Na prywatnej posesji odkryto groby prawdopodobnie wielu zamordowanych polskich żołnierzy

W piątek w gm. Dębowa Kłoda badacze dokonali odkrycia szkieletów nagich ciał, które mogą należeć do poszukiwanych od ponad sześciu lat zamordowanych w pierwszych dniach II wojny światowej przez Armię Czerwoną i bojówki komunistyczne polskich żołnierzy z Korpusu Ochrony Pogranicza. O tym, jak wyglądały badania i jak doszło do odnalezienia grobów, opowiada Jacek Adamiec, archeolog, biegły sądowy, który uczestniczy w badaniach na Lubelszczyźnie.
Jeden z kilkunastu szkieletów odnalezionych w gm. Dębowa Kłoda
Jeden z kilkunastu szkieletów odnalezionych w gm. Dębowa Kłoda / fot. Jacek Adamiec

Monika Rutke: – Jak doszło do odkrycia tych szczątków?

Jacek Adamiec: – Poszukiwania mogił żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza prowadzimy od sześciu lat. Poza mną w badania od początku zaangażowany jest pułkownik Józef Ledzianowski, Cyprian Słomka oraz Mieczysław Wiązowski. Osoby te, tak jak ja, postawiły sobie za jeden z celów w swoim życiu odnalezienie pochówków KOP-istów. W poszukiwaniach wspomaga nas kilka osób, które lokalnie nam pomagają, pozyskując dla nas informacje.

– Jak trafiliście do gminy Dębowa Kłoda?

– Na podstawie opracowań wiedzieliśmy, że w tych rejonach byli zabijani w 1939 roku żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza. Dwa miesiące temu prowadziliśmy badania w miejscowości Uhnin, gdzie przyjechali przedstawiciele komendanta Straży Granicznej. Być może dzięki ich obecności udało nam się nieco nagłośnić to, że takie działania prowadzimy.

Pierwszy szkielet wykopał trzydzieści lat temu

– Czy to dzięki temu zgłosił się do was gospodarz, który poinformował was o swoim odkryciu sprzed 30 lat?

Tak, zgłosił się do nas człowiek, który powiedział, że być może szczątki, których poszukujemy, są u niego na podwórku, że to są właśnie ci KOP-iści. On pierwszy szkielet wykopał trzydzieści lat temu. Oczywiście zgłosił wszystko na policję, prokuraturę.

– Nie wykazano wtedy zainteresowania tym odkryciem?

– Prokurator umorzył postępowanie ze względu na brak możliwości identyfikacji tych pochówków. Dokładnie nie wiemy, jak to się odbyło te trzydzieści lat temu. Czy to były prowadzone jakieś badania w sposób archeologiczny, profesjonalny? Czy po prostu uznano, że nie ma możliwości identyfikacji tych szczątków ludzkich? Tak czy inaczej postępowanie umorzono.

– Dostaliście informację i jak to wyglądało dalej?

– Uzyskaliśmy zgodę konserwatora na prowadzenie tych poszukiwań. I w piątek pojechaliśmy na miejsce. Może to dziwnie zabrzmi w tych okolicznościach, ale ucieszyło nas, że potwierdziliśmy zeznania tego świadka.

Znaleźliśmy miejsce, gdzie mamy do czynienia z dużą ilością pochówków

– To było na jego posesji?

Tak, udało się potwierdzić faktyczne miejsca pochówków, o których ten nasz świadek wspominał. Znaleźliśmy miejsce, gdzie mamy do czynienia, w naszej ocenie, z dużą ilością pochówków. Bo od skrajnego miejsca odnalezienia zwłok do drugiego skrajnego to jest przestrzeń około 80 czy nawet 100 metrów.

– To spory obszar?

– Faktycznie podczas tych pomiarów i badań, gdzie nie podjęliśmy decyzji o próbie poszukiwań, to tak naprawdę wszędzie są pochówki. Czyli nie jest to pojedyncza mogiła, nie są to przypadkowi żołnierze, którzy być może polegli podczas wojny. Te osoby były chowane w sposób przemyślany. Przemyślany – aczkolwiek bardzo niechlujny.

– Co to znaczy?

Szczątki są położone bardzo płytko, na kilkudziesięciu centymetrach. Szkielety są położone jeden na drugim, czyli tak jakby jedna osoba była wrzucona do jamy grobowej i druga położona na niej. Czyli jest to niespotykane przy pochówkach cywilnych. 

– Jakie jeszcze argumenty przemawiałyby za tym, że nie są to pochówki cywili?

– To, co pozwala nam, przynajmniej na tym etapie, wykluczyć pochówki cywilne, to brak jakichkolwiek elementów identyfikacji. Już nie mówimy o guzikach czy o medalikach, ale nie ma żadnego, podkreślam, żadnego elementu przy tych szkieletach. Nie ma paska skórzanego, klamerki, fragmentu materiału, kompletnie niczego.

– Działanie celowe?

Ktoś, kto dokonywał tych pochówków, zadał sobie bardzo dużo trudu, żeby naprawdę oczyścić te ciała z elementów, na podstawie których można byłoby zidentyfikować te (w tym momencie już) szkielety.

– Czy na tej podstawie można wnioskować, kto to był?

– Wydaje mi się, że na to jest za wcześnie. Również za wcześnie na to, żeby jednoznacznie tę identyfikację w jakieś ramy czasowe ubrać. Natomiast kości, które odnaleźliśmy, są stosunkowo dobrze zachowane.

– Bazując na Pana doświadczeniu jako archeologa, biegłego sądowego, jak Pan sądzi, kiedy ci ludzie mogli być pochowani?

– Możemy z pewną dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że te pochówki nie są starsze niż 100 lat. Jeśli szukamy KOP-istów, to wiemy, że mordy na nich były wykonywane przez Armię Czerwoną tuż po bitwie pod Wytycznem, czyli tak naprawdę w pierwsze dni października 1939 roku. Czy to będą KOP-iści, czy być może to będą żołnierze Wojska Polskiego, którzy też byli tam mordowani na przełomie września i października przez Armię Czerwoną oraz przez bojówki komunistyczne, tego nie wiemy. 

– Jakie więc będą kolejne kroki tych badań?

– Musimy doprowadzić do, po pierwsze, ekshumacji, po drugie, do badań antropologicznych, które rozwieją pewne wątpliwości. I to jest cel, który sobie jakby stawiamy po tym piątku. Natomiast jeżeli kolejny etap badań (ekshumacja) i antropologia wykluczą kolejne założenia i będziemy mogli na podstawie antropologii stwierdzić, że przykładowo na 10 szkieletów każdy z tych szkieletów będzie młodym mężczyzną, no to dużo łatwiej będzie nam powiedzieć, że zwiększamy prawdopodobieństwo tego, że to są żołnierze. 

– Jak to wygląda organizacyjnie?

– Prowadzimy te badania ze środków własnych szósty rok, więc to nie jest tak, że my tam możemy przyjechać na miesiąc, w tym czasie rzucić swoje obowiązki zawodowe i tam te badania prowadzić. Niestety, jako pasjonaci robimy to z doskoku między naszą normalną pracą. Można przyjąć więc, że być może gdyby udało nam się odsłonić kolejne pochówki, okaże się, że oprawcy zostawili przy którejś z ofiar jednak element, co pozwoli zidentyfikować ofiary. 

– Co to mogłoby być?

– Nie wiem, może guzik, może jakiś medalik. Być może cokolwiek udało się komuś przemycić tam. Z pewnością poszerzenie obszaru badań o kolejne stanowiska, o kolejne mogiły na pewno daje szansę na przybliżenie nas do prawdy.

Na dzień dzisiejszy chciałbym, żeby to było podkreślone. Cały czas jesteśmy w takich parametrach „potencjalnie, być może, hipotetycznie”. Natomiast, żeby dookreślić parametry tych pochówków, no to trzeba poszerzyć badania, wykonać ekshumację i poddać te szczątki badaniom antropologicznym.

– Czy IPN włącza się w te badania?

– My pracujemy na podstawie decyzji administracyjnej konserwatora zabytków, uzyskaliśmy pozwolenie tylko na poszukiwania.

Oczywiście poinformowaliśmy konserwatora  o znalezieniu szczątków ludzkich. W piątek też poinformowaliśmy policję, na miejsce przyjechał prokurator. Poinformujemy oczywiście także IPN. Natomiast robimy to trochę, wychodząc przed szereg, bo w decyzji konserwatorskiej jesteśmy zobowiązani do poinformowania IPN-u o znalezieniu szczątek ludzkich, w przypadku kiedy będą to żołnierze.

Podejrzenia idą w kierunku mordu na Polakach

– A tego jeszcze nie wiecie…

Wciąż nie wiemy, czy to są żołnierze. Cały czas jesteśmy w strefie przypuszczeń, w strefie hipotez i mogą to być równie dobrze pochówki cywilne. Powiem więcej, my nie wiemy, jakiej narodowości są te osoby. Jesteśmy ludźmi, którzy znają historię, i możemy sobie pewne rzeczy dopowiadać, natomiast dowodów twardych nie mamy.

Oczywiście poinformujemy IPN o tym znalezisku, pomimo tego, że nie jesteśmy do tego zobowiązani, no bo też nasze przypuszczenia i podejrzenia jednak idą w kierunku mordu na Polakach, a w szczególności na polskich żołnierzach we wrześniu 1939 roku. 

– Kiedy będziecie kontynuować te poszukiwania w gm. Dębowa Kłoda? 

– Planujemy powrót na wiosnę, bo musimy zabezpieczyć środki finansowe. No chyba że w międzyczasie jakaś instytucja zapewni nam takie środki.

My tam nie mieszkamy, gdybyśmy tam mieszkali, prawdopodobnie byśmy mieli większą wiedzę, ale uwaga, gdybyśmy tam mieszkali, być może byśmy się na pewne rzeczy nie odważyli, tak? Tak kolokwialnie powiem.

– Rozumiem, że jest jakiś opór, tak?

To znaczy, powiem tak, jest to kawałek ciężkiej historii lokalnej. Trzeba poczytać artykuły o tych, nazwijmy to, bojówkach komunistycznych, które ramię w ramię z Armią Czerwoną tych Polaków najzwyczajniej w świecie mordowały. To jest udokumentowane, to nie jest tak, że ja sobie to wymyśliłem w piątek albo wczoraj, tylko są publikacje na ten temat i jest to kawałek naszej historii, jaka by nie była.


 

POLECANE
Ostre starcie mec. Lewandowskiego z Żurkiem. „Immunitet Prokuratora Generalnego nie trwa wiecznie” gorące
Ostre starcie mec. Lewandowskiego z Żurkiem. „Immunitet Prokuratora Generalnego nie trwa wiecznie”

Mec. Bartosz Lewandowski w dosadny sposób zareagował na słowa ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, które ten wypowiedział pod jego adresem podczas piątkowej konferencji prasowej.

Tȟašúŋke Witkó: Tusk musi coś zrobić w kwestii powszechnej służby wojskowej tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Tusk musi coś zrobić w kwestii powszechnej służby wojskowej

Czy w Polsce powinien wrócić obowiązkowy pobór? Autor felietonu przekonuje, że rząd Donald Tusk musi pilnie zmierzyć się z tematem powszechnej służby wojskowej – i zacząć od polityków. W tle wojna za wschodnią granicą oraz rosnące napięcia w Europie.

Facebook usuwa strony węgierskich gazet prorządowych na kilka tygodni przed wyborami z ostatniej chwili
Facebook usuwa strony węgierskich gazet prorządowych na kilka tygodni przed wyborami

Jak poinformował portal European Conservative, w piątek 27 lutego kilka stron na Facebooku należących do węgierskich prorządowych gazet okręgowych stało się niedostępnych w wyniku interwencji, która może mieć podłoże polityczne, zaledwie kilka tygodni przed pójściem kraju do urn.

SAFE. Gen. Wroński: Za brak interoperacyjności zapłacimy dodatkowo ukrytym podatkiem logistycznym tylko u nas
SAFE. Gen. Wroński: Za brak interoperacyjności zapłacimy dodatkowo ukrytym podatkiem logistycznym

„Jeżeli SAFE dołoży nowe programy obok amerykańskich i koreańskich, a my nie wymusimy jednej architektury interoperacyjności, to w ciągu najbliższych lat, 8-10, zapłacimy za to ukrytym podatkiem logistycznym, a gotowość spadnie” - powiedział w wywiadzie dla portalu Tysol.pl gen. Dariusz Wroński, były dowódca 1 Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, absolwent studiów podyplomowych na Wydziale Ekonomii u pani prof. Doroty Simpson (Uniwersytet Gdański).

Korzystała z Instagrama cały dzień. Teraz pozywa Meta i Google Wiadomości
Korzystała z Instagrama cały dzień. Teraz pozywa Meta i Google

Kaley, znana również jako KGM, przed sądem w Los Angeles opowiedziała o swoim dorastaniu w świecie mediów społecznościowych. „Przestałam utrzymywać kontakty z rodziną, bo cały czas spędzałam w mediach społecznościowych” – przyznała, chroniąc swoją prywatność. Dziewczyna zaczęła korzystać z YouTube’a w wieku 6 lat, a z Instagrama od 9. „To była pierwsza rzecz po przebudzeniu” – dodała.

Tragedia w Kadłubie. Prokuratura przedstawiła zarzuty nastolatkowi Wiadomości
Tragedia w Kadłubie. Prokuratura przedstawiła zarzuty nastolatkowi

W piątek prokurator przedstawił 17-letniemu Łukaszowi G. zarzut popełnienia dwóch morderstw ze szczególnym okrucieństwem - powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu Stanisław Bar. Nastolatkowi, który przyznał się do popełnienia zbrodni, grozi do 30 lat więzienia.

Gratka dla miłośników astronomii. Niezwykłe zjawisko na polskim niebie Wiadomości
Gratka dla miłośników astronomii. Niezwykłe zjawisko na polskim niebie

W najbliższą sobotę niebo nad Polską zamieni się w miniaturowy pokaz Układu Słonecznego – na nocnym firmamencie będzie można dostrzec aż sześć planet w jednym „zbliżeniu”. Takie astronomiczne widowisko, zwane paradą planet, zdarza się niezwykle rzadko - kolejna okazja dopiero w 2040 roku.

Kwalifikacje w Austrii. Żyła i Stoch z awansem Wiadomości
Kwalifikacje w Austrii. Żyła i Stoch z awansem

Dwóch polskich skoczków narciarskich - Piotr Żyła i Kamil Stoch - awansowało do sobotniego konkursu Pucharu Świata na mamuciej skoczni Kulm w austriackim Bad Mitterndorf. Odpadli Paweł Wąsek, Klemens Joniak i Dawid Kubacki. Kwalifikacje wygrał Austriak Stephan Embacher.

Morawiecki będzie się tłumaczył. Jest decyzja Kaczyńskiego z ostatniej chwili
Morawiecki będzie się tłumaczył. Jest decyzja Kaczyńskiego

W Prawie i Sprawiedliwości twarda dyscyplina w social mediach. Po ostrej wymianie zdań Mateusza Morawieckiego z Patrykiem Jakim prezes PiS Jarosław Kaczyński kieruje sprawę do komisji etyki.

Gratka dla fanów. Klasyka kryminału znów dostępna online Wiadomości
Gratka dla fanów. Klasyka kryminału znów dostępna online

Dobra wiadomość dla fanów klasycznych kryminałów: osiem sezonów serialu „Poirot” można obecnie oglądać bezpłatnie na platformie TVP VOD. Serwis udostępnia po dwa sezony w każdy piątek – 27 lutego do biblioteki trafiły odsłony siódma i ósma.

REKLAMA

Na prywatnej posesji odkryto groby prawdopodobnie wielu zamordowanych polskich żołnierzy

W piątek w gm. Dębowa Kłoda badacze dokonali odkrycia szkieletów nagich ciał, które mogą należeć do poszukiwanych od ponad sześciu lat zamordowanych w pierwszych dniach II wojny światowej przez Armię Czerwoną i bojówki komunistyczne polskich żołnierzy z Korpusu Ochrony Pogranicza. O tym, jak wyglądały badania i jak doszło do odnalezienia grobów, opowiada Jacek Adamiec, archeolog, biegły sądowy, który uczestniczy w badaniach na Lubelszczyźnie.
Jeden z kilkunastu szkieletów odnalezionych w gm. Dębowa Kłoda
Jeden z kilkunastu szkieletów odnalezionych w gm. Dębowa Kłoda / fot. Jacek Adamiec

Monika Rutke: – Jak doszło do odkrycia tych szczątków?

Jacek Adamiec: – Poszukiwania mogił żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza prowadzimy od sześciu lat. Poza mną w badania od początku zaangażowany jest pułkownik Józef Ledzianowski, Cyprian Słomka oraz Mieczysław Wiązowski. Osoby te, tak jak ja, postawiły sobie za jeden z celów w swoim życiu odnalezienie pochówków KOP-istów. W poszukiwaniach wspomaga nas kilka osób, które lokalnie nam pomagają, pozyskując dla nas informacje.

– Jak trafiliście do gminy Dębowa Kłoda?

– Na podstawie opracowań wiedzieliśmy, że w tych rejonach byli zabijani w 1939 roku żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza. Dwa miesiące temu prowadziliśmy badania w miejscowości Uhnin, gdzie przyjechali przedstawiciele komendanta Straży Granicznej. Być może dzięki ich obecności udało nam się nieco nagłośnić to, że takie działania prowadzimy.

Pierwszy szkielet wykopał trzydzieści lat temu

– Czy to dzięki temu zgłosił się do was gospodarz, który poinformował was o swoim odkryciu sprzed 30 lat?

Tak, zgłosił się do nas człowiek, który powiedział, że być może szczątki, których poszukujemy, są u niego na podwórku, że to są właśnie ci KOP-iści. On pierwszy szkielet wykopał trzydzieści lat temu. Oczywiście zgłosił wszystko na policję, prokuraturę.

– Nie wykazano wtedy zainteresowania tym odkryciem?

– Prokurator umorzył postępowanie ze względu na brak możliwości identyfikacji tych pochówków. Dokładnie nie wiemy, jak to się odbyło te trzydzieści lat temu. Czy to były prowadzone jakieś badania w sposób archeologiczny, profesjonalny? Czy po prostu uznano, że nie ma możliwości identyfikacji tych szczątków ludzkich? Tak czy inaczej postępowanie umorzono.

– Dostaliście informację i jak to wyglądało dalej?

– Uzyskaliśmy zgodę konserwatora na prowadzenie tych poszukiwań. I w piątek pojechaliśmy na miejsce. Może to dziwnie zabrzmi w tych okolicznościach, ale ucieszyło nas, że potwierdziliśmy zeznania tego świadka.

Znaleźliśmy miejsce, gdzie mamy do czynienia z dużą ilością pochówków

– To było na jego posesji?

Tak, udało się potwierdzić faktyczne miejsca pochówków, o których ten nasz świadek wspominał. Znaleźliśmy miejsce, gdzie mamy do czynienia, w naszej ocenie, z dużą ilością pochówków. Bo od skrajnego miejsca odnalezienia zwłok do drugiego skrajnego to jest przestrzeń około 80 czy nawet 100 metrów.

– To spory obszar?

– Faktycznie podczas tych pomiarów i badań, gdzie nie podjęliśmy decyzji o próbie poszukiwań, to tak naprawdę wszędzie są pochówki. Czyli nie jest to pojedyncza mogiła, nie są to przypadkowi żołnierze, którzy być może polegli podczas wojny. Te osoby były chowane w sposób przemyślany. Przemyślany – aczkolwiek bardzo niechlujny.

– Co to znaczy?

Szczątki są położone bardzo płytko, na kilkudziesięciu centymetrach. Szkielety są położone jeden na drugim, czyli tak jakby jedna osoba była wrzucona do jamy grobowej i druga położona na niej. Czyli jest to niespotykane przy pochówkach cywilnych. 

– Jakie jeszcze argumenty przemawiałyby za tym, że nie są to pochówki cywili?

– To, co pozwala nam, przynajmniej na tym etapie, wykluczyć pochówki cywilne, to brak jakichkolwiek elementów identyfikacji. Już nie mówimy o guzikach czy o medalikach, ale nie ma żadnego, podkreślam, żadnego elementu przy tych szkieletach. Nie ma paska skórzanego, klamerki, fragmentu materiału, kompletnie niczego.

– Działanie celowe?

Ktoś, kto dokonywał tych pochówków, zadał sobie bardzo dużo trudu, żeby naprawdę oczyścić te ciała z elementów, na podstawie których można byłoby zidentyfikować te (w tym momencie już) szkielety.

– Czy na tej podstawie można wnioskować, kto to był?

– Wydaje mi się, że na to jest za wcześnie. Również za wcześnie na to, żeby jednoznacznie tę identyfikację w jakieś ramy czasowe ubrać. Natomiast kości, które odnaleźliśmy, są stosunkowo dobrze zachowane.

– Bazując na Pana doświadczeniu jako archeologa, biegłego sądowego, jak Pan sądzi, kiedy ci ludzie mogli być pochowani?

– Możemy z pewną dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że te pochówki nie są starsze niż 100 lat. Jeśli szukamy KOP-istów, to wiemy, że mordy na nich były wykonywane przez Armię Czerwoną tuż po bitwie pod Wytycznem, czyli tak naprawdę w pierwsze dni października 1939 roku. Czy to będą KOP-iści, czy być może to będą żołnierze Wojska Polskiego, którzy też byli tam mordowani na przełomie września i października przez Armię Czerwoną oraz przez bojówki komunistyczne, tego nie wiemy. 

– Jakie więc będą kolejne kroki tych badań?

– Musimy doprowadzić do, po pierwsze, ekshumacji, po drugie, do badań antropologicznych, które rozwieją pewne wątpliwości. I to jest cel, który sobie jakby stawiamy po tym piątku. Natomiast jeżeli kolejny etap badań (ekshumacja) i antropologia wykluczą kolejne założenia i będziemy mogli na podstawie antropologii stwierdzić, że przykładowo na 10 szkieletów każdy z tych szkieletów będzie młodym mężczyzną, no to dużo łatwiej będzie nam powiedzieć, że zwiększamy prawdopodobieństwo tego, że to są żołnierze. 

– Jak to wygląda organizacyjnie?

– Prowadzimy te badania ze środków własnych szósty rok, więc to nie jest tak, że my tam możemy przyjechać na miesiąc, w tym czasie rzucić swoje obowiązki zawodowe i tam te badania prowadzić. Niestety, jako pasjonaci robimy to z doskoku między naszą normalną pracą. Można przyjąć więc, że być może gdyby udało nam się odsłonić kolejne pochówki, okaże się, że oprawcy zostawili przy którejś z ofiar jednak element, co pozwoli zidentyfikować ofiary. 

– Co to mogłoby być?

– Nie wiem, może guzik, może jakiś medalik. Być może cokolwiek udało się komuś przemycić tam. Z pewnością poszerzenie obszaru badań o kolejne stanowiska, o kolejne mogiły na pewno daje szansę na przybliżenie nas do prawdy.

Na dzień dzisiejszy chciałbym, żeby to było podkreślone. Cały czas jesteśmy w takich parametrach „potencjalnie, być może, hipotetycznie”. Natomiast, żeby dookreślić parametry tych pochówków, no to trzeba poszerzyć badania, wykonać ekshumację i poddać te szczątki badaniom antropologicznym.

– Czy IPN włącza się w te badania?

– My pracujemy na podstawie decyzji administracyjnej konserwatora zabytków, uzyskaliśmy pozwolenie tylko na poszukiwania.

Oczywiście poinformowaliśmy konserwatora  o znalezieniu szczątków ludzkich. W piątek też poinformowaliśmy policję, na miejsce przyjechał prokurator. Poinformujemy oczywiście także IPN. Natomiast robimy to trochę, wychodząc przed szereg, bo w decyzji konserwatorskiej jesteśmy zobowiązani do poinformowania IPN-u o znalezieniu szczątek ludzkich, w przypadku kiedy będą to żołnierze.

Podejrzenia idą w kierunku mordu na Polakach

– A tego jeszcze nie wiecie…

Wciąż nie wiemy, czy to są żołnierze. Cały czas jesteśmy w strefie przypuszczeń, w strefie hipotez i mogą to być równie dobrze pochówki cywilne. Powiem więcej, my nie wiemy, jakiej narodowości są te osoby. Jesteśmy ludźmi, którzy znają historię, i możemy sobie pewne rzeczy dopowiadać, natomiast dowodów twardych nie mamy.

Oczywiście poinformujemy IPN o tym znalezisku, pomimo tego, że nie jesteśmy do tego zobowiązani, no bo też nasze przypuszczenia i podejrzenia jednak idą w kierunku mordu na Polakach, a w szczególności na polskich żołnierzach we wrześniu 1939 roku. 

– Kiedy będziecie kontynuować te poszukiwania w gm. Dębowa Kłoda? 

– Planujemy powrót na wiosnę, bo musimy zabezpieczyć środki finansowe. No chyba że w międzyczasie jakaś instytucja zapewni nam takie środki.

My tam nie mieszkamy, gdybyśmy tam mieszkali, prawdopodobnie byśmy mieli większą wiedzę, ale uwaga, gdybyśmy tam mieszkali, być może byśmy się na pewne rzeczy nie odważyli, tak? Tak kolokwialnie powiem.

– Rozumiem, że jest jakiś opór, tak?

To znaczy, powiem tak, jest to kawałek ciężkiej historii lokalnej. Trzeba poczytać artykuły o tych, nazwijmy to, bojówkach komunistycznych, które ramię w ramię z Armią Czerwoną tych Polaków najzwyczajniej w świecie mordowały. To jest udokumentowane, to nie jest tak, że ja sobie to wymyśliłem w piątek albo wczoraj, tylko są publikacje na ten temat i jest to kawałek naszej historii, jaka by nie była.



 

Polecane