Zakochajmy się w AK! W szeregach Armii Krajowej co dziesiąty żołnierz był kobietą

14 dzień lutego w krajach kultury anglosaskiej to Dzień Zakochanych. W historii naszego kraju data ta też jest bardzo ważna, lecz z innego powodu. Właśnie 14 lutego 1942 roku rozkazem generała Władysława Sikorskiego powstała Armia Krajowa.
/ Fotolia
Polskie podziemie zbrojne ma oczywiście bardzo długie tradycje – jeszcze z XVIII wieku, sięgające konfederacji barskiej i sprzysiężeń, które wywołały insurekcję kościuszkowską. Można więc było przyjąć za pewnik, że po klęsce kampanii wrześniowej Polacy nie pozostaną bierni, lecz zaczną tworzyć struktury zbrojnej konspiracji. W oblężonej Warszawie powstały pierwsze jej zręby – 25 września generał Michał Karaszewicz-Tokarzewski zaproponował dowódcy Armii Warszawa generałowi Juliuszowi Rómmlowi utworzenie podziemnej organizacji wojskowej. Dzień później na Polach Mokotowskich wylądował samolot PZL 46 Sum (jeden z dwóch prototypów tej ciekawej maszyny. Major Edmund Galinat, który nim przyleciał, przywiózł rozkaz marszałka Rydza-Śmigłego, nakazujący utworzenie konspiracyjnego wojska. 27 września, dzień przed kapitulacją stolicy, generał Rómmel wydał rozkaz, ma mocy którego Tokarzewski został mianowany dowódcą Służby Zwycięstwu Polski. Rozkaz ten kontrasygnował również cywilny komisarz obrony prezydent Stefan Starzyński.

Oczywiście konspiracja powstawała przede wszystkim oddolnie, w miastach i wsiach całego kraju, pod obydwiema okupacjami. Istniało ponad sto różnego rodzaju organizacji zbrojnych, nie licząc grup politycznych, harcerskich, studenckich czy uczniowskich. Scalenie ich w jednolitą podziemną armię było niezwykle trudne, zwłaszcza w warunkach konspiracji, lecz generał Sikorski rozumiał doskonale, że jedność jest warunkiem skuteczności. 13 listopada 1939 roku w Paryżu utworzono Komitet Ministrów do Spraw Kraju, na czele którego stanął generał Kazimierz Sosnkowski jako komendant Związku Walki Zbrojnej. W Warszawie dowódcą na obszarze okupacji niemieckiej został pułkownik Stefan Rowecki. Tokarzewski natomiast został przesunięty do Lwowa, jako dowódca obszaru okupacji radzieckiej.

Rosnąca podziemna fala

ZWZ miała kilka zadań. Jednym z głównych była akcja scaleniowa, czyli podporządkowanie wszystkich rozproszonych grup konspiracyjnych jednemu dowództwu (trwała ona aż do końca istnienia AK; podporządkowania odmówiła część partyzantki narodowej oraz w całości podziemie komunistyczne). Bieżące zadania to przede wszystkim ochrona Państwa Podziemnego, wywiad, sabotaż i dywersja, a także tworzenie struktur na czas powstania powszechnego. Przez cały czas pojawiały się też konflikty pomiędzy podziemnymi strukturami wojskowymi i politycznymi. Właśnie dla ich uniknięcia generał Sikorski zdecydował się na przemianowanie ZWZ na Armię Krajową, co miało być jednoznacznym i czytelnym sygnałem: AK to podziemne wojsko, od którego politycy mają trzymać się z daleka.

Podziemna armia, choć zwalczana niezwykle brutalnie przez obu okupantów, rosła. W momencie maksymalnej aktywności – wiosną i latem 1944 roku, w jej szeregach było, według różnych ocen historyków, od 250 do 390 tysięcy ludzi, w tym ponad 10 tysięcy oficerów. Tylko w dwóch krajach okupowanej Europy podziemie było równie liczne – w Jugosławii i Francji. Żołnierze Polski Podziemnej stoczyli ponad sto tysięcy bojów i potyczek. Wysadzili w powietrze około tysiąca trzystu pociągów, zabili i ranili sto pięćdziesiąt tysięcy Niemców i kolaborantów. Wywiad AK oddał aliantom nieocenione usługi. Zlokalizowano wszystkie schrony dla okrętów podwodnych (w całej Europie!), ujawniono produkcję latających bomb V1 i rakiet V2 , a zdobyczny egzemplarz rakiety przetransportowano drogą powietrzną do Londynu. Wykradziono wiele planów niemieckich fortyfikacji – zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie. Polskie podziemie poinformowało Londyn o niemieckich planach agresji na ZSRR oraz o ludobójstwie dokonywanym na europejskich Żydach. Niestety, tym ostatnim doniesieniom alianci nie dali wiary…

Niedocenieni żołnierze – kobiety

W szeregach Armii Krajowej co dziesiąty żołnierz był kobietą. Wojskowa Służba Kobiet przy sztabie głównym SZP powstała już w październiku 1939 roku, dowodziła nią Maria Wittekówna, przed wojną kierująca Organizacją Przysposobienia Wojskowego Kobiet. Bez odwagi, ofiarności i pomysłowości polskich pań nie mogłoby być mowy o codziennym funkcjonowaniu podziemia. Służba łączności, zwłaszcza kurierskiej, niemal w całości była sfeminizowana – od góry (w Komendzie Głównej na czele Wydziału V-K, czyli łączności, stała Janina Karasiówna „Bronka”) aż po struktury w terenie. Rozprowadzaniem podziemnej prasy również zajmowały się głównie kobiety. Szefową centralnego kolportażu KG AK była Wanda Kraszewska-Ancerewiczowa „Lena”. Kobiety opanowały także służbę sanitarną i kwatermistrzowską. Nie brakowało ich w wywiadzie i kontrwywiadzie, a także w jednostkach bojowych. Warto tu wspomnieć choćby kobiecą kompanię saperską i kobiece patrole minerskie. W największej bitwie Armii Krajowej, jaką było Powstanie Warszawskie, panie odegrały rolę szczególną. W specjalnym plutonie łączności kanałowej, który służył do podtrzymania komunikacji między poszczególnymi dzielnicami, a także do ewakuacji żołnierzy ze Starego Miasta i Mokotowa do Śródmieścia, kobiety stanowiły 60 procent żołnierzy. Po kapitulacji Powstania do niemieckiej niewoli trafiło ponad dwa tysiące żołnierzy – kobiet. Duża część z nich została umieszczona w obozie Oberlagen w zachodniej części Niemiec. W kwietniu 1945 roku wyzwolone zostały przez polską 1 Dywizję Pancerną.

Kulminacja

Od wiosny 1944 roku żołnierze Armii Krajowej przystąpili do akcji „Burza”. Mobilizowano poszczególne okręgi i inspektoraty, odtwarzając przedwojenne jednostki Wojska Polskiego. Powstały zawiązki aż dwudziestu dywizji piechoty, oraz dwóch brygad kawalerii. Największą była 27 Wołyńska Dywizja Piechoty AK. Ona też walczyła najdłużej, bo od lutego aż do końca lipca. Żołnierze AK samodzielnie lub we współdziałaniu z oddziałami Armii Czerwonej opanowali kilkaset miejscowości – w tym Wilno, Lwów, Lublin, Rzeszów.
Tuż po rozpoczęciu „Burzy” ujawnił się w pełni plan Stalina dotyczący polskiego podziemia nie uznającego władzy promoskiewskiego PKWN. 1 sierpnia 1944 roku Stalin wydał dyrektywę 220169, nakazującą bezwzględne rozbrajanie żołnierzy AK i innych organizacji uznających rząd polski w Londynie. Rozbrojenia i aresztowania zaczęły się jednak już wcześniej – na Podolu, Wołyniu, Wileńszczyźnie. Szacunki historyków i tu się różnią – represje w różnej postaci (aresztowania, wywózki w głąb ZSRR, wyroki więzienia i kary śmierci) dotknęły od 35 do 70 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej. Masowe prześladowania akowców trwały jednak długo po zakończeniu wojny.
Oficjalnie Armia Krajowa została rozwiązana 19 stycznia 1945 roku rozkazem jej ostatniego dowódcy, generała Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”. Żołnierze AK byli jednak główną siłą antykomunistycznej partyzantki, walczącej w zorganizowanej formie jeszcze przez kilka lat.

Testament Polski Walczącej

Kilka miesięcy po rozwiązaniu Armii Krajowej powstał Testament Polski Walczącej – manifest działaczy polskiego podziemia. Żądano w nim między innymi: opuszczenia terytorium Polski przez wojska sowieckie oraz przez rosyjską policję polityczną, zjednoczenia i uniezależnienia Armii Polskiej, dopuszczenia wszystkich polskich stronnictw demokratycznych do udziału w wyborach pięcioprzymiotnikowych, stworzenia pełnego samorządu terytorialnego, społeczno-gospodarczego i kulturalno-oświatowego, uspołecznienia własności wielkokapitalistycznej i zorganizowanie sprawiedliwego podziału dochodu społecznego, zapewnienia masom pracujących współkierownictwa i kontroli nad całą gospodarką narodową oraz warunków materialnych zabezpieczających byt rodzinie i osobisty rozwój kulturalny, swobody walki dla klasy robotniczej o jej prawa w ramach nieskrępowanego ruchu zawodowego. Echa owego testamentu brzmią chociażby w 21 postulatach gdańskich. A niektórych z owych celów nie udało się osiągnąć nawet dziś – po ćwierćwieczu znów wolnej Polski.


Niedoszły dowódca polskiego podziemia

Major Edmund Galinat otrzymał od marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego rozkaz sformowania polskiego podziemia zbrojnego. Po dotarciu do Warszawy poddał się jednak rozkazom generała Tokarzewskiego. Niedoszły dowódca Służby Zwycięstwu Polski był postacią niezwykle barwną – godną przypomnienia. Urodził się w 1899 roku w Wilnie, jako dwudziestolatek trafił w szeregi Wojska Polskiego. Z doskonałymi wynikami ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty, a także wydział prawa Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie i Wyższą Szkołę Wojenną. Choć nie miał legionowego rodowodu, uznawany był za jednego z najbliższych współpracowników marszałka Rydza-Śmigłego. W latach 1938-1939 stał na czele federacji sanacyjnych organizacji młodzieżowych Służba Młodych Obozu Zjednoczenia Narodowego, był też jednym z organizatorów sieci „dywersji pozafrontowej” – tajnych oddziałów Wojska Polskiego, które działać miały na zapleczu nieprzyjaciela. Miał więc odpowiednie przygotowanie, aby kierować konspiracyjnym wojskiem.
Założyciele SZP uznali jednak związki Galinata z byłym Naczelnym Wodzem za zbyt niebezpieczne. Majora odesłano na Węgry, a następnie do Francji. Nie dostał tam żadnego przydziału, a po ewakuacji do Wielkiej Brytanii uznano go wręcz za wroga rządu Sikorskiego i internowano w obozie na wyspie Bute, zwanej „Wyspą Węży”. Przesiedział tam ponad dwa lata. Dopiero dzięki pomocy majora Tadeusza Szumowskiego z Wydziału Spraw Specjalnych MON Galinat opuścił wyspę, aby zostać dowódcą Samodzielnej Kompanii Grenadierów, jednej z pierwszych polskich jednostek wojsk specjalnych, podlegającej operacyjnie brytyjskiej Special Operations Executive. Żołnierze SKG przeznaczeni byli do działań na terenie Francji i Niemiec, w kilku lub kilkunastoosobowych grupach dywersyjno-bojowych. Na czas dowodzenia kompanią Galinat zmienił nazwisko na „Zaręba”.
Nowy dowódca przypadł do serca żołnierzom – a nie było to łatwe, bo w jednostce aż roiło się od niespokojnych duchów – weteranów wojny domowej w Hiszpanii lub legionistów z Legii Cudzoziemskiej. Jednak nadmierne bratanie się Galinata „Zaręby” z żołnierzami nie przypadło do gustu Brytyjczykom, a i w polskim Sztabie Głównym major wciąż miał wrogów. W grudniu 1943 roku został odwołany z dowództwa SKG, kilka miesięcy później mianowano go oficerem łącznikowym przy armii amerykańskiej. Po zakończeniu wojny i demobilizacji Polskich Sił Zbrojnych zdecydował się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie zmarł w 1971 roku.

Leszek Masierak

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (08/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj
 

 

POLECANE
Ścigany w całej UE Gruzin zatrzymany w Polsce. Obława z udziałem kontrterrorystów pilne
Ścigany w całej UE Gruzin zatrzymany w Polsce. Obława z udziałem kontrterrorystów

Akcja o podwyższonym ryzyku, udział kontrterrorystów i obywatel Gruzji poszukiwany na terenie Unii Europejskiej - to kulisy policyjnych działań przeprowadzonych w Wieluniu. Stołeczni funkcjonariusze zatrzymali czterech cudzoziemców, którzy ukrywali się przed wymiarem sprawiedliwości.

Kilkanaście stopni, a potem zima. Co nas czeka w weekend? Wiadomości
Kilkanaście stopni, a potem zima. Co nas czeka w weekend?

Najpierw odwilż i wiosenne temperatury, a chwilę później nagły powrót zimy. Prognozy IMGW pokazują wyraźnie: ciepły epizod nie potrwa długo, a przed końcem tygodnia czeka nas mocne ochłodzenie i opady śniegu.

Niemiecka rafineria bije na alarm. Sankcje na Rosnieft zagrażają dostawom paliwa pilne
Niemiecka rafineria bije na alarm. Sankcje na Rosnieft zagrażają dostawom paliwa

90 procent paliwa dla Berlina pochodzi z jednego zakładu. Teraz jego kierownictwo ostrzega: amerykańskie sankcje mogą sparaliżować dostawy i uderzyć w cały region.

Wagnerowcy w Bułgarii? Alarm ws. bazy pod Sofią Wiadomości
Wagnerowcy w Bułgarii? Alarm ws. bazy pod Sofią

Uzbrojeni ludzie w rosyjskich mundurach, flaga Federacji Rosyjskiej i silnie strzeżony obiekt w górach nieopodal Sofii. Bułgarskie stowarzyszenie obywatelskie alarmuje: na terytorium państwa NATO może działać baza objętej sankcjami Grupy Wagnera.

Imperium kontratakuje. Nowa afrykańska polityka Trumpa zagraża wpływom Rosji tylko u nas
Imperium kontratakuje. Nowa afrykańska polityka Trumpa zagraża wpływom Rosji

Stany Zjednoczone wracają do gry w Afryce i robią to na twardych zasadach. Administracja Donalda Trumpa stawia na bezpieczeństwo i dostęp do surowców, porzucając dotychczasową politykę wartości. To ruch, który może osłabić rosyjskie wpływy w Sahelu i zmienić układ sił na całym kontynencie.

Miażdżąca krytyka na wysłuchaniu publicznym ws. tzw. ustawy praworządnościowej w Sejmie pilne
Miażdżąca krytyka na wysłuchaniu publicznym ws. tzw. ustawy praworządnościowej w Sejmie

Wtorkowe wysłuchanie publiczne projektu ustawy praworządnościowej pokazało prawdziwe oblicze rządowych eksperymentów z sądownictwem. Zamiast reformy – chaos, zamiast ochrony obywatela – polityczne kalkulacje. Projekt Żurka spotkał się z ostrą krytyką zarówno ze strony ekspertów, jak i środowiska prawniczego.

Dziś setne urodziny Gdyni. IPN otworzył wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia” Wiadomości
Dziś setne urodziny Gdyni. IPN otworzył wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia”

10 lutego 2026 r. w Gdyni otwarto wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia”. W wydarzeniu wziął udział prezes Fundacji Promocji Solidarności Michał Ossowski.

Dziwne zachowanie Czarzastego. Przytulę się do pana... pilne
Dziwne zachowanie Czarzastego. "Przytulę się do pana..."

Zamiast odpowiedzi - spoufalanie i uniki. Gdy dziennikarz TV Republika zapytał Włodzimierza Czarzastego o niewypełnioną ankietę bezpieczeństwa, marszałek Sejmu zareagował w sposób, który wzbudził spore zdziwienie.

Szokujące relacje ks. Olszewskiego. Proces Funduszu Sprawiedliwości pilne
Szokujące relacje ks. Olszewskiego. Proces Funduszu Sprawiedliwości

Po raz pierwszy od początku procesu oskarżeni mogli swobodnie przemówić przed sądem. Podczas trzeciej rozprawy ks. Michał Olszewski opisał, jak był traktowany w trakcie postępowania prowadzonego przez prokuraturę.

Awantura w Sejmie. Żukowska porównała „Burego” do Putina z ostatniej chwili
Awantura w Sejmie. Żukowska porównała „Burego” do Putina

Emocjonalne wystąpienie, ostre oskarżenia i porównanie żołnierza polskiego podziemia niepodległościowego do rosyjskiego dyktatora. Sejmowa debata nad projektem Lewicy zamieniła się w polityczny skandal z Anną Żukowską w roli głównej.

REKLAMA

Zakochajmy się w AK! W szeregach Armii Krajowej co dziesiąty żołnierz był kobietą

14 dzień lutego w krajach kultury anglosaskiej to Dzień Zakochanych. W historii naszego kraju data ta też jest bardzo ważna, lecz z innego powodu. Właśnie 14 lutego 1942 roku rozkazem generała Władysława Sikorskiego powstała Armia Krajowa.
/ Fotolia
Polskie podziemie zbrojne ma oczywiście bardzo długie tradycje – jeszcze z XVIII wieku, sięgające konfederacji barskiej i sprzysiężeń, które wywołały insurekcję kościuszkowską. Można więc było przyjąć za pewnik, że po klęsce kampanii wrześniowej Polacy nie pozostaną bierni, lecz zaczną tworzyć struktury zbrojnej konspiracji. W oblężonej Warszawie powstały pierwsze jej zręby – 25 września generał Michał Karaszewicz-Tokarzewski zaproponował dowódcy Armii Warszawa generałowi Juliuszowi Rómmlowi utworzenie podziemnej organizacji wojskowej. Dzień później na Polach Mokotowskich wylądował samolot PZL 46 Sum (jeden z dwóch prototypów tej ciekawej maszyny. Major Edmund Galinat, który nim przyleciał, przywiózł rozkaz marszałka Rydza-Śmigłego, nakazujący utworzenie konspiracyjnego wojska. 27 września, dzień przed kapitulacją stolicy, generał Rómmel wydał rozkaz, ma mocy którego Tokarzewski został mianowany dowódcą Służby Zwycięstwu Polski. Rozkaz ten kontrasygnował również cywilny komisarz obrony prezydent Stefan Starzyński.

Oczywiście konspiracja powstawała przede wszystkim oddolnie, w miastach i wsiach całego kraju, pod obydwiema okupacjami. Istniało ponad sto różnego rodzaju organizacji zbrojnych, nie licząc grup politycznych, harcerskich, studenckich czy uczniowskich. Scalenie ich w jednolitą podziemną armię było niezwykle trudne, zwłaszcza w warunkach konspiracji, lecz generał Sikorski rozumiał doskonale, że jedność jest warunkiem skuteczności. 13 listopada 1939 roku w Paryżu utworzono Komitet Ministrów do Spraw Kraju, na czele którego stanął generał Kazimierz Sosnkowski jako komendant Związku Walki Zbrojnej. W Warszawie dowódcą na obszarze okupacji niemieckiej został pułkownik Stefan Rowecki. Tokarzewski natomiast został przesunięty do Lwowa, jako dowódca obszaru okupacji radzieckiej.

Rosnąca podziemna fala

ZWZ miała kilka zadań. Jednym z głównych była akcja scaleniowa, czyli podporządkowanie wszystkich rozproszonych grup konspiracyjnych jednemu dowództwu (trwała ona aż do końca istnienia AK; podporządkowania odmówiła część partyzantki narodowej oraz w całości podziemie komunistyczne). Bieżące zadania to przede wszystkim ochrona Państwa Podziemnego, wywiad, sabotaż i dywersja, a także tworzenie struktur na czas powstania powszechnego. Przez cały czas pojawiały się też konflikty pomiędzy podziemnymi strukturami wojskowymi i politycznymi. Właśnie dla ich uniknięcia generał Sikorski zdecydował się na przemianowanie ZWZ na Armię Krajową, co miało być jednoznacznym i czytelnym sygnałem: AK to podziemne wojsko, od którego politycy mają trzymać się z daleka.

Podziemna armia, choć zwalczana niezwykle brutalnie przez obu okupantów, rosła. W momencie maksymalnej aktywności – wiosną i latem 1944 roku, w jej szeregach było, według różnych ocen historyków, od 250 do 390 tysięcy ludzi, w tym ponad 10 tysięcy oficerów. Tylko w dwóch krajach okupowanej Europy podziemie było równie liczne – w Jugosławii i Francji. Żołnierze Polski Podziemnej stoczyli ponad sto tysięcy bojów i potyczek. Wysadzili w powietrze około tysiąca trzystu pociągów, zabili i ranili sto pięćdziesiąt tysięcy Niemców i kolaborantów. Wywiad AK oddał aliantom nieocenione usługi. Zlokalizowano wszystkie schrony dla okrętów podwodnych (w całej Europie!), ujawniono produkcję latających bomb V1 i rakiet V2 , a zdobyczny egzemplarz rakiety przetransportowano drogą powietrzną do Londynu. Wykradziono wiele planów niemieckich fortyfikacji – zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie. Polskie podziemie poinformowało Londyn o niemieckich planach agresji na ZSRR oraz o ludobójstwie dokonywanym na europejskich Żydach. Niestety, tym ostatnim doniesieniom alianci nie dali wiary…

Niedocenieni żołnierze – kobiety

W szeregach Armii Krajowej co dziesiąty żołnierz był kobietą. Wojskowa Służba Kobiet przy sztabie głównym SZP powstała już w październiku 1939 roku, dowodziła nią Maria Wittekówna, przed wojną kierująca Organizacją Przysposobienia Wojskowego Kobiet. Bez odwagi, ofiarności i pomysłowości polskich pań nie mogłoby być mowy o codziennym funkcjonowaniu podziemia. Służba łączności, zwłaszcza kurierskiej, niemal w całości była sfeminizowana – od góry (w Komendzie Głównej na czele Wydziału V-K, czyli łączności, stała Janina Karasiówna „Bronka”) aż po struktury w terenie. Rozprowadzaniem podziemnej prasy również zajmowały się głównie kobiety. Szefową centralnego kolportażu KG AK była Wanda Kraszewska-Ancerewiczowa „Lena”. Kobiety opanowały także służbę sanitarną i kwatermistrzowską. Nie brakowało ich w wywiadzie i kontrwywiadzie, a także w jednostkach bojowych. Warto tu wspomnieć choćby kobiecą kompanię saperską i kobiece patrole minerskie. W największej bitwie Armii Krajowej, jaką było Powstanie Warszawskie, panie odegrały rolę szczególną. W specjalnym plutonie łączności kanałowej, który służył do podtrzymania komunikacji między poszczególnymi dzielnicami, a także do ewakuacji żołnierzy ze Starego Miasta i Mokotowa do Śródmieścia, kobiety stanowiły 60 procent żołnierzy. Po kapitulacji Powstania do niemieckiej niewoli trafiło ponad dwa tysiące żołnierzy – kobiet. Duża część z nich została umieszczona w obozie Oberlagen w zachodniej części Niemiec. W kwietniu 1945 roku wyzwolone zostały przez polską 1 Dywizję Pancerną.

Kulminacja

Od wiosny 1944 roku żołnierze Armii Krajowej przystąpili do akcji „Burza”. Mobilizowano poszczególne okręgi i inspektoraty, odtwarzając przedwojenne jednostki Wojska Polskiego. Powstały zawiązki aż dwudziestu dywizji piechoty, oraz dwóch brygad kawalerii. Największą była 27 Wołyńska Dywizja Piechoty AK. Ona też walczyła najdłużej, bo od lutego aż do końca lipca. Żołnierze AK samodzielnie lub we współdziałaniu z oddziałami Armii Czerwonej opanowali kilkaset miejscowości – w tym Wilno, Lwów, Lublin, Rzeszów.
Tuż po rozpoczęciu „Burzy” ujawnił się w pełni plan Stalina dotyczący polskiego podziemia nie uznającego władzy promoskiewskiego PKWN. 1 sierpnia 1944 roku Stalin wydał dyrektywę 220169, nakazującą bezwzględne rozbrajanie żołnierzy AK i innych organizacji uznających rząd polski w Londynie. Rozbrojenia i aresztowania zaczęły się jednak już wcześniej – na Podolu, Wołyniu, Wileńszczyźnie. Szacunki historyków i tu się różnią – represje w różnej postaci (aresztowania, wywózki w głąb ZSRR, wyroki więzienia i kary śmierci) dotknęły od 35 do 70 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej. Masowe prześladowania akowców trwały jednak długo po zakończeniu wojny.
Oficjalnie Armia Krajowa została rozwiązana 19 stycznia 1945 roku rozkazem jej ostatniego dowódcy, generała Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”. Żołnierze AK byli jednak główną siłą antykomunistycznej partyzantki, walczącej w zorganizowanej formie jeszcze przez kilka lat.

Testament Polski Walczącej

Kilka miesięcy po rozwiązaniu Armii Krajowej powstał Testament Polski Walczącej – manifest działaczy polskiego podziemia. Żądano w nim między innymi: opuszczenia terytorium Polski przez wojska sowieckie oraz przez rosyjską policję polityczną, zjednoczenia i uniezależnienia Armii Polskiej, dopuszczenia wszystkich polskich stronnictw demokratycznych do udziału w wyborach pięcioprzymiotnikowych, stworzenia pełnego samorządu terytorialnego, społeczno-gospodarczego i kulturalno-oświatowego, uspołecznienia własności wielkokapitalistycznej i zorganizowanie sprawiedliwego podziału dochodu społecznego, zapewnienia masom pracujących współkierownictwa i kontroli nad całą gospodarką narodową oraz warunków materialnych zabezpieczających byt rodzinie i osobisty rozwój kulturalny, swobody walki dla klasy robotniczej o jej prawa w ramach nieskrępowanego ruchu zawodowego. Echa owego testamentu brzmią chociażby w 21 postulatach gdańskich. A niektórych z owych celów nie udało się osiągnąć nawet dziś – po ćwierćwieczu znów wolnej Polski.


Niedoszły dowódca polskiego podziemia

Major Edmund Galinat otrzymał od marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego rozkaz sformowania polskiego podziemia zbrojnego. Po dotarciu do Warszawy poddał się jednak rozkazom generała Tokarzewskiego. Niedoszły dowódca Służby Zwycięstwu Polski był postacią niezwykle barwną – godną przypomnienia. Urodził się w 1899 roku w Wilnie, jako dwudziestolatek trafił w szeregi Wojska Polskiego. Z doskonałymi wynikami ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty, a także wydział prawa Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie i Wyższą Szkołę Wojenną. Choć nie miał legionowego rodowodu, uznawany był za jednego z najbliższych współpracowników marszałka Rydza-Śmigłego. W latach 1938-1939 stał na czele federacji sanacyjnych organizacji młodzieżowych Służba Młodych Obozu Zjednoczenia Narodowego, był też jednym z organizatorów sieci „dywersji pozafrontowej” – tajnych oddziałów Wojska Polskiego, które działać miały na zapleczu nieprzyjaciela. Miał więc odpowiednie przygotowanie, aby kierować konspiracyjnym wojskiem.
Założyciele SZP uznali jednak związki Galinata z byłym Naczelnym Wodzem za zbyt niebezpieczne. Majora odesłano na Węgry, a następnie do Francji. Nie dostał tam żadnego przydziału, a po ewakuacji do Wielkiej Brytanii uznano go wręcz za wroga rządu Sikorskiego i internowano w obozie na wyspie Bute, zwanej „Wyspą Węży”. Przesiedział tam ponad dwa lata. Dopiero dzięki pomocy majora Tadeusza Szumowskiego z Wydziału Spraw Specjalnych MON Galinat opuścił wyspę, aby zostać dowódcą Samodzielnej Kompanii Grenadierów, jednej z pierwszych polskich jednostek wojsk specjalnych, podlegającej operacyjnie brytyjskiej Special Operations Executive. Żołnierze SKG przeznaczeni byli do działań na terenie Francji i Niemiec, w kilku lub kilkunastoosobowych grupach dywersyjno-bojowych. Na czas dowodzenia kompanią Galinat zmienił nazwisko na „Zaręba”.
Nowy dowódca przypadł do serca żołnierzom – a nie było to łatwe, bo w jednostce aż roiło się od niespokojnych duchów – weteranów wojny domowej w Hiszpanii lub legionistów z Legii Cudzoziemskiej. Jednak nadmierne bratanie się Galinata „Zaręby” z żołnierzami nie przypadło do gustu Brytyjczykom, a i w polskim Sztabie Głównym major wciąż miał wrogów. W grudniu 1943 roku został odwołany z dowództwa SKG, kilka miesięcy później mianowano go oficerem łącznikowym przy armii amerykańskiej. Po zakończeniu wojny i demobilizacji Polskich Sił Zbrojnych zdecydował się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie zmarł w 1971 roku.

Leszek Masierak

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (08/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj
 


 

Polecane