Deutsche Welle nerwowo: „Czy Unii Europejskiej grozi rozpad?” Owszem. Grozi

Unia Europejska niewątpliwie znajduje się w kryzysie. Przyczyn można się doszukiwać wielu.
upadek
upadek / Pixabay.com

Z całą pewnością awarii ulega model Unii Europejskiej, w której jest ona mechanizmem mającym działać na rzecz potęgi i dobrobytu Niemiec. Narody Europy mają w coraz większym stopniu dosyć takiego postawienia sprawy. A i bezradność rozpasanych brukselskich instytucji, jaką wykazały się wobec pandemii, nie poprawiły ich notowań. Arogancja brukselskich elit, która doprowadziła między innymi do brexitu, tu nie pomaga.

Bodaj jednak największym problemem, z jakimi UE się boryka, jest dziś odejście od praktycznych i opartych na tradycyjnych wartościach zasad działania międzynarodowej organizacji na rzecz brutalnego egzekwowania oderwanych od rzeczywistości ideologii, które skutkują szaleństwami takimi jak „Fit for 55” – pierwszy w historii jawny plan elit rządzących mający celowo doprowadzić do zubożenia obywateli.

Innym przykładem odklejenia unijnych decydentów jest uparte pogłębianie integracji zmierzające już jawnie do likwidacji państw narodowych i budowy superpaństwa. Biorąc pod uwagę to, że narody Europy odrzucając tzw. konstytucję europejską, dały wyraźnie do zrozumienia, że iść w tym kierunku sobie nie życzą, jest to działanie absolutnie pozbawione demokratycznej legitymacji, a posuwające się dziś do przodu wyłącznie przy użyciu pozatraktatowej instytucjonalnej przemocy i finansowego szantażu.

Czy można się więc dziwić, że przeciwko takim działaniom rośnie fronda niezadowolonych?

Inaczej sprawę widzi Barbara Wesel, która na łamach portalu Deutsche Welle pisze w analizie „Unia Europejska. Czy wspólnocie grozi rozpad”:

Spory dotyczące praworządności, LGBTQ czy migracji – polityka niektórych krajów Europy Wschodniej jest sprzeczna z podstawowymi wartościami europejskimi. Wiele osób martwi się o podział UE na Wschód i Zachód.

Można by zapytać, kto zdecydował o tym, że polityka promocji agresywnej ideologii LGBT, czy tym bardziej promocja podwójnych standardów prawnych wobec m.in. Polski, nazywana obłudnie „walką o praworządność”, że zostały „podstawowymi wartościami europejskimi”? Bo raczej nie ojcowie założyciele UE, którzy fundamenty Unii widzieli w jej chrześcijańskich korzeniach?

Barbara Wesel największy problem dla spójności Europy widzi w „populistach” z Warszawy, Budapesztu i Lublany.

Zdaniem wielu obserwatorów strategicznym błędem przede wszystkim niemieckich chadeków było pozwolenie Orbánowi na budowanie przez lata swojego autokratycznego państwa pod egidą EPL, najsilniejszej frakcji w Parlamencie Europejskim

– pisze autorka analizy, nie wyjaśniając, co konkretnie miały zrobić Niemcy Węgrom, żeby je przed czymkolwiek „powstrzymać”. 76 lat po wojnie niemiecka autorka nie ma również oporów przed sugerowaniem, że Niemcy w ogóle mają prawo kogokolwiek przed czymkolwiek powstrzymywać.

Mimo deficytów demokracji, nad którymi tak ubolewa się w UE, Polska została dopuszczona do udziału w ostatnim Szczycie Dla Demokracji prezydenta Bidena. Może dlatego, że autokratyczna restrukturyzacja państwa nie posunęła się tu jeszcze tak daleko? W każdym razie od czasu dojścia do władzy w 2015 r. PiS wyraźnie korzysta ze wzorów z Budapesztu: demontaż wolności mediów, podkopywanie niezawisłości sądownictwa, wojna kulturowa przeciwko homoseksualistom i zakaz aborcji – wszystko to przy akompaniamencie ostrego nacjonalizmu.

Jednak do największego spięcia doszło w październiku, gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że polskie prawo ma pierwszeństwo przed prawem unijnym. Warszawa zatrzasnęła w ten sposób drzwi przed Brukselą pod względem prawnym i politycznym. Pojawiło się też pytanie, czy Warszawa planuje polexit, czyli wyjście z UE. Jarosław Kaczyński natychmiast temu zaprzeczył, a masowe demonstracje proeuropejskie pokazały, że opinia publiczna w Polsce nie jest jeszcze tak zglajszaltowana, jak chciałby tego PiS

– pisze z kolei o Polsce, nie zająknąwszy się nawet na temat tego, że w Polsce mamy znacznie dalej idący niż w Niemczech pluralizm mediów, że reforma sądownictwa, która ostatecznie zatrzymana został w pół drogi, jest wzorowana na zachodnich rozwiązaniach i że nie tylko polski Trybunał Konstytucyjny orzekł o wyższości narodowej konstytucji nad prawem UE, które zresztą definiowane jest już nie jako prawo wynikające z traktatów, które podpisał ktokolwiek mający demokratyczną legitymację, ale „prawo” mające wynikać z praktyki orzeczniczej TSUE, który stał się podstawowym narzędziem łamania kręgosłupów suwerennym państwom narodowym.

Najwyraźniej jednak rokosz, który narasta przeciwko brukselskiemu zamordyzmowi, nie powoduje w prounijnych elitach żadnej refleksji, to, co mają do zaproponowania, to więcej zamordyzmu i nasilenie przemocy.

Iluzją jest wierzyć, że demokracja i rządy prawa mogą być zadekretowane z Brukseli – mówi Stefan Lehne, dodając, że można to osiągnąć jedynie poprzez demokratyczne wybory. I tu widzi promyk nadziei, bo w obu krajach duże miasta są teraz w rękach opozycji. Także lider opozycji Márki-Zay na Węgrzech „jest teraz wiarygodnym kontrkandydatem dla Orbána i sondaże nie wyglądają źle”.

Jego zdaniem Europa powinna skutecznie wykorzystywać swoje instrumenty, nie tylko prawnie, jak dotychczas, ale teraz również finansowe. „Wielkim środkiem nacisku jest dostęp do funduszy na odbudowę”. Jak twierdzi Lehne, prawdopodobnie do połowy przyszłego roku do Warszawy nie popłyną żadne pieniądze, jeśli Zbigniew Ziobro będzie blokował niezbędne kompromisy. A na Węgrzech przed wyborami Viktor Orbán nie chce iść na żadne ustępstwa

– pisze Wesel.

Tu w sumie można by się częściowo zgodzić. Pomimo stosowania kłamliwej retoryki trudno Brukselę posądzić o bycie źródłem demokracji, ponieważ w Brukseli tej demokracji nie ma. Jej instytucje, za wyjątkiem Parlamentu Europejskiego, cierpią na ogromny deficyt demokratycznej legitymacji.

Mimo więc pewnego optymizmu co do skutków presji finansowej politolog widzi „spore niebezpieczeństwo”, że sytuacja w walce o praworządność może się zaostrzyć. Gdyby na przykład Polska zaczęła blokować wspólną legislację, zaczynając od zmian klimatycznych, „wtedy UE ma bardzo duży problem”. Obecnie jednak nadal znajdujemy się w „interesującej fazie pomiędzy eskalacją a pewnymi kompromisami, które mogłyby ponownie rozładować napięcia”

– czytamy w artykule.

Być może więc, jeśli ktoś widzi w eskalacji konfliktu „spore niebezpieczeństwo”, to skuteczne okażą się nie argumenty merytoryczne, które zdają się nie trafiać do uszu „unijczyków”, ale jakieś modus vivendi uda się uzyskać przy pomocy argumentu siły.

O ile ktoś jeszcze taką siłę ma.


 

POLECANE
USA otworzyły archiwa z pełnymi kartotekami członków NSDAP pilne
USA otworzyły archiwa z pełnymi kartotekami członków NSDAP

Jak poinformował portal dw.com, Amerykańskie Archiwum Narodowe udostępnia w sieci pełne kartoteki członków NSDAP. Tymczasem te same materiały w archiwach niemieckich nadal pozostają tajne, oficjalnie ze względu na ochronę danych.

Angela Merkel wywołała wściekłość Niemców apelując do migrantów, aby głosowali przeciwko AfD z ostatniej chwili
Angela Merkel wywołała wściekłość Niemców apelując do migrantów, aby głosowali przeciwko AfD

Jak poinformował brytyjski portal Daily Mail, Angela Merkel wywołała gniew w Niemczech po tym, jak apelowała do migrantów, aby głosowali przeciwko skrajnie prawicowej partii AfD.

„Teraz Holland może nazywać polskich żołnierzy 's...synami'. Oświadczenie Zbigniewa Ziobry po wyroku sądu z ostatniej chwili
„Teraz Holland może nazywać polskich żołnierzy 's...synami'". Oświadczenie Zbigniewa Ziobry po wyroku sądu

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wydał na platformie X oświadczenie w związku z wyrokiem nakazującym mu przeproszenie reżyser Agnieszki Holland za wypowiedzi porównujące jej film „Zielona Granica” do nazistowskiej propagandy, a także przekazanie 50 tys. zł na Stowarzyszenie „Dzieci Holocaustu”.

Blokada cieśniny Ormuz. USA poradzą sobie bez Europy, ale czy Europa poradzi sobie bez USA? tylko u nas
Blokada cieśniny Ormuz. USA poradzą sobie bez Europy, ale czy Europa poradzi sobie bez USA?

Apel prezydenta Donald Trump o wsparcie dla operacji w rejonie Cieśnina Ormuz spotkał się z chłodną reakcją Europy. W tle rośnie napięcie wokół konfliktu z Iran i pytania o przyszłość współpracy w ramach NATO oraz bezpieczeństwo energetyczne kontynentu.

Sąd: Ziobro musi przeprosić Holland za wypowiedzi o „Zielonej Granicy” z ostatniej chwili
Sąd: Ziobro musi przeprosić Holland za wypowiedzi o „Zielonej Granicy”

Polityk Suwerennej Polski i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro musi przeprosić reżyserkę Agnieszkę Holland za wypowiedzi porównujące jej film „Zielona Granica” do nazistowskiej propagandy, a także przekazać 50 tys. zł na Stowarzyszenie „Dzieci Holocaustu” - wynika z wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie.

Chaos w przetargach na Rail Baltica z ostatniej chwili
Chaos w przetargach na Rail Baltica

Jak poinformował Rynek Kolejowy, Krajowa Izba Odwoławcza wydała kolejny wyrok w kilkumiliardowym przetargu na budowę trasy Rail Baltica Białystok – Ełk. KIO nakazała unieważnić wybór jako najkorzystniejszej oferty firmy Budimex. Wcześniej w tym samym przetargu KIO nakazała odrzucić ofertę Mirbudu.

Plan reformy WPR? „Demontaż podstaw stabilności europejskiego rolnictwa” z ostatniej chwili
Plan reformy WPR? „Demontaż podstaw stabilności europejskiego rolnictwa”

Europejska Rada Doradcza ds. zmiany Klimatu przy Komisji Europejskiej w swoim najnowszym raporcie proponuje reformę WPR. Ekspert Jacek Zarzecki, Wiceprzewodniczący Zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny wyjaśnił na Facebooku, na czym będzie owa „reforma” polegała.

Gen. Wroński: Unijny SAFE to parszywy i fałszywy projekt tylko u nas
Gen. Wroński: Unijny SAFE to parszywy i fałszywy projekt

„Unijny SAFE to parszywy projekt, który jest projektem fałszywym z założenia” - ocenia w rozmowie z Tysol.pl gen. Dariusz Wroński, były dowódca 1 Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, absolwent studiów podyplomowych na Wydziale Ekonomii u pani prof. Doroty Simpson (Uniwersytet Gdański).

Interwencja SKW i policji wobec Rachonia i ekipy TV Republika. Chodzi o nagrania z ostatniej chwili
Interwencja SKW i policji wobec Rachonia i ekipy TV Republika. Chodzi o nagrania

Funkcjonariusze SKW oraz policjanci chcieli uzyskać dostęp do nagrań wykonanych przez dziennikarzy TV Republika. Ci odmówili, powołując się na tajemnicę dziennikarską – informuje we wtorek TV Republika.

Trump wściekły na NATO: Popełnia bardzo głupi błąd z ostatniej chwili
Trump wściekły na NATO: Popełnia bardzo głupi błąd

– NATO popełnia bardzo głupi błąd. Od dawna mówiłem: wiecie, ciekawe, czy NATO kiedykolwiek by nam pomogło. Więc to była wielka próba – powiedział we wtorek prezydent USA Donald Trump odnosząc się do sytuacji na Bliskim Wschodzie.

REKLAMA

Deutsche Welle nerwowo: „Czy Unii Europejskiej grozi rozpad?” Owszem. Grozi

Unia Europejska niewątpliwie znajduje się w kryzysie. Przyczyn można się doszukiwać wielu.
upadek
upadek / Pixabay.com

Z całą pewnością awarii ulega model Unii Europejskiej, w której jest ona mechanizmem mającym działać na rzecz potęgi i dobrobytu Niemiec. Narody Europy mają w coraz większym stopniu dosyć takiego postawienia sprawy. A i bezradność rozpasanych brukselskich instytucji, jaką wykazały się wobec pandemii, nie poprawiły ich notowań. Arogancja brukselskich elit, która doprowadziła między innymi do brexitu, tu nie pomaga.

Bodaj jednak największym problemem, z jakimi UE się boryka, jest dziś odejście od praktycznych i opartych na tradycyjnych wartościach zasad działania międzynarodowej organizacji na rzecz brutalnego egzekwowania oderwanych od rzeczywistości ideologii, które skutkują szaleństwami takimi jak „Fit for 55” – pierwszy w historii jawny plan elit rządzących mający celowo doprowadzić do zubożenia obywateli.

Innym przykładem odklejenia unijnych decydentów jest uparte pogłębianie integracji zmierzające już jawnie do likwidacji państw narodowych i budowy superpaństwa. Biorąc pod uwagę to, że narody Europy odrzucając tzw. konstytucję europejską, dały wyraźnie do zrozumienia, że iść w tym kierunku sobie nie życzą, jest to działanie absolutnie pozbawione demokratycznej legitymacji, a posuwające się dziś do przodu wyłącznie przy użyciu pozatraktatowej instytucjonalnej przemocy i finansowego szantażu.

Czy można się więc dziwić, że przeciwko takim działaniom rośnie fronda niezadowolonych?

Inaczej sprawę widzi Barbara Wesel, która na łamach portalu Deutsche Welle pisze w analizie „Unia Europejska. Czy wspólnocie grozi rozpad”:

Spory dotyczące praworządności, LGBTQ czy migracji – polityka niektórych krajów Europy Wschodniej jest sprzeczna z podstawowymi wartościami europejskimi. Wiele osób martwi się o podział UE na Wschód i Zachód.

Można by zapytać, kto zdecydował o tym, że polityka promocji agresywnej ideologii LGBT, czy tym bardziej promocja podwójnych standardów prawnych wobec m.in. Polski, nazywana obłudnie „walką o praworządność”, że zostały „podstawowymi wartościami europejskimi”? Bo raczej nie ojcowie założyciele UE, którzy fundamenty Unii widzieli w jej chrześcijańskich korzeniach?

Barbara Wesel największy problem dla spójności Europy widzi w „populistach” z Warszawy, Budapesztu i Lublany.

Zdaniem wielu obserwatorów strategicznym błędem przede wszystkim niemieckich chadeków było pozwolenie Orbánowi na budowanie przez lata swojego autokratycznego państwa pod egidą EPL, najsilniejszej frakcji w Parlamencie Europejskim

– pisze autorka analizy, nie wyjaśniając, co konkretnie miały zrobić Niemcy Węgrom, żeby je przed czymkolwiek „powstrzymać”. 76 lat po wojnie niemiecka autorka nie ma również oporów przed sugerowaniem, że Niemcy w ogóle mają prawo kogokolwiek przed czymkolwiek powstrzymywać.

Mimo deficytów demokracji, nad którymi tak ubolewa się w UE, Polska została dopuszczona do udziału w ostatnim Szczycie Dla Demokracji prezydenta Bidena. Może dlatego, że autokratyczna restrukturyzacja państwa nie posunęła się tu jeszcze tak daleko? W każdym razie od czasu dojścia do władzy w 2015 r. PiS wyraźnie korzysta ze wzorów z Budapesztu: demontaż wolności mediów, podkopywanie niezawisłości sądownictwa, wojna kulturowa przeciwko homoseksualistom i zakaz aborcji – wszystko to przy akompaniamencie ostrego nacjonalizmu.

Jednak do największego spięcia doszło w październiku, gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że polskie prawo ma pierwszeństwo przed prawem unijnym. Warszawa zatrzasnęła w ten sposób drzwi przed Brukselą pod względem prawnym i politycznym. Pojawiło się też pytanie, czy Warszawa planuje polexit, czyli wyjście z UE. Jarosław Kaczyński natychmiast temu zaprzeczył, a masowe demonstracje proeuropejskie pokazały, że opinia publiczna w Polsce nie jest jeszcze tak zglajszaltowana, jak chciałby tego PiS

– pisze z kolei o Polsce, nie zająknąwszy się nawet na temat tego, że w Polsce mamy znacznie dalej idący niż w Niemczech pluralizm mediów, że reforma sądownictwa, która ostatecznie zatrzymana został w pół drogi, jest wzorowana na zachodnich rozwiązaniach i że nie tylko polski Trybunał Konstytucyjny orzekł o wyższości narodowej konstytucji nad prawem UE, które zresztą definiowane jest już nie jako prawo wynikające z traktatów, które podpisał ktokolwiek mający demokratyczną legitymację, ale „prawo” mające wynikać z praktyki orzeczniczej TSUE, który stał się podstawowym narzędziem łamania kręgosłupów suwerennym państwom narodowym.

Najwyraźniej jednak rokosz, który narasta przeciwko brukselskiemu zamordyzmowi, nie powoduje w prounijnych elitach żadnej refleksji, to, co mają do zaproponowania, to więcej zamordyzmu i nasilenie przemocy.

Iluzją jest wierzyć, że demokracja i rządy prawa mogą być zadekretowane z Brukseli – mówi Stefan Lehne, dodając, że można to osiągnąć jedynie poprzez demokratyczne wybory. I tu widzi promyk nadziei, bo w obu krajach duże miasta są teraz w rękach opozycji. Także lider opozycji Márki-Zay na Węgrzech „jest teraz wiarygodnym kontrkandydatem dla Orbána i sondaże nie wyglądają źle”.

Jego zdaniem Europa powinna skutecznie wykorzystywać swoje instrumenty, nie tylko prawnie, jak dotychczas, ale teraz również finansowe. „Wielkim środkiem nacisku jest dostęp do funduszy na odbudowę”. Jak twierdzi Lehne, prawdopodobnie do połowy przyszłego roku do Warszawy nie popłyną żadne pieniądze, jeśli Zbigniew Ziobro będzie blokował niezbędne kompromisy. A na Węgrzech przed wyborami Viktor Orbán nie chce iść na żadne ustępstwa

– pisze Wesel.

Tu w sumie można by się częściowo zgodzić. Pomimo stosowania kłamliwej retoryki trudno Brukselę posądzić o bycie źródłem demokracji, ponieważ w Brukseli tej demokracji nie ma. Jej instytucje, za wyjątkiem Parlamentu Europejskiego, cierpią na ogromny deficyt demokratycznej legitymacji.

Mimo więc pewnego optymizmu co do skutków presji finansowej politolog widzi „spore niebezpieczeństwo”, że sytuacja w walce o praworządność może się zaostrzyć. Gdyby na przykład Polska zaczęła blokować wspólną legislację, zaczynając od zmian klimatycznych, „wtedy UE ma bardzo duży problem”. Obecnie jednak nadal znajdujemy się w „interesującej fazie pomiędzy eskalacją a pewnymi kompromisami, które mogłyby ponownie rozładować napięcia”

– czytamy w artykule.

Być może więc, jeśli ktoś widzi w eskalacji konfliktu „spore niebezpieczeństwo”, to skuteczne okażą się nie argumenty merytoryczne, które zdają się nie trafiać do uszu „unijczyków”, ale jakieś modus vivendi uda się uzyskać przy pomocy argumentu siły.

O ile ktoś jeszcze taką siłę ma.



 

Polecane