którego wejście w życie przesunięto na 2028 rok. Jego skutki będą odczuwalne nie tylko przez kierowców ciężarówek, ale przez wszystkich użytkowników samochodów spalinowych. Analizę kosztową nowego unijnego systemu przedstawiono w najnowszym raporcie Solidarności „Energia. Transport. Społeczeństwo. Wpływ systemu ETS2 na gospodarkę Polski”. W opracowaniu możemy przeczytać, że cena benzyny po wprowadzeniu ETS2 wzrośnie od 0,54 zł do nawet 1,48 zł za litr, diesla od 0,63 zł do 1,71 zł, a LGP od 0,39 do 1,07 zł. To wyliczenia dla scenariuszy, w których certyfikaty za emisję CO2 kosztować będą od 55 do 150 euro za tonę.

Przy takich podwyżkach firma transportowa zatrudniająca 10 kierowców ciężarówek będzie musiała zapłacić dodatkowo za paliwo od 219 do 595 tys. zł rocznie. W skali zaś całego kraju podwyżki paliw będą nas kosztować od 3,7 do 10 mld euro.

 

Transport na celowniku

Unia chce zdekarbonizować praktycznie wszystko, a transport jest drugim po energetyce najbardziej emisyjnym sektorem. Dla Brukseli jest to priorytet i nie ma co liczyć, że „zieloni politycy” przestaną „troszczyć się” o to, czym jeździmy. Z tego powodu w 2035 roku wszystkie sprzedawane nowe auta mają być zeroemisyjne, a na ulicach mają jeździć tylko elektryczne i wodorowe autobusy miejskie.
Zaostrzane są również normy dotyczące emisji dwutlenku węgla przez pojazdy spalinowe.

– My jako branża transportowa jesteśmy pośrednikiem. Za ETS2 w transporcie drogowym zapłaci każdy mieszkaniec naszego kraju w postaci towarów i usług. Hasło „zanieczyszczający płaci” to czysty populizm. Te koszty poniosą rodzice, kupując pieluchy dla małego dziecka, staruszka w domu opieki, inwalida, chory, po prostu każdy. Wszelkie usługi transportowe są realizowane dla konsumentów i oni za to zapłacą

– powiedział nam Maciej Wroński, prezes związku pracodawców Transport i Logistyka Polska.

Przedstawiciel branży transportowej zwrócił uwagę, że w ostatnich kilkunastu latach udało się zredukować emisję CO2 w przewozach towarowych o około 30 procent i nie były tu potrzebne ścisłe regulacje. Zadziałał postęp technologiczny i dążenie przez przedsiębiorstwa do obniżenia kosztów działalności.

– Jeszcze kilkanaście lat temu ciągnik siodłowy z naczepą o łącznej masie 40 ton palił ponad 30 litrów oleju napędowego na 100 km. W tej chwili ten ciągnik pali dwadzieścia parę litrów. Bez jakichkolwiek unijnych regulacji transport drogowy zmniejszył emisje CO2 o około 30 procent. Dekretowanie takich celów, że będziemy zeroemisyjni w 2050 roku, ma się tak samo do rzeczywistości jak dyrektywa, że każdy Europejczyk ma żyć 120 lat

–stwierdził prezes Wroński.

Jego zdaniem elektryfikacja floty jest możliwa w przypadku firm kurierskich, a nie przewozów międzynarodowych.

– Przeciętny przebieg ciągnika siodłowego z naczepą to jest 10–12 tys. kilometrów miesięcznie. Pojazd elektryczny ze względu na konieczność ładowania może mieć przebieg na poziomie mniej więcej 7 tys. kilometrów. Nawet w idealnym świecie, gdyby elektryki były tańsze od pojazdów spalinowych i mielibyśmy wszędzie ładowarki, to do przewozu tej samej masy towarowej potrzebowalibyśmy dwa razy więcej pojazdów elektrycznych i tyle samo kierowców. Urzędnicy mogą dekretować różne rzeczy, ale my praktycy możemy jasno wykazać, że tutaj nie ma mowy o oszczędności zasobów. Elektryfikacja ma sens i rynek ją wybiera na przykład w firmach kurierskich. Natomiast w przewozach dalekodystansowych czy międzyregionalnych nie ma możliwości wykorzystania pojazdów elektrycznych i wodorowych

– ocenił.

 

Drogie tankowanie

Kolejna odsłona unijnej polityki klimatycznej nie pominie zwykłych kierowców. Podwyżki na stacjach są nieuniknione i już dziś możemy oszacować, w jakim stopniu wpłyną na nasze portfele. W ostatnich trzech miesiącach popularna 95 kosztowała średnio 5,80 zł za litr. Przyjmując, że auto spala średnio 7 litrów na 100 kilometrów, łatwo wyliczyć, ile kosztuje przeciętnego Kowalskiego dojazd do pracy dziś i ile będzie go kosztował po wprowadzeniu systemu ETS2.

W obecnych warunkach dojazd do pracy ze wsi do miasta oddalonego o 50 kilometrów to w dwie strony koszt mniej więcej 40,6 zł. Zatem przy 20 dniach roboczych Kowalski zapłaci za paliwo 812 złotych miesięcznie.
Po wejściu w życie systemu ETS2 i uwzględnieniu dzisiejszych kosztów zakupu uprawnień do emisji rzędu 80 euro Kowalski będzie musiał wyłożyć już 922 zł. Zatem w ciągu roku jego portfel zostanie odchudzony o 1320 zł.

 

Ceny i tak wzrosną

By ochronić obywateli przed nadmiernymi wzrostami cen, Unia Europejska postanowiła wprowadzić do dyrektywy o ETS2 mechanizmy stabilizujące. Jeden z nich polega na tym, że jeśli średnia cena uprawnień przez kolejne 2 miesiące przekraczać będzie 45 euro, to z rezerwy stabilności rynkowej uwolnione zostanie 20 milionów dodatkowych uprawnień. Większa podaż uprawnień ma skutkować zbiciem ich cen. Takie operacje można będzie stosować jednak tylko do końca 2029 roku i to maksymalnie 2 razy na 12 miesięcy. W przypadkach bardziej ekstremalnych Unia uwolni na rynek 50 mln, a w najgorszym wariancie nawet 150 mln dodatkowych uprawnień.

Przyjmijmy więc, że Bruksela odniesie sukces i ustabilizuje ceny właśnie na takim poziomie. Przy uprawnieniach na poziomie 45 euro cena litra benzyny wzrośnie o 46 groszy, oleju napędowego o 54 grosze, a gazu o 30 groszy. W takim scenariuszu statystyczny Polak, pokonując w dni robocze trasę 100 km, zapłaci za dojazdy o 64 zł więcej w ciągu miesiąca i o 768 zł więcej w ciągu całego roku. Osoby oglądające każdą złotówkę mogą nomen omen zzielenieć ze złości. Za dojazdy więcej zapłacą też osoby jeżdżące PKS-ami.

 

Taki mamy klimat

Nie da się ukryć, że system ETS2 dotknie w największym stopniu osoby najuboższe, pokonujące wiele kilometrów, by dotrzeć do pracy, ogrzewające się węglem i zamieszkujące w starszych budynkach wymagających termomodernizacji: ocieplenia ścian, wymiany drzwi, okien czy pieca. Szczególnie odczują to emeryci mieszkający samotnie w starych domach, jak i wszyscy dysponujący niskimi dochodami – oni zawsze najmocniej odczuwają dodatkowe opłaty ze względu na niski poziom dochodu rozporządzalnego. Najmniej zapłaci za to osoba, która dobrze zarabia, do pracy chodzi pieszo, dojeżdża rowerem lub małym autem elektrycznym i mieszka w nowo wybudowanym, energooszczędnym mieszkaniu. Unijna polityka klimatyczna zmusza ludzi, aby w swoich wydatkach i planach na przyszłość nadali największy priorytet walce o klimat, a nie swoim osobistym potrzebom.
 

Dla Polaków jest to wyjątkowo niekorzystne, ponieważ ze względu na położenie geograficzne potrzebujemy więcej ciepła i zasobów do ogrzania swoich domów niż Włosi czy Hiszpanie. Po prostu „taki mamy klimat”.
Koszty społeczne systemu ETS2 ma złagodzić Społeczny Fundusz Klimatyczny, z którego nasz kraj otrzyma 11,4 mld euro. To środki na lata 2026–2032, a więc „pi razy drzwi” dostaniemy z Unii 7–8 mld złotych rocznie. Te pieniądze są dalece niewystarczające ,porównując je choćby z krajowym programem Czyste Powietrze, którego budżet wynosi 103 mld zł na lata 2018–2029 (ponad 9 mld zł rocznie).

Podsumowując, należy podkreślić, że za ETS2 zapłacimy podwójnie. Pośrednio kupując produkty i usługi, bo branża TSL doliczy do nich koszty emisji CO2, a bezpośrednio tankując na stacjach i kupując opał dla naszych domostw.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane