Niedźwiedzie zastraszają mieszkańców Cisnej. „Gmina bezsilna, bo rząd nie dał narzędzi”
Co musisz wiedzieć:
- W Bieszczadach dzikie zwierzęta, w tym również niedźwiedzie podchodzą pod zabudowania gospodarcze.
- W samej gminie Cisna jest około 70 niedźwiedzi.
- Gmina nie ma narzędzi do uporania się z tym problemem, mimo że to na wójcie ciąży obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom i turystom.
- Podczas środowego posiedzenia Komisji Sejmowej Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa jednym z kluczowych tematów obrad był projekt ochrony niedźwiedzia brunatnego.
„Jako wójt gminy Cisna jestem zobowiązany do zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom mojej gminy oraz turystom przebywającym na jej terenie. Obowiązek ten wprost wynika z ustawy o samorządzie gminy oraz z ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. W tamtym roku doszło do tej zmiany i jest tam wprost napisane, że za bezpieczeństwo odpowiada wójt, od 1 stycznia 2025 roku, przed zagrożeniami związanymi z występowaniem dzikich zwierząt na obszarach zamieszkałych”
- mówił na posiedzeniu komisji Dariusz Wethacz.
- Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego
- Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach
- Gwiazda Kanału Zero odchodzi. Mówi wprost
- Komunikat dla mieszkańców Poznania
- Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej
- Nowy ruch obrony Zbigniewa Ziobry. Ważny wniosek trafił do sądu
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska
- Kurierzy będą musieli udawać biznesmenów
- Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. Będzie pogrzeb państwowy?
- Ekspert: Za obchodzenie Konstytucji przez Sąd Najwyższy obywatel zapłaci wysoką cenę
„Niedźwiedzie podchodzą pod zabudowania”
„Od kilku lat obserwujemy w naszej gminie regularne i coraz częstsze wchodzenie niedźwiedzi na tereny zabudowane. I to zjawisko nie ma już charakteru incydentalnego. Po prostu widzimy to zjawisko coraz częściej”
- relacjonował podkreślając, iż stwarza to realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców, jak również turystów. Problemów jest najwięcej wczesną wiosną, albo – w zależności od bazy żerowej – późną jesienią.
„Nie dysponuję żadnymi narzędziami”
„Jako wójt nie dysponuję – to jest bardzo ważne – żadnymi narzędziami, aby skutecznie temu zagrożeniu realnie przeciwdziałać”
- przyznał wójt gminy Cisna.
Zaznaczył, że „państwo polskie z jednej strony oczekuje od samorządów pełnej odpowiedzialności za bezpieczeństwo, z drugiej jednak strony nie zapewnia nam żadnych instrumentów – to jest bardzo ważne – które pozwalałyby tę odpowiedzialność skutecznie realizować. Przed chwilą mój współpracownik napisał mi, że nie dostaliśmy od państwa polskiego żadnych pieniędzy na tego typu działania, które miałyby zapobiegać różnym incydentom. Nasi pracownicy własnymi pojazdami, za własne środki, jak była potrzeba, reagowali – mówię o płoszeniu”.
„Posterunek policji został zlikwidowany”
„Dodatkowo w gminie nie funkcjonuje już posterunek policji. Został zlikwidowany. A populacja dużych drapieżników, jak wiemy, rośnie w sposób, który nie jest objęty realnym zarządzaniem. Procedury opracowane przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska dotyczące postępowania w sytuacjach konfliktowych z udziałem dzikich zwierząt w praktyce okazują się nieskuteczne. O tym fakcie wielokrotnie informowaliśmy zarówno na poziomie lokalnym, w ramach komisji bezpieczeństwa, jak i w pismach kierowanych do wojewody podkarpackiego, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz podczas wcześniejszych posiedzeń komisji”
- poinformował Wethacz.
Czego domagają się mieszkańcy?
Mieszkańcy gminy Cisna w specjalnej petycji domagają się:
- Wydania zgody na odstrzał redukcyjny w najbardziej zagrożonych rejonach na terenie gminy Cisna, z uwzględnieniem osobników, które regularnie narażają mieszkańców na bezpośrednie niebezpieczeństwo.
- Przeprowadzenia niezależnej analizy aktualnej liczebności populacji niedźwiedzi w regionie mając na uwadze, że służby leśne szacują, że jedynie w gminie Cisna populacja ta przekracza już 70 osobników.
- Określenia docelowej wielkości populacji i utrzymanie jej na wskazanym poziomie
- Wyznaczenia instytucji państwowych za to odpowiedzialnych i zapewnienie im finansowania
- Wprowadzenia zmian legislacyjnych umożliwiających szybkie działanie prewencyjne i interwencyjne w obliczu zagrożeń.
„Społeczność lokalna oczekuje rozwiązań systemowych, a nie doraźnych deklaracji”
- podkreślał wójt.
„Urzędnicy płoszyli na własną rękę”
„Pomimo braku ustawowego obowiązku pracownicy urzędu próbowali reagować we własnym zakresie. Podejmowano próby płoszenia niedźwiedzi przy użyciu środków hukowych. Działania te okazały się nieskuteczne, a z uwagi na zagrożenia życia i zdrowia musiały zostać przerwane”
- stwierdził Wethacz.
Zwracał uwagę, że „dziś w Polsce nie funkcjonuje żadna instytucja, która w sposób profesjonalny, bezpieczny i skuteczny prowadziłaby interwencję wobec tego dużego drapieżnika, z pominięciem jednej, która ma wiedzę i wie, jak to robić. Natomiast nie jest to w żaden sposób spięte z tą instytucją na ten moment”.
Odstrzał niemożliwy?
Gmina Cisna trzykrotnie wystąpiła do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o wydanie zgody na odstrzał osobników stwarzających zagrożenie. Dwukrotnie zgodę uzyskano, jednak warunki jej realizacji, w szczególności wymóg wcześniejszego płoszenia przy pomocy broni gładkolufowej, czyniły tę decyzję niewykonalną w praktyce.
Po decyzji o odstrzeleniu najbardziej zagrażających gminie osobników, których zresztą nie odstrzelono, na samorząd wylała się fala hejtu, a urząd został zablokowany, wręcz sparaliżowany przez osoby protestujące.
„Jedna z osób przykleiła się do drzwi wejściowych. Pozostałe spięły się łańcuchami i blokowały korytarz. Pojawiło się też bardzo dużo wulgarnych słów w stosunku do pracowników”
- relacjonował wójt.
„Instrumenty, które miałem w walce z niedźwiedziami to kartka papieru i długopis”
- przyznał.
„Zapewnienie bezpieczeństwa spoczywa na wójcie, a zarządzanie populacją nie jest przypisane żadnej konkretnej instytucji państwowej”
- wskazywał Wethacz.
Mieszkańcy czują się zagrożeni
„Nasi mieszkańcy nie czują się bezpiecznie. Można powiedzieć, że staliśmy się zakładnikami własnych domów. Dzisiaj już starsze osoby nie pójdą tak po prostu na spacer, bo boją się wyjść. Nie korzystają z dróg leśnych, z których przez wiele lat korzystali. Dzieci są odwożone do szkół, bo rodzice boją się puścić je same do przystanków autobusowych. Taki stan rzeczy nie powinien mieć miejsca w państwie, które deklaruje troskę zarówno o bezpieczeństwo obywateli, jak i odpowiedzialną ochronę przyrody. Dochodzi do sytuacji, które kilka lat temu były po prostu nie do pomyślenia: niedźwiedź zbliżający się do wydarzenia masowego, jakim jest Zew się Budzi, podczas którego kilka tysięcy osób uczestniczy w koncercie; niedźwiedź pojawiający się w okolicach szkoły. Mamy też bardzo nośne materiały, kiedy na przykład w miejscowości Wetlina, w biały dzień, przy kościele kopulują niedźwiedzie – nagrania z tego zdarzenia trafiły do sieci i były szeroko komentowane. To pokazuje skalę utraty naturalnego dystansu zwierząt wobec przestrzeni zamieszkałej przez ludzi
- wyliczał wójt gminy Cisna.
„Nie zgadzam się z argumentami, że to my weszliśmy w siedliska niedźwiedzi, bo jak państwo sobie sprawdzą mapy, jak dawniej wyglądała nasza gmina, to po prostu od razu te wszystkie argumenty upadają. Dzisiaj można powiedzieć, że sytuacja jest odwrotna – praktycznie nie ma już przestrzeni dla ludzi dla normalnego funkcjonowania”
- alarmował.
Komisja Ochrony Środowiska
Podczas środowego posiedzenia Komisji Sejmowej Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa jednym z kluczowych tematów obrad był projekt ochrony niedźwiedzia brunatnego. Projekt ochrony niedźwiedzia zakłada wprowadzenie rozwiązań, które mają charakter ogólnokrajowy, ale są szczególnie istotne dla gminy Cisna, całych Bieszczad oraz wszystkich terenów, na których występuje niedźwiedź brunatny. Mowa między innymi o uporządkowaniu zasad interwencji, wzmocnieniu narzędzi dla służb oraz działaniach prewencyjnych, które mają ograniczać konflikty na linii człowiek–dzikie zwierzę.




