Tylko niepodległa Ukraina może dzielić się z USA zyskiem z wydobycia metali ziem rzadkich

Tylko niepodległa Ukraina może dzielić się z USA zyskiem z wydobycia cennych metali i innych surowców. Jeżeli Ukraina nie zachowa niezależności od Rosji, to umowa o minerałach pomiędzy Ukrainą a Stanami nie będzie warta papieru, na którym zostanie spisana.
Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski / EPA/SERGEY DOLZHENKO Dostawca: PAP/EPA

Co z tego wynika? Najważniejszy logiczny wniosek: umowa jest najlepszą gwarancją ukraińskiej suwerenności. Dlatego dziwi stwierdzenie prezydenta Zełenskiego "Nie chcę czegoś, co dziesięć pokoleń Ukraińców będzie spłacać". Powinien chcieć, żeby spłacało to nie dziesięć, ale czterdzieści pokoleń. Dlaczego? Bo Rosja jest i będzie obok, a nic nie wskazuje na to, żeby wyrzekła się kiedykolwiek swoich imperialnych planów. Im dłużej Ukraina spłaca, tym dłużej Stany mają interes w tym, żeby była niepodległa. Przecież to oczywiste.

 

Umowa jest na stole

Omawiając perspektywy dalszych losów Ukrainy, trzeba koniecznie pamiętać o sprawie - w tej chwili - najważniejszej. Jest nią jak najszybsze podpisanie umowy ukraińsko-amerykańskiej o wspólnej własności bogactw naturalnych Ukrainy do wysokości dwustronnie ustalonej sumy. Gdy piszę te słowa w trzecią rocznicę rosyjskiej inwazji na Ukrainę, negocjacje wciąż trwają i informacje o decyzjach w jej sprawie nie są jednoznaczne. Umowa może zostać zawarta za chwilę, za kilka dni lub wcale. Chodzi o lit, grafit, tytan, uran. Jest to umowa korzystna dla obu stron. Takie powinny być umowy. Czyli powinna zostać podpisana. Jednak strona ukraińska jest pełna wątpliwości. To błąd. Ogromny błąd. Gdy sekretarz skarbu USA Scott Bessent przyjechał do Kijowa 12 lutego, żeby podpisać umowę, prezydent Ukrainy odmówił. Nieprzychylne Trumpowi media zaczęły krytykować tę umowę i oskarżać USA o próbę "kolonizacji" Ukrainy. Trump czuł się zawiedziony, że Zełenski nie zrozumiał rzeczywistych intencji tej propozycji. Wypowiedział sporo gorzkich słów o prezydencie Ukrainy. Obecnie na stole leży nowy projekt umowy, która przewiduje amerykański udział w zyskach z ukraińskich kluczowych zasobów, w tym minerałów, ropy, gazu i portów. Prezydent Ukrainy - jak informują media - nie aprobuje tego projektu.

 

Co wyniknie z umowy ukraińsko-amerykańskiej

Jeśli zostanie ona podpisana, zachowanie niepodległości Ukrainy przestanie być problemem wyłącznie Ukraińców, ale automatycznie stanie się problemem również Amerykanów. To sprawa najważniejsza. Nie ma silniejszego związku w polityce, niż wspólnota biznesowa - wymierna i obliczalna w miliardach dolarów. Na Ukrainę wejdą amerykańskie firmy z technologią i kapitałem, który tam zainwestują - będzie to miało ogromne konsekwencje ekonomiczne i polityczne. Korzystne dla Ukrainy.

Przecież gdyby ziścił się najczarniejszy scenariusz, czyli Rosja wygrała, a Ukraina straciła niepodległość, Amerykanie zostaliby z niczym. Komukolwiek więc przyjdzie rządzić w Stanach - republikaninowi, czy demokracie - będzie zobowiązany do chronienia ukraińskich, ale jednocześnie od teraz także amerykańskich minerałów i metali ziem rzadkich na Ukrainie. To już nie będzie kwestia szlachetnej "pomocy" Ukrainie, tylko coś znacznie ważniejszego, coś konkretnego dla USA - dbanie o amerykańską własność. I Rosja będzie miała tego pełną świadomość. Prawdę mówiąc, ta umowa mogłaby równie dobrze dawać Amerykanom prawo do zysków ze sprzedaży mitycznych jednorożców. Bo to, czego ona dotyczy, jest z punktu widzenia bezpieczeństwa Ukrainy obojętne. Podkreślam: z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa! Te metale ziem rzadkich i inne cenne surowce może przecież w ogóle nie istnieją w takich ogromnych ilościach, jak się przypuszcza. I nie one są istotne. Nie to jest ważne dla obrony Ukrainy przed rosyjską agresją. Ważne jest natomiast, żeby zmienić stosunek USA do tej wojny - żeby stworzyć kwestię tzw. "żywotnego interesu Stanów Zjednoczonych", czyli zarazem mocną kartę w negocjacjach z Rosją o pokój. Niczego lepszego Ukraina nie może otrzymać w sytuacji, w której się znajduje. Co mam na myśli?

 

Trzy konkrety

Pierwszym konkretem jest fakt, że poza Stanami Zjednoczonymi nikt inny nie jest w stanie udzielić jej pomocy w sprzęcie wojskowym i amunicji. Stany wydały na pomoc Ukrainie więcej niż wszystkie państwa europejskie razem wzięte. Europa jest słaba, nieuzbrojona, lękliwa.

Drugim konkretem jest fakt, że Ukraina nie może przystąpić do NATO, ponieważ reguły NATO wykluczają przyjmowanie do swojego grona państwa w stanie wojny. Jedyną nadzieją pozostają więc USA, które Ukraina może związać ze sobą nie militarnie, ale gospodarczo. I jest to proste stwierdzenie niepodważalnego faktu.

Trzecim konkretem jest fakt, że Trump dąży do osiągnięcia pokoju, ale ten plan może mu przecież nie wypalić. Nie będzie pokoju bez zgody Putina na pokój. I co wtedy, gdy nie ma podpisanej umowy? Wtedy Trump powie "próbowałem". I doda: "Rosja to jest problem Europy", bo "my mamy wielki, piękny ocean jako barierę". Jedyną szansą Ukrainy staje się w tej sytuacji właśnie ta umowa ze Stanami. W czasach PRL-u popularny był taki dowcip: "Co powinna zrobić Polska, żeby wyzwolić się z uzależnienia od Moskwy? Wypowiedzieć wojnę Stanom Zjednoczonym i natychmiast się poddać, po czym poprosić o amerykańską okupację". Ta umowa jest z tego samego ducha uniezależnienia się od Rosji poprzez uczynienie sprawy wolnej Ukrainy przedmiotem bezpośredniego zainteresowania Ameryki, dbającej tym razem nie o ideały sprawiedliwości, ale o swoje interesy. Jednocześnie broniąc Ukrainy.

 

Trzeba było ją podpisać przed rokiem  2022

Sprawę dość prosto postawił sekretarz skarbu USA, mówiąc "Im więcej inwestycji USA tutaj będzie, tym większe bezpieczeństwo zapewnią narodowi ukraińskiemu". Umowę nazwał  wprost „długoterminową tarczą bezpieczeństwa” dla Ukrainy. Gdy Trump mówi, że Joe Biden zawalił sprawę i dopuścił do zaatakowania Ukrainy przez Rosję, to przywołuje właśnie tę obecnie negocjowaną umowę, narzekając, że powinna być zawarta już lata wcześniej - przed lutym 2022, czyli przed atakiem rosyjskim. Wtedy, zdaniem Trumpa, nie doszłoby do wojny, bo Putin wiedziałby, że - atakując Ukrainę - zagraża bezpośrednio interesom amerykańskim. Stało się dokładnie odwrotnie: Biden nie miał nawet pomysłu takiej umowy, a swoją wypowiedzią z 19 stycznia 2022 roku dał zielone światło rosyjskiej inwazji.

 

Wyborca amerykański to zrozumie

W piątek, o umowie wspomniał także Trump, mówiąc: "I to jest znaczące. To wielka sprawa. (...) i to trzyma nas w tym kraju." Pamiętajmy, że to Trump krytykował Bidena za - jego zdaniem - bezrefleksyjne przekazywanie Ukrainie sprzętu i pieniędzy. Bez ograniczeń i bez rozliczeń. A więc, jeśli Trumpowi nie uda się osiągnąć pokoju, na pewno nie będzie kontynuował pomocy Ukrainie metodami Bidena. Zresztą Kongres nie zatwierdzi takich wydatków. Dlatego te pół biliona od Ukrainy, które ma obejmować umowa, może stanowić racjonalne i przekonujące uzasadnienie pomocy militarnej koniecznej do obrony. Z podpisaną umową byłaby to po prostu dbałość o pieniądze należne Stanom. Amerykański wyborca rozumiałby to doskonale i uznał za logiczne. Wspomaganie bezpieczeństwa Ukrainy byłoby w jego bezpośrednim interesie.

 

To jest jedyna oferta dla Ukrainy

Gdyby prezydent Zełenski jeszcze nadal się wahał (a media informują, że tak właśnie się dzieje), powinien uświadomić sobie podstawową prawdę: bez pomocy amerykańskiej Ukraina przegra tę wojnę. I wtedy żadnych zysków z bogactw naturalnych i tak nie będzie. To jest sedno całej sprawy! Więc może jednak lepiej mieć połowę zysku z minerałów na spółkę z Amerykanami, niż zero minerałów pod władzą Putina? Pamiętajmy, że Amerykanie dostaną pieniądze za minerały tylko wtedy, gdy Ukraina będzie niepodległa. Doradca Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz ujął to dosadnie, stwierdzając, że umowa stanowi dla Ukraińców "najlepszą gwarancję bezpieczeństwa, o jakiej mogą marzyć". Najważniejszym pytaniem na dziś jest "czy Ukraina ma na stole jakiekolwiek lepsze lub co najmniej inne poważne oferty?". Jest to pytanie retoryczne. Wiemy, że nie ma żadnych innych rozwiązań, żadnych pomysłów. To realny dowód, że tylko gwarancje finansowe dla Stanów mogą być równoznaczne z gwarancjami bezpieczeństwa dla Ukrainy.


 

POLECANE
Dagmara Pawełczyk-Woicka krytyczna wobec propozycji prezydenta ws. sędziów z ostatniej chwili
Dagmara Pawełczyk-Woicka krytyczna wobec propozycji prezydenta ws. sędziów

„Zakończenie rebelii w sądownictwie jest niezbędne dla utrzymania stabilności RP” - napisała na platformie X przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka. Wskazała jednak mankamenty prezydenckiego projektu w tej sprawie.

Ukraina wejdzie do UE w ramach „odwróconego członkostwa”? z ostatniej chwili
Ukraina wejdzie do UE w ramach „odwróconego członkostwa”?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski chce, by w porozumieniu pokojowym zapisano 2027 rok jako datę wejścia jego państwa do UE. Zwolenniczką przyspieszonego, tzw. odwróconego członkostwa Ukrainy jest przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która we wtorek w czwartą rocznicę wybuchu wojny odwiedzi Kijów.

Doradca prezydenta: SAFE to kwestia suwerenności i bezpieczeństwa z ostatniej chwili
Doradca prezydenta: SAFE to kwestia suwerenności i bezpieczeństwa

„SAFE to kwestia suwerenności i bezpieczeństwa, ZBYT POWAŻNA, by oprzeć się na ocenach środowisk analityków defence i osint, czasami wręcz amatorskich ws. unijnych” - napisał na platformie X doradca prezydenta ds. europejskich dr Jacek Saryusz-Wolski.

Coraz mniej szefów firm chce, by Polska przyjęła euro. Wolą złotego gorące
Coraz mniej szefów firm chce, by Polska przyjęła euro. Wolą złotego

23 proc. badanych szefów średnich i dużych firm chciałoby, aby Polska przyjęła euro; w 2011 roku odsetek ten wynosił 85 proc. - wynika badania przeprowadzonego na zlecenie Grant Thornton. Co trzeci respondent uważa, że Polska nigdy nie wejdzie do strefy euro.

Stan wyjątkowy w Nowym Jorku. Nadciąga potężna śnieżyca Wiadomości
Stan wyjątkowy w Nowym Jorku. Nadciąga potężna śnieżyca

Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani ogłosił w niedzielę stan wyjątkowy w mieście z powodu prognozowanej niezwykle silnej śnieżycy. Wprowadził zakaz przemieszczania się oraz zdecydował o zamknięciu w poniedziałek szkół publicznych. Władze ostrzegają przed zagrożeniem życia i całkowitym paraliżem komunikacyjnym.

GIS wydał ostrzeżenie. Na ten produkt trzeba uważać Wiadomości
GIS wydał ostrzeżenie. Na ten produkt trzeba uważać

Z półek sklepów sieci ALDI znika popularny makaron. Decyzja o wycofaniu zapadła po tym, jak wykryto błąd w oznakowaniu - na etykiecie nie wyróżniono obecności pszenicy, czyli alergenu zawierającego gluten. O sprawie poinformował Główny Inspektorat Sanitarny.

Gratka dla miłośników astronomii. Nie przegap tego zjawiska Wiadomości
Gratka dla miłośników astronomii. Nie przegap tego zjawiska

28 lutego na wieczornym niebie będzie można zobaczyć tzw. paradę planet. To zjawisko polega na tym, że kilka planet – z perspektywy Ziemi – wydaje się ustawiać w jednej linii. Choć w rzeczywistości dzielą je ogromne odległości, na niebie pojawiają się w tym samym czasie wzdłuż jednej linii zwanej ekliptyką.

Awaria na kolei w Opolu: pociągi kursują z opóźnieniami Wiadomości
Awaria na kolei w Opolu: pociągi kursują z opóźnieniami

Na trasie Opole - Suchy Bór doszło do wykolejenia lokomotywy elektrycznej. Nikt nie został ranny. Na miejscu pracują strażacy i policja. Utrudnienia w ruchu dotyczą pociągów jadących trasą Tarnowskie Góry - Opole Główne.

Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni Wiadomości
Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni

Ostatni odcinek kultowego teleturnieju „Familiada” wywołał kolejną falę komentarzy w internecie. W studiu rywalizowały drużyny „Aniołki Weroniki” i „Kwartet Podatkowy”, a emocje wywołała szczególnie odpowiedź na pytanie o białego, rasowego psa. Ostatecznie zabrakło 28 punktów do wygranej, a najwyżej punktowaną odpowiedzią, jak podano na profilu programu, był maltańczyk.

Zima na finiszu? W najbliższych dniach temperatury pójdą w górę z ostatniej chwili
Zima na finiszu? W najbliższych dniach temperatury pójdą w górę

Najbliższe dni przyniosą wyraźne ocieplenie i odejście od zimowej aury. Jak zapowiada znany synoptyk, czeka nas zupełnie nowy trend pogodowy, a mróz stanie się jedynie epizodem.

REKLAMA

Tylko niepodległa Ukraina może dzielić się z USA zyskiem z wydobycia metali ziem rzadkich

Tylko niepodległa Ukraina może dzielić się z USA zyskiem z wydobycia cennych metali i innych surowców. Jeżeli Ukraina nie zachowa niezależności od Rosji, to umowa o minerałach pomiędzy Ukrainą a Stanami nie będzie warta papieru, na którym zostanie spisana.
Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski / EPA/SERGEY DOLZHENKO Dostawca: PAP/EPA

Co z tego wynika? Najważniejszy logiczny wniosek: umowa jest najlepszą gwarancją ukraińskiej suwerenności. Dlatego dziwi stwierdzenie prezydenta Zełenskiego "Nie chcę czegoś, co dziesięć pokoleń Ukraińców będzie spłacać". Powinien chcieć, żeby spłacało to nie dziesięć, ale czterdzieści pokoleń. Dlaczego? Bo Rosja jest i będzie obok, a nic nie wskazuje na to, żeby wyrzekła się kiedykolwiek swoich imperialnych planów. Im dłużej Ukraina spłaca, tym dłużej Stany mają interes w tym, żeby była niepodległa. Przecież to oczywiste.

 

Umowa jest na stole

Omawiając perspektywy dalszych losów Ukrainy, trzeba koniecznie pamiętać o sprawie - w tej chwili - najważniejszej. Jest nią jak najszybsze podpisanie umowy ukraińsko-amerykańskiej o wspólnej własności bogactw naturalnych Ukrainy do wysokości dwustronnie ustalonej sumy. Gdy piszę te słowa w trzecią rocznicę rosyjskiej inwazji na Ukrainę, negocjacje wciąż trwają i informacje o decyzjach w jej sprawie nie są jednoznaczne. Umowa może zostać zawarta za chwilę, za kilka dni lub wcale. Chodzi o lit, grafit, tytan, uran. Jest to umowa korzystna dla obu stron. Takie powinny być umowy. Czyli powinna zostać podpisana. Jednak strona ukraińska jest pełna wątpliwości. To błąd. Ogromny błąd. Gdy sekretarz skarbu USA Scott Bessent przyjechał do Kijowa 12 lutego, żeby podpisać umowę, prezydent Ukrainy odmówił. Nieprzychylne Trumpowi media zaczęły krytykować tę umowę i oskarżać USA o próbę "kolonizacji" Ukrainy. Trump czuł się zawiedziony, że Zełenski nie zrozumiał rzeczywistych intencji tej propozycji. Wypowiedział sporo gorzkich słów o prezydencie Ukrainy. Obecnie na stole leży nowy projekt umowy, która przewiduje amerykański udział w zyskach z ukraińskich kluczowych zasobów, w tym minerałów, ropy, gazu i portów. Prezydent Ukrainy - jak informują media - nie aprobuje tego projektu.

 

Co wyniknie z umowy ukraińsko-amerykańskiej

Jeśli zostanie ona podpisana, zachowanie niepodległości Ukrainy przestanie być problemem wyłącznie Ukraińców, ale automatycznie stanie się problemem również Amerykanów. To sprawa najważniejsza. Nie ma silniejszego związku w polityce, niż wspólnota biznesowa - wymierna i obliczalna w miliardach dolarów. Na Ukrainę wejdą amerykańskie firmy z technologią i kapitałem, który tam zainwestują - będzie to miało ogromne konsekwencje ekonomiczne i polityczne. Korzystne dla Ukrainy.

Przecież gdyby ziścił się najczarniejszy scenariusz, czyli Rosja wygrała, a Ukraina straciła niepodległość, Amerykanie zostaliby z niczym. Komukolwiek więc przyjdzie rządzić w Stanach - republikaninowi, czy demokracie - będzie zobowiązany do chronienia ukraińskich, ale jednocześnie od teraz także amerykańskich minerałów i metali ziem rzadkich na Ukrainie. To już nie będzie kwestia szlachetnej "pomocy" Ukrainie, tylko coś znacznie ważniejszego, coś konkretnego dla USA - dbanie o amerykańską własność. I Rosja będzie miała tego pełną świadomość. Prawdę mówiąc, ta umowa mogłaby równie dobrze dawać Amerykanom prawo do zysków ze sprzedaży mitycznych jednorożców. Bo to, czego ona dotyczy, jest z punktu widzenia bezpieczeństwa Ukrainy obojętne. Podkreślam: z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa! Te metale ziem rzadkich i inne cenne surowce może przecież w ogóle nie istnieją w takich ogromnych ilościach, jak się przypuszcza. I nie one są istotne. Nie to jest ważne dla obrony Ukrainy przed rosyjską agresją. Ważne jest natomiast, żeby zmienić stosunek USA do tej wojny - żeby stworzyć kwestię tzw. "żywotnego interesu Stanów Zjednoczonych", czyli zarazem mocną kartę w negocjacjach z Rosją o pokój. Niczego lepszego Ukraina nie może otrzymać w sytuacji, w której się znajduje. Co mam na myśli?

 

Trzy konkrety

Pierwszym konkretem jest fakt, że poza Stanami Zjednoczonymi nikt inny nie jest w stanie udzielić jej pomocy w sprzęcie wojskowym i amunicji. Stany wydały na pomoc Ukrainie więcej niż wszystkie państwa europejskie razem wzięte. Europa jest słaba, nieuzbrojona, lękliwa.

Drugim konkretem jest fakt, że Ukraina nie może przystąpić do NATO, ponieważ reguły NATO wykluczają przyjmowanie do swojego grona państwa w stanie wojny. Jedyną nadzieją pozostają więc USA, które Ukraina może związać ze sobą nie militarnie, ale gospodarczo. I jest to proste stwierdzenie niepodważalnego faktu.

Trzecim konkretem jest fakt, że Trump dąży do osiągnięcia pokoju, ale ten plan może mu przecież nie wypalić. Nie będzie pokoju bez zgody Putina na pokój. I co wtedy, gdy nie ma podpisanej umowy? Wtedy Trump powie "próbowałem". I doda: "Rosja to jest problem Europy", bo "my mamy wielki, piękny ocean jako barierę". Jedyną szansą Ukrainy staje się w tej sytuacji właśnie ta umowa ze Stanami. W czasach PRL-u popularny był taki dowcip: "Co powinna zrobić Polska, żeby wyzwolić się z uzależnienia od Moskwy? Wypowiedzieć wojnę Stanom Zjednoczonym i natychmiast się poddać, po czym poprosić o amerykańską okupację". Ta umowa jest z tego samego ducha uniezależnienia się od Rosji poprzez uczynienie sprawy wolnej Ukrainy przedmiotem bezpośredniego zainteresowania Ameryki, dbającej tym razem nie o ideały sprawiedliwości, ale o swoje interesy. Jednocześnie broniąc Ukrainy.

 

Trzeba było ją podpisać przed rokiem  2022

Sprawę dość prosto postawił sekretarz skarbu USA, mówiąc "Im więcej inwestycji USA tutaj będzie, tym większe bezpieczeństwo zapewnią narodowi ukraińskiemu". Umowę nazwał  wprost „długoterminową tarczą bezpieczeństwa” dla Ukrainy. Gdy Trump mówi, że Joe Biden zawalił sprawę i dopuścił do zaatakowania Ukrainy przez Rosję, to przywołuje właśnie tę obecnie negocjowaną umowę, narzekając, że powinna być zawarta już lata wcześniej - przed lutym 2022, czyli przed atakiem rosyjskim. Wtedy, zdaniem Trumpa, nie doszłoby do wojny, bo Putin wiedziałby, że - atakując Ukrainę - zagraża bezpośrednio interesom amerykańskim. Stało się dokładnie odwrotnie: Biden nie miał nawet pomysłu takiej umowy, a swoją wypowiedzią z 19 stycznia 2022 roku dał zielone światło rosyjskiej inwazji.

 

Wyborca amerykański to zrozumie

W piątek, o umowie wspomniał także Trump, mówiąc: "I to jest znaczące. To wielka sprawa. (...) i to trzyma nas w tym kraju." Pamiętajmy, że to Trump krytykował Bidena za - jego zdaniem - bezrefleksyjne przekazywanie Ukrainie sprzętu i pieniędzy. Bez ograniczeń i bez rozliczeń. A więc, jeśli Trumpowi nie uda się osiągnąć pokoju, na pewno nie będzie kontynuował pomocy Ukrainie metodami Bidena. Zresztą Kongres nie zatwierdzi takich wydatków. Dlatego te pół biliona od Ukrainy, które ma obejmować umowa, może stanowić racjonalne i przekonujące uzasadnienie pomocy militarnej koniecznej do obrony. Z podpisaną umową byłaby to po prostu dbałość o pieniądze należne Stanom. Amerykański wyborca rozumiałby to doskonale i uznał za logiczne. Wspomaganie bezpieczeństwa Ukrainy byłoby w jego bezpośrednim interesie.

 

To jest jedyna oferta dla Ukrainy

Gdyby prezydent Zełenski jeszcze nadal się wahał (a media informują, że tak właśnie się dzieje), powinien uświadomić sobie podstawową prawdę: bez pomocy amerykańskiej Ukraina przegra tę wojnę. I wtedy żadnych zysków z bogactw naturalnych i tak nie będzie. To jest sedno całej sprawy! Więc może jednak lepiej mieć połowę zysku z minerałów na spółkę z Amerykanami, niż zero minerałów pod władzą Putina? Pamiętajmy, że Amerykanie dostaną pieniądze za minerały tylko wtedy, gdy Ukraina będzie niepodległa. Doradca Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz ujął to dosadnie, stwierdzając, że umowa stanowi dla Ukraińców "najlepszą gwarancję bezpieczeństwa, o jakiej mogą marzyć". Najważniejszym pytaniem na dziś jest "czy Ukraina ma na stole jakiekolwiek lepsze lub co najmniej inne poważne oferty?". Jest to pytanie retoryczne. Wiemy, że nie ma żadnych innych rozwiązań, żadnych pomysłów. To realny dowód, że tylko gwarancje finansowe dla Stanów mogą być równoznaczne z gwarancjami bezpieczeństwa dla Ukrainy.



 

Polecane