loading
Proszę czekać...
Ryszard Czarnecki: Silny siłą swoich wyborców
Opublikowano dnia 18.04.2019 08:20
Od 9 lat, a dokładnie od grudnia 2009 europarlament zyskał więcej kompetencji i teraz żadna unijna regulacja nie może wejść w życie bez akceptacji PE. Tym bardziej warto mieć wpływ na ten jeden z trzech głównych organów Unii, obok Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Jeszcze nie wszyscy wiedzą, ale aż trzy czwarte polskiego prawa w praktyce tworzone jest właśnie w Brukseli i Strasburgu. To kolejny argument, żeby 26 maja pójść na wybory europejskie, skoro zależy od niego lwia część polskiego ustawodawstwa

źródło: Screen You Tube
Zapraszam do lektury wywiadu, którego udzieliłem dla gazety „Wiadomości pw.” Ukazującej się w Wołominie. Przeprowadził go redaktor Mirosław Oleksiak
 
Ci, którzy Pana dobrze znają  mówią, że dla Ryszarda Czarneckiego doba nigdy się nie kończy. Jest Pan dość aktywnym politykiem, na wszystko znajdującym czas. Niektórzy samorządowcy, burmistrzowie czy starostowie z trudem znajdują czas na spotkanie z mieszkańcami czy przedstawicielami mediów. A jeśli już go znajdą, to wyznaczają termin tak odległy jak do wysoce specjalistycznej poradni lekarskiej. Nieraz tygodniami lub nawet miesiącami trzeba oczekiwać na spotkanie.  Pan o wiele chętniej wchodzi w kontakt z ludźmi, praktycznie bez żadnych barier. Czy wynika to z dobrej organizacji pracy czy też z innego nastawienia do ludzi?
 
Po pierwsze: lubię ludzi. Niektórzy politycy boją się kontaktu z wyborcami i to z różnych powodów: a to bo usłyszą słowa prawdy, a to bo trzeba będzie komuś pomóc, a na to zły polityk nie zawsze ma czas. A mnie spotkania z ludźmi dają dodatkową siłę i motywację. Mam poczucie, że jestem silny siłą swoich wyborców. Po drugie: ma Pan rację, jestem człowiekiem bardzo dobrze zorganizowanym i potrafię w związku z tym wygospodarować więcej czasu na różne inicjatywy i spotkania. Moja ś. p. Mama nauczyła mnie angielskiej zasady „saturation of time” czyli maksymalnego „wysycenia”, wykorzystania czasu, który jest nam dany.

Aktywnie Pan odwiedza także powiat wołomiński. Dwa tygodnie temu oficjalnie rozpoczął Pan kampanię na Placu 3-go Maja w Wołominie, odwiedził Pan wiele sąsiednich miejscowości, zapewne też wiele przed Panem…

W ostatnim czasie byłem parokrotnie w Wołominie. Ostatnio na spotkaniu z kilkudziesięcioma samorządowcami PiS z powiatu wołomińskiego. Byłem też dwukrotnie w Kobyłce - w tym w ostatni weekend, aby wręczać medale siatkarzom miejscowej drużyny „Wicher”, za zdobycie wicemistrzostwa Mazowsza - ale byłem też w ostatnich dniach w Markach, Ręczajach Polskich, Tłuszczu, Jadowie, Strachówce, Dąbrówce i Radzyminie. Zamierzam też być w najbliższym czasie  w kolejnych miejscowościach powiatu wołomińskiego - ale, uwaga, będę obecny nie tylko przed wyborami, ale też po wyborach. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że tak będzie.
 
Podczas wspomnianej inauguracji zachęcał Pan do jak największej frekwencji. Dla większości Polaków Parlament Europejski jest instytucją słabo znaną, mimo że PE w systemie instytucji Unii Europejskiej historycznie zyskiwał coraz to większe znaczenie i dziś jest bardzo poważnym organem w procesie legislacyjnym, praktycznie w większości obszarów. Natomiast Pan jest doświadczonym europarlamentarzystą, był Pan również przez lata wiceprzewodniczącym PE. Korzystając zatem z bogatego doświadczenia proszę o krótką odpowiedź, dlaczego wybory do europarlamentu są tak ważne?

Od 9 lat, a dokładnie od grudnia 2009 europarlament zyskał więcej kompetencji i teraz żadna unijna regulacja nie może wejść w życie bez akceptacji PE. Tym bardziej  warto mieć wpływ na ten jeden z trzech głównych organów Unii, obok Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Jeszcze nie wszyscy wiedzą, ale aż trzy czwarte polskiego prawa w praktyce tworzone jest właśnie w Brukseli i Strasburgu. To kolejny argument, żeby 26 maja pójść na wybory europejskie, skoro zależy od niego lwia część polskiego ustawodawstwa. Pamiętajmy, że wybory europejskie przypadają na Dzień Matki, a każdy z nas ma poza swoją mamą - Ojczyznę, która także jest Matką. Mamy wobec Niej swoje obowiązki - także ten polegający na zapewnieniu godnej reprezentacji Polski w Parlamencie Europejskim. A to zależy od wyborów 26 maja.
 
Obecność w Unii Europejskim ma także istotny wymiar finansowy. Praktycznie gdzie się nie obejrzymy to bez trudu zauważymy inwestycję, zrealizowaną z udziałem środków unijnych (czy to drogi, kolej, budynki użyteczności publicznej). Czy w przyszłości również  będziemy mogli liczyć na  tak znaczące wsparcie?

No, właśnie - jest jeszcze kolejny, być może kluczowy argument, że warto wziąć udział w ostatnią niedzielę maja w wyborach europejskich.  To w nowym europarlamencie decydować się będzie kształt budżetu PE na lata 2021-2027. Będzie to ostatni pełny 7-letni budżet Unii , gdzie Polska będzie otrzymywać z Brukseli więcej pieniędzy niż wynosić będzie nasza składka członkowska do UE. W kolejnej „siedmiolatce” czyli w latach 2028-2034 Polska przy wzroście zamożności i PKB na głowę mieszkańca, stanie się płatnikiem netto -czyli będziemy więcej wpłacać do kasy Unii niż z stamtąd brać. Znajdziemy się więc w sytuacji ,w której są obecnie kraje znacznie bardziej zamożne niż nasz, jak Niemcy, Austria, Holandia, Szwecja, Francja czy inne. Tym bardziej więc ważne jest aby polscy - nie tylko z nazwy - europosłowie wywalczyli maksymalnie korzystny kształt budżetu Unii na kolejne 7 lat ,bo to będzie ostatni budżet Polski na plusie. To następna zachęta , żeby 26 maja wybrać ludzi i doświadczonych i patriotów, którzy skutecznie zmienią projekt budżetu przedstawiony przez Komisję Europejską. Projekt, który dla Polski i krajów naszego regionu jest fatalny, bo zakłada przesunięcie środków finansowych z naszej części Europy do Europy Południowej, a nawet do najbogatszej części UE czyli do Europy Północnej i Zachodniej. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ten projekt budżetu poparła komisarz z Polski, wicepremier w rządzie PO-PSL Elżbieta Bieńkowska. Dlaczego podpisała się pod budżetem, który dla naszej ojczyzny jest tak zły? Przecież powinna walczyć o polskie interesy, a nie im szkodzić. Politycy PO tyle mówią o swoich wpływach w UE, po czym okazuje się, że te wpływy wykorzystują wbrew polskim interesom.
 
Jest Pan miłośnikiem historii. Na pewno też samo istnienie i funkcjonowanie Unii analizuje Pan w kategoriach procesu historycznego. Jakie realne scenariusze rozwoju UE Pan rozpatruje i jaką rolę w nich odgrywałaby Polska? Który z nich byłby dla nas optymalny?

Jestem historykiem nie tylko z wyksztalcenia, ale także „praktykującym”. To znaczy interesuje się i pisze o dziejach nie tylko Polski, ale naszego regionu i całej Europy oraz USA. Uważam, ze historia jest „nauczycielką życia” i znajomość dziejów pozwala na podejmowanie mądrzejszych decyzji politycznych. Po raz pierwszy o integracji europejskiej pisano już w I połowie XIX wieku. Jestem jednak sceptyczny w doszukiwaniu się tu jakichś ciągłości, bo Europejska Wspólnota Węgla i Stali nic nie miała wspólnego z tymi manifestami sprzed kilkudziesięciu lat, tylko powstała jako odpowiedź na II wojnę światową i totalitaryzmy, z których pierwszy pochłonął kilkadziesiąt milionów ludzkich istnień, w tym 6 milionów obywateli Polski, a drugi cały czas zagrażał Europie Zachodniej, a już wcześniej opanował Europę Środkowo-Wschodnią  - chodzi oczywiście o komunizm. W kontekście współczesności mocno podkreślam, że Unia Europejska Unią, integracja integracją, globalizm globalizmem, a w XXI wieku, tak samo jak w XX i XIX  każde państwo i każdy Naród - w  Europie, ale też na całym świecie – walczy o swoje interesy. Polska też nie może być „od macochy” i też musi o nie zabiegać. Tak zresztą dzieje się za rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Jest Pan znanym działaczem sportowym, członkiem prezydium Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej. W przeszłości był Pan też wiceprzewodniczącym Wydziału Zagranicznego PZPN, a także kierował Pan klubem żużlowym i współkierował klubem piłkarskim. Czy poza sportem przez duże „S” interesuje się Pan też sportem w wymiarze lokalnym, na przykład w naszym powiecie wołomińskim?

Tak, oczywiście. Rozmawiamy akurat tuż po tym, jak jako wiceprezes PZPS wręczałem srebrne medale siatkarzom „Wichru” Kobyłka za wicemistrzostwo Mazowsza. A potem oglądałem ich mecz. Pamiętajmy, że sport przez duże „S” – jak to Pan określił – rodzi się właśnie z takich mniejszych, lokalnych klubów, które zasługują na mocne wsparcie, nie tylko samorządów, ale i spółek Skarbu Państwa.                                          
Dziękuje Panu Przewodniczącemu za rozmowę.
 
 
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

P. Jarasz: Pospolite ruszenie serc. Tysiące osób złożyło się na ratowanie śmiertelnie chorego chłopca
Sytuacja była naprawdę dramatyczna, więc rzesze internautów ruszyły w społecznej akcji na finansowy ratunek 9-letniemu zaledwie Bartusiowi Hąbkowi z Zabrza. Dziecko walczy o życie ze śmiertelną chorobą, gdyż glejak - guz w jego głowie z każdą godziną się rozrastał i czynił kolejne spustoszenia w organizmie małego zabrzanina. Lekarze z niemieckiej kliniki w Tubingen zgodzili się podjąć próby niezwykle skomplikowanej i niestety kosztownej operacji. To była jedyna szansa na dalsze leczenie i życie dzielnego wojownika! W publiczną zbiórkę organizowaną na portalu www.siepomaga.pl zaangażowało się w ciągu zaledwie tygodnia aż 5100 osób, wpłacając ponad 280 tysięcy złotych. Wielu zabrzan na licznych grupach społecznościowych w Internecie rozpropagowywało tę zbiórkę. Nadto znajomi, przyjaciele i rodzice dzieci z klasy Bartka w SP 14 w Zabrzu organizowali liczne i różne przedsięwzięcia, w tym bazarki i warsztaty. Wczoraj chłopczyk przeszedł już tę niezwykle skomplikowaną operację i powoli wraca do zdrowia.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Polityczni wędrownicy
Trzeba dobrze zapamiętać nazwiska cyników usiłujących uchodzić za ludzi honoru, którego są całkowicie pozbawieni, aby na nich nie zagłosować 13 października
avatar
Marcin
Brixen

Marcin Brixen: Suwaczki
Do dramatycznych, mrożących krew w żyłach, mocz w nerkach i żółć w woreczku doszło, kiedy siostra Łukaszka wraz ze swoim chłopakiem wracała z koncertu. Koncert miał miejsce w Osiedlowym Domu Kultury i występowała na nim młodzieżowa piosenkarka Garretam.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.