Ukraina – największe wyzwanie polskiej polityki

Zagadnienie ukraińskie będzie największym wyzwaniem polskiej polityki i jest w tym jakiś tragizm. Kijów mimo wszelkiej możliwej pomocy i serdeczności od Polski z żelazną konsekwencją robi wszystko, by te relacje psuć.
Ukraińcy, demonstracja, zdjęcie podglądowe
Ukraińcy, demonstracja, zdjęcie podglądowe / Pixabay

Zagadnienie ukraińskie będzie największym wyzwaniem polskiej polityki w kilku najbliższych dekadach. Będzie to temat numer jeden kładący się cieniem na wszystkie dziedziny naszego życia publicznego. Nie byliśmy i nie jesteśmy przygotowani na to wyzwanie od 1989 roku. W powszechnej świadomości Polaków Ukrainy i Ukraińców przez ostatnie dekady po prostu nie było. Były dla nas ważne Niemcy, UE, był lęk przed Rosją, jednak nasza świadomość co do mozaiki i złożoności dawnych Kresów została zniwelowana przez okres PRL i przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, kiedy na każdego ze Wschodu mówiło się po prostu „Ruski”. Dopiero teraz zaczynamy rozróżniać, że inaczej zachowują się Białorusini, inaczej Ukraińcy, a jeszcze inaczej Litwini. Nabieramy świadomości, która dla naszych przodków była oczywista, że na Wschodzie są różne narody z odmienną mentalnością. 

 

W oparach powinności

Przez ostatnie trzy lata dowiedzieliśmy się też, że Ukraina jest dla nas bardzo „energetyczna”, kosztuje nas dużo uwagi, aktywów państwa, nadziei, frustracji i pieniędzy. W tej wojnie Rosji przeciw Ukrainie uświadomiliśmy sobie, że państwowość Ukrainy jest nam nieprzychylna, jest często wroga. Ukraińcy nam nie sprzyjają, nie są wdzięczni we wzajemnych stosunkach, są niegrzeczni, a klasa polityczna jest bezczelna. W kontaktach z Polską Ukraina wybrała model konfrontacyjny. 

Polska polityka nie odrobiła lekcji ukraińskiej, jak czynią to Czesi, Słowacy i Węgrzy. Nasza klasa polityczna uwiązana w giedroyciowskie teorie o UBL [idea utrzymania niepodległości Ukrainy, Białorusi i Litwy jako strategicznych sąsiadów Polski na Wschodzie – przyp. red.] narzuca sobie narrację, że jedynym losem Polski na Wschodzie jest Ukraina. Skoro tak, to logiczne jest postawienie w tym kluczu kilku pytań. Czy jesteśmy gotowi łożyć na państwo, które już przed wojną w wielu miejscach pozostawiało wiele do życzenia? I nie chodzi tylko o monstrualną korupcję. Leżał tam poziom usług publicznych, dostęp do służby zdrowia, szczepień itd. A co, jeśli Ukraina upadnie i zostanie rozczłonkowana? Co, jeśli zostanie z niej jakieś kadłubowe państewko? Czy Polskę nadal będzie stać na „utrzymywanie dwóch narodów”? 

Jest jakiś tragizm, niezrozumienie w poczynaniach ukraińskich władz, no bo kto przy zdrowych zmysłach w czasie takiej wojny konfliktuje się z najbliższą zagranicą? Jak to się stało, że ukraiński prezydent mający ogromny kredyt zaufania na początku wojny jest teraz niemile widziany w państwach ościennych? Jeżeli jego jedynym oknem na świat jest lotnisko w Jasionce, a mimo to pozwala sobie krytykować Polskę na forum ONZ i lekceważyć prezydenta Andrzeja Dudę, to jak wytłumaczyć takie zachowanie?

Kolejna sprawa: jak państwo, które chce wejść do UE i NATO, może jawnie czcić faszystowskich zbrodniarzy? To zresztą strzelanie do własnej bramki przed światową opinią publiczną. Pierwszy pocisk ze strony MSZ Izraela już trafił w Ukrainę. Tutaj rodzi się kolejne pytanie: Jak traktować państwo i naród nam nieprzyjazne, z oficjalną ideologią sławienia zbrodniarzy nazistowskich, którego obywatele osiedlają się u nas? Czy pytanie o to, jak zachowają się Ukraińcy w Polsce po wybuchu ewentualnej wojny rosyjsko-polskiej, kwalifikuje jeszcze do bycia „ruską onucą”, czy już nie? Jeżeli tak, to Polacy są masowo „ruskimi onucami”, ponieważ rozmawia się o tym niemal w każdym polskim domu.

Policjanci, czy to w prywatnych rozmowach, czy publicznie, jeśli są już na emeryturze, mówią, że w kategoriach najcięższych przestępstw w Polsce przodują Ukraińcy i polski półświatek też do nich należy.

 

Mur na granicy z Ukrainą

Jak na razie rozmowy o budowie muru na granicy z Ukrainą należą jeszcze do tych z kategorii „ruskich onuc”, jednak to wyzwanie nie da nam spokoju, będzie coraz bardziej natarczywe wraz ze wzrostem przestępczości ze Wschodu, bo nie o samych Ukraińców tutaj chodzi. Być może problem rozwiąże UE, nakazując Polsce uszczelnienie granic z Ukrainą, kiedy przestanie rozpościerać się nad nią parasol ochronny.

Trzeba poruszyć jeszcze jedno zagadnienie związane z umizgami mającymi zdobyć serca i umysły Ukraińców. Otóż Rosja nigdy nie zrezygnuje z Ukrainy i będzie robić wszystko, by pracować nad ukraińskimi sympatiami i antypatiami. Polska, chcąc budować sobie przychylność Ukraińców, zawsze będzie musiała się mierzyć z rosyjską propagandą i wojną informacyjną toczoną na Ukrainie. Znane są historie z ostatnich trzech lat, kiedy wśród szpiegów pozyskanych przez Rosjan na terenie Polski byli Ukraińcy. Nie ma jednej Ukrainy, na wschodzie mimo straszliwej wojny i złości na Putina jest pewna duma z przynależności do kręgu kultury rosyjskiej. Dla nas to niezrozumiałe, ale nawet gdy się jest ukraińskim patriotą, można z szacunkiem patrzeć na dziedzictwo Rosji, odrzucając jednocześnie Putina.

Rosyjska propaganda wymierzona w Polskę działa już pełną parą i wśród Ukraińców krążą historie, że Polska ma ochotę odebrać im Lwów i jest współwinna wybuchu tej wojny. 

Nie tylko z Rosją musi się mierzyć Polska w walce o dusze Ukraińców, potężnym przeciwnikiem są tutaj także Niemcy. Już od XIX wieku w swojej Ostpolitik uznawały Ukrainę za ważny czynnik dezintegracji Polski i Rosji. Politykę „dziel i rządź” stosowały Cesarstwo Austro-Węgierskie i Niemcy głównie rękami Ericha Ludendorffa i Paula von Hindenburga. I chyba skutecznie, bo o ile animozje między Polakami, Czechami, Słowakami i Węgrami się zmniejszyły, o tyle Ukraina nadal w nich tkwi. Mer Kijowa Witalij Kliczko za polskie czołgi Leopard podziękował nie Polakom, którzy dali ten sprzęt za darmo, ale Niemcom. Wszystko to w warunkach, gdy w polskich szkołach uczyło się wtedy prawie 250 tys. ukraińskich dzieci, a ich rodzice pobierali na nie 800+. Niemieckie fundacje nie przespały momentu uzyskania przez Ukrainę niepodległości w 1991 roku i od czterech dekad mocno pracują nad kształtem ukraińskich elit i polityki. 

 

Polityka prometejska

To wszystko nie oznacza, że należy skończyć z pomocą dla Ukrainy. Wspomaganie tego kraju jest w naszym interesie, ale nie jest to imperatyw moralny. Po 1989 roku nasze elity intelektualne i polityczne wzięły na siebie jednostronne zobowiązanie bycia adwokatem oraz rzecznikiem krajów wyzwolonych z sowieckiej dominacji w Europie Wschodniej. Ale Polska obecnie nie ma siły na politykę prometejską wobec Ukrainy, nie mamy na to ani zasobów twardych, ani soft power. Polska nie posiada swoich aktywów politycznych na Ukrainie. Zwykła sympatia części Ukraińców jest chwiejna i działają na nią potężne siły rosyjskie i niemieckie. Nie jesteśmy Ukraińcom nic winni moralnie. To oni muszą się rozliczyć ze zbrodnią wołyńską. Idea prometejska promowana przez Józefa Piłsudskiego już się zdezaktualizowała lub wymaga głębokiej korekty, powinności historyczne urojone w naszych głowach powodują teraz nasze straty. 

Jeżeli Polska chce być Europą, to musi naśladować Europę w stosunkach z Ukrainą, czyli musi wrócić do egoizmu narodowego i rozumować kategoriami pieniędzy i wpływów politycznych, na chłodno. 

Zagadnienie ukraińskie będzie największym wyzwaniem polskiej polityki przez lata i dobrze by było, gdyby ten temat nie stał się specjalnością partii skrajnych. Jak na razie w głównym nurcie naszej polityki, wśród największych partii, panuje doskonała, wręcz wzorcowa poprawność polityczna w kwestii ukraińskiej. Zresztą inauguracja tak wyklinanej w Polsce poprawności politycznej zaczęła się wraz w wojną na Ukrainie. 

Jeżeli PiS, PO, PSL, Polska 2050 i lewica będą chodzić wokół spraw ukraińskich na palcach, to powstałą niszę i emocje związane z tym krajem przejmą radykałowie. Nie jest to dobre, o Ukrainie trzeba rozmawiać spokojnie, na chłodno i bez nakręcania nienawiści. Trzeba wiedzieć, gdzie jest rosyjska propaganda wymierzona w Ukraińców, ale równocześnie rzeczy trudne nazywać po imieniu i bez taryfy ulgowej, jak było do tej pory. Na ten moment naszej polityki i kampanii prezydenckiej narrację o Ukrainie narzucają Grzegorz Braun i Sławomir Mentzen. 


 

POLECANE
Tragedia w Wielkopolsce. Nie żyje 11-letni chłopiec z ostatniej chwili
Tragedia w Wielkopolsce. Nie żyje 11-letni chłopiec

W Myjomicach k. Kępna 11-letni chłopiec zmarł z powodu zatrucia się gazami pożarowymi, a jego matka trafiła do szpitala. Ojciec zdołał uratować roczne i czteroletnie dzieci.

Abp Przybylski o filmie „Niedziele”: bycie chrześcijaninem to konkretne wybory i postawy Wiadomości
Abp Przybylski o filmie „Niedziele”: bycie chrześcijaninem to konkretne wybory i postawy

„Film skłania do refleksji, że bycie chrześcijaninem to nie deklaracja, lecz konkretne postawy i wybory” – podkreśla abp Andrzej Przybylski, arcybiskup metropolita katowicki i delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. powołań, komentując hiszpański film „Niedziele”, który zbiera bardzo dobre opinie krytyków, widzów oraz osób duchownych. Patronat nad produkcją objęła m.in. Konferencja Episkopatu Polski.

Rząd Tuska wprowadza tylnymi drzwiami „małżeństwa” osób tej samej płci z ostatniej chwili
Rząd Tuska wprowadza tylnymi drzwiami „małżeństwa” osób tej samej płci

„Polska ma obowiązek uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawartego legalnie w innych krajach UE. To prawo, które musimy i chcemy stosować - wyrok TSUE jest jasny. Podpisałem dziś dokumenty, które rozpoczynają proces zmiany wzorów aktów stanu cywilnego, tak aby państwo działało sprawnie i równo wobec wszystkich obywateli” - oświadczył na platformie X Krzysztof Gawkowski.

Śmiertelny wypadek podczas prac na dachu w Lublinie Wiadomości
Śmiertelny wypadek podczas prac na dachu w Lublinie

Czwartkowy wieczór w Lublinie zakończył się tragedią. Podczas prac związanych z odśnieżaniem zadaszenia parkingu przy jednym z marketów zginął 41-letni mężczyzna. Mimo szybkiej pomocy medycznej jego życia nie udało się uratować.

Brak Polski w ćwiczeniach NATO. Gen. Polko: Wojsko musi brać udział w manewrach, a nie w akcjach odśnieżania tylko u nas
Brak Polski w ćwiczeniach NATO. Gen. Polko: "Wojsko musi brać udział w manewrach, a nie w akcjach odśnieżania"

„Żeby nie być 'papierowym tygrysem', to wojsko nie może brać udziału w akcji odśnieżania, czy w akcji sprzątania błota popowodziowego, czy wyręczać Straż Graniczną w robocie, tylko patrząc na rosyjskie zagrożenie, a jest ono ciągłe (stan wojny hybrydowej), to trzeba za każdym razem demonstrować zdolność do wspólnego działania” - powiedział portalowi Tysol.pl gen. Roman Polko.

Potężna awaria platformy X Wiadomości
Potężna awaria platformy "X"

Platforma X, która od 2023 roku funkcjonuje pod nową nazwą po zastąpieniu Twittera, to jedno z najważniejszych miejsc wymiany informacji w sieci. Codziennie korzystają z niej miliony użytkowników na całym świecie, publikując krótkie wpisy, relacje oraz wiadomości prywatne. Dziś jednak dostęp do tych treści został poważnie ograniczony.

Były prezydent Korei Południowej skazany na 5 lat więzienia Wiadomości
Były prezydent Korei Południowej skazany na 5 lat więzienia

Były prezydent Korei Południowej Jun Suk Jeol usłyszał wyrok pięciu lat więzienia. Sąd w Seulu uznał go winnym nadużyć władzy oraz utrudniania działań służb, w tym blokowania własnego aresztowania przy pomocy państwowej ochrony. To pierwszy z kilku procesów, które czekają byłego przywódcę.

KE: Jedną z najpopularniejszych stron wśród dzieci w Polsce jest strona pornograficzna gorące
KE: Jedną z najpopularniejszych stron wśród dzieci w Polsce jest strona pornograficzna

„Jedną z dziewięciu najczęściej odwiedzanych stron internetowych w Polsce przez dzieci w wieku 7-14 lat jest strona pornograficzna” - poinformował PAP rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier. „Te statystyki są alarmujące; dlatego pozwaliśmy Polskę do TSUE” - zaznaczył.

Potężne manewry NATO w Niemczech bez Polski i Stanów Zjednoczonych z ostatniej chwili
Potężne manewry NATO w Niemczech bez Polski i Stanów Zjednoczonych

Jak poinformował portal dw.com, w Niemczech ruszają manewry NATO „Steadfast Dart 26”. Udział w nich weźmie około 10 tys. żołnierzy z jedenastu krajów. Wśród nich zabraknie Polski i Stanów Zjednoczonych.

Problemy na Zakopiance. Jest komunikat GDDKiA Wiadomości
Problemy na Zakopiance. Jest komunikat GDDKiA

Na nowej Zakopiance (DK47) na wysokości Rdzawki pojawiły się trzy poprzeczne pęknięcia nawierzchni – poinformowała GDDKiA. W związku z niewielkimi nierównościami w tych miejscach wprowadzono ograniczenie prędkości do 70 km/h.

REKLAMA

Ukraina – największe wyzwanie polskiej polityki

Zagadnienie ukraińskie będzie największym wyzwaniem polskiej polityki i jest w tym jakiś tragizm. Kijów mimo wszelkiej możliwej pomocy i serdeczności od Polski z żelazną konsekwencją robi wszystko, by te relacje psuć.
Ukraińcy, demonstracja, zdjęcie podglądowe
Ukraińcy, demonstracja, zdjęcie podglądowe / Pixabay

Zagadnienie ukraińskie będzie największym wyzwaniem polskiej polityki w kilku najbliższych dekadach. Będzie to temat numer jeden kładący się cieniem na wszystkie dziedziny naszego życia publicznego. Nie byliśmy i nie jesteśmy przygotowani na to wyzwanie od 1989 roku. W powszechnej świadomości Polaków Ukrainy i Ukraińców przez ostatnie dekady po prostu nie było. Były dla nas ważne Niemcy, UE, był lęk przed Rosją, jednak nasza świadomość co do mozaiki i złożoności dawnych Kresów została zniwelowana przez okres PRL i przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, kiedy na każdego ze Wschodu mówiło się po prostu „Ruski”. Dopiero teraz zaczynamy rozróżniać, że inaczej zachowują się Białorusini, inaczej Ukraińcy, a jeszcze inaczej Litwini. Nabieramy świadomości, która dla naszych przodków była oczywista, że na Wschodzie są różne narody z odmienną mentalnością. 

 

W oparach powinności

Przez ostatnie trzy lata dowiedzieliśmy się też, że Ukraina jest dla nas bardzo „energetyczna”, kosztuje nas dużo uwagi, aktywów państwa, nadziei, frustracji i pieniędzy. W tej wojnie Rosji przeciw Ukrainie uświadomiliśmy sobie, że państwowość Ukrainy jest nam nieprzychylna, jest często wroga. Ukraińcy nam nie sprzyjają, nie są wdzięczni we wzajemnych stosunkach, są niegrzeczni, a klasa polityczna jest bezczelna. W kontaktach z Polską Ukraina wybrała model konfrontacyjny. 

Polska polityka nie odrobiła lekcji ukraińskiej, jak czynią to Czesi, Słowacy i Węgrzy. Nasza klasa polityczna uwiązana w giedroyciowskie teorie o UBL [idea utrzymania niepodległości Ukrainy, Białorusi i Litwy jako strategicznych sąsiadów Polski na Wschodzie – przyp. red.] narzuca sobie narrację, że jedynym losem Polski na Wschodzie jest Ukraina. Skoro tak, to logiczne jest postawienie w tym kluczu kilku pytań. Czy jesteśmy gotowi łożyć na państwo, które już przed wojną w wielu miejscach pozostawiało wiele do życzenia? I nie chodzi tylko o monstrualną korupcję. Leżał tam poziom usług publicznych, dostęp do służby zdrowia, szczepień itd. A co, jeśli Ukraina upadnie i zostanie rozczłonkowana? Co, jeśli zostanie z niej jakieś kadłubowe państewko? Czy Polskę nadal będzie stać na „utrzymywanie dwóch narodów”? 

Jest jakiś tragizm, niezrozumienie w poczynaniach ukraińskich władz, no bo kto przy zdrowych zmysłach w czasie takiej wojny konfliktuje się z najbliższą zagranicą? Jak to się stało, że ukraiński prezydent mający ogromny kredyt zaufania na początku wojny jest teraz niemile widziany w państwach ościennych? Jeżeli jego jedynym oknem na świat jest lotnisko w Jasionce, a mimo to pozwala sobie krytykować Polskę na forum ONZ i lekceważyć prezydenta Andrzeja Dudę, to jak wytłumaczyć takie zachowanie?

Kolejna sprawa: jak państwo, które chce wejść do UE i NATO, może jawnie czcić faszystowskich zbrodniarzy? To zresztą strzelanie do własnej bramki przed światową opinią publiczną. Pierwszy pocisk ze strony MSZ Izraela już trafił w Ukrainę. Tutaj rodzi się kolejne pytanie: Jak traktować państwo i naród nam nieprzyjazne, z oficjalną ideologią sławienia zbrodniarzy nazistowskich, którego obywatele osiedlają się u nas? Czy pytanie o to, jak zachowają się Ukraińcy w Polsce po wybuchu ewentualnej wojny rosyjsko-polskiej, kwalifikuje jeszcze do bycia „ruską onucą”, czy już nie? Jeżeli tak, to Polacy są masowo „ruskimi onucami”, ponieważ rozmawia się o tym niemal w każdym polskim domu.

Policjanci, czy to w prywatnych rozmowach, czy publicznie, jeśli są już na emeryturze, mówią, że w kategoriach najcięższych przestępstw w Polsce przodują Ukraińcy i polski półświatek też do nich należy.

 

Mur na granicy z Ukrainą

Jak na razie rozmowy o budowie muru na granicy z Ukrainą należą jeszcze do tych z kategorii „ruskich onuc”, jednak to wyzwanie nie da nam spokoju, będzie coraz bardziej natarczywe wraz ze wzrostem przestępczości ze Wschodu, bo nie o samych Ukraińców tutaj chodzi. Być może problem rozwiąże UE, nakazując Polsce uszczelnienie granic z Ukrainą, kiedy przestanie rozpościerać się nad nią parasol ochronny.

Trzeba poruszyć jeszcze jedno zagadnienie związane z umizgami mającymi zdobyć serca i umysły Ukraińców. Otóż Rosja nigdy nie zrezygnuje z Ukrainy i będzie robić wszystko, by pracować nad ukraińskimi sympatiami i antypatiami. Polska, chcąc budować sobie przychylność Ukraińców, zawsze będzie musiała się mierzyć z rosyjską propagandą i wojną informacyjną toczoną na Ukrainie. Znane są historie z ostatnich trzech lat, kiedy wśród szpiegów pozyskanych przez Rosjan na terenie Polski byli Ukraińcy. Nie ma jednej Ukrainy, na wschodzie mimo straszliwej wojny i złości na Putina jest pewna duma z przynależności do kręgu kultury rosyjskiej. Dla nas to niezrozumiałe, ale nawet gdy się jest ukraińskim patriotą, można z szacunkiem patrzeć na dziedzictwo Rosji, odrzucając jednocześnie Putina.

Rosyjska propaganda wymierzona w Polskę działa już pełną parą i wśród Ukraińców krążą historie, że Polska ma ochotę odebrać im Lwów i jest współwinna wybuchu tej wojny. 

Nie tylko z Rosją musi się mierzyć Polska w walce o dusze Ukraińców, potężnym przeciwnikiem są tutaj także Niemcy. Już od XIX wieku w swojej Ostpolitik uznawały Ukrainę za ważny czynnik dezintegracji Polski i Rosji. Politykę „dziel i rządź” stosowały Cesarstwo Austro-Węgierskie i Niemcy głównie rękami Ericha Ludendorffa i Paula von Hindenburga. I chyba skutecznie, bo o ile animozje między Polakami, Czechami, Słowakami i Węgrami się zmniejszyły, o tyle Ukraina nadal w nich tkwi. Mer Kijowa Witalij Kliczko za polskie czołgi Leopard podziękował nie Polakom, którzy dali ten sprzęt za darmo, ale Niemcom. Wszystko to w warunkach, gdy w polskich szkołach uczyło się wtedy prawie 250 tys. ukraińskich dzieci, a ich rodzice pobierali na nie 800+. Niemieckie fundacje nie przespały momentu uzyskania przez Ukrainę niepodległości w 1991 roku i od czterech dekad mocno pracują nad kształtem ukraińskich elit i polityki. 

 

Polityka prometejska

To wszystko nie oznacza, że należy skończyć z pomocą dla Ukrainy. Wspomaganie tego kraju jest w naszym interesie, ale nie jest to imperatyw moralny. Po 1989 roku nasze elity intelektualne i polityczne wzięły na siebie jednostronne zobowiązanie bycia adwokatem oraz rzecznikiem krajów wyzwolonych z sowieckiej dominacji w Europie Wschodniej. Ale Polska obecnie nie ma siły na politykę prometejską wobec Ukrainy, nie mamy na to ani zasobów twardych, ani soft power. Polska nie posiada swoich aktywów politycznych na Ukrainie. Zwykła sympatia części Ukraińców jest chwiejna i działają na nią potężne siły rosyjskie i niemieckie. Nie jesteśmy Ukraińcom nic winni moralnie. To oni muszą się rozliczyć ze zbrodnią wołyńską. Idea prometejska promowana przez Józefa Piłsudskiego już się zdezaktualizowała lub wymaga głębokiej korekty, powinności historyczne urojone w naszych głowach powodują teraz nasze straty. 

Jeżeli Polska chce być Europą, to musi naśladować Europę w stosunkach z Ukrainą, czyli musi wrócić do egoizmu narodowego i rozumować kategoriami pieniędzy i wpływów politycznych, na chłodno. 

Zagadnienie ukraińskie będzie największym wyzwaniem polskiej polityki przez lata i dobrze by było, gdyby ten temat nie stał się specjalnością partii skrajnych. Jak na razie w głównym nurcie naszej polityki, wśród największych partii, panuje doskonała, wręcz wzorcowa poprawność polityczna w kwestii ukraińskiej. Zresztą inauguracja tak wyklinanej w Polsce poprawności politycznej zaczęła się wraz w wojną na Ukrainie. 

Jeżeli PiS, PO, PSL, Polska 2050 i lewica będą chodzić wokół spraw ukraińskich na palcach, to powstałą niszę i emocje związane z tym krajem przejmą radykałowie. Nie jest to dobre, o Ukrainie trzeba rozmawiać spokojnie, na chłodno i bez nakręcania nienawiści. Trzeba wiedzieć, gdzie jest rosyjska propaganda wymierzona w Ukraińców, ale równocześnie rzeczy trudne nazywać po imieniu i bez taryfy ulgowej, jak było do tej pory. Na ten moment naszej polityki i kampanii prezydenckiej narrację o Ukrainie narzucają Grzegorz Braun i Sławomir Mentzen. 



 

Polecane