[Felieton „TS”] Waldemar Biniecki: Kolejny film o powstaniu warszawskim

Film nakręcony przez CNN jest bardzo czytelny i nie posiada tylu usterek, co film wojskowych z Fortu Leavenworth. W najnowszym filmie nie sięgnięto po źródła, które znajdują się poza Stanami Zjednoczonymi, a bibliografia obejmuje tylko źródła i autorów z USA, wśród których jest wiele osób polskiego pochodzenia publikujących w Stanach Zjednoczonych. Dysonans źródłowy jest bardzo charakterystyczny - naukowcy publikujący w Polsce np. na temat polskiej diaspory również nie korzystają ze źródeł amerykańskich. Jednak film ten zawiera kilka błędów rzeczowych. Pokazuje zbieraninę bolszewików i przedstawia ich jako żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, którzy oczywiście są antysemitami. Inny bulwersujący obraz to opis polskich harcerzy, którzy noszą mundury Hitlerjugend. Opis walk w Warszawie jest bardzo dokładny i opatrzony komentarzem wojskowych z amii amerykańskiej i kanadyjskiej. Film jest doskonałym przykładem zebrania większości danych liczbowych na temat powstania. Pomimo udziału lokalnego eksperta dr. Jarosława Piekałkiewicza, uczestnika powstania, i profesora Uniwersytetu w Kansas oraz kpt. Tomasza Wieruckiego, czyli dwóch Polaków, którzy z łatwością powinni wyłapać tego typu usterki, powstał film o pozytywnej wymowie, który będzie materiałem poglądowym dla oficerów NATO do analizy walk ulicznych w dużych miastach.
Promocja Polski za granicą
Po co o tym piszę? Od 1989 r. brakuje w Polsce zwartej koncepcji na polską narrację za granicą. W naszym kraju powstają jak grzyby po deszczu organizacje zajmujące się działalnością wydawniczą i promowaniem polskiej historii za granicą. Wiele tych organizacji tworzy własne programy i płaci za pisanie opasłych tomów, aby sprostać wymogom "z samej góry". Brakuje w tych nieco chaotycznych działaniach wspólnego wysiłku w celu stworzenia profesjonalnej, wirtualnej historii Polski - projektu internetowego, z którego mogliby korzystać globalni klienci. Aby promować Polskę za granicą, potrzebna jest harmonijna współpraca wielu organizacji i ich liderów. Wielokrotnie pisałem na ten temat, że wielotomowych ksiąg nikt tutaj nie będzie czytał. Czas najwyższy tworzyć narzędzia, aby trafiać z polskim przekazem do amerykańskich elit. Książki - tak, ale muszą być one wprowadzane do amerykańskich księgarń, bibliotek publicznych i uniwersyteckich. Dobrze, aby zawierały recenzje znanych w USA ludzi nauki i kultury. Dziennikarze, ludzie polityki i kultury powinni ze swoimi prezentacjami wkraczać na amerykańskie salony. Czas również zainwestować w upadające media polonijne. Ich reanimacji powinna towarzyszyć idea tworzenia mediów dwujęzycznych, tak aby docierały one nie tylko do Polonii, ale również do amerykańskich czytelników. Media te powinny być wplecione w system komunikacji strategicznej, żeby informacje z Polski docierały do krajów docelowych po polsku i po angielsku. Na tym polega efektywność.
Tagi
Komentarze
Jarosław Kaczyński wraca do sprawy reparacji. „To kwestia naszego honoru”

„Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego 2026". Zobacz relację wideo
Bezcenne powstańcze pamiątki na Jasnej Górze

Karol Nawrocki oddał hołd ofiarom Rzezi Woli. Jest mocny apel do świata

Tadeusz Płużański: „Anoda” w Powstaniu i za komuny

