Seaman: Wiosenna ściema deregulacyjna

O czym musisz wiedzieć?
- Donald Tusk podejmował próbę przeprowadzenia deregulacji już w trakcie pierwszych rządów w latach 2007-2014.
- Komisja Nadzwyczajna "Przyjazne Państwo" pod kierownictwem Janusza Palikota miała ograniczyć biurokrację.
- Nikt nie spodziewał się konkretnych rezultatów zapowiadanej na początku 2025 roku deregulacji.
Deregulacja to jeden z ulubionych bajerów Donalda Tuska - deregulował już za pierwszych swoich rządów, i także z beznadziejnym skutkiem, bo też ani on sam, ani jego "deregulatorzy" nie stawiali sobie skuteczności za cel. Chodziło wówczas (i chodzi teraz) wyłącznie o lans, PR, wizerunek rządu, ewentualnie przykrycie nieudolności i przekrętów władzy.
- Nie żyje DJ Hazel. Przyczyna zgonu badana przez policję
- Ważny komunikat dla mieszkańców Wrocławia
- TV Republika: Adam Bodnar zataił w oświadczeniu majątkowym mieszkanie w Warszawie
- Atak na Uniwersytecie Warszawskim. Nowe informacje ws. zabójcy
- Dlaczego Rafał Trzaskowski traci?
- Czarny dym z Kaplicy Sykstyńskiej. Kardynałowie nie wybrali papieża
- Nowa debata prezydencka w TV Republika. Pytania będzie zadawał Rafał Brzoska
- Adam Bodnar zataił w oświadczeniu majątkowym mieszkanie w Warszawie? Minister zaprzecza
- Jest decyzja ukraińskiego parlamentu dot. umowy z USA ws. minerałów
Przyjaciele Skarbu Państwa
Sławetna Komisja Nadzwyczajna "Przyjazne Państwo" pod kierownictwem niesławnej pamięci Janusza Palikota miała ograniczać biurokrację, lecz znacznie lepiej spisywała się jako ośrodek nielegalnego lobbingu. W końcu stała się idealnym celem dla ówczesnej opozycji i pośmiewiskiem. Losy poronionego pomysłu Palikota chyba już ostatecznie przypieczętował premier Donald Tusk, powołując pełnomocnika rządu ds. walki z biurokracją. To kolejny urząd do walki z biurokracją, który powstał w głowie Tuska i skończył w tej głowie, czyli na niczym i z niczym.
Jesienna ściema legislacyjna
Z kolei hucznie zapowiedziana przez Tuska we wrześniu 2010 roku "jesienna ofensywa legislacyjna" to miała być nawała ustaw, zawierająca również pakiet deregulacyjny. W rządowych ławach parlamentu zapanował histeryczny entuzjazm, buńczucznie deklarowano nie jakieś tam tuzinkowe uchwalanie ustaw, lecz ich forsowanie. Czyli prawdziwa nawałnica legislacyjna połączona z burzą mózgów. Premier mobilizował posłów, zapowiadając, że na czas ofensywy przeniesie się do swojego gabinetu w Sejmie, nie będzie urzędował w KPRM. Zadeklarował także kilkadziesiąt ustaw do końca roku. Potęgowano napięcie, które sięgało zenitu. Naród wręcz drżał w gorączce nadziei. Tymczasem po kilku miesiącach premier oznajmił, iż nie ma sensu produkować ustaw, bo te i tak przepadają w sejmowych czeluściach, więc trzeba było zrezygnować z ofensywy, nie wspominając już o deregulacji. A i w gabinecie sejmowym premier miejsca nie zagrzał.
Deregulacja masywna
Natomiast obecna deregulacja została proklamowana przez Tuska całkowicie na zasadzie odgrzewanego kotleta, przy czym premier nie zrezygnował z przyrodzonej tromtadracji, zapowiadając, że będzie to "pierwszy, masywny pakiet dotyczący deregulacji". Przymiotnik "masywny" jest także ulubionym słówkiem Tuska, w styczniu oznajmiał w PE, że nastąpiły pewne "masywne zmiany", które wzmacniają poczucie niepewności. Zaraz potem, bo w lutym tego roku, przewidywał "masywne" decyzje w sprawie bezpieczeństwa UE; w ubiegłym roku zapowiadał, że czeka nas bardzo "masywna zmiana" w ambasadach. Tym razem masywność pakietu deregulacyjnego okazała się raczej krucha niż masywna, bo nagle, po dwóch dniach od zapowiedzi, odwołano konferencję mającą zaprezentować ów masywny pakiet...z powodu braku projektu!
Obiecanki cacanki, a głupiemu radość
Zero zdziwienia, nikt poważny (może z wyjątkiem Rafała Brzoski) nie spodziewał się konkretnych rezultatów zapowiadanej deregulacji przez patologicznego blagiera, który polityczną karierę zbudował na kłamstwie. Natomiast wszyscy (z powyższymi wyjątkami) wiedzieli, że to zabieg czysto PR-owy. Podobnie jest z tak zwaną repolonizacją gospodarki, rynku i czegoś tam jeszcze, którą także Tusk ma zamiar upozorować. Pomyślcie tylko sobie, przecież to absurd: gość, o którym nawet "Gazeta Wyborcza" pisała, że nigdy reformatorem nie był i już nie będzie, a zarazem szef rządu, który wyprzedawał udziały 950 spółek Skarbu Państwa obcemu kapitałowi, teraz ogłasza wielką odnowę gospodarki narodowej!
Problem z repolonizacją osobistą
Natomiast absolutnie nie zgadzam się z postulatem wyrażanym tu i ówdzie, że repolonizację Tusk powinien zacząć od siebie. On nie może tego zrobić z powodów obiektywnych, skoro w wieku 30 lat był już przekonany, że polskość to nienormalność. W tej kwestii on po prostu nie ma do czego wracać...
Komentarze
Szydło podjęła kroki przeciw Tuskowi. Sprawa trafiła do Parlamentu Europejskiego
Kaczyński reaguje na wpis Tuska. „Niestety, nic nie idzie ku dobremu”
Zagadkowy wpis Tuska. "Idzie ku dobremu"
Tusk zwrócił się do Nawrockiego. "Spotkanie w cztery oczy"

Zakończyło się posiedzenie RBN. Przydacz ostrzega Tuska




