Niemcy niezadowoleni ze słów Kaczyńskiego. Piszą wprost

Tagesschau: Antyniemiecka retoryka PiS
Według niemieckiego medium Prawo i Sprawiedliwość intensyfikuje antyniemiecką kampanię przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi.
Rozlega się alarm, miga znak stopu pomiędzy groźnie wyglądającymi mężczyznami i niemiecką flagą. W spocie – przed wyborami prezydenckimi w Polsce 18 maja – narodowo-populistyczna partia PiS wzywa do oporu przeciwko Niemcom
– pisze Tagesschau.
Niemcy piszą także bezpośrednio o szefie PiS Jarosławie Kaczyńskim, który "opowiada swoje historie od lat".
Według Kaczyńskiego w Niemczech istnieje nawet antypolski rasizm. Opowieść o Tusku jako niemieckim agencie, o UE rzekomo sterowanej z Berlina, a wszystko po to, by zaszkodzić Polsce ze względu na dawną nienawiść
– czytamy.
Zdaniem Tagesschau sytuację na linii Warszawa–Berlin może dodatkowo zaostrzyć planowana przez przyszłego niemieckiego kanclerza Friedricha Merza polityka zaostrzenia kontroli na niemieckich granicach. Chodzi o realizację tzw. procedury dublińskiej, czyli mówiąc krótko – odsyłanie imigrantów.
- Komunikat dla mieszkańców Katowic
- Telewizja Republika kontra TVN24. Są wyniki oglądalności
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie
- Katastrofa unijnej elektromobilności
- Zerwano i spalono polskie flagi na Westerplatte. Policja bada sprawę
- Tusk ma problem. Jest najnowszy sondaż
Niemiecki dziennik o granicy z Polską
Niedawno "Frankfurter Allgemeine Zeitung" przywołał uzgodnienie prowadzących obecnie negocjacje koalicyjne CDU/CSU i SPD, które chcą "w porozumieniu z naszymi europejskimi sąsiadami" na wspólnych granicach zawracać osoby ubiegające się o azyl. Ma to pomóc w opanowaniu migracji. "Ale jak mogłoby to wyglądać w praktyce? Czy to w ogóle zadziała?" – zastanawia się portal.
Jeśli zawracanie miałoby gdziekolwiek się udać, to właśnie tutaj
– pisze "FAZ" o granicy polsko-niemieckiej we Frankfurcie nad Odrą. "Torsten Ebert informuje o bardzo dobrej współpracy z polskimi kolegami" – czytamy w tekście. Ebert jest funkcjonariuszem policji federalnej, kieruje lokalnym posterunkiem, który jest odpowiedzialny za kontrolowanie odcinka granicy o długości około 80 kilometrów.
Oba kraje mają nowoczesną umowę policyjną i istnieją wspólne biura. Starają się nauczyć przynajmniej trochę języka drugiej strony. Niemieccy i polscy policjanci pełnią wspólne patrole w strefie przygranicznej. Niemcy w typowych niebieskich mundurach, Polacy w wojskowym kamuflażu
– pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".