Włosi kpią z wysyłania żołnierzy na Grenlandię. „To jak początek żartu”
Co musisz wiedzieć:
- Rząd Włoch podkreśla, że jakiekolwiek decyzje dotyczące wysłania żołnierzy na Grenlandię mogą zapadać wyłącznie w ramach NATO.
- Premier Giorgia Meloni zaznaczyła, że Grenlandia jest obszarem odpowiedzialności Sojuszu i wymaga politycznego rozwiązania, a nie militarnej eskalacji.
- Władze w Rzymie uznają wypowiedzi Donalda Trumpa za próbę zwrócenia uwagi na strategiczne znaczenie Arktyki.
- Szef MSZ Antonio Tajani oraz minister obrony Guido Crosetto skrytykowali wysyłanie niewielkich kontyngentów wojskowych przez niektóre państwa europejskie.
Włochy zabierają głos ws. Grenlandii
Szefowa rządu podczas wizyty w Tokio powiedziała: - Kwestia wzmocnienia bezpieczeństwa i obecności sojuszników na Grenlandii to temat poważny, który musi być dyskutowany wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego, to znaczy Grenlandia musi być traktowana jako terytorium odpowiedzialności NATO.
Tak Giorgia Meloni odniosła się do napięć i dyskusji wokół Grenlandii, należącej formalnie do Danii. Prezydent Donald Trump regularnie wypowiadał się w ostatnich tygodniach o konieczności jej przejęcia przez USA. Wyraził opinię, że jeśli Stany Zjednoczone nie przejmą kontroli nad wyspą, zrobią to Chiny albo Rosja. Odrzucał przy tym inne rozwiązania, takie jak zwiększenie tam obecności żołnierzy USA i proponowaną przez Niemcy misję państw NATO.
W niedawnym wywiadzie Trump powiedział, że USA mogą być zmuszone do „wyboru” między Grenlandią a NATO.
- Pilne doniesienia z granicy. Komunikat Straży Granicznej
- KRUS wydał komunikat dla rolników
- Rząd się przeliczył? Emerytury mogą wzrosnąć inaczej niż zapowiadano. GUS podał nowe dane
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka
- Fascynująca rozmowa z anonimowym Niemcem. „Narodowy socjalizm nie był wypadkiem przy pracy”
- Rolnicy oszukani? Mercosur kwestionuje zabezpieczenia obiecane przez Brukselę
"Sprawa jest polityczna i politycznie musi zostać rozwiązana"
Premier Włoch zaznaczyła: - Kwestia, którą podnoszą Amerykanie, jest oczywiście poważna i uważam, że rozważenie wzmocnienia naszej obecności jest konieczne w ramach Sojuszu. Według mnie to tam należy przedyskutować tę sprawę, także jeśli chodzi o naszą ewentualną obecność.
Komentując wypowiedzi Donalda Trumpa, stwierdziła także: - Znamy asertywne metody amerykańskiego prezydenta. Sądzę, że to jest sposób, by mocniej zasygnalizować realną problematykę, bo niezależnie od tego, co przewidują traktaty- bądźmy szczerzy - w ostatnich latach nie doceniano obszaru, który wraz z topnieniem lodowców staje się szczególnie ważny.
- A zatem uważam, że ma to na celu zasygnalizowanie, podniesienie tej kwestii, zwiększenie zaangażowania i uwagi. Zawsze mówiłam i jestem co do tego przekonana, że za bardzo trudną uważam lądową interwencję militarną - zaznaczyła Giorgia Meloni.
Podkreśliła: - Sprawa jest polityczna i politycznie musi zostać rozwiązana, także za sprawą większego zaangażowania wszystkich sojuszników na obszarze o strategicznym znaczeniu dla wszystkich, nie tylko dla Stanów Zjednoczonych, ale także dla Europy.
"Obecność 10 czy 20 żołnierzy nie służy niczemu"
Szef dyplomacji, wicepremier Antonio Tajani przypomniał: - Zawsze mówiliśmy, że kwestia Arktyki, w tym Grenlandii, musi być rozwiązana na forum NATO, by zagwarantować bezpieczeństwo.
- Jeśli chodzi o Arktykę jest to kwestia polityki, bezpieczeństwa, badań naukowych- dodał.
Tajani stwierdził: - Jeśli NATO poprosi o obecność, to odbędzie się to w ramach strategii NATO, ale jednostronna obecność 10 czy 20 żołnierzy nie służy niczemu.
W piątek włoski minister obrony Guido Crosetto powiedział, komentując decyzję niektórych państw o wysłaniu żołnierzy na Grenlandię: - Zastanawiam się, co oni mają tam robić. To wycieczka? Piętnastu Włochów, 15 Francuzów, 15 Niemców. Wydaje mi się, że to jest jak początek żartu.
Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)




