Merz w Bundestagu: „Europa musi stać się mocarstwem”
Co musisz wiedzieć:
- Niemcy od kilku dziesięcioleci dążą do centralizacji UE pod swoim nadzorem.
- Zdaniem kanclerza Niemiec, należy zlikwidować wszystkie przeszkody stojące na drodze wzrostowi konkurencyjności.
- W ocenie Friedricha Merza UE musi sama zadbać o własne bezpieczeństwo.
„Przemawiać w języku polityki siły”
Jako warunki wskazał jedność, silną gospodarkę i niezależność w dziedzinie bezpieczeństwa.
„Będziemy mogli realizować własne wizje, jeżeli nauczymy się przemawiać w języku polityki siły. Jeżeli sami staniemy się europejskim mocarstwem”
– powiedział Merz w Bundestagu w wystąpieniu poświęconym aktualnym zagadnieniom polityki zagranicznej.
„Musimy sami zatroszczyć się o nasze bezpieczeństwo. Wymaga to redukcji zależności, na które w przeszłości zbyt lekkomyślnie się godziliśmy”
– podkreślił.
- Incydent na granicy. Jest komunikat wojska
- Jak Polacy oceniają pół roku prezydentury Karola Nawrockiego? Jest sondaż
- Adient w Skarbimierzu planuje likwidację zakładu. Kilkaset osób straci pracę
- "Kryzys nie został zatrzymany". Solidarność pięciu największych spółek Grupy Azoty apeluje do prezydenta
- "I po krzyku". Joanna Jędrzejczyk podzieliła się wiadomością ze szpitala
Suwerenność w dziedzinie technologii
Szef niemieckiego rządu opowiedział się za większą suwerennością Europy, także w dziedzinie technologii.
„Konieczne są wielkie inwestycje w europejski potencjał obronny, konieczne jest dalsze wsparcie Ukrainy”
– mówił.
Merz przypomniał, że Bundestag w ubiegłym roku zgodził się na podniesienie wydatków na obronę do poziomu 5 proc. PKB.
„To był sygnał dla europejskich sąsiadów, że Niemcy wyszły do przodu, a inni podążają za nami”
– powiedział.
„Europa musi wykazać się jednością”
Zwrócił uwagę na jedność jako warunek skuteczności w polityce międzynarodowej.
„Europa musi wykazać się jednością, gdyż tylko działając wspólnie, możemy skutecznie rozwiązywać problemy”
– ocenił. Jak podkreślił, właśnie dzięki jedności udało się wpłynąć na stanowisko prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie Ukrainy, a także na jego decyzję o rezygnacji z karnych ceł w związku ze sporem o Grenlandię.
„Byliśmy zgodni co do tego, że nie damy się zastraszyć groźbą ceł”
– podkreślił Merz, przypominając, że Rada Europejska pokazała „jedność i determinację”, co pozwoliło na odsunięcie groźby amerykańskich restrykcji.
„Jesteśmy gotowi i jesteśmy w stanie obronić się przeciwko cłom”
– oświadczył.
Co dalej z członkostwem w NATO?
Kanclerz ostrzegł przed „lekkomyślnym narażaniem na szwank sojuszy”, zapewniając, że sojusz transatlantycki i wzajemne zaufanie jest dla Niemiec nadal „wartością samą w sobie”. Przypomniał, że Niemcy stanęły po stronie USA po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku, a misja Bundeswehry przez wiele lat zapewniała stabilizację w Afganistanie.
„59 żołnierzy Bundeswehry zginęło, a ponad stu odniosło rany. Nie pozwolimy, żeby ta misja, którą wykonywaliśmy także w interesie naszego sojusznika USA, była oceniana pogardliwie i poniżana”
– powiedział kanclerz Niemiec.
„Jesteśmy partnerami i sojusznikami, a nie podwładnymi”
– zaznaczył.
„Przywrócić gospodarce konkurencyjność”
Szef niemieckiego rządu poświęcił dużo miejsca kwestiom ekonomicznym.
„Musimy przywrócić naszej gospodarce konkurencyjność”
– mówił, zwracając uwagę na powiększającą się lukę między tempem wzrostu w Europie a tym w USA i Chinach.
„Musimy odwrócić niekorzystną tendencję. Siła ekonomiczna jest decydującym czynnikiem. Sami siebie blokujemy, musimy zlikwidować przeszkody”
– mówił kanclerz.
Merz opowiedział się za poszukiwaniem nowych partnerów handlowych w świecie. Jego zdaniem otwarte rynki i wolny handel zapewniają dobrobyt i bezpieczeństwo. Bronił umowy z Mercosurem, krytykując niemieckich Zielonych za głosowanie w Parlamencie Europejskim razem z prawicowo-populistyczną AfD i postkomunistyczną Lewicą przeciwko temu porozumieniu.
Niemcy – mówił Merz - zdecydowanie popierają też umowę o wolnym handlu z Indiami.
„Ta umowa musi zostać zawarta jak najszybciej”
– ocenił kanclerz.




