Przegrani i wygrani 2025 roku

Rok 2025 przyniósł brutalną weryfikację politycznych ambicji, medialnych mitów i sondażowych pewników, pokazując, kto naprawdę zyskał trwały wpływ, a kto przegrał mimo pozorów sukcesu.
Adam Bodnar i talerz z żurkiem
Adam Bodnar i talerz z żurkiem / Tygodnik Solidarność / Krzysztof Karnkowski

Co musisz wiedzieć:

  • Tekst jest publicystycznym bilansem polityczno-medialnego roku 2025 w Polsce, dzielącym kluczowe postacie życia publicznego na wygranych i przegranych po wyborach prezydenckich.
  • Przegrani to głównie politycy i publicyści obozu rządowego lub jego zaplecza, którzy utracili wiarygodność, wpływy albo pozycję mimo wcześniejszych przewag i medialnego wsparcia.
  • Wygranymi są przede wszystkim Karol Nawrocki oraz postacie spoza głównego nurtu liberalnego, które dzięki konsekwencji, antyestablishmentowemu wizerunkowi lub nowym mediom realnie zwiększyły swoje znaczenie.

 

Przegrani:

Szymon Hołownia

Szymon Hołownia bieżącą kadencję Sejmu zaczynał jako gwiazda i bożyszcze tłumów. Choć oczywiście był to proces sztucznie podsycany przez media, nikt ludzi na kinowe pokazy obrad Sejmu pod kulami nie wysyłał, a i Gracjan Roztocki piosenkę o tym, że to Szymon jest najlepszym marszałkiem, nagrał zapewne przez nikogo nie przymuszony. Dawne koleżanki z pracy wyznawały marszałkowi miłość, dziennikarze nazywali „sigmą” i „gigachadem”, psując na równi polski język i polski parlamentaryzm. Ten miesiąc miodowy trwał tylko do momentu, gdy Donald Tusk został premierem. W 2025 roku Hołownia otarł się o wielkość, nie dopuszczając do zamachu stanu, ale zmarnował to osiągnięcie swoim rozpaczliwym miotaniem się w poszukiwaniu stanowiska. Koalicjanci nie wybaczą mu obiadu z prezesem PiS, a opozycja – całej reszty. Dziś wygląda na to, że o ile kadencja Sejmu się jeszcze nie skończyła, to jego pierwszy marszałek i owszem.

 

Michał Kołodziejczak

Kołodziejczak miał być nowym Lepperem, który w odróżnieniu od prawdziwego Leppera systemu nie zawiedzie. Wszedł do rządu, trochę pobrylował w mediach, oprowadził swoją mamę po ministerstwie i chyba na tym jego osiągnięcia się kończą. Nie jest łatwo być rolnikiem w antyrolniczym rządzie, Kołodziejczakowi ta sztuka się nie udała i dziś jest w specyficznym zawieszeniu. Trochę w koalicji, trochę w opozycji, niedawno prosił prezydenta o zawetowanie jednej z ustaw. Koledzy z rządu na razie go nie potrzebują, a dla rolników stracił wiarygodność, służąc ekipie, która zaczęła od gazowania chłopów na ulicach Warszawy, a dziś funduje im umowę z państwami Mercosur. Być może Michał Kołodziejczak znajdzie dla siebie jeszcze formułę obecności w polityce, ale na razie jego perspektywy wyglądają fatalnie. I to jedno jeszcze łączy go z większością polskich rolników, jednak w ich przypadku trudno mówić, że to na ich własne życzenie, a Kołodziejczak sam sprowadził na siebie ten los.

 

Maciej Maciak

Maciej Maciak pojawił się znikąd, a dokładniej z Włocławka, gdzie próbował sił w lokalnej polityce i internetowych mediach. W tych ostatnich dorobił się grona sympatyków, co pozwoliło mu zebrać podpisy i wystartować w wyborach prezydenckich. Uznany za najbardziej prorosyjskiego z kandydatów był czasem wręcz karykaturalnie wypychany z przedwyborczej debaty publicznej. Czasem jednak znajdował dla siebie miejsce, wystąpił na przykład u Moniki Jaruzelskiej, którą zresztą – oddajmy Maciakowi sprawiedliwość – skrytykował za nieodcięcie się od ojca-dyktatora. Innych ojców-dyktatorów niestety lubi, jak się zdaje, sam Maciak, przez co prawie nikt nie chciał z nim rozmawiać. Dziś chyba mało kto już o nim pamięta. Tymczasem treści, które w polityce zaczęły nagle zdobywać sobie pełnoprawną pozycję, choćby w przekazie ludzi z otoczenia Grzegorza Brauna, każą się zastanowić, czy Maciak ze swoim czasem nie rozminął się raptem o kilka miesięcy.

 

Karolina Opolska

Co do niektórych osób trudno tak naprawdę orzec, czy są przegranymi, czy wręcz przeciwnie. Karolina Opolska jest taką właśnie osobą. Dziennikarka rządowej TVP opublikowała książkę o teoriach spiskowych, po czym okazało się, że w jej przypisach figurują pozycje, które wymyślił sobie ChatGPT. Opolska, w telewizji objaśniająca ludziom, jak ważne jest sprawdzanie źródeł, sama wcisnęła im wytwór wyobraźni sztucznej inteligencji. Zapowiedziała erratę, której jednak nigdy nie opublikowała. Zamiast tego wybrała czekanie, aż sprawa przyschnie, i faktycznie nikt nie wyciągnął wobec niej konsekwencji. Przypomina to trochę przypadek Elizy Michalik. Owszem, Michalik czasem ktoś pamiętliwy nazwie „Kserokopiarką” lub „Xerolizą”, ale nie przeszkadza jej to w relacjach z rosnącym gronem wyznawców spod sztandarów Silnych Razem. Opolska, jak się zdaje, postanowiła powtórzyć drogę starszej koleżanki.

 

Adam Bodnar

Bodnar dla Donalda Tuska zrobił bardzo wiele, całkiem rujnując swoją opinię, pozycję środowiskową i dorobek rzecznika Praw Obywatelskich. Tak przynajmniej mówią ci mądrzejsi spośród komentatorów, bo pozostałym i te wcześniejsze sukcesy jakoś poumykały. Bodnar został człowiekiem od czarnej roboty, zapisał się jak najgorzej w historii Polski i kilku konkretnych rodzin, którym odebrano na długie miesiące bliskich, po czym przestał być potrzebny. Jak kilku innych członków gabinetu nie przetrwał jego rekonstrukcji i dziś istnieje głównie jako alibi dla swojego następcy. Minister Żurek bowiem też nie jest wszechmocny i tam, gdzie ku rozczarowaniu swoich fanów napotyka ścianę, tam wiesza zdjęcie Adama Bodnara, i to w jego kierunku ciskane są kolejne gromy. Wiele wskazuje jednak na to, że za rok i on znajdzie się w podsumowaniach jako jeden z większych przegranych.

 

Rafał Trzaskowski

Pewny wygrany wyborów prezydenckich, który te wybory jednak przegrał. Co więcej, los i sondażownie obeszły się z nim wyjątkowo okrutnie, pozwalając mu przez dwie godziny wierzyć, że jest prezydentem RP. W trakcie kampanii zmuszany do udawania kogoś, kim nie jest. Kim jest, pokazał raczej w książce „Rafał”, dziś do nabycia na licznych przecenach. Czy jednak przegrana na pewno jest jego, zdania są podzielone. Na pewno niedźwiedzią przysługę oddał mu Donald Tusk swoim wywiadem w Polsacie, podczas którego powoływał się na „postać znaną”, patoinfluencera i boksera Jacka Murańskiego. Ten okazał się znany przede wszystkim sporej liczbie najmłodszych liderów opinii, którzy uznali, że to ostatni moment, by z tego cyrku się wypisać i przerzucić poparcie na kontrkandydata. Co jednak trzeba Rafałowi Trzaskowskiemu zapisać na plus – po przegranych wyborach jako jeden z niewielu polityków Platformy nie wziął udziału w rozkręcaniu histerii wokół rzekomych fałszerstw wyborczych.

 

Roman Giertych

Niby Giertych jest wygranym: prokuratura umarza karnie dotyczące go sprawy, badający zbyt skrupulatnie działania mecenasa dziennikarz Leszek Kraskowski musiał wyjechać do Albanii, a zastępy internetowych trolli karnie powielają przekazy dnia. Jednak najważniejszą batalię Giertych przegrał, wcześniej całkowicie jeszcze ośmieszając własne działania dotyczące wyborów. Bo o ile można jeszcze uznać, że przemęczeni ludzie w komisjach wyborczych mylą się raz w jedną, raz w drugą stronę i jeśli pomyli się ich zbyt wielu, wykrzywi to wynik głosowania, to już tworzenie teorii o tajnej partyzantce „Braci Kamratów” to trochę za dużo. A najgorsze, że nawet ten niezamierzony bon mot w ludzkiej pamięci przegrał z przywołaną wyżej Tuskową „postacią znaną”. Do tego jeszcze co pewien czas mniej życzliwa część Iksa, dowodzona przez Profesora Pingwina, odkopuje pewien nieprzyjemny dla mecenasa hashtag… więc – przegrany jak nic.

 

Wygrani:

Karol Nawrocki

Największego wygranego 2025 roku wskazać jest bardzo łatwo. W wyborcze zwycięstwo Karola Nawrockiego mało kto wierzył, a on wygrał, po drodze wykonując kawał dobrej i znakomicie procentującej roboty. Dzięki swojemu charakterowi i przygotowaniu fizycznemu sprostał morderczemu tempu kampanii, a co więcej już w Pałacu Prezydenckim nie zatrzymuje się ani na chwilę. Nie obawia się ani kontaktu z Polakami, ani konfrontacji z rządem, a cała praca przemysłu pogardy idzie jak na razie jak krew w piach. Piach natomiast rzucany jest w tryby, więc maszyna znana jako Koalicja Obywatelska coraz częściej wytraca tempo. Co więcej, ku przerażeniu elit intelektualnych, politycznych i artystycznych prezydent notuje bardzo wysokie poparcie w sondażach i jak się zdaje, na tym przynajmniej etapie jest zupełnie teflonowy. Skutkuje to atakami na jego żonę, a nawet mała córeczkę, ale nawet z tą ostatnią, a może zwłaszcza z nią, trudno jest salonowi wygrać.

 

Zbigniew Bogucki

Zbigniew Bogucki też był brany pod uwagę jako kandydat na prezydenta, z komentarzy wynikało jednak, że byłego wojewody zachodniopomorskiego właściwie nikt nie zna. Teraz znają go już wszyscy, a najlepiej zna go chyba premier Tusk, którego Bogucki notorycznie sztorcuje z sejmowej mównicy, nie zostawiając na szefie KO suchej nitki. Gdy w PiS trwają dość niezrozumiałe dla wyborców spory frakcyjne, Bogucki zaczyna wyrastać na najlepszego, zdolnego do dobrej współpracy z prezydentem kandydata na przyszłego premiera. Pożyjemy, zobaczymy.

 

Grzegorz Braun

Obecność Grzegorza Brauna w tym zestawieniu nie każdego ucieszy, a dla niektórych będzie wręcz niepokojąca. Lęki liberalnej „Warszawki” to jedno, coraz mocniejszy prorosyjski przekaz Brauna to jednak drugie. Politykom Konfederacji Korony Polskiej zdarza się mówić – i pisać – istotne i cenne dla debaty publicznej rzeczy (poseł Roman Fritz zawsze będzie miał miejsce w mojej pamięci dzięki sejmowej brawurowej krytyce zwolenników uznania śląskiej godki za odrębny język), które jednak często wzbogacane są hasłami i sądami trudnymi do przyjęcia: czy to na temat teraźniejszości, czy historii Polski. KKP idzie tym samym śladami bliskiego jej Janusza Korwin-Mikkego, notuje jednak dużo lepsze poparcie. Braun wciąż potrafi dyskontować zarówno swój sejmowy happening gaśnicowy, jak i dobry wynik w wyborach prezydenckich, który pomału generuje efekt kuli śniegowej. Wkurzeni słusznie na polityczny mainstream garną się bowiem chętnie do tego, kto jawi się jako tego mainstreamu największy wróg. Co będzie z tego dalej? Raczej nie delegalizacja, o której śnią politycy Platformy.

 

Marek Woch

Woch zaczynał jako obiekt żartów, był bowiem dla prawie wszystkich najmniej znanym kandydatem w wyborach prezydenckich, przynajmniej do czasu, gdy do gry wszedł Maciej Maciak. Woch jednak nie zrażał się, konsekwentnie budował swój wizerunek i choć dużego poparcia nie zdobył, to całkiem sporą sympatię i owszem. Dziś współpracuje przede wszystkim z Braunem, ale zbudował też mosty z innymi środowiskami prawicowymi, często bywając choćby w Telewizji Republika. I zapewne nie powiedział jeszcze w polityce ostatniego słowa.

 

Krzysztof Stanowski

Najpierw udany start Kanału Zero, potem kampania prezydencka, która zmieniła naszą politykę i – zapewne – też sam wynik wyborów. Stanowski rozkręcił ambitne (często również merytorycznie) przedsięwzięcie medialne, zgromadził wokół siebie duże nazwiska, wygrał z atakującą go „Wyborczą”, chcącą pozbawić go reklam i dobrego imienia. Później pokazał nam kampanię od środka, równocześnie dając głos wszystkim, poza Maciakiem (co uważam za błąd) kontrkandydatom. W ten sposób do wyborców po raz pierwszy w tak dużym wymiarze dotarł Karol Nawrocki. Stanowski udaremnił też sprytny plan na ustawienie pod Rafała Trzaskowskiego debat Telewizji Polskiej. Dziś jest on w permanentnym sporze z Dorotą Wysocką-Schnepf, która kompletnie nie rozumie, że im głośniej krzyczy, by nie było tematu obławy augustowskiej, tym głośniej jest o samym temacie. Stanowski tymczasem wchodzi za chwilę na rynek telewizyjny i portalowy, zapewne więc nowy rok będzie dla niego niemniej pracowity od poprzedniego. Choć nie zanosi się na żadne wybory.

 

Paulina Matysiak

Polityka partyjna indywidualnościom nie służy. Paulina Matysiak przekonała się o tym, próbując działać bardziej na korzyść swoich wyborców niż partii politycznej. Urosła trochę za duża, za bardzo rozpoznawalna, za bardzo lubiana poza standardowym elektoratem partii Razem, w efekcie została z niej wypchnięta. Wcześniej wykolegowano ją z władz partii, nie wzięto też jej pod uwagę w wyborach prezydenckich. Nie ma więc miejsca w partii, ale ma miejsce w polskiej polityce i sympatię bardzo wielu osób, a to cenniejsze od bycia częścią partyjnych układanek – nawet jeśli zapowiada trochę trudniejszą drogę. Partie bywają oparciem, choć te opozycyjne nie zawsze, ale też nie pozwalają często mówić do rzeczy i z sensem. Pokazuje to przypadek posła Marcina Józefaciuka, który gdy tylko został pogoniony przez KO, zaczął pisać na X tak sensownie, jak nikt by się nie spodziewał, choć to jeszcze za mało, by wywalczyć sobie miejsce w tej rubryce. Paulina Matysiak już je ma, a najbliższe miesiące pokażą, czy uda się jej zachować znaczenie w polityce i sympatię elektoratu, który na Razem niekoniecznie chciałby głosować, ale na samą posłankę z Kutna – kto wie, kto wie…?

[Lead i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Emmanuel Macron: Potrzebujemy więcej chińskich inwestycji z ostatniej chwili
Emmanuel Macron: Potrzebujemy więcej chińskich inwestycji

– Chiny są mile widziane, ale potrzebujemy więcej chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie – mówił we wtorek w Davos prezydent Francji Emmanuel Macron.

Sułtan Erdogan i tureckie mocarstwo z ostatniej chwili
Sułtan Erdogan i tureckie mocarstwo

Ostatnie wydarzenia w Syrii, gdzie Kurdowie ponoszą z rąk armii rządowej porażkę za porażką to kolejny powód do triumfu Turcji. Od początku wojny domowej u południowego sąsiada głównym celem Ankary było zniszczenie autonomii kurdyjskiej, którą Turcy uważają za przedłużenie zwalczanej jako terrorystyczna organizacji PKK na własnym podwórku. Jeśli obecny konflikt zakończy się ostateczną klęską syryjskich Kurdów, Recep Tayyip Erdogan będzie mógł odtrąbić kolejny sukces w tej części świata. Co więcej, Turcja wiedzie się nie tylko w bezpośrednim sąsiedztwie, ale też z powodzeniem realizuje ona swe mocarstwowe plany w bardziej odległych regionach, choćby w Afryce.

Trump: Rada Pokoju może zastąpić ONZ z ostatniej chwili
Trump: Rada Pokoju może zastąpić ONZ

Prezydent USA Donald Trump powiedział we wtorek, że tworzona przez niego Rada Pokoju może zastąpić Organizację Narodów Zjednoczonych. Stwierdził jednak, że chce, by ONZ kontynuowała działalność i zrealizowała swój potencjał.

Poważna awaria. PKP wydało pilny komunikat z ostatniej chwili
Poważna awaria. PKP wydało pilny komunikat

Z powodu awarii sieci trakcyjnej na stacji w Zbąszynku w powiecie świebodzińskim, do której doszło we wtorkowe popołudnie, wstrzymano ruch na linii kolejowej nr 3 łączącej Poznań z Berlinem.

Prezydent spotkał się z prezesem Banku Światowego z ostatniej chwili
Prezydent spotkał się z prezesem Banku Światowego

Prezydent Karol Nawrocki spotkał się we wtorek na marginesie 56. Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos z prezesem Banku Światowego Ajayem Bangą.

Adam Borowski z wyrokiem bezwzględnego więzienia z ostatniej chwili
Adam Borowski z wyrokiem bezwzględnego więzienia

Adam Borowski, legendarny działacz Solidarności, usłyszał wyrok pół roku bezwzględnego więzienia – informuje Telewizja Republika. Borowski ma 70 lat, jest po udarze i choruje na nowotwór.

„Szatańska rewolucja” - wiwisekcja destrukcji cywilizacji łacińskiej tylko u nas
„Szatańska rewolucja” - wiwisekcja destrukcji cywilizacji łacińskiej

Ideologie gender i woke nie wzięły się znikąd, podobnie zresztą jak i ataki na rodzinę i dzieci – wszystko to są narzędzia rewolucji, która niczym potężny walec miażdży świat, który znamy, wartości, którymi się kierujemy i wyznawaną przez nas wiarę. Książka „Szatańska rewolucja” to klucz do zrozumienia procesów zachodzących we współczesnym świecie, które wcale nie są przypadkowe.

Kate Middleton wrzuciła zdjęcie. Lawina komentarzy z ostatniej chwili
Kate Middleton wrzuciła zdjęcie. Lawina komentarzy

Książę William i księżna Kate rozpoczęli wizytę w Szkocji. Opublikowali zdjęcie, które podbiło serca fanów.

PE wstrzymał ratyfikację umowy handlowej zawartej między UE a USA pilne
PE wstrzymał ratyfikację umowy handlowej zawartej między UE a USA

Parlament Europejski wstrzymał ratyfikację umowy handlowej zawartej w ubiegłym roku między Unią Europejską a USA. Przewodnicząca grupy S&D, europosłanka Iratxe Garcia Perez poinformowała dziennikarzy, że istnieje „większościowe porozumienie” między grupami w tej sprawie.

Szefowa rządu Danii: Nie porzucimy Grenlandii. Tworzymy misję na wzór „Baltic Sentry” z ostatniej chwili
Szefowa rządu Danii: Nie porzucimy Grenlandii. Tworzymy misję na wzór „Baltic Sentry”

Premier Danii Mette Frederiksen powiedziała we wtorek, że jej rząd „nie zamierza porzucić Grenlandii”. Na forum duńskiego parlamentu podkreśliła, że Kopenhaga zaproponuje trwałą obecność wojskową w Arktyce na wzór misji „Baltic Sentry” (Bałtycka Straż).

REKLAMA

Przegrani i wygrani 2025 roku

Rok 2025 przyniósł brutalną weryfikację politycznych ambicji, medialnych mitów i sondażowych pewników, pokazując, kto naprawdę zyskał trwały wpływ, a kto przegrał mimo pozorów sukcesu.
Adam Bodnar i talerz z żurkiem
Adam Bodnar i talerz z żurkiem / Tygodnik Solidarność / Krzysztof Karnkowski

Co musisz wiedzieć:

  • Tekst jest publicystycznym bilansem polityczno-medialnego roku 2025 w Polsce, dzielącym kluczowe postacie życia publicznego na wygranych i przegranych po wyborach prezydenckich.
  • Przegrani to głównie politycy i publicyści obozu rządowego lub jego zaplecza, którzy utracili wiarygodność, wpływy albo pozycję mimo wcześniejszych przewag i medialnego wsparcia.
  • Wygranymi są przede wszystkim Karol Nawrocki oraz postacie spoza głównego nurtu liberalnego, które dzięki konsekwencji, antyestablishmentowemu wizerunkowi lub nowym mediom realnie zwiększyły swoje znaczenie.

 

Przegrani:

Szymon Hołownia

Szymon Hołownia bieżącą kadencję Sejmu zaczynał jako gwiazda i bożyszcze tłumów. Choć oczywiście był to proces sztucznie podsycany przez media, nikt ludzi na kinowe pokazy obrad Sejmu pod kulami nie wysyłał, a i Gracjan Roztocki piosenkę o tym, że to Szymon jest najlepszym marszałkiem, nagrał zapewne przez nikogo nie przymuszony. Dawne koleżanki z pracy wyznawały marszałkowi miłość, dziennikarze nazywali „sigmą” i „gigachadem”, psując na równi polski język i polski parlamentaryzm. Ten miesiąc miodowy trwał tylko do momentu, gdy Donald Tusk został premierem. W 2025 roku Hołownia otarł się o wielkość, nie dopuszczając do zamachu stanu, ale zmarnował to osiągnięcie swoim rozpaczliwym miotaniem się w poszukiwaniu stanowiska. Koalicjanci nie wybaczą mu obiadu z prezesem PiS, a opozycja – całej reszty. Dziś wygląda na to, że o ile kadencja Sejmu się jeszcze nie skończyła, to jego pierwszy marszałek i owszem.

 

Michał Kołodziejczak

Kołodziejczak miał być nowym Lepperem, który w odróżnieniu od prawdziwego Leppera systemu nie zawiedzie. Wszedł do rządu, trochę pobrylował w mediach, oprowadził swoją mamę po ministerstwie i chyba na tym jego osiągnięcia się kończą. Nie jest łatwo być rolnikiem w antyrolniczym rządzie, Kołodziejczakowi ta sztuka się nie udała i dziś jest w specyficznym zawieszeniu. Trochę w koalicji, trochę w opozycji, niedawno prosił prezydenta o zawetowanie jednej z ustaw. Koledzy z rządu na razie go nie potrzebują, a dla rolników stracił wiarygodność, służąc ekipie, która zaczęła od gazowania chłopów na ulicach Warszawy, a dziś funduje im umowę z państwami Mercosur. Być może Michał Kołodziejczak znajdzie dla siebie jeszcze formułę obecności w polityce, ale na razie jego perspektywy wyglądają fatalnie. I to jedno jeszcze łączy go z większością polskich rolników, jednak w ich przypadku trudno mówić, że to na ich własne życzenie, a Kołodziejczak sam sprowadził na siebie ten los.

 

Maciej Maciak

Maciej Maciak pojawił się znikąd, a dokładniej z Włocławka, gdzie próbował sił w lokalnej polityce i internetowych mediach. W tych ostatnich dorobił się grona sympatyków, co pozwoliło mu zebrać podpisy i wystartować w wyborach prezydenckich. Uznany za najbardziej prorosyjskiego z kandydatów był czasem wręcz karykaturalnie wypychany z przedwyborczej debaty publicznej. Czasem jednak znajdował dla siebie miejsce, wystąpił na przykład u Moniki Jaruzelskiej, którą zresztą – oddajmy Maciakowi sprawiedliwość – skrytykował za nieodcięcie się od ojca-dyktatora. Innych ojców-dyktatorów niestety lubi, jak się zdaje, sam Maciak, przez co prawie nikt nie chciał z nim rozmawiać. Dziś chyba mało kto już o nim pamięta. Tymczasem treści, które w polityce zaczęły nagle zdobywać sobie pełnoprawną pozycję, choćby w przekazie ludzi z otoczenia Grzegorza Brauna, każą się zastanowić, czy Maciak ze swoim czasem nie rozminął się raptem o kilka miesięcy.

 

Karolina Opolska

Co do niektórych osób trudno tak naprawdę orzec, czy są przegranymi, czy wręcz przeciwnie. Karolina Opolska jest taką właśnie osobą. Dziennikarka rządowej TVP opublikowała książkę o teoriach spiskowych, po czym okazało się, że w jej przypisach figurują pozycje, które wymyślił sobie ChatGPT. Opolska, w telewizji objaśniająca ludziom, jak ważne jest sprawdzanie źródeł, sama wcisnęła im wytwór wyobraźni sztucznej inteligencji. Zapowiedziała erratę, której jednak nigdy nie opublikowała. Zamiast tego wybrała czekanie, aż sprawa przyschnie, i faktycznie nikt nie wyciągnął wobec niej konsekwencji. Przypomina to trochę przypadek Elizy Michalik. Owszem, Michalik czasem ktoś pamiętliwy nazwie „Kserokopiarką” lub „Xerolizą”, ale nie przeszkadza jej to w relacjach z rosnącym gronem wyznawców spod sztandarów Silnych Razem. Opolska, jak się zdaje, postanowiła powtórzyć drogę starszej koleżanki.

 

Adam Bodnar

Bodnar dla Donalda Tuska zrobił bardzo wiele, całkiem rujnując swoją opinię, pozycję środowiskową i dorobek rzecznika Praw Obywatelskich. Tak przynajmniej mówią ci mądrzejsi spośród komentatorów, bo pozostałym i te wcześniejsze sukcesy jakoś poumykały. Bodnar został człowiekiem od czarnej roboty, zapisał się jak najgorzej w historii Polski i kilku konkretnych rodzin, którym odebrano na długie miesiące bliskich, po czym przestał być potrzebny. Jak kilku innych członków gabinetu nie przetrwał jego rekonstrukcji i dziś istnieje głównie jako alibi dla swojego następcy. Minister Żurek bowiem też nie jest wszechmocny i tam, gdzie ku rozczarowaniu swoich fanów napotyka ścianę, tam wiesza zdjęcie Adama Bodnara, i to w jego kierunku ciskane są kolejne gromy. Wiele wskazuje jednak na to, że za rok i on znajdzie się w podsumowaniach jako jeden z większych przegranych.

 

Rafał Trzaskowski

Pewny wygrany wyborów prezydenckich, który te wybory jednak przegrał. Co więcej, los i sondażownie obeszły się z nim wyjątkowo okrutnie, pozwalając mu przez dwie godziny wierzyć, że jest prezydentem RP. W trakcie kampanii zmuszany do udawania kogoś, kim nie jest. Kim jest, pokazał raczej w książce „Rafał”, dziś do nabycia na licznych przecenach. Czy jednak przegrana na pewno jest jego, zdania są podzielone. Na pewno niedźwiedzią przysługę oddał mu Donald Tusk swoim wywiadem w Polsacie, podczas którego powoływał się na „postać znaną”, patoinfluencera i boksera Jacka Murańskiego. Ten okazał się znany przede wszystkim sporej liczbie najmłodszych liderów opinii, którzy uznali, że to ostatni moment, by z tego cyrku się wypisać i przerzucić poparcie na kontrkandydata. Co jednak trzeba Rafałowi Trzaskowskiemu zapisać na plus – po przegranych wyborach jako jeden z niewielu polityków Platformy nie wziął udziału w rozkręcaniu histerii wokół rzekomych fałszerstw wyborczych.

 

Roman Giertych

Niby Giertych jest wygranym: prokuratura umarza karnie dotyczące go sprawy, badający zbyt skrupulatnie działania mecenasa dziennikarz Leszek Kraskowski musiał wyjechać do Albanii, a zastępy internetowych trolli karnie powielają przekazy dnia. Jednak najważniejszą batalię Giertych przegrał, wcześniej całkowicie jeszcze ośmieszając własne działania dotyczące wyborów. Bo o ile można jeszcze uznać, że przemęczeni ludzie w komisjach wyborczych mylą się raz w jedną, raz w drugą stronę i jeśli pomyli się ich zbyt wielu, wykrzywi to wynik głosowania, to już tworzenie teorii o tajnej partyzantce „Braci Kamratów” to trochę za dużo. A najgorsze, że nawet ten niezamierzony bon mot w ludzkiej pamięci przegrał z przywołaną wyżej Tuskową „postacią znaną”. Do tego jeszcze co pewien czas mniej życzliwa część Iksa, dowodzona przez Profesora Pingwina, odkopuje pewien nieprzyjemny dla mecenasa hashtag… więc – przegrany jak nic.

 

Wygrani:

Karol Nawrocki

Największego wygranego 2025 roku wskazać jest bardzo łatwo. W wyborcze zwycięstwo Karola Nawrockiego mało kto wierzył, a on wygrał, po drodze wykonując kawał dobrej i znakomicie procentującej roboty. Dzięki swojemu charakterowi i przygotowaniu fizycznemu sprostał morderczemu tempu kampanii, a co więcej już w Pałacu Prezydenckim nie zatrzymuje się ani na chwilę. Nie obawia się ani kontaktu z Polakami, ani konfrontacji z rządem, a cała praca przemysłu pogardy idzie jak na razie jak krew w piach. Piach natomiast rzucany jest w tryby, więc maszyna znana jako Koalicja Obywatelska coraz częściej wytraca tempo. Co więcej, ku przerażeniu elit intelektualnych, politycznych i artystycznych prezydent notuje bardzo wysokie poparcie w sondażach i jak się zdaje, na tym przynajmniej etapie jest zupełnie teflonowy. Skutkuje to atakami na jego żonę, a nawet mała córeczkę, ale nawet z tą ostatnią, a może zwłaszcza z nią, trudno jest salonowi wygrać.

 

Zbigniew Bogucki

Zbigniew Bogucki też był brany pod uwagę jako kandydat na prezydenta, z komentarzy wynikało jednak, że byłego wojewody zachodniopomorskiego właściwie nikt nie zna. Teraz znają go już wszyscy, a najlepiej zna go chyba premier Tusk, którego Bogucki notorycznie sztorcuje z sejmowej mównicy, nie zostawiając na szefie KO suchej nitki. Gdy w PiS trwają dość niezrozumiałe dla wyborców spory frakcyjne, Bogucki zaczyna wyrastać na najlepszego, zdolnego do dobrej współpracy z prezydentem kandydata na przyszłego premiera. Pożyjemy, zobaczymy.

 

Grzegorz Braun

Obecność Grzegorza Brauna w tym zestawieniu nie każdego ucieszy, a dla niektórych będzie wręcz niepokojąca. Lęki liberalnej „Warszawki” to jedno, coraz mocniejszy prorosyjski przekaz Brauna to jednak drugie. Politykom Konfederacji Korony Polskiej zdarza się mówić – i pisać – istotne i cenne dla debaty publicznej rzeczy (poseł Roman Fritz zawsze będzie miał miejsce w mojej pamięci dzięki sejmowej brawurowej krytyce zwolenników uznania śląskiej godki za odrębny język), które jednak często wzbogacane są hasłami i sądami trudnymi do przyjęcia: czy to na temat teraźniejszości, czy historii Polski. KKP idzie tym samym śladami bliskiego jej Janusza Korwin-Mikkego, notuje jednak dużo lepsze poparcie. Braun wciąż potrafi dyskontować zarówno swój sejmowy happening gaśnicowy, jak i dobry wynik w wyborach prezydenckich, który pomału generuje efekt kuli śniegowej. Wkurzeni słusznie na polityczny mainstream garną się bowiem chętnie do tego, kto jawi się jako tego mainstreamu największy wróg. Co będzie z tego dalej? Raczej nie delegalizacja, o której śnią politycy Platformy.

 

Marek Woch

Woch zaczynał jako obiekt żartów, był bowiem dla prawie wszystkich najmniej znanym kandydatem w wyborach prezydenckich, przynajmniej do czasu, gdy do gry wszedł Maciej Maciak. Woch jednak nie zrażał się, konsekwentnie budował swój wizerunek i choć dużego poparcia nie zdobył, to całkiem sporą sympatię i owszem. Dziś współpracuje przede wszystkim z Braunem, ale zbudował też mosty z innymi środowiskami prawicowymi, często bywając choćby w Telewizji Republika. I zapewne nie powiedział jeszcze w polityce ostatniego słowa.

 

Krzysztof Stanowski

Najpierw udany start Kanału Zero, potem kampania prezydencka, która zmieniła naszą politykę i – zapewne – też sam wynik wyborów. Stanowski rozkręcił ambitne (często również merytorycznie) przedsięwzięcie medialne, zgromadził wokół siebie duże nazwiska, wygrał z atakującą go „Wyborczą”, chcącą pozbawić go reklam i dobrego imienia. Później pokazał nam kampanię od środka, równocześnie dając głos wszystkim, poza Maciakiem (co uważam za błąd) kontrkandydatom. W ten sposób do wyborców po raz pierwszy w tak dużym wymiarze dotarł Karol Nawrocki. Stanowski udaremnił też sprytny plan na ustawienie pod Rafała Trzaskowskiego debat Telewizji Polskiej. Dziś jest on w permanentnym sporze z Dorotą Wysocką-Schnepf, która kompletnie nie rozumie, że im głośniej krzyczy, by nie było tematu obławy augustowskiej, tym głośniej jest o samym temacie. Stanowski tymczasem wchodzi za chwilę na rynek telewizyjny i portalowy, zapewne więc nowy rok będzie dla niego niemniej pracowity od poprzedniego. Choć nie zanosi się na żadne wybory.

 

Paulina Matysiak

Polityka partyjna indywidualnościom nie służy. Paulina Matysiak przekonała się o tym, próbując działać bardziej na korzyść swoich wyborców niż partii politycznej. Urosła trochę za duża, za bardzo rozpoznawalna, za bardzo lubiana poza standardowym elektoratem partii Razem, w efekcie została z niej wypchnięta. Wcześniej wykolegowano ją z władz partii, nie wzięto też jej pod uwagę w wyborach prezydenckich. Nie ma więc miejsca w partii, ale ma miejsce w polskiej polityce i sympatię bardzo wielu osób, a to cenniejsze od bycia częścią partyjnych układanek – nawet jeśli zapowiada trochę trudniejszą drogę. Partie bywają oparciem, choć te opozycyjne nie zawsze, ale też nie pozwalają często mówić do rzeczy i z sensem. Pokazuje to przypadek posła Marcina Józefaciuka, który gdy tylko został pogoniony przez KO, zaczął pisać na X tak sensownie, jak nikt by się nie spodziewał, choć to jeszcze za mało, by wywalczyć sobie miejsce w tej rubryce. Paulina Matysiak już je ma, a najbliższe miesiące pokażą, czy uda się jej zachować znaczenie w polityce i sympatię elektoratu, który na Razem niekoniecznie chciałby głosować, ale na samą posłankę z Kutna – kto wie, kto wie…?

[Lead i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane