Szukaj
Konto

Niemcy. Dzieci ukarane za niepodpisanie przez rodziców genderowej "lojalki"

02.04.2026 20:16
Smutny chłopiec z misiem sam na pustej ulicy
Źródło: pixabay.com | Smutny chłopiec
Komentarzy: 0
Niemcy. Rodzice trójki dzieci sprzeciwili się ideologii gender. Nowa nauczycielka biologii była bowiem zdania, iż dzieci mogą identyfikować się jako szczenięta. Kiedy dorośli odmówili podpisania swego rodzaju "lojalki", ich dzieci spotkała surowa kara.
Co musisz wiedzieć:
  • Trójka dzieci została usunięta ze szkoły w Berlinie po tym, jak ich rodzice odmówili podpisania deklaracji akceptującej zasady dotyczące tożsamości płciowej obowiązujące w placówce.
  • Spór rozpoczął się podczas zajęć biologii, gdzie nauczycielka miała przedstawiać szerokie podejście do kwestii tożsamości, co spotkało się z sprzeciwem części rodziców.
  • Sprawa wywołała medialną i społeczną debatę w Niemczech dotyczącą granic edukacji, roli rodziców oraz wolności światopoglądowej w szkołach.

 

Berlin-Dahlem to prestiżowa, zielona dzielnica na południowym zachodzie stolicy Niemiec. Stoją na niej wille, których nie zburzyła wojna – w pierwszej połowie XX wieku Dahlem nie włączał się jeszcze do centralnych dzielnic niemieckiej stolicy, nie był więc intensywnie bombardowany. Tu, w cichych uliczkach pełnych ogrodów, stoi Rudolf Steiner Schule – jedna z najstarszych i najbardziej znanych waldorfowskich szkół w Berlinie. Waldorfschulen to alternatywne placówki edukacyjne oparta na pedagogice Rudolfa Steinera, stawiające na “holistyczny” rozwój dziecka – mniej rygoru, więcej samodzielnego myślenia i indywidualnej nauki. W całych Niemczech jest ich ok. 250.

Szkoły od dawna przyciągają rodziców szukających zamiennika dla sztywnego systemu państwowego: mniej ławek, więcej twórczości, kontaktu z naturą, bajki zamiast tabletów. Rodzice płacą tu spore czesne, bo wierzą, że ich dzieci będą się rozwijać lepiej. Uczniowie „normalnych” szkół natomiast często naśmiewają się z uczniów Waldorfschulen, którzy mają być czasem zbyt ekscentryczni.

Pod koniec marca tego roku w Rudolf Steiner Schule w Dahlem wydarzyło się jednak coś, czego chyba nikt się nie spodziewał. Trójka rodzeństwa – dziewczynka w wieku 9 lat, chłopiec 11 lat i nastolatek 14 lat – została natychmiastowo i bez ostrzeżenia wyrzucona ze szkoły. Czemu jednak tak się stało? Ich rodzice odmówili podpisania deklaracji, która zobowiązywała ich do akceptowania „różnorodności w zakresie wielu płci i tożsamości seksualnych”.

 

Psiecko – dosłownie!

Spory o ideologię gender zaczęły się już jednak w październiku 2025 roku. Podczas spotkania z rodzicami w klasie nowej wychowawczyni, nauczycielki biologii, rozmowa zeszła na tematy związane z płcią i tożsamością. Nauczycielka zaczęła promować koncepcję „wielu płci” i neutralny język płciowy. Kobieta podkreślała też, że dzieci powinny poznawać i akceptować różnorodność tożsamości nieheteronormatywnych już od najmłodszych lat.

Wtedy padło też zdanie, które rodzice zapamiętali na zawsze. Nauczycielka stwierdziła bowiem, że dziecko może się „identyfikować jako Hundewelpe” – czyli szczeniak – i że „trzeba to brać na poważnie”. W kontekście dyskusji o gender dodała zaś, że nie byłoby problemu, gdyby dziecko wybrało taką identyfikację. Innymi słowy: okazało się, że nowa nauczycielka biologii wierzy, że dziecko może być psieckiem. Dosłownie!

Ojciec wyrzuconej potem trójki, pan Schröter, nie wytrzymał. „Przepraszam, ale istnieją tylko dwie płcie biologiczne – mężczyzna i kobieta” - powiedział, tym samym wywołując burzę. Dyskusja zrobiła się intensywna. Rodzice zaczęli zadawać pytania – merytoryczne i oparte na biologii, której przecież miała nauczać nauczycielka: chcieli wiedzieć, na jakiej podstawie opiera się takie twierdzenie o różnorodności płciowej i czy wypowiedź nauczycielki odpowiadała temu, co miało być opowiadane w klasie.

Rodzice na dywanik

Jakiś czas później dyrekcja Rudolf Steiner Schule wezwała Schröterów na rozmowę. Zamiast sensownej debaty rodzice dostali do ręki dokument – swego rodzaju „lojalkę” do podpisania. W dokumencie zaś widniało oświadczenie, w którym rodzice przyznawali niby, iż akceptują i w pełni wspierają wartości szkoły w zakresie różnych płci i tożsamości seksualnych. Że zgadzają się z ideologią gender.

Schröter w rozmowie z niemieckimi mediami mówił potem, iż jego rodzina nie mogła się na to zgodzić. Nie chcieli, by ich dzieci były manipulowane ideologią, która – ich zdaniem – zaprzecza podstawowej biologii. Nie chodziło im o nienawiść do kogokolwiek, tylko o to, żeby na lekcji biologii uczono biologii, a nie „teorii wielu płci”. Rodzice nie podpisali więc „lojalki”.

 

Kara za biologię

Kara dla ich dzieci była bardzo szybka. W ciągu kilku cała trójka otrzymała wypowiedzenie umowy szkolnej. Bez uprzedzenia i bez możliwości dokończenia roku szkolnego. Dla rodziny to był szok. Ojciec podkreślał potem, że szkoła, która miała być oazą wolności i szacunku do dziecka, nagle pokazała zupełnie inną twarz: zero tolerancji dla odmiennego zdania rodziców.

28 marca 2026 roku Junge Freiheit – medium walczące w Niemczech o wolność słowa - opublikowała artykuł o tej sprawie pod tytułem „Wenn sich ein Kind als Welpe identifiziert, muss man das ernst nehmen”: „Kiedy dziecko identyfikuje się jako szczeniak, trzeba to brać na poważnie”. Dziennikarze JF przeprowadzili szczegółowy wywiad z panem Schröterem. Do tekstu dołączono zdjęcie całej rodziny stojącej przed bramą szkoły. Fotografia szybko trafiła do innych mediów – nawet Niemcy, gdzie aktywnie wspiera się ideologię gender, były w szoku. Większość ludzi nie była jednak chyba przygotowana, identyfikacja płciowa obejmuje nawet inne gatunki ssaków.

Dzisiaj, 2 kwietnia 2026 roku, czyli zaledwie kilka dni po publikacji Junge Freiheit, szkoła wysłała do rodziców, uczniów i nauczycieli list. Pismo starało się odbić piłeczkę, nazywając nagłośnienie absurdalnej historii, „prawicową kampanią rozpowszechnianą w internecie”. List wyrzucał też Junge Freiheit używanie „terminu ‘Trans-Ideologie’, typowego niby dla środowisk prawicowych. Prawicowo-radykalne postawy mają problem z godnością, tolerancją, różnorodnością i demokracją – czytamy więc w liście wysłanym przez szkołę.

 

Kontekst dla psiecka

Szkoła jednak nie zaprzecza, iż rozmowa o dzieciach identyfikujących się jako szczeniaki miała miejsce. Zamiast tego, dyrekcja szkoły utrzymuje, że cytat o trans-szczeniętach jest wyrwany z kontekstu. To jednak chyba słaby argument: KAŻDY cytat jest wszak wyjęty ze swojego pierwotnego kontekstu. Temu też służy funkcja cytowania – gdyby nie wyjmowane ze swojego otoczenia, każdy tekst musiałby być powtarzany w całości. „Prosimy Was, byście zawsze krytycznie weryfikowali informacje i sprawdzali, kto jest ich nadawcą oraz z jakiego środowiska politycznego ten ktoś pochodzi” - dodaje jedynie dyrekcja w piśmie, sugerując, że nie wszystkim wolno wszystkie wydarzenia omawiać.

Co będzie dalej z wyrzuconymi ze szkoły dziećmi? Rodzina szuka teraz dla nich nowej placówki w Berlinie. To nie jest łatwe – większość szkół, zarówno publicznych, jak i prywatnych, deklaruje się jako zwolennicy ideologii gender. W Dahlem, drogiej dzielnicy Berlina, alternatywy są też ograniczone, a miejsca w klasach – od dawna zajęte. Nie ma też pewności, czy szkoła miała prawo zakończyć w ten sposób umowę z rodzicami. Od dwóch lat w Niemczech obowiązuje jednak prawo, które w szczególny sposób chroni transseksualistów i ich ideologię. Nawet więc, jeżeli rodzice zaskarżą decyzję do sądu, to sąd może opowiedzieć się przeciwko dzieciom i po stronie ideologii gender.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.04.2026 20:16
Źródło: Tysol.pl