Rafał Woś: Czas utwierdzania wpływów

Opisała kumoterstwo, niszczenie konkurencji, zblatowanie z możnymi, konformizm, uwłaszczenie na dobru wspólnym oraz histerię, która towarzyszy każdej próbie powiedzenia mafii: "Posuńcie się trochę na tej ławeczce splendoru i statusu".. Nieważne, czy mniej czy bardziej kulturalna. Oczywiście bohaterowie opowieści nie byli zachwyceni. Poprzysięgli Monice zemstę i rozpoczęli nagonkę. Działo się to na długo, zanim te mechanizmy wyciszania krytyki stały się znane pod nazwą "cancelu".
"Mafia bardzo kulturalna"
Po dziesięciu latach wracamy w "Tygodniku Solidarność" do tematu także po to, by odkryć, że dawna "mafia bardzo kulturalna" wraca właśnie na pełnej petardzie. Ci sami ludzie obejmują dziś (ponownie) stery państwowych galerii, muzeów i ministerialne gabinety. Znowu dostali też to, co najważniejsze - klucze do skarbczyków państwowych instytucji kultury. Nie wahają się ich używać. Byle tylko utwierdzić swoją uprzywilejowaną pozycję w systemie.
Ale przecież to nie tylko o świat sztuki tu chodzi. Przed nami leży opisany mechanizm nawet uniwersalny. Przecież same mafie (mniej lub bardziej kulturalne) odtwarzają się dziś na naszych oczach w innych miejscach systemu. W spółkach skarbu, w biznesie, w mediach publicznych albo w sowicie wspieranej przez państwo sztuce filmowej. Przekonane o swojej wyjątkowości elity III RP wracają z przymusowej banicji w czasach PiS, gdy tak wielu z nich musiało (afront to niebywały) obyć się bez publicznych stanowisk, pieniędzy od państwa, a nawet (o zgrozo!) szukać na siebie pomysłu na tzw. rynku.
Desperacka próba wykończenia medialnej konkurencji
Teraz jednak dość tego. Z ich perspektywy znów jest tak, jak trzeba. Elicie zwrócono władzę i status, które jej się - po prostu - należą. W takich warunkach mogą wreszcie powrócić do przerwanego w 2015 roku scenariusza sukcesji i kooptacji potencjalnych następców. Ale tak, by im samym krzywda się nie stała i żeby ich nikt nigdy na boczny tor - Boże, uchowaj - nie odstawił.
Dziwią Was najnowsze podchody elit politycznych i opiniotwórczych pod wprowadzenie "kontroli treści w internecie"? Albo groźby pod adresem największej opozycyjnej stacji telewizyjnej w Polsce, że się im "odbierze koncesję"? Przecież to nic innego jak desperacka próba wykończenia medialnej konkurencji i utwierdzenia swojego panowania na wieki wieków. A aresztowanie pieniędzy budżetowych największej partii polskiej opozycji pod jakimiś wziętymi z księżyca zarzutami? To ten sam mechanizm utrwalania wpływu, tyle że na polu politycznym.
Gdzie tylko okiem sięgnąć, tam mafie próbują gruntować swoje panowanie i własne strefy wpływów. A mafia to mafia. Nieważne, czy mniej czy bardziej kulturalna.
[Felieton pochodzi z Tygodnika Solidarność 03/2025]
Tȟašúŋke Witkó: Sanacja elit

Rosemann: Kebab a sprawa polska

Monika Małkowska: Sztuka w dobie ekocidu

Piotr Skwieciński: Nazistowskie państwo polskie

Monika Małkowska: Wrocławskie alternatywy
