Redaktor naczelny "TS" Michał Ossowski: Problemem nie jest Silesia, tylko władza, która nie rozumie, czym jest solidarność

Dnia 22 grudnia, tuż przed Wigilią, górnicy z PG „Silesia” zdecydowali się nie wyjechać po zmianie na powierzchnię i tym samym rozpocząć akcję protestacyjną. To nie był gest „dla kamer”, tylko krzyk ludzi, którym ktoś właśnie powiedział: będą zwolnienia, a osłony was nie obejmą. Zapowiedziano zwolnienia grupowe sięgające setek etatów, a pracowników „Silesii” próbowano wyłączyć z osłon, które państwo chce dać innym górnikom. Zostawiono ich z prostym komunikatem: „to nie nasza sprawa”.
Wigilia protestujących w PG Silesia
Wigilia protestujących w PG Silesia / fot. NSZZ "S" Region Podbeskidzie

Co musisz wiedzieć:

  • Górnicy z PG Silesia przez osiem dni protestowali pod ziemią, m.in. z powodu braku objęcia ich kopalni nowelizacją ustawy górniczej.
  • W wigilię górników odwiedził Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
  • Wczoraj w Katowicach przedstawiciele protestujących, minister energii Miłosz Motyka oraz właściciel kopalni podpisali porozumienie.

 

Święta pod ziemią

Dramatyczny charakter protestu podkreśla fakt, że po raz pierwszy od czasu stanu wojennego górnicy spędzili święta pod ziemią. Ostatni raz było tak w kopalni „Piast” w grudniu 1981 roku. I chociaż od tamtych wydarzeń minęły dekady, Polska się zmieniła i wydawało się, że nigdy już nie będziemy świadkami takich obrazów, obecna władza znów doprowadza do sytuacji, w której górnicy musieli dokonać wyboru między godnością a spokojem swoich rodzin.

 

Ministrowi Motyce zabrakło odwagi

Niezrozumiała i skandaliczna była w tej sytuacji postawa rządu, a w szczególności ministra Miłosza Motyki, który próbował przeczekać problem. Ministrowi Motyce zabrakło odwagi, a może elementarnego szacunku, aby pojawić się na miejscu i porozmawiać z protestującymi. Zamiast tego wystosował pisma, w których w kilku dosłownie lakonicznych zdaniach sugerował zawieszenie protestu i powrót do tematu „po świętach”. W oczach górników oznaczało to jedno: macie siedzieć na dole, aż politycy skończą świąteczne zdjęcia i wrócą do gabinetów.

Z perspektywy gabinetów bowiem łatwiej jest pouczać, że „trzeba dialogu”, a trudniej przyjechać i usłyszeć, że ludzie mają kredyty, dzieci i rachunki, że strach o jutro zjada ich szybciej niż pył w płucach. Ta władza zdecydowanie zbyt często mówi o transformacji, a zbyt rzadko o człowieku. Tak wygląda jej ignorancja wobec ludzi pracy – dialog następuje wtedy, kiedy wygodnie rządzącym, nie wtedy, kiedy dramat dzieje się tu i teraz.

 

Górnicy nie domagają się przywilejów, tylko równego traktowania

Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, który w Wigilię spotkał się z protestującymi górnikami, mówił jasno: minister powinien stanąć twarzą w twarz z górnikami, a nie prowadzić rozmowy zza biurka. Z kolei sami pracownicy „Silesii” podkreślali, że nie domagają się przywilejów, tylko równego traktowania: pracy, stabilności i osłon na takich samych zasadach, jak w kopalniach państwowych. Nie chcą paraliżować zakładu — fedrowanie ma trwać — bo wiedzą, że bez wydobycia nie ma ani wypłat, ani przyszłości regionu.

Ignorancja i hipokryzja tej władzy jest tym bardziej widoczna i tym bardziej bolesna, jeśli uświadomi się sobie, że państwo potrafi uruchamiać parasole ochronne dla innych branż. W projektach zmian dotyczących ochrony zwierząt wpisywano rekompensaty dla przedsiębiorców, także prywatnych, dotkniętych zakazami. Producenci OZE, również prywatni, korzystają z systemów dopłat i stabilizowania przychodów, a transformację wspiera się także pieniędzmi z mechanizmów powiązanych z EU ETS.

 

Problemem nie jest ten czy inny zakład pracy. Problemem jest władza

Gdy jednak o elementarną sprawiedliwość upominają się górnicy z „Silesii”, słyszą: „Jesteście prywatni – radźcie sobie sami”. Jakby tego wszystkiego było mało, w górników i ich rodziny uderzyła niewyobrażalna fala hejtu: w sieci pojawiały się nawoływania, by „zalać szyb” czy „odciąć im tlen”. Szczególnie szokujące były ataki na rodziny górników, w tym na żony protestujących. To nie było „debatowanie o kosztach”, tylko społeczna przemoc wobec ludzi, którzy bronili swoich miejsc pracy.

Zawarte porozumienie jest kluczowe, ale musi zostać zrealizowane. I to jest sprawdzian dla obecnej władzy. Jeśli bowiem państwo nie potrafi ochronić ludzi, którzy utrzymują całe miejscowości i bezpieczeństwo energetyczne kraju, to problemem nie jest ten czy inny zakład pracy. W tym wypadku „Silesia”. Problemem jest władza, która przestała rozumieć, czym jest solidarność.

 

 


 

POLECANE
Sytuacja na granicy. Straż Graniczna podała dane z ostatniej chwili
Sytuacja na granicy. Straż Graniczna podała dane

Straż Graniczna nie wpuściła do Polski 6,4 tys. cudzoziemców, dzięki nowoczesnemu narzędziu Entry/Exit System (EES) – wynika z najnowszego komunikatu Straży Granicznej.

Ważny komunikat dla mieszkańców Katowic z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Katowic

Mieszkańcy Katowic ponownie będą mogli zdecydować, na co przeznaczyć część miejskich pieniędzy. Już w marcu rozpocznie się nabór projektów do kolejnej edycji Budżetu Obywatelskiego. Do rozdysponowania jest ponad 24,7 mln zł, czyli o 1,3 mln zł więcej niż rok wcześniej.

Dziś poznamy kandydata PiS na premiera. Miejsce nie jest przypadkowe z ostatniej chwili
Dziś poznamy kandydata PiS na premiera. Miejsce nie jest przypadkowe

Dziś w Krakowie PiS wskaże polityka, który ma poprowadzić partię do kolejnych wyborów parlamentarnych. Nazwisko przyszłego kandydata na premiera ma ogłosić Jarosław Kaczyński.

Trump chce wysłać wojska lądowe do Iranu? Media ujawniają kulisy prywatnych rozmów z ostatniej chwili
Trump chce wysłać wojska lądowe do Iranu? Media ujawniają kulisy prywatnych rozmów

Prezydent USA Donald Trump w prywatnych rozmowach z doradcami wyraził poważne zainteresowanie rozmieszczeniem niewielkiej liczby wojsk amerykańskich w Iranie – ujawniła stacja NBC News, powołując się na dwóch przedstawicieli władz USA, byłego urzędnika i inną osobę mającą wiedzę na ten temat.

Dawid Faza Fazowski zatrzymany w Iraku. Znany youtuber dementuje sensacyjne doniesienia z ostatniej chwili
Dawid Faza Fazowski zatrzymany w Iraku. Znany youtuber dementuje sensacyjne doniesienia

Doniesienia o rzekomym aresztowaniu Polaków w Iraku błyskawicznie obiegły internet. Do sprawy odniósł się Dawid Fazowski, który stanowczo zaprzeczył sensacyjnym informacjom.

Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego

Władze województwa lubelskiego zapowiadają upamiętnienie ofiar rzezi wołyńskiej. Pierwszy etap projektu obejmuje 14 miejscowości regionu.

Pogoda w weekend zaskoczy. Nawet 18 st. C z ostatniej chwili
Pogoda w weekend zaskoczy. Nawet 18 st. C

IMGW prognozuje ciepły weekend. W sobotę temperatura miejscami wzrośnie do 18 st. C, ale nocą pojawią się przymrozki.

Pięciu Polaków, w tym znany polski youtuber, zatrzymanych w Iraku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela? z ostatniej chwili
Pięciu Polaków, w tym znany polski youtuber, zatrzymanych w Iraku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela?

Według doniesień medialnych w Iraku zatrzymano pięciu obywateli Polski pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela. Według nieoficjalnych doniesień wśród zatrzymanych może być popularny youtuber podróżniczy Dawid Fazowski. Informacje na razie nie zostały oficjalnie potwierdzone przez polskie władze.

Wiceszef irańskiego MSZ grozi Europejczykom: Będą uzasadnionym celem, jeśli dołączą się do wojny z ostatniej chwili
Wiceszef irańskiego MSZ grozi Europejczykom: "Będą uzasadnionym celem, jeśli dołączą się do wojny"

W wywiadzie dla FRANCE 24 wiceminister spraw zagranicznych Iranu Majid Takht-Ravanchi powiedział, że Teheran „poinformował już Europejczyków i wszystkich innych, że powinni uważać, aby nie angażować się w tę wojnę agresywną przeciwko Iranowi". Ostrzegł, że jeśli jakikolwiek kraj „dołączy do Ameryki i Izraela w agresji na Iran, będą one również uzasadnionym celem odwetu ze strony Iranu”.

Polski sprinter nie do zatrzymania. Najlepszy wynik na świecie w tym sezonie Wiadomości
Polski sprinter nie do zatrzymania. Najlepszy wynik na świecie w tym sezonie

Jakub Szymański poprawił rekord Polski w biegu na 60 m przez płotki podczas mityngu w Berlinie. Polak wygrał z czasem 7,37 sekundy, co jest najlepszym wynikiem na świecie w tym sezonie i drugim w historii Europy na tym dystansie.

REKLAMA

Redaktor naczelny "TS" Michał Ossowski: Problemem nie jest Silesia, tylko władza, która nie rozumie, czym jest solidarność

Dnia 22 grudnia, tuż przed Wigilią, górnicy z PG „Silesia” zdecydowali się nie wyjechać po zmianie na powierzchnię i tym samym rozpocząć akcję protestacyjną. To nie był gest „dla kamer”, tylko krzyk ludzi, którym ktoś właśnie powiedział: będą zwolnienia, a osłony was nie obejmą. Zapowiedziano zwolnienia grupowe sięgające setek etatów, a pracowników „Silesii” próbowano wyłączyć z osłon, które państwo chce dać innym górnikom. Zostawiono ich z prostym komunikatem: „to nie nasza sprawa”.
Wigilia protestujących w PG Silesia
Wigilia protestujących w PG Silesia / fot. NSZZ "S" Region Podbeskidzie

Co musisz wiedzieć:

  • Górnicy z PG Silesia przez osiem dni protestowali pod ziemią, m.in. z powodu braku objęcia ich kopalni nowelizacją ustawy górniczej.
  • W wigilię górników odwiedził Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
  • Wczoraj w Katowicach przedstawiciele protestujących, minister energii Miłosz Motyka oraz właściciel kopalni podpisali porozumienie.

 

Święta pod ziemią

Dramatyczny charakter protestu podkreśla fakt, że po raz pierwszy od czasu stanu wojennego górnicy spędzili święta pod ziemią. Ostatni raz było tak w kopalni „Piast” w grudniu 1981 roku. I chociaż od tamtych wydarzeń minęły dekady, Polska się zmieniła i wydawało się, że nigdy już nie będziemy świadkami takich obrazów, obecna władza znów doprowadza do sytuacji, w której górnicy musieli dokonać wyboru między godnością a spokojem swoich rodzin.

 

Ministrowi Motyce zabrakło odwagi

Niezrozumiała i skandaliczna była w tej sytuacji postawa rządu, a w szczególności ministra Miłosza Motyki, który próbował przeczekać problem. Ministrowi Motyce zabrakło odwagi, a może elementarnego szacunku, aby pojawić się na miejscu i porozmawiać z protestującymi. Zamiast tego wystosował pisma, w których w kilku dosłownie lakonicznych zdaniach sugerował zawieszenie protestu i powrót do tematu „po świętach”. W oczach górników oznaczało to jedno: macie siedzieć na dole, aż politycy skończą świąteczne zdjęcia i wrócą do gabinetów.

Z perspektywy gabinetów bowiem łatwiej jest pouczać, że „trzeba dialogu”, a trudniej przyjechać i usłyszeć, że ludzie mają kredyty, dzieci i rachunki, że strach o jutro zjada ich szybciej niż pył w płucach. Ta władza zdecydowanie zbyt często mówi o transformacji, a zbyt rzadko o człowieku. Tak wygląda jej ignorancja wobec ludzi pracy – dialog następuje wtedy, kiedy wygodnie rządzącym, nie wtedy, kiedy dramat dzieje się tu i teraz.

 

Górnicy nie domagają się przywilejów, tylko równego traktowania

Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, który w Wigilię spotkał się z protestującymi górnikami, mówił jasno: minister powinien stanąć twarzą w twarz z górnikami, a nie prowadzić rozmowy zza biurka. Z kolei sami pracownicy „Silesii” podkreślali, że nie domagają się przywilejów, tylko równego traktowania: pracy, stabilności i osłon na takich samych zasadach, jak w kopalniach państwowych. Nie chcą paraliżować zakładu — fedrowanie ma trwać — bo wiedzą, że bez wydobycia nie ma ani wypłat, ani przyszłości regionu.

Ignorancja i hipokryzja tej władzy jest tym bardziej widoczna i tym bardziej bolesna, jeśli uświadomi się sobie, że państwo potrafi uruchamiać parasole ochronne dla innych branż. W projektach zmian dotyczących ochrony zwierząt wpisywano rekompensaty dla przedsiębiorców, także prywatnych, dotkniętych zakazami. Producenci OZE, również prywatni, korzystają z systemów dopłat i stabilizowania przychodów, a transformację wspiera się także pieniędzmi z mechanizmów powiązanych z EU ETS.

 

Problemem nie jest ten czy inny zakład pracy. Problemem jest władza

Gdy jednak o elementarną sprawiedliwość upominają się górnicy z „Silesii”, słyszą: „Jesteście prywatni – radźcie sobie sami”. Jakby tego wszystkiego było mało, w górników i ich rodziny uderzyła niewyobrażalna fala hejtu: w sieci pojawiały się nawoływania, by „zalać szyb” czy „odciąć im tlen”. Szczególnie szokujące były ataki na rodziny górników, w tym na żony protestujących. To nie było „debatowanie o kosztach”, tylko społeczna przemoc wobec ludzi, którzy bronili swoich miejsc pracy.

Zawarte porozumienie jest kluczowe, ale musi zostać zrealizowane. I to jest sprawdzian dla obecnej władzy. Jeśli bowiem państwo nie potrafi ochronić ludzi, którzy utrzymują całe miejscowości i bezpieczeństwo energetyczne kraju, to problemem nie jest ten czy inny zakład pracy. W tym wypadku „Silesia”. Problemem jest władza, która przestała rozumieć, czym jest solidarność.

 

 



 

Polecane