Tak się Niemców uczy Historii! Niemieckie media o wizycie polskiej Więźniarki Auschwitz: "Łzy"

- 78-letnia Barbara Gautier, przy okazji wystawy "dzieci Auschwitz" przedstawiła swoje wspomnienia z obozu koncentracyjnego. Ta rodowita warszawianka była trzy i pół letnim dzieckiem gdy wraz z rodzicami znalazła się w obozie. Również ona była ofiarą eksperymentów Mengelego. O jego metodach nie chciała publicznie mówić. Jednak w małym kręgu odważyła się na to. Tej małej dziewczynce, tak jak i jej rodzicom, udało się przeżyć to przerażające miejsce urządzone przez nazistów. Jednak przez całe swe życie Barbara Gautier odczuwała tego skutki.W wypowiedzi dla EXPRESS opowiedziała co następuje: »Z Mengele w moich wspomnieniach wiąże się tylko ból. Gdy pewnego dnia podarował mi jabłko, rzuciłam nim w niego. Do dziś widzę jego błyszczące buty oficerskie«. - pisze niemiecki Express.de o wizycie polskiej Więźniarki Auschwitz Barbary Wojnarowskiej-Gautier
/ Wikipedia domena publiczna

- Gdy Barbara Gautier opowiadała swą poruszającą historię, słuchacze byli tak przejęci, jak wcześniej burmistrzyni Elfi Scho-Antwerpes, która wygłosiła mowę otwierającą wystawę. Podczas swej przemowy nie była w stanie powstrzymać łez.


- pisze Express.de, choć oczywiście "zapomniał" dodać, że chodzi o Polkę

A Barbara Gautier mówiła w Niemczech między innymi:

- Szanowni Państwo, droga Młodzieży,

Na wstepie dziekuje dyrektorowi Muzeum El-De-Haus w Kolonii dr W. Jung’owi za zaproszenie na dzisiejsza uroczystość otwarcia wystawy. Moje podziękowanie, też w imieniu anonimowych ofiar II wojny światowej, przekazuję kuratorowi wystawy dr. A. Meyer’owi za jego pracę. Szczególne podziękowania przekazuje  moim polskim przyjaciolom z Polskiego Towarzystwa Historycznego w Niemczech, bez ich starań nie  byłabym tutaj z Wami.

Kim jestem? Jestem polskim dzieckiem, deportowanym w wieku 3.5 lat po wybuchu Powstania Warszawskiego do KL Auschwitz-Birkenau, a nie jak tysiące cywilów w dzielncy Wola, roztrzelana. Przeżyłam to piekło na Ziemi, choć parokrotnie było mi pisane inaczej. 

Szczerze mówiąc, moja obecność tutaj, na niemieckiej ziemi, jest dla mnie ogromnym przeżyciem. Po raz pierwszy w życiu mam okazje na niemieckiej ziemi mówić o Polakach, a w szczególności o polskich dzieciach deportowanych do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz, mówić w obecności spadkobierców tych niechwalebnych czasów. Czasów, w których człowiek zamienił się w bestie, maszynę do mordowania innych ludzi, dlatego, że byli innej narodowości, religii czy pogladów. I to w tak szczególnym miejscu w którym, zwłaszcza w latach wojny, przetrzymywano w strasznych warunkach setki przesłuchiwanych i torturowanych przez gestapo więźniów, wśród nich wielu Polaków.

Nie muszę przypominać nikomu, że Auschwitz był inicjalnie założony jako oboz koncentracyjny dla Polaków. To oni, byli jego pierwszymi więźniami. Pierwszy transport 728 Polaków, zwany transportem tarnowskim, przybył do Auschwitz 14 czerwca 1940 roku. Najmłodszymi w tych transportach były też dzieci, Kazimierz Zając miał dopiero 16 lat, aby wymienić jednego z nazwiska. Dopiero poźniej, w pierwszej połowie 1942 roku, Auschwitz II - Birkenau stał się obozem zagłady dla setek tysięcy Obywateli Europy wyznania mojżeszowego, Sinti i Romów, Świadków Jehowy. To byli przede wszystkim też obywatele II Rzeczpospolitej. Polska w okresie międzywojennym składała się w jednej trzeciej z mniejszości narodowych i wyznaniowych, co wynosiło prawie 12 mln. obywateli. Dlatego Polska procentowo, w stosunku do liczby swych obywateli sprzed 1 września 1939 roku, straciła największą ilość ludności, prawie 20 %, czyli co piąty Polak stracił swoje życie.  

Na pewno trudno będzie odpowiedziec na pytanie: ile nas dzieci polskich było w Auschwitz i ile z nas ocalalo? Tego nikt nie wie. Do dnia dzisiejszego historycy odkrywają coraz to nowe fakty, maja wgląd do coraz innych udostępnianych im dokumentów, w których ciągle jest jeszcze wiele do odkrycia. Zbrodniarze sprytnie robili wszystko, aby dokumenty zniknęły, zacierając  starannie ślady, aby nie było świadków. Na ich nieszczęście cześć dokumentów została uratowana i zostali świadkowie.

 To co wiemy na pewno, to z zeznań oprawców w czasie Procesu Norymberskiego, zapisków prokuratorów, sędziów, adwokatów i wspomnień wydanych przez tych co mają miliony niewinnych ludzi na sumieniu. Jednym z nich jest słynny komendant Auschwitz – Hoess’e, który w swoich pamiętnikach opisał swoje zbrodnie.

Najważniejszymi zeznaniami, które możemy wziąć  poważnie pod uwagę, to zeznania osób, które były z nami na blokach, rewirach dziecięcych. Polscy lekarze i lekarki, pielęgniarki, akuszerki, kobiety dobrej woli, którzy z narażeniem własnego życia ratowały nowo narodzone dzieci lub te, które były beznadziejnie chore.

Polska położna Stanisława Leszczynska. Funkcję tę pełniła aż do momentu wyswobodzenia obozu przez Armię Czerwoną (27 stycznia 1945). Na tym stanowisku, sprzeciwiając się wyraźnym rozkazom władz obozowych, w obozowym piekle pomogła przyjść na świat ponad 3 tysiącom dzieci i była znakiem nadziei dla ich matek.

Lekarki dr Tetmajer, dr Kościuszko i inne, które dokonywały cudów, by otoczyć dzieci chociaż minimalną opieką i 
szczegółowo opisały swe doświadczenia w Zeszytach Medycznych wydanych po II wojnie światowej. Kopalnia wiedzy o dzieciach w Auschwitz i ich opiekunach. 

Z tego co na dzień dzisiejszy udało się ustalić historykom, w Auschwitz przeżyło ponad 600 dzieci i młodych ludzi w wieku od 0 do 18 lat. 

Wiele dzieci zostało deportowanych wraz z ich rodzicami, w wyniku licznych akcji represyjnych przeprowadzanych przez Niemców na ziemiach Polski oraz dzisiejszej Ukrainy i Białorusi.

Niewyobrażalne, ale takie są fakty, jak mała liczba dzieci i młodych ludzi była oficjalnie zarejestrowana w obozie.  23.5 tysiąca dzieci z totalnej liczby 400 tysięcy więźniów. Co z resztą? Dobre pytanie! Co z reszta? Nikt tego nie wie, ale według badaczy liczba ponad 232 tysiace dzieci nie jest przesadzona.

Sama jestem dzieckiem, które zostało wraz z rodzicami deportowane do Auschwitz-Birkenau, zaraz po wybuchu Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku.

Przeszliśmy najpierw przez obóz przejściowy w Pruszkowie, gdzie Niemcy deportowali ludność cywilną z walczacej  i płonącej Warszawy. Według rozkazów dowództwa niemieckiego, mieliśmy wszyscy zginać. Było nas setki tysięcy ludzi: kobiet, starców, dzieci, w tym licznych noworodków. Nasz los był w rękach oprawców.

Cała nasza rodzina: Mama, Ojciec i ja, przyjechaliśmy do Auschwitz  pierwszym transportem z powstańczej Warszawy 12 sierpnia 1944 roku. Był to najliczniejszy transport, po nim były nastepne.

Po przyjeździe na rampe Birkenau, rozdzielali matki i dzieci, rozdzielali rodzeństwa.

Co było dalej? Płacz, przerażenie dzieci, rozłąka  z matką, ojcem, najbliższymi od których odciągnięto ich w brutalny sposób. Dzieci płakały, niektóre nie chciały iść. Trzymały się kurczowo matek.  Szczekały psy, słychać było strzały. Nie było miejsca na litość. Brutalna rzeczywistość stała się faktem. 

To, co pamiętam, to krzyk Mamy, spowodowany bólem, gdy wyszarpano mnie z jej rąk i kazano odejść na bok. I ten  strach, który ciagle siedzi w mojej głowie..

Jakież wspomnienia może mieć male 3.5 dziecko ? Jedno jest pewne, że traumy rozłąki z rodzicami na pewno nie zapomniałam do dnia dzisiejszego.  Brutalne wyrwanie z dzieciego świata, brak uśmiechu matczynego, ciepłego słowa, pogłaskania po głowie, przytulenia, brak ulubionej zabawki, lalki, ulubionej sukieneczki – to zostaje. Nie powiem o braku podstawowej  higieny, kąpieli, własnego łóżka z pachnącą pościelą.

W pamięci została prycza, brud, krzyk sztubowej, kawałek czarnego chleba, który wydawał się skarbem. 
Rano była czarna kawa. Wieczorem kawałek chleba i odrobina zupy. Cały czas byłam głodna.
Wrogość otoczenia,  nieufność, nieznajome twarze, kuksańce otrzymywane od starszych dzieci. Strach, że za chwilę stanie się coś strasznego. 

Często zastanawiałm się, co złego zrobiłam, że musiałam przez to przejść? Czym, my niewinne dzieci im  zawiniłyśmy? Ponad 232 tysiące to tylko liczba.

No cóż, byłam polskim dzieckiem, dla którego plany narodowego socjalizmu nie przewidywały godnej egzystencji, byłam dzieckiem polskich powstańców przeciwko tym planom.

Tuż po dokonaniu Holokaustu Hitler zamierzał wymordować większość Polaków, a garstkę pozostałych przy życiu chciał zamienić w niewolników. Dzieci miały być albo zgermanizowane albo zabite. Dramat, jaki przeżywali Polacy pod okupacją niemiecką, jest ciężki do opisania. 
Jednym z tych, którzy próbowali to zrobić, był rotmistrz Witold Pilecki. Zgłosił się na ochotnika do Auschwitz, aby wysłać raporty do polskiego rządu w Londynie. W ciągu trzech lat do kwietnia 1943 r. wysłał kilkanaście raportów i zbudował organizacje oporu wśród więźniów obozu. Chociaż w okupowanej Polsce panowało bezprawie okupanta, działało państwo podziemne z czteroma filarami państwa prawa, z podziemnymi mediami włącznie. Zaprzysiężona Armia Krajowa w sile 380 000 ludzi do wybuchu Powstania Warszawskiego, oprócz wcielonych polskich żołnierzy w armiach alianckich na Zachodzie i Wschodzie, była ściśle zhierarchizowana.

Rozporządzenie Hitlera, wydane 22 sierpnia 1939 roku, sankcjonujące zabijanie „bez litości wszystkich Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci – mówiło samo za siebie. 
Heinrich Himmler, główny ideolog wojny przeciw Polakom i innym narodom słowiańskim, potwierdził tylko wolę Hitlera, kiedy oświadczył, że „Polacy zostaną starci z powierzchni ziemi.” 

Na samej Zamojszczyźnie  30 tys. dzieci zostało odebranych rodzicom w celu germanizacji w ośrodkach Lebensborn. Paręset dzieci z Zamojszczyzny trafiło do Auschwitz. Po wojnie udało się odnaleźć jedynie około 800 z nich.

Kiedy Żołnierze Armii Czerwonej dotarli do obozu 27 stycznia 1945 r. w Auschwitz-Birkenau przebywało wówczas ok. 7 tys. więźniów, w tym 500 dzieci.

Takie są fakty, których żadna  historia nie zmieni. Chyba, że zostanie przekłamana jak to się dzieje od pewnego czasu. Morderców przedstawia się w roli ofiary, a ofiara staje się mordercą.

Mimo wszystko, część z nas ocalala. Dowodem tego jest, że stoję przed Wami jako świadek historii, która nie ma prawa się powtórzyć.

To tylko teoria. Jestem pewna, że gdyby Hitler wygrał II wojnę światową, ogień w piecach krematoryjnych niemieckich obozów zagłady płonąłby jeszcze długo. Warto, aby pamiętali o tym wszyscy, zwłaszcza  ci osobnicy, którym przy okazji różnych pseudopatriotycznych hucp zdarza się podnosić ręce w hitlerowskim pozdrowieniu.

Niepokojącym faktem  jest również to, że niektórzy co  tak bardzo ucierpieli w czasie II wojny światowej, ci co zostali skazani na totalna zagładę, dzisiaj zapominają o tym co ich spotkalo i gotują podobny los innym. Często DZIECIOM.

Co możemy zrobić, jak się temu przeciwstawić. Trudne sprawy, za które jesteśmy wszyscy odpowiedzialni.

Coś o tym wiem. Wielokrotnie  w czasie długoletniej  pracy w organizacjach międzynarodowych wizytowałam obozy ocalałych ludzi z  ludobójstw, znajdujące się w różnych szerokościach geograficznych – Azja, Afryka, Bliski Wschód.

Tu się zatrzymam i powiem – NIGDY WIECEJ. To zależy od nas, dbajmy o to aby historia się nie powtarzała. Aby dzieci dorastały w pokoju, miłości, przy boku matek i w rodzinnym gronie.

Dziekuję wszystkim za uwagę.


cyk

tłum: Marian Panic




​​​​​​


 

POLECANE
Młodzi muzułmanie w Niemczech się radykalizują z ostatniej chwili
Młodzi muzułmanie w Niemczech się radykalizują

Jak poinformował portal European Conservative, obawy dotyczące radykalizacji wśród muzułmanów w Niemczech — szczególnie wśród młodszego pokolenia — wzrosły po opublikowaniu badań finansowanych przez trzy ministerstwa federalne.

Ekspert: Pierwsza wypłata zysków NBP przeznaczonych na zbrojenia mogłaby nastąpić dopiero za 1,5 roku z ostatniej chwili
Ekspert: Pierwsza wypłata zysków NBP przeznaczonych na zbrojenia mogłaby nastąpić dopiero za 1,5 roku

Pomysł sfinansowania zbrojeń z zysków NBP uzyskanych ze sprzedaży części złota, oznaczałaby, że pierwsze wpływy nastąpiłyby za półtora roku, tymczasem potrzeby wojska trzeba zaspokoić jak najszybciej - wskazał w rozmowie z PAP analityk Santander Bank Polska Piotr Bielski.

Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski tylko u nas
Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski

Komisja Europejska nieoficjalnie wyraża „poważne zaniepokojenie” sytuacją wokół polskiego programu SAFE. Chodzi o spór między rządem a Pałacem Prezydenckim, który według informacji z Brukseli wprowadza „niepewność co do realizacji projektu”. Niepokój Ursuli von der Leyen jest o tyle zrozumiały, że wraz z zawetowaniem przez Karola Nawrockiego ustawy ws. SAFE, o ile takie by nastąpiło, posypie się misterny plan rabunku i neutralizacji Polski.

Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów tylko u nas
Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów

W Niemczech rośnie liczba migrantów zobowiązanych do opuszczenia kraju. Z rządowego raportu wynika, że w połowie 2025 roku było ich ponad 226 tys., a skuteczność deportacji wynosi zaledwie ok. 5 proc. Problem pogłębia brak dokumentów, bariery prawne i niewydolność systemu dublińskiego.

Trwa debata w Sejmie. Siemoniak przekonuje: Po likwidacji CBA żadna sprawa nie zginie z ostatniej chwili
Trwa debata w Sejmie. Siemoniak przekonuje: "Po likwidacji CBA żadna sprawa nie zginie"

W Sejmie trwa spór o projekt likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Rządowa koalicja chce zakończyć działalność CBA jeszcze w tym roku, a minister Tomasz Siemoniak przekonuje, że wszystkie prowadzone sprawy zostaną przejęte przez inne służby.

Przez masowe legalizacje Hiszpania staje się magnesem dla nielegalnej migracji z ostatniej chwili
Przez masowe legalizacje Hiszpania staje się magnesem dla nielegalnej migracji

Jak informuje portal tichyseinblick.de, legalizacja przez władze Hiszpanii pół miliona migrantów, którzy nielegalnie przedostali się do kraju, ma wpływ na ruch migracyjny. Nie tylko w Ceucie na granicach czekają nowi pretendenci do stania się Europejczykami. Mieszkańcy Afryki Północnej lecą do Stambułu i przejeżdżają przez Pireneje. Sytuacja wymyka się rządowi Pedro Sáncheza spod kontroli.

Polski SAFE 0% daje możliwość rozbudowy mocy produkcyjnych polskiego przemysłu zbrojeniowego tylko u nas
Polski SAFE 0% daje możliwość rozbudowy mocy produkcyjnych polskiego przemysłu zbrojeniowego

Polska stoi przed strategiczną decyzją dotyczącą finansowania rozwoju przemysłu obronnego. Według byłego wiceministra aktywów państwowych Zbigniewa Gryglasa wybór między unijnym mechanizmem SAFE a propozycją „Polskie SAFE 0%” może przesądzić o tym, czy krajowe firmy zbrojeniowe – w tym spółki z grupy Polska Grupa Zbrojeniowa – będą w stanie znacząco zwiększyć produkcję uzbrojenia w najbliższych latach.

KE poważnie zaniepokojona polskim konfliktem wokół SAFE z ostatniej chwili
KE "poważnie zaniepokojona" polskim konfliktem wokół SAFE

Komisja Europejska z "niepokojem" obserwuje spór polityczny w Polsce wokół programu SAFE. W Brukseli pojawiają się głosy o „bałaganie” i braku pewności co do realizacji projektu, który ma mieć duże znaczenie dla bezpieczeństwa w Europie.

Tusk przyjmie SAFE mimo weta? Prof. Genowefa Grabowska: Tutaj nie ma żartów, jest Trybunał Stanu! tylko u nas
Tusk przyjmie SAFE mimo weta? Prof. Genowefa Grabowska: Tutaj nie ma żartów, jest Trybunał Stanu!

Portal Tysol.pl zapytał prawnik, prof. Genowefę Grabowską, jakie konsekwencje miałoby podpisanie przez Donalda Tuska unijnej pożyczki SAFE mimo ewentualnego weta prezydenta.

W Świnoujściu zaczyna brakować paliwa. Powodem „turystyka paliwowa” z Niemiec pilne
W Świnoujściu zaczyna brakować paliwa. Powodem „turystyka paliwowa” z Niemiec

Masowe tankowanie po polskiej stronie granicy sprawia, że na stacjach paliw w Świnoujściu zaczynają pojawiać się braki. Do miasta przyjeżdżają nie tylko polscy kierowcy, ale również Niemcy, którzy chcą skorzystać z niższych cen paliwa.

REKLAMA

Tak się Niemców uczy Historii! Niemieckie media o wizycie polskiej Więźniarki Auschwitz: "Łzy"

- 78-letnia Barbara Gautier, przy okazji wystawy "dzieci Auschwitz" przedstawiła swoje wspomnienia z obozu koncentracyjnego. Ta rodowita warszawianka była trzy i pół letnim dzieckiem gdy wraz z rodzicami znalazła się w obozie. Również ona była ofiarą eksperymentów Mengelego. O jego metodach nie chciała publicznie mówić. Jednak w małym kręgu odważyła się na to. Tej małej dziewczynce, tak jak i jej rodzicom, udało się przeżyć to przerażające miejsce urządzone przez nazistów. Jednak przez całe swe życie Barbara Gautier odczuwała tego skutki.W wypowiedzi dla EXPRESS opowiedziała co następuje: »Z Mengele w moich wspomnieniach wiąże się tylko ból. Gdy pewnego dnia podarował mi jabłko, rzuciłam nim w niego. Do dziś widzę jego błyszczące buty oficerskie«. - pisze niemiecki Express.de o wizycie polskiej Więźniarki Auschwitz Barbary Wojnarowskiej-Gautier
/ Wikipedia domena publiczna

- Gdy Barbara Gautier opowiadała swą poruszającą historię, słuchacze byli tak przejęci, jak wcześniej burmistrzyni Elfi Scho-Antwerpes, która wygłosiła mowę otwierającą wystawę. Podczas swej przemowy nie była w stanie powstrzymać łez.


- pisze Express.de, choć oczywiście "zapomniał" dodać, że chodzi o Polkę

A Barbara Gautier mówiła w Niemczech między innymi:

- Szanowni Państwo, droga Młodzieży,

Na wstepie dziekuje dyrektorowi Muzeum El-De-Haus w Kolonii dr W. Jung’owi za zaproszenie na dzisiejsza uroczystość otwarcia wystawy. Moje podziękowanie, też w imieniu anonimowych ofiar II wojny światowej, przekazuję kuratorowi wystawy dr. A. Meyer’owi za jego pracę. Szczególne podziękowania przekazuje  moim polskim przyjaciolom z Polskiego Towarzystwa Historycznego w Niemczech, bez ich starań nie  byłabym tutaj z Wami.

Kim jestem? Jestem polskim dzieckiem, deportowanym w wieku 3.5 lat po wybuchu Powstania Warszawskiego do KL Auschwitz-Birkenau, a nie jak tysiące cywilów w dzielncy Wola, roztrzelana. Przeżyłam to piekło na Ziemi, choć parokrotnie było mi pisane inaczej. 

Szczerze mówiąc, moja obecność tutaj, na niemieckiej ziemi, jest dla mnie ogromnym przeżyciem. Po raz pierwszy w życiu mam okazje na niemieckiej ziemi mówić o Polakach, a w szczególności o polskich dzieciach deportowanych do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz, mówić w obecności spadkobierców tych niechwalebnych czasów. Czasów, w których człowiek zamienił się w bestie, maszynę do mordowania innych ludzi, dlatego, że byli innej narodowości, religii czy pogladów. I to w tak szczególnym miejscu w którym, zwłaszcza w latach wojny, przetrzymywano w strasznych warunkach setki przesłuchiwanych i torturowanych przez gestapo więźniów, wśród nich wielu Polaków.

Nie muszę przypominać nikomu, że Auschwitz był inicjalnie założony jako oboz koncentracyjny dla Polaków. To oni, byli jego pierwszymi więźniami. Pierwszy transport 728 Polaków, zwany transportem tarnowskim, przybył do Auschwitz 14 czerwca 1940 roku. Najmłodszymi w tych transportach były też dzieci, Kazimierz Zając miał dopiero 16 lat, aby wymienić jednego z nazwiska. Dopiero poźniej, w pierwszej połowie 1942 roku, Auschwitz II - Birkenau stał się obozem zagłady dla setek tysięcy Obywateli Europy wyznania mojżeszowego, Sinti i Romów, Świadków Jehowy. To byli przede wszystkim też obywatele II Rzeczpospolitej. Polska w okresie międzywojennym składała się w jednej trzeciej z mniejszości narodowych i wyznaniowych, co wynosiło prawie 12 mln. obywateli. Dlatego Polska procentowo, w stosunku do liczby swych obywateli sprzed 1 września 1939 roku, straciła największą ilość ludności, prawie 20 %, czyli co piąty Polak stracił swoje życie.  

Na pewno trudno będzie odpowiedziec na pytanie: ile nas dzieci polskich było w Auschwitz i ile z nas ocalalo? Tego nikt nie wie. Do dnia dzisiejszego historycy odkrywają coraz to nowe fakty, maja wgląd do coraz innych udostępnianych im dokumentów, w których ciągle jest jeszcze wiele do odkrycia. Zbrodniarze sprytnie robili wszystko, aby dokumenty zniknęły, zacierając  starannie ślady, aby nie było świadków. Na ich nieszczęście cześć dokumentów została uratowana i zostali świadkowie.

 To co wiemy na pewno, to z zeznań oprawców w czasie Procesu Norymberskiego, zapisków prokuratorów, sędziów, adwokatów i wspomnień wydanych przez tych co mają miliony niewinnych ludzi na sumieniu. Jednym z nich jest słynny komendant Auschwitz – Hoess’e, który w swoich pamiętnikach opisał swoje zbrodnie.

Najważniejszymi zeznaniami, które możemy wziąć  poważnie pod uwagę, to zeznania osób, które były z nami na blokach, rewirach dziecięcych. Polscy lekarze i lekarki, pielęgniarki, akuszerki, kobiety dobrej woli, którzy z narażeniem własnego życia ratowały nowo narodzone dzieci lub te, które były beznadziejnie chore.

Polska położna Stanisława Leszczynska. Funkcję tę pełniła aż do momentu wyswobodzenia obozu przez Armię Czerwoną (27 stycznia 1945). Na tym stanowisku, sprzeciwiając się wyraźnym rozkazom władz obozowych, w obozowym piekle pomogła przyjść na świat ponad 3 tysiącom dzieci i była znakiem nadziei dla ich matek.

Lekarki dr Tetmajer, dr Kościuszko i inne, które dokonywały cudów, by otoczyć dzieci chociaż minimalną opieką i 
szczegółowo opisały swe doświadczenia w Zeszytach Medycznych wydanych po II wojnie światowej. Kopalnia wiedzy o dzieciach w Auschwitz i ich opiekunach. 

Z tego co na dzień dzisiejszy udało się ustalić historykom, w Auschwitz przeżyło ponad 600 dzieci i młodych ludzi w wieku od 0 do 18 lat. 

Wiele dzieci zostało deportowanych wraz z ich rodzicami, w wyniku licznych akcji represyjnych przeprowadzanych przez Niemców na ziemiach Polski oraz dzisiejszej Ukrainy i Białorusi.

Niewyobrażalne, ale takie są fakty, jak mała liczba dzieci i młodych ludzi była oficjalnie zarejestrowana w obozie.  23.5 tysiąca dzieci z totalnej liczby 400 tysięcy więźniów. Co z resztą? Dobre pytanie! Co z reszta? Nikt tego nie wie, ale według badaczy liczba ponad 232 tysiace dzieci nie jest przesadzona.

Sama jestem dzieckiem, które zostało wraz z rodzicami deportowane do Auschwitz-Birkenau, zaraz po wybuchu Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku.

Przeszliśmy najpierw przez obóz przejściowy w Pruszkowie, gdzie Niemcy deportowali ludność cywilną z walczacej  i płonącej Warszawy. Według rozkazów dowództwa niemieckiego, mieliśmy wszyscy zginać. Było nas setki tysięcy ludzi: kobiet, starców, dzieci, w tym licznych noworodków. Nasz los był w rękach oprawców.

Cała nasza rodzina: Mama, Ojciec i ja, przyjechaliśmy do Auschwitz  pierwszym transportem z powstańczej Warszawy 12 sierpnia 1944 roku. Był to najliczniejszy transport, po nim były nastepne.

Po przyjeździe na rampe Birkenau, rozdzielali matki i dzieci, rozdzielali rodzeństwa.

Co było dalej? Płacz, przerażenie dzieci, rozłąka  z matką, ojcem, najbliższymi od których odciągnięto ich w brutalny sposób. Dzieci płakały, niektóre nie chciały iść. Trzymały się kurczowo matek.  Szczekały psy, słychać było strzały. Nie było miejsca na litość. Brutalna rzeczywistość stała się faktem. 

To, co pamiętam, to krzyk Mamy, spowodowany bólem, gdy wyszarpano mnie z jej rąk i kazano odejść na bok. I ten  strach, który ciagle siedzi w mojej głowie..

Jakież wspomnienia może mieć male 3.5 dziecko ? Jedno jest pewne, że traumy rozłąki z rodzicami na pewno nie zapomniałam do dnia dzisiejszego.  Brutalne wyrwanie z dzieciego świata, brak uśmiechu matczynego, ciepłego słowa, pogłaskania po głowie, przytulenia, brak ulubionej zabawki, lalki, ulubionej sukieneczki – to zostaje. Nie powiem o braku podstawowej  higieny, kąpieli, własnego łóżka z pachnącą pościelą.

W pamięci została prycza, brud, krzyk sztubowej, kawałek czarnego chleba, który wydawał się skarbem. 
Rano była czarna kawa. Wieczorem kawałek chleba i odrobina zupy. Cały czas byłam głodna.
Wrogość otoczenia,  nieufność, nieznajome twarze, kuksańce otrzymywane od starszych dzieci. Strach, że za chwilę stanie się coś strasznego. 

Często zastanawiałm się, co złego zrobiłam, że musiałam przez to przejść? Czym, my niewinne dzieci im  zawiniłyśmy? Ponad 232 tysiące to tylko liczba.

No cóż, byłam polskim dzieckiem, dla którego plany narodowego socjalizmu nie przewidywały godnej egzystencji, byłam dzieckiem polskich powstańców przeciwko tym planom.

Tuż po dokonaniu Holokaustu Hitler zamierzał wymordować większość Polaków, a garstkę pozostałych przy życiu chciał zamienić w niewolników. Dzieci miały być albo zgermanizowane albo zabite. Dramat, jaki przeżywali Polacy pod okupacją niemiecką, jest ciężki do opisania. 
Jednym z tych, którzy próbowali to zrobić, był rotmistrz Witold Pilecki. Zgłosił się na ochotnika do Auschwitz, aby wysłać raporty do polskiego rządu w Londynie. W ciągu trzech lat do kwietnia 1943 r. wysłał kilkanaście raportów i zbudował organizacje oporu wśród więźniów obozu. Chociaż w okupowanej Polsce panowało bezprawie okupanta, działało państwo podziemne z czteroma filarami państwa prawa, z podziemnymi mediami włącznie. Zaprzysiężona Armia Krajowa w sile 380 000 ludzi do wybuchu Powstania Warszawskiego, oprócz wcielonych polskich żołnierzy w armiach alianckich na Zachodzie i Wschodzie, była ściśle zhierarchizowana.

Rozporządzenie Hitlera, wydane 22 sierpnia 1939 roku, sankcjonujące zabijanie „bez litości wszystkich Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci – mówiło samo za siebie. 
Heinrich Himmler, główny ideolog wojny przeciw Polakom i innym narodom słowiańskim, potwierdził tylko wolę Hitlera, kiedy oświadczył, że „Polacy zostaną starci z powierzchni ziemi.” 

Na samej Zamojszczyźnie  30 tys. dzieci zostało odebranych rodzicom w celu germanizacji w ośrodkach Lebensborn. Paręset dzieci z Zamojszczyzny trafiło do Auschwitz. Po wojnie udało się odnaleźć jedynie około 800 z nich.

Kiedy Żołnierze Armii Czerwonej dotarli do obozu 27 stycznia 1945 r. w Auschwitz-Birkenau przebywało wówczas ok. 7 tys. więźniów, w tym 500 dzieci.

Takie są fakty, których żadna  historia nie zmieni. Chyba, że zostanie przekłamana jak to się dzieje od pewnego czasu. Morderców przedstawia się w roli ofiary, a ofiara staje się mordercą.

Mimo wszystko, część z nas ocalala. Dowodem tego jest, że stoję przed Wami jako świadek historii, która nie ma prawa się powtórzyć.

To tylko teoria. Jestem pewna, że gdyby Hitler wygrał II wojnę światową, ogień w piecach krematoryjnych niemieckich obozów zagłady płonąłby jeszcze długo. Warto, aby pamiętali o tym wszyscy, zwłaszcza  ci osobnicy, którym przy okazji różnych pseudopatriotycznych hucp zdarza się podnosić ręce w hitlerowskim pozdrowieniu.

Niepokojącym faktem  jest również to, że niektórzy co  tak bardzo ucierpieli w czasie II wojny światowej, ci co zostali skazani na totalna zagładę, dzisiaj zapominają o tym co ich spotkalo i gotują podobny los innym. Często DZIECIOM.

Co możemy zrobić, jak się temu przeciwstawić. Trudne sprawy, za które jesteśmy wszyscy odpowiedzialni.

Coś o tym wiem. Wielokrotnie  w czasie długoletniej  pracy w organizacjach międzynarodowych wizytowałam obozy ocalałych ludzi z  ludobójstw, znajdujące się w różnych szerokościach geograficznych – Azja, Afryka, Bliski Wschód.

Tu się zatrzymam i powiem – NIGDY WIECEJ. To zależy od nas, dbajmy o to aby historia się nie powtarzała. Aby dzieci dorastały w pokoju, miłości, przy boku matek i w rodzinnym gronie.

Dziekuję wszystkim za uwagę.


cyk

tłum: Marian Panic




​​​​​​



 

Polecane