Trump doprowadza europejskich biurokratów do furii
Co musisz wiedzieć:
- Artykuł ma charakter publicystyczno-opiniotwórczy, a jego główną tezą jest przekonanie, że Europa pozostaje strukturalnie zależna od USA w kwestiach bezpieczeństwa i geopolityki.
- Autor przedstawia Donalda Trumpa jako polityka skutecznego gospodarczo i strategicznie, którego działania – mimo kontrowersji – irytują europejskie elity, ale jednocześnie obnażają słabość Unii Europejskiej.
- Tekst opiera się na historycznym porównaniu roli USA w I i II wojnie światowej oraz w zimnej wojnie, wskazując, że bez amerykańskiej potęgi militarnej i gospodarczej Europa nie byłaby w stanie się obronić.
- Unia Europejska jest oceniana krytycznie jako projekt zbiurokratyzowany i ideologiczny, który hamuje rozwój gospodarczy i nie przygotował Europy na rywalizację z USA, Chinami i Indiami.
Trump doprowadza europejskich biurokratów do furii
Europa znów - jak zwykle - liczy na Stany i ich prezydenta. Bardzo tego nie chce, ale musi. Trump doprowadza europejskich biurokratów do furii: giełda do góry, podatki do dołu, wzrost PKB - rekordowy, cła działają, a Maduro w areszcie. Co może zrobić Europa, żeby poczuć się lepiej? Występować w sprawie Grenlandii na przekór USA, choć to jest de facto działanie przeciwko interesom europejskim, bo amerykańska Grenlandia (a nie duńska), to także bezpieczniejsza Europa.
Liczenie na Amerykę, gdy Europa się rozsypuje, to jest trwały europejski nałóg. Stany Zjednoczone co najmniej dwukrotnie ratowały Europę przed nią samą. Poświęcając życie swoich żołnierzy i wydając miliardy. Oczywiście, załatwiając przy tym swoje interesy.
Europa dopuściła do narodzin monstrualnych, fanatycznych sił politycznych - militaryzmu, faszyzmu, nazizmu i komunizmu, które zmierzały do jej podboju i zniszczenia. Bez interwencji USA, była wobec nich bezradna.
Pierwsza wojna
W latach 1917-18, Stany ocaliły Europę przed zwycięstwem imperialnego militaryzmu cesarskich Niemiec. Europejczycy mordowali się nawzajem jak nigdy wcześniej. Wojna kosztowała życie 10 milionów żołnierzy i ponad 5 milionów ludności cywilnej.
USA zmobilizowały ponad 4.7 miliona poborowych. Przetransportowały do Francji ponad 2 miliony żołnierzy, personelu pomocniczego i miliony ton sprzętu. Wojna kosztowała USA ok. bilion dzisiejszych dolarów. Ponad 116 tysięcy amerykańskich żołnierzy nie powróciło do ojczyzny, ale wojna została zakończona.
Druga wojna
Ponad ćwierć wieku później znów Ameryka uratowała Europę, tym razem przed niemieckim nazizmem, pomagając Wielkiej Brytanii, następnie ZSRR. Bez tej pomocy losy świata potoczyłyby się inaczej, bo Hitler wygrałby wojnę. USA przekazały ZSRR 425 tysięcy samochodów, 22 tysiące samolotów, 13 tysięcy czołgów, 350 tysięcy ton materiałów wybuchowych, 2 tysiące lokomotyw, 11 tysięcy wagonów, 15 milionów par butów, 4 miliony opon i mnóstwo innego sprzętu, bez którego pokonanie III Rzeszy byłoby niemożliwe. Mnóstwo surowców oraz 38 tysięcy obrabiarek i tokarek do produkcji czołgów. Stalin miał miliony żołnierzy, ale - bez amerykańskiego sprzętu - ZSRR był skazany na klęskę. Pomoc udzielona Europie wyniosła prawie bilion dolarów dzisiejszych. Udział w wojnie kosztował USA około 5.5 bilionów w dzisiejszych dolarach (aż 38% PKB). Łącznie, z wojną na Pacyfiku, ponad 400 tysięcy Amerykanów oddało życie, ponad 670 tysięcy zostało poważnie rannych.
Pokonanie ZSRR
Po obu wojnach światowych była jeszcze trzecia - Zimna Wojna, która ocaliła większość Europy przed komunizmem. Reagan pokonał "Imperium zła" wydając na zbrojenia sumy, którym ZSRR nie mógł dorównać. Mógł to zrobić, bo Amerykę było na to stać. I amerykańscy żołnierze znów polegli, tym razem w czasie wojen "zastępczych" - koreańskiej (ponad 36,5 tysiąca) i wietnamskiej (58 tysięcy).
Tylko siła zapewnia pokój
Gospodarka USA, ich możliwości materialne, w każdej z tych sytuacji były absolutnie kluczowe dla zwycięstwa. To jest najważniejszy morał z dziejów XX wieku. Wojen nie wygrywa się gołymi rękoma i słusznością argumentów. Jak na dłoni widać sensowność dzisiejszego hasła polityki amerykańskiej: "pokój przez siłę". Siła militarna jest kluczowa, ale nie jest możliwa bez siły gospodarki. Siła gospodarki nie jest możliwa bez siły edukacji, nauki i wynalazczości. A to wszystko jest silne tylko wtedy, gdy silne i rozumne jest prawo.
Słabość Europy
Europa jest słaba. Mentalnie i gospodarczo. Dzieci się nie rodzą, populacja się starzeje, zwiększa się niechciana imigracja. Dekadencja. Jest ponuro. Co prawda Europa środkowowschodnia (dawne "demoludy") - z Polską na czele - ma energię i ambicje, ale unijna "stara Europa" ciągnie ją w dół.
I znów liczby mówią prawdę
Nic nie wykazuje tego lepiej niż obiektywne liczby podstawowe - definiujące europejską gospodarkę.
Oto obraz europejskiej klęski w wielkim skrócie: Unia Europejska przy aż 447 milionach mieszkańców, ma PKB 20 bilionów dolarów. Stany Zjednoczone przy tylko 340 milionach, mają PKB aż 30 bilionów. W przeliczeniu na głowę mieszkańca widać tę różnicę z całą siłą: w USA to prawie 90 tysięcy, a w Unii Europejskiej to zaledwie około 45 tysięcy. I jeszcze dwie liczby pokazujące regres Europy: udział UE w światowym PKB spadł z 28.8% w 1992 do 17.5% w 2024.
Unia Europejska hamuje rozwój
A na horyzoncie azjatyckim widać dwie nowe potęgi: Chiny i Indie. To one przyciągają teraz wzrok Trumpa i jego ekipy. Centrum świata przenosi się z okolic Atlantyku nad Pacyfik. Wiemy, co to oznacza: era amerykańskiej opieki nad Europą dobiegła końca.
Europa powinna wyciągnąć z tego morał. Najwyższa pora zmądrzeć i stanąć na własnych nogach. Na początek, musi zauważyć, że Unia Europejska stała się zideologizowaną, biurokratyczną machiną, która - w imię ideologicznych utopii - hamuje rozwój, zabija biznes, zubaża mieszkańców. To musi się skończyć, bo jeśli nie, to Europa stanie się albo skansenem, albo muzeum z zabytkami, odwiedzanym przez chińskich i hinduskich turystów.
Lub islamskim kalifatem.




