[Mercosur] Zyski dla nielicznych, koszty dla wszystkich

Umowa handlowa pomiędzy Unią Europejską a Mercosur budzi solidarny sprzeciw praktycznie wszystkich liczących się sił politycznych w Polsce, a także wielu środowisk w różnych europejskich krajach. Najwięcej mówi się o zagrożeniach płynących z tej umowy dla europejskich rolników, a nawet dla całego modelu rolnictwa w kraju takim jak Polska. Jednak na tym porozumieniu stracą nie tylko rolnicy.
Mercosure
Mercosure / AdobeStock

Co musisz wiedzieć:

  • W Brazylii stosuje się 149 pestycydów zakazanych w Europie, a także raktopaminę, hormon wzrostu zakazany w znakomitej większości krajów świata.
  • Szacuje się, że umowa UE – Mercosur może przyspieszyć wylesianie o ponad jedną czwartą.
  • Obietnica wolnego handlu najczęściej okazuje się prawdziwa tylko dla globalnych korporacji. Nie spełnia się jednak dla ludzi pracy, których pozycja się pogarsza.

 

Pierwsze rozmowy dotyczące umowy między krajami Mercosur a UE rozpoczęły się w połowie lat 90. poprzedniego wieku. Niemal cały zachodni świat przepełniony był wówczas wiarą w globalizację i koniec historii. Liberalizacja handlu zgodnie z bezsprzecznie dominującym wówczas neoliberalnym sposobem myślenia miała prowadzić do wzrostu bogactwa i jakości życia.

 

Złudne obietnice wolnego handlu

Lata doświadczeń pokazały jednak, że obietnica wolnego handlu najczęściej okazuje się prawdziwa tylko dla globalnych korporacji, banków i instytucji finansowych, a także wielkich sieci handlowych. Nie spełnia się jednak dla ludzi pracy, których pozycja się pogarsza. Ogranicza też możliwości stabilnego, zrównoważonego rozwoju krajom rozwijającym się.

Wielu latynoamerykańskich ekonomistów to rozumie, więc sceptycznie podchodzi do porozumienia Mercosur – UE i traktuje je jak wiązanie rąk własnemu przemysłowi lub, jak ujął to znany również w Polsce południowokoreański ekonomista Chang Ha-joon, usuwanie swojej „drabiny rozwoju”. Do niedawna, będąc w opozycji, takie zdanie podzielał też obecny prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva. Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej mówił: „Nie zgodzimy się na umowę, która sprowadza nas do roli podwykonawców”.

Umowa zmusi południowoamerykańskie firmy przemysłowe do restrukturyzacji, co będzie się wiązać ze zwolnieniami, a nawet upadkiem niektórych z nich. W pogoni za konkurencyjnością wywierać będzie presję na rządy, by deregulowały rynek pracy, a przynajmniej nie wprowadzały dodatkowych, korzystnych dla pracowników zabezpieczeń. Stracą też pracownicy europejscy. Konkurencja z firmami południowoamerykańskimi, które nie przestrzegają europejskich standardów pracy, będzie wymuszać pogorszenie tych standardów dla pracowników w Europie, szczególnie pracowników rolnych. Pracowników po obu stronach Atlantyku czeka więc stagnacja płac, a całe społeczeństwa – wzrost nierówności.

 

Negatywnych konsekwencji obawiają się też południowoamerykańskie małe i średnie firmy, które ucierpią w wyniku klauzul zobowiązujących państwa do równego traktowania firm z krajów sygnatariuszy w sektorze zamówień publicznych i usług.

 

Cui bono?

Największymi wygranymi umowy będą z pewnością agrokorporacje produkujące żywność, środki ochrony roślin czy maszyny rolnicze. Zwiększą swoje zyski i kontrolę nad ziemią. Nogami przebierają także niemieckie firmy chemiczne i motoryzacyjne. Oba sektory będą mogły sprzedawać produkty, na które w Europie popytu nie ma lub zaraz nie będzie (zakazane środki ochrony roślin czy samochody spalinowe). Na znaczne korzyści liczą także największe spółki notowane na madryckiej giełdzie, działające w krajach Mercosuru, takie jak banki Santander i BBVA, koncern telekomunikacyjny Telefónica czy spółka energetyczna Iberdrola. Bank Santander był na przykład w latach 2014–2019 jednym z najważniejszych kredytodawców dużych brazylijskich firm mięsnych, takich jak JBS JBS, Marfrig czy Minerva. Nie jest przypadkiem, że to właśnie hiszpański rząd, obok Niemiec, jest jednym z największych orędowników podpisania porozumienia.

Przegranymi oczywiście będą europejscy rolnicy, choć obrońcy umowy próbują przekonywać, że zawarto w niej szereg zabezpieczeń na wypadek ewentualnych nadmiernych zmian cen lub innych niekorzystnych skutków gospodarczych. Należy jednak pamiętać, że te zabezpieczenia, które umożliwiają przywrócenie ceł lub zamknięcie rynku na amerykańskie towary, nie są automatyczne, ale wymagają arbitralnej decyzji Komisji Europejskiej. Komisja musi formalnie stwierdzić, że istnieje „poważna szkoda” lub jej groźba. Sposób przepychania tej umowy kolanem przez KE nie daje podstaw do zaufania, że tę interwencyjną rolę odegra w sposób właściwy.

 

Wampiryczna umowa

I właśnie sposób przygotowywania i procedowania tej umowy budzi wiele wątpliwości. Przez lata negocjacji informacje jej dotyczące pochodziły z przecieków, najczęściej ujawnianych przez NGO-sy. Negocjacje toczyły się w tajemnicy, z pominięciem obywateli i instytucji ich reprezentujących. Takie umowy działaczka i badaczka Susan George nazwała „umowami wampirycznymi”, ponieważ ich wyjście na światło dzienne je zabije, a rzadko wytrzymują próbę demokratycznej debaty. Takie działanie zmusiło europarlamentarzystów z różnych grup do domagania się sprawdzenia zgodności zapisów umowy z prawem unijnym przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

 

Po stronie amerykańskiej wykluczone z kolei z jakichkolwiek rozmów zostały rdzenne społeczności, których terytoria będą z powodu umowy jeszcze bardziej eksploatowane.

 

Zdrowie i bezpieczeństwo żywnościowe

Umowa z Mercosur nie tylko zagraża naszemu rolnictwu, spójności społecznej i standardom pracy, ale także naszemu zdrowiu. Największy kraj Mercosur – Brazylia, na której terenie znajduje się jedynie 4% światowych użytków rolnych, odpowiada za aż 21% światowego zużycia środków ochrony roślin. W tym kraju stosuje się 149 pestycydów zakazanych w Europie, a także raktopaminę, hormon wzrostu zakazany w znakomitej większości krajów świata. Intensywny chów drobiu prowadzi do rozwoju bakterii, co wymusza nadużywanie antybiotyków.

Unijne ograniczenia i normy dotyczące jakości żywności nie są wystarczające, by właściwie chronić nas przed szkodliwymi pestycydami i antybiotykami. Szczególnie że nie jesteśmy w stanie właściwie kontrolować procesów produkcji i części łańcuchów dostaw znajdujących się poza Europą. Co więcej, przerwanie tych łańcuchów, choćby przy okazji kolejnej pandemii, naraża nasze bezpieczeństwo żywnościowe.

 

Degradacja środowiska naturalnego

Te wydłużone łańcuchy dostaw mają także swoje koszty ekologiczne. Wiążą się z dodatkową emisją dwutlenku węgla i zwiększają ryzyko skażeń środowiska w wyniku potencjalnych katastrof na Oceanie Atlantyckim.

Ponadto umowa ma prowadzić do wzrostu popytu na wołowinę i soję, a tym samym do zwiększenia ich produkcji. A produkcja tych dwóch towarów odpowiada dzisiaj za dwie trzecie wylesiania tropikalnych lasów deszczowych w Ameryce Łacińskiej, głównie w Amazonii. Odgrywają one kluczową rolę w utrzymywaniu globalnej równowagi klimatycznej poprzez magazynowanie i pochłanianie dwutlenku węgla, regulację obiegu wody i stabilizację temperatury. O powiązaniu wspomnianych już wyżej brazylijskich firm mięsnych (JBS, Marfrig i Minerva) z wycinaniem Amazonii i innych ekosystemów informowały od lat liczne organizacje, takie jak Friends of the Earth, Repórter Brasil, Amnesty International czy Mercy for Animals. Szacuje się, że umowa UE – Mercosur może przyspieszyć wylesianie o ponad jedną czwartą. Co prawda Unia Europejska przyjęła w 2023 roku rozporządzenie EUDR ograniczające obrót towarami, przy produkcji których niszczy się lasy, ale ta regulacja jest, podobnie jak ograniczenia dotyczące skutków gospodarczych i jakości żywności, dość dziurawa. Unia Europejska nie jest w stanie realnie chronić środowiska poza swoim terytorium. A wolny handel z krajami, których rolnictwo opiera się na wielkoobszarowych uprawach korzystających z toksycznych chemikaliów (pochodzących także z europejskich fabryk), musi prowadzić do degradacji środowiska naturalnego, w tym lasów, gleb czy wód.

 

Zawarte w umowie handlowej ograniczenia środowiskowe czy jakości żywności są bez wątpienia wadliwe, ale ograniczeń dotyczących dobrostanu zwierząt w ogóle nie ma. A w wielkiej, przemysłowej hodowli południowoamerykańskiej zwraca się na nie znacznie mniej uwagi niż na naszym kontynencie.

 

Horror nie tylko z zachodu

Umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur jest zagrożeniem nie tylko dla naszego modelu rolnictwa. Zrodzi ona presję na standardy zatrudnienia po obu stronach Atlantyku. Zmniejszy bezpieczeństwo żywnościowe i suwerenność żywnościową Europy, czyniąc ją mniej odporną na globalne katastrofy (pandemie, wojny). Może negatywnie wpłynąć na stan zdrowia Europejczyków. Uderzy też w środowisko naturalne, przyspieszy i pogłębi negatywne skutki zmian klimatycznych. W skrócie zapłacimy za nią praktycznie wszyscy. Ale zapłacimy nierówno – na plus wyjdą, jak zwykle przy tego typu umowach, globalne korporacje i banki.

Na koniec warto nieco przewrotnie wskazać na to, że jeśli wejdzie w życie, to może nie być najgorszą umową handlową Unii podpisaną w najbliższym czasie. Przysłoniła ona bowiem jeszcze bardziej nietransparentną i potencjalnie groźną umowę między Unią a Indiami, która ma być podpisana w ciągu najbliższych tygodni, jeśli nie dni. Co prawda ma ona wykluczać kwestie rolne, ale w odniesieniu do standardów pracy i sposobu traktowania środowiska przez najludniejszy od niedawna kraj na świecie, można formułować znacznie dalej idące zarzuty niż wobec krajów Ameryki Południowej. Najwidoczniej jedna wampiryczna umowa to dla Komisji Europejskiej za mało i trzeba było dorzucić drugą.


 

POLECANE
Pilne doniesienia z granicy. Komunikat Straży Granicznej z ostatniej chwili
Pilne doniesienia z granicy. Komunikat Straży Granicznej

Straż Graniczna publikuje raporty dotyczące wydarzeń na polskiej granicy z Białorusią. Ponadto zaraportowano także o sytuacji na granicy z Litwą i Niemcami w związku z przywróceniem na nich tymczasowych kontroli.

Incydent w komendzie policji w Szczytnie. Wystrzeliła broń, z której wcześniej postrzelono 2-letnie dziecko z ostatniej chwili
Incydent w komendzie policji w Szczytnie. Wystrzeliła broń, z której wcześniej postrzelono 2-letnie dziecko

W Komendzie Powiatowej w Szczytnie w woj. warmińsko-mazurskim wystrzeliła broń. Jak się okazuje była to broń myśliwska, z której w niedzielę w gminie Pasym została postrzelona 2-letnia dziewczynka – informuje w czwartek RMF FM.

Merz w Bundestagu: „Europa musi stać się mocarstwem” z ostatniej chwili
Merz w Bundestagu: „Europa musi stać się mocarstwem”

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz powiedział w czwartek w Bundestagu, że aby sprostać wyzwaniom w świecie zdominowanym przez wielkie mocarstwa, Europa sama musi stać się mocarstwem.

KE będzie dalej zadłużać kraje? „Tylko więcej wspólnego długu może uratować Europę” z ostatniej chwili
KE będzie dalej zadłużać kraje? „Tylko więcej wspólnego długu może uratować Europę”

„Historia mówi nam, że to najbardziej odległe i najbiedniejsze regiony zostaną poświęcone” – powiedział Seamus Boland, przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EKES) w rozmowie z portalem Euractiv.com.

Szef EPL chce fuzji najwyższych stanowisk w UE i powołania unijnego prezydenta gorące
Szef EPL chce fuzji najwyższych stanowisk w UE i powołania unijnego prezydenta

Szef Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber zaproponował połączenie stanowiska przewodniczącego Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady Europejskiej.

Duże zmiany w 800 plus. ZUS wydał komunikat z ostatniej chwili
Duże zmiany w 800 plus. ZUS wydał komunikat

Od 1 lutego 2026 r. zmieniają się zasady 800 plus dla obywateli Ukrainy ze statusem UKR – informuje w komunikacie ZUS.

Von der Leyen: Transformacja energetyczna jest jednym z gwarantów niepodległości Europy z ostatniej chwili
Von der Leyen: Transformacja energetyczna jest jednym z gwarantów niepodległości Europy

„Budowanie niepodległej Europy jest główną misją tej Komisji” - powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen do uczestników Szczytu Czystości, Sprawiedliwości i Konkurencji.

Kontrole w setkach schronisk dla zwierząt. Oto, co ustalono z ostatniej chwili
Kontrole w setkach schronisk dla zwierząt. Oto, co ustalono

368 kontroli w schroniskach dla zwierząt przeprowadziły organy terenowe oraz wojewódzcy i powiatowi lekarze weterynarii – poinformował w czwartek główny lekarz weterynarii Paweł Meyer. W przypadku 40 schronisk stwierdzono nieprawidłowości.

Incydent na granicy. Jest komunikat Straży Granicznej z ostatniej chwili
Incydent na granicy. Jest komunikat Straży Granicznej

W środę odnotowano wlot obiektów z kierunku Białorusi do polskiej przestrzeni powietrznej. Tuż przed godz. 9 Straż Graniczna wydała komunikat.

Jak Polacy oceniają pół roku prezydentury Karola Nawrockiego? Jest sondaż z ostatniej chwili
Jak Polacy oceniają pół roku prezydentury Karola Nawrockiego? Jest sondaż

Pracownia SW Research na zlecenie portalu Onet zapytała Polaków o to, jak oceniają prezydenturę Karola Nawrockiego po pół roku urzędowania.

REKLAMA

[Mercosur] Zyski dla nielicznych, koszty dla wszystkich

Umowa handlowa pomiędzy Unią Europejską a Mercosur budzi solidarny sprzeciw praktycznie wszystkich liczących się sił politycznych w Polsce, a także wielu środowisk w różnych europejskich krajach. Najwięcej mówi się o zagrożeniach płynących z tej umowy dla europejskich rolników, a nawet dla całego modelu rolnictwa w kraju takim jak Polska. Jednak na tym porozumieniu stracą nie tylko rolnicy.
Mercosure
Mercosure / AdobeStock

Co musisz wiedzieć:

  • W Brazylii stosuje się 149 pestycydów zakazanych w Europie, a także raktopaminę, hormon wzrostu zakazany w znakomitej większości krajów świata.
  • Szacuje się, że umowa UE – Mercosur może przyspieszyć wylesianie o ponad jedną czwartą.
  • Obietnica wolnego handlu najczęściej okazuje się prawdziwa tylko dla globalnych korporacji. Nie spełnia się jednak dla ludzi pracy, których pozycja się pogarsza.

 

Pierwsze rozmowy dotyczące umowy między krajami Mercosur a UE rozpoczęły się w połowie lat 90. poprzedniego wieku. Niemal cały zachodni świat przepełniony był wówczas wiarą w globalizację i koniec historii. Liberalizacja handlu zgodnie z bezsprzecznie dominującym wówczas neoliberalnym sposobem myślenia miała prowadzić do wzrostu bogactwa i jakości życia.

 

Złudne obietnice wolnego handlu

Lata doświadczeń pokazały jednak, że obietnica wolnego handlu najczęściej okazuje się prawdziwa tylko dla globalnych korporacji, banków i instytucji finansowych, a także wielkich sieci handlowych. Nie spełnia się jednak dla ludzi pracy, których pozycja się pogarsza. Ogranicza też możliwości stabilnego, zrównoważonego rozwoju krajom rozwijającym się.

Wielu latynoamerykańskich ekonomistów to rozumie, więc sceptycznie podchodzi do porozumienia Mercosur – UE i traktuje je jak wiązanie rąk własnemu przemysłowi lub, jak ujął to znany również w Polsce południowokoreański ekonomista Chang Ha-joon, usuwanie swojej „drabiny rozwoju”. Do niedawna, będąc w opozycji, takie zdanie podzielał też obecny prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva. Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej mówił: „Nie zgodzimy się na umowę, która sprowadza nas do roli podwykonawców”.

Umowa zmusi południowoamerykańskie firmy przemysłowe do restrukturyzacji, co będzie się wiązać ze zwolnieniami, a nawet upadkiem niektórych z nich. W pogoni za konkurencyjnością wywierać będzie presję na rządy, by deregulowały rynek pracy, a przynajmniej nie wprowadzały dodatkowych, korzystnych dla pracowników zabezpieczeń. Stracą też pracownicy europejscy. Konkurencja z firmami południowoamerykańskimi, które nie przestrzegają europejskich standardów pracy, będzie wymuszać pogorszenie tych standardów dla pracowników w Europie, szczególnie pracowników rolnych. Pracowników po obu stronach Atlantyku czeka więc stagnacja płac, a całe społeczeństwa – wzrost nierówności.

 

Negatywnych konsekwencji obawiają się też południowoamerykańskie małe i średnie firmy, które ucierpią w wyniku klauzul zobowiązujących państwa do równego traktowania firm z krajów sygnatariuszy w sektorze zamówień publicznych i usług.

 

Cui bono?

Największymi wygranymi umowy będą z pewnością agrokorporacje produkujące żywność, środki ochrony roślin czy maszyny rolnicze. Zwiększą swoje zyski i kontrolę nad ziemią. Nogami przebierają także niemieckie firmy chemiczne i motoryzacyjne. Oba sektory będą mogły sprzedawać produkty, na które w Europie popytu nie ma lub zaraz nie będzie (zakazane środki ochrony roślin czy samochody spalinowe). Na znaczne korzyści liczą także największe spółki notowane na madryckiej giełdzie, działające w krajach Mercosuru, takie jak banki Santander i BBVA, koncern telekomunikacyjny Telefónica czy spółka energetyczna Iberdrola. Bank Santander był na przykład w latach 2014–2019 jednym z najważniejszych kredytodawców dużych brazylijskich firm mięsnych, takich jak JBS JBS, Marfrig czy Minerva. Nie jest przypadkiem, że to właśnie hiszpański rząd, obok Niemiec, jest jednym z największych orędowników podpisania porozumienia.

Przegranymi oczywiście będą europejscy rolnicy, choć obrońcy umowy próbują przekonywać, że zawarto w niej szereg zabezpieczeń na wypadek ewentualnych nadmiernych zmian cen lub innych niekorzystnych skutków gospodarczych. Należy jednak pamiętać, że te zabezpieczenia, które umożliwiają przywrócenie ceł lub zamknięcie rynku na amerykańskie towary, nie są automatyczne, ale wymagają arbitralnej decyzji Komisji Europejskiej. Komisja musi formalnie stwierdzić, że istnieje „poważna szkoda” lub jej groźba. Sposób przepychania tej umowy kolanem przez KE nie daje podstaw do zaufania, że tę interwencyjną rolę odegra w sposób właściwy.

 

Wampiryczna umowa

I właśnie sposób przygotowywania i procedowania tej umowy budzi wiele wątpliwości. Przez lata negocjacji informacje jej dotyczące pochodziły z przecieków, najczęściej ujawnianych przez NGO-sy. Negocjacje toczyły się w tajemnicy, z pominięciem obywateli i instytucji ich reprezentujących. Takie umowy działaczka i badaczka Susan George nazwała „umowami wampirycznymi”, ponieważ ich wyjście na światło dzienne je zabije, a rzadko wytrzymują próbę demokratycznej debaty. Takie działanie zmusiło europarlamentarzystów z różnych grup do domagania się sprawdzenia zgodności zapisów umowy z prawem unijnym przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

 

Po stronie amerykańskiej wykluczone z kolei z jakichkolwiek rozmów zostały rdzenne społeczności, których terytoria będą z powodu umowy jeszcze bardziej eksploatowane.

 

Zdrowie i bezpieczeństwo żywnościowe

Umowa z Mercosur nie tylko zagraża naszemu rolnictwu, spójności społecznej i standardom pracy, ale także naszemu zdrowiu. Największy kraj Mercosur – Brazylia, na której terenie znajduje się jedynie 4% światowych użytków rolnych, odpowiada za aż 21% światowego zużycia środków ochrony roślin. W tym kraju stosuje się 149 pestycydów zakazanych w Europie, a także raktopaminę, hormon wzrostu zakazany w znakomitej większości krajów świata. Intensywny chów drobiu prowadzi do rozwoju bakterii, co wymusza nadużywanie antybiotyków.

Unijne ograniczenia i normy dotyczące jakości żywności nie są wystarczające, by właściwie chronić nas przed szkodliwymi pestycydami i antybiotykami. Szczególnie że nie jesteśmy w stanie właściwie kontrolować procesów produkcji i części łańcuchów dostaw znajdujących się poza Europą. Co więcej, przerwanie tych łańcuchów, choćby przy okazji kolejnej pandemii, naraża nasze bezpieczeństwo żywnościowe.

 

Degradacja środowiska naturalnego

Te wydłużone łańcuchy dostaw mają także swoje koszty ekologiczne. Wiążą się z dodatkową emisją dwutlenku węgla i zwiększają ryzyko skażeń środowiska w wyniku potencjalnych katastrof na Oceanie Atlantyckim.

Ponadto umowa ma prowadzić do wzrostu popytu na wołowinę i soję, a tym samym do zwiększenia ich produkcji. A produkcja tych dwóch towarów odpowiada dzisiaj za dwie trzecie wylesiania tropikalnych lasów deszczowych w Ameryce Łacińskiej, głównie w Amazonii. Odgrywają one kluczową rolę w utrzymywaniu globalnej równowagi klimatycznej poprzez magazynowanie i pochłanianie dwutlenku węgla, regulację obiegu wody i stabilizację temperatury. O powiązaniu wspomnianych już wyżej brazylijskich firm mięsnych (JBS, Marfrig i Minerva) z wycinaniem Amazonii i innych ekosystemów informowały od lat liczne organizacje, takie jak Friends of the Earth, Repórter Brasil, Amnesty International czy Mercy for Animals. Szacuje się, że umowa UE – Mercosur może przyspieszyć wylesianie o ponad jedną czwartą. Co prawda Unia Europejska przyjęła w 2023 roku rozporządzenie EUDR ograniczające obrót towarami, przy produkcji których niszczy się lasy, ale ta regulacja jest, podobnie jak ograniczenia dotyczące skutków gospodarczych i jakości żywności, dość dziurawa. Unia Europejska nie jest w stanie realnie chronić środowiska poza swoim terytorium. A wolny handel z krajami, których rolnictwo opiera się na wielkoobszarowych uprawach korzystających z toksycznych chemikaliów (pochodzących także z europejskich fabryk), musi prowadzić do degradacji środowiska naturalnego, w tym lasów, gleb czy wód.

 

Zawarte w umowie handlowej ograniczenia środowiskowe czy jakości żywności są bez wątpienia wadliwe, ale ograniczeń dotyczących dobrostanu zwierząt w ogóle nie ma. A w wielkiej, przemysłowej hodowli południowoamerykańskiej zwraca się na nie znacznie mniej uwagi niż na naszym kontynencie.

 

Horror nie tylko z zachodu

Umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur jest zagrożeniem nie tylko dla naszego modelu rolnictwa. Zrodzi ona presję na standardy zatrudnienia po obu stronach Atlantyku. Zmniejszy bezpieczeństwo żywnościowe i suwerenność żywnościową Europy, czyniąc ją mniej odporną na globalne katastrofy (pandemie, wojny). Może negatywnie wpłynąć na stan zdrowia Europejczyków. Uderzy też w środowisko naturalne, przyspieszy i pogłębi negatywne skutki zmian klimatycznych. W skrócie zapłacimy za nią praktycznie wszyscy. Ale zapłacimy nierówno – na plus wyjdą, jak zwykle przy tego typu umowach, globalne korporacje i banki.

Na koniec warto nieco przewrotnie wskazać na to, że jeśli wejdzie w życie, to może nie być najgorszą umową handlową Unii podpisaną w najbliższym czasie. Przysłoniła ona bowiem jeszcze bardziej nietransparentną i potencjalnie groźną umowę między Unią a Indiami, która ma być podpisana w ciągu najbliższych tygodni, jeśli nie dni. Co prawda ma ona wykluczać kwestie rolne, ale w odniesieniu do standardów pracy i sposobu traktowania środowiska przez najludniejszy od niedawna kraj na świecie, można formułować znacznie dalej idące zarzuty niż wobec krajów Ameryki Południowej. Najwidoczniej jedna wampiryczna umowa to dla Komisji Europejskiej za mało i trzeba było dorzucić drugą.



 

Polecane