[Tylko u nas] Paweł Jędrzejewski: Jak Barbara Engelking i Jan Grabowski zbiorą wypuszczone na wiatr pierze?

Jest w tej sprawie aspekt czysto ludzki. Dlaczego pamięć Edwarda Malinowskiego ma być szargana? Tylko dlatego, że nie żyje i nie może się bronić? Z jakich powodów autorzy książki nie wzięli i nadal nie biorą czegoś tak oczywistego pod uwagę?
Barbara Egelking
Barbara Egelking / YT print screen/Centrum Badań nad Zagładą Żydów

Badania naukowe nie mogą być usprawiedliwieniem naruszania dóbr osobistych, gdy są badaniami nierzetelnymi i opartymi na plotkach. Uzasadnienie wyroku w głośnej sprawie książki Barbary Engelking i Jana Grabowskiego udowadnia jak bardzo błędne były zarzuty w "Oświadczeniu" podpisanym przez rabina Michaela Schudricha i reprezentantów organizacji żydowskich w Polsce: "W ostatnim czasie nasilają się próby represji wobec historyków i dziennikarzy, którzy usiłują rzetelnie przedstawić losy polskich Żydów pod okupacją niemiecką. Proces wytoczony profesorom Barbarze Engelking i Janowi Grabowskiemu (...) to tylko najnowsze tego przykłady. Sala sądowa nie jest miejscem ustalania prawdy historycznej; potępiamy takie próby i solidaryzujemy się z osobami, których one dotykają."

Sąd nie ustalił prawdy historycznej i wcale nie miał zamiaru jej ustalać. A badania autorów książki były po prostu nierzetelne. To bardzo kuszące dla historyków - być nierzetelnym. Bo po 80 latach, kto wie, jak było? Kto może wytknąć nieścisłości, przeinaczenia, półprawdy, nawet kłamstwa?  

Ale od początku:

Nie ma żadnych przekonujących dowodów, że w okresie okupacji sołtys Edward Malinowski, był współwinny śmierci Żydów. Po wojnie zostaje sądownie uniewinniony od takich oskarżeń. Jednak w roku 2018 ukazuje się książka "Dalej jest noc", w której - w oparciu o plotki z tamtych lat - stwierdzono, że ten człowiek był winien.

81-letnia bratanica Malinowskiego nie godzi się z takim uwiecznieniem jej krewnego w piśmiennictwie historycznym. Uważa to za naruszenie jej dóbr osobistych - pamięci o stryju, w której zapisał się on nie jako przestępca, ale człowiek dobry.

Pozwani to autorzy książki. Jest w niej wzmianka o Malinowskim. Czytamy, że uratował, a jednocześnie "ograbił" Żydówkę. I że był "współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów". Informacje te pochodzą z powojennych zeznań Estery Drogickiej (tej uratowanej i "ograbionej" Żydówki) oraz z wywiadu przeprowadzonego z nią wiele dziesięcioleci później. Po wojnie twierdziła, że uratował ją Malinowski. Że Żydów ukrywał i im pomagał. Jednak po latach miała inne wspomnienia. Mówiła, że ją obrabował i słyszała, że był współwinny śmierci Żydów. Mogła tylko słyszeć, bo już jej tam nie było. Czy mówiła prawdę, zeznając w powojennym procesie, czy w wywiadzie udzielanym w latach 90-tych w Izraelu? Tego nie dowiemy się już nigdy.

Jednak autorzy książki dają wiarę wersji wspomnień dla Malinowskiego niekorzystnej. Tak dalece dają wiarę, że w książce stwierdzają jednoznacznie: "ograbił". Piszą, że Estera "zdawała sobie sprawę, że jest współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów". Zauważmy, że współwina Malinowskiego jest przedstawiona w tym zdaniu, jako pewnik. Na jakiej podstawie? 

Czy mają prawo tak pisać? Wczoraj zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd zawyrokował, że nie mają takiego prawa. 

Pozwani bronili się przywołując "Prawo wolności prowadzenia badań historycznych oraz publikacji ich wyników". Sędzia Ewa Jończyk odpowiedziała na tę linię obrony: "I niewątpliwie prawo to podlega ochronie prawnej, niemniej ochrona ta nie obejmuje takich wypowiedzi, które nie podlegają regule rzetelności". Innymi słowy: wolność badań naukowych - jak najbardziej, ale nie można - nie mając dowodów i pewności - oskarżać człowieka. Gdy się kogoś oskarża o zbrodnię, trzeba mieć twarde dowody w ręku, a nie plotki. "Od jednostki biorącej udział w debacie publicznej wymaga się troski, aby nie przekroczyła pewnych granic, w szczególności poszanowania dobrego imienia i praw innych osób" - to powiedział w 2007 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka. Przypomniała to sędzia Jończyk.

Sędzia stawia podstawowe pytanie: "Czy źródłem wiedzy historycznej może być plotka?" I odpowiada: "Sąd w niniejszym postępowaniu nie ustala historii. Nie ustala historii losów ani Estery Drogickiej, ani Edwarda Malinowskiego - sołtysa, a jedynie wskazuje, że wolność badań naukowych w przeciwstawieniu do dóbr osobistych innych osób, musi podlegać kryterium oceny z punktu widzenia rzetelności, a przynajmniej należytej staranności." Tej staranności zabrakło. Każdy, kogo stać na obiektywizm, nie może tu mieć żadnych wątpliwości. 

A jest jeszcze aspekt czysto ludzki. Dlaczego pamięć Edwarda Malinowskiego ma być szargana? Tylko dlatego, że nie żyje i nie może się bronić? Z jakich powodów autorzy książki nie wzięli i nadal nie biorą czegoś tak oczywistego pod uwagę?

Mieszkał kiedyś w sztetlu człowiek, który oplotkowywał rabina. Pewnego dnia poczuł wyrzuty sumienia, poszedł do rabina i poprosił go o przebaczenie za rozsiewanie plotek o nim. Rabin nakazał mu wziąć kilka poduszek wypełnionych pierzem, zanieść je na wzgórze, przeciąć je i wypuścić pierze na wiatr. Człowiek ten poszedł więc na wzgórze, zabierając ze sobą poduszki, poprzecinał je i wypuścił z nich pierze, które natychmiast porwał wiatr. Wrócił potem do rabina i zawiadomił go, że wykonał jego polecenie. "Czy teraz mi przebaczasz?" – zapytał. "To jeszcze nie wszystko" – odpowiedział rabin – "wykonaj jeszcze jedną czynność: teraz idź i zbierz z powrotem całe pierze." "To niemożliwe" – odpowiedział plotkarz – "porwał je wiatr i uniósł daleko." "Ano właśnie!" – odpowiedział rabin – "Nie mam wątpliwości, że żałujesz tego, co mi uczyniłeś, ale czy naprawienie krzywdy wyrządzonej słowami nie jest równie nierealne, jak zebranie pierza porwanego przez wiatr?"

Jak zbiorą puszczone na wiatr pierze autorzy książki "Dalej jest noc"? Zwłaszcza, że, według mediów, chcą się od wyroku odwoływać, czyli - w przeciwieństwie do plotkarza z chasydzkiej przypowieści - nawet tego, co zrobili, nie żałują...


 

POLECANE
Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Są nowe doniesienia z ostatniej chwili
Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Są nowe doniesienia

W barze w Crans-Montanie, gdzie w sylwestrową noc wybuchł pożar zabijając około 40 osób, znajdowały się ścianki wykonane z łatwopalnej pianki - podała w piątek włoska agencja Ansa. Właściciele lokalu twierdzą natomiast, że wszystko było zgodne z normą.

PKP Intercity wydał komunikat z ostatniej chwili
PKP Intercity wydał komunikat

Pociągi na odcinkach przebiegających przez tereny zalesione w województwach pomorskim i zachodniopomorskim mogą poruszać się wolniej, co może skutkować wydłużeniem czasu przejazdu - poinformowało w piątek PKP Intercity. W nocy prognozowane są opady śniegu m.in. na północy Polski.

Sławosz Uznański-Wiśniewski przekazał radosną wiadomość. Lawina gratulacji Wiadomości
Sławosz Uznański-Wiśniewski przekazał radosną wiadomość. Lawina gratulacji

To będzie wyjątkowy rok w życiu Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Polak, który poleciał w kosmos, ogłosił, że wraz z żoną Aleksandrą spodziewa się dziecka. Radosną nowiną podzielił się w mediach społecznościowych na początku nowego roku.

Tȟašúŋke Witkó: Polityczne niepokoje Friedricha Merza tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Polityczne niepokoje Friedricha Merza

Friedrich Merz ma poważne powody do niepokoju. Nie, nie dlatego, że w grudniu 2025 roku to Annegret Kramp-Karrenbauer została powołana na stanowisko prezesa Fundacji Konrada Adenauera, a nie protegowany kanclerza, Günter Krings. Posadzenie byłej minister obrony Niemiec i pupilki Angeli Merkel w tym prestiżowym fotelu wcale nie było jakimś większym przesileniem w szeregach współrządzącej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, a jedynie zewnętrznym urealnieniem tego, co faktycznie dzieje się w ugrupowaniu.

Tragiczny wypadek w święta. Nie żyje były reprezentant Polski Wiadomości
Tragiczny wypadek w święta. Nie żyje były reprezentant Polski

Nie żyje Robert Wolski, były reprezentant Polski w skoku wzwyż i uczestnik igrzysk olimpijskich w Atenach. Sportowiec zmarł kilka dni po poważnym wypadku samochodowym, do którego doszło w województwie łódzkim w czasie świąt Bożego Narodzenia.

FBI udaremniło planowany zamach w Karolinie Północnej z ostatniej chwili
FBI udaremniło planowany zamach w Karolinie Północnej

Federalne Biuro Śledcze (FBI) podało w piątek, że udaremniło zamach 18-letniego dżihadysty inspirowany ideologią Państwa Islamskiego. Mężczyzna planował zaatakować młotkami i nożami klientów supermarketu w Karolinie Północnej, lecz został schwytany, bo wyjawił plan agentowi FBI pod przykrywką.

Tragedia w Krośnie Odrzańskim. Mężczyzna zmarł po ataku psa Wiadomości
Tragedia w Krośnie Odrzańskim. Mężczyzna zmarł po ataku psa

Do dramatycznego zdarzenia doszło pod koniec grudnia w Krośnie Odrzańskim. Mężczyzna, który przebywał w piwnicy jednego z domów jednorodzinnych, został ciężko pogryziony przez psa rasy amstaff. Mimo szybkiej pomocy medycznej nie udało się uratować jego życia.

Kilkaset drzew ściętych siekierami. Policja bada sprawę wycinki w Toruniu Wiadomości
Kilkaset drzew ściętych siekierami. Policja bada sprawę wycinki w Toruniu

Toruński magistrat zgłosił na policję nielegalną wycinkę kilkuset drzew w lesie łęgowym na Kępie Bazarowej w obszarze Natura 2000; drzewa zostały powalone siekierami. Miasto apeluje o pomoc w ujęciu winowajców.

Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska

W piątek Urząd Miasta Gdańska informuje o istotnych zmianach w organizacji ruchu i funkcjonowaniu komunikacji miejskiej na gdańskiej Zaspie. Powodem są kolejne prace rozbiórkowe kładki nad al. Jana Pawła II. Utrudnienia rozpoczną się w nocy z 7 na 8 stycznia i potrwają do 21 stycznia.

Trzęsienie ziemi w Saksonii. Wstrząsy odczuwalne przy granicy z Polską Wiadomości
Trzęsienie ziemi w Saksonii. Wstrząsy odczuwalne przy granicy z Polską

W niemieckiej Saksonii, tuż przy granicy z Polską i Czechami, doszło do serii trzęsień ziemi. Wstrząsy odczuli mieszkańcy regionu Vogtland w południowo-zachodniej części kraju.

REKLAMA

[Tylko u nas] Paweł Jędrzejewski: Jak Barbara Engelking i Jan Grabowski zbiorą wypuszczone na wiatr pierze?

Jest w tej sprawie aspekt czysto ludzki. Dlaczego pamięć Edwarda Malinowskiego ma być szargana? Tylko dlatego, że nie żyje i nie może się bronić? Z jakich powodów autorzy książki nie wzięli i nadal nie biorą czegoś tak oczywistego pod uwagę?
Barbara Egelking
Barbara Egelking / YT print screen/Centrum Badań nad Zagładą Żydów

Badania naukowe nie mogą być usprawiedliwieniem naruszania dóbr osobistych, gdy są badaniami nierzetelnymi i opartymi na plotkach. Uzasadnienie wyroku w głośnej sprawie książki Barbary Engelking i Jana Grabowskiego udowadnia jak bardzo błędne były zarzuty w "Oświadczeniu" podpisanym przez rabina Michaela Schudricha i reprezentantów organizacji żydowskich w Polsce: "W ostatnim czasie nasilają się próby represji wobec historyków i dziennikarzy, którzy usiłują rzetelnie przedstawić losy polskich Żydów pod okupacją niemiecką. Proces wytoczony profesorom Barbarze Engelking i Janowi Grabowskiemu (...) to tylko najnowsze tego przykłady. Sala sądowa nie jest miejscem ustalania prawdy historycznej; potępiamy takie próby i solidaryzujemy się z osobami, których one dotykają."

Sąd nie ustalił prawdy historycznej i wcale nie miał zamiaru jej ustalać. A badania autorów książki były po prostu nierzetelne. To bardzo kuszące dla historyków - być nierzetelnym. Bo po 80 latach, kto wie, jak było? Kto może wytknąć nieścisłości, przeinaczenia, półprawdy, nawet kłamstwa?  

Ale od początku:

Nie ma żadnych przekonujących dowodów, że w okresie okupacji sołtys Edward Malinowski, był współwinny śmierci Żydów. Po wojnie zostaje sądownie uniewinniony od takich oskarżeń. Jednak w roku 2018 ukazuje się książka "Dalej jest noc", w której - w oparciu o plotki z tamtych lat - stwierdzono, że ten człowiek był winien.

81-letnia bratanica Malinowskiego nie godzi się z takim uwiecznieniem jej krewnego w piśmiennictwie historycznym. Uważa to za naruszenie jej dóbr osobistych - pamięci o stryju, w której zapisał się on nie jako przestępca, ale człowiek dobry.

Pozwani to autorzy książki. Jest w niej wzmianka o Malinowskim. Czytamy, że uratował, a jednocześnie "ograbił" Żydówkę. I że był "współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów". Informacje te pochodzą z powojennych zeznań Estery Drogickiej (tej uratowanej i "ograbionej" Żydówki) oraz z wywiadu przeprowadzonego z nią wiele dziesięcioleci później. Po wojnie twierdziła, że uratował ją Malinowski. Że Żydów ukrywał i im pomagał. Jednak po latach miała inne wspomnienia. Mówiła, że ją obrabował i słyszała, że był współwinny śmierci Żydów. Mogła tylko słyszeć, bo już jej tam nie było. Czy mówiła prawdę, zeznając w powojennym procesie, czy w wywiadzie udzielanym w latach 90-tych w Izraelu? Tego nie dowiemy się już nigdy.

Jednak autorzy książki dają wiarę wersji wspomnień dla Malinowskiego niekorzystnej. Tak dalece dają wiarę, że w książce stwierdzają jednoznacznie: "ograbił". Piszą, że Estera "zdawała sobie sprawę, że jest współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów". Zauważmy, że współwina Malinowskiego jest przedstawiona w tym zdaniu, jako pewnik. Na jakiej podstawie? 

Czy mają prawo tak pisać? Wczoraj zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd zawyrokował, że nie mają takiego prawa. 

Pozwani bronili się przywołując "Prawo wolności prowadzenia badań historycznych oraz publikacji ich wyników". Sędzia Ewa Jończyk odpowiedziała na tę linię obrony: "I niewątpliwie prawo to podlega ochronie prawnej, niemniej ochrona ta nie obejmuje takich wypowiedzi, które nie podlegają regule rzetelności". Innymi słowy: wolność badań naukowych - jak najbardziej, ale nie można - nie mając dowodów i pewności - oskarżać człowieka. Gdy się kogoś oskarża o zbrodnię, trzeba mieć twarde dowody w ręku, a nie plotki. "Od jednostki biorącej udział w debacie publicznej wymaga się troski, aby nie przekroczyła pewnych granic, w szczególności poszanowania dobrego imienia i praw innych osób" - to powiedział w 2007 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka. Przypomniała to sędzia Jończyk.

Sędzia stawia podstawowe pytanie: "Czy źródłem wiedzy historycznej może być plotka?" I odpowiada: "Sąd w niniejszym postępowaniu nie ustala historii. Nie ustala historii losów ani Estery Drogickiej, ani Edwarda Malinowskiego - sołtysa, a jedynie wskazuje, że wolność badań naukowych w przeciwstawieniu do dóbr osobistych innych osób, musi podlegać kryterium oceny z punktu widzenia rzetelności, a przynajmniej należytej staranności." Tej staranności zabrakło. Każdy, kogo stać na obiektywizm, nie może tu mieć żadnych wątpliwości. 

A jest jeszcze aspekt czysto ludzki. Dlaczego pamięć Edwarda Malinowskiego ma być szargana? Tylko dlatego, że nie żyje i nie może się bronić? Z jakich powodów autorzy książki nie wzięli i nadal nie biorą czegoś tak oczywistego pod uwagę?

Mieszkał kiedyś w sztetlu człowiek, który oplotkowywał rabina. Pewnego dnia poczuł wyrzuty sumienia, poszedł do rabina i poprosił go o przebaczenie za rozsiewanie plotek o nim. Rabin nakazał mu wziąć kilka poduszek wypełnionych pierzem, zanieść je na wzgórze, przeciąć je i wypuścić pierze na wiatr. Człowiek ten poszedł więc na wzgórze, zabierając ze sobą poduszki, poprzecinał je i wypuścił z nich pierze, które natychmiast porwał wiatr. Wrócił potem do rabina i zawiadomił go, że wykonał jego polecenie. "Czy teraz mi przebaczasz?" – zapytał. "To jeszcze nie wszystko" – odpowiedział rabin – "wykonaj jeszcze jedną czynność: teraz idź i zbierz z powrotem całe pierze." "To niemożliwe" – odpowiedział plotkarz – "porwał je wiatr i uniósł daleko." "Ano właśnie!" – odpowiedział rabin – "Nie mam wątpliwości, że żałujesz tego, co mi uczyniłeś, ale czy naprawienie krzywdy wyrządzonej słowami nie jest równie nierealne, jak zebranie pierza porwanego przez wiatr?"

Jak zbiorą puszczone na wiatr pierze autorzy książki "Dalej jest noc"? Zwłaszcza, że, według mediów, chcą się od wyroku odwoływać, czyli - w przeciwieństwie do plotkarza z chasydzkiej przypowieści - nawet tego, co zrobili, nie żałują...



 

Polecane