Wiek emerytalny. Niech wypowiedzą się ludzie

Już raz Solidarność walczyła o to, by przeprowadzić referendum w sprawie wieku emerytalnego. Wówczas politycy zablokowali taką możliwość. Teraz jest szansa, by na temat wieku emerytalnego wypowiedzieli się wreszcie ludzie, a nie parlamentarzyści.
Protest
Protest "S" przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego / fot. T. Gutry

Pamiętają Państwo, jak Lech Wałęsa, były prezydent oraz pierwszy przewodniczący NSZZ „Solidarność”, powiedział na antenie Radia ZET:

– Gdybym był na miejscu Tuska, dałbym polecenie: spałować, oddać za to. Władzę trzeba szanować, wybierać mądrze, brać udział w wyborach, organizować się. Ale potem: szacunek!
Dopytywany, dopowiedział zaś: – Tak, pałowałbym, z przewodniczącym na czele. Pierwszego bym, jak byłbym komendantem albo premierem, wyszedł z pałą i go spałował, że nie potrafi mądrze układać stosunki w wolnej Polsce.

„Zła, tragiczna ustawa”

To było w maju 2012 roku, przechodziła właśnie przez Sejm ustawa podwyższająca wiek emerytalny, a Solidarność ostro przeciwko temu protestowała. Przed Sejmem funkcjonowało emerytalne miasteczko. Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda mówił: – Dzisiaj jesteśmy tutaj po to, aby zaapelować jeszcze do tych, którzy chcą przegłosować tę złą, tragiczną dla wszystkich ustawę. Nie możemy tylko narzekać, siedzieć przed telewizorem i wpisywać swoje niezadowolenie na forach internetowych. W pewnym momencie będziemy musieli wyjść na ulice.

Był to już jednak ostatni akord przed finałem, który grał ówczesny rząd PO-PSL wprowadzający reformę emerytalną.

Jak długo można pracować?

Cofnijmy się jednak o kilka miesięcy. W marcu 2011 roku na łamach „Gazety Wyborczej” Tusk pisał: „W Europie, coraz częściej także w Polsce, pojawia się temat podwyższenia wieku emerytalnego. To nie jest takie proste. Nie wierzę, żeby wszyscy ludzie zbliżający się do siedemdziesięciu lat mogli pracować w swoich zawodach z równą wydajnością, jak robili to wcześniej. Łatwo tu o przekonujące przykłady, szczególnie wśród zawodów wymagających sprawności fizycznej. Dlatego trzeba się zastanowić nad tym, jak poprawiać warunki pracy, jak ułatwiać przekwalifikowanie, wykorzystując doświadczenie wieku i całego dorobku zawodowego, jak uniknąć zmuszania do pracy tych, którym zwyczajnie może brakować sił”. W podobnym duchu wypowiadali się także inni politycy.

Sytuacja zmieniła się znienacka po wygranych przez PO wyborach. W grudniu tego samego roku Donald Tusk już jako premier przekonywał: „Chcę powiedzieć, że jeśli myślimy, a musimy myśleć także w perspektywie nie najbliższego budżetu i tej kadencji, ale także bezpieczeństwa emerytalnego dzisiaj ludzi młodych, ale być może przede wszystkim też takiej stabilności finansowej, która nam umożliwi stabilne wypłacanie emerytur dzisiejszym i przyszłym w niedalekiej perspektywie emerytom, bo przecież to jest uwarunkowane przeżyciem, a nie wszystkie państwa, widać to wyraźnie, przeżyją w sensie finansowym ten kryzys. Konieczne, aby to uzyskać, jest przedłużenie wieku emerytalnego. Przedłużenie czasu pracy tak, aby podwyższyć ten próg przechodzenia na emeryturę”.

Zapowiedział więc stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego od 2013 roku, dla mężczyzn docelowo do 2020 roku, a dla kobiet docelowo do 2040 roku.

Skąd to przyspieszenie?

Czy jednym z czynników tego przyspieszenia były naciski ze strony Angeli Merkel, jak sugerowano niedawno na podstawie dokumentów ujawnionych przez Michała Rachonia? Tego nie wiadomo.

Wiadomo jednak, że to po exposé Donalda Tuska Solidarność po raz pierwszy wyraziła zdanie, że tak fundamentalna sprawa, jak wiek emerytalny, powinna mieć solidniejsze podstawy prawne niż zwykła ustawa. To wtedy wysunięto wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie wpisania wieku emerytalnego do Konstytucji RP.

To, że projekt zdobędzie szerokie poparcie społeczne, było do przewidzenia. W końcu według badań CBOS przeprowadzonych w tamtym okresie zdecydowanie przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego opowiedziało się 75 proc. kobiet i 64 proc. mężczyzn.
Ale liczba podpisów zaskoczyła chyba nawet autorów wniosku. W ciągu miesiąca zebrano ich 700 tysięcy. Po trzech miesiącach – było ich już 2 miliony. Ostatecznie zebrano blisko 3,5 miliona podpisów.

To dało mocny mandat Piotrowi Dudzie do wypowiedzenia w Sejmie słów: „W Polsce nie zostały spełnione warunki do podwyższania ustawowego wieku emerytalnego. Mechanizmy ekonomiczne zachęcające do wydłużania okresu aktywności zawodowej, wpisane w formułę zdefiniowanej składki, pozwalają ubezpieczonemu na samodzielne podjęcie decyzji odnośnie do momentu przejścia na emeryturę. Decyzja ta zależy od wielu indywidualnych czynników, takich jak sytuacja ekonomiczna pracodawcy, perspektywa znalezienia innego zatrudnienia, kwalifikacje zawodowe ubezpieczonego, oczekiwania odnośnie do poziomu życia po zakończeniu okresu aktywności zawodowej, inne formy aktywności, jak stan zdrowia czy samopoczucie. Wiek emerytalny obowiązujący obecnie w Polsce należy zatem traktować jako wiek minimalny, którego osiągnięcie nie oznacza automatycznie zaprzestania pracy zarobkowej. W przypadku osób, które zachowały zdolność i chęć do pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego, świadomość tego, w jaki sposób wydłużenie okresu pracy zarobkowej wpływa na wysokość przyszłego świadczenia, stanowi wystarczający czynnik zachęcający ubezpieczonego do odroczenia momentu przejścia na emeryturę”.

Rząd Donalda Tuska mimo sprzeciwu z każdej strony parł jednak do tego, by wiek podwyższyć. Robiło się nerwowo. Na tyle, że Tusk pozwolił sobie na słowa:

„Myślę, że nie po to pana wybierano na szefa Solidarności, aby się pan podejmował zadań, które właściwie jest w stanie wykonać każdy pętak, bo to jest najprostsze, co może być”.

Być może parlamentarzyści podobne zdanie mieli o milionach osób, które do reformy emerytalnej nie chciały dopuścić. Fakt, że posłowie i senatorowie, którzy reprezentują przecież obywateli, zignorowali wówczas zdanie większości Polaków w tak fundamentalnej sprawie, było wówczas i jest obecnie przyczynkiem do tego, by domagać się możliwości wypowiedzenia się na ten temat obywateli bezpośrednio. Najlepszym do tego narzędziem jest referendum.

Referendum będzie wiążące dla wszystkich

To dlatego, jak mówił Piotr Duda, Solidarność zabiegała, by w tegorocznym referendum znalazło się pytanie o wiek emerytalny. – Jeżeli faktycznie dojdzie do referendum i będzie ono wiążące, to po pierwsze będzie wiążące dla każdej władzy, a po drugie wiążąca będzie odpowiedź niezależnie od tego, czy Polacy będą chcieli utrzymania dzisiejszego stanu, czy zmiany. Jeśli zaś referendum nie będzie wiążące, to też poznamy zdanie większości Polaków na temat obecnego wieku emerytalnego w naszym kraju. Dlatego pytanie o wiek emerytalny jest tak ważne – mówił w rozmowie z portalem Tysol.pl.

Jeszcze dalej w wypowiedziach w mediach idzie Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ „S” – wraca do pomysłu, by wiek emerytalny wpisać do Konstytucji RP: „Politycy nie są od tego, żeby oceniać, czy referendum jest dla obywateli dobre, czy nie. Ich obowiązkiem jest wypełniać naszą wolę, a my chcemy korzystać z tego narzędzia, jakim jest referendum obywatelskie”.
A teraz pytanie stawiane niekiedy przez oponentów rozwiązań postulowanych przez Solidarność. Dlaczego związek zawodowy wypowiada się w imieniu obywateli? Czy ma do tego jakąkolwiek legitymację i podstawy? Wydaje się, że tak właśnie jest. Solidarność – największy związek zawodowy w Polsce, którego członkowie i sympatycy to kilka milionów Polaków, dodajmy pracujących Polaków, ma prawo wypowiadać się w kwestiach czasu pracy. Tym bardziej związek, który przyczynił się do tego, byśmy mogli żyć w demokracji i korzystać z jej owoców. Z drugiej strony wprowadzanie wciąż nowych rozwiązań w tej kwestii przez kolejne ekipy rządzące nie przyczynia się do rozwoju, a raczej wręcz przeciwnie – do pewnego zacofania kraju. Wydaje się, że umowa społeczna dotycząca wieku emerytalnego powinna być stała i niezależna od tego, kto akurat jest u władzy.

Przypomnijmy, wiek 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn wprowadzono po raz pierwszy w 1999 roku (wcześniej był niższy). Osoby, które wówczas zaczynały pracę, na emeryturę będą przechodziły w okolicach 2040 roku. W czasie ich aktywności zawodowej już raz podniesiono wiek emerytalny i raz go obniżono. Ale wciąż nie mogą być pewne, podobnie jak reszta pracowników w naszym kraju, że utrzyma się on aż do chwili, gdy faktycznie przejdą na emeryturę. Tego nie może być pewien nikt, póki podniesienie go będzie zależało jedynie od większości parlamentarnej. Niezależnie więc od tego, kto kogo chce pałować, a kto kogo ma za pętaka, wreszcie dajmy głos ludziom.

Tekst pochodzi z 39 (1809) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Prof. Czarnek: Jeżeli Tusk będzie chciał obejść weto prezydenta ws. SAFE uchwałą, stanie przed sądem z ostatniej chwili
Prof. Czarnek: Jeżeli Tusk będzie chciał obejść weto prezydenta ws. SAFE uchwałą, stanie przed sądem

„Herr Kamerad Czarzasty, Herr OberTusk i popychadła Tuska z Koalicji 13 grudnia chcą zrobić Polsce wielką krzywdę, i jeśli będą ją robili, to za nią odpowiedzą” - zapowiedział podczas środowej konferencji prasowej w Sejmie prof. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera.

Ważny komunikat dla mieszkańców Szczecina gorące
Ważny komunikat dla mieszkańców Szczecina

Mieszkańcy Szczecina powinni zachować ostrożność. Służby ostrzegają przed ryzykiem przekroczenia poziomu informowania dla pyłu PM10 w powietrzu. Zanieczyszczenie może być szczególnie niebezpieczne dla dzieci, seniorów oraz osób z chorobami układu oddechowego i serca.

Zełenski wzywa Europę, aby opracowała „Plan B“ finansowania Ukrainy z ostatniej chwili
Zełenski wzywa Europę, aby opracowała „Plan B“ finansowania Ukrainy

W obliczu blokady przez Węgry obiecanej pożyczki w wysokości 90 miliardów euro prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wzywa Europę do znalezienia alternatywnego rozwiązania.

Ursula von der Leyen: Potrzebujemy ETS z ostatniej chwili
Ursula von der Leyen: Potrzebujemy ETS

„Potrzebujemy więc ETS, ale musimy go zmodernizować. Z niecierpliwością czekam na kontynuację tej debaty z Państwem tutaj, w Parlamencie Europejskim” - powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podczas sesji plenarnej w Parlamencie Europejskim.

SAFE. Z ziemi tuskiej do Polski tylko u nas
SAFE. Z ziemi tuskiej do Polski

Nie ustaje spór o SAFE. Czy ten unijny, czy ten prezydencki. Argumentów padło wiele, ale wymowne jest to, że nikt nie jest w stanie podać konkretnej wysokości należnych odsetek. Dlaczego? Bo to niemożliwe.

Zamach PE na suwerenność państw UE. „Autonomia Europy zaczyna się od jednolitego rynku obronnego” z ostatniej chwili
Zamach PE na suwerenność państw UE. „Autonomia Europy zaczyna się od jednolitego rynku obronnego”

Posłowie do Parlamentu Europejskiego przyjęli propozycje mające na celu utworzenie wspólnego rynku obronnego i podjęcie działań w sprawie sztandarowych projektów obronnych Unii Europejskiej.

Młodzi muzułmanie w Niemczech się radykalizują z ostatniej chwili
Młodzi muzułmanie w Niemczech się radykalizują

Jak poinformował portal European Conservative, obawy dotyczące radykalizacji wśród muzułmanów w Niemczech — szczególnie wśród młodszego pokolenia — wzrosły po opublikowaniu badań finansowanych przez trzy ministerstwa federalne.

Ekspert: Pierwsza wypłata zysków NBP przeznaczonych na zbrojenia mogłaby nastąpić dopiero za 1,5 roku z ostatniej chwili
Ekspert: Pierwsza wypłata zysków NBP przeznaczonych na zbrojenia mogłaby nastąpić dopiero za 1,5 roku

Pomysł sfinansowania zbrojeń z zysków NBP uzyskanych ze sprzedaży części złota oznaczałby, że pierwsze wpływy nastąpiłyby za półtora roku, tymczasem potrzeby wojska trzeba zaspokoić jak najszybciej – wskazał w rozmowie z PAP analityk Santander Bank Polska Piotr Bielski.

Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski tylko u nas
Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski

Komisja Europejska nieoficjalnie wyraża „poważne zaniepokojenie” sytuacją wokół polskiego programu SAFE. Chodzi o spór między rządem a Pałacem Prezydenckim, który według informacji z Brukseli wprowadza „niepewność co do realizacji projektu”. Niepokój Ursuli von der Leyen jest o tyle zrozumiały, że wraz z zawetowaniem przez Karola Nawrockiego ustawy ws. SAFE, o ile takie by nastąpiło, posypie się misterny plan rabunku i neutralizacji Polski.

Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów tylko u nas
Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów

W Niemczech rośnie liczba migrantów zobowiązanych do opuszczenia kraju. Z rządowego raportu wynika, że w połowie 2025 roku było ich ponad 226 tys., a skuteczność deportacji wynosi zaledwie ok. 5 proc. Problem pogłębia brak dokumentów, bariery prawne i niewydolność systemu dublińskiego.

REKLAMA

Wiek emerytalny. Niech wypowiedzą się ludzie

Już raz Solidarność walczyła o to, by przeprowadzić referendum w sprawie wieku emerytalnego. Wówczas politycy zablokowali taką możliwość. Teraz jest szansa, by na temat wieku emerytalnego wypowiedzieli się wreszcie ludzie, a nie parlamentarzyści.
Protest
Protest "S" przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego / fot. T. Gutry

Pamiętają Państwo, jak Lech Wałęsa, były prezydent oraz pierwszy przewodniczący NSZZ „Solidarność”, powiedział na antenie Radia ZET:

– Gdybym był na miejscu Tuska, dałbym polecenie: spałować, oddać za to. Władzę trzeba szanować, wybierać mądrze, brać udział w wyborach, organizować się. Ale potem: szacunek!
Dopytywany, dopowiedział zaś: – Tak, pałowałbym, z przewodniczącym na czele. Pierwszego bym, jak byłbym komendantem albo premierem, wyszedł z pałą i go spałował, że nie potrafi mądrze układać stosunki w wolnej Polsce.

„Zła, tragiczna ustawa”

To było w maju 2012 roku, przechodziła właśnie przez Sejm ustawa podwyższająca wiek emerytalny, a Solidarność ostro przeciwko temu protestowała. Przed Sejmem funkcjonowało emerytalne miasteczko. Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda mówił: – Dzisiaj jesteśmy tutaj po to, aby zaapelować jeszcze do tych, którzy chcą przegłosować tę złą, tragiczną dla wszystkich ustawę. Nie możemy tylko narzekać, siedzieć przed telewizorem i wpisywać swoje niezadowolenie na forach internetowych. W pewnym momencie będziemy musieli wyjść na ulice.

Był to już jednak ostatni akord przed finałem, który grał ówczesny rząd PO-PSL wprowadzający reformę emerytalną.

Jak długo można pracować?

Cofnijmy się jednak o kilka miesięcy. W marcu 2011 roku na łamach „Gazety Wyborczej” Tusk pisał: „W Europie, coraz częściej także w Polsce, pojawia się temat podwyższenia wieku emerytalnego. To nie jest takie proste. Nie wierzę, żeby wszyscy ludzie zbliżający się do siedemdziesięciu lat mogli pracować w swoich zawodach z równą wydajnością, jak robili to wcześniej. Łatwo tu o przekonujące przykłady, szczególnie wśród zawodów wymagających sprawności fizycznej. Dlatego trzeba się zastanowić nad tym, jak poprawiać warunki pracy, jak ułatwiać przekwalifikowanie, wykorzystując doświadczenie wieku i całego dorobku zawodowego, jak uniknąć zmuszania do pracy tych, którym zwyczajnie może brakować sił”. W podobnym duchu wypowiadali się także inni politycy.

Sytuacja zmieniła się znienacka po wygranych przez PO wyborach. W grudniu tego samego roku Donald Tusk już jako premier przekonywał: „Chcę powiedzieć, że jeśli myślimy, a musimy myśleć także w perspektywie nie najbliższego budżetu i tej kadencji, ale także bezpieczeństwa emerytalnego dzisiaj ludzi młodych, ale być może przede wszystkim też takiej stabilności finansowej, która nam umożliwi stabilne wypłacanie emerytur dzisiejszym i przyszłym w niedalekiej perspektywie emerytom, bo przecież to jest uwarunkowane przeżyciem, a nie wszystkie państwa, widać to wyraźnie, przeżyją w sensie finansowym ten kryzys. Konieczne, aby to uzyskać, jest przedłużenie wieku emerytalnego. Przedłużenie czasu pracy tak, aby podwyższyć ten próg przechodzenia na emeryturę”.

Zapowiedział więc stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego od 2013 roku, dla mężczyzn docelowo do 2020 roku, a dla kobiet docelowo do 2040 roku.

Skąd to przyspieszenie?

Czy jednym z czynników tego przyspieszenia były naciski ze strony Angeli Merkel, jak sugerowano niedawno na podstawie dokumentów ujawnionych przez Michała Rachonia? Tego nie wiadomo.

Wiadomo jednak, że to po exposé Donalda Tuska Solidarność po raz pierwszy wyraziła zdanie, że tak fundamentalna sprawa, jak wiek emerytalny, powinna mieć solidniejsze podstawy prawne niż zwykła ustawa. To wtedy wysunięto wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie wpisania wieku emerytalnego do Konstytucji RP.

To, że projekt zdobędzie szerokie poparcie społeczne, było do przewidzenia. W końcu według badań CBOS przeprowadzonych w tamtym okresie zdecydowanie przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego opowiedziało się 75 proc. kobiet i 64 proc. mężczyzn.
Ale liczba podpisów zaskoczyła chyba nawet autorów wniosku. W ciągu miesiąca zebrano ich 700 tysięcy. Po trzech miesiącach – było ich już 2 miliony. Ostatecznie zebrano blisko 3,5 miliona podpisów.

To dało mocny mandat Piotrowi Dudzie do wypowiedzenia w Sejmie słów: „W Polsce nie zostały spełnione warunki do podwyższania ustawowego wieku emerytalnego. Mechanizmy ekonomiczne zachęcające do wydłużania okresu aktywności zawodowej, wpisane w formułę zdefiniowanej składki, pozwalają ubezpieczonemu na samodzielne podjęcie decyzji odnośnie do momentu przejścia na emeryturę. Decyzja ta zależy od wielu indywidualnych czynników, takich jak sytuacja ekonomiczna pracodawcy, perspektywa znalezienia innego zatrudnienia, kwalifikacje zawodowe ubezpieczonego, oczekiwania odnośnie do poziomu życia po zakończeniu okresu aktywności zawodowej, inne formy aktywności, jak stan zdrowia czy samopoczucie. Wiek emerytalny obowiązujący obecnie w Polsce należy zatem traktować jako wiek minimalny, którego osiągnięcie nie oznacza automatycznie zaprzestania pracy zarobkowej. W przypadku osób, które zachowały zdolność i chęć do pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego, świadomość tego, w jaki sposób wydłużenie okresu pracy zarobkowej wpływa na wysokość przyszłego świadczenia, stanowi wystarczający czynnik zachęcający ubezpieczonego do odroczenia momentu przejścia na emeryturę”.

Rząd Donalda Tuska mimo sprzeciwu z każdej strony parł jednak do tego, by wiek podwyższyć. Robiło się nerwowo. Na tyle, że Tusk pozwolił sobie na słowa:

„Myślę, że nie po to pana wybierano na szefa Solidarności, aby się pan podejmował zadań, które właściwie jest w stanie wykonać każdy pętak, bo to jest najprostsze, co może być”.

Być może parlamentarzyści podobne zdanie mieli o milionach osób, które do reformy emerytalnej nie chciały dopuścić. Fakt, że posłowie i senatorowie, którzy reprezentują przecież obywateli, zignorowali wówczas zdanie większości Polaków w tak fundamentalnej sprawie, było wówczas i jest obecnie przyczynkiem do tego, by domagać się możliwości wypowiedzenia się na ten temat obywateli bezpośrednio. Najlepszym do tego narzędziem jest referendum.

Referendum będzie wiążące dla wszystkich

To dlatego, jak mówił Piotr Duda, Solidarność zabiegała, by w tegorocznym referendum znalazło się pytanie o wiek emerytalny. – Jeżeli faktycznie dojdzie do referendum i będzie ono wiążące, to po pierwsze będzie wiążące dla każdej władzy, a po drugie wiążąca będzie odpowiedź niezależnie od tego, czy Polacy będą chcieli utrzymania dzisiejszego stanu, czy zmiany. Jeśli zaś referendum nie będzie wiążące, to też poznamy zdanie większości Polaków na temat obecnego wieku emerytalnego w naszym kraju. Dlatego pytanie o wiek emerytalny jest tak ważne – mówił w rozmowie z portalem Tysol.pl.

Jeszcze dalej w wypowiedziach w mediach idzie Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ „S” – wraca do pomysłu, by wiek emerytalny wpisać do Konstytucji RP: „Politycy nie są od tego, żeby oceniać, czy referendum jest dla obywateli dobre, czy nie. Ich obowiązkiem jest wypełniać naszą wolę, a my chcemy korzystać z tego narzędzia, jakim jest referendum obywatelskie”.
A teraz pytanie stawiane niekiedy przez oponentów rozwiązań postulowanych przez Solidarność. Dlaczego związek zawodowy wypowiada się w imieniu obywateli? Czy ma do tego jakąkolwiek legitymację i podstawy? Wydaje się, że tak właśnie jest. Solidarność – największy związek zawodowy w Polsce, którego członkowie i sympatycy to kilka milionów Polaków, dodajmy pracujących Polaków, ma prawo wypowiadać się w kwestiach czasu pracy. Tym bardziej związek, który przyczynił się do tego, byśmy mogli żyć w demokracji i korzystać z jej owoców. Z drugiej strony wprowadzanie wciąż nowych rozwiązań w tej kwestii przez kolejne ekipy rządzące nie przyczynia się do rozwoju, a raczej wręcz przeciwnie – do pewnego zacofania kraju. Wydaje się, że umowa społeczna dotycząca wieku emerytalnego powinna być stała i niezależna od tego, kto akurat jest u władzy.

Przypomnijmy, wiek 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn wprowadzono po raz pierwszy w 1999 roku (wcześniej był niższy). Osoby, które wówczas zaczynały pracę, na emeryturę będą przechodziły w okolicach 2040 roku. W czasie ich aktywności zawodowej już raz podniesiono wiek emerytalny i raz go obniżono. Ale wciąż nie mogą być pewne, podobnie jak reszta pracowników w naszym kraju, że utrzyma się on aż do chwili, gdy faktycznie przejdą na emeryturę. Tego nie może być pewien nikt, póki podniesienie go będzie zależało jedynie od większości parlamentarnej. Niezależnie więc od tego, kto kogo chce pałować, a kto kogo ma za pętaka, wreszcie dajmy głos ludziom.

Tekst pochodzi z 39 (1809) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane