Retrybalizacja. Jak gniew staje się kapitałem

W bańce informacyjnej nie potrzeba argumentów do przekonywania nieprzekonanych, tutaj sami swoi, tu nie trzeba szczypać się w język, tutaj „urbanizacja” kwitnie nie niepokojona wątpliwościami. W bańce, jeśli rzecz dotyczy „obcych”, nie ma pojęcia, że coś nie wypada. Wypada atakować wrogów według metod stosowanych przez Jerzego Urbana.
Osoba z gniewną twarzą
Osoba z gniewną twarzą / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Bańki informacyjne powstają dzięki filtrom poznawczym i „skąpstwu” mózgu, które chronią nasze modele świata przed krytyką i wzmacniają sprzężenie zwrotne między przekonaniami a selekcją informacji.
  • Autor tekstu ostrzega, że media elektroniczne przywracają plemienny sposób myślenia, w którym emocje, memy i wrogość wobec „obcych” zastępują argumenty i sprzyjają regresowi kulturowemu.
  • Podnosi też temat syndromu oblężonej twierdzy i „baniek gniewu”, które zamieniają zbiorowe emocje w polityczny kapitał.

 

Co łączy koncepcję metabolizmu informacyjnego prof. Antoniego Kępińskiego, tezę o retrybalizacji języka Marshalla McLuhana i teorię neotrybalizmu Michela Maffesoliego? Wszystkie te tezy stawiane w różnym czasie i różnych warunkach spotkały się w bańkach medialnych podlanych dodatkowo sosem coraz bardziej prymitywnych i plemiennych emocji. Jeśli dodamy do tego „banki gniewu” Petera Sloterdijka, to dotrze do nas zza grobu przewrotny chichot „Goebbelsa stanu wojennego”, Jerzego Urbana, bo „urbanizacja” przestrzeni publicznej kwitnie dziś na całego, i to nie tylko w Polsce.

 

Filtry dla leniwego mózgu

W koncepcji prof. Kępińskiego chodzi w skrócie o to, że metabolizm informacyjny ma dwie fazy: w pierwszej – ludzie szukają wiedzy o świecie zewnętrznym, by ograniczyć tworzone przez nich samych modele rzeczywistości i na podstawie własnych modeli zyskać orientację w świecie i podejmować decyzje. W drugiej fazie ludzie podejmują działania na podstawie obranego wcześniej modelu, ale też odbierają informacje o swoich działaniach w oparciu o te modele. Tak powstaje sprzężenie zwrotne. Jednak budowanie postrzegania rzeczywistości w ten sposób może być zakłócone. W epoce powszechnej informacji spójność przekazu i jej obrona stają się nie lada wyzwaniem. Nie zawsze w sprzężeniu zwrotnym dostajemy to, co byśmy chcieli lub na co byśmy liczyli. Czasem rzeczywistość nam skrzeczy, między naszymi teoriami a stanem faktycznym są tarcia.

Stąd ludzie stosują różnego rodzaju filtry poznawcze, ideologiczne, polityczne, emocjonalne, moralne i inne, by nie dopuszczać tej zewnętrznej krytyki lub, co gorsza, przyznać, że się mylili lub dali wprowadzić w błąd. Taki mentalny firewall jest często u tych najbardziej zideologizowanych bardziej skuteczny niż najlepszy program komputerowy. W ten sposób unikamy nie tylko niechcianego – często nieświadomie – dysonansu poznawczego, trudnego do udźwignięcia na dłuższą metę, który zmuszałby nas do dużej zmiany używanego modelu poznawczego, ale także nasze mózgi w posługiwaniu się modelami wykorzystują skąpstwo poznawcze. Bo umówmy się, mózg zadowala się najprostszym wyjaśnieniem, lubi iść na skróty i niechętnie poddaje się tresurze. Uwielbia za to, podobnie jak nasz mental, utwierdzać się w tym, co zna, co uważa za słuszne. Tak powstają bańki informacyjne. W bańkach ludzie czujący i myślący podobnie dają sobie potwierdzenie stawianych przez nich tez w postaci korzystnych komentarzy i lajków.

Bańki zamiast faktów

Tak oto w epoce powszechnej informacji renesans przeżywają teorie o tym, że ziemia jest płaska, a piramidy Majów budowali kosmici. Skoro w bańce tysiące, setki tysięcy ludzi z całego świata potwierdzają mi tezę o starożytnych kosmitach, to dobrze mi z tym i to znaczy, że musi to być prawda. Niestety przestaje być śmiesznie, gdy setki tysięcy ludzi na całym świecie utwierdzają się w przekonaniu, że Władimir Putin jest ostoją konserwatywnych wartości.

A że przeczy to faktom? Pod koniec 2016 roku w czasie kampanii prezydenckiej w USA Scottie Nell Hughes, znana amerykańska dziennikarka będąca blisko Donalda Trumpa, oświadczyła:

„Nie ma już czegoś takiego jak fakty”.

Rzeczywistość „rzeczywista” często jest wtórna wobec rzeczywistości wirtualnej, musi ją doganiać i się do niej dostosowywać. Kampanie wyborcze są tego najlepszym przykładem.

 

Trybalizacja, detrybalizacja, retrybalizacja

Marshall McLuhan opracował twierdzenie, według którego były trzy fazy rozwoju ludzkości związane z mediami: trybalizacja, detrybalizacja i retrybalizacja. Trybalizacja związana była z mową ludzką jako podstawowym środkiem budowy i integracji społeczności, to czas tworzenia się plemion opartych na wspólnej mowie. W drugiej fazie alfabet fonetyczny spowodował „odrywanie” się jednostek od „plemienia”, pojawiło się zjawisko indywidualizacji. Trzecia faza – związana z pojawieniem się mediów elektronicznych – powoduje wyparcie „kultury druku” i zastąpienie jej kulturą obrazka, co prowadzi do zawiązania prymitywnej wspólnoty odbiorców przekazu medialnego.

Takie globalne wioski opakowane w bańki informacyjne dają poczucie więzi, siły, wspólnoty i wzajemnego zrozumienia. Ten plemienny kolektywizm w istocie prowadzi do regresu kulturowego. W bańce ludzie podgrzewają nawzajem emocje, stosując coraz bardziej prymitywne chwyty, coraz bardziej zohydzając wroga, a że działają według określonych schematów myślowych w oparciu o znane sobie symbole, zamiast słów używają coraz więcej słów kluczy, memów, inwektyw i hejtu. W bańce nie potrzeba argumentów do przekonywania nieprzekonanych, tutaj sami swoi, tu nie trzeba szczypać się w język, tutaj „urbanizacja” kwitnie nie niepokojona wątpliwościami. W bańce, jeśli rzecz dotyczy „obcych”, nie ma pojęcia, że coś nie wypada. Wypada atakować wrogów według metod stosowanych przez Jerzego Urbana.

 

Plemiona raz jeszcze

Z kolei francuski socjolog Michel Maffesoli w publikacji „Czas plemion. Schyłek indywidualizmu w społeczeństwach ponowoczesnych” twierdzi, że w społeczeństwach demokratycznych w miejsce pierwotnych, tradycyjnych więzi wchodzą neoplemiona oparte na więziach tożsamościowych, politycznych i emocjonalnych. Człowiek jako istota społeczna, która przez tysiące lat socjalizowała się do życia w różnych wspólnotach i plemionach, potrzebuje więzi i poczucia wspólnoty nadal, a może nawet bardziej w XXI wieku, kiedy samotność staje się prawdziwą plagą. Według Maffesoli najważniejsze w takich wspólnotach jest wspólne przeżywanie określonych emocji.

W kształtowaniu ideologiczno-mentalnym baniek tworzących neoplemiona niezwykle doniosłą rolę odgrywa zjawisko syndromu oblężonej twierdzy. Prof. Jacek Ziółkowski w doskonałej książce „Syndrom oblężonej twierdzy” wskazuje atrybuty i mechanizmy tego zjawiska. Są to m.in.: narracja oblężenia – opowieść o tym, jak „my jesteśmy zagrożeni”, „wszyscy są przeciw nam”, co wymaga obrony, towarzyszy temu atmosfera strachu i nieufności zarówno wobec „zewnętrznych wrogów”, jak i zdrajców wewnątrz grupy, są także unifikacja i mobilizacja wewnętrzna – podkreślanie wspólnej tożsamości, lojalności. Odmienne głosy są marginalizowane bądź dyskredytowane. W końcu odrzucenie krytyki i pluralizmu – wszelka krytyka postrzegana jest jako zdrada lub element sabotujący obronę, a wolność wypowiedzi zostaje ograniczana przez presję ideologiczną. Na koniec stosowane są filtry informacyjne, czyli propaganda, wszystkie schematy narracyjne i selekcja informacji.

Narracja oblężenia prowadzi do filtrów poznawczych, które pomagają odrzucać informacje niewygodne i sprzeczne z przekonaniami internetowego plemienia. Bańka potwierdza własne przekonania („confirmation bias”). To prowadzi do izolacji informacyjnej. Bańki wzmacniają zamknięte przestrzenie informacyjne, czyli „echo chambers”, gdzie użytkownicy otrzymują tylko te komunikaty, które pasują do ich przekonań. Wszystko to sprawia, że wysiłek intelektualny nie jest tutaj najważniejszy, bo i tak nie trzeba przekonywać przekonanych „swoich”, za to dla podtrzymania grupy potrzeba coraz to nowszych i bardziej ostrych bodźców emocjonalnych, coraz bardziej ordynarnych, by przyciągały uwagę. Niestety na koniec dnia wszystko to zaczyna przypominać aktywność Urbana w jego najlepszych czasach.

W syndromie oblężenia łatwo popaść w polaryzację – „my vs oni” – w której jakakolwiek ambiwalencja czy niuans zostają zdyskredytowane. Wobec „swoich” obowiązuje unifikacja zachowań i ostre rozprawienie się z nonkonformiatami i mobilizowanie do wysiłku. Wobec „wrogów” stosuje się strach, nienawiść i zemstę. I najważniejsze – wrogom nie można ufać.

 

Aksjologizacja

Urbanizacja nie byłaby tak dotkliwa, gdyby nie zjawisko aksjologizacji wszystkiego, co znajduje się w przestrzeni publicznej. Dzisiaj wszelka działalność publiczna, nawet ta – wydawałoby się – politycznie neutralna, od razu jest sprawdzana według klucza wartości, aksjologii, opinii.

„Aksjologizacja – subiektywizacja świadomości. Myślenie ideologiczne to «myślenie według wartości». Emocje przypisane do określonych wartości dominują nad refleksją i analizą krytyczną zjawisk. Nie powstaje pragnienie obiektywizmu, dystansu; zastępuje je poczucie oczywistości poglądów (wyobrażeń i ocen) wyrosłych z uprzedzeń. W świadomości podmiotu i w jego sposobie komunikowania się z innymi następuje zatarcie różnicy między językiem opisu, językiem wartości (ocen, wzorców, ideałów) i językiem norm (nakazów, zakazów)”

– pisze prof. Mirosław Karwat w artykule „Cechy myślenia ideologicznego”.

I last but not least – banki gniewu. Peter Sloterdijk w książce „Gniew i czas” opisał ciekawą teorię „banków gniewu”. To teoria wzięta ze świata bankowości. Według niej banki gniewu gromadzą indywidualne gniewy i składają je w depozyt. Te skumulowane banki tam rosną i stanowią po pewnym czasie ważny depozyt kapitałowy, który można „spieniężyć”, czyli wykorzystać w polityce lub przy sterowaniu emocjami społecznymi. Co ważne – gniew jednostki sam niczego nie jest w stanie zmienić, jest zbyt mały, dopiero zebranie i zsumowanie tych gniewów, uczynienie dużego gniewu kolektywnego zaczyna mieć siłę sprawczą. Uczestnicy indywidualnych gniewów, podobnie jak klienci banków za włożenie swoich aktywów do banków, mają pewne profity, które z czasem procentują. Nietrudno się domyślić, że tymi bankami są nie tylko partie polityczne, ale też bańki medialne i media społecznościowe. Udziałowcy złożonego w banku gniewu kapitału tworzą plemiona i z czasem zaczynają domagać się od banku, by wypłacił dywidendy, czyli by partia zaczęła działać, by gniew przełożył się na czyny.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Szef węgierskiego MSZ: Możliwe powiązania zatrzymanego konwoju z ukraińską mafią wojenną z ostatniej chwili
Szef węgierskiego MSZ: Możliwe powiązania zatrzymanego konwoju z ukraińską mafią wojenną

„Żądamy natychmiastowych odpowiedzi od Kijowa w sprawie dużych transportów gotówki przechodzących przez Węgry, które rodzą poważne pytania o możliwe powiązania z ukraińską mafią wojenną” - napisał na platformie X szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto.

Trump: Iran musi osiągnąć „bezwarunkową kapitulację” Wiadomości
Trump: Iran musi osiągnąć „bezwarunkową kapitulację”

Prezydent USA Donald Trump powiedział w piątek portalowi Axios, że za „bezwarunkową kapitulację” Iranu uzna moment, w którym Teheran nie będzie już w stanie walczyć, bo nie będzie miał ani personelu ani uzbrojenia.

Agencja AP: Rosja próbuje zaangażować się w konflikt na Bliskim Wschodzie z ostatniej chwili
Agencja AP: Rosja próbuje zaangażować się w konflikt na Bliskim Wschodzie

Doniesienia o możliwym przekazywaniu przez Rosję stronie irańskiej danych o amerykańskich celach na Bliskim Wschodzie to pierwszy sygnał, który może świadczyć o tym, że Moskwa próbuje zaangażować się w trwający tam od niemal tygodnia konflikt zbrojny - napisała w piątek agencja AP.

Tȟašúŋke Witkó: Na Kremlu bez zmian tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Na Kremlu bez zmian

Nieco ponad osiem dekad temu, 22 lutego 1946 roku, George Frost Kennan – amerykański dyplomata, znawca meandrów „rosyjskiej duszy” i człek, który wylał teoretyczne fundamenty pod „zimną wojnę” – z palcówki w Moskwie wysłał do swoich pryncypałów dokument, dziś nazwany „długim telegramem”

Na salach rozpraw mają być eksponowane flagi UE? Szefowa KRS nie wytrzymała z ostatniej chwili
Na salach rozpraw mają być eksponowane flagi UE? Szefowa KRS nie wytrzymała

Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka krytycznie odniosła się do pomysłu ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, aby na salach rozpraw widniały flagi UE.

Ten serial podbija Netflixa. Nowy hit na szczycie rankingu Wiadomości
Ten serial podbija Netflixa. Nowy hit na szczycie rankingu

Duński dokument kryminalny „Przyjaciel i morderca” szybko zdobył ogromną popularność na Netflixie. Produkcja pojawiła się na platformie 5 marca i niemal od razu trafiła na pierwsze miejsce w zestawieniu najczęściej oglądanych seriali.

Walka z „ubóstwem menstruacyjnym” priorytetem nowej strategii KE z ostatniej chwili
Walka z „ubóstwem menstruacyjnym” priorytetem nowej strategii KE

Komisja Europejska przedstawiła nową Strategię na rzecz równości genderowej na lata 2026–2030. Przewiduje w niej zaostrzenie walki ze wszystkimi przejawami sprzeciwu wobec lewicowej ideologii. Posłużyć do tego ma m.in. Akt o usługach cyfrowych (DSA).

Lewandowski wraca do gry? Nowe doniesienia z Barcelony Wiadomości
Lewandowski wraca do gry? Nowe doniesienia z Barcelony

Robert Lewandowski po niedawnym złamaniu kości oczodołu jest już gotowy, aby wystąpić w sobotnim spotkaniu 27. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy z Athletic Bilbao. Informację tę potwierdził trener Barcelony, Hansi Flick. „Robert wrócił i jest gotowy do gry” - zapewnił szkoleniowiec Blaugrany. Sobotni mecz Athletic Bilbao - Barcelona rozpocznie się o godzinie 21.00.

Zatrzymanie „ukraińskiego konwoju ze złotem”. Jest nagranie z akcji wideo
Zatrzymanie „ukraińskiego konwoju ze złotem”. Jest nagranie z akcji

Szef kancelarii premiera Viktora Orbana Balazs Orban udostępnił na platformie X nagranie z momentu zatrzymania przez węgierskie służby ukraińskiego konwoju ze złotem.

Katastrofa w Chicago: nie żyje 76-letni polski pilot Wiadomości
Katastrofa w Chicago: nie żyje 76-letni polski pilot

Środowisko polskich lotników w USA i w Polsce pogrążyło się w żałobie. Na przedmieściach Chicago w stanie Illinois doszło do katastrofy jednosilnikowego samolotu Cessna, w której zginął 76-letni Polak Czesław „Chester” Wojnicki, wieloletni prezes American Polish Aero Club.

REKLAMA

Retrybalizacja. Jak gniew staje się kapitałem

W bańce informacyjnej nie potrzeba argumentów do przekonywania nieprzekonanych, tutaj sami swoi, tu nie trzeba szczypać się w język, tutaj „urbanizacja” kwitnie nie niepokojona wątpliwościami. W bańce, jeśli rzecz dotyczy „obcych”, nie ma pojęcia, że coś nie wypada. Wypada atakować wrogów według metod stosowanych przez Jerzego Urbana.
Osoba z gniewną twarzą
Osoba z gniewną twarzą / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Bańki informacyjne powstają dzięki filtrom poznawczym i „skąpstwu” mózgu, które chronią nasze modele świata przed krytyką i wzmacniają sprzężenie zwrotne między przekonaniami a selekcją informacji.
  • Autor tekstu ostrzega, że media elektroniczne przywracają plemienny sposób myślenia, w którym emocje, memy i wrogość wobec „obcych” zastępują argumenty i sprzyjają regresowi kulturowemu.
  • Podnosi też temat syndromu oblężonej twierdzy i „baniek gniewu”, które zamieniają zbiorowe emocje w polityczny kapitał.

 

Co łączy koncepcję metabolizmu informacyjnego prof. Antoniego Kępińskiego, tezę o retrybalizacji języka Marshalla McLuhana i teorię neotrybalizmu Michela Maffesoliego? Wszystkie te tezy stawiane w różnym czasie i różnych warunkach spotkały się w bańkach medialnych podlanych dodatkowo sosem coraz bardziej prymitywnych i plemiennych emocji. Jeśli dodamy do tego „banki gniewu” Petera Sloterdijka, to dotrze do nas zza grobu przewrotny chichot „Goebbelsa stanu wojennego”, Jerzego Urbana, bo „urbanizacja” przestrzeni publicznej kwitnie dziś na całego, i to nie tylko w Polsce.

 

Filtry dla leniwego mózgu

W koncepcji prof. Kępińskiego chodzi w skrócie o to, że metabolizm informacyjny ma dwie fazy: w pierwszej – ludzie szukają wiedzy o świecie zewnętrznym, by ograniczyć tworzone przez nich samych modele rzeczywistości i na podstawie własnych modeli zyskać orientację w świecie i podejmować decyzje. W drugiej fazie ludzie podejmują działania na podstawie obranego wcześniej modelu, ale też odbierają informacje o swoich działaniach w oparciu o te modele. Tak powstaje sprzężenie zwrotne. Jednak budowanie postrzegania rzeczywistości w ten sposób może być zakłócone. W epoce powszechnej informacji spójność przekazu i jej obrona stają się nie lada wyzwaniem. Nie zawsze w sprzężeniu zwrotnym dostajemy to, co byśmy chcieli lub na co byśmy liczyli. Czasem rzeczywistość nam skrzeczy, między naszymi teoriami a stanem faktycznym są tarcia.

Stąd ludzie stosują różnego rodzaju filtry poznawcze, ideologiczne, polityczne, emocjonalne, moralne i inne, by nie dopuszczać tej zewnętrznej krytyki lub, co gorsza, przyznać, że się mylili lub dali wprowadzić w błąd. Taki mentalny firewall jest często u tych najbardziej zideologizowanych bardziej skuteczny niż najlepszy program komputerowy. W ten sposób unikamy nie tylko niechcianego – często nieświadomie – dysonansu poznawczego, trudnego do udźwignięcia na dłuższą metę, który zmuszałby nas do dużej zmiany używanego modelu poznawczego, ale także nasze mózgi w posługiwaniu się modelami wykorzystują skąpstwo poznawcze. Bo umówmy się, mózg zadowala się najprostszym wyjaśnieniem, lubi iść na skróty i niechętnie poddaje się tresurze. Uwielbia za to, podobnie jak nasz mental, utwierdzać się w tym, co zna, co uważa za słuszne. Tak powstają bańki informacyjne. W bańkach ludzie czujący i myślący podobnie dają sobie potwierdzenie stawianych przez nich tez w postaci korzystnych komentarzy i lajków.

Bańki zamiast faktów

Tak oto w epoce powszechnej informacji renesans przeżywają teorie o tym, że ziemia jest płaska, a piramidy Majów budowali kosmici. Skoro w bańce tysiące, setki tysięcy ludzi z całego świata potwierdzają mi tezę o starożytnych kosmitach, to dobrze mi z tym i to znaczy, że musi to być prawda. Niestety przestaje być śmiesznie, gdy setki tysięcy ludzi na całym świecie utwierdzają się w przekonaniu, że Władimir Putin jest ostoją konserwatywnych wartości.

A że przeczy to faktom? Pod koniec 2016 roku w czasie kampanii prezydenckiej w USA Scottie Nell Hughes, znana amerykańska dziennikarka będąca blisko Donalda Trumpa, oświadczyła:

„Nie ma już czegoś takiego jak fakty”.

Rzeczywistość „rzeczywista” często jest wtórna wobec rzeczywistości wirtualnej, musi ją doganiać i się do niej dostosowywać. Kampanie wyborcze są tego najlepszym przykładem.

 

Trybalizacja, detrybalizacja, retrybalizacja

Marshall McLuhan opracował twierdzenie, według którego były trzy fazy rozwoju ludzkości związane z mediami: trybalizacja, detrybalizacja i retrybalizacja. Trybalizacja związana była z mową ludzką jako podstawowym środkiem budowy i integracji społeczności, to czas tworzenia się plemion opartych na wspólnej mowie. W drugiej fazie alfabet fonetyczny spowodował „odrywanie” się jednostek od „plemienia”, pojawiło się zjawisko indywidualizacji. Trzecia faza – związana z pojawieniem się mediów elektronicznych – powoduje wyparcie „kultury druku” i zastąpienie jej kulturą obrazka, co prowadzi do zawiązania prymitywnej wspólnoty odbiorców przekazu medialnego.

Takie globalne wioski opakowane w bańki informacyjne dają poczucie więzi, siły, wspólnoty i wzajemnego zrozumienia. Ten plemienny kolektywizm w istocie prowadzi do regresu kulturowego. W bańce ludzie podgrzewają nawzajem emocje, stosując coraz bardziej prymitywne chwyty, coraz bardziej zohydzając wroga, a że działają według określonych schematów myślowych w oparciu o znane sobie symbole, zamiast słów używają coraz więcej słów kluczy, memów, inwektyw i hejtu. W bańce nie potrzeba argumentów do przekonywania nieprzekonanych, tutaj sami swoi, tu nie trzeba szczypać się w język, tutaj „urbanizacja” kwitnie nie niepokojona wątpliwościami. W bańce, jeśli rzecz dotyczy „obcych”, nie ma pojęcia, że coś nie wypada. Wypada atakować wrogów według metod stosowanych przez Jerzego Urbana.

 

Plemiona raz jeszcze

Z kolei francuski socjolog Michel Maffesoli w publikacji „Czas plemion. Schyłek indywidualizmu w społeczeństwach ponowoczesnych” twierdzi, że w społeczeństwach demokratycznych w miejsce pierwotnych, tradycyjnych więzi wchodzą neoplemiona oparte na więziach tożsamościowych, politycznych i emocjonalnych. Człowiek jako istota społeczna, która przez tysiące lat socjalizowała się do życia w różnych wspólnotach i plemionach, potrzebuje więzi i poczucia wspólnoty nadal, a może nawet bardziej w XXI wieku, kiedy samotność staje się prawdziwą plagą. Według Maffesoli najważniejsze w takich wspólnotach jest wspólne przeżywanie określonych emocji.

W kształtowaniu ideologiczno-mentalnym baniek tworzących neoplemiona niezwykle doniosłą rolę odgrywa zjawisko syndromu oblężonej twierdzy. Prof. Jacek Ziółkowski w doskonałej książce „Syndrom oblężonej twierdzy” wskazuje atrybuty i mechanizmy tego zjawiska. Są to m.in.: narracja oblężenia – opowieść o tym, jak „my jesteśmy zagrożeni”, „wszyscy są przeciw nam”, co wymaga obrony, towarzyszy temu atmosfera strachu i nieufności zarówno wobec „zewnętrznych wrogów”, jak i zdrajców wewnątrz grupy, są także unifikacja i mobilizacja wewnętrzna – podkreślanie wspólnej tożsamości, lojalności. Odmienne głosy są marginalizowane bądź dyskredytowane. W końcu odrzucenie krytyki i pluralizmu – wszelka krytyka postrzegana jest jako zdrada lub element sabotujący obronę, a wolność wypowiedzi zostaje ograniczana przez presję ideologiczną. Na koniec stosowane są filtry informacyjne, czyli propaganda, wszystkie schematy narracyjne i selekcja informacji.

Narracja oblężenia prowadzi do filtrów poznawczych, które pomagają odrzucać informacje niewygodne i sprzeczne z przekonaniami internetowego plemienia. Bańka potwierdza własne przekonania („confirmation bias”). To prowadzi do izolacji informacyjnej. Bańki wzmacniają zamknięte przestrzenie informacyjne, czyli „echo chambers”, gdzie użytkownicy otrzymują tylko te komunikaty, które pasują do ich przekonań. Wszystko to sprawia, że wysiłek intelektualny nie jest tutaj najważniejszy, bo i tak nie trzeba przekonywać przekonanych „swoich”, za to dla podtrzymania grupy potrzeba coraz to nowszych i bardziej ostrych bodźców emocjonalnych, coraz bardziej ordynarnych, by przyciągały uwagę. Niestety na koniec dnia wszystko to zaczyna przypominać aktywność Urbana w jego najlepszych czasach.

W syndromie oblężenia łatwo popaść w polaryzację – „my vs oni” – w której jakakolwiek ambiwalencja czy niuans zostają zdyskredytowane. Wobec „swoich” obowiązuje unifikacja zachowań i ostre rozprawienie się z nonkonformiatami i mobilizowanie do wysiłku. Wobec „wrogów” stosuje się strach, nienawiść i zemstę. I najważniejsze – wrogom nie można ufać.

 

Aksjologizacja

Urbanizacja nie byłaby tak dotkliwa, gdyby nie zjawisko aksjologizacji wszystkiego, co znajduje się w przestrzeni publicznej. Dzisiaj wszelka działalność publiczna, nawet ta – wydawałoby się – politycznie neutralna, od razu jest sprawdzana według klucza wartości, aksjologii, opinii.

„Aksjologizacja – subiektywizacja świadomości. Myślenie ideologiczne to «myślenie według wartości». Emocje przypisane do określonych wartości dominują nad refleksją i analizą krytyczną zjawisk. Nie powstaje pragnienie obiektywizmu, dystansu; zastępuje je poczucie oczywistości poglądów (wyobrażeń i ocen) wyrosłych z uprzedzeń. W świadomości podmiotu i w jego sposobie komunikowania się z innymi następuje zatarcie różnicy między językiem opisu, językiem wartości (ocen, wzorców, ideałów) i językiem norm (nakazów, zakazów)”

– pisze prof. Mirosław Karwat w artykule „Cechy myślenia ideologicznego”.

I last but not least – banki gniewu. Peter Sloterdijk w książce „Gniew i czas” opisał ciekawą teorię „banków gniewu”. To teoria wzięta ze świata bankowości. Według niej banki gniewu gromadzą indywidualne gniewy i składają je w depozyt. Te skumulowane banki tam rosną i stanowią po pewnym czasie ważny depozyt kapitałowy, który można „spieniężyć”, czyli wykorzystać w polityce lub przy sterowaniu emocjami społecznymi. Co ważne – gniew jednostki sam niczego nie jest w stanie zmienić, jest zbyt mały, dopiero zebranie i zsumowanie tych gniewów, uczynienie dużego gniewu kolektywnego zaczyna mieć siłę sprawczą. Uczestnicy indywidualnych gniewów, podobnie jak klienci banków za włożenie swoich aktywów do banków, mają pewne profity, które z czasem procentują. Nietrudno się domyślić, że tymi bankami są nie tylko partie polityczne, ale też bańki medialne i media społecznościowe. Udziałowcy złożonego w banku gniewu kapitału tworzą plemiona i z czasem zaczynają domagać się od banku, by wypłacił dywidendy, czyli by partia zaczęła działać, by gniew przełożył się na czyny.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane