loading
Proszę czekać...
Dzień Harcerza. Poznajcie harcerzy, którzy trafili do Auschwitz wraz z pierwszym transportem [Polaków]
Opublikowano dnia 22.02.2020 23:15
22 lutego obchodzony przez harcerzy i skautów na całym świecie Dzień Myśli Braterskiej. Oto opowieść o harcerzach z I transportu do KL Auschwitz.

Funkcjonowanie KL Auschwitz zapoczątkował pierwszy masowy transport. 14 czerwca 1940 r. z więzienia w Tarnowie przywieziono tam 728 więźniów. To byli Polacy: żołnierze września, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, gimnazjaliści, studenci, harcerze, uczniowie, przedstawiciele wielu zawodów i stanów, w wieku od 15 do 65 lat. Otrzymali numery od 31. do 758 (numery od 1 do 30 dostali przywiezieni z KL Sachsenhausen do Auschwitz 20 maja 1940 r. niemieccy więźniowie kryminalni, którym powierzono w obozie różne funkcje, m.in. kapo i blokowych).

Przypominamy najmłodszych więźniów politycznych niemieckiego obozu, założonego celem eksterminacji Polaków.

Mieczysław Popkiewicz
271 – Franciszek Sediwy – uczeń gimnazjum

Poznajcie Franciszka Sediwego. Urodził się 30 kwietnia 1923 roku w Brzesku. Był uczniem gimnazjum. Harcerz. 

W wieku 17 lat został aresztowany przez Niemców i osadzony w więzieniu w Tarnowie. W przeddzień transportu wywołano z cel więźniów z przygotowanej wcześniej listy. Z tarnowskiego więzienia zostali przewiezieni samochodami ciężarowymi do budynku łaźni w celu dezynfekcji i kąpieli. O świcie następnego dnia przeprowadzono więźniów ulicami miasta, by wtłoczyć ich następnie do przygotowanych wcześniej wagonów.
14 czerwca 1940 roku przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Z Brzeska i najbliższych okolic Niemcy wysłali wówczas do KL Auschwitz w sumie 24 osoby. W tym Franciszka Sediwego, który od tamtej chwili stał się numerem 271...
Zwolniony 12 września 1941 roku, z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.
Przeżył wojnę.

133 – Stanisław Szpunar – uczeń gimnazjum

Poznajcie Stanisława Szpunara. Urodził się 15 stycznia 1923 roku w Rzeszowie. Był uczniem I klasy II Gimnazjum. Harcerz. Podejrzany o działalność konspiracyjną zostaje aresztowany z czterdziestoma innymi licealistami i studentami. Osadzony na Zamku w Rzeszowie, zostaje przewieziony przez gestapo do Tarnowa. 14 czerwca 1940 roku, zostaje przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków.

„ Nie jesteście w sanatorium, to jest niemiecki obóz koncentracyjny i stąd wychodzi się tylko przez komin - wspomina przemówienie lagerfuhrera Karla Fritzscha. „

Stanisław Szpunar od tamtego momentu staje się numerem 133. W obozie został zakwalifikowany jako „ zdatny do pracy „ . Musi nauczyć się zawodu zduna. Był świadkiem wystąpienia z szeregu ojca Maksymiliana Kolbego, oddającego życie za Gajowniczka. W KL Auschwitz przebywał do 1945 roku. „ Fabryka śmierci „ niosła piekielne wspomnienia...

„ To były dantejskie sceny. (…) Ponieważ ludzi przybywało, krematorium nie nadążało za spalaniem, palili na otwartym powietrzu, przekładając stosy ludzi jakimś materiałem. Myśmy widzieli i czuli te dymy. Według obliczeń, można było spalić dziennie cztery tysiące ludzi, ale czasem przychodziło więcej. „ - wspominał Stanisław Szpunar.

Po KL Auschwitz, trafia do kolejnych niemieckich obozów koncentracyjnych - KL Buchenwald i KL Bergen-Belsen.
Pytany co było najstraszniejszego podczas niespełna sześcioletniego pobytu w niemieckich obozach, odpowiadał jednoznacznie – powrót do domu...

„ Mama, kiedy mnie zobaczyła, postradała zmysły. Śmiała się i płakała na przemian, nie sposób jej było uspokoić. Nie było psychiatry, nie było środków uspokajających. Przez tydzień musiałem leżeć obok niej na łóżku i trzymać ją za rękę, wtedy nie śmiała się, nie płakała, nie bełkotała. „
Długo żałował, patrząc na stan swojej matki, że nie zginął w obozie. W domu nie mówiło się o tym, czego doświadczył w pasiaku.
Po wojnie studiuje na Akademii Handlowej. Pracuje jako informatyk przy pierwszych polskich komputerach. Muzeum Auschwitz-Birkenau odwiedzi na prośbę wnuczka dopiero w 2000 roku. Jednak całą wycieczkę przesiedział w poczekalni, nie mając odwagi wejść pomiędzy baraki. Po ponad 50-ciu latach wybiera się po raz drugi. Oswojony z koszmarem podejmuje walkę z samym sobą, zaczynając toczyć bój w imię najwyższych wartości...

Mawiał : „ Mam obowiązek, żeby zachować pamięć i prostować jej ścieżki. „

Przed śmiercią, 16 listopada 2016 roku, był ostatnim rzeszowianinem z pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz.
I Ty możesz dać świadectwo!

752 – STÓS JÓZEF – maturzysta, po wojnie architekt

To Józef Stós. Urodził się 15 marca 1921 roku w Okocimiu. W okresie dwudziestolecia międzywojennego był harcerzem. Wkampanii wrześniowej służył jako ochotnik w Służbie Wojskowej Pomocniczej. Dostał się wtedy do niewoli sowieckiej, z której zdołał zbiec. 3 maja 1940 roku zostaje aresztowany przez Niemców i osadzony w więzieniu w Tarnowie. 14 czerwca rusza pierwszy transport Polaków do KL Auschwitz. 728 polskich więźniów, a wśród nich Józef Stós. 

Wspominał... 

"Od rana 13 czerwca zaczęto nas wyprowadzać i wywozić małymi grupkami, opróżniając cele więzienne. (...) Mieliśmy rzekomo jechać do Rzeszy na roboty rolne. Może to i lepiej, choć niedobrze, że z dala od swoich zastanie nas koniec wojny. (...) Następnego dnia załadowali nas do wagonów pasażerskich specjalnego pociągu. (...) Dojechaliśmy do stacji Auschwitz. Jedziemy dalej. Szyny zardzewiałe. Pociąg przesuwa się powoli. Zgrzyta. Nagle: Raus! Krzyki, huk pośpiesznie odmykanych drzwi. Zaczęło się! Wrzaski, krzyski, bicie, szczekanie psów! Na placu z drugiej strony ustawione karabiny maszynowe, a przy nich umundurowani żołnierze leżący na ziemi. Bicie, a głównie tych, co podnoszą kapelusze z ziemi"

Józef Stós staje się numerem 752.Jest ciężko chory. Udaje mu się przeżyć tylko dzięki pomocy kolegów. 29 października 1944 r. został przeniesiony do KL Sachsenhausen, następnie do KL Buchenwald. Ewakuowany szedł w konwoju pieszym do Dessau-Roeslau. Płynął Łabą na barkach „ berlinkach „ . Po nieudanych próbach zatopienia barek przez eskortujących ich Niemców, kieruje ucieczką około 50 osób.

Po wojnie wraca do rodzinnego Okocimia. Zostaje architektem. Mocno angażował się w działalność społeczną mającą na celu upamiętnienie historii Auschwitz. Założyciel Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich. Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 14 czerwca 2016 roku w Krakowie. 

Czy dziś potrafimy otoczyć go szczególną pamięcią?

276 – Zbigniew Tryczyński – uczeń gimnazjum

Poznajcie Zbigniewa Tryczyńskiego. Urodził się 13 czerwca 1921 roku w Opatowie, w rodzinie inteligenckiej pochodzącej z Rzeszowa. Po wybuchu II wojny światowej znalazł się pod okupacją niemiecką. Mieszkał z rodziną w Brzesku. Był uczniem gimnazjum oraz harcerzem. W parafii pw. św Jakuba Apostoła, należał do Sodalicji Mariańskiej.

Wraz z innymi polskimi harcerzami, zostaje aresztowany przez Niemców w święto Konstytucji 3 maja.

„Przyszli po mnie we dwóch – wspominał. Polski policjant w cywilu i Niemiec w mundurze Wehrmachtu. W chwili aresztowania byłem chory na anginę, miałem wysoką gorączkę. Innych aresztowano po Mszy św. za Ojczyznę po godzinie dziesiątej. Zatrzymanych tego dnia, z list Sodalicji Mariańskiej i harcerstwa, zaprowadzono na policję w Brzesku. Moim rodzicom powiedziano, że po przesłuchaniu mnie wypuszczą. Po bezskutecznym oczekiwaniu, ojciec poszedł dowiedzieć się o mój los, ale Niemcy tylko pobili go do nieprzytomności i wyrzucili na ulicę. Po przesłuchaniu zawieziono nas do więzienia w Tarnowie, gdzie spędziłem półtora miesiąca. Rodzice bezskutecznie starali się ze mną skontaktować. Zrozpaczona Mama, podobnie jak rodzice innych chłopców, całymi dniami stała pod murami więzienia, aby dostrzec syna w zakratowanych oknach. Raz udało mi się zobaczyć Mamę, a i ona mnie wtedy wypatrzyła. Przynosiła dla mnie paczki żywnościowe, których strażnicy więzienni nie chcieli odbierać i doręczać. Do końca życia Mama była przekonana, że z pomocą przychodziła wtedy sama Matka Boża, do której całe życie, a wtedy szczególnie gorąco się modliła”.

14 czerwca 1940 roku, zostaje przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków.

„ Nie znaliśmy swojego losu. 13 czerwca 1940, w dzień moich urodzin, wyprowadzono nas z tarnowskiego więzienia do miejskiej łaźni i tam spędziliśmy noc. Wczesnym rankiem 14 czerwca, kilkakrotnie przeliczeni i uformowani w stuosobowe kolumny, zostaliśmy przeprowadzeni wyludnionymi ulicami miasta na rampę kolejową. Eskortujący nas Niemcy strzelali do okien, jeśli za szybą poruszyła się firanka. Pociągiem osobowym jechaliśmy przez Kraków (gdzie z dworcowych megafonów dowiedzieliśmy się o kapitulacji Paryża), później stacje miały już niemieckie nazwy. Nazwa „Auschwitz” nic mi nie mówiła, nie wiedziałem że to Oświęcim... „

Od tamtego momentu Zbigniew Tryczyński staje się numerem 276.

„ W Auschwitz zostałem przydzielony do ciężkiej pracy przy kopaniu rowów melioracyjnych, następnie pełniłem funkcję tzw. sztubowego
(odpowiedzialnego m.in. za sprzątanie w bloku i przynoszenie kotłów z jedzeniem) oraz schreibera (prowadzącego ewidencję więźniów danego bloku). Pół roku przed zakończeniem wojny, wraz z grupą więźniów, trafiłem do pracy w kamieniołomie w czeskich Litomierzycach, gdzie znajdował się jeden z podobozów KL Flossenbuerg. Dowiedzieliśmy się później, że tam miano nas wraz z kamieniołomem wysadzić w powietrze. Nie zdążyli. „

Po szczęśliwym powrocie z niemieckiego obozu zagłady, Zbigniew zdaje maturę. Następnie kończy studia na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Zakłada rodzinę z Janiną z Wilczaków. Doczekał się syna i wnuków. Pracował w Biurze Projektów Górniczych w Krakowie. Od 2006 roku, już na emeryturze zostaje Honorowym Obywatelem Brzeska.
Do końca życia zatroskany o losy Polski, człowiek wielkiej wiary.

„ Przez cały czas niewoli niemieckiej, czułem opiekuńczą rękę Opatrzności, która wiodła mnie najbezpieczniejszą z obozowych ścieżek. Śmierć była w obozie na porządku dziennym. Byłem świadkiem okrutnych scen i wielu egzekucji, także ofiarą doświadczeń lekarskich. Otępienie na śmierć dotyczyło cudzej śmierci. Własna nie była jednak obojętna. Jestem głęboko przekonany, że życie zawdzięczam przede wszystkim mojej Mamie, która modliła się każdego dnia przed łaskami słynącym wizerunkiem Matki Bożej w kościele parafialnym pw. św. Jakuba w Brzesku.”
Zbigniew Tryczyński odszedł do Pana 17 listopada 2017 roku.

261 – Kazimierz Zając – uczeń gimnazjum

Poznajcie Kazimierza Zająca. Urodził się 19 grudnia 1923 roku w Jasieniu koło Brzeska. 3 maja 1940 roku został aresztowany przez Niemców.

„ Miałem 16 lat i pięć miesięcy w chdwili, gdy z domu gestapo zabrało mnie do więzienia w Tarnowie.( … ) Esesmani i ja byliśmy zaskoczeni. Ukończyłem II klasę gimnazjum. Nie uczestniczyłem w działalności konspiracyjnej. Spotykałem się jedynie z moimi przyjaciółmi - harcerzami, z którymi odbyłem obóz w Cetniewie tuż przed wybuchem wojny. Wszyscy oni - Józek Stós, Zbyszek Damasiewicz, Franek Sediwy i nasz harcmistrz Adam Dernoga, zostali także aresztowani. W tarnowskim więzieniu dowiedzieliśmy się, że ktoś na nas doniósł. Według donosiciela brzescy harcerze mieli szukać broni zakopanej przez żołnierzy Września. Byłem rozpoznawalny, ponieważ cały czas chodziłem w mundurze harcerskim. W nim też zostałem aresztowany. Nie było to jednak żadne bohaterstwo. Po prostu w domu panowała bieda. Miałem sześcioro rodzeństwa, a na kupno ubrania nie mieliśmy pieniędzy. „

14 czerwca 1940 roku zostaje przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Po przyjeździe do obozu wielu z nich zostaje brutalnie pobitych przez Niemców.

"Potraktowano nas jak zwierzęta. (…) Zostaliśmy brutalnie pobici przez rozwścieczonych hitlerowców, którzy nie szczędzili razów drewnianymi pałkami. Kolejnym punktem naszego przywitania było przywitanie przez kierownika obozu. Podłamało ono wielu z nas. Powiedziano nam wtedy, że jedynym wyjściem z tego obozu jest droga przez komin krematoryjny "

"Od tej pory straciłem nazwisko. Nie byłem Kazimierzem Zającem - stałem się numerem 261. To był jeden z najsmutniejszych dni mojego życia"

Kazimierz Zając trafił do obozowego bloku numer 15. Pewnego razu zastał go tam apel karny zarządzony z powodu ucieczki więźnia Tadeusza Wiejowskiego. Czy wiecie jak wyglądał taki apel? Posłuchajcie...

„ To była mordercza "stójka" - wspomina. Wielu jej nie przetrwało. Kto się poruszył, był bity przez SS____manów lub kapo. Palitsch, chcąc nas bardziej zgnębić, dodatkowo zaaplikował "gimnastykę". Ale nam tym pomógł, bo rozruszał zdrętwiałe mięśnie i jakoś przetrwaliśmy tę noc. Rano kazał wystąpić 30 ochotnikom. Zgłosiłem się i poszedłem do pracy. To mnie uratowało. Wielu więźniów straciło przytomność lub dostało udaru słonecznego. Większość załatwiało potrzeby fizjologiczne w spodnie. W ciągu prawie 24 godzin stójki nie można było wyjść z szeregu, nikt też nie dostał jedzenia. „

Kazimierz jako młodociany, trafił następnie do bloku nr 5. Uczył się ślusarki i tokarki. Niewolnicza praca dla niemieckich zbrodniarzy miała w jego przypadku miejsce w jednym z warsztatów - poza terenem obozu. Pracował tam do 25 października 1944 roku. W warsztacie tym załatwił pracę również dla swojego brata Jana, który trafił do obozu za działalność konspiracyjną. Niestety jego brat zmarł w obozie z wycieńczenia.
25 października 1944 roku zostaje przeniesiony do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Tygodniowa podróż w bydlęcym wagonie bez jedzenia dała o sobie znać. Miesiąc później trafił do Mechanischen Werke Neubrandenburg. Pracował tam przy produkcji elementów do samolotów wojskowych. 25 kwietnia 1945 rozpoczęła się ewakuacji obozu...

Po wojnie studiował w Akademii Handlowej w Krakowie. Pracował w browarze w Okocimiu. Założyciel i wieloletni prezes brzeskiego koła Polskiego Związku Wędkarskiego. Honorowy Obywatel Miasta Brzeska. Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 8 kwietnia 2018 roku

260 – Zbigniew Damasiewicz – uczeń gimnazjum

Poznajcie Zbigniewa Damasiewicza. Urodził się 26 listopada 1921 roku w miejscowości Czudec. 3 maja 1940 roku, został aresztowany przez krakowskie gestapo w Brzesku. Trafia do więzienia w Tarnowie. 14 czerwca 1940 roku zostaje przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Od tamtej chwili Zbigniew Damasiewicz staje się numerem 260.

Jak sam wspomina :

„ Nigdy nie wierzyłem, że przeżyję obóz, wiedząc jak z nami postępują SS-mani i władze obozu. Traktowano nas jak bydło, a w szczególny sposób niszczył nas głód, choroby, wybiórki po apelu, które dla wielu kończyły się w komorach gazowych. Gazowano więźniów, u których stwierdzono, że są chorzy na tyfus plamisty i inne choroby. Ja przechodziłem taką jedną wybiórkę ponieważ byłem tak zwanym tyfuśnikiem, selekcję prowadził lekarz Hauptsturmführer Entress - ponieważ byłem po okresie rekonwalescencji – pozostawił mnie przy życiu, a około 1 tysiąca więźniów zagazowano. (…) Tych wspomnień nie można wymazać z naszej pamięci, one żyją dalej w nas, zwłaszcza nocami w postaci koszmarnych snów. Aby o tym zapomnieć, staraliśmy się przebywać w otoczeniu, które nie miało nic wspólnego z obozami i na ten temat nie prowadziliśmy rozmów. Natomiast w gronie kolegów tematem nr 1 był obóz, choćbyśmy nawet nie mieli zamiaru na ten temat prowadzić rozmów. ( … ) Muszę przyznać, że nigdy nie odczuwałem nienawiści, ani w okresie wyzwolenia, ani też w okresach późniejszych do Niemców. Polacy – naród chrześcijański – nigdy nie czują nienawiści do innych narodów, które wyrządziły im krzywdy, nawet takie, jak w II wojnie światowej. Jedno mi po tym okresie pozostało – to, że nie mogę słuchać języka niemieckiego, bo wydaje mi się, że ktoś biegnie za mną z „knypplem”.

Starotestamentowa bitwa Dawida z Goliatem rozegrała się tak naprawdę nie na kartach Starego Testamentu, lecz na ogromnych polach Auschwitz-Birkenau. Tam bezbronny więzień straszliwego łagru zagłady, nękany potwornością głodu, chorób i przemocy, stanął oko w oko z drugim człowiekiem, uzbrojonym w niewyobrażalną wprost potęgę, i tu był ten niewłaściwy krok. Rozmawiając z polskimi nauczycielkami, więźniarkami KL Auschwitz– Birkenau, które obserwowały zachowanie młodych SS-manów, mówiły w następujący sposób: Trzeba absolutnie inaczej wychowywać młodzież, inaczej – czyli oprzeć wychowanie na innych niż hitlerowskie wzorcach moralnych na innym przesłaniu, na innym widzeniu świata. Człowiek powinien szanować drugiego człowieka w oparciu o Boga i Dekalog, co na pewno zaowocuje prawidłowym wychowaniem naszych pokoleń. (…) Mój stosunek do Pana Boga jest pełen wiary i miłości, dzięki Opatrzności Bożej przeżyłem to piekło na ziemi. Uważam i twierdzę, że wiara jest podstawą w moim życiu, bo Bóg krzyżami doświadcza tych, których ukochał, a przez boleść kształtuje i pogłębia ich dusze. ( … ) Uważam, że Narody Europy winny powrócić do swych korzeni, z których wyrosły, tj. chrześcijaństwa, oznacza to bowiem niebywałą siłę. Jest rzeczą tragiczną, że gwałtownemu rozwojowi techniki towarzyszy upadek człowieka ku coraz większemu barbarzyństwu i bestialstwu. Winniśmy się włączyć w nurt odradzającego się chrześcijaństwa w Europie, w przeciwnym razie doprowadzimy do nowych Auschwitz – Birkenau.

Zbigniew Damasiewicz, więzień niemieckiego obozu KL Auschwitz, KL Sachsenhausen, KL Natzweiler i KL Dachau. 29 kwietnia 1945 roku oswobodzony przez armię USA.

Zachować człowieczeństwo w sytuacji zniewolenia, to znaczy zachować życie wieczne.

35 – Mieczysław Ciepły – uczeń

Poznajcie Mieczysława Ciepłego. Urodził się 26 lipca 1920 roku w Jarosławiu. Był uczniem Państwowej Szkoły Budownictwa w Jarosławiu. Należał do V Jarosławskiej Drużyny Harcerzy im. Tadeusza Kościuszki. Gdy wybuchła II wojna światowa, uczniowie jarosławskich szkół zaczynają angażować się w działalność konspiracyjną. Na skutek gorliwości wysługującego się Niemcom Franciszka Schmidta, następuje fala aresztowań. Pierwsza z nich nadeszła 5 maja. Grupa konspiratorów tajnej organizacji Służba Zwycięstwu Polski zostaje rozpracowana. Aresztowań dokonują gestapowcy Schmidt i niejaki Klarenbach. Pierwsi w celi Sądu Grodzkiego znaleźli się dwaj bracia Wlazłowie, dwaj bracia Motowidełkowie, oraz Czesław Gil i Edward Ferenc. Kolejna fala aresztowań w szkole i w domach rodzinnych. W gmachu budowlanki, w czasie nauki, Mieczysław Ciepły zostaje zatrzymany. Następują brutalne rewizje i przesłuchania. Jego zachowanie było godne harcerza, nie wydał nikogo i do niczego się nie przyznał. Już 7 maja podstawione zostają auta ciężarowe. Bitych więźniów wtłoczono do środka i wywieziono do Tarnowa, osadzając w miejscowym więzieniu. Nikt z nich nie domyślał się, że był to punkt zborny dla osób przetrzymywanych wcześniej w innych więzieniach.

Siostra Mieczysława Ciepłego, Henryka wspomina :

„ Strażnicy sądowi w wielkiej tajemnicy poinformowali, że więźniowie w nocy albo następnego dnia rano zostaną wywiezieni. Ojciec całą noc czuwał u znajomych mieszkających w pobliżu gmachu sądu, by zorientować się czy zostali wywiezieni. Rano z matką, ojcem i siostrą Stanisławą staliśmy wraz z innymi rodzinami blisko sądu. Przed gmach zajechało obudowane auto ciężarowe, za chwilę drzwi sądu zostały otwarte i za barierką stali aresztowani. Mietek wyszedł pierwszy. Rodziny zbliżyły się do więźniów, każdy chciał się pożegnać i coś podać, ale to było niemożliwe. Niemcy zaczęli krzyczeć i bić kolbami. Matka przedarła się przez kordon żandarmów i ucałowała Mietka. Niemiec brutalnie odsunął matkę i skierował do niej lufę karabinu. Matka krzyknęła: „ Strzelaj! „ i rozpięła bluzkę. Za jej sukienkę trzymała się młodsza siostra Stanisława.Więźniów szybko wtłoczono do auta, popychając kolbami. Korzystając z zamieszania, podałam Mietkowi paczkę z żywnością i koc. Jeden z Niemców chciał mnie wrzucić do auta, więźniowie wzięli żywność, a mnie wytrącili z samochodu. W tym momencie auto ruszyło. „ 14 czerwca 1940 roku został przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Od tamtej chwili Mieczysław Ciepły staje się numerem 35...
W gronie rodzinnym i wśród kolegów był bardzo kochany za swoją pracowitość i wrażliwość na ludzką krzywdę. Każdemu służył pomocą i radą.
Jak wspomina siostra Henryka:

„ Na jakieś trzy tygodnie przed śmiercią dostaliśmy kartkę od niego, że jest zdrowy. Kozakiewicz po powrocie z KL Auschwitz dał znać ojcu, aby brata żałować, bo ma odmrożone ręce i nogi. Brat zmarł w obozie 6 czerwca 1942 roku, o czym zawiadomiono nas telegramem, podając jako przyczynę śmierci serce. Szczegółów śmierci brata nie znam. Pamiątek żadnych po nim nie mamy. Do Tarnowa woziliśmy paczki z żywnością i bielizną dla brata. Wtedy to doręczono nam z kancelarii więziennej od brata brudną bieliznę, a między nią była skrwawiona koszula. „
Mieczysław Ciepły umarł w wieku 22 lat - za Ojczyznę, którą kochał...

45 – Becker Adam – uczeń liceum

Poznajcie Adama Beckera. Urodził się w 1921 roku w Rawie Ruskiej. Zamieszkały w Jarosławiu przy ul. 3 Maja 28. Ukończył I klasę liceum w II Gimnazjum i Liceum im. A. Witkowskiego w Jarosławiu. Należał do III Drużyny Harcerskiej im. Zawiszy Czarnego ps. „ Dzidzio „ . Osierocony przez matkę, wychowywany był przez ojca.

Gdy wybuchła II wojna światowa, uczniowie jarosławskich szkół zaczynają angażować się w działalność konspiracyjną. Na skutek gorliwości wysługującego się Niemcom Franciszka Schmidta, następuje fala aresztowań. Pierwsza z nich nadeszła 5 maja. Grupa konspiratorów tajnej organizacji Służba Zwycięstwu Polski zostaje rozpracowana. Adam Becker był jej członkiem. Aresztowań dokonują gestapowcy Schmidt i niejaki Klarenbach. Pierwsi w celi Sądu Grodzkiego znaleźli się dwaj bracia Wlazłowie, dwaj bracia Motowidełkowie, oraz Czesław Gil i Edward Ferenc. W następnych dniach rozpoczęła się kolejna fala aresztowań w szkole i w domach rodzinnych. To właśnie w tym czasie, 7 maja 1940 roku Adam Becker został zatrzymany. Z uwagi na niemieckie brzmienie nazwiska Adam wraz z ojcem odmówił podpisania volkslisty. Z tego powodu Franciszek Schmidt mścił się na nim podczas przesłuchania.

Niespełna kilka dni po tych wydarzeniach, podstawione zostają auta ciężarowe. Bitych więźniów wtłoczono do środka i wywieziono do Tarnowa, osadzając w miejscowym więzieniu. Nikt z nich nie domyślał się, że był to punkt zborny dla osób przetrzymywanych wcześniej w innych więzieniach.

14 czerwca 1940 roku został przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Od tamtej chwili Adam Becker staje się numerem 45...
W obozie przechodzi trudne chwile. Proponowane po raz drugi podpisanie volkslisty, po raz drugi kończy się odmową. Tożsamość narodowa i godność Polaka ponad wszystko.

Pracował na rampie kolejowej przy wyładunku i przenoszeniu materiałów budowlanych.

Tak Wiesław Kielar wspominał, jak jeden z najgorszych bandziorów kapo Leo Wietschorek, znęcał się podczas nauki śpiewu nad kolegą Adamem Beckerem :

„ In lager Auschwitz war ich zwar „ [ Byłem wprawdzie w obozie Auschwitz ] darłem się głośno, bo tyle umiałem, „ ojla, vija, ojla, rio „ tu chór potężniał, a Dziunio dawał sobie upust, przekręcając refren na: „ Skur-wy-sy-ny „ . Gdy Leo się zbliżał, śpiewał znowu poprawnie. Pokiereszowaną gębę rozdziawiał od ucha do ucha i strasznie fałszował, czym zwrócił uwagę na siebie. Leo rąbnął go z całej siły otwartym nadgarstkiem w podbródek. Dziunio zachwiał się na nogach, kłapnął głośno zębami, ale stał ( … ) Dziunio był przekorny. Dziunio chciał pokazać : Nowa seria. Dziunio zatacza, ale sto? ( … ) Butem w brzuch, Dziunio syczy, zwija się, z ust toczy mu się czerwona piana. Jeszcze jeden kopniak i Dziunio odrzucony pada na wznak.

Wiecznie porozbijany z pokiereszowaną twarzą, stale zwracał na siebie uwagę. Były chwile, podczas których bardzo podupadał, wyniszczał go ciężki durchwal? Zmuzułmaniał ostatecznie. „

Zmarł w listopadzie 1940 roku, w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz.

227 – Hronowski ( w obozie Baran ) Jerzy – uczeń

Poznajcie Jerzego Hronowskiego. Urodził się 2 kwietnia 1922 roku w Złoczowie. Syn oficera, harcerz, uczeń.
Został aresztowany i osadzony w miejscowym więzieniu w Tarnowie.14 czerwca 1940 roku przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków.

„ Miałem pecha, gdyż przy zeskakiwaniu otrzymałem uderzenie drągiem, a silnie wymierzony kopniak zmiażdżył mi mały palec u nogi – którego ból dawał mi się we znaki przez najbliższe parę tygodni. „

Jerzy Hronowski pod zmienionym nazwiskiem Baran, staje się od tamtej chwili numerem 227.
W 1941 roku zostaje zwolniony z KL Auschwitz. W 1943 roku powraca, tym razem do Brzezinki, otrzymując numer 138793. Przetrwał Marsz Śmierci. Następnie został przeniesiony do KL Sachsenhausen.
Przeżył.

289 – Hedorowicz Stanisław – uczeń, harcerz

Poznajcie Stanisława Hedorowicza. Urodził się 11 września 1918 roku w Jarosławiu. Był synem podoficera Wojska Polskiego. Uczęszczał do Szkoły Podstawowej im. ks. Piotra Skargi, a następnie do I Gimnazjum im. Józefa Piłsudskiego. Od pierwszej klasy czynny harcerz I Jarosławskiej Drużyny Harcerskiej im. J. Poniatowskiego. Gorący patriota, dobry Polak i uczeń. Prezes Sodalicji Mariańskiej, katolickiego stowarzyszenia świeckich, którego celem było łączenie życia chrześcijańskiego ze studiami. Zdał maturę i odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych Piechoty w Jarosławiu. Był uczestnikiem kampanii wrześniowej. Dostając się do niewoli ucieka i czynnie udziela się w konspiracji harcerskiej na stanowisku instruktora.

Aresztowany 7 maja 1940 roku wraz z przyjaciółmi, Wiesławem Kielarem, Romanem Trojanowskim i Zdzisławem Decowskim przez Franciszka Schmidta. Przy rewizji w kieszeni Staszka Hedorowicza zostaje znaleziony kalendarzyk wydany przez narodowców z wpisami o patriotycznej treści. Zostaje wyzywany od polskich świń i zasranych oficerów, którym zachciało się wojować o wolność zażydzonej i parszywej Polski. Staszek zalany krwią trzymał się dzielnie.

Uwięziony w Sądzie Grodzkim w Jarosławiu zostaje przewieziony do więzienia w Tarnowie. W przeddzień transportu wywołano z cel więźniów z przygotowanej wcześniej listy. Z tarnowskiego więzienia zostali przewiezieni samochodami ciężarowymi do budynku łaźni w celu dezynfekcji i kąpieli. O świcie następnego dnia przeprowadzono więźniów ulicami miasta, by wtłoczyć ich następnie do przygotowanych wcześniej wagonów.
14 czerwca 1940 roku Stanisław Hedorowicz zostaje przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Od tamtej chwili staje się numerem 289...

Od pierwszych dni pracuje jako salowy i pielęgniarz. Nieustannie pomaga chorym więźniom. Pracował na nowo powstałym bloku zakaźnym, który powstał z połączenia bloku chorych na gruźlicę. Przyjmował do pracy paru jarosławiaków , aresztowanych za przynależność do tajnej organizacji prowadzonej przez Jana Rogackiego, którego był prawą ręką i szefem sztabu. Gdy dowiedział się o Jego śmierci w obozie ciężko to przeżył, odmówiwszy nad Jego ciałem „ Wieczne odpoczywanie. „ Często w porę wypisywał na obóz kilku więźniów, chroniąc ich tym samym przed śmiercią.

Nawiązał ścisłą współpracę z Oświęcimskim Ruchem Oporu. Przenosił różne tajne materiały poza bramy obozu. Również dzięki niemu wiele cennych informacji o tym co dzieje się w obozie, dostało się w ręce aliantów. Przez pewien czas pracował z jarosławianinem Edwardem Ferencem w komandzie studniarzy, następnie przez dłuższy czas jako pielęgniarz bloku numer 11 przy tzw. karnej kompanii. Dużo widział i wiedział. Spotykał się z więźniami osadzonymi w celach śmierci, obserwował egzekucje... Ze względu na ten fakt Niemcy zdecydowali wyrokiem obozowego gestapo skazać go na śmierć. Wyrok wykonano najprawdopodobniej przez zastrzyk fenolu w serce, w 1944 roku - praktycznie pod koniec istnienia obozu...

534 – Jerzy Zbigniew Karabanik – uczeń liceum, harcerz

Poznajcie Jerzego Karabanika. Urodził się 8 sierpnia 1922 roku w Jarosławiu. Mieszkał przy ul. Klasztornej 26. Był uczniem I Liceum w Jarosławiu i należał do drużyny harcerskiej na terenie szkoły.

W maju 1940 roku zostaje aresztowany przez gestapo w czasie masowych aresztowań patriotycznej młodzieży Jarosławia. Aresztowań dokonano według wcześniej przygotowanej listy. Następnie wywieziono więźniów i osadzono w więzieniu w Tarnowie.

W przeddzień transportu wywołano z cel więźniów z przygotowanej wcześniej listy. Z tarnowskiego więzienia zostali przewiezieni samochodami ciężarowymi do budynku łaźni w celu dezynfekcji i kąpieli. O świcie następnego dnia przeprowadzono więźniów ulicami miasta, by wtłoczyć ich następnie do przygotowanych wcześniej wagonów.

14 czerwca 1940 roku Jerzy Karabanik zostaje przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Od tamtej chwili staje się numerem 534...
Wskutek ciężkich warunków obozowych jego młody organizm nie wytrzymuje.

Jerzy Karabanik zginął 7 lutego 1941 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Prochy nadesłane przez komendę obozu oświęcimskiego, zostały złożone przez rodziców na starym cmentarzu w Jarosławiu.

540 – Kazimierz Szumlakowski – uczeń gimnazjum

Poznajcie Kazimierza Szumlakowskiego. Urodził się 11 czerwca 1920 roku w Jarosławiu. Mieszkał przy ul. Badeniego 8. Był uczniem II Gimnazjum im. Augusta Witkowskiego, w którym zdał maturę w 1938 roku. Od pierwszych lat szkolnych udzielał się w II Jarosławskiej Drużynie Harcerskiej im. Andrzeja Małkowskiego. Przez dłuższy czas był zastępowym.

W okresie okupacji wraz z bratem Bolesławem, działał w organizacji konspiracyjnej Służba Zwycięstwu Polski. Pełnił tam funkcję łącznika. Przechowywał i gromadził broń na terenie Jarosławia.

7 maja 1940 roku zostaje aresztowany przez gestapo za sprawą wysługującego się Niemcom Franciszka Schmidta. Podczas przesłuchania brutalnie pobity i uwięziony w Jarosławskim więzieniu. Przewieziony i osadzony w więzieniu w Tarnowie.

W przeddzień transportu wywołano z cel więźniów z przygotowanej wcześniej listy. Z tarnowskiego więzienia zostali przewiezieni samochodami ciężarowymi do budynku łaźni w celu dezynfekcji i kąpieli. O świcie następnego dnia przeprowadzono więźniów ulicami miasta, by wtłoczyć ich następnie do przygotowanych wcześniej wagonów.

14 czerwca 1940 roku Kazimierz Szumlakowski zostaje przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Od tamtej chwili staje się numerem 540.

Wraz ze swoim bratem pracował w różnych komandach. Z powodu częstego bicie powoli tracił siły, ale nie załamywał się. We wrześniu 1940 roku przeniesiono go do więzienia w Przemyślu, a następnie do Dubiecka. Tam został poddany straszliwym torturom. Gestapowcy chcieli wymusić od niego tajniki organizacyjne i nazwiska osób działających w podziemiu. Kazimierz nie załamał się. Nie wydał nikogo i po bezowocnym przesłuchaniu i torturach, został przewieziony z powrotem do KL Auschwitz wiosną 1941 roku.

11 listopada 1941 roku został rozstrzelany, wraz z dużą grupą polskich partyzantów na bloku numer 11 pod ścianą śmierci. Była to pierwsza egzekucja dokonana przez strzał w tył głowy z broni małokalibrowej. Skazańcy byli rozebrani do naga. Każdy ze skrępowanymi z tyłu rękami był rozstrzeliwany pojedynczo. Przed egzekucją każdemu z więźniów wypisywano numer obozowy na piersiach. Rozstrzeliwał podoficer Gerhard Palitzsch, który niegdyś chwalił się że własnoręcznie rozstrzelał ponad 25.000 więźniów.

Pod Ścianą Śmierci rozstrzelano co najmniej kilka tysięcy Polaków... Początkowo krępowano im ręce przed egzekucją drutem kolczastym. Z czasem zaniechano tego procederu ze względu na niestawianie oporu i spokojne zachowanie wśród skazańców. Byli wyprowadzani nago i boso, bez względu na porę roku.

Kazimierz Szumlakowski przed egzekucją chciał zerwać więzy. Został uderzony i powalony na ziemię przez SS-mana. Zdołał jeszcze krzyknąć :
„ Niech żyje Polska! „

Z tym okrzykiem na ustach, ginęło pod Ścianą Straceń wielu z nich...

36 – Mieczysław Popkiewicz

Poznajcie Mieczysława Popkiewicza. Urodził się 13 września 1922 roku w Cieszanowie, w powiecie lubaczowskim.

Wyrósł i wychował się w Jarosławiu. Chował się w niełatwych warunkach materialnych i miał smutne dzieciństwo. Spokojny i zrównoważony nie sprawiał kłopotów jako dziecko. Posiadał starsze rodzeństwo - siostrę Marię i brata Stanisława. Uczęszczał do Szkoły Powszechnej im. Adama Mickiewicza, a następnie do czteroletniego I Państwowego Gimnazjum im. Józefa Piłsudskiego. W 1939 roku ukończył I klasę Liceum Ogólnokształcącego. Kończąc pierwszą klasę licealną, otrzymał propozycję dyrekcji szkoły starania się o stypendium państwowe na dalsze studia do Francji. Ze względu na ciężki stan zdrowia swojej matki, która zmarła w czerwcu 1939 roku, nie mógł się zdecydować na wyjazd za granicę.

Należał do zuchów, a potem do drużyny harcerskiej. Pełnił tam kolejno obowiązki kronikarza, zastępowego i sekretarza. W 1937 roku brał udział w obozie harcerskim w Rumunii. Członek Sodalicji Mariańskiej w 1938 roku wybrany jej sekretarzem. W ostatnim roku szkolnym prezes Koła Szkolnego Ligi Morskiej i Kolonialnej. W domu wychowany po katolicku i po polsku, w duchu bezinteresownej pracy dla Ojczyzny i społeczeństwa. Wpływ w domu i atmosfera wychowawcza zrobiły z niego pełnowartościowego Polaka. Corocznie wynagradzany za swoją pracę i wyniki w nauce.

Odbył kurs łączności przy 24 pułku artylerii lekkiej. Po wybuchu wojny zgłosił się natychmiast do pracy i wraz z innymi pełnił warty na dworcu kolejowym i przy mostach, nie schodząc z posterunku mimo bombardowania.

6 maja 1940 roku Franciszek Schmidt, gorliwie wysługujący się Niemcom wpadł z uzbrojoną żandarmerią do Szkoły Budowlanej, gdzie urządził łapankę. Następnie udali się do domów młodzieży jarosławskiej. Schmidt w domu Mieczysława, zastał jedynie ojca i jego chorego brata, któremu kazał się ubrać i zabrał go ze sobą. Odchodząc nakazał, aby Mietek zgłosił się do niego do sądu lub na gestapo. Nic nie podejrzewając po powrocie z miasta przyjął spokojnie wiadomość o rozkazie Schmidta i poszedł. Następnego dnia Staszek został zwolniony, a Mietek już nie wrócił. W chwili aresztowania miał 17 lat i niespełna 8 miesięcy. Co mogło być powodem aresztowania? Mietek nigdy nie zwierzał się z ewentualnej pracy konspiracyjnej – wspominał jego ojciec...

Mieczysław zostaje osadzony w więzieniu w Tarnowie. W przeddzień transportu wywołano z cel więźniów z przygotowanej wcześniej listy. Z tarnowskiego więzienia zostali przewiezieni samochodami ciężarowymi do budynku łaźni w celu dezynfekcji i kąpieli. O świcie następnego dnia przeprowadzono więźniów ulicami miasta, by wtłoczyć ich następnie do przygotowanych wcześniej wagonów.

14 czerwca 1940 roku Mieczysław Popkiewicz zostaje przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Od tamtej chwili staje się numerem 36...

Jak wspominał jego ojciec, syn przebywał kolejno w następujących blokach : 3, 5, 10, 22, 28a, 28, 20, 16 ( stwierdzam to na podstawie otrzymanych listów ). W korespondencji przebijała tęsknota za rodziną, miał nadzieję rychłego powrotu, troszczył się o nasze zdrowie, pytał czy mamy z czego żyć- czy wysłane paczki żywnościowe nie są z uszczerbkiem dla nas – pytał o kolegów i znajomych. W jednym liście wspominał, że jarosławiacy zebrani razem w święto Bożego Narodzenia ze łzami w oczach byli myślami przy swoim rodzinnym mieście. Z załączonego listu Hołubca wynika, że przeszedł syn trzy razy tyfus i groziło mu krematorium. Z upływem czasu tęsknota syna była coraz większa.

W liście z 12 grudnia 1943 roku pisze:

„ To są już czwarte święta Bożego Narodzenia z dala od was, ale mam nadzieję i wierzę, że Bóg pozwoli nam następne razem spędzić. Proszę Boga o ten dzień, jesteście jedynymi pozostałymi dla nas na świecie, dlatego miłość i tęsknota do was moja zwiększa się z dnia na dzień. „
W liście z drugiej połowy kwietnia 1944 roku pisze :

„ W tych niespokojnych czasach, gdy się cokolwiek stanie, to zawsze pamiętajcie o mojej bezgranicznej miłości do was i wdzięczności za wasze serce i troski o mnie. „

W liście z 14 maja 1944 roku napisał :

„ Te czasy, które obecnie przeżywam, pozostawiają niewątpliwie ślad w mym życiu. Nie wiem, czy się zepsułem czy polepszyłem. W każdym razie będę się starał iść prostą drogą w moim życiu i być wdzięcznym dla was za wasze serce i za wszystko, coście dla mnie uczynili. „

W obozie oświęcimskim przebywał do marca 1943 roku. W połowie tego miesiąca został przeniesiony do obozu koncentracyjnego Neuengamme – Hamburg i zarejestrowany jako numer 17954. Warunki zdrowotne – ze względu na malarię – były w tym obozie ciężkie. Syn po grypach zapadał na płuca. W Neuengamme – Hamburg pracował w szpitalu obozowym jako pielęgniarz przy doktorze ze Lwowa – Kozłowskim, który bardzo go lubił i leczył go w miarę swoich możliwości. Po dniach niepewności otrzymałem z Czerwonego Krzyża wiadomość o śmierci ( … ) .

W obozie Neuengamme 23 kwietnia 1945 roku załadowano ich do bydlęcych wagonów i wyładowano w Lubece. Więźniowie zostali umieszczeni na czterech statkach zakotwiczonych w Zatoce Lubeckiej. Niemcy nie zdejmując z nich swoich bander i celowo nie umieszczając oznaczeń Czerwonego Krzyża, dopuszczają się kolejnej zbrodni. Używając podstępu, chcą, by alianci sami zestrzelili statki do których zostali wepchnięci więźniowie. 3 maja, krótko po godzinie 14:00... lotnictwo alianckie widząc niemieckie bandery na statkach zatapia trzy z nich. Tylko jeden wywiesił białą flagę i zawinął wcześniej do portu. A reszta?

Jak wspomina więzień pierwszego transportu do KL Auschwitz, Jerzy Jaroch :

„ Więźniowie, którym udało się wydostać z kajut, starali się wpław lub trzymając się najprzeróżniejszych przedmiotów dostać do brzegu. Nie wszystkim się to udało. Na brzegu członkowie SS i kadeci ze szkoły okrętów podwodnych strzelali do wychodzących z wody. W tej zbrodni brali udział również cywilni mieszkańcy Neustadt. Spośród 7 tysięcy niewinnych ludzi, uratowało się zaledwie 800...

Mieczysław Popkiewicz zginął na statku „ Thielbeck „.

Na starym cmentarzu w Jarosławiu znajduje się rodzinny grobowiec Popkiewiczów. Widnieje tam tabliczka Ś.P. Mieczysława Popkiewicza, a na niej napis :

„ Zginął na podminowanym okręcie koło Lubeki w dniu 3.5.1945. Ciało spoczęło na dnie morza. Niech Mu fale Bałtyku niosą wieść o Polsce. „

432 – Kołodziej Marian – uczeń gimnazjum

Poznajcie Mariana Kołodzieja. Urodził się w miejscowości Raszków. Gdy wybuchła wojna miał 18 lat. Był uczniem gimnazjum. Przed wojną działał w harcerstwie. Po klęsce wrześniowej chciał razem z kolegami przedostać się do tworzącej się Armii Polskiej we Francji. Włączył się w działalność Związku Walki Zbrojnej.

14 maja 1940 roku zostaje aresztowany przez gestapo w Krakowie. Osadzony w więzieniu na Montelupich zostaje przewieziony do Tarnowa i osadzony w tamtejszym więzieniu.

W przeddzień transportu wywołano z cel więźniów z przygotowanej wcześniej listy. Z tarnowskiego więzienia zostali przewiezieni samochodami ciężarowymi do budynku łaźni w celu dezynfekcji i kąpieli. O świcie następnego dnia przeprowadzono więźniów ulicami miasta, by wtłoczyć ich następnie do przygotowanych wcześniej wagonów.

14 czerwca 1940 roku Marian Kołodziej zostaje przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Od tamtej chwili stał się numerem 432...

W obozie był zatrudniony w różnych komandach. Z Wasserkommando schorowanego przeniesiono go do podobozu Blechhammer w Świętochłowicach. Tam potajemnie kopiował plany fabryk przemysłu zbrojeniowego dla ruchu oporu. Za tę działalność został skazany na karę śmierci. Deportowany ponownie do KL Auschwitz został osadzony w bunkrze bloku 11.
W KL Auschwitz udało mu się przetrwać do końca 1944 roku. W czasie ewakuacji został przeniesiony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, a następnie do Buchenwaldu. W lutym 1945 roku wywieziony do KL Mauthausen. Zostaje wyzwolony 6 maja 1945 roku przez 3 Armię Generała Pattona.
Po powrocie do Polski rozpoczyna studia na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na wydziale malarstwa w pracowni prof. Frycza. Studia ukończył 1950 roku ze specjalizacją scenografii. Pracę podjął w Gdańsku w teatrze „ Wybrzeże „ w charakterze scenografa.
Był twórcą ołtarzy papieskich w 1987 roku na Zaspie w Gdańsku i w 1999 roku w Sopocie. W 1997 roku został Honorowym Obywatelem Miasta Gdańsk.

W 1992 roku dostał wylewu krwi do mózgu i został częściowo sparaliżowany. To właśnie wtedy, po prawie 50 latach milczenia powrócił do wspomnień z lat spędzonych w obozach koncentracyjnych. Stworzył cykl prac, które nazwał „ Klisze Pamięci. Labirynty. „ Nawiązywał w nich do osobistych przeżyć obozowych.

„Czyn numeru 16 670 ocalił człowieczeństwo numerowi 432” ...
...tymi słowami Marian Kołodziej opisał ofiarę ojca Maksymiliana Kolbego.

Od stycznia 1998 r. wystawa Mariana Kołodzieja „Klisze pamięci. Labirynty” znajduje się w dolnej kondygnacji kościoła Matki Bożej Niepokalanej w Harmężach koło Oświęcimia.

„ Nie ma we mnie nienawiści do oprawców. Mam jednak poczucie, że lekcja pod nazwą "Auschwitz" przepadła dla ludzkości. Po Auschwitz miało być inaczej, po 11 września miało być inaczej! Ciągle ma być inaczej. A ja - człowiek teatru - doczekałem się tego, że w teatrze w Moskwie zagazowano ludzi. Chciałbym odejść z tego świata z jakąś nadzieją. A wciąż jej nie mam... „

Marian Kołodziej zmarł 13 października 2009 roku w wieku 88 lat. Został pochowany w podziemiach kościoła franciszkanów w Harmężach.

598 – Karol Cebula – student prawa

Poznajcie Karola Cebulę. Urodził się 16 czerwca 1914 roku w Myślenicach. Student prawa, hufcowy ZHP w Zakopanem.
Aresztowany przez przez gestapo trafia do więzienia w Palace – katowni Podhala w Zakopanem. Po brutalnym śledztwie i torturach zostaje przewieziony do Tarnowa, gdzie zostaje osadzony w więzieniu.

W przeddzień transportu wywołano z cel więźniów z przygotowanej wcześniej listy. Z tarnowskiego więzienia zostali przewiezieni samochodami ciężarowymi do budynku łaźni w celu dezynfekcji i kąpieli. O świcie następnego dnia przeprowadzono więźniów ulicami miasta, by wtłoczyć ich następnie do przygotowanych wcześniej wagonów.

14 czerwca 1940 roku Karol Cebula zostaje przywieziony do KL Auschwitz w I transporcie Polaków. Od tamtej chwili stał się numerem 598...

W 1941 roku zostaje przeniesiony do KL Dachau. Przeżył piekło niemieckich obozów koncentracyjnych.

Materiały zostały zebrane w ramach prac zespołu Projektu 14 czerwca 2020. http://14czerwca.pl email: kontakt@14czerwca.pl

Powyższe teksty powstały na bazie źródeł, do których zdołaliśmy dotrzeć. Chcemy je zweryfikować, a także pozyskać wszelkie inne informacje i materiały (dokumenty, fotografie, zachowane wspomnienia i relacje, wywiady i artykuły prasowe lub większe publikacje, itp.) o każdej z postaci uczestników pierwszych transportów do KL Auschwitz oraz innych polskich więźniach tego obozu; zarówno o ich losach przed i w trakcie pobytu w obozie, jak i o późniejszych losach tych, którzy przeżyli. Wszystkie osoby i instytucje, które mogą nam pomóc, prosimy o kontakt: projekt@pierwszenumery.pl

Czuwaj! 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer

--> POBIERZ WYDANIE CYFROWE


Skorzystaj z poniższego linku aby dowiedzieć się gdzie możesz kupić "Tygodnik Solidarność" w wersji papierowej:
https://www.poczyta.pl/tygodnik-solidarnosc-nr-102020,1517,czasopismo.html

Związek
więcej
Wideo Adam Andruszkiewicz [K'15]: Głosowałem w obronie ministra Macierewicza i już tłumaczę dlaczego
Blogi
avatar
Dariusz
Łaszyca

Dariusz Łaszyca: #Kidawa2020 topi Platformę Obywatelską
Wystawienie kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na urząd prezydenta RP rychło doprowadzi do klęski partii która ją wystawiła. Skompromitowana kandydatka ma już niewiele ponad 15 % społecznego poparcia.
avatar
Waldemar
Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz: Wrocław bez Kornela, kraj bez Obywatelskiej
Dziś mija dokładnie pół roku od śmierci Kornela Morawieckiego, pomysłodawcy, inicjatora i współzałożyciela Solidarności Walczącej.
avatar
Jerzy
Bukowski

Do czego jest potrzebna polska opozycja?
Wyłącznie do darcia z niej łacha, ponieważ takich durniów ze świecą szukać.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.