Solidarność Walcząca jak państwo podziemne

„Solidarność Walcząca” powstała 35 lat temu we Wrocławiu, pierwszego lipca 1982 roku. Już dziewiątego czerwca pojawił się pierwszy numer pisma SW, w którym wzywano do czynnego oporu przeciw rządzącym i zapraszano do udziału w demonstracji w dniu 13 czerwca.
T. Gutry
T. Gutry / TS
Korzeniami tkwiła w NSZZ  Solidarności ale po wprowadzeniu stanu wojennego 13-go grudnia 1981 r, wybrała inną drogę niż przywódcy „S”.  O ile przewodniczący Regionalnego Komitetu Strajkowego NSZZ „S” Dolny Śląsk – Władysław Frasyniuk, po delegalizacji związku, łagodził nastroje robotników i proponował kontynuowanie oporu w postaci strajku biernego, który miał stanowić pokojową próbę dialogu z władzą, o tyle ludzie skupieni wokół tygodnika „Z Dnia na Dzień” i Kornela Morawieckiego postanowili stawić czynny opór komunistycznej władzy. „Solidarność trzeba sobie wywalczyć nie wymodlić” - twierdzili nawiązując m. in do odprawianych przez ks. Jerzego Popiełuszki mszy za ojczyznę. W swoim manifeście pytali zaś: Dlaczego walka? I odpowiadali: Aby zwyciężyć. Aby obronić najsłabszych, i tych, którzy cierpią nędzę, głód i wiezienie. Aby nie dać się zniewolić, Aby być wiernym tradycji Ojców i Dziadów: „Za Waszą i naszą wolność”.

Jednoosobowa działalności wydawnicza 
Spacyfikowanie Politechniki Wrocławskiej 15 grudnia 1981 r. było jednym z powodów, że pracownicy naukowi stosunkowo licznie przystąpili do nowej, radykalniejszej organizacji, jaką miała stać się SW. Zarówno Frasyniuk jak też Morawiecki, którym udało się uniknąć aresztowania, nie planowali rozłamu w pierwszym okresie podziemia na „S” i Solidarność Walczącą. Frasyniuk był młodym, ambitnym robotnikiem, który zyskał autorytet w dużych zakładach pracy, natomiast 40-letni Morawiecki był doktorem fizyki i  doświadczonym organizatorem podziemnych struktur. Między liderami pojawiła się jednak stopniowo nieufność co do różnić w ocenie sytuacji i metod działania. 
Kierujący SW uważali, że naród, aby przetrwał i chciał walczyć, musi mieć dostęp do informacji. Dlatego drukowanie i kolportowanie podziemnych gazet i książek było podstawowym obowiązkiem działaczy. Solidarność Walcząca nie otrzymywała pomocy poligraficznej z krajów Europy Zachodniej i drukowała samodzielnie, co wymagało solidnego przeszkolenia drukarzy. Każdy członek SW musiał nauczyć się samodzielnie drukować i w ten sposób stawał się niezależna drukarnią. SB, dokonując rewizji w mieszkaniach, nie wiedziała nawet, że proste rurki mogą umożliwić powstanie kilku tys. gazetek dziennie. Przykładowo tygodnik Solidarność Walcząca wychodził w najlepszym okresie w nakładzie 30 tys. egzemplarzy.
W wydanej w 2016 roku książce pod tytułem „Twierdza  czyli Solidarność Walcząca-Podziemna Armia”,  przedstawiającej w zbeletryzowanej formie historię tej organizacji,  Igor Janke  opisuje m.in. udział młodych uczestników w różnego rodzaju akcjach dywersyjnych  i działalności opozycyjnej. I tak wspomina młodego Mateusza Morawieckiego. Mateusz Morawiecki swoją przygodę z opozycją zaczął jeszcze wcześniej, bo już w 1979 roku jako dwunastoletni chłopak. W Wilczynie Leśnym pod Wrocławiem, w stojącym na skraju wsi dużym domu państwa Winciorków pomagał w drukowaniu podziemnego „Biuletynu Dolnośląskiego”. Po pewnym czasie został łącznikiem w kolportażu. Jeździł tramwajami po Wrocławiu; w torbie na strój sportowy rozwoził pod uzgodnione adresy egzemplarze Biuletynu. Dwa lata później, już w stanie wojennym, namówił dwóch kolegów, by pierwszego maja  zrywać w mieście czerwone flagi.  Podobnych i bardziej ryzykownych akcji jest opisanych wiele. Młodzi ludzie rozwozili i podkładali kolce do przebijania opon, przygotowywali butelki z benzyną. Często kończyło się to pobiciem, zatrzymaniem i wielogodzinnym przesłuchiwaniem w aresztach. Ich sytuacja była czasami gorsza niż starszych, bardziej doświadczonych działaczy, ale dla jednych i drugich życie w podwójnej rzeczywistości: podziemnej i oficjalnej było, jak twierdzi autor, frustrujące.
Igor Janke twierdzi, że większość członków SW, która nie miała dwudziestu lat, szczerze nienawidziła reżimu komunistycznego i była gotowa do walki zbrojnej. Nie interesowała ich walka o związki zawodowe czy układ z komunistami. Chcieli obalenia systemu, stawiając czynny opór i heroicznie przełamując strach swój i społeczeństwa.

Podsłuchiwanie SB
Ale walka z komuną w warunkach konspiracji była bardzo trudna a aparat służby bezpieczeństwa rozbudowywany. Z tego powodu już na początku 1982 roku zorganizowano nasłuchy, aby ochraniać posiedzenia i działalność Regionalnego Komitetu Solidarności. Twórcą kontrwywiadu Solidarności Walczącej był elektronik z Politechniki Wrocławskiej, Jan Pawłowski. Jego zespół za pomocą samodzielnie skonstruowanej aparatury prowadził nasłuch SB oraz dokonywał analizy zgromadzonego materiału i rozszyfrowywał kody, dzięki czemu można było informować i ostrzegać działaczy o planowanych akcjach SB. Z czasem opracowano również przenośne urządzenia do przechwytywania rozmów między funkcjonariuszami SB. Wykorzystano w tym celu radioodbiorniki oparte na technologii Grundiga, które rozpoczęła produkować dzierżoniowska Diora. Kwalifikacje naukowców z SW pozwoliły również zbudować system łączności na zewnątrz kraju, poprzez specjalne nadajniki krótkofalowe. Do przekazywania wykorzystano jeden z nieczynnych już satelitów. Wysyłane informacje odbierali krótkofalowcy z Europy Zachodniej, m.in. fizyk Tadeusz Warsza, twórca przedstawicielstwa SW w Londynie. Uruchomiono również podziemne radio. Nowatorskie rozwiązanie polegające na nadawaniu audycji z kilku punktów równocześnie powodowało, że powiększony był zasięg odbioru i utrudnione namierzenie źródeł sygnału. SB montowało specjalne obrotowe maszty na wieżowcach  do wykrywania nielegalnych odbiorników, a mimo to nie udało się złapać radiowców z SW.
Solidarność Walcząca miała wiele grup zadaniowych: do redakcji i druku gazet, do kolportażu,  przeprowadzania akcji ulotkowej, ochrony manifestacji, kontrwywiadu czy kontaktów z innymi miastami w Polsce i z zagranicą. Na czele organizacji stał ukrywający się Kornel Morawiecki. Strategię opracowywała Rada SW, a Komitet Wykonawczy podejmował bieżące decyzje dotyczące konkretnych zadań. Poszczególne komórki miały dużą autonomię i każda była w stanie samodzielnie prowadzić różnego rodzaju akcje. Dlatego po każdej wpadce organizacja działała dalej, a gdy kogoś aresztowano, ktoś inny podejmował tę działalność. Było tu również niewielu agentów czy tajnych współpracowników, a  SB do końca nie potrafiła rozgryźć tej organizacji. IPN szacuje, że do organizacji należało około 2000 osób. 

Nie ma zgody, aby  gen. Jaruzelski był prezydentem
W październiku 1987 roku został aresztowany Kornel Morawiecki, a funkcję przewodniczącego SW objął Andrzej Kołodziej a następnie Jadwiga Chmielowska. Mimo to członkowie organizacji, którzy poświęcili  się konspiracji, powoli tracili siły, a gdy przyszła wolność w 1989 roku często nie umieli się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Spora część liderów i naukowców postanowiła wyjechać na Zachód. W 1989 roku SW sprzeciwiała się porozumieniu z komunistami i uzgodnieniom „ okrągłego stołu” jak też  usiłowała nie dopuścić do wyboru gen. Jaruzelskiego na prezydenta. Władze Solidarności Walczącej uważały, że nie należy siadać do rozmów z komunistami, w przeciwieństwie do tzw środowisk „ Konstruktywnych” reprezentowanych przez Tadeusza Mazowieckiego, Zbigniewa Bujaka czy Adama Michnika. W 2009 roku Kornel Morawiecki pisał, że okrągły stół zaprzepaścił ideę solidarności. Wepchnął Polskę w nomenklaturę i nieprawy kapitalizm. Przyniósł straty moralne i słabniecie polskiej tożsamości. Formalne rozwiązanie organizacji nastąpiło w 1992 roku. 

Andrzej Berezowski

#REKLAMA_POZIOMA#

 

POLECANE
Śnieżyca w świętokrzyskim. Komunikat GDDKiA Kielce Wiadomości
Śnieżyca w świętokrzyskim. Komunikat GDDKiA Kielce

Intensywne opady śniegu w województwie świętokrzyskim utrudniają ruch na głównych trasach. Jak informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) w Kielcach, na drodze krajowej nr 7 pojazdy zimowego utrzymania pracują w tzw. systemie kaskadowym.

Pałac Buckingham: Zaskakujące doniesienia ws. księcia Williama Wiadomości
Pałac Buckingham: Zaskakujące doniesienia ws. księcia Williama

Książę Walii zdecydował się na wprowadzenie nowego wsparcia w Pałacu Kensington, zatrudniając specjalistę od zarządzania kryzysowego. Jak podaje Daily Mail, chodzi o Lizę Ravenscroft, opisywaną jako „niezawodne słońce”, znaną z tego, że „pracuje ramię w ramię z wielkimi nazwiskami w obliczu najtrudniejszych chwil”.

The Telegraph: Polska wyprzedza Wielką Brytanię Wiadomości
The Telegraph: Polska wyprzedza Wielką Brytanię

Polska staje się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem do życia i pracy - nie tylko dla swoich obywateli, którzy wracają z Wielkiej Brytanii, ale też dla samych Brytyjczyków. Według The Telegraph, kraj, który jeszcze niedawno był postrzegany jako postkomunistyczny, dziś dogania i wyprzedza Wielką Brytanię pod wieloma względami.

Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Są nowe informacje Wiadomości
Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Są nowe informacje

Ciała 34 osób z 40 ofiar pożaru w barze w Crans- Montanie w Szwajcarii znaleziono przy schodach, prowadzących z najniższego poziomu lokalu na parter- poinformowały w niedzielę włoskie media. Według nich największy dramat rozegrał się u stóp schodów, których szerokość zmniejszono o połowę w 2015 r.

Grafzero: Premiery książkowe 2026, czyli na co czekam w tym roku? z ostatniej chwili
Grafzero: Premiery książkowe 2026, czyli na co czekam w tym roku?

Grafzero vlog literacki o to co będzie czytane w 2026 - wznowienie słynnego tomu poetyckiego, dalszy ciąg powieści fantasy, książka dla młodzieży, powieść historyczna i wiele, wiele innych.

Komunikat dla mieszkańców Warszawy Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Warszawy

Warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta (ZOM) poinformował, że na ulice stolicy wyjechało 170 pługoposypywarek. Pracują one przede wszystkim na ulicach, po których kursują autobusy miejskie. Akcja zimowego oczyszczania obejmuje łącznie 1500 km dróg.

Blackout w Berlinie. Co wiadomo o Vulkangruppe tylko u nas
Blackout w Berlinie. Co wiadomo o Vulkangruppe

Po blackoutcie, który na początku stycznia sparaliżował część Berlina, niemieckie służby badają działalność radykalnych grup podejrzewanych o sabotaż infrastruktury energetycznej. Według Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji za atakami stoi zdecentralizowana sieć małych komórek znanych jako Vulkangruppe. Co dotąd wiadomo o sprawcach i przebiegu śledztwa?

Kamil Stoch poza finałem w Zakopanem. Trudne pożegnanie na Wielkiej Krokwi Wiadomości
Kamil Stoch poza finałem w Zakopanem. Trudne pożegnanie na Wielkiej Krokwi

Konkurs Pucharu Świata w Zakopanem okazał się wyjątkowo trudny dla polskich skoczków. Z rywalizacją na Wielkiej Krokwi pożegnał się Kamil Stoch, który nie awansował do serii finałowej i był to jego ostatni skok w niedzielnym konkursie.

Ambasada Izraela oskarżyła Polaków o atak na turnieju judo. Organizatorzy: To Izraelczyk uderzył sędziego z ostatniej chwili
Ambasada Izraela oskarżyła Polaków o atak na turnieju judo. Organizatorzy: To Izraelczyk uderzył sędziego

Do incydentu doszło podczas turnieju dzieci i młodzieży w judo w Bielsku-Białej. Ambasada Izraela podała, że drużyna z tego kraju "została zaatakowana słownie i fizycznie". Według organizatorów, to trener jednej z izraelskich ekip zaatakował sędziego.

TOPR podsumowuje początek roku. Liczne interwencje w trudnych warunkach Wiadomości
TOPR podsumowuje początek roku. Liczne interwencje w trudnych warunkach

Pracowity początek roku mają ratownicy TOPR; udzielili pomocy już 23 osobom. Jak informują ratownicy, najwięcej interwencji dotyczyło turystów, którzy doznali urazów w wyniku potknięcia lub poślizgnięcia w trudnych, zimowych warunkach. Zdarzały się też pobłądzenia.

REKLAMA

Solidarność Walcząca jak państwo podziemne

„Solidarność Walcząca” powstała 35 lat temu we Wrocławiu, pierwszego lipca 1982 roku. Już dziewiątego czerwca pojawił się pierwszy numer pisma SW, w którym wzywano do czynnego oporu przeciw rządzącym i zapraszano do udziału w demonstracji w dniu 13 czerwca.
T. Gutry
T. Gutry / TS
Korzeniami tkwiła w NSZZ  Solidarności ale po wprowadzeniu stanu wojennego 13-go grudnia 1981 r, wybrała inną drogę niż przywódcy „S”.  O ile przewodniczący Regionalnego Komitetu Strajkowego NSZZ „S” Dolny Śląsk – Władysław Frasyniuk, po delegalizacji związku, łagodził nastroje robotników i proponował kontynuowanie oporu w postaci strajku biernego, który miał stanowić pokojową próbę dialogu z władzą, o tyle ludzie skupieni wokół tygodnika „Z Dnia na Dzień” i Kornela Morawieckiego postanowili stawić czynny opór komunistycznej władzy. „Solidarność trzeba sobie wywalczyć nie wymodlić” - twierdzili nawiązując m. in do odprawianych przez ks. Jerzego Popiełuszki mszy za ojczyznę. W swoim manifeście pytali zaś: Dlaczego walka? I odpowiadali: Aby zwyciężyć. Aby obronić najsłabszych, i tych, którzy cierpią nędzę, głód i wiezienie. Aby nie dać się zniewolić, Aby być wiernym tradycji Ojców i Dziadów: „Za Waszą i naszą wolność”.

Jednoosobowa działalności wydawnicza 
Spacyfikowanie Politechniki Wrocławskiej 15 grudnia 1981 r. było jednym z powodów, że pracownicy naukowi stosunkowo licznie przystąpili do nowej, radykalniejszej organizacji, jaką miała stać się SW. Zarówno Frasyniuk jak też Morawiecki, którym udało się uniknąć aresztowania, nie planowali rozłamu w pierwszym okresie podziemia na „S” i Solidarność Walczącą. Frasyniuk był młodym, ambitnym robotnikiem, który zyskał autorytet w dużych zakładach pracy, natomiast 40-letni Morawiecki był doktorem fizyki i  doświadczonym organizatorem podziemnych struktur. Między liderami pojawiła się jednak stopniowo nieufność co do różnić w ocenie sytuacji i metod działania. 
Kierujący SW uważali, że naród, aby przetrwał i chciał walczyć, musi mieć dostęp do informacji. Dlatego drukowanie i kolportowanie podziemnych gazet i książek było podstawowym obowiązkiem działaczy. Solidarność Walcząca nie otrzymywała pomocy poligraficznej z krajów Europy Zachodniej i drukowała samodzielnie, co wymagało solidnego przeszkolenia drukarzy. Każdy członek SW musiał nauczyć się samodzielnie drukować i w ten sposób stawał się niezależna drukarnią. SB, dokonując rewizji w mieszkaniach, nie wiedziała nawet, że proste rurki mogą umożliwić powstanie kilku tys. gazetek dziennie. Przykładowo tygodnik Solidarność Walcząca wychodził w najlepszym okresie w nakładzie 30 tys. egzemplarzy.
W wydanej w 2016 roku książce pod tytułem „Twierdza  czyli Solidarność Walcząca-Podziemna Armia”,  przedstawiającej w zbeletryzowanej formie historię tej organizacji,  Igor Janke  opisuje m.in. udział młodych uczestników w różnego rodzaju akcjach dywersyjnych  i działalności opozycyjnej. I tak wspomina młodego Mateusza Morawieckiego. Mateusz Morawiecki swoją przygodę z opozycją zaczął jeszcze wcześniej, bo już w 1979 roku jako dwunastoletni chłopak. W Wilczynie Leśnym pod Wrocławiem, w stojącym na skraju wsi dużym domu państwa Winciorków pomagał w drukowaniu podziemnego „Biuletynu Dolnośląskiego”. Po pewnym czasie został łącznikiem w kolportażu. Jeździł tramwajami po Wrocławiu; w torbie na strój sportowy rozwoził pod uzgodnione adresy egzemplarze Biuletynu. Dwa lata później, już w stanie wojennym, namówił dwóch kolegów, by pierwszego maja  zrywać w mieście czerwone flagi.  Podobnych i bardziej ryzykownych akcji jest opisanych wiele. Młodzi ludzie rozwozili i podkładali kolce do przebijania opon, przygotowywali butelki z benzyną. Często kończyło się to pobiciem, zatrzymaniem i wielogodzinnym przesłuchiwaniem w aresztach. Ich sytuacja była czasami gorsza niż starszych, bardziej doświadczonych działaczy, ale dla jednych i drugich życie w podwójnej rzeczywistości: podziemnej i oficjalnej było, jak twierdzi autor, frustrujące.
Igor Janke twierdzi, że większość członków SW, która nie miała dwudziestu lat, szczerze nienawidziła reżimu komunistycznego i była gotowa do walki zbrojnej. Nie interesowała ich walka o związki zawodowe czy układ z komunistami. Chcieli obalenia systemu, stawiając czynny opór i heroicznie przełamując strach swój i społeczeństwa.

Podsłuchiwanie SB
Ale walka z komuną w warunkach konspiracji była bardzo trudna a aparat służby bezpieczeństwa rozbudowywany. Z tego powodu już na początku 1982 roku zorganizowano nasłuchy, aby ochraniać posiedzenia i działalność Regionalnego Komitetu Solidarności. Twórcą kontrwywiadu Solidarności Walczącej był elektronik z Politechniki Wrocławskiej, Jan Pawłowski. Jego zespół za pomocą samodzielnie skonstruowanej aparatury prowadził nasłuch SB oraz dokonywał analizy zgromadzonego materiału i rozszyfrowywał kody, dzięki czemu można było informować i ostrzegać działaczy o planowanych akcjach SB. Z czasem opracowano również przenośne urządzenia do przechwytywania rozmów między funkcjonariuszami SB. Wykorzystano w tym celu radioodbiorniki oparte na technologii Grundiga, które rozpoczęła produkować dzierżoniowska Diora. Kwalifikacje naukowców z SW pozwoliły również zbudować system łączności na zewnątrz kraju, poprzez specjalne nadajniki krótkofalowe. Do przekazywania wykorzystano jeden z nieczynnych już satelitów. Wysyłane informacje odbierali krótkofalowcy z Europy Zachodniej, m.in. fizyk Tadeusz Warsza, twórca przedstawicielstwa SW w Londynie. Uruchomiono również podziemne radio. Nowatorskie rozwiązanie polegające na nadawaniu audycji z kilku punktów równocześnie powodowało, że powiększony był zasięg odbioru i utrudnione namierzenie źródeł sygnału. SB montowało specjalne obrotowe maszty na wieżowcach  do wykrywania nielegalnych odbiorników, a mimo to nie udało się złapać radiowców z SW.
Solidarność Walcząca miała wiele grup zadaniowych: do redakcji i druku gazet, do kolportażu,  przeprowadzania akcji ulotkowej, ochrony manifestacji, kontrwywiadu czy kontaktów z innymi miastami w Polsce i z zagranicą. Na czele organizacji stał ukrywający się Kornel Morawiecki. Strategię opracowywała Rada SW, a Komitet Wykonawczy podejmował bieżące decyzje dotyczące konkretnych zadań. Poszczególne komórki miały dużą autonomię i każda była w stanie samodzielnie prowadzić różnego rodzaju akcje. Dlatego po każdej wpadce organizacja działała dalej, a gdy kogoś aresztowano, ktoś inny podejmował tę działalność. Było tu również niewielu agentów czy tajnych współpracowników, a  SB do końca nie potrafiła rozgryźć tej organizacji. IPN szacuje, że do organizacji należało około 2000 osób. 

Nie ma zgody, aby  gen. Jaruzelski był prezydentem
W październiku 1987 roku został aresztowany Kornel Morawiecki, a funkcję przewodniczącego SW objął Andrzej Kołodziej a następnie Jadwiga Chmielowska. Mimo to członkowie organizacji, którzy poświęcili  się konspiracji, powoli tracili siły, a gdy przyszła wolność w 1989 roku często nie umieli się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Spora część liderów i naukowców postanowiła wyjechać na Zachód. W 1989 roku SW sprzeciwiała się porozumieniu z komunistami i uzgodnieniom „ okrągłego stołu” jak też  usiłowała nie dopuścić do wyboru gen. Jaruzelskiego na prezydenta. Władze Solidarności Walczącej uważały, że nie należy siadać do rozmów z komunistami, w przeciwieństwie do tzw środowisk „ Konstruktywnych” reprezentowanych przez Tadeusza Mazowieckiego, Zbigniewa Bujaka czy Adama Michnika. W 2009 roku Kornel Morawiecki pisał, że okrągły stół zaprzepaścił ideę solidarności. Wepchnął Polskę w nomenklaturę i nieprawy kapitalizm. Przyniósł straty moralne i słabniecie polskiej tożsamości. Formalne rozwiązanie organizacji nastąpiło w 1992 roku. 

Andrzej Berezowski

#REKLAMA_POZIOMA#


 

Polecane