Łukaszenka uderza w Polskę. "Niczego nie wymyślam"

Łukaszenka uderza w Polskę
"Polska prowadzi najbardziej agresywną i złą politykę wobec Białorusi. Niczego nie wymyślam. Jesteśmy waszymi sąsiadami, żyliśmy w tym samym państwie przez wiele lat"
- powiedział Łukaszenka, wskazując na historyczne powiązania obu narodów.
Białoruski przywódca odniósł się również do niedawnych spekulacji dotyczących terytoriów na zachodniej Białorusi i Ukrainie: "Dziś chcecie zachodnią Białoruś aż po Mińsk, już zaczęliście mówić o zachodniej Ukrainie. Rozumiecie, że nie dostaniecie od nas nawet metra terytorium. To jest nasze terytorium. Tu mieszkają Polacy, ale to są moi Polacy" - grzmiał.
Łukaszenka na koniec zapewnił: "Chcemy żyć z wami, żyć normalnie. Zawsze byliśmy dla was przyjaciółmi i chcemy żyć w przyjaźni" .
"Wybory" prezydenckie na Białorusi
O godz. 8 (6 w Polsce) na Białorusi rozpoczął się główny dzień zorganizowanego przez reżim głosowania, w którym rządzący od 31 lat Alaksandr Łukaszenka zamierza sięgnąć po siódmą kadencję rządów. Opozycja nazywa to głosowanie "bez-wyborami" - bo nie ma w nim realnych oponentów ani szans na demokratyczny proces.
Formalnie do walki o urząd prezydenta stanęło pięcioro kandydatów, jednak wszyscy, oprócz niezmiennego od trzech dekad lidera, pełnią w nich funkcję formalną. Wśród "kandydatów" są liderzy proreżimowych partii oraz Hanna Kanapacka, była członkini opozycyjnej (zlikwidowanej już) Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (AHP).
Białorusini mogą głosować do godz. 20 (18 w Polsce). Za granicą nie otwarto lokali wyborczych.
Liderka opozycji białoruskiej Swiatłana Cichanouska oświadczyła, że ani Białorusini ani społeczność międzynarodowa nie uznają wyników niedzielnych "wyborów". Parlament Europejski wezwał w rezolucji UE i państwa członkowskie, by nadal nie uznawały Łukaszenki jako prezydenta po "wyborach", które uznała za "fikcyjne".
Zgodnie z białoruskim prawem wyborczym głosowanie przedterminowe zaczęło się na kilka dni przed głównym dniem głosowania, a media reżimowe raportują o niezwykłej aktywności obywateli, którzy "uzyskali odporność na destrukcyjne wpływy" i "są zgodni co do kierunku, w którym powinien pójść kraj".
W 2020 r., pomimo wyeliminowania poprzez aresztowania i sfingowane sprawy karne głównych pretendentów po stronie opozycji - Siarhieja Cichanouskiego i Wiktara Babaryki (dzisiaj odsiadują wyroki), wybory stały się okazją do zademonstrowania masowego protestu przeciwko Łukaszence.
Wówczas białoruski lider, zdaniem ekspertów - nie doceniając skali niezadowolenia społecznego, dopuścił do wyborów Swiatłanę Cichanouską. Propaganda nazywała ją "kurą domową" i "kotletową wróżką", próbując ośmieszać w oczach wyborców. Pomimo tego, według opozycji i niezależnych podliczeń (realne wyniki nigdy nie były ujawnione), to właśnie Cichanouska wygrała wybory, a po tym, gdy Łukaszenka został ogłoszony zwycięzcą z wynikiem 81 proc., Białorusini masowo wyszli na ulicę.
Brutalne tłumienie protestów i gwałtowne fale represji politycznych, które były bezprecedensowe nawet dla Białorusi, doprowadziły do zniszczenia lub emigracji opozycji politycznej, mediów, organizacji i aktywistów społecznych, a do więzień wpędziły tysiące ludzi. Po pięciu latach, jak informują obrońcy praw człowieka, represje stale trwają, a w więzieniach "za politykę" przebywa obecnie 1256 osób (co jednak nie jest pełną liczbą).
Po kampanii i brutalnych represjach 2020 r. kraje zachodnie podjęły decyzję o nieuznaniu ogłoszonych oficjalnie wyników wyborów, a Łukaszenka nie jest od tego czasu uznawany za prawowitą głowę państwa. Zachód utrzymuje kontakty z białoruską opozycją na emigracji, jednak jej realny wpływ i przełożenie na sytuację na Białorusi są znikome.
- Grupa prowokatorów pod siedzibą Telewizji Republika. Na miejsce przybyła policja
- Cichanouska: Wszelkie próby legitymizacji reżimu białoruskiego zawiodły
- W jakich krajach UE Trump może zmniejszyć obecność wojskową USA? Ekspert odpowiada
- "Totalni pariasi". Burza w Pałacu Buckingham
- Wypadek w kopalni Knurów-Szczygłowice. Piotr Duda składa kondolencje bliskim zmarłych górników
Komentarze
Co z produkcją Abramsów w Polsce? Rząd zwleka z decyzją

Nieoficjalne doniesienia: Rząd miał przekazać Ukrainie pociski Patriot

Na Ukrainie trwa fala nienawiści wobec Polski. "Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem"

Kongresmeni USA domagają się wysłania wstrzymanych wojsk do Polski. Grożą blokadą środków

Karol Nawrocki po decyzji ws. Zełenskiego: Tak wyobrażam sobie rolę prezydenta
