ETS niszczy gospodarkę. Czas wyrzucić ten system do kosza

W ostatnich tygodniach media coraz częściej informują o planowanej rewizji systemu handlu emisjami. Problem w tym, że jak przekonuje od lat Solidarność, system jest zły, nie sprawdził się i najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu wycofanie się z niego.
Demonstracja
Demonstracja / Tygodnik Solidarność / fot. Marcin Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • Solidarność od lat krytykuje unijny system handlu emisjami ETS, twierdząc, że podnosi ceny energii i uderza w przemysł oraz miejsca pracy w Polsce.
  • Choć w UE trwają rozmowy o rewizji systemu i opóźnieniu wdrożenia ETS2, związkowcy przekonują, że kosmetyczne zmiany nie wystarczą, bo wadliwy jest cały mechanizm.
  • Zdaniem Solidarności polityka klimatyczna nie może odbywać się kosztem pracowników i bezpieczeństwa energetycznego, dlatego zamiast reform potrzebna jest decyzja o odejściu od ETS.

 

O tym, że wysokie ceny energii są szkodliwe dla całej europejskiej gospodarki, mówił ostatnio w Brukseli wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki. Zaznaczył, że wdrożenie systemu ETS2 udało się przesunąć do 2028 r., ale – jak przekonywał – Polska zabiega o to, żeby mechanizm zaczął funkcjonować jeszcze później.

– Chcemy też, żeby był on mechanizmem dobrowolnym do wprowadzenia tylko przez te państwa członkowskie, które tego chcą. To jest jeden z pomysłów

– powiedział Niemczycki. Mówił także w rozmowie z PAP o rewizji już funkcjonującego systemu ETS.

 

Po co reformować złe rozwiązania?

Problem jednak w tym, że UE dąży do rewizji i zmian systemu, który po prostu się nie sprawdził, a jego głównym skutkiem jest zubożenie gospodarki i obywateli takich państw jak Polska. Solidarność alarmuje o tych złych społecznych skutkach polityki klimatycznej UE od lat.

– System ETS, narzucony przez Unię Europejską jako rzekomo „rynkowe” narzędzie polityki klimatycznej, w praktyce stał się mechanizmem drenowania gospodarki i kieszeni obywateli. To rozwiązanie wadliwe konstrukcyjnie, kosztowne społecznie i niebezpieczne dla przemysłu

– mówił Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

– Solidarność od lat alarmuje, że ETS uderza w polskich pracowników – w energetykę i przemysł energochłonny, a mający niebawem wejść w życie system ETS2 uderzy w całą gospodarkę i dotknie już bezpośrednio kieszeni obywateli. Tak wynika również z analizy eksperckiej opracowanej na zlecenie Solidarności. Raport pokazuje między innymi, jak rosnące ceny uprawnień do emisji przekładają się na koszty produkcji, ceny energii oraz ryzyko likwidacji miejsc pracy

– wskazał.

Dziś, gdy coraz głośniej mówi się o rewizji systemu, wielu polityków odkrywa problemy, o których Solidarność mówiła od dawna.

– Dobrze, że wreszcie zaczyna się poważna dyskusja. Dobrze, że pojawiają się pytania o skutki społeczne i gospodarcze. Ale nie wolno udawać, że wystarczy kosmetyczna poprawka czy chwilowa korekta parametrów. Problem tkwi w całym mechanizmie

– dodał przewodniczący Mickiewicz.

– Mówi się o „sprawiedliwej transformacji”, ale sprawiedliwość nie polega na tym, że pracownik płaci więcej za prąd i ogrzewanie, a jego miejsce pracy staje się nieopłacalne. Sprawiedliwość nie polega na przerzucaniu kosztów polityki klimatycznej na społeczeństwo, które nie ma realnego wpływu na jej kształt

– przekonywał.

 

Energia musi być stabilna

Ostatnio przeciwko Zielonemu Ładowi Solidarność protestowała we Wrocławiu. Maciej Kłosiński, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, podkreślał, że transformacja energetyczna nie może odbywać się kosztem pracowników i całych regionów przemysłowych.

– Musimy mieć na to czas. Nie może być tak, że urzędnicy co miesiąc zmieniają zdanie i przyspieszają cele redukcji emisji do 90%, żeby zdążyć do 2040 roku. To nie jest odpowiedzialna polityka

– mówił.

Zwracał uwagę, że Polska posiada określone zobowiązania dotyczące wygaszania wydobycia i że proces ten powinien być realizowany stopniowo, z uwzględnieniem stabilności systemu energetycznego.

– Mamy umowę, że nasze wydobycie będzie wygaszane sukcesywnie. Być może w przyszłości zastąpi je atom, ale nie możemy opierać bezpieczeństwa energetycznego wyłącznie na wiatrakach czy fotowoltaice. W dni bez wiatru i słońca to konwencjonalne źródła energii ratują nasze domy, nasze gospodarstwa i nasze miejsca pracy. Energia musi być stabilna w sieci – i o tym musimy mówić otwarcie

– podkreślił.

Podczas tej samej pikiety Kazimierz Kimso, przewodniczący Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność”, mówił, że jego zdaniem decyzje dotyczące gospodarki i energetyki powinny zapadać w kraju, a nie być narzucane z zewnątrz.

– Jesteśmy wolnym, demokratycznym narodem. Wolność i niepodległość nie polegają na tym, że ktoś z zewnątrz będzie nam mówił, jak mamy żyć i jaką energię mamy produkować. To nie ma nic wspólnego z uczciwością

– zaznaczył.
W biurze Komisji Europejskiej został złożony specjalny list otwarty podpisany przez przedstawicieli Solidarności i Solidarności RI. Napisano w nim m.in.:

„Głosując za wejściem do Unii Europejskiej, ponad dwadzieścia lat temu, Polacy oczekiwali, że w tej wspólnocie państw lepiej rozwinie się uczciwy handel i konkurencja gospodarcza oraz poszanowanie wartości, które przez tysiąclecia ukształtowały cywilizację europejską. Niestety, od pewnego czasu organy UE, którym powierzono koordynację działań w ramach UE, reprezentowane przez niewybieralnych urzędników, rozpoczęły narzucanie państwom członkowskim rozwiązań, które jednoznacznie uderzają w gospodarkę”.

„Nie prowadzi się dyskusji publicznej i ignoruje się eksperymenty naukowe mówiące o urealnieniu wpływu dwutlenku węgla na atmosferę ziemską”

– przekonywali autorzy pisma.

 

Potrzeba odwagi

– Jeżeli narzędzie generuje więcej szkód niż korzyści – należy je odrzucić. Nie reformować w nieskończoność, nie łatać, nie dokładać kolejnych warstw regulacji. Prawda jest taka, że ETS w obecnym kształcie obciąża gospodarkę, osłabia przemysł i pogłębia nierówności kosztów energii między Europą a resztą świata. Dlatego zamiast kolejnej „rewizji” potrzeba odwagi politycznej. Trzeba jasno powiedzieć: ten system się nie sprawdził. I skoro się nie sprawdził – powinien trafić do kosza

– podsumował Bartłomiej Mickiewicz.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć' pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Pięciu Polaków, w tym znany polski youtuber, zatrzymanych w Iraku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela? z ostatniej chwili
Pięciu Polaków, w tym znany polski youtuber, zatrzymanych w Iraku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela?

Według doniesień medialnych w Iraku zatrzymano pięciu obywateli Polski pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela. Według nieoficjalnych doniesień wśród zatrzymanych może być popularny youtuber podróżniczy Dawid Fazowski. Informacje na razie nie zostały oficjalnie potwierdzone przez polskie władze.

Wiceszef irańskiego MSZ grozi Europejczykom: Będą uzasadnionym celem, jeśli dołączą się do wojny z ostatniej chwili
Wiceszef irańskiego MSZ grozi Europejczykom: "Będą uzasadnionym celem, jeśli dołączą się do wojny"

W wywiadzie dla FRANCE 24 wiceminister spraw zagranicznych Iranu Majid Takht-Ravanchi powiedział, że Teheran „poinformował już Europejczyków i wszystkich innych, że powinni uważać, aby nie angażować się w tę wojnę agresywną przeciwko Iranowi". Ostrzegł, że jeśli jakikolwiek kraj „dołączy do Ameryki i Izraela w agresji na Iran, będą one również uzasadnionym celem odwetu ze strony Iranu”.

Polski sprinter nie do zatrzymania. Najlepszy wynik na świecie w tym sezonie Wiadomości
Polski sprinter nie do zatrzymania. Najlepszy wynik na świecie w tym sezonie

Jakub Szymański poprawił rekord Polski w biegu na 60 m przez płotki podczas mityngu w Berlinie. Polak wygrał z czasem 7,37 sekundy, co jest najlepszym wynikiem na świecie w tym sezonie i drugim w historii Europy na tym dystansie.

Szef węgierskiego MSZ: Możliwe powiązania zatrzymanego konwoju z ukraińską mafią wojenną z ostatniej chwili
Szef węgierskiego MSZ: Możliwe powiązania zatrzymanego konwoju z ukraińską mafią wojenną

„Żądamy natychmiastowych odpowiedzi od Kijowa w sprawie dużych transportów gotówki przechodzących przez Węgry, które rodzą poważne pytania o możliwe powiązania z ukraińską mafią wojenną” - napisał na platformie X szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto.

Trump: Iran musi osiągnąć „bezwarunkową kapitulację” Wiadomości
Trump: Iran musi osiągnąć „bezwarunkową kapitulację”

Prezydent USA Donald Trump powiedział w piątek portalowi Axios, że za „bezwarunkową kapitulację” Iranu uzna moment, w którym Teheran nie będzie już w stanie walczyć, bo nie będzie miał ani personelu ani uzbrojenia.

Agencja AP: Rosja próbuje zaangażować się w konflikt na Bliskim Wschodzie z ostatniej chwili
Agencja AP: Rosja próbuje zaangażować się w konflikt na Bliskim Wschodzie

Doniesienia o możliwym przekazywaniu przez Rosję stronie irańskiej danych o amerykańskich celach na Bliskim Wschodzie to pierwszy sygnał, który może świadczyć o tym, że Moskwa próbuje zaangażować się w trwający tam od niemal tygodnia konflikt zbrojny - napisała w piątek agencja AP.

Tȟašúŋke Witkó: Na Kremlu bez zmian tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Na Kremlu bez zmian

Nieco ponad osiem dekad temu, 22 lutego 1946 roku, George Frost Kennan – amerykański dyplomata, znawca meandrów „rosyjskiej duszy” i człek, który wylał teoretyczne fundamenty pod „zimną wojnę” – z palcówki w Moskwie wysłał do swoich pryncypałów dokument, dziś nazwany „długim telegramem”

Na salach rozpraw mają być eksponowane flagi UE? Szefowa KRS nie wytrzymała z ostatniej chwili
Na salach rozpraw mają być eksponowane flagi UE? Szefowa KRS nie wytrzymała

Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka krytycznie odniosła się do pomysłu ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, aby na salach rozpraw widniały flagi UE.

Ten serial podbija Netflixa. Nowy hit na szczycie rankingu Wiadomości
Ten serial podbija Netflixa. Nowy hit na szczycie rankingu

Duński dokument kryminalny „Przyjaciel i morderca” szybko zdobył ogromną popularność na Netflixie. Produkcja pojawiła się na platformie 5 marca i niemal od razu trafiła na pierwsze miejsce w zestawieniu najczęściej oglądanych seriali.

Walka z „ubóstwem menstruacyjnym” priorytetem nowej strategii KE z ostatniej chwili
Walka z „ubóstwem menstruacyjnym” priorytetem nowej strategii KE

Komisja Europejska przedstawiła nową Strategię na rzecz równości genderowej na lata 2026–2030. Przewiduje w niej zaostrzenie walki ze wszystkimi przejawami sprzeciwu wobec lewicowej ideologii. Posłużyć do tego ma m.in. Akt o usługach cyfrowych (DSA).

REKLAMA

ETS niszczy gospodarkę. Czas wyrzucić ten system do kosza

W ostatnich tygodniach media coraz częściej informują o planowanej rewizji systemu handlu emisjami. Problem w tym, że jak przekonuje od lat Solidarność, system jest zły, nie sprawdził się i najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu wycofanie się z niego.
Demonstracja
Demonstracja / Tygodnik Solidarność / fot. Marcin Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • Solidarność od lat krytykuje unijny system handlu emisjami ETS, twierdząc, że podnosi ceny energii i uderza w przemysł oraz miejsca pracy w Polsce.
  • Choć w UE trwają rozmowy o rewizji systemu i opóźnieniu wdrożenia ETS2, związkowcy przekonują, że kosmetyczne zmiany nie wystarczą, bo wadliwy jest cały mechanizm.
  • Zdaniem Solidarności polityka klimatyczna nie może odbywać się kosztem pracowników i bezpieczeństwa energetycznego, dlatego zamiast reform potrzebna jest decyzja o odejściu od ETS.

 

O tym, że wysokie ceny energii są szkodliwe dla całej europejskiej gospodarki, mówił ostatnio w Brukseli wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki. Zaznaczył, że wdrożenie systemu ETS2 udało się przesunąć do 2028 r., ale – jak przekonywał – Polska zabiega o to, żeby mechanizm zaczął funkcjonować jeszcze później.

– Chcemy też, żeby był on mechanizmem dobrowolnym do wprowadzenia tylko przez te państwa członkowskie, które tego chcą. To jest jeden z pomysłów

– powiedział Niemczycki. Mówił także w rozmowie z PAP o rewizji już funkcjonującego systemu ETS.

 

Po co reformować złe rozwiązania?

Problem jednak w tym, że UE dąży do rewizji i zmian systemu, który po prostu się nie sprawdził, a jego głównym skutkiem jest zubożenie gospodarki i obywateli takich państw jak Polska. Solidarność alarmuje o tych złych społecznych skutkach polityki klimatycznej UE od lat.

– System ETS, narzucony przez Unię Europejską jako rzekomo „rynkowe” narzędzie polityki klimatycznej, w praktyce stał się mechanizmem drenowania gospodarki i kieszeni obywateli. To rozwiązanie wadliwe konstrukcyjnie, kosztowne społecznie i niebezpieczne dla przemysłu

– mówił Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

– Solidarność od lat alarmuje, że ETS uderza w polskich pracowników – w energetykę i przemysł energochłonny, a mający niebawem wejść w życie system ETS2 uderzy w całą gospodarkę i dotknie już bezpośrednio kieszeni obywateli. Tak wynika również z analizy eksperckiej opracowanej na zlecenie Solidarności. Raport pokazuje między innymi, jak rosnące ceny uprawnień do emisji przekładają się na koszty produkcji, ceny energii oraz ryzyko likwidacji miejsc pracy

– wskazał.

Dziś, gdy coraz głośniej mówi się o rewizji systemu, wielu polityków odkrywa problemy, o których Solidarność mówiła od dawna.

– Dobrze, że wreszcie zaczyna się poważna dyskusja. Dobrze, że pojawiają się pytania o skutki społeczne i gospodarcze. Ale nie wolno udawać, że wystarczy kosmetyczna poprawka czy chwilowa korekta parametrów. Problem tkwi w całym mechanizmie

– dodał przewodniczący Mickiewicz.

– Mówi się o „sprawiedliwej transformacji”, ale sprawiedliwość nie polega na tym, że pracownik płaci więcej za prąd i ogrzewanie, a jego miejsce pracy staje się nieopłacalne. Sprawiedliwość nie polega na przerzucaniu kosztów polityki klimatycznej na społeczeństwo, które nie ma realnego wpływu na jej kształt

– przekonywał.

 

Energia musi być stabilna

Ostatnio przeciwko Zielonemu Ładowi Solidarność protestowała we Wrocławiu. Maciej Kłosiński, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, podkreślał, że transformacja energetyczna nie może odbywać się kosztem pracowników i całych regionów przemysłowych.

– Musimy mieć na to czas. Nie może być tak, że urzędnicy co miesiąc zmieniają zdanie i przyspieszają cele redukcji emisji do 90%, żeby zdążyć do 2040 roku. To nie jest odpowiedzialna polityka

– mówił.

Zwracał uwagę, że Polska posiada określone zobowiązania dotyczące wygaszania wydobycia i że proces ten powinien być realizowany stopniowo, z uwzględnieniem stabilności systemu energetycznego.

– Mamy umowę, że nasze wydobycie będzie wygaszane sukcesywnie. Być może w przyszłości zastąpi je atom, ale nie możemy opierać bezpieczeństwa energetycznego wyłącznie na wiatrakach czy fotowoltaice. W dni bez wiatru i słońca to konwencjonalne źródła energii ratują nasze domy, nasze gospodarstwa i nasze miejsca pracy. Energia musi być stabilna w sieci – i o tym musimy mówić otwarcie

– podkreślił.

Podczas tej samej pikiety Kazimierz Kimso, przewodniczący Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność”, mówił, że jego zdaniem decyzje dotyczące gospodarki i energetyki powinny zapadać w kraju, a nie być narzucane z zewnątrz.

– Jesteśmy wolnym, demokratycznym narodem. Wolność i niepodległość nie polegają na tym, że ktoś z zewnątrz będzie nam mówił, jak mamy żyć i jaką energię mamy produkować. To nie ma nic wspólnego z uczciwością

– zaznaczył.
W biurze Komisji Europejskiej został złożony specjalny list otwarty podpisany przez przedstawicieli Solidarności i Solidarności RI. Napisano w nim m.in.:

„Głosując za wejściem do Unii Europejskiej, ponad dwadzieścia lat temu, Polacy oczekiwali, że w tej wspólnocie państw lepiej rozwinie się uczciwy handel i konkurencja gospodarcza oraz poszanowanie wartości, które przez tysiąclecia ukształtowały cywilizację europejską. Niestety, od pewnego czasu organy UE, którym powierzono koordynację działań w ramach UE, reprezentowane przez niewybieralnych urzędników, rozpoczęły narzucanie państwom członkowskim rozwiązań, które jednoznacznie uderzają w gospodarkę”.

„Nie prowadzi się dyskusji publicznej i ignoruje się eksperymenty naukowe mówiące o urealnieniu wpływu dwutlenku węgla na atmosferę ziemską”

– przekonywali autorzy pisma.

 

Potrzeba odwagi

– Jeżeli narzędzie generuje więcej szkód niż korzyści – należy je odrzucić. Nie reformować w nieskończoność, nie łatać, nie dokładać kolejnych warstw regulacji. Prawda jest taka, że ETS w obecnym kształcie obciąża gospodarkę, osłabia przemysł i pogłębia nierówności kosztów energii między Europą a resztą świata. Dlatego zamiast kolejnej „rewizji” potrzeba odwagi politycznej. Trzeba jasno powiedzieć: ten system się nie sprawdził. I skoro się nie sprawdził – powinien trafić do kosza

– podsumował Bartłomiej Mickiewicz.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć' pochodzą od redakcji]



 

Polecane