Adam Chmielecki: Trump a sprawa polska

Pewne rzeczy Trumpowi trzeba oddać
Otóż przez lata w świecie demokracji (jeszcze?) Zachodu można się było przyzwyczaić, że wybory się odbywają, rządy i prezydenci przychodzą i odchodzą, a tak naprawdę… nie zmienia się nic. Walec liberalnej demokracji parł naprzód, tym silniej, im bardziej był oderwany od rzeczywistości.
Tymczasem styl i tempo, w jakim prezydent Trump przejął i zaczął realizować władzę po 20 stycznia - oznacza zmianę prawdziwą, głęboką i - chyba - dobrą. Nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem trumpizmu, zwłaszcza promowania biznesowo-transakcyjnego podejścia do polityki.
Ale pewne rzeczy Trumpowi trzeba oddać. Przede wszystkim myśli i działa kategoriami interesu narodowego, w myśl haseł "America first!" i "Make America Great Again".
Nie boi się zapowiadać nowego "złotego wieku" Ameryki. W wielu środowiskach w Europie (na szczęście już nie we wszystkich) polityk głoszący takie hasła zostałby uznany co najmniej za nacjonalistycznego szaleńca. Interes narodowy Trump rozumie bardzo jednoznacznie, jako wzrost bogactwa, wolności i bezpieczeństwa obywateli - coś, o czym na Starym Kontynencie powoli się zapomina. Przywraca także myślenie kategoriami zdrowego rozsądku i prawa naturalnego w kwestiach moralnych i fundamentów życia społecznego.
Jedna z pierwszych decyzji prezydenta USA dotyczyła zatrzymania amerykańskiej wersji Zielonego Ładu i zwiększeniu wydobycia paliw kopalnych. Argumentacja Trumpa jest prosta, ale logiczna. Nie będzie zamykania przez Amerykę amerykańskich fabryk, chociażby motoryzacyjnych, w imię ograniczenia emisji oraz w tym samym czasie sprowadzania "ekologicznych" paneli fotowoltaicznych i samochodów elektrycznych z Chin, które odpowiadają za jedną trzecią światowej emisji szkodliwych substancji, a w ciągu ostatnich 20 lat emisja samego dwutlenku węgla wzrosła tam z 4 do… 12 mld ton rocznie!
- Kłopoty właściciela TVN. Warner Bros. Discovery pozwane
- Co chcą ukryć? Odchodząca administracja Bidena skasowała profil US AID, która finansowała NGO-sy m.in. w Polsce
- Napięte stosunki pomiędzy prezesem Azotów w Puławach a pracownikami
- Elon Musk zachwycony wywiadem z Dominikiem Tarczyńskim
Co z Polską?
Gdzie w tym wszystkim Polska? Na razie tam, gdzie Ursula każe. Chociaż z kręgów brukselskich i warszawskich elit słychać od kilku tygodni złagodzenie tonu i nieśmiałe wezwania do "korekt" w polityce klimatycznej, doświadczenie każe traktować te sygnały z wielką ostrożnością, jako próbę maskowania się przed nową amerykańską administracją i coraz bardziej rozczarowanymi wyborcami. Podobne komunikaty mainstream wysyłał już przecież rok temu, a nie chodziło przecież o żadne realne zmiany, tylko odbywające się wówczas wybory do Parlamentu Europejskiego.
Dlatego "Solidarność" musi cały czas trzymać rękę na pulsie. A już 7 lutego nie zaszkodzi wysłać mocnego i głośnego "Nie!" pomysłom zielonych eurokratów, którzy spotkają się w Gdańsku w Europejskim Centrum Solidarności.
"Solidarność" w Waszyngtonie
Swoją drogą, "Solidarność" ma powody do satysfakcji i dumy. Wielu chciało być 20 stycznia w Waszyngtonie przy okazji zaprzysiężenia Donalda Trumpa, udało się to naprawdę nielicznym. Wśród nich byli przewodniczący i wiceprzewodniczący Związku Piotr Duda i Bartłomiej Mickiewicz.
Odbyli szereg spotkań w środowiskach związanych z Republikanami bądź w amerykańskich instytucjach pamięci - Muzeum Holokaustu, Muzeum Ofiar Komunizmu, Narodowym Sanktuarium św. Jana Pawła II, Instytucie Polityki Światowej, Instytucie Prezydenckim Ronalda Regana. "Solidarność" to po prostu marka, którą doceniają w USA, zwłaszcza gdy pod gwiaździsty sztandar wracają wolność i chrześcijańskie wartości.
Związek ma powody do głębszej satysfakcji
Związek ma także powody do głębszej satysfakcji. W chwili, gdy Donald Trump ogłosił zamknięcie Zielonego Ładu, wielu próbuje w pośpiechu się dostosować, zmieniając swoje polityki i strategie o 180 stopni. I dobrze, nawrócenia są pożądane, w życiu gospodarczym i politycznym również.
"Solidarność" nie musi niczego zmieniać. Od lat, od samego początku, głosi i realizuje ten sam program. Ostatnia kampania "Zatrzymaj Zielony Ład" jest tylko jednym z przejawów konsekwentnej wieloletniej walki o utrzymanie przemysłu, także wydobywczego, oraz o zatrzymanie ideologicznego szaleństwa klimatycznego.
Podobnie jest w każdej innej dziedzinie gospodarki. "Solidarność" to organizacja, która połączyła wszystkie grupy społeczne i zawodowe, ale wyrosła z przemysłu, narodziła się w stoczniach i kopalniach. Jej siłą była i jest zbiorowa mądrość pracowników znających swoje przedsiębiorstwa i branże od podszewki. Nigdy nie straciła kontaktu z rzeczywistością.
Adam Chmielecki
Felieton ukazał się w "Magazynie Solidarność" nr 2/2025
Trump vs. Iran. W tym szaleństwie jest metoda

Gorący wiec na Węgrzech. Trump zwrócił się do Węgrów przez telefon

USA użyją broni jądrowej przeciw Iranowi? Jest stanowisko Białego Domu

Trump grozi Iranowi. Jest reakcja Teheranu

Trump do Iranu: Cała cywilizacja zginie dziś w nocy
