Weta Nawrockiego pod lupą: psy, hodowla na futra i kryptowaluty

Większość Polaków kocha zwierzęta, niespecjalnie natomiast lubi Rosjan. Ponieważ badania i medialni doradcy tłumaczą premierowi, że czerpie on polityczne zyski z konfliktów z prezydentem, Donald Tusk postanowił wykorzystać obie te emocje, próbując uczynić z Karola Nawrockiego czarny charakter polskiej polityki po jego kolejnych dwóch wetach. Równolegle część prawicy ogłosiła rozczarowanie prezydentem z powodu jednego podpisu pod ustawą.
Pies
Pies / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Autor wskazuje, że narracja o „prezydencie totalnie blokującym rząd” jest uproszczeniem: Karol Nawrocki podpisał zdecydowaną większość ustaw, a spór dotyczy głównie kierunku i jakości regulacji.
  • Ocenia również, że w sprawach zwierząt Nawrocki działał niekoniunkturalnie: podpisał ustawę futerkową popieraną społecznie, a zawetował „ustawę łańcuchową”, uznając ją za szkodliwą i oderwaną od realiów wsi.
  • Ponadto - weto wobec ustawy o kryptowalutach ujawniło nadregulacyjne zapędy rządu i zakończyło się polityczną porażką Donalda Tuska, mimo próby powiązania decyzji prezydenta z interesami Rosji.

 

„Nie”, „tak” i znowu „nie”

Jednym z elementów permanentnego obstrzału, jakiemu poddawany jest od wielu tygodni prezydent, jest próba kreowania Karola Nawrockiego jako polityka blokującego za pomocą weta wszelkie działania rządu. Jest faktem, że Nawrocki odrzuca więcej ustaw niż którykolwiek z jego poprzedników, wciąż jednak większość rządowych propozycji jest przez niego podpisywana. Od początku kadencji Karol Nawrocki podpisał 95 ustaw, wetując 17. Czynienie z tego zarzutu wyjątkowo fałszywie brzmi w ustach polityków, którzy Andrzeja Dudę przez jego dwie kadencje atakowali notorycznie za to, że Pałac Prezydencki zamienił w biuro notarialne Prawa i Sprawiedliwości.

Weta można więc dzielić na te dobre (wtedy, gdy rządzi PiS) i złe (gdy rządzi Platforma/Koalicja Obywatelska). Ideałem dla obecnej ekipy wydaje się Bronisław Komorowski, który w latach 2010–2014 zawetował jedynie cztery ustawy. Jeśli popatrzeć na statystyki z zakończonych kadencji, to dotychczasowym liderem był Lech Wałęsa, wetujący niecałe 7% przysłanych do podpisu ustaw. Lech Kaczyński i Aleksander Kwaśniewski podpisali 98% ustaw, Andrzej Duda 99%, a Bronisław Komorowski, jak wspomniałem, prawie wszystkie. Karol Nawrocki tymczasem zatrzymał aż 16%, a zważywszy na jakość i kierunek przepisów wychodzących z Sejmu i Senatu, trudno spodziewać się zmiany tej tendencji. Przynajmniej dopóki procesem legislacyjnym kierują przedstawiciele centrolewicowej koalicji.

 

Pies przy wiatraku

Pierwsze, historyczne weto Karola Nawrockiego dotyczyło tzw. ustawy wiatrakowej, której losy wielokrotnie opisywaliśmy na łamach „Tygodnika”. Próby obarczenia prezydenta odpowiedzialnością za wysokie ceny energii, na których opierał się kontratak rządu, nie przyniosły oczekiwanego efektu, nie wpłynęły też na popularność i zaufanie do głowy państwa. Prezydent przyjął strategię wet konstruktywnych, w przypadku blokowania zmian dotyczących istotnych dla obywateli natychmiast proponował ich alternatywne, poprawione brzemiennie. Niestety wszelkie prezydenckie projekty trafiały do zamrażarki sejmowej, kontynuację tego procederu zapowiedział już Włodzimierz Czarzasty, uzurpujący sobie prawo do nieprzewidzianego w konstytucji „marszałkowskiego weta”.

Choć pierwszym w kolejności z sekwencji zdarzeń, o których opowiadamy, było ogłoszone 1 grudnia weto do ustawy z 7 listopada 2025 r. o rynku kryptoaktywów, przez kilka dni głośniej było o dwóch decyzjach Nawrockiego podjętych w sprawie ustaw dotyczących traktowania zwierząt: ustawy z dnia 7 listopada 2025 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt (nr druku sejmowego 703) – podpisanej 2 grudnia i zawetowanej tego samego dnia ustawy o ochronie zwierząt.

 

Nawrocki niekoniunkturalny

W decyzji Nawrockiego trudno dopatrywać się koniunkturalizmu: podpisem naraził się części Konfederacji, a wetem niektórym działaczom PiS. Ustawę o ochronie zwierząt w Sejmie poparł sam prezes Jarosław Kaczyński. Proponowane przez rząd przepisy, nazywane powszechnie „ustawą łańcuchową”, odwołują się do szlachetnych przesłanek i słusznych postulatów, w praktyce jednak mogą bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Ustawa nie tylko bowiem zabrania trzymania wiejskich psów na łańcuchu, co nie budzi zbyt wielkich kontrowersji, ale też narzuca na ich właścicieli absurdalne wymagania. Te doprowadzić mogą do porzucania zwierząt, na które ludzi zwyczajnie nie będzie już stać. W efekcie trafią one do schronisk, które analogicznych norm spełniać nie muszą – i tu zaczyna się szkodliwy absurd całej sytuacji: w imię polepszenia sytuacji psa zostanie on umieszczony w dużo gorszych warunkach.

Dodajmy do tego naturalne wzburzenie powodowane przez fakt, że psu przyznaje się przepisem prawo do przestrzeni kilkukrotnie większej niż wynajmowane w miastach mikrokawalerki. Zresztą los zwierząt w miastach ustawa ignoruje również, tak jakby miejskie, wegetujące w klitkach psiaki nie potrzebowały poprawy swojego losu. Można odnieść wrażenie, że cały przepis pisany był nie tylko w dobrych intencjach, lecz również, aby nakarmić pełne kompleksów mity i uprzedzenia żywione przez elity wobec mieszkańców wsi.

 

Oburzenie i komunikacja

Wokół weta od razu wybuchło wzmożenie moralne, atakujące nas zdjęciami zabiedzonych psów na łańcuchach, często zresztą wykonanymi… w Azji. Jak na swoim kanale przekonuje znany youtuber Piotr Wielgucki, polska wieś wygląda dziś zupełnie inaczej, zmieniły się preferowane tu rasy psów, a i tradycyjne sposoby obecności tych zwierząt zmieniły się tak, jak zmieniło się całe otoczenie.

„To nie jest weto przeciwko zwierzętom. To jest weto przeciwko złemu, szkodliwemu dla ludzi i zwierząt nieżyciowemu prawu”

– konkludował na portalu X szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. Karol Nawrocki przesłał już swój projekt do Sejmu. Można spodziewać się jednak, że i on zostanie zablokowany przez Czarzastego, który równolegle wzywa do protestów w dniu, w którym Sejm próbować będzie prezydenckie weto obalić. W kolejnym tygodniu pojawił się sondaż wskazujący, że większość Polaków nie podziela tym razem zdania prezydenta, co znaczy, że Nawrocki musi jeszcze poprawić rzecz od strony strategii komunikacyjnej. W tym miejscu kolejny raz przypomnę, że głowa państwa ma prawo do orędzi w Telewizji Polskiej i wydaje mi się, że powinna częściej z tego korzystać.

 

Kronika przepowiedzianej śmierci

Podpisana ustawa o niemal bliźniaczej nazwie, nieoficjalnie nazywana „ustawą o hodowli zwierząt na futra”, wprowadza odsunięty w czasie zakaz działalności tej ginącej już śmiercią naturalną branży. Wbrew stanowisku części powiązanych towarzysko i lobbystycznie z grupą przedsiębiorców polityków i publicystów są to przepisy korzystne i popierane przez większość zainteresowanych, zakładają bowiem długi, ośmioletni okres przejściowy i dają czas na odnalezienie się w nowej sytuacji. I choć kilkoro prawicowych publicystów deklaruje poważne rozczarowanie prezydentem, ta decyzja raczej nie przyniesie mu większych politycznych kłopotów.

„Fakty są jednoznaczne: ponad 2/3 Polaków, w tym także mieszkańców wsi, popiera zakaz hodowli zwierząt na futra

– uzasadniał Karol Nawrocki.

– Ten głos nie może być zignorowany. To kierunek, który społeczeństwo wskazuje w zdecydowanej większości. Jednocześnie z uwagą wysłuchaliśmy hodowców. […] Te postulaty znajdują się w ustawie, którą dziś podpisałem. To między innymi: odszkodowania dla tych, którzy zamkną działalność wcześniej, wsparcie i odprawy dla pracowników, ośmioletni okres przejściowy – uczciwy i pozwalający na racjonalne wygaszanie działalności”.

Poza kilkoma głośnymi bańkami informacyjnymi ta decyzja wydaje się najmniej kłopotliwa z opisywanych tu działań Karola Nawrockiego.

 

Poker na krypto

Najbardziej złożona wydaje się sprawa trzeciej prezydenckiej decyzji. Choć weto w sprawie ustawy o rynku kryptowalut ogłoszone zostało dzień wcześniej, początkowo przykryły je ustawy okołozwierzęce. Ustawa, mająca być w teorii implementacją chroniącego obywateli i system przed nadużyciami implementacją prawa unijnego, jak wiele rządowych pomysłów okazała się przeregulowana, niezbyt przejrzysta i zbyt daleko idąca.

„Zdaniem Prezydenta, zawetowane przepisy realnie zagrażają wolnościom Polaków, ich majątkowi i stabilności państwa. Ustawa o rynku kryptoaktywów przewiduje możliwość wyłączania przez rząd stron internetowych firm działających na rynku kryptowalut jednym kliknięciem. Przepisy dotyczące blokowania domen […] mogą prowadzić do nadużyć”

– czytamy na stronie internetowej prezydenta. Ustawa mogła szkodzić polskiej gospodarce. Jak uzasadniał prezydent,

„problemem jest rozmiar tej regulacji […]. Podczas gdy Czechy, Słowacja czy Węgry wdrożyły przepisy liczące kilka lub kilkanaście stron, polska ustawa ma ich ponad sto. Nadregulacja to prosta droga do wypychania firm za granicę – do Czech, na Litwę czy na Maltę – zamiast tworzenia warunków, by zarabiały i płaciły podatki w Polsce”.

Aby uznać tę argumentację, nie trzeba znać się na problematyce kryptowalut, wystarczy przyglądać się dotychczasowym rozwiązaniom ustawodawczym tej ekipy, choćby bardzo podobnej ustawie o DSA umożliwiającej urzędnikom cenzurę internetu pod pretekstem troski o ochronę użytkowników sieci przed nadużyciami.

Weto to wywołało nadzwyczajną reakcję rządu. Premier Tusk wniósł o możliwość zwołania specjalnych, tajnych obrad Sejmu, podczas których wygłosić miał kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa wystąpienie. Na kilka godzin wcześniej wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak stwierdził, że według jego wiedzy premier połączy w nim kwestie weta z rzekomymi interesami Rosji w branży kryptowalut i jej powiązań z politykami prawicy. Choć szczegółów nie poznaliśmy, wiemy, że tak właśnie się stało. Po tajnym wystąpieniu odbyła się bowiem jawna dyskusja, podczas której premier próbował nakłonić konieczną do obalenia weta większość sejmową, by głosowała po linii rządu, stanowisko przeciwne przedstawiając wprost jako działanie na rzecz interesów rosyjskich.

 

Krypto-obłuda

W jawnej części posiedzenia swoje pięć minut miał reprezentujący prezydenta Zbigniew Bogucki, który podsumował właściwie wszystkie prorosyjskie aspekty polityki polskiego premiera od resetu w relacjach z Rosją przed 2010 rokiem, aż po stanowisko Tuska jako lidera opozycji w czasach kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią. Bogucki odwrócił też wektor odpowiedzialności, zadając kluczowe pytanie: skoro premier świadom jest przedstawianych przez siebie zagrożeń, czemu nie informował o nich wcześniej, w trakcie prac nad ustawą, a nadzorowane przez niego służby nie podjęły w tej sprawie żadnych działań? I choć wytoczono największe działa, dzień zakończył się spektakularną porażką premiera, Sejm bowiem nie był w stanie prezydenckiego weta odrzucić.

Do tego w dyskusji wyszło na jaw, że bardzo wielu polityków w ogóle nie wie, o czym dyskutuje i nad czym głosuje. O ile Jarosław Kaczyński uczciwie przyznał, że jest to dla niego temat obcy, inni pokazywali to samo w trakcie płomiennych wystąpień z sejmowej mównicy. Koalicja rządząca zaczęła cały rynek przedstawiać jako strefę mroczną i niebezpieczną, co może mieć dla niej spore konsekwencje polityczne, ponieważ jego uczestnikami są z reguły osoby młode i liberalne, a więc idealny target KO. Jeszcze w kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi Rafał Trzaskowski wydawał się być tego dużo bardziej świadomy, mówiąc podczas spotkania w Jarocinie:

„Cały świat inwestuje czy inwestował w kryptowaluty. Ja uważam, że państwo po prostu nie powinno przeszkadzać w tego typu inwestycjach. Coraz więcej inwestuje młodych ludzi. Wiadomo, ci, co zainwestowali 10 lat temu, to dopiero mieli nosa. Natomiast w tej chwili no to jest normalny sposób inwestowania i musimy rozmawiać o tym w taki sposób. Oczywiście, że tak jak z każdą inwestycją jest ryzyko, ale państwo powinno się zająć tym, żeby takie ryzyko minimalizować, a nie żeby dokładać dodatkowe koszty tym, którzy w ten sposób chcą inwestować swoje pieniądze”.

Taki przekaz wydaje się bardziej adekwatny do potrzeb liberalnych wyborców, z którymi, nie z prezydentem czy Jarosławem Kaczyńskim, rząd wyrusza właśnie na wojnę. To jednak nie koniec kłopotów koalicji związanych z tym tematem. Według wielu przecieków wymienionym przez premiera przykładem podejrzanej i związanej z Rosją działalności była firma Zonda Krypto. Ta jednak w opublikowanym przez siebie oświadczeniu informuje, że… miała być beneficjentem wprowadzanych zmian. Co więcej, firma wchodzi właśnie na rynek amerykański, a podczas swojej obecności w Polsce reklamowała się między innymi w TVN i wspierała finansowo Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Do poważnej sprawy życie napisało tym samym całkiem zabawną puentę.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Śnieżyca w świętokrzyskim. Komunikat GDDKiA Kielce Wiadomości
Śnieżyca w świętokrzyskim. Komunikat GDDKiA Kielce

Intensywne opady śniegu w województwie świętokrzyskim utrudniają ruch na głównych trasach. Jak informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) w Kielcach, na drodze krajowej nr 7 pojazdy zimowego utrzymania pracują w tzw. systemie kaskadowym.

Pałac Buckingham: Zaskakujące doniesienia ws. księcia Williama Wiadomości
Pałac Buckingham: Zaskakujące doniesienia ws. księcia Williama

Książę Walii zdecydował się na wprowadzenie nowego wsparcia w Pałacu Kensington, zatrudniając specjalistę od zarządzania kryzysowego. Jak podaje Daily Mail, chodzi o Lizę Ravenscroft, opisywaną jako „niezawodne słońce”, znaną z tego, że „pracuje ramię w ramię z wielkimi nazwiskami w obliczu najtrudniejszych chwil”.

The Telegraph: Polska wyprzedza Wielką Brytanię Wiadomości
The Telegraph: Polska wyprzedza Wielką Brytanię

Polska staje się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem do życia i pracy - nie tylko dla swoich obywateli, którzy wracają z Wielkiej Brytanii, ale też dla samych Brytyjczyków. Według The Telegraph, kraj, który jeszcze niedawno był postrzegany jako postkomunistyczny, dziś dogania i wyprzedza Wielką Brytanię pod wieloma względami.

Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Są nowe informacje Wiadomości
Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Są nowe informacje

Ciała 34 osób z 40 ofiar pożaru w barze w Crans- Montanie w Szwajcarii znaleziono przy schodach, prowadzących z najniższego poziomu lokalu na parter- poinformowały w niedzielę włoskie media. Według nich największy dramat rozegrał się u stóp schodów, których szerokość zmniejszono o połowę w 2015 r.

Grafzero: Premiery książkowe 2026, czyli na co czekam w tym roku? z ostatniej chwili
Grafzero: Premiery książkowe 2026, czyli na co czekam w tym roku?

Grafzero vlog literacki o to co będzie czytane w 2026 - wznowienie słynnego tomu poetyckiego, dalszy ciąg powieści fantasy, książka dla młodzieży, powieść historyczna i wiele, wiele innych.

Komunikat dla mieszkańców Warszawy Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Warszawy

Warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta (ZOM) poinformował, że na ulice stolicy wyjechało 170 pługoposypywarek. Pracują one przede wszystkim na ulicach, po których kursują autobusy miejskie. Akcja zimowego oczyszczania obejmuje łącznie 1500 km dróg.

Blackout w Berlinie. Co wiadomo o Vulkangruppe tylko u nas
Blackout w Berlinie. Co wiadomo o Vulkangruppe

Po blackoutcie, który na początku stycznia sparaliżował część Berlina, niemieckie służby badają działalność radykalnych grup podejrzewanych o sabotaż infrastruktury energetycznej. Według Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji za atakami stoi zdecentralizowana sieć małych komórek znanych jako Vulkangruppe. Co dotąd wiadomo o sprawcach i przebiegu śledztwa?

Kamil Stoch poza finałem w Zakopanem. Trudne pożegnanie na Wielkiej Krokwi Wiadomości
Kamil Stoch poza finałem w Zakopanem. Trudne pożegnanie na Wielkiej Krokwi

Konkurs Pucharu Świata w Zakopanem okazał się wyjątkowo trudny dla polskich skoczków. Z rywalizacją na Wielkiej Krokwi pożegnał się Kamil Stoch, który nie awansował do serii finałowej i był to jego ostatni skok w niedzielnym konkursie.

Ambasada Izraela oskarżyła Polaków o atak na turnieju judo. Organizatorzy: To Izraelczyk uderzył sędziego z ostatniej chwili
Ambasada Izraela oskarżyła Polaków o atak na turnieju judo. Organizatorzy: To Izraelczyk uderzył sędziego

Do incydentu doszło podczas turnieju dzieci i młodzieży w judo w Bielsku-Białej. Ambasada Izraela podała, że drużyna z tego kraju "została zaatakowana słownie i fizycznie". Według organizatorów, to trener jednej z izraelskich ekip zaatakował sędziego.

TOPR podsumowuje początek roku. Liczne interwencje w trudnych warunkach Wiadomości
TOPR podsumowuje początek roku. Liczne interwencje w trudnych warunkach

Pracowity początek roku mają ratownicy TOPR; udzielili pomocy już 23 osobom. Jak informują ratownicy, najwięcej interwencji dotyczyło turystów, którzy doznali urazów w wyniku potknięcia lub poślizgnięcia w trudnych, zimowych warunkach. Zdarzały się też pobłądzenia.

REKLAMA

Weta Nawrockiego pod lupą: psy, hodowla na futra i kryptowaluty

Większość Polaków kocha zwierzęta, niespecjalnie natomiast lubi Rosjan. Ponieważ badania i medialni doradcy tłumaczą premierowi, że czerpie on polityczne zyski z konfliktów z prezydentem, Donald Tusk postanowił wykorzystać obie te emocje, próbując uczynić z Karola Nawrockiego czarny charakter polskiej polityki po jego kolejnych dwóch wetach. Równolegle część prawicy ogłosiła rozczarowanie prezydentem z powodu jednego podpisu pod ustawą.
Pies
Pies / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Autor wskazuje, że narracja o „prezydencie totalnie blokującym rząd” jest uproszczeniem: Karol Nawrocki podpisał zdecydowaną większość ustaw, a spór dotyczy głównie kierunku i jakości regulacji.
  • Ocenia również, że w sprawach zwierząt Nawrocki działał niekoniunkturalnie: podpisał ustawę futerkową popieraną społecznie, a zawetował „ustawę łańcuchową”, uznając ją za szkodliwą i oderwaną od realiów wsi.
  • Ponadto - weto wobec ustawy o kryptowalutach ujawniło nadregulacyjne zapędy rządu i zakończyło się polityczną porażką Donalda Tuska, mimo próby powiązania decyzji prezydenta z interesami Rosji.

 

„Nie”, „tak” i znowu „nie”

Jednym z elementów permanentnego obstrzału, jakiemu poddawany jest od wielu tygodni prezydent, jest próba kreowania Karola Nawrockiego jako polityka blokującego za pomocą weta wszelkie działania rządu. Jest faktem, że Nawrocki odrzuca więcej ustaw niż którykolwiek z jego poprzedników, wciąż jednak większość rządowych propozycji jest przez niego podpisywana. Od początku kadencji Karol Nawrocki podpisał 95 ustaw, wetując 17. Czynienie z tego zarzutu wyjątkowo fałszywie brzmi w ustach polityków, którzy Andrzeja Dudę przez jego dwie kadencje atakowali notorycznie za to, że Pałac Prezydencki zamienił w biuro notarialne Prawa i Sprawiedliwości.

Weta można więc dzielić na te dobre (wtedy, gdy rządzi PiS) i złe (gdy rządzi Platforma/Koalicja Obywatelska). Ideałem dla obecnej ekipy wydaje się Bronisław Komorowski, który w latach 2010–2014 zawetował jedynie cztery ustawy. Jeśli popatrzeć na statystyki z zakończonych kadencji, to dotychczasowym liderem był Lech Wałęsa, wetujący niecałe 7% przysłanych do podpisu ustaw. Lech Kaczyński i Aleksander Kwaśniewski podpisali 98% ustaw, Andrzej Duda 99%, a Bronisław Komorowski, jak wspomniałem, prawie wszystkie. Karol Nawrocki tymczasem zatrzymał aż 16%, a zważywszy na jakość i kierunek przepisów wychodzących z Sejmu i Senatu, trudno spodziewać się zmiany tej tendencji. Przynajmniej dopóki procesem legislacyjnym kierują przedstawiciele centrolewicowej koalicji.

 

Pies przy wiatraku

Pierwsze, historyczne weto Karola Nawrockiego dotyczyło tzw. ustawy wiatrakowej, której losy wielokrotnie opisywaliśmy na łamach „Tygodnika”. Próby obarczenia prezydenta odpowiedzialnością za wysokie ceny energii, na których opierał się kontratak rządu, nie przyniosły oczekiwanego efektu, nie wpłynęły też na popularność i zaufanie do głowy państwa. Prezydent przyjął strategię wet konstruktywnych, w przypadku blokowania zmian dotyczących istotnych dla obywateli natychmiast proponował ich alternatywne, poprawione brzemiennie. Niestety wszelkie prezydenckie projekty trafiały do zamrażarki sejmowej, kontynuację tego procederu zapowiedział już Włodzimierz Czarzasty, uzurpujący sobie prawo do nieprzewidzianego w konstytucji „marszałkowskiego weta”.

Choć pierwszym w kolejności z sekwencji zdarzeń, o których opowiadamy, było ogłoszone 1 grudnia weto do ustawy z 7 listopada 2025 r. o rynku kryptoaktywów, przez kilka dni głośniej było o dwóch decyzjach Nawrockiego podjętych w sprawie ustaw dotyczących traktowania zwierząt: ustawy z dnia 7 listopada 2025 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt (nr druku sejmowego 703) – podpisanej 2 grudnia i zawetowanej tego samego dnia ustawy o ochronie zwierząt.

 

Nawrocki niekoniunkturalny

W decyzji Nawrockiego trudno dopatrywać się koniunkturalizmu: podpisem naraził się części Konfederacji, a wetem niektórym działaczom PiS. Ustawę o ochronie zwierząt w Sejmie poparł sam prezes Jarosław Kaczyński. Proponowane przez rząd przepisy, nazywane powszechnie „ustawą łańcuchową”, odwołują się do szlachetnych przesłanek i słusznych postulatów, w praktyce jednak mogą bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Ustawa nie tylko bowiem zabrania trzymania wiejskich psów na łańcuchu, co nie budzi zbyt wielkich kontrowersji, ale też narzuca na ich właścicieli absurdalne wymagania. Te doprowadzić mogą do porzucania zwierząt, na które ludzi zwyczajnie nie będzie już stać. W efekcie trafią one do schronisk, które analogicznych norm spełniać nie muszą – i tu zaczyna się szkodliwy absurd całej sytuacji: w imię polepszenia sytuacji psa zostanie on umieszczony w dużo gorszych warunkach.

Dodajmy do tego naturalne wzburzenie powodowane przez fakt, że psu przyznaje się przepisem prawo do przestrzeni kilkukrotnie większej niż wynajmowane w miastach mikrokawalerki. Zresztą los zwierząt w miastach ustawa ignoruje również, tak jakby miejskie, wegetujące w klitkach psiaki nie potrzebowały poprawy swojego losu. Można odnieść wrażenie, że cały przepis pisany był nie tylko w dobrych intencjach, lecz również, aby nakarmić pełne kompleksów mity i uprzedzenia żywione przez elity wobec mieszkańców wsi.

 

Oburzenie i komunikacja

Wokół weta od razu wybuchło wzmożenie moralne, atakujące nas zdjęciami zabiedzonych psów na łańcuchach, często zresztą wykonanymi… w Azji. Jak na swoim kanale przekonuje znany youtuber Piotr Wielgucki, polska wieś wygląda dziś zupełnie inaczej, zmieniły się preferowane tu rasy psów, a i tradycyjne sposoby obecności tych zwierząt zmieniły się tak, jak zmieniło się całe otoczenie.

„To nie jest weto przeciwko zwierzętom. To jest weto przeciwko złemu, szkodliwemu dla ludzi i zwierząt nieżyciowemu prawu”

– konkludował na portalu X szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. Karol Nawrocki przesłał już swój projekt do Sejmu. Można spodziewać się jednak, że i on zostanie zablokowany przez Czarzastego, który równolegle wzywa do protestów w dniu, w którym Sejm próbować będzie prezydenckie weto obalić. W kolejnym tygodniu pojawił się sondaż wskazujący, że większość Polaków nie podziela tym razem zdania prezydenta, co znaczy, że Nawrocki musi jeszcze poprawić rzecz od strony strategii komunikacyjnej. W tym miejscu kolejny raz przypomnę, że głowa państwa ma prawo do orędzi w Telewizji Polskiej i wydaje mi się, że powinna częściej z tego korzystać.

 

Kronika przepowiedzianej śmierci

Podpisana ustawa o niemal bliźniaczej nazwie, nieoficjalnie nazywana „ustawą o hodowli zwierząt na futra”, wprowadza odsunięty w czasie zakaz działalności tej ginącej już śmiercią naturalną branży. Wbrew stanowisku części powiązanych towarzysko i lobbystycznie z grupą przedsiębiorców polityków i publicystów są to przepisy korzystne i popierane przez większość zainteresowanych, zakładają bowiem długi, ośmioletni okres przejściowy i dają czas na odnalezienie się w nowej sytuacji. I choć kilkoro prawicowych publicystów deklaruje poważne rozczarowanie prezydentem, ta decyzja raczej nie przyniesie mu większych politycznych kłopotów.

„Fakty są jednoznaczne: ponad 2/3 Polaków, w tym także mieszkańców wsi, popiera zakaz hodowli zwierząt na futra

– uzasadniał Karol Nawrocki.

– Ten głos nie może być zignorowany. To kierunek, który społeczeństwo wskazuje w zdecydowanej większości. Jednocześnie z uwagą wysłuchaliśmy hodowców. […] Te postulaty znajdują się w ustawie, którą dziś podpisałem. To między innymi: odszkodowania dla tych, którzy zamkną działalność wcześniej, wsparcie i odprawy dla pracowników, ośmioletni okres przejściowy – uczciwy i pozwalający na racjonalne wygaszanie działalności”.

Poza kilkoma głośnymi bańkami informacyjnymi ta decyzja wydaje się najmniej kłopotliwa z opisywanych tu działań Karola Nawrockiego.

 

Poker na krypto

Najbardziej złożona wydaje się sprawa trzeciej prezydenckiej decyzji. Choć weto w sprawie ustawy o rynku kryptowalut ogłoszone zostało dzień wcześniej, początkowo przykryły je ustawy okołozwierzęce. Ustawa, mająca być w teorii implementacją chroniącego obywateli i system przed nadużyciami implementacją prawa unijnego, jak wiele rządowych pomysłów okazała się przeregulowana, niezbyt przejrzysta i zbyt daleko idąca.

„Zdaniem Prezydenta, zawetowane przepisy realnie zagrażają wolnościom Polaków, ich majątkowi i stabilności państwa. Ustawa o rynku kryptoaktywów przewiduje możliwość wyłączania przez rząd stron internetowych firm działających na rynku kryptowalut jednym kliknięciem. Przepisy dotyczące blokowania domen […] mogą prowadzić do nadużyć”

– czytamy na stronie internetowej prezydenta. Ustawa mogła szkodzić polskiej gospodarce. Jak uzasadniał prezydent,

„problemem jest rozmiar tej regulacji […]. Podczas gdy Czechy, Słowacja czy Węgry wdrożyły przepisy liczące kilka lub kilkanaście stron, polska ustawa ma ich ponad sto. Nadregulacja to prosta droga do wypychania firm za granicę – do Czech, na Litwę czy na Maltę – zamiast tworzenia warunków, by zarabiały i płaciły podatki w Polsce”.

Aby uznać tę argumentację, nie trzeba znać się na problematyce kryptowalut, wystarczy przyglądać się dotychczasowym rozwiązaniom ustawodawczym tej ekipy, choćby bardzo podobnej ustawie o DSA umożliwiającej urzędnikom cenzurę internetu pod pretekstem troski o ochronę użytkowników sieci przed nadużyciami.

Weto to wywołało nadzwyczajną reakcję rządu. Premier Tusk wniósł o możliwość zwołania specjalnych, tajnych obrad Sejmu, podczas których wygłosić miał kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa wystąpienie. Na kilka godzin wcześniej wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak stwierdził, że według jego wiedzy premier połączy w nim kwestie weta z rzekomymi interesami Rosji w branży kryptowalut i jej powiązań z politykami prawicy. Choć szczegółów nie poznaliśmy, wiemy, że tak właśnie się stało. Po tajnym wystąpieniu odbyła się bowiem jawna dyskusja, podczas której premier próbował nakłonić konieczną do obalenia weta większość sejmową, by głosowała po linii rządu, stanowisko przeciwne przedstawiając wprost jako działanie na rzecz interesów rosyjskich.

 

Krypto-obłuda

W jawnej części posiedzenia swoje pięć minut miał reprezentujący prezydenta Zbigniew Bogucki, który podsumował właściwie wszystkie prorosyjskie aspekty polityki polskiego premiera od resetu w relacjach z Rosją przed 2010 rokiem, aż po stanowisko Tuska jako lidera opozycji w czasach kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią. Bogucki odwrócił też wektor odpowiedzialności, zadając kluczowe pytanie: skoro premier świadom jest przedstawianych przez siebie zagrożeń, czemu nie informował o nich wcześniej, w trakcie prac nad ustawą, a nadzorowane przez niego służby nie podjęły w tej sprawie żadnych działań? I choć wytoczono największe działa, dzień zakończył się spektakularną porażką premiera, Sejm bowiem nie był w stanie prezydenckiego weta odrzucić.

Do tego w dyskusji wyszło na jaw, że bardzo wielu polityków w ogóle nie wie, o czym dyskutuje i nad czym głosuje. O ile Jarosław Kaczyński uczciwie przyznał, że jest to dla niego temat obcy, inni pokazywali to samo w trakcie płomiennych wystąpień z sejmowej mównicy. Koalicja rządząca zaczęła cały rynek przedstawiać jako strefę mroczną i niebezpieczną, co może mieć dla niej spore konsekwencje polityczne, ponieważ jego uczestnikami są z reguły osoby młode i liberalne, a więc idealny target KO. Jeszcze w kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi Rafał Trzaskowski wydawał się być tego dużo bardziej świadomy, mówiąc podczas spotkania w Jarocinie:

„Cały świat inwestuje czy inwestował w kryptowaluty. Ja uważam, że państwo po prostu nie powinno przeszkadzać w tego typu inwestycjach. Coraz więcej inwestuje młodych ludzi. Wiadomo, ci, co zainwestowali 10 lat temu, to dopiero mieli nosa. Natomiast w tej chwili no to jest normalny sposób inwestowania i musimy rozmawiać o tym w taki sposób. Oczywiście, że tak jak z każdą inwestycją jest ryzyko, ale państwo powinno się zająć tym, żeby takie ryzyko minimalizować, a nie żeby dokładać dodatkowe koszty tym, którzy w ten sposób chcą inwestować swoje pieniądze”.

Taki przekaz wydaje się bardziej adekwatny do potrzeb liberalnych wyborców, z którymi, nie z prezydentem czy Jarosławem Kaczyńskim, rząd wyrusza właśnie na wojnę. To jednak nie koniec kłopotów koalicji związanych z tym tematem. Według wielu przecieków wymienionym przez premiera przykładem podejrzanej i związanej z Rosją działalności była firma Zonda Krypto. Ta jednak w opublikowanym przez siebie oświadczeniu informuje, że… miała być beneficjentem wprowadzanych zmian. Co więcej, firma wchodzi właśnie na rynek amerykański, a podczas swojej obecności w Polsce reklamowała się między innymi w TVN i wspierała finansowo Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Do poważnej sprawy życie napisało tym samym całkiem zabawną puentę.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane