Marek Jan Chodakiewicz: Briefing u Węgrów

Orbán wygrał wybory. Zwyciężył bardzo wysoko mimo sondaży, które typowały wynik przeciwny. Do tej pory węgierski polityk osiągnął bardzo wiele. Pogonił kota komunie zupełnie, stłamsił postmodernistów. Teraz miał dwie opcje. Mógłby po prostu odejść w glorii zwycięstwa. Polityka jest zajęciem wyczerpującym, stresującym. Jeśli zdecydował się zostać, to musi atakować dalej.
I okazuje się, że Orbán ma plan. Ogłosił koniec liberalnej demokracji, a początek chrześcijańskiej demokracji. Nie ujawnił jeszcze szczegółowo, co to znaczy, ale obiecuje kontynuację. Jeśli chodzi o personalia, to połowa rządu do wymiany, reszta zostaje. Czyli normalna rotacja.
Najważniejszym wyzwaniem Węgier jest demografia – zresztą tak jak wszędzie w Europie. Orbán obiecuje zastopować trend spadkowy i zachęcić Węgrów do mnożenia się. Demografia jest kluczem do zastopowania emigracji. Po prostu jak będą dzieciaki, to nie trzeba będzie emigrantów – szczególnie z Trzeciego Świata, a już najbardziej z krajów muzułmańskich. Nie zabraknie rąk do pracy wśród swoich.
Aby zachęcić do tworzenia dużych rodzin, rząd rozważa wprowadzenie podatku liniowego (flat tax). Jeśli rzeczywiście tak się stanie, to Węgry spodziewają się gospodarczego sukcesu i poziomu rozwoju, jakiego w swoim czasie doświadczyła Estonia. Czy tak będzie, nie wiadomo. Na razie Orbán obiecuje na pewno obniżyć podatki na firmy (corporate tax) i od dochodów (income tax).
Fidesz twierdzi, że chce zachęcić tym sposobem Węgrów do pracy. Im więcej pracują, tym więcej zarabiają i tym mniejsze podatki płacą. Przeciętni ludzie będą mogli wydać te dodatkowe pieniądze na rodzinę, w tym na następne dzieci. Ludzie zamożni będą mogli zainwestować w swoje przedsiębiorstwa, będą mogli stworzyć więcej miejsc pracy. Jak to powiedział Jenő Megyesi: „Work encouraged, welfare discouraged”, czyli: „Zachęcać do pracy, zniechęcać do zapomogi społecznej”.
Rozkręcona gospodarka i mniejsze podatki oznaczają więcej wpływów dla fiskusa. Następnym priorytetem rządu jest wzmocnienie wojska. Do 2024 r. Węgry chcą być w stanie zwiększyć wydatki na armię do statutowych 2 procent wymaganych przez NATO. Budapeszt popiera wszelkie ruchy sojuszu i bierze udział we wszystkich jego przedsięwzięciach.
Orbán potwierdza też politykę „zero tolerancji dla antysemityzmu”. Jednocześnie będzie działać, aby uchronić chrześcijańską tradycję Węgier. W ramach UE Madziarzy wspierają Europę ojczyzn, a nie federalizm brukselski, co jest po prostu dyktaturą superpaństwa.
Węgry chcą, aby przeznaczać jak najwięcej funduszy na pomoc uciekinierom i migrantom w Afryce Północnej, Turcji i Libanie, a nie na zwabianie ich do UE. Przede wszystkim należy pomagać prześladowanym chrześcijanom na całym świecie, na przykład w Nigerii. Po prostu Budapeszt nie posiada odpowiednich sił przerobowych, aby integrować miliony uchodźców usiłujących zjawić się w Europie. Węgry są obrońcami strefy Schengen. I nie tylko one wybudowały w tym celu płot. Hiszpania i inne kraje też.
Budapeszt nie może sobie pozwolić na wrogość w stosunku do Moskwy, ponieważ 80 proc. energii przychodzi z Rosji. To nie jest związek polityczny, a związek wywodzący się z konieczności. Trzeba budować infrastrukturę, szczególnie rurociągi, aby Madziarzy mogli się z tej konieczności wyzwolić. USA powinna przez Polskę lub Chorwację wysyłać LNG czy ropę. Mówca konkludował, że Węgry są stabilne i bezpieczne. W każdym mieście można spokojnie spacerować w dzień i w nocy. Nie ma „no-go zones”, palących się samochodów, brudu, przestępstw i przemocy.
Jednak mimo wszystko Węgry pozostają więźniami geopolityki – między Rosją, Niemcami a Turcją. Węgierską wolą jest pozostać suwerennym.
Wśród głosów z sali wyróżniła się krytyka madziarskiej spolegliwości wobec Kremla: tolerancja Nocnych Wilków, spotkania z Władimirem Putinem czy odnowienie sowieckiego pomnika wojennego, a nawet utrzymanie nazwy ulicy „Moskiewska”. Odpowiedź prosta: Węgry grają w grę zintegrowanej strategii, a jeśli chodzi o pomnik, to przecież Rosjanie podobnie dbają o groby Węgrów nad Donem.
Jeśli chodzi o wpływy chińskie, o które również pytano, to Budapeszt po prostu dołącza do innych krajów, które handlują z Pekinem. Dlaczego nie? Węgry natomiast przyznają się do ochłodzenia stosunków z Ukrainą. Poprzednio Kijowowi pomagano, ale teraz ukraiński parlament uchwalił prawo, które ogranicza możliwość nauki węgierskiego do pierwszych czterech lat. W związku z tym Madziarzy blokują ukraińskie umizgi do NATO. Przestaną to robić, jak Ukraińcy zmodyfikują ustawę i wykluczą z niej węgierskie szkoły prywatne. A potem się zobaczy.
Marzy się nam, aby na tak wysokim poziomie potrafiła zorganizować briefing ambasada RP. Naturalnie wtedy, gdy premier Polski będzie w stanie przysłać tak wysokiego kalibru doradcę. Bez względu na to, czy zgadzamy się z Jenő Megyesim.
Marek Jan Chodakiewicz
Intel z DC
Waszyngton, DC, 30 maja 2018
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (22/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.