Zakłady Chemiczne „Police”. Rosyjskie nawozy, unijna bierność, polskie problemy

Miliardowa strata finansowa, wysokie ceny gazu, rosnący import nawozów ze Wschodu, wysokie koszty uprawnień do emisji CO2 – tak wygląda rzeczywistość, z którą muszą mierzyć się polskie Zakłady Chemiczne „Police”. Związkowcy apelują o wprowadzenie ceł na rosyjskie i białoruskie nawozy, ale Bruksela wciąż się waha.
Pikieta pracowników Zakładów Chemicznych
Pikieta pracowników Zakładów Chemicznych "Police" / fot. Dariusz Malinowski

Działające od ponad 50 lat Zakłady Chemiczne „Police” z Grupy Azoty to największy producent mineralnych nawozów wieloskładnikowych w Polsce i zarazem największy polski eksporter nawozów, pigmentów i chemikaliów.

Wizytówką polskiej firmy jest mocznik, czyli najbardziej bezpieczny dla roślin nawóz azotowy, a także jedyna w Polsce instalacja do produkcji pigmentu bieli tytanowej. „Police” dostarczają na rynek także amoniak, kwas fosforowy i siarkowy, siarczan żelaza potrzebny do redukcji chromu przy produkcji cementu oraz inne produkty w segmencie nawozów ogrodniczych.

„Police” to strategiczny zakład z punktu widzenia bezpieczeństwa żywnościowego Polski, dlatego problemy, z którymi boryka się spółka, powinny budzić niepokój na szczytach władzy.

Związkowcy protestują

Zakłady Chemiczne „Police” to jeden z największych pracodawców w regionie. W przedsiębiorstwie pracuje dwa tysiące pracowników, a wraz ze spółkami zależnymi liczba ta wzrasta do trzech tysięcy. Ludzie obawiają się utraty miejsc pracy w związku z trudną sytuacją finansową przedsiębiorstwa. Ubiegły rok „Police” zakończyły z ponad miliardową stratą.

Gdzie tkwi przyczyna? Największy problem stanowi niekontrolowany napływ nawozów z Rosji i Białorusi oraz wysokie ceny gazu niezbędne do produkcji nawozów.

Prezes Grupy Azoty Zakłady Chemiczne „Police” Andrzej Dawidowski podkreślał, że firma nie ma zamiaru przeprowadzać zwolnień grupowych, ale takie deklaracje nie przekonują wszystkich pracowników. W całej Grupie Azoty planowane jest bowiem wyłączenie 22 instalacji produkcyjnych, a w ostatnim czasie odeszło z pracy – dobrowolnie bądź na emeryturę – 300 osób.

– Ja wierzę panu prezesowi, że zwolnień grupowych nie będzie, bo ludzie po prostu sami odejdą ze względu na niskie zarobki. W ciągu kilku miesięcy straciliśmy trzystu doświadczonych pracowników – w przeważającej mierze ludzi w wieku emerytalnym i przedemerytalnym. Nie przedłużono też umów na czas określony dla młodych pracowników – powiedział nam Andrzej Malicki, przewodniczący „S” w Zakładach Chemicznych „Police”.

Z tych powodów blisko 500 związkowców ze wszystkich central związkowych protestowało 20 listopada w Szczecinie. Demonstranci zgromadzili się przy Nabrzeżu Oko na ul. Dębogórskiej, gdzie znajduje się siedziba firmy importującej nawozy ze Wschodu.
W proteście wspierali ich koledzy i koleżanki z innych zakładów pracy.

Związkowcy zwracali uwagę na pogarszające się warunki pracy w „Policach”, takie jak zawieszenie części świadczeń i przywilejów. Ich zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzanie ceł na rosyjskie i białoruskie nawozy.

Swoje niezadowolenie i postulaty wyrazili na transparentach z hasłami: „Żądamy zamknięcia granic dla nawozów spoza UE”, „Zielony Ład katem Grupy Azoty”, „Polski chleb z polskiego zboża. Polskie zboże z polskich nawozów”, „Restrukturyzacją zatrudnienia nie uratujemy polskiego przemysłu chemicznego” czy „Nawóz rosyjski sprowadzacie i nam pracę zabieracie”.

Import ze Wschodu

To, jak duża jest skala problemu, pokazują dane GUS. Po siedmiu miesiącach tego roku import nawozów z Rosji do Polski wyniósł ponad 721 tys. ton. To niemal trzykrotny wzrost w porównaniu do ubiegłego roku. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku Białorusi – tutaj import wzrósł z 13 tys. do 185 tys. ton.

Druga sprawa to ceny surowców. Do produkcji nawozów potrzebny jest gaz ziemny, a jego ceny w ostatnich latach drastycznie wzrosły. Rosyjskie i białoruskie nawozy mają zatem przewagę cenową. Rosja posiada ponad 30 fabryk produkujących nawozy i własne zasoby taniego gazu, zresztą największe na świecie. Co więcej, te państwa nie są objęte mechanizmem ETS i nie muszą uiszczać opłat za emisję CO2, które obowiązują w UE. To kolejna przewaga Wschodu nad Zachodem.

Ponadto Rosja i Białoruś mogą również stosować dumping cenowy, aby zdominować europejski rynek i uzależnić unijne państwa od importu nawozów ze Wschodu. Grupa Azoty informowała, że już teraz zaobserwowała celowe zaniżanie ceny importowanych nawozów.
Całkiem niedawno, 20 listopada, Polska wraz z państwami bałtyckimi wystąpiła z wnioskiem do Komisji Europejskiej o wprowadzenie ceł na import nawozów z Rosji i Białorusi.

– Nawozy, zwłaszcza zawierające fosfor, potas i wodór, są kluczowe dla europejskiego sektora rolniczego, ponieważ zapewniają wysoką produkcję i stabilność upraw. Ale uzależnienie UE od importu tych towarów, zwłaszcza z Rosji i Białorusi, naraża Unię na niepewność dostaw, co może zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu w regionie – napisali w piśmie do wiceprzewodniczącego KE Valdisa Dombrovskisa ministrowie Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.

Według Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego od momentu agresji Putina na Ukrainę unijne państwa zaimportowały z Rosji nawozy warte 4,67 mld euro.

Z informacji medialnych wynika, że Polska chciałaby, aby cła na nawozy ze Wschodu wyniosły mniej więcej 30–40 procent.
Związkowcy z Solidarności z zadowoleniem przyjęli te doniesienia, ale nadal pozostają sceptyczni. Wskazują na przewlekłość postępowań unijnych i nie mają pewności, kiedy zapadną ostateczne decyzje.

Czy ratunkiem dla odchodzących pracowników może być nowa inwestycja zwiększająca produkcję propylenu oraz polipropylenu?

„Polimery Police”

Zakłady Chemiczne „Police” zadebiutowały na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych w 2005 roku, a kilka lat później, w 2011 roku, weszły w skład największej polskiej grupy chemicznej – Grupy Azoty.

Obecnie państwowy gigant realizuje strategiczną inwestycję w przemyśle chemicznym pod nazwą Polimery Police. Chodzi o budowę zintegrowanego kompleksu chemicznego z dwoma instalacjami do produkcji propylenu i polipropylenu.

Do produkcji tych dwóch związków chemicznych wykorzystane zostaną technologie, które pozwolą zmniejszyć zużycie energii i surowców: technologia C3 Oleflex firmy UOP (propylen) oraz technologia UNIPOL firmy Grace (polipropylen).

Zakład Grupa Azoty Polyolefins ma w ciągu roku produkować 429 tys. ton propylenu oraz 437 tys. ton polipropylenu – powszechnego i przyjaznego środowisku tworzywa sztucznego. Do 23 października Grupa Azoty Polyolefins wyprodukowała już łącznie 200 tys. ton polipropylenu.

W skład kompleksu chemicznego wchodzi infrastruktura logistyczna z 60 silosami magazynowymi, instalacje pomocnicze i Morski Terminal Gazowy z trzema zbiornikami, do których dostarczane są kluczowe surowce: propan i etylen.

W czerwcu tego roku prezes Zakładów Chemicznych „Police” poinformował, że Polimery Police produkują na 70 procent swoich zdolności, jeśli chodzi o polipropylen, a pełną moc osiągną pod koniec 2024 roku. Zakłady są w fazie rozruchu, na etapie testów produkcyjnych.

Czy Polimery mogą być ostatnią deską ratunku dla odchodzących pracowników?

– Mówiłem już poprzedniemu prezesowi, że jeżeli mamy zbyt duże zatrudnienie w polickich zakładach, to można tych ludzi przerzucić do Polimerów. Niestety tam przeszła tylko mała grupa ludzi. Na ten moment Polimery Police mają już niemal pełne zatrudnienie, więc to nas nie ratuje – stwierdził przewodniczący Andrzej Malicki.

Sankcje, cła, Zielony Ład

Sprawa polskich Zakładów Chemicznych „Police” ukazuje wiele absurdów współczesnej polityki. Z jednej strony strategiczny sektor gospodarki obciążony jest kosztami uprawnień do emisji CO2 w ramach unijnego systemu ETS.

A z drugiej strony Unia Europejska dopuszcza na swój rynek wewnętrzny rosyjskie i białoruskie nawozy, które nie spełniają wymogów klimatycznych. I to pomimo 14 pakietów sankcji, które miały zdusić putinowską gospodarkę i odciąć paliwo dla rosyjskiej machiny wojennej. Czy to nie absurd?

CZYTAJ TAKŻE:

"Cięta riposta" Zembaczyńskiego pod adresem Mazurka i Stanowskiego. Nagranie hitem w sieci

Komosa przedstawił "propozycje pojednawcze" Jarosławowi Kaczyńskiemu

Daniel Obajtek do pracowników Zakładów Azotowych Puławy: Powiem brutalną prawdę


 

POLECANE
J.D. Vance: Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie z ostatniej chwili
J.D. Vance: Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie

To nie jest tak, że nie szanujemy naszych sojuszników, lecz Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie - powiedział we wtorek w telewizji Fox News wiceprezydent USA J.D. Vance. Pochwalił sobotnie przemówienie sekretarza stanu USA Marco Rubio na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

Ostry spór po odejściu z Kanału Zero. Stanowski nazwał Wolskiego „dezerterem” z ostatniej chwili
Ostry spór po odejściu z Kanału Zero. Stanowski nazwał Wolskiego „dezerterem”

Między twórcą Kanału Zero Krzysztofem Stanowskim a zajmującym się wojskowością youtuberem Jarosławem Wolskim wybuchł konflikt po odejściu Wolskiego z projektu. Stanowski określił go jako „dezertera”.

Prof. Boštjan Marko Turk: Zanikają sprzeczności pomiędzy wiarą a nauką. Wszechświat wydaje się dostrojony do życia tylko u nas
Prof. Boštjan Marko Turk: Zanikają sprzeczności pomiędzy wiarą a nauką. Wszechświat wydaje się dostrojony do życia

Ludzkość przekracza dziś próg nowej epoki, bez wątpienia najbardziej decydującej od czasów rewolucji przemysłowej. O ile ta ostatnia oznaczała przede wszystkim zerwanie natury technologicznej — przemianę, którą sztuczna inteligencja dziś przedłuża i intensyfikuje — o tyle to, co obecnie się wyłania, wykracza daleko poza sam obszar narzędzi i maszyn: chodzi o radykalne transformacje, dotykające samej istoty istnienia.

Tragiczny wypadek w Alpach. Nie żyje narciarz z Polski z ostatniej chwili
Tragiczny wypadek w Alpach. Nie żyje narciarz z Polski

Trzy osoby, w tym Polak i Brytyjczyk polskiego pochodzenia, zginęły we wtorek w lawinach we francuskich Alpach - poinformowała miejscowa prokuratura. Dwaj narciarze zginęli, gdy zjeżdżali poza wyznaczonymi trasami w departamencie Alpy Wysokie, a jeden turysta został porwany przez lawinę w Sabaudii.

Kucharz Putina wiecznie żywy. Nowe zadania wagnerowców - sabotaż w Europie tylko u nas
Kucharz Putina wiecznie żywy. Nowe zadania wagnerowców - sabotaż w Europie

Według danych zachodnich służb wywiadowczych, zasoby rekrutacyjne dawnej Grupy Wagnera pozostałe po czasach Prigożyna, zostały przeniesione na obszar Europy. Kiedyś werbowali najemników na wojnę z Ukrainą i na misje wojskowe w Afryce czy na Bliskim Wschodzie, teraz dostali nowe zadanie. Jak ustalił „Financial Times”, chodzi o „rekrutowanie osób w trudnej sytuacji ekonomicznej z Europy do popełniania przestępstw w krajach NATO”. Byli wagnerowcy są też wykorzystywania na innych frontach walki Rosji z Zachodem, w mniej lub bardziej bezpośredni sposób.

Burza w Polsce 2050. Wiceszef MON opuszcza partię z ostatniej chwili
Burza w Polsce 2050. Wiceszef MON opuszcza partię

Jestem wierny obietnicom z 2023 r. Niestety po odejściu Polski 2050 od wartości, które głosiliśmy w Trzeciej Drodze, nie jestem w stanie ich wypełniać - napisał na X wiceszef MON Paweł Zalewski. Zapowiedział, że „pozostanie niezrzeszonym”.

Radni odwołali starostę z KO w Karkonoszach. W tle śledztwo ws... sfałszowanej matury polityka z ostatniej chwili
Radni odwołali starostę z KO w Karkonoszach. W tle śledztwo ws... sfałszowanej matury polityka

Mirosław Górecki (KO) został nowym starostą karkonoskim. Decyzję w tej sprawie podjęli radni powiatu we wtorek. Wcześniej odwołali z tej funkcji Krzysztofa Wiśniewskiego (KO). Powodem była utrata zaufania po podejrzeniach, że posługuje się sfałszowanym świadectwem dojrzałości.

Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego

W styczniu 2026 lotnisko Rzeszów-Jasionka obsłużyło 69 543 pasażerów. To wzrost rok do roku – podkreślono w komunikacie Rzeszów Airport i przypomniano, że lotnisko zakończyło rok 2025 z najlepszym wynikiem w swojej historii.

Incydent na kolei w Puławach. Są nowe informacje z ostatniej chwili
Incydent na kolei w Puławach. Są nowe informacje

Prokuratura Okręgowa w Lublinie prowadzi postępowanie w sprawie Mołdawianina zatrzymanego na stacji kolejowej w Puławach po tym, jak uruchomił hamulec ręczny w trzech wagonach pociągu towarowego. Mężczyzna miał przy sobie m.in. telefony komórkowe, sprzęt elektroniczny i karty SIM.

Spada liczba euroentuzjastów. Nowy sondaż o nastrojach Polaków wobec UE z ostatniej chwili
Spada liczba euroentuzjastów. Nowy sondaż o nastrojach Polaków wobec UE

Poparcie dla członkostwa w Unii Europejskiej pozostaje w Polsce wysokie, ale najnowszy sondaż pokazuje wyraźną zmianę nastrojów. Ubywa osób chcących pogłębiania integracji, a rośnie grupa zwolenników silniejszej roli państw narodowych.

REKLAMA

Zakłady Chemiczne „Police”. Rosyjskie nawozy, unijna bierność, polskie problemy

Miliardowa strata finansowa, wysokie ceny gazu, rosnący import nawozów ze Wschodu, wysokie koszty uprawnień do emisji CO2 – tak wygląda rzeczywistość, z którą muszą mierzyć się polskie Zakłady Chemiczne „Police”. Związkowcy apelują o wprowadzenie ceł na rosyjskie i białoruskie nawozy, ale Bruksela wciąż się waha.
Pikieta pracowników Zakładów Chemicznych
Pikieta pracowników Zakładów Chemicznych "Police" / fot. Dariusz Malinowski

Działające od ponad 50 lat Zakłady Chemiczne „Police” z Grupy Azoty to największy producent mineralnych nawozów wieloskładnikowych w Polsce i zarazem największy polski eksporter nawozów, pigmentów i chemikaliów.

Wizytówką polskiej firmy jest mocznik, czyli najbardziej bezpieczny dla roślin nawóz azotowy, a także jedyna w Polsce instalacja do produkcji pigmentu bieli tytanowej. „Police” dostarczają na rynek także amoniak, kwas fosforowy i siarkowy, siarczan żelaza potrzebny do redukcji chromu przy produkcji cementu oraz inne produkty w segmencie nawozów ogrodniczych.

„Police” to strategiczny zakład z punktu widzenia bezpieczeństwa żywnościowego Polski, dlatego problemy, z którymi boryka się spółka, powinny budzić niepokój na szczytach władzy.

Związkowcy protestują

Zakłady Chemiczne „Police” to jeden z największych pracodawców w regionie. W przedsiębiorstwie pracuje dwa tysiące pracowników, a wraz ze spółkami zależnymi liczba ta wzrasta do trzech tysięcy. Ludzie obawiają się utraty miejsc pracy w związku z trudną sytuacją finansową przedsiębiorstwa. Ubiegły rok „Police” zakończyły z ponad miliardową stratą.

Gdzie tkwi przyczyna? Największy problem stanowi niekontrolowany napływ nawozów z Rosji i Białorusi oraz wysokie ceny gazu niezbędne do produkcji nawozów.

Prezes Grupy Azoty Zakłady Chemiczne „Police” Andrzej Dawidowski podkreślał, że firma nie ma zamiaru przeprowadzać zwolnień grupowych, ale takie deklaracje nie przekonują wszystkich pracowników. W całej Grupie Azoty planowane jest bowiem wyłączenie 22 instalacji produkcyjnych, a w ostatnim czasie odeszło z pracy – dobrowolnie bądź na emeryturę – 300 osób.

– Ja wierzę panu prezesowi, że zwolnień grupowych nie będzie, bo ludzie po prostu sami odejdą ze względu na niskie zarobki. W ciągu kilku miesięcy straciliśmy trzystu doświadczonych pracowników – w przeważającej mierze ludzi w wieku emerytalnym i przedemerytalnym. Nie przedłużono też umów na czas określony dla młodych pracowników – powiedział nam Andrzej Malicki, przewodniczący „S” w Zakładach Chemicznych „Police”.

Z tych powodów blisko 500 związkowców ze wszystkich central związkowych protestowało 20 listopada w Szczecinie. Demonstranci zgromadzili się przy Nabrzeżu Oko na ul. Dębogórskiej, gdzie znajduje się siedziba firmy importującej nawozy ze Wschodu.
W proteście wspierali ich koledzy i koleżanki z innych zakładów pracy.

Związkowcy zwracali uwagę na pogarszające się warunki pracy w „Policach”, takie jak zawieszenie części świadczeń i przywilejów. Ich zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzanie ceł na rosyjskie i białoruskie nawozy.

Swoje niezadowolenie i postulaty wyrazili na transparentach z hasłami: „Żądamy zamknięcia granic dla nawozów spoza UE”, „Zielony Ład katem Grupy Azoty”, „Polski chleb z polskiego zboża. Polskie zboże z polskich nawozów”, „Restrukturyzacją zatrudnienia nie uratujemy polskiego przemysłu chemicznego” czy „Nawóz rosyjski sprowadzacie i nam pracę zabieracie”.

Import ze Wschodu

To, jak duża jest skala problemu, pokazują dane GUS. Po siedmiu miesiącach tego roku import nawozów z Rosji do Polski wyniósł ponad 721 tys. ton. To niemal trzykrotny wzrost w porównaniu do ubiegłego roku. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku Białorusi – tutaj import wzrósł z 13 tys. do 185 tys. ton.

Druga sprawa to ceny surowców. Do produkcji nawozów potrzebny jest gaz ziemny, a jego ceny w ostatnich latach drastycznie wzrosły. Rosyjskie i białoruskie nawozy mają zatem przewagę cenową. Rosja posiada ponad 30 fabryk produkujących nawozy i własne zasoby taniego gazu, zresztą największe na świecie. Co więcej, te państwa nie są objęte mechanizmem ETS i nie muszą uiszczać opłat za emisję CO2, które obowiązują w UE. To kolejna przewaga Wschodu nad Zachodem.

Ponadto Rosja i Białoruś mogą również stosować dumping cenowy, aby zdominować europejski rynek i uzależnić unijne państwa od importu nawozów ze Wschodu. Grupa Azoty informowała, że już teraz zaobserwowała celowe zaniżanie ceny importowanych nawozów.
Całkiem niedawno, 20 listopada, Polska wraz z państwami bałtyckimi wystąpiła z wnioskiem do Komisji Europejskiej o wprowadzenie ceł na import nawozów z Rosji i Białorusi.

– Nawozy, zwłaszcza zawierające fosfor, potas i wodór, są kluczowe dla europejskiego sektora rolniczego, ponieważ zapewniają wysoką produkcję i stabilność upraw. Ale uzależnienie UE od importu tych towarów, zwłaszcza z Rosji i Białorusi, naraża Unię na niepewność dostaw, co może zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu w regionie – napisali w piśmie do wiceprzewodniczącego KE Valdisa Dombrovskisa ministrowie Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.

Według Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego od momentu agresji Putina na Ukrainę unijne państwa zaimportowały z Rosji nawozy warte 4,67 mld euro.

Z informacji medialnych wynika, że Polska chciałaby, aby cła na nawozy ze Wschodu wyniosły mniej więcej 30–40 procent.
Związkowcy z Solidarności z zadowoleniem przyjęli te doniesienia, ale nadal pozostają sceptyczni. Wskazują na przewlekłość postępowań unijnych i nie mają pewności, kiedy zapadną ostateczne decyzje.

Czy ratunkiem dla odchodzących pracowników może być nowa inwestycja zwiększająca produkcję propylenu oraz polipropylenu?

„Polimery Police”

Zakłady Chemiczne „Police” zadebiutowały na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych w 2005 roku, a kilka lat później, w 2011 roku, weszły w skład największej polskiej grupy chemicznej – Grupy Azoty.

Obecnie państwowy gigant realizuje strategiczną inwestycję w przemyśle chemicznym pod nazwą Polimery Police. Chodzi o budowę zintegrowanego kompleksu chemicznego z dwoma instalacjami do produkcji propylenu i polipropylenu.

Do produkcji tych dwóch związków chemicznych wykorzystane zostaną technologie, które pozwolą zmniejszyć zużycie energii i surowców: technologia C3 Oleflex firmy UOP (propylen) oraz technologia UNIPOL firmy Grace (polipropylen).

Zakład Grupa Azoty Polyolefins ma w ciągu roku produkować 429 tys. ton propylenu oraz 437 tys. ton polipropylenu – powszechnego i przyjaznego środowisku tworzywa sztucznego. Do 23 października Grupa Azoty Polyolefins wyprodukowała już łącznie 200 tys. ton polipropylenu.

W skład kompleksu chemicznego wchodzi infrastruktura logistyczna z 60 silosami magazynowymi, instalacje pomocnicze i Morski Terminal Gazowy z trzema zbiornikami, do których dostarczane są kluczowe surowce: propan i etylen.

W czerwcu tego roku prezes Zakładów Chemicznych „Police” poinformował, że Polimery Police produkują na 70 procent swoich zdolności, jeśli chodzi o polipropylen, a pełną moc osiągną pod koniec 2024 roku. Zakłady są w fazie rozruchu, na etapie testów produkcyjnych.

Czy Polimery mogą być ostatnią deską ratunku dla odchodzących pracowników?

– Mówiłem już poprzedniemu prezesowi, że jeżeli mamy zbyt duże zatrudnienie w polickich zakładach, to można tych ludzi przerzucić do Polimerów. Niestety tam przeszła tylko mała grupa ludzi. Na ten moment Polimery Police mają już niemal pełne zatrudnienie, więc to nas nie ratuje – stwierdził przewodniczący Andrzej Malicki.

Sankcje, cła, Zielony Ład

Sprawa polskich Zakładów Chemicznych „Police” ukazuje wiele absurdów współczesnej polityki. Z jednej strony strategiczny sektor gospodarki obciążony jest kosztami uprawnień do emisji CO2 w ramach unijnego systemu ETS.

A z drugiej strony Unia Europejska dopuszcza na swój rynek wewnętrzny rosyjskie i białoruskie nawozy, które nie spełniają wymogów klimatycznych. I to pomimo 14 pakietów sankcji, które miały zdusić putinowską gospodarkę i odciąć paliwo dla rosyjskiej machiny wojennej. Czy to nie absurd?

CZYTAJ TAKŻE:

"Cięta riposta" Zembaczyńskiego pod adresem Mazurka i Stanowskiego. Nagranie hitem w sieci

Komosa przedstawił "propozycje pojednawcze" Jarosławowi Kaczyńskiemu

Daniel Obajtek do pracowników Zakładów Azotowych Puławy: Powiem brutalną prawdę



 

Polecane