Polskie szkoły muszą zaakceptować ideologię gender. Jest wyrok sądu

Aktywiści gender świętują od wczoraj w Polsce. W Rzeszowie zapadł bowiem prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego, który zmusza szkoły do uznawania "tożsamości płciowej" uczniów niezależnie od ich dokumentów. Wyrok budzi, rzecz jasna, poważne wątpliwości każdego, kto nie kupuje pomysłów o „zmianach płci”. Czy polski system oświaty ma teraz ugiąć się pod ciężarem ideologicznych trendów?
Cenzura światopoglądowa. Ilustracja poglądowa
Cenzura światopoglądowa. Ilustracja poglądowa / pixabay.com

Co musisz wiedzieć:

Sąd uznał naruszenie dóbr osobistych ucznia – Sąd Apelacyjny w Rzeszowie orzekł, że odmowa używania wskazanego imienia i formy zwracania się mogła naruszać godność i dobro ucznia.

Wyrok nie zmienia procedury prawnej zmiany płci – orzeczenie dotyczy sposobu traktowania ucznia w szkole, a nie formalnej zmiany danych w dokumentach.

Decyzja może wpłynąć na praktykę szkół – placówki oświatowe mogą być zobowiązane do uwzględniania preferowanego imienia ucznia, aby uniknąć zarzutów naruszenia dóbr osobistych.

 

Ideologia gender

Skrajna lewica ma obecnie powody do radości. Przypadek nastolatka, który identyfikuje się jako transseksualna Wiktoria, skończył się bowiem decyzją, która – zdaniem wielu obserwatorów – sieje zamęt i podważa podstawy biologicznej rzeczywistości. Nastolatek pozwał swoją szkołę za odmowę używania jego nowego, żeńskiego imienia i genderowych zaimków. Nikt chyba nie spodziewał się jednak, że sąd faktycznie stanie po stronie skrajnie lewicowej ideologii!

Cała afera ruszyła w 2023 roku. Nastolatek, którego pierwotne imię nie zostało potwierdzone, zaczął wtedy proces „tranzycji medycznej”, czyli „zmiany płci”. Chłopak zwrócił się o pomoc do Stowarzyszenia Tęczówka, grupy wspierającej środowiska LGBT, i zażądał od dyrekcji publicznej szkoły, by nauczyciele zwracali się do niego jak do dziewczyny. Szkoła powiedziała "nie", tłumacząc, że bez sądowego potwierdzenia zmiany płci musi trzymać się oficjalnych danych.

W rezultacie pedagodzy podobno albo omijali bezpośrednie zwroty, albo używali form neutralnych. Uczeń uznał to za "misgendering" i "deadnaming" – pojęcia prosto z genderowej nowomowy, oznaczające rzekome krzywdzenie kogoś przez niewłaściwe słowa czy imiona. Misgendering ma oznaczać błędne (sic!) określanie czyjejś płci. Deadnaming to natomiast używanie „martwego imienia”, nekronimu transseksualisty.

 

Winna szkoła

Fakt, że szkoła nie dopasowała się do żądań, miał pogorszyć stan młodego mężczyzny. Z relacji sądowych wynika, że chłopak zaczął wagarować, unikać szkolnych wyjazdów, a w końcu przeniósł się do innej placówki i powtórzył klasę. Uczeń twierdził też, że postawa szkoły zrujnowała mu psychikę, wywołując depresję i lęki. Stowarzyszenie Tęczówka, z prawnikiem Damianem Ruhmem na czele, wytoczyła więc proces cywilny o naruszenie dóbr osobistych – godności, zdrowia, prywatności, domagając się publicznych przeprosin na profilach szkoły w social mediach.

Sąd Okręgowy w pierwszym procesie oddalił najpierw sprawę, uznając, że nastolatek nielegalnie nagrał rozmowę z dyrekcją, a jego publiczne ataki na szkołę w mediach były niesprawiedliwe. Sąd Apelacyjny wywrócił jednak wszystko do góry nogami i nakazał przeprosiny oraz zwrot kosztów. W uzasadnieniu, które aktywiści cytują dzisiaj w mediach jak mantrę, czytamy: "Prawo polskie nie zabrania zwracać się do ucznia innym imieniem niż metrykalne, jeśli on o to prosi, nawet jeśli jest nieletni": "Nauczyciele i dyrekcja nie wykazali zrozumienia, wrażliwości ani empatii" – dowiadujemy się teraz z mediów.

Podczas procesu prawnicy ucznia powołali się na art. 30 Konstytucji o godności i art. 5 ustawy oświatowej o dobru ucznia, odrzucając obronę szkoły, i stwierdzając, że brak zmian w dokumentach nie daje prawa do odmowy. Celowe "misgenderowanie" i „deadnaming” to niby atak na dobra osobiste osoby trans.

 

Lewicowa radość

Jest to narracja spójna z ideologią gender, w której nazywanie faktycznej płci transseksualistów uważane jest za przemoc. Aktywiści gender są też często zdania, że użycie prawdziwego imienia transseksualisty może popchnąć go do samobójstwa. W wielu krajach (np. w Niemczech) grożą za deadnaming i misgendering surowe kary.

Dyrekcja szkoły odczytywała postawę powódki jako wymuszającą na nich określone zachowanie, podczas gdy powódka walczyła o prawo do godności, do poszanowania jej tożsamości płciowej. […] Cała ta sytuacja wiązała się z wielkim cierpieniem powódki. Nauczyciele to widzieli, mimo to nie zmienili swojego postępowania.

czytamy więc teraz w wyroku Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

- To daje jasność innym szkołom. Teraz placówka nie będzie mogła odrzucić prośby transpłciowego ucznia, by zwracać się do niego innym imieniem.

– dodaje w „Rzeczpospolitej” Łukasz Korzeniowski, specjalista prawa oświatowego, pochwalając wyrok sądu.

 

Chaos w szkołach

Wyrok ten będzie miał prawdopodobnie realnie szkodliwy wpływ na wiele polskich szkół. Po pierwsze, oznacza on administracyjny chaos: dyrektorzy będą musieli wprowadzać nowe procedury, by radzić sobie z podobnymi żądaniami. Bez jasnych wytycznych z Ministerstwa Edukacji, każda placówka stanie przed dylematem – jak weryfikować "tożsamość płciową" bez dokumentów? Ta nie ma przecież żadnego związku z mierzalnymi danymi.

Dalej: nauczyciele, zmuszeni do używania preferowanych imion i zaimków pod groźbą procesów, mogą czuć się skrępowani, co podważy ich autorytet w klasie. Wyobraźmy sobie lekcję biologii, gdzie dyskusja o płci zderzy się z subiektywnymi odczuciami ucznia – to recepta na konflikty. Jak funkcjonować ma uczenie, skoro nie liczą się fakty?

Rzeszowski wyrok to też potencjalne obciążenie finansowe i prawne dla szkół. Decyzja sądu otwiera bowiem drzwi do fali pozwów: każdy uczeń, czujący się "niewłaściwie zaadresowanym", może teraz żądać przeprosin czy odszkodowań. Szkoły, już zmagające się z niedoborami budżetowymi, będą musiały przeznaczać środki na szkolenia antydyskryminacyjne, prawników czy ubezpieczenia od takich roszczeń. W mniejszych placówkach, zwłaszcza na prowincji, może to oznaczać cięcia w inwestycjach edukacyjnych – mniej pieniędzy na pomoce dydaktyczne, więcej na obronę przed ideologicznymi bataliami.

 

Jak mają postępować szkoły?

I na koniec: po której stronie mają stanąć nauczyciele, jeżeli opinia dziecka na temat własnej płci będzie się różniła nie tylko od biologicznych faktów, ale też od życzeń rodziców? Czy szkoły będą teraz zmuszone afirmować genderową tożsamość dziecka, którego rodzice sobie tego nie życzą?

[Waldemar Krysiak jest byłym aktywistą LGBT, który dziś krytykuje patologie ideologii gender]

[Tytuł, sekcje "Co musisz wiedzieć" i "Co to oznacza w praktyce" od Redakcji]

 

Co to oznacza w praktyce:

  • Szkoły mogą być zmuszone uwzględniać preferowane imię i zaumki ucznia – nawet bez formalnej zmiany danych w dokumentach placówki mogą decydować się na używanie wskazanego imienia i form gramatycznych, aby uniknąć zarzutów naruszenia dóbr osobistych.
  • Możliwe kolejne spory sądowe – wyrok Sąd Apelacyjny w Rzeszowie może zostać przywoływany w podobnych sprawach, co zwiększa znaczenie ostrożności prawnej po stronie placówek oświatowych.

 

POLECANE
Wiceszef irańskiego MSZ grozi Europejczykom: Będą uzasadnionym celem, jeśli dołączą się do wojny z ostatniej chwili
Wiceszef irańskiego MSZ grozi Europejczykom: "Będą uzasadnionym celem, jeśli dołączą się do wojny"

W wywiadzie dla FRANCE 24 wiceminister spraw zagranicznych Iranu Majid Takht-Ravanchi powiedział, że Teheran „poinformował już Europejczyków i wszystkich innych, że powinni uważać, aby nie angażować się w tę wojnę agresywną przeciwko Iranowi". Ostrzegł, że jeśli jakikolwiek kraj „dołączy do Ameryki i Izraela w agresji na Iran, będą one również uzasadnionym celem odwetu ze strony Iranu”.

Polski sprinter nie do zatrzymania. Najlepszy wynik na świecie w tym sezonie Wiadomości
Polski sprinter nie do zatrzymania. Najlepszy wynik na świecie w tym sezonie

Jakub Szymański poprawił rekord Polski w biegu na 60 m przez płotki podczas mityngu w Berlinie. Polak wygrał z czasem 7,37 sekundy, co jest najlepszym wynikiem na świecie w tym sezonie i drugim w historii Europy na tym dystansie.

Szef węgierskiego MSZ: Możliwe powiązania zatrzymanego konwoju z ukraińską mafią wojenną z ostatniej chwili
Szef węgierskiego MSZ: Możliwe powiązania zatrzymanego konwoju z ukraińską mafią wojenną

„Żądamy natychmiastowych odpowiedzi od Kijowa w sprawie dużych transportów gotówki przechodzących przez Węgry, które rodzą poważne pytania o możliwe powiązania z ukraińską mafią wojenną” - napisał na platformie X szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto.

Trump: Iran musi osiągnąć „bezwarunkową kapitulację” Wiadomości
Trump: Iran musi osiągnąć „bezwarunkową kapitulację”

Prezydent USA Donald Trump powiedział w piątek portalowi Axios, że za „bezwarunkową kapitulację” Iranu uzna moment, w którym Teheran nie będzie już w stanie walczyć, bo nie będzie miał ani personelu ani uzbrojenia.

Agencja AP: Rosja próbuje zaangażować się w konflikt na Bliskim Wschodzie z ostatniej chwili
Agencja AP: Rosja próbuje zaangażować się w konflikt na Bliskim Wschodzie

Doniesienia o możliwym przekazywaniu przez Rosję stronie irańskiej danych o amerykańskich celach na Bliskim Wschodzie to pierwszy sygnał, który może świadczyć o tym, że Moskwa próbuje zaangażować się w trwający tam od niemal tygodnia konflikt zbrojny - napisała w piątek agencja AP.

Tȟašúŋke Witkó: Na Kremlu bez zmian tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Na Kremlu bez zmian

Nieco ponad osiem dekad temu, 22 lutego 1946 roku, George Frost Kennan – amerykański dyplomata, znawca meandrów „rosyjskiej duszy” i człek, który wylał teoretyczne fundamenty pod „zimną wojnę” – z palcówki w Moskwie wysłał do swoich pryncypałów dokument, dziś nazwany „długim telegramem”

Na salach rozpraw mają być eksponowane flagi UE? Szefowa KRS nie wytrzymała z ostatniej chwili
Na salach rozpraw mają być eksponowane flagi UE? Szefowa KRS nie wytrzymała

Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka krytycznie odniosła się do pomysłu ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, aby na salach rozpraw widniały flagi UE.

Ten serial podbija Netflixa. Nowy hit na szczycie rankingu Wiadomości
Ten serial podbija Netflixa. Nowy hit na szczycie rankingu

Duński dokument kryminalny „Przyjaciel i morderca” szybko zdobył ogromną popularność na Netflixie. Produkcja pojawiła się na platformie 5 marca i niemal od razu trafiła na pierwsze miejsce w zestawieniu najczęściej oglądanych seriali.

Walka z „ubóstwem menstruacyjnym” priorytetem nowej strategii KE z ostatniej chwili
Walka z „ubóstwem menstruacyjnym” priorytetem nowej strategii KE

Komisja Europejska przedstawiła nową Strategię na rzecz równości genderowej na lata 2026–2030. Przewiduje w niej zaostrzenie walki ze wszystkimi przejawami sprzeciwu wobec lewicowej ideologii. Posłużyć do tego ma m.in. Akt o usługach cyfrowych (DSA).

Lewandowski wraca do gry? Nowe doniesienia z Barcelony Wiadomości
Lewandowski wraca do gry? Nowe doniesienia z Barcelony

Robert Lewandowski po niedawnym złamaniu kości oczodołu jest już gotowy, aby wystąpić w sobotnim spotkaniu 27. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy z Athletic Bilbao. Informację tę potwierdził trener Barcelony, Hansi Flick. „Robert wrócił i jest gotowy do gry” - zapewnił szkoleniowiec Blaugrany. Sobotni mecz Athletic Bilbao - Barcelona rozpocznie się o godzinie 21.00.

REKLAMA

Polskie szkoły muszą zaakceptować ideologię gender. Jest wyrok sądu

Aktywiści gender świętują od wczoraj w Polsce. W Rzeszowie zapadł bowiem prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego, który zmusza szkoły do uznawania "tożsamości płciowej" uczniów niezależnie od ich dokumentów. Wyrok budzi, rzecz jasna, poważne wątpliwości każdego, kto nie kupuje pomysłów o „zmianach płci”. Czy polski system oświaty ma teraz ugiąć się pod ciężarem ideologicznych trendów?
Cenzura światopoglądowa. Ilustracja poglądowa
Cenzura światopoglądowa. Ilustracja poglądowa / pixabay.com

Co musisz wiedzieć:

Sąd uznał naruszenie dóbr osobistych ucznia – Sąd Apelacyjny w Rzeszowie orzekł, że odmowa używania wskazanego imienia i formy zwracania się mogła naruszać godność i dobro ucznia.

Wyrok nie zmienia procedury prawnej zmiany płci – orzeczenie dotyczy sposobu traktowania ucznia w szkole, a nie formalnej zmiany danych w dokumentach.

Decyzja może wpłynąć na praktykę szkół – placówki oświatowe mogą być zobowiązane do uwzględniania preferowanego imienia ucznia, aby uniknąć zarzutów naruszenia dóbr osobistych.

 

Ideologia gender

Skrajna lewica ma obecnie powody do radości. Przypadek nastolatka, który identyfikuje się jako transseksualna Wiktoria, skończył się bowiem decyzją, która – zdaniem wielu obserwatorów – sieje zamęt i podważa podstawy biologicznej rzeczywistości. Nastolatek pozwał swoją szkołę za odmowę używania jego nowego, żeńskiego imienia i genderowych zaimków. Nikt chyba nie spodziewał się jednak, że sąd faktycznie stanie po stronie skrajnie lewicowej ideologii!

Cała afera ruszyła w 2023 roku. Nastolatek, którego pierwotne imię nie zostało potwierdzone, zaczął wtedy proces „tranzycji medycznej”, czyli „zmiany płci”. Chłopak zwrócił się o pomoc do Stowarzyszenia Tęczówka, grupy wspierającej środowiska LGBT, i zażądał od dyrekcji publicznej szkoły, by nauczyciele zwracali się do niego jak do dziewczyny. Szkoła powiedziała "nie", tłumacząc, że bez sądowego potwierdzenia zmiany płci musi trzymać się oficjalnych danych.

W rezultacie pedagodzy podobno albo omijali bezpośrednie zwroty, albo używali form neutralnych. Uczeń uznał to za "misgendering" i "deadnaming" – pojęcia prosto z genderowej nowomowy, oznaczające rzekome krzywdzenie kogoś przez niewłaściwe słowa czy imiona. Misgendering ma oznaczać błędne (sic!) określanie czyjejś płci. Deadnaming to natomiast używanie „martwego imienia”, nekronimu transseksualisty.

 

Winna szkoła

Fakt, że szkoła nie dopasowała się do żądań, miał pogorszyć stan młodego mężczyzny. Z relacji sądowych wynika, że chłopak zaczął wagarować, unikać szkolnych wyjazdów, a w końcu przeniósł się do innej placówki i powtórzył klasę. Uczeń twierdził też, że postawa szkoły zrujnowała mu psychikę, wywołując depresję i lęki. Stowarzyszenie Tęczówka, z prawnikiem Damianem Ruhmem na czele, wytoczyła więc proces cywilny o naruszenie dóbr osobistych – godności, zdrowia, prywatności, domagając się publicznych przeprosin na profilach szkoły w social mediach.

Sąd Okręgowy w pierwszym procesie oddalił najpierw sprawę, uznając, że nastolatek nielegalnie nagrał rozmowę z dyrekcją, a jego publiczne ataki na szkołę w mediach były niesprawiedliwe. Sąd Apelacyjny wywrócił jednak wszystko do góry nogami i nakazał przeprosiny oraz zwrot kosztów. W uzasadnieniu, które aktywiści cytują dzisiaj w mediach jak mantrę, czytamy: "Prawo polskie nie zabrania zwracać się do ucznia innym imieniem niż metrykalne, jeśli on o to prosi, nawet jeśli jest nieletni": "Nauczyciele i dyrekcja nie wykazali zrozumienia, wrażliwości ani empatii" – dowiadujemy się teraz z mediów.

Podczas procesu prawnicy ucznia powołali się na art. 30 Konstytucji o godności i art. 5 ustawy oświatowej o dobru ucznia, odrzucając obronę szkoły, i stwierdzając, że brak zmian w dokumentach nie daje prawa do odmowy. Celowe "misgenderowanie" i „deadnaming” to niby atak na dobra osobiste osoby trans.

 

Lewicowa radość

Jest to narracja spójna z ideologią gender, w której nazywanie faktycznej płci transseksualistów uważane jest za przemoc. Aktywiści gender są też często zdania, że użycie prawdziwego imienia transseksualisty może popchnąć go do samobójstwa. W wielu krajach (np. w Niemczech) grożą za deadnaming i misgendering surowe kary.

Dyrekcja szkoły odczytywała postawę powódki jako wymuszającą na nich określone zachowanie, podczas gdy powódka walczyła o prawo do godności, do poszanowania jej tożsamości płciowej. […] Cała ta sytuacja wiązała się z wielkim cierpieniem powódki. Nauczyciele to widzieli, mimo to nie zmienili swojego postępowania.

czytamy więc teraz w wyroku Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

- To daje jasność innym szkołom. Teraz placówka nie będzie mogła odrzucić prośby transpłciowego ucznia, by zwracać się do niego innym imieniem.

– dodaje w „Rzeczpospolitej” Łukasz Korzeniowski, specjalista prawa oświatowego, pochwalając wyrok sądu.

 

Chaos w szkołach

Wyrok ten będzie miał prawdopodobnie realnie szkodliwy wpływ na wiele polskich szkół. Po pierwsze, oznacza on administracyjny chaos: dyrektorzy będą musieli wprowadzać nowe procedury, by radzić sobie z podobnymi żądaniami. Bez jasnych wytycznych z Ministerstwa Edukacji, każda placówka stanie przed dylematem – jak weryfikować "tożsamość płciową" bez dokumentów? Ta nie ma przecież żadnego związku z mierzalnymi danymi.

Dalej: nauczyciele, zmuszeni do używania preferowanych imion i zaimków pod groźbą procesów, mogą czuć się skrępowani, co podważy ich autorytet w klasie. Wyobraźmy sobie lekcję biologii, gdzie dyskusja o płci zderzy się z subiektywnymi odczuciami ucznia – to recepta na konflikty. Jak funkcjonować ma uczenie, skoro nie liczą się fakty?

Rzeszowski wyrok to też potencjalne obciążenie finansowe i prawne dla szkół. Decyzja sądu otwiera bowiem drzwi do fali pozwów: każdy uczeń, czujący się "niewłaściwie zaadresowanym", może teraz żądać przeprosin czy odszkodowań. Szkoły, już zmagające się z niedoborami budżetowymi, będą musiały przeznaczać środki na szkolenia antydyskryminacyjne, prawników czy ubezpieczenia od takich roszczeń. W mniejszych placówkach, zwłaszcza na prowincji, może to oznaczać cięcia w inwestycjach edukacyjnych – mniej pieniędzy na pomoce dydaktyczne, więcej na obronę przed ideologicznymi bataliami.

 

Jak mają postępować szkoły?

I na koniec: po której stronie mają stanąć nauczyciele, jeżeli opinia dziecka na temat własnej płci będzie się różniła nie tylko od biologicznych faktów, ale też od życzeń rodziców? Czy szkoły będą teraz zmuszone afirmować genderową tożsamość dziecka, którego rodzice sobie tego nie życzą?

[Waldemar Krysiak jest byłym aktywistą LGBT, który dziś krytykuje patologie ideologii gender]

[Tytuł, sekcje "Co musisz wiedzieć" i "Co to oznacza w praktyce" od Redakcji]

 

Co to oznacza w praktyce:

  • Szkoły mogą być zmuszone uwzględniać preferowane imię i zaumki ucznia – nawet bez formalnej zmiany danych w dokumentach placówki mogą decydować się na używanie wskazanego imienia i form gramatycznych, aby uniknąć zarzutów naruszenia dóbr osobistych.
  • Możliwe kolejne spory sądowe – wyrok Sąd Apelacyjny w Rzeszowie może zostać przywoływany w podobnych sprawach, co zwiększa znaczenie ostrożności prawnej po stronie placówek oświatowych.


 

Polecane