Ekspert nie ma złudzeń: zielony ład oznacza biedę. Druzgocąca diagnoza profesora Mielczarskiego

– Narastające koszty energii, do których wkrótce dojdą jej braki, nie są efektem przypadkowych błędów, to jest zamierzony cel transformacji energetycznej. Źródła odnawialne są najtańszym sposobem, aby energię uczynić kosztowną dla społeczeństwa – mówi Władysław Mielczarski, profesor nauk technicznych, wykładowca w Instytucie Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej, w rozmowie z Teresą Wójcik.
Rolnicy protestują przeciwko Zielonemu Ładowi
Rolnicy protestują przeciwko Zielonemu Ładowi / Tygodnik Solidarność

– W masowych protestach europejscy rolnicy żądają, także w Polsce, rezygnacji z polityki klimatycznej UE. Rząd Donalda Tuska niby negocjuje z rolnikami, ale opracował Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu do 2030 roku, który przyspiesza realizację programu „zero emisji”. Do 2030 r. OZE w Polsce mają stanowić 50 proc. w polskiej energetyce. Jak to się ma do żądań rolników? 

– Rolnicy są jedną z wielu grup społecznych dotkniętych regulacjami wdrażającymi Plan na rzecz Energii i Klimatu. Są grupą dobrze zorganizowaną, ponieważ ich działalność gospodarcza jest ściśle powiązana z życiem prywatnym. W przypadku innych grup dolegliwości związane z Zielonym Ładem rozkładają się na życie prywatne i działalność firm, w których pracują. I dlatego pracownicy etatowi nie zawsze odczuwają obciążenia, które na ich firmy nakłada nowa polityka energetyczna. Mogą to odczuwać tylko pośrednio, kiedy firma bankrutuje, a oni tracą pracę. Z drugiej strony jako odbiorcy energii są obciążani coraz to nowymi daninami na rzecz Zielonego Ładu, które czasem w sposób bezpośredni pojawiają się na rachunkach za energię, jak wysokie ceny energii oraz różnego rodzaju opłaty, ale również ponoszą koszty energetycznej transformacji poprzez inflację, która jest napędzana coraz to nowymi podatkami na rzecz polityki klimatycznej. Rolnicy są po prostu w pierwszym szeregu tych, których dotknęły koszty transformacji i również najszybciej te koszty odczuwają zarówno w budżetach prowadzonych gospodarstw, jak i budżetach domowych.

Czytaj także: Rząd chce wypuścić 20 tysięcy więźniów. Przewodniczący Solidarności Służby Więziennej przestrzega

– I czy ten wyśrubowany wynik jest realny? 

– Program „zero emisji” jest nierealny, ponieważ na przeszkodzie nie stoją już różne grupy społeczne, które można w jakiś sposób spacyfikować czy nawet przekupić, tylko na przeszkodzie realizacji tego programu stanęły prawa fizyki, a tych przekupić nie można. Obserwujemy to każdego tygodnia również w Polsce, kiedy operator sieci wyłącza farmy wiatrowe i fotowoltaiczne. System elektroenergetyczny działający zgodnie z prawami fizyki nie akceptuje nadmiaru źródeł odnawialnych i nie ma z nim dyskusji, i OZE trzeba wyłączać, sprowadzając ich generację do poziomu akceptowalnego, a wynikającego z poboru energii przez odbiorców.

– Entuzjaści polityki klimatycznej przekonują, że OZE najlepiej zapewniają bezpieczeństwo energetyczne, ponieważ wiatr i słońce są dostępne wszędzie, nie trzeba za nie płacić. Każdy kraj ma do nich taki sam dostęp. Czy moce zainstalowane w OZE są dyspozycyjne? Jak jest realnie?

– W propagandzie Zielonego Ładu mówi się, że energia ze źródeł odnawialnych jest najtańsza, ale to nie jest prawda. Kiedy policzy się wszystkie subsydia dla OZE, te bezpośrednie i pośrednie, a jest już ich ponad siedem, to okazuje się, że energia ze źródeł odnawialnych jest bardzo kosztowana, znacznie bardziej niż z klasycznych elektrowni konwencjonalnych: węglowych czy gazowych. Trzeba pamiętać, że celem polityki klimatycznej jest, aby energia była kosztowna i aby tej energii brakowało. Narastające koszty energii, do których wkrótce dojdą jej braki, nie są efektem przypadkowych błędów, to jest zamierzony cel transformacji energetycznej. Źródła odnawialne są najtańszym sposobem, aby energię uczynić kosztowną dla społeczeństwa. 

– Czy w Polsce musimy przygotować się na blackouty, czyli przerwy w dostawach prądu? Jak długo mogą one trwać?

– Społeczeństwo powinno przygotować się na braki energii elektrycznej. Są dokumenty publikowane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska pokazujące, że już po 2026 roku, kiedy część starych elektrowni zostanie zlikwidowana, zaczną występować braki energii elektrycznej. Początkowo będzie to kilkanaście i kilkadziesiąt godzin rocznie, a po roku 2030 braki w dostawach energii mogą trwać ponad 600 godzin rocznie, czyli jest to prawie okres jednego miesiąca. To spowoduje przerwy w działaniu gospodarki i degradację życia społeczeństwa. 

Kiedy nie wieje wiatr, a zdarza się to dosyć często, bo elektrownie wiatrowe wykorzystują swoje moce tylko przez około 2300 godzin rocznie, podczas gdy rok ma 8760 godzin i kiedy nie ma słońca, bo panele PV wykorzystują moc tylko przez 1000 godzin rocznie, to energię dla społeczeństwa i gospodarki mogą dostarczyć tylko elektrownie gazowe lub węglowe. Dostawy gazu ziemnego są zbyt małe dla wielkoskalowej energetyki, a elektrownie węglowe mają ulec likwidacji. Mówi się o energetyce jądrowej, ale to myślenie życzeniowe. Nawet gdyby jakaś elektrownia jądrowa została w Polsce wybudowana, to po roku 2040, ale wtedy polityka klimatyczna doprowadzi do takiego stanu, że nie będzie ona już potrzebna.

Czytaj także: Zbigniew Kuźmiuk: Ceny żywności wzrosły, czyli handlowcy nie wzięli na siebie podwyżki VAT

– Bardzo wiele miejsca w mediach poświęca się magazynom energii, które mają chronić właśnie przed przerwami w dostawach prądu. Czy te magazyny mogą być tak pojemne, że spełniać będą to zadanie?

– Magazyny energii, którymi dysponujemy, to głównie magazyny chemiczne (litowo-jonowe). Są to magazyny krótkookresowe mogące przechowywać energię przez kilka dni. Mają one również niewielką pojemność. Największy magazyn w Polsce ma pojemność 500 MWh i jest w stanie przechować przez kilka dni energię, którą przez 0,5 godziny wyprodukuje typowy energetyczny blok konwencjonalny przez 30 minut. Potrzebne byłyby magazyny długookresowe, które energię wyprodukowaną na wiosnę i w lecie mogłyby przechowywać do zimy, czyli przez okres co najmniej sześciu miesięcy, a takich magazynów nie ma i nie będzie, bo nie pozwalają na to prawa fizyki. 

Energii elektrycznej nie można magazynować bezpośrednio, bo ta energia to ruch elektronów, a ruchu nie można zmagazynować. Energię magazynuje się w formach pośrednich, takich jak: energia potencjalna w elektrowniach szczytowo-pompowych czy stosuje się magazyny chemiczne, jak w akumulatorach samochodowych. Są to metody mało wydajne i ograniczone do niewielkich ilości energii i krótkiego okresu magazynowania.

– Z tymi magazynami oprócz propagandowego entuzjazmu jest jednak sporo niejasności. Magazyn to pomieszczenie, w którym przechowuje się towary i skąd się je pobiera w niezmiennej postaci, jakości i wielkości. Czy tak pobiera się energię elektryczną z tych „magazynów”? Jaka jest np. ich pojemność, czy wystarczy tego zasobu energii np. na kilka dni, kiedy jest flauta i nie ma słońca?

– Pracę magazynów, którymi dysponujemy obecnie (litowo-jonowych) w systemie elektroenergetycznym, możemy podzielić na dwa główne okresy: wiosenno-letni i jesienno-zimowy. W czasie wiosny i latem produkcja energii elektrycznej z OZE, z paneli PV, szczególnie kiedy jeszcze jest trochę wiatru, jest tak duża, że energię wyprodukowaną w dzień nie jesteśmy w stanie zużyć w nocy ze względu na małe zapotrzebowanie. Magazyny rozładowują się do 80% swojej pojemności, po czym następnego dnia doładowują się do 100%. W tym okresie naładowanie magazynów często oscyluje wokół 80–100%, wykorzystując tylko 15–20% swojej pojemności. 

Odwrotnie jest w okresie jesienno-zimowym, kiedy magazyny szybko rozładują się, a w kolejnych dniach, ze względu na małą energię Słońca, nie są się w stanie naładować więcej niż 20%. I w tym okresie naładowania magazynów oscyluje w zakresie 0–20%, powodując ich niskie wykorzystanie. Możemy oczywiście wybudować magazyny o wielkiej pojemności, ale wykorzystanie tych magazynów będzie niewielkie, a koszty bardzo duże.
Typowe dla naszego klimatu są flauty (okresy bezwietrzne), które najczęściej zdarzają się w listopadzie i styczniu i trwają około 5–7 dni. W tym okresie produkcja ze źródeł odnawialnych jest niewielka, bo przecież nie ma wiatru, a energia promieniowania w listopadzie czy styczniu jest niewielka, z reguły nie przekracza 3–5% całej potrzebnej energii, mimo że moce zainstalowane w OZE są już na poziomie mocy elektrowni konwencjonalnych. W okresie flaut jesienno-zimowych prawie cała energia musi być wyprodukowana przez elektrownie konwencjonalne: węglowe i gazowe. Kiedy takich elektrowni zabraknie, będziemy mieli awarię systemu (blackout), który szczególnie w okresie jesienno-zimowym jest bardzo kosztowny dla społeczeństwa i gospodarki.

– W 2040 r. mamy osiągnąć pełną dekarbonizację, znikną elektrownie węglowe, zapewne też gaz ziemny. Komisja Europejska – a więc też polski rząd – dąży do masowego wprowadzania pomp ciepła i solarów na dachach. Czy to realistyczny projekt? A jakie będą jego koszty? 

– Osiągnięcie pełnej dekarbonizacji jest nierealne nie tylko w roku 2040, ale i 30 lat później. Po prostu nie ma czym zastąpić elektrowni węglowych. Panele PV są w stanie produkować energię, ale w okresie wiosenno-letnim, kiedy pompy ciepła nie pracują, bo nie jest konieczne ogrzewanie. Natomiast zimą, kiedy potrzebna jest energia dla pomp ciepła, panele PV wytwarzają niewielkie ilości energii. I znów pojawia się potrzeba długoterminowego magazynowania energii elektrycznej. Jednak magazynów takich nie mamy i mieć nie będziemy, bo nie pozwalają na to prawa fizyki. 

Niezależnie z której strony analizujemy problem transformacji energetycznej, zawsze dochodzimy do tego samego wniosku, że dekarbonizacja jest nierealna.

–  Eksperci oceniają, że w 2030 roku poziom ubóstwa energetycznego w Polsce będzie wynosić 11 procent dzięki polityce klimatycznej. To ogromne obciążenie. Co ono znaczy dla społeczeństwa i dla państwa? A co z gospodarką polską?

– Eksperci i dokumenty rządowe wskazują, że transformacja spowoduje ubóstwo energetyczne ponad 11% odbiorców. Ponieważ w Polsce jest ponad 13 mln odbiorców indywidualnych, jest to prawie 1,5 miliona gospodarstw domowych, których dotknie ubóstwo.

Nie jestem zwolennikiem określenia „ubóstwo energetyczne”, ponieważ jest to próba tuszowania skali prawdziwego ubóstwa, które powoduje, że ludzi nie stać na zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb, jak potrzeba korzystania z energii, szczególnie w naszym klimacie. 

Mechanizmy transformacji energetycznej powodują, że koszty ponoszą warstwy najbiedniejsze, a bogacą się zamożni. To przecież „biedne blokowisko dopłaca do paneli PV zamożnych posiadaczy podmiejskich willi”. 
Transformacja energetyczna jest w praktyce realizacją polityki neoliberalnej prowadzącej do koncentracji zasobów w najzamożniejszych warstwach społecznych, przy pauperyzacji szerokich warstw społeczeństwa. 

Kontekst: kim jest profesor Władysław Mielcarski? 

Profesor Władysław Mielczarski zajmuje się optymalizacją rozwoju i funkcjonowania systemów elektroenergetycznych w warunkach rynkowych.

Nowy numer

Tekst ukazał się w nowym numerze „Tygodnika Solidarność” dostępnym już od środy w kioskach. 

Chcesz otrzymywać „Tygodnik Solidarność” prosto do swojego domu lub zakładu pracy? Zamów prenumeratę <TUTAJ>

 

 


 

POLECANE
Iran ma nowego przywódcę pilne
Iran ma nowego przywódcę

Modżtaba Chamenei został nowym najwyższym przywódcą Iranu po śmierci swojego ojca w atakach Izraela i USA. Wybór ogłosiło Zgromadzenie Ekspertów, a region wciąż pogrążony jest w eskalacji konfliktu. Napięcie na Bliskim Wschodzie natychmiast odbiło się na rynkach - ceny ropy przekroczyły 100 dolarów za baryłkę.

tylko u nas
Jeśli prawica chce wygrać, musi budować wokół Nawrockiego

Dzielenie skóry na niedźwiedziu w postaci rozważań pt. „kto będzie premierem z PiS-u” nie ma dziś większego sensu. Prawo i Sprawiedliwość nie wygra samodzielnie wyborów. Tak samo nie zrobi tego Konfederacja. Tym, co może się udać, jest stworzenie wspólnego rządu środowisk prawicowych w Polsce. Jeśli szeroko pojęta prawica chce wygrać w 2027 r., powinna budować swoją siłę wokół Karola Nawrockiego i razem z nim – w praktyce tworząc system prezydencki.

Burza po decyzji Brauna. Ambasador USA w Polsce reaguje z ostatniej chwili
Burza po decyzji Brauna. Ambasador USA w Polsce reaguje

Grzegorz Braun odwiedził ambasadę Iranu w Warszawie i wpisał się do księgi kondolencyjnej po śmierci Alego Chameneiego. Decyzja szefa Konfederacji Korony Polskiej spotkała się z ostrą krytyką ambasadora USA w Polsce.

Atak na Iran. USA podały dane o poległych żołnierzach z ostatniej chwili
Atak na Iran. USA podały dane o poległych żołnierzach

Wczoraj wieczorem amerykański żołnierz zmarł w wyniku obrażeń odniesionych podczas pierwszych ataków irańskiego reżimu na Bliskim Wschodzie – poinformował w niedzielę wieczorem Dowództwo Centralne USA (CENTCOM).

Grafzero: Brzemię pustego morza i Kaduk, czyli wielka niemoc Tadeusz Łopalewski z ostatniej chwili
Grafzero: "Brzemię pustego morza" i "Kaduk, czyli wielka niemoc" Tadeusz Łopalewski

Grafzero razem z Mirkiem z kanału ‪@emigrant41‬ o dwóch powieściach Tadeusza Łopalewskiego: "Brzemię pustego morza" i "Kaduk, czyli wielka niemoc" . Czyli polskie powieści historyczne o losach Rzeczpospolitej w XVII wieku.

Iran wybrał nowego przywódcę. Trump zabrał głos z ostatniej chwili
Iran wybrał nowego przywódcę. Trump zabrał głos

– Następny przywódca Iranu nie przetrwa zbyt długo, jeśli nie będzie miał mojego poparcia – powiedział prezydent USA Donald Trump w niedzielę w wywiadzie dla telewizji ABC. Prezydent nie wykluczył też użycia wojsk lądowych, by przejąć zapasy irańskiego wzbogaconego uranu.

Ks. Janusz Chyła: Boże parytety z ostatniej chwili
Ks. Janusz Chyła: Boże parytety

Czy jesteśmy w stanie ustrzec normalność? W przeżywaniu wiary potrzebujemy zarówno wzorca męskiego, charakteryzującego się racjonalnością i nastawieniem na zewnętrzne działanie, jak i żeńskiego, cechującego się większą sentymentalnością i przeżywaniem wewnętrznym – pisze ks. Janusz Chyła.

Prezydent wręczył odznaczenia zasłużonym kobietom. Odgrywają w Polsce podmiotową rolę z ostatniej chwili
Prezydent wręczył odznaczenia zasłużonym kobietom. "Odgrywają w Polsce podmiotową rolę"

Prezydent Karol Nawrocki wręczył w niedzielę odznaczenia jedenastu kobietom zasłużonym na różnych polach - kultury, edukacji, opieki zdrowotnej czy historii. – Kobiety w Polsce odgrywają podmiotową rolę, a panie są tego najlepszym przykładem – zwrócił się do odznaczonych.

Jakubiak zapytany o Czarnka. Albo Polska będzie, albo Polski nie będzie z ostatniej chwili
Jakubiak zapytany o Czarnka. "Albo Polska będzie, albo Polski nie będzie"

– Bardzo podoba mi się zerojedynkowość, bo i czas jest zerojedynkowy. Albo Polska będzie, albo Polski nie będzie. Dla mnie to jest jasne, że zbliża się moment, kiedy dobiegniemy do mety: albo oni wygrają ten bieg i Polski nie będzie, albo my wygramy ten bieg i Polska będzie – twierdzi poseł Marek Jakubiak pytany o kandydata PiS na premiera.

Ukrainiec wiózł plakaty propagujące nazizm. Szybka akcja Policji z ostatniej chwili
Ukrainiec wiózł plakaty propagujące nazizm. Szybka akcja Policji

Jak poinformowała na platformie X Policja Lubelska, 68- letni obywatel Ukrainy wiózł plakaty propagujące nazizm. Reakcja funkcjonariuszy była natychmiastowa.

REKLAMA

Ekspert nie ma złudzeń: zielony ład oznacza biedę. Druzgocąca diagnoza profesora Mielczarskiego

– Narastające koszty energii, do których wkrótce dojdą jej braki, nie są efektem przypadkowych błędów, to jest zamierzony cel transformacji energetycznej. Źródła odnawialne są najtańszym sposobem, aby energię uczynić kosztowną dla społeczeństwa – mówi Władysław Mielczarski, profesor nauk technicznych, wykładowca w Instytucie Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej, w rozmowie z Teresą Wójcik.
Rolnicy protestują przeciwko Zielonemu Ładowi
Rolnicy protestują przeciwko Zielonemu Ładowi / Tygodnik Solidarność

– W masowych protestach europejscy rolnicy żądają, także w Polsce, rezygnacji z polityki klimatycznej UE. Rząd Donalda Tuska niby negocjuje z rolnikami, ale opracował Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu do 2030 roku, który przyspiesza realizację programu „zero emisji”. Do 2030 r. OZE w Polsce mają stanowić 50 proc. w polskiej energetyce. Jak to się ma do żądań rolników? 

– Rolnicy są jedną z wielu grup społecznych dotkniętych regulacjami wdrażającymi Plan na rzecz Energii i Klimatu. Są grupą dobrze zorganizowaną, ponieważ ich działalność gospodarcza jest ściśle powiązana z życiem prywatnym. W przypadku innych grup dolegliwości związane z Zielonym Ładem rozkładają się na życie prywatne i działalność firm, w których pracują. I dlatego pracownicy etatowi nie zawsze odczuwają obciążenia, które na ich firmy nakłada nowa polityka energetyczna. Mogą to odczuwać tylko pośrednio, kiedy firma bankrutuje, a oni tracą pracę. Z drugiej strony jako odbiorcy energii są obciążani coraz to nowymi daninami na rzecz Zielonego Ładu, które czasem w sposób bezpośredni pojawiają się na rachunkach za energię, jak wysokie ceny energii oraz różnego rodzaju opłaty, ale również ponoszą koszty energetycznej transformacji poprzez inflację, która jest napędzana coraz to nowymi podatkami na rzecz polityki klimatycznej. Rolnicy są po prostu w pierwszym szeregu tych, których dotknęły koszty transformacji i również najszybciej te koszty odczuwają zarówno w budżetach prowadzonych gospodarstw, jak i budżetach domowych.

Czytaj także: Rząd chce wypuścić 20 tysięcy więźniów. Przewodniczący Solidarności Służby Więziennej przestrzega

– I czy ten wyśrubowany wynik jest realny? 

– Program „zero emisji” jest nierealny, ponieważ na przeszkodzie nie stoją już różne grupy społeczne, które można w jakiś sposób spacyfikować czy nawet przekupić, tylko na przeszkodzie realizacji tego programu stanęły prawa fizyki, a tych przekupić nie można. Obserwujemy to każdego tygodnia również w Polsce, kiedy operator sieci wyłącza farmy wiatrowe i fotowoltaiczne. System elektroenergetyczny działający zgodnie z prawami fizyki nie akceptuje nadmiaru źródeł odnawialnych i nie ma z nim dyskusji, i OZE trzeba wyłączać, sprowadzając ich generację do poziomu akceptowalnego, a wynikającego z poboru energii przez odbiorców.

– Entuzjaści polityki klimatycznej przekonują, że OZE najlepiej zapewniają bezpieczeństwo energetyczne, ponieważ wiatr i słońce są dostępne wszędzie, nie trzeba za nie płacić. Każdy kraj ma do nich taki sam dostęp. Czy moce zainstalowane w OZE są dyspozycyjne? Jak jest realnie?

– W propagandzie Zielonego Ładu mówi się, że energia ze źródeł odnawialnych jest najtańsza, ale to nie jest prawda. Kiedy policzy się wszystkie subsydia dla OZE, te bezpośrednie i pośrednie, a jest już ich ponad siedem, to okazuje się, że energia ze źródeł odnawialnych jest bardzo kosztowana, znacznie bardziej niż z klasycznych elektrowni konwencjonalnych: węglowych czy gazowych. Trzeba pamiętać, że celem polityki klimatycznej jest, aby energia była kosztowna i aby tej energii brakowało. Narastające koszty energii, do których wkrótce dojdą jej braki, nie są efektem przypadkowych błędów, to jest zamierzony cel transformacji energetycznej. Źródła odnawialne są najtańszym sposobem, aby energię uczynić kosztowną dla społeczeństwa. 

– Czy w Polsce musimy przygotować się na blackouty, czyli przerwy w dostawach prądu? Jak długo mogą one trwać?

– Społeczeństwo powinno przygotować się na braki energii elektrycznej. Są dokumenty publikowane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska pokazujące, że już po 2026 roku, kiedy część starych elektrowni zostanie zlikwidowana, zaczną występować braki energii elektrycznej. Początkowo będzie to kilkanaście i kilkadziesiąt godzin rocznie, a po roku 2030 braki w dostawach energii mogą trwać ponad 600 godzin rocznie, czyli jest to prawie okres jednego miesiąca. To spowoduje przerwy w działaniu gospodarki i degradację życia społeczeństwa. 

Kiedy nie wieje wiatr, a zdarza się to dosyć często, bo elektrownie wiatrowe wykorzystują swoje moce tylko przez około 2300 godzin rocznie, podczas gdy rok ma 8760 godzin i kiedy nie ma słońca, bo panele PV wykorzystują moc tylko przez 1000 godzin rocznie, to energię dla społeczeństwa i gospodarki mogą dostarczyć tylko elektrownie gazowe lub węglowe. Dostawy gazu ziemnego są zbyt małe dla wielkoskalowej energetyki, a elektrownie węglowe mają ulec likwidacji. Mówi się o energetyce jądrowej, ale to myślenie życzeniowe. Nawet gdyby jakaś elektrownia jądrowa została w Polsce wybudowana, to po roku 2040, ale wtedy polityka klimatyczna doprowadzi do takiego stanu, że nie będzie ona już potrzebna.

Czytaj także: Zbigniew Kuźmiuk: Ceny żywności wzrosły, czyli handlowcy nie wzięli na siebie podwyżki VAT

– Bardzo wiele miejsca w mediach poświęca się magazynom energii, które mają chronić właśnie przed przerwami w dostawach prądu. Czy te magazyny mogą być tak pojemne, że spełniać będą to zadanie?

– Magazyny energii, którymi dysponujemy, to głównie magazyny chemiczne (litowo-jonowe). Są to magazyny krótkookresowe mogące przechowywać energię przez kilka dni. Mają one również niewielką pojemność. Największy magazyn w Polsce ma pojemność 500 MWh i jest w stanie przechować przez kilka dni energię, którą przez 0,5 godziny wyprodukuje typowy energetyczny blok konwencjonalny przez 30 minut. Potrzebne byłyby magazyny długookresowe, które energię wyprodukowaną na wiosnę i w lecie mogłyby przechowywać do zimy, czyli przez okres co najmniej sześciu miesięcy, a takich magazynów nie ma i nie będzie, bo nie pozwalają na to prawa fizyki. 

Energii elektrycznej nie można magazynować bezpośrednio, bo ta energia to ruch elektronów, a ruchu nie można zmagazynować. Energię magazynuje się w formach pośrednich, takich jak: energia potencjalna w elektrowniach szczytowo-pompowych czy stosuje się magazyny chemiczne, jak w akumulatorach samochodowych. Są to metody mało wydajne i ograniczone do niewielkich ilości energii i krótkiego okresu magazynowania.

– Z tymi magazynami oprócz propagandowego entuzjazmu jest jednak sporo niejasności. Magazyn to pomieszczenie, w którym przechowuje się towary i skąd się je pobiera w niezmiennej postaci, jakości i wielkości. Czy tak pobiera się energię elektryczną z tych „magazynów”? Jaka jest np. ich pojemność, czy wystarczy tego zasobu energii np. na kilka dni, kiedy jest flauta i nie ma słońca?

– Pracę magazynów, którymi dysponujemy obecnie (litowo-jonowych) w systemie elektroenergetycznym, możemy podzielić na dwa główne okresy: wiosenno-letni i jesienno-zimowy. W czasie wiosny i latem produkcja energii elektrycznej z OZE, z paneli PV, szczególnie kiedy jeszcze jest trochę wiatru, jest tak duża, że energię wyprodukowaną w dzień nie jesteśmy w stanie zużyć w nocy ze względu na małe zapotrzebowanie. Magazyny rozładowują się do 80% swojej pojemności, po czym następnego dnia doładowują się do 100%. W tym okresie naładowanie magazynów często oscyluje wokół 80–100%, wykorzystując tylko 15–20% swojej pojemności. 

Odwrotnie jest w okresie jesienno-zimowym, kiedy magazyny szybko rozładują się, a w kolejnych dniach, ze względu na małą energię Słońca, nie są się w stanie naładować więcej niż 20%. I w tym okresie naładowania magazynów oscyluje w zakresie 0–20%, powodując ich niskie wykorzystanie. Możemy oczywiście wybudować magazyny o wielkiej pojemności, ale wykorzystanie tych magazynów będzie niewielkie, a koszty bardzo duże.
Typowe dla naszego klimatu są flauty (okresy bezwietrzne), które najczęściej zdarzają się w listopadzie i styczniu i trwają około 5–7 dni. W tym okresie produkcja ze źródeł odnawialnych jest niewielka, bo przecież nie ma wiatru, a energia promieniowania w listopadzie czy styczniu jest niewielka, z reguły nie przekracza 3–5% całej potrzebnej energii, mimo że moce zainstalowane w OZE są już na poziomie mocy elektrowni konwencjonalnych. W okresie flaut jesienno-zimowych prawie cała energia musi być wyprodukowana przez elektrownie konwencjonalne: węglowe i gazowe. Kiedy takich elektrowni zabraknie, będziemy mieli awarię systemu (blackout), który szczególnie w okresie jesienno-zimowym jest bardzo kosztowny dla społeczeństwa i gospodarki.

– W 2040 r. mamy osiągnąć pełną dekarbonizację, znikną elektrownie węglowe, zapewne też gaz ziemny. Komisja Europejska – a więc też polski rząd – dąży do masowego wprowadzania pomp ciepła i solarów na dachach. Czy to realistyczny projekt? A jakie będą jego koszty? 

– Osiągnięcie pełnej dekarbonizacji jest nierealne nie tylko w roku 2040, ale i 30 lat później. Po prostu nie ma czym zastąpić elektrowni węglowych. Panele PV są w stanie produkować energię, ale w okresie wiosenno-letnim, kiedy pompy ciepła nie pracują, bo nie jest konieczne ogrzewanie. Natomiast zimą, kiedy potrzebna jest energia dla pomp ciepła, panele PV wytwarzają niewielkie ilości energii. I znów pojawia się potrzeba długoterminowego magazynowania energii elektrycznej. Jednak magazynów takich nie mamy i mieć nie będziemy, bo nie pozwalają na to prawa fizyki. 

Niezależnie z której strony analizujemy problem transformacji energetycznej, zawsze dochodzimy do tego samego wniosku, że dekarbonizacja jest nierealna.

–  Eksperci oceniają, że w 2030 roku poziom ubóstwa energetycznego w Polsce będzie wynosić 11 procent dzięki polityce klimatycznej. To ogromne obciążenie. Co ono znaczy dla społeczeństwa i dla państwa? A co z gospodarką polską?

– Eksperci i dokumenty rządowe wskazują, że transformacja spowoduje ubóstwo energetyczne ponad 11% odbiorców. Ponieważ w Polsce jest ponad 13 mln odbiorców indywidualnych, jest to prawie 1,5 miliona gospodarstw domowych, których dotknie ubóstwo.

Nie jestem zwolennikiem określenia „ubóstwo energetyczne”, ponieważ jest to próba tuszowania skali prawdziwego ubóstwa, które powoduje, że ludzi nie stać na zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb, jak potrzeba korzystania z energii, szczególnie w naszym klimacie. 

Mechanizmy transformacji energetycznej powodują, że koszty ponoszą warstwy najbiedniejsze, a bogacą się zamożni. To przecież „biedne blokowisko dopłaca do paneli PV zamożnych posiadaczy podmiejskich willi”. 
Transformacja energetyczna jest w praktyce realizacją polityki neoliberalnej prowadzącej do koncentracji zasobów w najzamożniejszych warstwach społecznych, przy pauperyzacji szerokich warstw społeczeństwa. 

Kontekst: kim jest profesor Władysław Mielcarski? 

Profesor Władysław Mielczarski zajmuje się optymalizacją rozwoju i funkcjonowania systemów elektroenergetycznych w warunkach rynkowych.

Nowy numer

Tekst ukazał się w nowym numerze „Tygodnika Solidarność” dostępnym już od środy w kioskach. 

Chcesz otrzymywać „Tygodnik Solidarność” prosto do swojego domu lub zakładu pracy? Zamów prenumeratę <TUTAJ>

 

 



 

Polecane