Usha Vance i kompleksy amerykańskiej prawicy

Miła, skromna, grzeczna, naturalna, inteligentna, dobrze wykształcona… Czy Usha Vance to nadzieja Republikanów na nowe otwarcie? A może przeciwnie – kula u nogi, która szkodzi im wizerunkowo? Gdziekolwiek pojawia się Usha, żona wiceprezydenta USA J.D. Vance’a, zazwyczaj jest przyjmowana z sympatią. I dotyczy to komentatorów po obu stronach amerykańskiej spolaryzowanej sceny politycznej.
Usha Vance i JD Vance
Usha Vance i JD Vance / Wikimedia Commons

Co musisz wiedzieć:

  • Autorka uważa, że Usha Vance jawi się jako postać nietypowa w amerykańskiej polityce: wykształcona, skromna, niezależna i kulturowo zakorzeniona poza stereotypem „politycznej Barbie”, co budzi sympatię opinii publicznej ponad podziałami.
  • Kontrast między jej stylem, wartościami i klasą a coraz bardziej rubasznym, trumpistowskim zachowaniem J.D. Vance’a rodzi pytania o jego autentyczność, kompleksy i rzeczywisty stosunek do żony.
  • Tekst stawia tezę, że sposób traktowania Ushy przez Vance’a może stać się problemem wizerunkowym dla Republikanów i testem wiarygodności ruchu MAGA w kwestii wartości, rodziny i szacunku dla kobiet.

 

Pierwsza hinduska druga dama

Nic, tylko cieszyć się i korzystać. Jak się okazuje, to jednak nie takie proste, a osobą, która zdaje się nie doceniać Ushy, wydaje się niestety jej mąż J.D. Vance. I nie chodzi tu jedynie o słynny już uścisk z Eriką Kirk i jej dwuznaczne słowa o tym, że wprawdzie nikt nie zastąpi jej zmarłego męża Charliego, ale J.D. bardzo jej go przypomina.

Usha Vance z domu Chilukuri jest porządnie wykształconą prawniczką indyjskiego pochodzenia, pierwszą hinduską drugą damą. Zanim została obsadzona w tej roli, jej kariera zawodowa świetnie się rozwijała, pracowała w znanych kancelariach, obsługując dużych klientów, takich jak m.in. firma Disney. Ukończyła uniwersytet Yale, gdzie zresztą poznała swojego męża. Usha znana jest z rzetelności, pracowitości, skromności i kultury osobistej. Uwielbia przyrodę i książki – samą siebie określiła mianem „mola książkowego”. I to ambitnego, czyta nawet „Iliadę” Homera. Zdecydowanie odbiega stylem od amerykańskich Barbies. Usha nie tylko nie używa botoksu, ale nawet nie farbuje włosów. Jak sama podkreśla, stara się żyć w miarę normalnym życiem i tego samego uczy swoje dzieci.

 

Usha, hinduizm i katolicyzm

Usha w okresie studiów była redaktorką naczelną jednego z uczelnianych czasopism, „Our Education” [„Nasza Edukacja” – przyp. aut.]. Mieszkała przez jakiś czas w Chinach, pracując tam jako nauczycielka angielskiego. Działała na rzecz uchodźców, angażowała się także wolontaryjnie. Kiedy poznała swojego przyszłego męża, oboje mieli poglądy raczej liberalne. Nie przeszkadzały im także różnice w wyznawanej wierze.

– Kiedy się poznaliśmy, J.D. był ewangelikiem, na katolicyzm nawrócił się dopiero później, było to już po przyjściu na świat naszego pierwszego dziecka. I wówczas wiele rozmawialiśmy na ten temat. Kiedy przyjmujesz katolicyzm, idą za tym konkretne zobowiązania dotyczące na przykład wychowywania dzieci w tej wierze. Dyskutowaliśmy o tym, jak to zrobić, skoro ja nie jestem katoliczką i nie mam zamiaru nią zostać. Zdecydowaliśmy się wysłać dzieci do katolickiej szkoły, a później pozwolić im wybrać, w jakiej wierze chcą wzrastać. Jak na razie najstarsze dziecko wybrało wiarę katolicką, zobaczymy, jak to będzie w przypadku kolejnych. Chodzimy w niedziele do kościoła, jest to nasz rodzinny zwyczaj. Dzieci wiedzą, że nie jestem katoliczką i mają pełen dostęp do hinduistycznych tradycji, które wyznaję – pokazuję im książki na ten temat, opowiadam o swojej religii. Dzieci poznają hinduizm także za sprawą kontaktu z moimi rodzicami i dziadkami. Okazją do zapoznania się z tą religią była również nasza wspólna podróż do Indii. Hinduizm jest zatem także częścią ich życia i życia naszej rodziny

– mówiła Usha w wywiadzie dla Meghan McCain.

Pytana o to, jak jej się żyje w roli drugiej damy, stwierdziła:

– Próbuję żyć normalnym, codziennym życiem i ignorować to, że jestem obserwowana i oceniana […]. Dla relaksu gimnastykuję się, ćwiczę jogę i pilates. Wróciłam do nauki niemieckiego, czytam książki, robię dzieciom zabawki, zajmuję się swoimi projektami niezwiązanymi z polityką. Szukam też obszarów nowych zaangażowań zgodnych z moimi zainteresowaniami i wartościami. Nie jest to już, jak wcześniej, prawo i polityka. […] Zarówno J.D., jak i ja uwielbiamy kajaki. Zawsze lubiliśmy też wycieczki offroadowe i teraz niestety nie bardzo są one możliwe. To, jak dotąd, największa niedogodność z bycia wiceprezydentem i drugą damą

– dodała.

 

Zwyczajna, codzienna rutyna

Usha Vance odnalazła się w roli matki.

– Dzieci zmieniły moją perspektywę patrzenia na świat, na siebie, na to, w jaki sposób organizuję swój czas. Dzieci przynoszą mi tyle radości, że cieszy mnie wszystko, co z nimi robię, nawet rzeczy, które wcześniej wykonywałam rutynowo albo które były dla mnie wręcz nudne

– podkreśliła w rozmowie z Meghan McCain.

– Myślę, że nie mają pojęcia, czym się zajmuję i że tytuł drugiej damy jest dla nich abstrakcją. Rola wiceprezydenta, jaką pełni tata, jest już bardziej namacalna, dzieci uczestniczyły w ceremonii jego zaprzysiężenia na ten urząd i były pod wrażeniem tej uroczystości. Bycie dziećmi wiceprezydenta USA jest dla nich ekscytujące, ale staramy się patrzeć na ich wychowanie w innych kategoriach, odpowiadając sobie na pytanie, czemu poświęcalibyśmy czas i w jakich wartościach chcielibyśmy, żeby wzrastały nasze dzieci, gdyby tej całej otoczki nie było. Prawie wszystkie decyzje ich dotyczące podejmujemy właśnie z tej perspektywy. Jeśli w kalendarzu J.D. pojawia się wydarzenie, które tak czy inaczej byłoby dla dzieci interesujące – jak np. parada wojskowa – nie widzimy przeszkód, żeby w nim uczestniczyć całą rodziną. Często jednak podejmujemy decyzje o tym, żeby nie angażować dzieci nadmiernie w życie publiczne i wybierać to, co jest zwyczajną, codzienną rutyną. To nie zawsze jest łatwe, jeśli wokół mamy do dyspozycji ludzi, którzy są gotowi pomóc w każdej chwili, wyręczyć dziecko np. we wrzuceniu rzeczy do pralki albo posprzątaniu po sobie, ale próbujemy to robić i myślę, że radzimy sobie z tym całkiem nieźle. Dzięki temu, że staramy się wychować dzieci w zgodzie z naszymi wartościami, my sami też bardziej się mobilizujemy, żeby żyć zgodnie z nimi

– zapewniła.

Usha zjednuje sobie Amerykanów, zachowując się skromnie i naturalnie, jak zwyczajna żona i mama, której nieobce są problemy dnia codziennego.

– Współczesne dzieci zmagają się z coraz większym deficytem uwagi i coraz większym przyzwoleniem na to. Nie chcę tego dla swoich dzieci, chcę, żeby umiały skupić się na przyswajanej treści, przemyśleć ją, dojść do własnych, pogłębionych wniosków. Uczę je czytania książek, chodzenia do muzeów, oglądania wartościowych filmów

– wylicza.

 

"Czuć się sobą"

Usha Vance jest skromna i dobrze wychowana, ale zna swoją wartość i wyraźnie nie chce wpisywać się w rolę „trophy wife” ani „paprotki”. Miło, ale stanowczo, zaznacza, że nie da się sprowadzić do roli ładnej laleczki będącej ozdobą męża.

– Zawsze starałam się mieć raczej niewiele ubrań i nosić je tak długo, jak długo nadawały się do noszenia. To nie jest tak, żebym w ogóle nie interesowała się modą, ale nigdy nie stawiałam sobie za cel wpisywanie się w najbardziej aktualne trendy. I nie zmieniło się to z chwilą, kiedy zostałam drugą damą. Ubieranie się na specjalne okazje, takie jak np. ceremonia zaprzysiężenia J.D. na wiceprezydenta, i korzystanie przy tym z porad stylistki to wspaniała przygoda, ale na co dzień raczej staram się po prostu tworzyć zestawy z ubrań, które wiszą w mojej szafie. Moim celem jest to, aby cały czas czuć się sobą, a nie wcielać w rolę drugiej damy

– podkreśliła. Nie odniosła się także z entuzjazmem do ewentualnego pełnienia roli pierwszej damy, nie ukrywając, że chciałaby wrócić do rozwijania swojej kariery zawodowej. Dodała jednak, że czas pokaże, czy będzie to już niedługo, czy też przyjdzie jej na to poczekać nieco dłużej.

Wobec swojego męża jest lojalna, wspierająca, wypowiada się o nim dobrze.

„Poznałam J.D. na studiach prawniczych. Zostaliśmy przyjaciółmi, bo kto nie chciałby być jego przyjacielem? Był i jest do dziś najbardziej interesującym człowiekiem, jakiego spotkałam. Chłopakiem z klasy robotniczej, który pokonał rodzinne traumy, by ukończyć Yale, twardym żołnierzem marynarki wojennej, który służył w Iraku, a który dziś najchętniej bawi się ze szczeniakami i ogląda film o śwince Babe. J.D. jest też najbardziej zdeterminowanym człowiekiem, jakiego znam. Jego największą ambicją było zostanie mężem i ojcem takiej rodziny, jakiej sam nie miał"

– mówiła Usha o J.D. na konwencji Republikanów w 2024 r.

 

„Zbyt idealna genetyczna anomalia”

Czy jej lojalność wobec męża jest odwzajemniona? J.D. im bardziej wsiąka w świat wielkiej polityki, tym mniej zdaje się pasować swoim stylem do Ushy.

– Kto ma wielkie stopy, wiadomo, co ma też wielkiego, hłe hłe hłe

– mówił ze sceny podczas jednego z wystąpień publicznych wiceprezydent USA, cytując „dick joke” prezydenta Donalda Trumpa. Usha stała obok męża wyraźnie zażenowana, z przyklejonym sztucznym uśmiechem. To niby „tylko” rubaszny żart, ale mówi on wiele nie tylko o tym, jaki styl przyjmuje – inteligentny przecież – wiceprezydent, ale także o tym, jak traktuje swoją żonę i na jakie naraża ją sytuacje.

To zresztą nie jedyna tego typu akcja w jego wykonaniu. Podczas wiecu Turning Point USA nie tylko wymienił dwuznaczny uścisk z Eriką Kirk, ale także w dwuznaczny sposób odpowiedział na pytanie z sali dotyczące jego małżeństwa, w którym jego żona wyznaje inną wiarę niż on. Publiczność jednoznacznie odebrała autorytatywną wypowiedź Vance’a o tym, że liczy on na zmianę wiary przez Ushę jako publiczne upokorzenie żony. Ze strony J.D. padają pod adresem Ushy także tzw. backhanded compliments, czyli ukryte „szpile” wypowiadane teoretycznie jako coś miłego. J.D., opisując Ushę, stwierdził na przykład, że jest „zbyt idealna” i określił ją mianem: „genetycznej anomalii”. Niby komplement, ale… jakoś jednak tak nie brzmi.

 

Ghostwriterka i podpora

Kompleksy wobec żony? Jeśli zabawimy się w psychologów, nietrudno będzie zgadnąć, że traumatyczne dzieciństwo Vance’a mogło stać się źródłem jego niskiego poczucia własnej wartości maskowanego nieograniczoną ambicją. Donald Trump może stanowić dla niego figurę ojca, który opuścił małego J.D., zostawiając go z niezrównoważoną matką. Stąd może jego wkupywanie się w łaski prezydenta USA do tego stopnia, że Vance zaczął przyjmować za swoje czerstwe poczucie humoru Trumpa. Usha pomagała mężowi pisać „Elegię dla bidoków”, na łamach której Vance uwiecznił swoje przeżycia, i do przeszłości swojego ukochanego odnosi się z wielkim szacunkiem, podkreślając, iż fakt, że J.D. zdecydował się podzielić z nią opowieścią o trudach swojego dzieciństwa, był dla niej wielkim wyróżnieniem i szczególnym momentem w jej życiu. J.D. zdecydował się jednak podzielić tą opowieścią nie tylko z Ushą, ale i z kilkoma miliardami ludzi. Na kanwie jego książki powstał także film, który jest dostępny na Netflixie.

Usha była potrzebna Vance’owi jako ghostwriter, podpora, bezpieczna przystań i przepustka do wypłynięcia na szersze wody w celu rozwinięcia kariery, a teraz raczej przydałaby się mu Barbie? Niekoniecznie musiało tak być, jednak obecne obcesowe zachowania Vance’a wobec żony każą stawiać pytania o jego rzeczywisty system wartości. Lewicowe komentatorki z kanału „I’ve had it” idą krok dalej i nazywają Vance’a „polityczną prostytutką” gotową wszystko poświęcić w celu zdobycia władzy i poklasku. Zwracają uwagę na jego zmiany poglądów – od nazywania Trumpa współczesnym Hitlerem po dostrzeżenie w nim jedynej nadziei dla Stanów Zjednoczonych – a także na dwukrotną zmianę nazwiska przez Vance’a, uważając ten fakt za symboliczny. Odnosząc się do małżeństwa z Ushą, stwierdzają, że kobiety z rodzin imigranckich są stereotypowo uważane przez mężczyzn o patriarchalnym podejściu (a do nich zaliczają rzecz jasna Vance’a) za bardziej uległe, posłuszne i skłonne do pozostawania w ich cieniu. I że być może na taki podział ról w małżeństwie liczył J.D.

 

Blond pułapka

Jeśli rzeczywiście prawdą jest to, co lewicowi komentatorzy zarzucają ruchowi MAGA, to znaczy, że hinduska żona może być obciążeniem wizerunkowym dla wyznającego „supremację białej rasy” wiceprezydenta, a w przyszłości kandydata na prezydenta USA, to naprawdę Republikanie mogą zacząć się pakować, ponieważ zamienią się wówczas we własne karykatury. Jeśli w idei „America first” przestanie chodzić o zdrowy rozsądek, powrót do wartości chrześcijańskich (z których wynika przecież szacunek dla każdego człowieka), racjonalność w gospodarce i polityce międzynarodowej, a najważniejszy stanie się czyjś kolor skóry, Demokraci będą mogli obwieścić zwycięstwo i gromko zakrzyknąć: „A nie mówiliśmy?!”.

J.D. Vance wydaje się zbyt sprytnym politykiem, żeby tego nie dostrzegać. Wydaje się też na tyle przytomny, żeby nie wpaść w blond pułapkę, czyli sieć zastawioną przez Erikę Kirk. Obecna liderka TPUSA z każdym swoim kolejnym wystąpieniem dostarcza coraz więcej „lolcontentu” i materiałów do memów. Chodzą także słuchy, że ma ambicję zostać pierwszą w historii USA kobietą prezydentem, stając się tym samym konkurencją dla kandydatury Vance’a, a nie kandydatką na pierwszą damę. Erika, choć stała się tragikomicznym chodzącym memem, to jednak jest z pewnością bardzo przedsiębiorcza, pragmatyczna i posiada szerokie znajomości we wpływowych sferach. Czy to może skusić J.D.? Mimo wszystko – nie sądzę. Jeśli jednak Vance oszalałby i zdecydował się rozwieść z żoną, jedno wiemy na pewno – Usha nie musiałaby się martwić o dobrego prawnika.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Trump grozi Macronowi nałożeniem 200 proc. ceł na francuskie wina i szampany z ostatniej chwili
Trump grozi Macronowi nałożeniem 200 proc. ceł na francuskie wina i szampany

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w poniedziałek, że nie sądzi, by europejscy przywódcy stawili zbyt duży opór jego staraniom o przejęcie Grenlandii. Zagroził też prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi wprowadzeniem 200 proc. ceł na francuskie wina i szampany, jeśli ten nie przystąpi do jego Rady Pokoju.

Wybory przewodniczącego Polski 2050. Jest decyzja Rady Krajowej z ostatniej chwili
Wybory przewodniczącego Polski 2050. Jest decyzja Rady Krajowej

Z komunikatu prasowego wydanego przez biuro prasowe Polski 2050 wynika, że II tura wyborów na szefa partii odbędzie się do 31 stycznia.

Zbigniew Ziobro: Żurek przez przypadek powiedział trochę prawdy z ostatniej chwili
Zbigniew Ziobro: Żurek przez przypadek powiedział trochę prawdy

Na skutek kontrowersyjnego postanowienia sądu w Giżycku, w przestrzeni publicznej znów wybuchł spór o status tzw. neosędziów. Obszerny wpis na ten temat opublikował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek; doczekał się on ostrej reakcji byłego szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który zarzucił Żurkowi hipokryzję i współodpowiedzialność za chaos w sądach.

Prezydent Nawrocki już w Davos. Wystąpienie o Trójmorzu i sesja z Donaldem Trumpem na agendzie z ostatniej chwili
Prezydent Nawrocki już w Davos. Wystąpienie o Trójmorzu i sesja z Donaldem Trumpem na agendzie

W poniedziałek wieczorem prezydent Karol Nawrocki przybył do Szwajcarii, gdzie od wtorku weźmie udział w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Program wizyty obejmuje m.in. sesję z prezydentem USA Donaldem Trumpem, spotkanie z prezesem Banku Światowego, a także wystąpienie poświęcone Inicjatywie Trójmorza.

Trump doprowadza europejskich biurokratów do furii tylko u nas
Trump doprowadza europejskich biurokratów do furii

Już za chwilę będzie czwarta rocznica ataku Rosji na Ukrainę, a Europa jest bezradna wobec wojny na własnym kontynencie. Cała nadzieja wciąż w Trumpie, mimo że jest jaki jest.

Awaria ciepłownicza. Ważny komunikat dla mieszkańców Krakowa z ostatniej chwili
Awaria ciepłownicza. Ważny komunikat dla mieszkańców Krakowa

Mieszkańcy części Krakowa muszą liczyć się z nocną przerwą w ogrzewaniu. Jak poinformowało MPEC Kraków, doszło do awarii sieci ciepłowniczej w rejonie Podgórza. W części budynków ciepło już wróciło, jednak w pozostałych lokalizacjach naprawa potrwa do późnych godzin nocnych.

Tusk odgraża się ws. zaproszenia Karola Nawrockiego do Rady Pokoju. „Nikomu nie damy się rozegrać” z ostatniej chwili
Tusk odgraża się ws. zaproszenia Karola Nawrockiego do Rady Pokoju. „Nikomu nie damy się rozegrać”

Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm; rząd będzie kierować się wyłącznie interesem państwa polskiego i nikomu nie damy się rozegrać - oświadczył w poniedziałek premier Donald Tusk we wpisie na platformie X.

Jest decyzja Karola Nawrockiego ws. budżetu z ostatniej chwili
Jest decyzja Karola Nawrockiego ws. budżetu

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na 2026 r. – poinformowała w poniedziałek na X kancelaria prezydenta. Jednocześnie prezydent zdecydował o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Czy USA zdecydują się na wojskową interwencję na Grenlandii? Jest odpowiedź Donalda Trumpa z ostatniej chwili
Czy USA zdecydują się na wojskową interwencję na Grenlandii? Jest odpowiedź Donalda Trumpa

Prezydent USA Donald Trump odmówił w poniedziałek odpowiedzi na pytanie, czy może użyć siły do zajęcia Grenlandii. Zapowiedział jednak, że „na 100 procent” nałoży cła na państwa europejskie, które wysłały wojska na wyspę i polecił Europie, by skupiła się na Ukrainie, a nie Grenlandii.

Rolnicy z całej UE jadą do Strasburga z ostatniej chwili
Rolnicy z całej UE jadą do Strasburga

We wtorek przed Parlamentem Europejskim w Strasburgu odbędzie się wielka demonstracja rolników, w której zapowiedziano udział ponad 5000 osób i 1000 traktorów. Farmerzy chcą przekonać europosłów, żeby odrzucili umowę handlową z krajami Mercosuru.

REKLAMA

Usha Vance i kompleksy amerykańskiej prawicy

Miła, skromna, grzeczna, naturalna, inteligentna, dobrze wykształcona… Czy Usha Vance to nadzieja Republikanów na nowe otwarcie? A może przeciwnie – kula u nogi, która szkodzi im wizerunkowo? Gdziekolwiek pojawia się Usha, żona wiceprezydenta USA J.D. Vance’a, zazwyczaj jest przyjmowana z sympatią. I dotyczy to komentatorów po obu stronach amerykańskiej spolaryzowanej sceny politycznej.
Usha Vance i JD Vance
Usha Vance i JD Vance / Wikimedia Commons

Co musisz wiedzieć:

  • Autorka uważa, że Usha Vance jawi się jako postać nietypowa w amerykańskiej polityce: wykształcona, skromna, niezależna i kulturowo zakorzeniona poza stereotypem „politycznej Barbie”, co budzi sympatię opinii publicznej ponad podziałami.
  • Kontrast między jej stylem, wartościami i klasą a coraz bardziej rubasznym, trumpistowskim zachowaniem J.D. Vance’a rodzi pytania o jego autentyczność, kompleksy i rzeczywisty stosunek do żony.
  • Tekst stawia tezę, że sposób traktowania Ushy przez Vance’a może stać się problemem wizerunkowym dla Republikanów i testem wiarygodności ruchu MAGA w kwestii wartości, rodziny i szacunku dla kobiet.

 

Pierwsza hinduska druga dama

Nic, tylko cieszyć się i korzystać. Jak się okazuje, to jednak nie takie proste, a osobą, która zdaje się nie doceniać Ushy, wydaje się niestety jej mąż J.D. Vance. I nie chodzi tu jedynie o słynny już uścisk z Eriką Kirk i jej dwuznaczne słowa o tym, że wprawdzie nikt nie zastąpi jej zmarłego męża Charliego, ale J.D. bardzo jej go przypomina.

Usha Vance z domu Chilukuri jest porządnie wykształconą prawniczką indyjskiego pochodzenia, pierwszą hinduską drugą damą. Zanim została obsadzona w tej roli, jej kariera zawodowa świetnie się rozwijała, pracowała w znanych kancelariach, obsługując dużych klientów, takich jak m.in. firma Disney. Ukończyła uniwersytet Yale, gdzie zresztą poznała swojego męża. Usha znana jest z rzetelności, pracowitości, skromności i kultury osobistej. Uwielbia przyrodę i książki – samą siebie określiła mianem „mola książkowego”. I to ambitnego, czyta nawet „Iliadę” Homera. Zdecydowanie odbiega stylem od amerykańskich Barbies. Usha nie tylko nie używa botoksu, ale nawet nie farbuje włosów. Jak sama podkreśla, stara się żyć w miarę normalnym życiem i tego samego uczy swoje dzieci.

 

Usha, hinduizm i katolicyzm

Usha w okresie studiów była redaktorką naczelną jednego z uczelnianych czasopism, „Our Education” [„Nasza Edukacja” – przyp. aut.]. Mieszkała przez jakiś czas w Chinach, pracując tam jako nauczycielka angielskiego. Działała na rzecz uchodźców, angażowała się także wolontaryjnie. Kiedy poznała swojego przyszłego męża, oboje mieli poglądy raczej liberalne. Nie przeszkadzały im także różnice w wyznawanej wierze.

– Kiedy się poznaliśmy, J.D. był ewangelikiem, na katolicyzm nawrócił się dopiero później, było to już po przyjściu na świat naszego pierwszego dziecka. I wówczas wiele rozmawialiśmy na ten temat. Kiedy przyjmujesz katolicyzm, idą za tym konkretne zobowiązania dotyczące na przykład wychowywania dzieci w tej wierze. Dyskutowaliśmy o tym, jak to zrobić, skoro ja nie jestem katoliczką i nie mam zamiaru nią zostać. Zdecydowaliśmy się wysłać dzieci do katolickiej szkoły, a później pozwolić im wybrać, w jakiej wierze chcą wzrastać. Jak na razie najstarsze dziecko wybrało wiarę katolicką, zobaczymy, jak to będzie w przypadku kolejnych. Chodzimy w niedziele do kościoła, jest to nasz rodzinny zwyczaj. Dzieci wiedzą, że nie jestem katoliczką i mają pełen dostęp do hinduistycznych tradycji, które wyznaję – pokazuję im książki na ten temat, opowiadam o swojej religii. Dzieci poznają hinduizm także za sprawą kontaktu z moimi rodzicami i dziadkami. Okazją do zapoznania się z tą religią była również nasza wspólna podróż do Indii. Hinduizm jest zatem także częścią ich życia i życia naszej rodziny

– mówiła Usha w wywiadzie dla Meghan McCain.

Pytana o to, jak jej się żyje w roli drugiej damy, stwierdziła:

– Próbuję żyć normalnym, codziennym życiem i ignorować to, że jestem obserwowana i oceniana […]. Dla relaksu gimnastykuję się, ćwiczę jogę i pilates. Wróciłam do nauki niemieckiego, czytam książki, robię dzieciom zabawki, zajmuję się swoimi projektami niezwiązanymi z polityką. Szukam też obszarów nowych zaangażowań zgodnych z moimi zainteresowaniami i wartościami. Nie jest to już, jak wcześniej, prawo i polityka. […] Zarówno J.D., jak i ja uwielbiamy kajaki. Zawsze lubiliśmy też wycieczki offroadowe i teraz niestety nie bardzo są one możliwe. To, jak dotąd, największa niedogodność z bycia wiceprezydentem i drugą damą

– dodała.

 

Zwyczajna, codzienna rutyna

Usha Vance odnalazła się w roli matki.

– Dzieci zmieniły moją perspektywę patrzenia na świat, na siebie, na to, w jaki sposób organizuję swój czas. Dzieci przynoszą mi tyle radości, że cieszy mnie wszystko, co z nimi robię, nawet rzeczy, które wcześniej wykonywałam rutynowo albo które były dla mnie wręcz nudne

– podkreśliła w rozmowie z Meghan McCain.

– Myślę, że nie mają pojęcia, czym się zajmuję i że tytuł drugiej damy jest dla nich abstrakcją. Rola wiceprezydenta, jaką pełni tata, jest już bardziej namacalna, dzieci uczestniczyły w ceremonii jego zaprzysiężenia na ten urząd i były pod wrażeniem tej uroczystości. Bycie dziećmi wiceprezydenta USA jest dla nich ekscytujące, ale staramy się patrzeć na ich wychowanie w innych kategoriach, odpowiadając sobie na pytanie, czemu poświęcalibyśmy czas i w jakich wartościach chcielibyśmy, żeby wzrastały nasze dzieci, gdyby tej całej otoczki nie było. Prawie wszystkie decyzje ich dotyczące podejmujemy właśnie z tej perspektywy. Jeśli w kalendarzu J.D. pojawia się wydarzenie, które tak czy inaczej byłoby dla dzieci interesujące – jak np. parada wojskowa – nie widzimy przeszkód, żeby w nim uczestniczyć całą rodziną. Często jednak podejmujemy decyzje o tym, żeby nie angażować dzieci nadmiernie w życie publiczne i wybierać to, co jest zwyczajną, codzienną rutyną. To nie zawsze jest łatwe, jeśli wokół mamy do dyspozycji ludzi, którzy są gotowi pomóc w każdej chwili, wyręczyć dziecko np. we wrzuceniu rzeczy do pralki albo posprzątaniu po sobie, ale próbujemy to robić i myślę, że radzimy sobie z tym całkiem nieźle. Dzięki temu, że staramy się wychować dzieci w zgodzie z naszymi wartościami, my sami też bardziej się mobilizujemy, żeby żyć zgodnie z nimi

– zapewniła.

Usha zjednuje sobie Amerykanów, zachowując się skromnie i naturalnie, jak zwyczajna żona i mama, której nieobce są problemy dnia codziennego.

– Współczesne dzieci zmagają się z coraz większym deficytem uwagi i coraz większym przyzwoleniem na to. Nie chcę tego dla swoich dzieci, chcę, żeby umiały skupić się na przyswajanej treści, przemyśleć ją, dojść do własnych, pogłębionych wniosków. Uczę je czytania książek, chodzenia do muzeów, oglądania wartościowych filmów

– wylicza.

 

"Czuć się sobą"

Usha Vance jest skromna i dobrze wychowana, ale zna swoją wartość i wyraźnie nie chce wpisywać się w rolę „trophy wife” ani „paprotki”. Miło, ale stanowczo, zaznacza, że nie da się sprowadzić do roli ładnej laleczki będącej ozdobą męża.

– Zawsze starałam się mieć raczej niewiele ubrań i nosić je tak długo, jak długo nadawały się do noszenia. To nie jest tak, żebym w ogóle nie interesowała się modą, ale nigdy nie stawiałam sobie za cel wpisywanie się w najbardziej aktualne trendy. I nie zmieniło się to z chwilą, kiedy zostałam drugą damą. Ubieranie się na specjalne okazje, takie jak np. ceremonia zaprzysiężenia J.D. na wiceprezydenta, i korzystanie przy tym z porad stylistki to wspaniała przygoda, ale na co dzień raczej staram się po prostu tworzyć zestawy z ubrań, które wiszą w mojej szafie. Moim celem jest to, aby cały czas czuć się sobą, a nie wcielać w rolę drugiej damy

– podkreśliła. Nie odniosła się także z entuzjazmem do ewentualnego pełnienia roli pierwszej damy, nie ukrywając, że chciałaby wrócić do rozwijania swojej kariery zawodowej. Dodała jednak, że czas pokaże, czy będzie to już niedługo, czy też przyjdzie jej na to poczekać nieco dłużej.

Wobec swojego męża jest lojalna, wspierająca, wypowiada się o nim dobrze.

„Poznałam J.D. na studiach prawniczych. Zostaliśmy przyjaciółmi, bo kto nie chciałby być jego przyjacielem? Był i jest do dziś najbardziej interesującym człowiekiem, jakiego spotkałam. Chłopakiem z klasy robotniczej, który pokonał rodzinne traumy, by ukończyć Yale, twardym żołnierzem marynarki wojennej, który służył w Iraku, a który dziś najchętniej bawi się ze szczeniakami i ogląda film o śwince Babe. J.D. jest też najbardziej zdeterminowanym człowiekiem, jakiego znam. Jego największą ambicją było zostanie mężem i ojcem takiej rodziny, jakiej sam nie miał"

– mówiła Usha o J.D. na konwencji Republikanów w 2024 r.

 

„Zbyt idealna genetyczna anomalia”

Czy jej lojalność wobec męża jest odwzajemniona? J.D. im bardziej wsiąka w świat wielkiej polityki, tym mniej zdaje się pasować swoim stylem do Ushy.

– Kto ma wielkie stopy, wiadomo, co ma też wielkiego, hłe hłe hłe

– mówił ze sceny podczas jednego z wystąpień publicznych wiceprezydent USA, cytując „dick joke” prezydenta Donalda Trumpa. Usha stała obok męża wyraźnie zażenowana, z przyklejonym sztucznym uśmiechem. To niby „tylko” rubaszny żart, ale mówi on wiele nie tylko o tym, jaki styl przyjmuje – inteligentny przecież – wiceprezydent, ale także o tym, jak traktuje swoją żonę i na jakie naraża ją sytuacje.

To zresztą nie jedyna tego typu akcja w jego wykonaniu. Podczas wiecu Turning Point USA nie tylko wymienił dwuznaczny uścisk z Eriką Kirk, ale także w dwuznaczny sposób odpowiedział na pytanie z sali dotyczące jego małżeństwa, w którym jego żona wyznaje inną wiarę niż on. Publiczność jednoznacznie odebrała autorytatywną wypowiedź Vance’a o tym, że liczy on na zmianę wiary przez Ushę jako publiczne upokorzenie żony. Ze strony J.D. padają pod adresem Ushy także tzw. backhanded compliments, czyli ukryte „szpile” wypowiadane teoretycznie jako coś miłego. J.D., opisując Ushę, stwierdził na przykład, że jest „zbyt idealna” i określił ją mianem: „genetycznej anomalii”. Niby komplement, ale… jakoś jednak tak nie brzmi.

 

Ghostwriterka i podpora

Kompleksy wobec żony? Jeśli zabawimy się w psychologów, nietrudno będzie zgadnąć, że traumatyczne dzieciństwo Vance’a mogło stać się źródłem jego niskiego poczucia własnej wartości maskowanego nieograniczoną ambicją. Donald Trump może stanowić dla niego figurę ojca, który opuścił małego J.D., zostawiając go z niezrównoważoną matką. Stąd może jego wkupywanie się w łaski prezydenta USA do tego stopnia, że Vance zaczął przyjmować za swoje czerstwe poczucie humoru Trumpa. Usha pomagała mężowi pisać „Elegię dla bidoków”, na łamach której Vance uwiecznił swoje przeżycia, i do przeszłości swojego ukochanego odnosi się z wielkim szacunkiem, podkreślając, iż fakt, że J.D. zdecydował się podzielić z nią opowieścią o trudach swojego dzieciństwa, był dla niej wielkim wyróżnieniem i szczególnym momentem w jej życiu. J.D. zdecydował się jednak podzielić tą opowieścią nie tylko z Ushą, ale i z kilkoma miliardami ludzi. Na kanwie jego książki powstał także film, który jest dostępny na Netflixie.

Usha była potrzebna Vance’owi jako ghostwriter, podpora, bezpieczna przystań i przepustka do wypłynięcia na szersze wody w celu rozwinięcia kariery, a teraz raczej przydałaby się mu Barbie? Niekoniecznie musiało tak być, jednak obecne obcesowe zachowania Vance’a wobec żony każą stawiać pytania o jego rzeczywisty system wartości. Lewicowe komentatorki z kanału „I’ve had it” idą krok dalej i nazywają Vance’a „polityczną prostytutką” gotową wszystko poświęcić w celu zdobycia władzy i poklasku. Zwracają uwagę na jego zmiany poglądów – od nazywania Trumpa współczesnym Hitlerem po dostrzeżenie w nim jedynej nadziei dla Stanów Zjednoczonych – a także na dwukrotną zmianę nazwiska przez Vance’a, uważając ten fakt za symboliczny. Odnosząc się do małżeństwa z Ushą, stwierdzają, że kobiety z rodzin imigranckich są stereotypowo uważane przez mężczyzn o patriarchalnym podejściu (a do nich zaliczają rzecz jasna Vance’a) za bardziej uległe, posłuszne i skłonne do pozostawania w ich cieniu. I że być może na taki podział ról w małżeństwie liczył J.D.

 

Blond pułapka

Jeśli rzeczywiście prawdą jest to, co lewicowi komentatorzy zarzucają ruchowi MAGA, to znaczy, że hinduska żona może być obciążeniem wizerunkowym dla wyznającego „supremację białej rasy” wiceprezydenta, a w przyszłości kandydata na prezydenta USA, to naprawdę Republikanie mogą zacząć się pakować, ponieważ zamienią się wówczas we własne karykatury. Jeśli w idei „America first” przestanie chodzić o zdrowy rozsądek, powrót do wartości chrześcijańskich (z których wynika przecież szacunek dla każdego człowieka), racjonalność w gospodarce i polityce międzynarodowej, a najważniejszy stanie się czyjś kolor skóry, Demokraci będą mogli obwieścić zwycięstwo i gromko zakrzyknąć: „A nie mówiliśmy?!”.

J.D. Vance wydaje się zbyt sprytnym politykiem, żeby tego nie dostrzegać. Wydaje się też na tyle przytomny, żeby nie wpaść w blond pułapkę, czyli sieć zastawioną przez Erikę Kirk. Obecna liderka TPUSA z każdym swoim kolejnym wystąpieniem dostarcza coraz więcej „lolcontentu” i materiałów do memów. Chodzą także słuchy, że ma ambicję zostać pierwszą w historii USA kobietą prezydentem, stając się tym samym konkurencją dla kandydatury Vance’a, a nie kandydatką na pierwszą damę. Erika, choć stała się tragikomicznym chodzącym memem, to jednak jest z pewnością bardzo przedsiębiorcza, pragmatyczna i posiada szerokie znajomości we wpływowych sferach. Czy to może skusić J.D.? Mimo wszystko – nie sądzę. Jeśli jednak Vance oszalałby i zdecydował się rozwieść z żoną, jedno wiemy na pewno – Usha nie musiałaby się martwić o dobrego prawnika.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane