Adam Chmielecki: Pocztowcy też mają zjechać pod ziemię?

Niestety wiele wskazuje na to, że w 2026 roku będziemy świadkami niejednej bitwy podobnej do tej, którą stoczyli górnicy z PG "Silesia". Przez Polskę przechodzi fala zwolnień grupowych. I swój szczyt ma chyba jeszcze przed sobą. Zapowiedzi „restrukturyzacji” i zwolnień płyną również z sektora publicznego, a wiele państwowych gigantów – do niedawna czempionów nie tylko krajowej gospodarki – radzi sobie coraz słabiej. Gdy przyjdą problemy, pamiętajmy o lekcji, której udzielili nam górnicy z „Silesii”.
Protest w PG Silesia / fot. NSZZ
Protest w PG Silesia / fot. NSZZ "S" Region Podbeskidzie

28 grudnia 1981 roku z kopalni „Piast” w Bieruniu, z poziomu 600, ponad pół kilometra pod ziemią, wyjechało kilkuset ostatnich górników protestujących przeciwko wprowadzeniu przez juntę gen. Jaruzelskiego stanu wojennego. Nie mieli oczywiście szans na zmianę biegu historii. Miarą ich sukcesu był ostatni, najdłuższy, najbardziej wytrwały strajk po tym, gdy komunistyczne władze PRL wypowiedziały wojnę własnemu narodowi. Pokazali determinację, solidarność, odwagę. Pokazali, co znaczy dla nich wolność. W istocie, jak śpiewał w balladzie jeden z bardów „Solidarności” Jan Krzysztof Kelus, byli wolną Polską sprowadzoną siłą pod ziemię.

 

Spontaniczny protest

Również w grudniu, tyle że 44 lata później, swój protest pod ziemią prowadzili górnicy z kopalni „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach. Historia „Piasta” nieustannie powracała mi w myślach, gdy obserwowałem walkę górników z „Silesia” Śląsku o swoje miejsca pracy i o równe traktowanie pracowników w Polsce. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia AD 2025 dwudziestu górników z tego zakładu spontanicznie, oddolnie rozpoczęło protest „na dole” – nie wyjechali z kopalni po zakończeniu swojej zmiany.

O co walczyli górnicy z "Silesii"? O to, by ich kopalnia, podobnie jak pozostałe w Polsce, została objęta programem osłonowym ujętym w znowelizowanej niedawno ustawie górniczej. Nie stało się tak mimo apeli ze strony „Solidarności” i Kancelarii Prezydenta RP, a argumentem strony rządowej był fakt, że „Silesia” to kopalnia prywatna, nie należąca do jednego z państwowych holdingów. W rządzie nikt nie zauważył, że i węgiel ten sam, i rynek ten sam, i warunki pracy tak samo ciężkie, i ryzyko zawodowe tak samo duże.

 

Podzieleni – przegrywamy. Zdeterminowani, solidarni – wygrywamy

Oczywiście porównując oba te podziemne protesty nie twierdzę automatycznie, że Polska w roku 1981 i Polska w roku 2025 to takie same Polski. Nie porównuję Polski zniewolonej, komunistycznej, podległej Moskwie, autorytarnej, z Polską obecną. Chociaż dobrze wiemy, że słowa o „koalicji 13 grudnia” wielu Polakom same cisną się na usta… Porównuję podobną determinację w działaniu pracowników.

Mechanizm jest bowiem ten sam – a pokazuje go właśnie historia „Solidarności” trwająca już 45 lat – niezależnie od okoliczności zewnętrznych. Podzieleni, skłóceni – przegrywamy. Zdeterminowani, solidarni, wytrwali – wygrywamy. My – pracownicy, my – obywatele.

Tak stało się w przypadku protestu w kopalni „Silesia”. Przypomnijmy – oddolnego, który bardzo mocno wsparli związkowcy z „Solidarności” na wszystkich poziomach: organizacji zakładowej, Regionu Podbeskidzie (na którego terenie znajduje się kopalnia), Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki, a także Komisji Krajowej. W Wigilię Bożego Narodzenia do protestujących na dole górników „Silesii” zjechał przewodniczący Związku Piotr Duda. Presja medialna i związkowa oraz determinacja górników, którzy protestowali osiem dni (w tym przez Boże Narodzenie) przyniosły efekty. Minister energii Miłosz Motyka przyspieszył swój przyjazd do Katowic na negocjacje z protestującymi i podpisał porozumienie zakładające objęcie pracowników „Silesii” programem alokacji i osłon zgodnie z zapisami nowelizacji ustawy górniczej. 

 

Co nas czeka w roku 2026?

Niestety wiele wskazuje na to, że w 2026 roku będziemy świadkami niejednej podobnej bitwy.

Zakusy na polskie górnictwo, czy raczej jego upadek, trwają. Przez Polskę przechodzi fala zwolnień grupowych. I swój szczyt ma chyba jeszcze przed sobą. Co symptomatyczne, zapowiedzi „restrukturyzacji” i zwolnień płyną również z sektora publicznego, a wiele państwowych gigantów – do niedawna czempionów nie tylko krajowej gospodarki – radzi sobie coraz słabiej. Pocztowcy, kolejarze i inni też mają zjechać pod ziemię? Tylko w taki spektakularny, ale i dramatyczny sposób można zmusić rządzących do dialogu społecznego? Inaczej nie potrafimy ze sobą rozmawiać? 

 

Gdy przyjdą problemy, pamiętajmy o lekcji, której udzielili nam górnicy z „Silesii”.

 

Adam Chmielecki


Artykuł ukazał się w "Magazynie Solidarność" nr 1/2026
 


 

POLECANE
MSZ Węgier alarmuje: To bezprecedensowa zewnętrzna ingerencja w wybory pilne
MSZ Węgier alarmuje: To bezprecedensowa zewnętrzna ingerencja w wybory

Na niespełna dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi władze w Budapeszcie biją na alarm. Szef węgierskiej dyplomacji mówi wprost o zewnętrznej presji i próbie wpłynięcia na wynik głosowania.

J.D. Vance: Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie z ostatniej chwili
J.D. Vance: Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie

To nie jest tak, że nie szanujemy naszych sojuszników, lecz Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie - powiedział we wtorek w telewizji Fox News wiceprezydent USA J.D. Vance. Pochwalił sobotnie przemówienie sekretarza stanu USA Marco Rubio na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

Ostry spór po odejściu z Kanału Zero. Stanowski nazwał Wolskiego „dezerterem” z ostatniej chwili
Ostry spór po odejściu z Kanału Zero. Stanowski nazwał Wolskiego „dezerterem”

Między twórcą Kanału Zero Krzysztofem Stanowskim a zajmującym się wojskowością youtuberem Jarosławem Wolskim wybuchł konflikt po odejściu Wolskiego z projektu. Stanowski określił go jako „dezertera”.

Prof. Boštjan Marko Turk: Zanikają sprzeczności pomiędzy wiarą a nauką. Wszechświat wydaje się dostrojony do życia tylko u nas
Prof. Boštjan Marko Turk: Zanikają sprzeczności pomiędzy wiarą a nauką. Wszechświat wydaje się dostrojony do życia

Ludzkość przekracza dziś próg nowej epoki, bez wątpienia najbardziej decydującej od czasów rewolucji przemysłowej. O ile ta ostatnia oznaczała przede wszystkim zerwanie natury technologicznej — przemianę, którą sztuczna inteligencja dziś przedłuża i intensyfikuje — o tyle to, co obecnie się wyłania, wykracza daleko poza sam obszar narzędzi i maszyn: chodzi o radykalne transformacje, dotykające samej istoty istnienia.

Tragiczny wypadek w Alpach. Nie żyje narciarz z Polski z ostatniej chwili
Tragiczny wypadek w Alpach. Nie żyje narciarz z Polski

Trzy osoby, w tym Polak i Brytyjczyk polskiego pochodzenia, zginęły we wtorek w lawinach we francuskich Alpach - poinformowała miejscowa prokuratura. Dwaj narciarze zginęli, gdy zjeżdżali poza wyznaczonymi trasami w departamencie Alpy Wysokie, a jeden turysta został porwany przez lawinę w Sabaudii.

Kucharz Putina wiecznie żywy. Nowe zadania wagnerowców - sabotaż w Europie tylko u nas
Kucharz Putina wiecznie żywy. Nowe zadania wagnerowców - sabotaż w Europie

Według danych zachodnich służb wywiadowczych, zasoby rekrutacyjne dawnej Grupy Wagnera pozostałe po czasach Prigożyna, zostały przeniesione na obszar Europy. Kiedyś werbowali najemników na wojnę z Ukrainą i na misje wojskowe w Afryce czy na Bliskim Wschodzie, teraz dostali nowe zadanie. Jak ustalił „Financial Times”, chodzi o „rekrutowanie osób w trudnej sytuacji ekonomicznej z Europy do popełniania przestępstw w krajach NATO”. Byli wagnerowcy są też wykorzystywania na innych frontach walki Rosji z Zachodem, w mniej lub bardziej bezpośredni sposób.

Burza w Polsce 2050. Wiceszef MON opuszcza partię z ostatniej chwili
Burza w Polsce 2050. Wiceszef MON opuszcza partię

Jestem wierny obietnicom z 2023 r. Niestety po odejściu Polski 2050 od wartości, które głosiliśmy w Trzeciej Drodze, nie jestem w stanie ich wypełniać - napisał na X wiceszef MON Paweł Zalewski. Zapowiedział, że „pozostanie niezrzeszonym”.

Radni odwołali starostę z KO w Karkonoszach. W tle śledztwo ws... sfałszowanej matury polityka z ostatniej chwili
Radni odwołali starostę z KO w Karkonoszach. W tle śledztwo ws... sfałszowanej matury polityka

Mirosław Górecki (KO) został nowym starostą karkonoskim. Decyzję w tej sprawie podjęli radni powiatu we wtorek. Wcześniej odwołali z tej funkcji Krzysztofa Wiśniewskiego (KO). Powodem była utrata zaufania po podejrzeniach, że posługuje się sfałszowanym świadectwem dojrzałości.

Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego

W styczniu 2026 lotnisko Rzeszów-Jasionka obsłużyło 69 543 pasażerów. To wzrost rok do roku – podkreślono w komunikacie Rzeszów Airport i przypomniano, że lotnisko zakończyło rok 2025 z najlepszym wynikiem w swojej historii.

Incydent na kolei w Puławach. Są nowe informacje z ostatniej chwili
Incydent na kolei w Puławach. Są nowe informacje

Prokuratura Okręgowa w Lublinie prowadzi postępowanie w sprawie Mołdawianina zatrzymanego na stacji kolejowej w Puławach po tym, jak uruchomił hamulec ręczny w trzech wagonach pociągu towarowego. Mężczyzna miał przy sobie m.in. telefony komórkowe, sprzęt elektroniczny i karty SIM.

REKLAMA

Adam Chmielecki: Pocztowcy też mają zjechać pod ziemię?

Niestety wiele wskazuje na to, że w 2026 roku będziemy świadkami niejednej bitwy podobnej do tej, którą stoczyli górnicy z PG "Silesia". Przez Polskę przechodzi fala zwolnień grupowych. I swój szczyt ma chyba jeszcze przed sobą. Zapowiedzi „restrukturyzacji” i zwolnień płyną również z sektora publicznego, a wiele państwowych gigantów – do niedawna czempionów nie tylko krajowej gospodarki – radzi sobie coraz słabiej. Gdy przyjdą problemy, pamiętajmy o lekcji, której udzielili nam górnicy z „Silesii”.
Protest w PG Silesia / fot. NSZZ
Protest w PG Silesia / fot. NSZZ "S" Region Podbeskidzie

28 grudnia 1981 roku z kopalni „Piast” w Bieruniu, z poziomu 600, ponad pół kilometra pod ziemią, wyjechało kilkuset ostatnich górników protestujących przeciwko wprowadzeniu przez juntę gen. Jaruzelskiego stanu wojennego. Nie mieli oczywiście szans na zmianę biegu historii. Miarą ich sukcesu był ostatni, najdłuższy, najbardziej wytrwały strajk po tym, gdy komunistyczne władze PRL wypowiedziały wojnę własnemu narodowi. Pokazali determinację, solidarność, odwagę. Pokazali, co znaczy dla nich wolność. W istocie, jak śpiewał w balladzie jeden z bardów „Solidarności” Jan Krzysztof Kelus, byli wolną Polską sprowadzoną siłą pod ziemię.

 

Spontaniczny protest

Również w grudniu, tyle że 44 lata później, swój protest pod ziemią prowadzili górnicy z kopalni „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach. Historia „Piasta” nieustannie powracała mi w myślach, gdy obserwowałem walkę górników z „Silesia” Śląsku o swoje miejsca pracy i o równe traktowanie pracowników w Polsce. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia AD 2025 dwudziestu górników z tego zakładu spontanicznie, oddolnie rozpoczęło protest „na dole” – nie wyjechali z kopalni po zakończeniu swojej zmiany.

O co walczyli górnicy z "Silesii"? O to, by ich kopalnia, podobnie jak pozostałe w Polsce, została objęta programem osłonowym ujętym w znowelizowanej niedawno ustawie górniczej. Nie stało się tak mimo apeli ze strony „Solidarności” i Kancelarii Prezydenta RP, a argumentem strony rządowej był fakt, że „Silesia” to kopalnia prywatna, nie należąca do jednego z państwowych holdingów. W rządzie nikt nie zauważył, że i węgiel ten sam, i rynek ten sam, i warunki pracy tak samo ciężkie, i ryzyko zawodowe tak samo duże.

 

Podzieleni – przegrywamy. Zdeterminowani, solidarni – wygrywamy

Oczywiście porównując oba te podziemne protesty nie twierdzę automatycznie, że Polska w roku 1981 i Polska w roku 2025 to takie same Polski. Nie porównuję Polski zniewolonej, komunistycznej, podległej Moskwie, autorytarnej, z Polską obecną. Chociaż dobrze wiemy, że słowa o „koalicji 13 grudnia” wielu Polakom same cisną się na usta… Porównuję podobną determinację w działaniu pracowników.

Mechanizm jest bowiem ten sam – a pokazuje go właśnie historia „Solidarności” trwająca już 45 lat – niezależnie od okoliczności zewnętrznych. Podzieleni, skłóceni – przegrywamy. Zdeterminowani, solidarni, wytrwali – wygrywamy. My – pracownicy, my – obywatele.

Tak stało się w przypadku protestu w kopalni „Silesia”. Przypomnijmy – oddolnego, który bardzo mocno wsparli związkowcy z „Solidarności” na wszystkich poziomach: organizacji zakładowej, Regionu Podbeskidzie (na którego terenie znajduje się kopalnia), Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki, a także Komisji Krajowej. W Wigilię Bożego Narodzenia do protestujących na dole górników „Silesii” zjechał przewodniczący Związku Piotr Duda. Presja medialna i związkowa oraz determinacja górników, którzy protestowali osiem dni (w tym przez Boże Narodzenie) przyniosły efekty. Minister energii Miłosz Motyka przyspieszył swój przyjazd do Katowic na negocjacje z protestującymi i podpisał porozumienie zakładające objęcie pracowników „Silesii” programem alokacji i osłon zgodnie z zapisami nowelizacji ustawy górniczej. 

 

Co nas czeka w roku 2026?

Niestety wiele wskazuje na to, że w 2026 roku będziemy świadkami niejednej podobnej bitwy.

Zakusy na polskie górnictwo, czy raczej jego upadek, trwają. Przez Polskę przechodzi fala zwolnień grupowych. I swój szczyt ma chyba jeszcze przed sobą. Co symptomatyczne, zapowiedzi „restrukturyzacji” i zwolnień płyną również z sektora publicznego, a wiele państwowych gigantów – do niedawna czempionów nie tylko krajowej gospodarki – radzi sobie coraz słabiej. Pocztowcy, kolejarze i inni też mają zjechać pod ziemię? Tylko w taki spektakularny, ale i dramatyczny sposób można zmusić rządzących do dialogu społecznego? Inaczej nie potrafimy ze sobą rozmawiać? 

 

Gdy przyjdą problemy, pamiętajmy o lekcji, której udzielili nam górnicy z „Silesii”.

 

Adam Chmielecki


Artykuł ukazał się w "Magazynie Solidarność" nr 1/2026
 



 

Polecane