[Wielki Post] Siedem grzechów głównych. Siedem złych sposobów życia

Prawdziwy wymiar Wielkiego Postu to czas zmiany złych nawyków, kontrolowania własnych myśli i przyzwyczajeń. To czas pustyni.
 [Wielki Post] Siedem grzechów głównych. Siedem złych  sposobów życia
/ / pxfuel.com

Wielki Post pewnie dlatego, że jest wielki sprawia wrażenie, że swym rozmiarem nas przerasta. Owszem chcemy być wpleceni w jego przeżywanie tyle, o ile pozwala nam życie A.D. 2024 w przebodźcowanym świecie, gdzie tygodniowo dostajemy tyle informacji, ile dwieście lat temu człowiek miał przez całe życie. W praktyce Wielki Post często sprowadza się do niejedzenia mięsa w piątek, rekolekcji i w miarę dysponowania czasem uczestnictwa w Drodze Krzyżowej.

Czytaj także: Papież: "Jezusa nie interesuje wydawanie na nas wyroków. On chce, aby nikt się nie zgubił"

Wygnani na pustynię
Wielki Post w swej naturze jest jednak radykalny, to propozycja Kościoła, by katolik dokonał rekonwersji, wręcz metanoi. I tutaj język polski spotyka się z greckim ukazując swą nieadekwatność w stosunku do świętych tekstów, ponieważ metanoia to nawrócenie, ale całościowe, całego życia. To nie tylk spowiedź, ale przebudowa schematów swojego życia, zanegowanie tych przyzwyczajeń, które przez lata stały się integralną częścią naszej osobowości, ale niestety są grzeszne i np. stawiają bożka w miejsce Boga, jak pracoholizm, który społecznie akceptowany jest idolem naszych czasów, któremu kolejne pokolenia oddają nieustanny pokłon i palą kadzidełka.

Wielki Post to nie tylk spowiedź, ale przebudowa schematów swojego życia, zanegowanie tych przyzwyczajeń, które przez lata stały się integralną częścią naszej osobowości

 

Kościół nieustannie oskarżany o stawianie wiernym zbyt wysokich wymagań (jakby wierni nie stawiali sobie wiele wyższych we własnych ambicjach) odchodzi od radykalnej narracji Wielkiego Postu. Tymczasem w Ewangelii Św. Mateusza czytamy, że Duch Święty „wygnał” Jezusa na pustynię na czterdzieści dni. W polskim przekładzie użyto ugrzecznionego słowa „wyprowadził”, ale w greckim oryginale Jezus został wygnany i przebywał sam na wygnaniu przez ponad miesiąc.

Czytaj też: [Nasz patronat] Rekolekcje Wielkopostne 2024. Bp Artur Ważny: "Potrzebujemy przyznać się do grzechu"

Pustynia w Biblii jest miejscem nieprzyznanym, bez wody, bez życia, bez udogodnień. Właściwie człowiek staje na tej pustyni zupełnie bezbronny i ogołocony z tytułów i podpórek, które daje mu cywilizacja. Człowiek często ucieka w aktywności czy uzależnienia, podąża za namiętnymi myślami, za mniemaniem, że każdy dzisiaj musi być „jakiś”, do tego stopnia, że wielokrotnie gwałci siebie mentalnie lub nawet psychicznie. Na pustyni każdy jest kruchy w swoim człowieczeństwie. To miejsce odosobnienia jest również miejscem spotkania z Bogiem, ponieważ człowiek „oczyszczony” z niepotrzebnych aktywności i bodźców jest w stanie otworzyć się na Boga.

To jest prawdziwy wymiar Wielkiego Postu. W tym szczególnym czasie zmiany złych nawyków, kontrolowania własnych myśli i przyzwyczajeń kluczową rolę odgrywa siedem grzechów głównych. To czas pustyni.

 

Złe myśli pochodzą od złych duchów lub ze złych skłonności naszej upadłej natury. Do nich to przykleiło się samo określenie logismoi, dlatego zwykle logismoi to tyle, co „namiętne myśli”. Zdaniem Ewagriusza jest osiem głównych logismoi, które atakują duszę człowieka, odciągając ją od działania zgodnego z jej naturą. Są to gastrimagia – obżarstwo, lype – smutek, orge – gniew/złość, acedia – acedia, kenodoxia – próżność, szukanie ludzkiej chwały i hyperfania – pycha. Są one wprost nazywane demonami lub duchami zła ze względu na ścisłe powiązanie z ich źródłem. We współczesnej psychologii można by nazwać je „pragnieniami kompulsywnymi” - piał w książce „Osiem duchów zła” o. Włodzimierz Zatorski OSB.

Cztaj też: Ks. prof. Robert Skrzypczak: W Boga może się już zabawiać nie tylko ludzka inteligencja, ale także maszyna

Powrót do nauk Ojców Pustyni o grzechach głównych jest o tyle ważne, że w swoich sukcesach, aktywnościach, przekraczaniu siebie współczesny człowiek często nie jest blisko siebie, nie ma ze sobą kontaktu. Mnisi pisząc o ośmiu duchach zła piszą tak naprawdę o złych sposobach życia. W rygorze imponowaniu innym i wyznaczania sobie ambicjonalnych celów nie troszczymy się o siebie. Żyjąc w społeczeństwie konsumpcyjnym bardzo często skupiamy się na brakach. Demon w swojej pokusie kieruje uwagę Ewy właśnie na braku. Pierwsi rodzice mieli do dyspozycji cały raj i wszystkie owoce, które tam były, demon skupił całą uwagę kobiety na jednym jabłku.

Nieszczęsne jabłko
W historii o jabłku mamy do czynienia z pierwszym grzechem głównym, czyli pychą. Pycha jest okropnym grzechem i choroba duszy. „Wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” czytamy pokusę diabła w Księdze Rodzaju.

„Być jak Bóg” - pokusa ta jest naprawdę śmiertelnie niebezpieczna. Usiłuje ustawić nas w pozycji „stworzenia odwróconego do Boga plecami”. Taka jest właśnie pozycja szatana. Jest to pozycja śmierci. Trudność polega na tym, że w pokusie często nie dajemy temu wiary, ponieważ ona właśnie obiecuje życie - życie lepsze niż do tej pory. W pokusie niema też mowy o odwracaniu się od Boga. Szatan przemilcza tę sprawę, choć wie doskonale, że uzurpowanie sobie prawa do tego, aby być jak Bóg, jest początkiem bałwochwalstwa, które prowadzi powoli do bałwochwalstwa największego - do absolutyzowania i ubóstwiania siebie: swoich potrzeb, swoich racji, swoich zamiarów, decyzji i czynów. Bałwochwalstwo zawsze wypacza relację z Bogiem i ze światem - zwłaszcza, gdy człowiek czyni bogiem siebie samego” - pisze znany rekolekcjonista ks. Krzysztof Wons w książce „Przewodnik po stanach pokusy”. Nie przypadkiem przykazanie „Nie będziesz miał bogów cudzych obok Mnie” jest na pierwszym miejscu. Pycha prowadzi do bałwochwalstwa, z którego rodzą się inne grzechy. Uzależnienia, pogoń za osobistymi idolami w życiu to też bałwochwalstwo, które ostatecznie niszczy człowieka, bo powoduje, że staje się on niewolnikiem bożków, które sam usadowił sobie na tronie. Złoty cielec np., wyglądu, sportu czy posiadania to absolutny autorytet w życiu wielu ludzi, którzy podporządkowują temu wszystko.

Nie przypadkiem przykazanie „Nie będziesz miał bogów cudzych obok Mnie” jest na pierwszym miejscu. Pycha prowadzi do bałwochwalstwa, z którego rodzą się inne grzechy. Uzależnienia, pogoń za osobistymi idolami w życiu to też bałwochwalstwo, które ostatecznie niszczy człowieka, bo powoduje, że staje się on niewolnikiem bożków,

 

Chciwość, drugi grzech główny to właśnie niewola pragnień. Chciwością dotknięty może być zarówno człowiek bogaty, jak i biedny. Chciwość społecznie jest źle odbierana, jest wstydliwa dlatego często nie chcemy się do niej przyznać przed samym sobą. „Chciwość może przybierać też niebezpieczną formę, polegającą na ukryciu się pod płaszczykiem koniecznego zabezpieczenia w imię zdrowego rozsądku. To taki mechanizm obronny ogłuszający sumienie. Potrzeba posiadania „na wszelki wypadek” tłumi odruchy hojności i bezinteresowności. Człowiekiem takim rządzi paniczny strach. Nieustannie zabiega o należny mu komfort i bezpieczeństwo. Nigdy nie będzie w pełni zadowolony, choćby ze względu na lęk przed utratą, tego co posiada. Nie ma takiej granicy, przy której człowiek zatrzyma się w pragnieniu posiadania” - pisze ks. Wojciech Rebeta. Chciwiec zamartwia rzeczywistość, „Bezsenność z powodu bogactwa wyczerpuje ciało, a troska o nie oddala sen”, czytamy w Mądrości Syracha. Paradoksalnie serce chciwca tez skupia się na brau, tyle, że to ewentualny brak, czyli możliwość utraty tego co ma.

Nieczystość w najgłębszym rozumieniu biblijnym polega na idolatrii. Człowiek zdradza prawdziwego Boga i „cudzołoży”, czci swoim sercem różnych współczesnych idoli i bożków. Grzechy seksualne, które często bywają utożsamiane z nieczystością są konsekwencją owej idolatrii. Zazdrość i zawiść stanowią defekt miłości: nieuporządkowana miłość własna doprowadza do zaburzenia poczucia własnej wartości, ciągłego porównywania się do innych, negatywnego bilansu i zawistnej reakcji. Zawistny człowiek nie kocha siebie, chociaż wyszedł od miłości własnej. To, co posiada, nie zadowala go ani nie uszczęśliwia. Śmiertelność tego grzechu oznacza, że stan ten nie pozwala mu godnie żyć (J. Petry Mroczkowska). Pułapką zmysłowości jest z kolei nienasycenie. Im więcej człowiek używa, tym więcej chce, a im więcej chce, tym większej doświadcza pustki i nienasycenia” - czytamy w książce o. Stanisława Biela SJ, „Równowaga duchowa”.

Zawistny człowiek nie kocha siebie, chociaż wyszedł od miłości własnej. To, co posiada, nie zadowala go ani nie uszczęśliwia.

 

Złe intencje
Wielki Post zwraca uwagę katolika na walkę z nieczystymi intencjami, zgodnie z tym co pisał Ewagriusz walka duchowa, te czterdzieści dni „pustyni” zaczyna się już na poziomie myśli. Wychwycenie nieczystych intencji na poziomie myśli wymaga szczególnej uczciwości względem siebie, a dopiero potem innych. Pocieszające jest to, że gdy opanujemy czystość intencji, wtedy w danym czynie jesteśmy w porządku wobec Boga, siebie i drugiego człowieka.

W dzisiejszych czasach większość grzechów głównych ma do nas bardzo ułatwiony dostęp właśnie dlatego, że skupiamy się na brakach. Tradycja Ojców Pustyni proponuje bardziej ubogie środki - jak to na pustyni - i ascezę jako środek do wewnętrznego zdrowienia. Zdrowienia właśnie, ponieważ nawet psychologowie twierdzą, że żądze są niezaspakajalne i pobudzanie ich nie ma końca.

Kolejnym grzechem ewidentnie odwołującym się do naszych braków to zazdrość. Zazdrość bierze się z porównywania, porównując się do lepszych zawsze widzimy własne braki. Te braki w odpowiednio dużym natężeniu powodują chorobę duszy i grzech, ponieważ obok zazdrości zawsze idzie złość i niechęć. Zazdrość pociąga za sobą chciwość i smutek. W efekcie człowiek zazdrosny wchodzi w pewnym momencie w rolę ofiary, która więcej w życiu nie ma niż ma, nie powiodło jej się i w końcu za życia zaczyna przeżywać żałobę po straconym życiu i tym wszystkim, czym dysponują inni. To bardzo podstępny grzech niszczący jak widać nie tylko życie duchowe, bo w duchowości zazdrość to ostatecznie pretensje do Boga, że inni maja lepiej, ale i zdrowie psychiczne.

Zazdrość bierze się z porównywania, porównując się do lepszych zawsze widzimy własne braki.

 

Kompulsywne zaspokajanie pragnień to plaga naszych czasów: seks, seksoholizm, alkoholizm, zakupoholizm. Wskazane jako pierwsze przez Ewagriusza obżarstwo to w około 90 proc. przypadków kwestia zaspokajania głodów emocjonalnych, a nie choroby metaboliczne. Świat stoi dziś na dietach i odchudzaniu, to kolejny bożek naszych dni, tyle tylko, że znakomita większość ludzi nie postrzega w tym grzechu czy choroby emocji. Ludzie zajadają samotność, złość, smutek, poczucie krzywdy i właściwie wszystkie problemy, z którymi nie mogą sobie poradzić i z którymi nie mają kontaktu. Przewrotność obżarstwa czy też wprost jedzenioholizmu polega na tym, że zajadając trudne emocje nie mamy do nich dostępu. Powstaje błędne koło, mam problem, z którym nie mogę sobie poradzić więc go zajadam, przez to, że go zajadam nie mam z nim kontaktu, ponieważ uśmierzam go jedzeniem. Nierozwiąany problem wciąż we mnie jest i „pracuje” na moją niekorzyść, żeby sobie z tym poradzić sięgam po jedzenie.

Czytaj także: Otyłość to choroba, a nie defekt kosmetyczny

Kolejny grzech główny to gniew, który Ewagriusz określa też złością. Jest to grzech, który ma strukturę góry lodowej, tzn., sama postawa gniewu jest końcowym efektem wielu procesów duchowych i psychicznych, które się zadziały w człowieku. Gniew i złość to w największym skrócie niezgoda na rzeczywistość, niezgoda na wchodzenie w moje własne granice innych osób. Człowiek się złości, ponieważ między jego mniemaniem jak „powinno być”, a tym co jest rzeczywiście jest ogromna różnica, a czasem przepaść. Złość często posiłkuje się lękiem, bierną agresją, izolacją, a trwająca długi czas prowadzi do depresji. Co ciekawe nasza kultura błędnie interpretuje nauczanie Biblii o złości. Właściwie od dziecka jesteśmy uczeni, by gniew, złość tłumić. To najgorsza strategia, bo prowadzi do wewnętrznych frustracji. Jakby sam Jezus nie posługiwał się w swojej publicznej działalności gniewem. Gniew należy pozwolić sobie przeżyć bez nadawania mu negatywnych konotacji. Gniewu się nie tłamsi, gniew się przeżywa zatrzymując zło na sobie, nie puszczając go dalej. Co to znaczy? To uświadomienie sobie, że gniew często jest niezaspokojeniem pożądliwości, trzeba sobie pozwolić na przeżycie tego gniewu bez wchodzenia w pożądliwości. Wiele nauki poświęcił temu Św. Paweł w swoich listach.

Psychologowie twierdzą, że długo trwająca, nieprzepracowana złość prowadzi do depresji. I właśnie lenistwo duchowe, czy bardziej depresja duchowa to ostatni grzech główny. Ten szczególny stan duszy określa się często mianem acedii i jest to niestety przykra i trudna choroba. Acedia to życie w matni, bez nadziei na lepsze widoki, w ciągłym zawieszeniu, z ciągłym odraczaniem podstawowych obowiązków, z poczuciem winy, że marnuje się czas i przeklinaniem siebie za słabość. W acedii demon sączy człowiekowi truciznę do ucha o nieudanym, bezowocnym życiu, wpędza w smutek. Acedia będąca blisko depresji odbiera tak dużo sił, że człowiek się poddaje, ucieka w bierność. Ratunkiem tutaj jest posłuszeństwo obowiązkom, swojemu stanowi, zachowanie samodyscypliny i wytrwałość, wytrwała modlitwa. Nie przypadkiem kard. Wyszyński gry trafił w miejsce odosobnienia pierwsze co zrobił to rozpisał ścisły i rygorystyczny plan dnia. On wiedział, że to tych pustych cel za chwilę przyjdzie demon i będzie mu sączył jad lęku, przegranej, przerażających wizji, a z drugiej strony lenistwa. Prymas przetrwał, bo był wierny obowiązkom, które sam na siebie nałożył.

W acedii demon sączy człowiekowi truciznę do ucha o nieudanym, bezowocnym życiu, wpędza w smutek. Acedia będąca blisko depresji odbiera tak dużo sił, że człowiek się poddaje, ucieka w bierność.

 

Czytaj także: Papież: Walkę z acedią trzeba wygrać za wszelką cenę

Kolejny grzech główny to gniew, który Ewagriusz określa też złością. Jest to grzech, który ma strukturę góry lodowej, tzn., sama postawa gniewu jest końcowym efektem wielu procesów duchowych i psychicznych, które się zadziały w człowieku. Gniew i złość to w największym skrócie niezgoda na rzeczywistość, niezgoda na wchodzenie w moje własne granice innych osób. Człowiek się złości, ponieważ między jego mniemaniem jak „powinno być”, a tym co jest rzeczywiście jest ogromna różnica, a czasem przepaść. Złość często posiłkuje się lękiem, bierną agresją, izolacją, a trwająca długi czas prowadzi do depresji. Co ciekawe nasza kultura błędnie interpretuje nauczanie Biblii o złości. Właściwie od dziecka jesteśmy uczeni, by gniew, złość tłumić. To najgorsza strategia, bo prowadzi do wewnętrznych frustracji. Jakby sam Jezus nie posługiwał się w swojej publicznej działalności gniewem. Gniew należy pozwolić sobie przeżyć bez nadawania mu negatywnych konotacji. Gniewu się nie tłamsi, gniew się przeżywa zatrzymując zło na sobie, nie puszczając go dalej. Co to znaczy? To uświadomienie sobie, że gniew często jest niezaspokojeniem pożądliwości, trzeba sobie pozwolić na przeżycie tego gniewu bez wchodzenia w pożądliwości. Wiele nauki poświęcił temu Św. Paweł w swoich listach. Psychologowie twierdzą, że długo trwająca, nieprzepracowana złość prowadzi do depresji.

Czytaj także: Katarzyna Selwant, psycholog sportu: Praca z głową to nieustający proces

Acedia
I właśnie lenistwo duchowe, czy bardziej depresja duchowa to ostatni grzech główny. Ten szczególny stan duszy określa się często mianem acedii i jest to niestety przykra i trudna choroba. Acedia to życie w matni, bez nadziei na lepsze widoki, w ciągłym zawieszeniu, z ciągłym odraczaniem podstawowych obowiązków, z poczuciem winy, że marnuje się czas i przeklinaniem siebie za słabość. W acedii demon sączy człowiekowi truciznę do ucha o nieudanym, bezowocnym życiu, wpędza w smutek. Acedia będąca blisko depresji odbiera tak dużo sił, że człowiek się poddaje, ucieka w bierność. Ratunkiem tutaj jest posłuszeństwo obowiązkom, swojemu stanowi, zachowanie samodyscypliny i wytrwałość, wytrwała modlitwa. Nie przypadkiem kard. Wyszyński gry trafił w miejsce odosobnienia pierwsze co zrobił to rozpisał ścisły i rygorystyczny plan dnia. On wiedział, że to tych pustych cel za chwilę przyjdzie demon i będzie mu sączył jad lęku, przegranej, przerażających wizji, a z drugiej strony lenistwa. Prymas przetrwał, bo był wierny obowiązkom, które sam na siebie nałożył.

Czytaj także: Orędzie Papieża na Wielki Post: To okres wolności

Więcej o Wielkim Poście: [Tylko u nas] Aleksandra Jakubiak OV: Uzdrowienie

 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Sąd odrzucił skargę TVP na uchwałę KRRiT z ostatniej chwili
Sąd odrzucił skargę TVP na uchwałę KRRiT

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że TVP w likwidacji nie może skarżyć uchwały Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przesuwającej wypłatę pieniędzy z abonamentu.

Witold Gadowski wspiera akcję referendalną Solidarności w sprawie Zielonego Ładu z ostatniej chwili
Witold Gadowski wspiera akcję referendalną Solidarności w sprawie Zielonego Ładu

Witold Gadowski w swoim najnowszym wideoblogu wsparł akcję referendalną Solidarności dotyczącą Zielonego Ładu.

Kaczyński: Panie Tusk, proszę przeprosić z ostatniej chwili
Kaczyński: Panie Tusk, proszę przeprosić

– Ja wzywam stąd, z tego miejsca, z zamku z Nidzicy, zamku nidzickiego, żeby przeprosił. Panie Tusk, proszę przeprosić, proszę przeprosić strażników, żołnierzy, ich rodziny, ich dzieci, bo te też były prześladowane w szkołach właśnie z tego powodu, że ich rodzice wykonują obowiązek wobec ojczyzny – mówił w środę w Nidzicy szef PiS Jarosław Kaczyński.

Hiszpania wzywa kraje arabskie. Chodzi o Izrael z ostatniej chwili
Hiszpania wzywa kraje arabskie. Chodzi o Izrael

Rząd Hiszpanii wezwał w środę kraje arabskie i muzułmańskie do uznania państwa Izrael. Apel ma związek z uznaniem dzień wcześniej przez hiszpańskie władze niepodległego państwa palestyńskiego.

Niemcy nie odpuszczają swoim rolnikom Wiadomości
Niemcy nie odpuszczają swoim rolnikom

Protesty niemieckich rolników, które zawierały także krytykę Zielono Ładu, ale kierowały się głównie przeciw krajowym decyzjom, zaczęły się w drugiej połowie grudnia 2023 roku. W szczytowym momencie protestów, w styczniu rolnicy oraz firmy transportowe, które dołączyły do nich, demonstrowały przed Bramą Brandenburską w Berlinie z udziałem ponad 800 pojazdów rolniczych z całych Niemiec. Około 8000 osób demonstrowało w Berlinie. W następujących tygodniach blokowano regularnie przejazd na najważniejszych niemieckich autostradach.

Politico: „Skrajna” prawica wygrywa wśród młodych Europejczyków z ostatniej chwili
Politico: „Skrajna” prawica wygrywa wśród młodych Europejczyków

„Skrajnie prawicowe” partie zyskują na popularności w całej Europie – a młodzi wyborcy to kupują – twierdzi serwis Politico.

Spięcie Szydło z Mastalerkiem: Nie będzie mi dyktować, kogo mam popierać z ostatniej chwili
Spięcie Szydło z Mastalerkiem: "Nie będzie mi dyktować, kogo mam popierać"

"Marcin Mastalerek nie będzie mi dyktować, kogo mam popierać. I niech sobie sam radzi ze swoimi emocjami, a nie próbuje mieszać w kampanii Zjednoczonej Prawicy" - oświadczyła na platformie X była premier Beata Szydło. To reakcja na słowa prezydenckiego ministra Marcina Mastalerka.

Burza wokół Anny Lewandowskiej z ostatniej chwili
Burza wokół Anny Lewandowskiej

W ostatnim czasie zawrzało wokół Anny Lewandowskiej. Na żonę Roberta Lewandowskiego spadła ogromna fala krytyki.

Nadchodzi gwałtowny wzrost cen gazu. Polacy otrzymają rachunki grozy z ostatniej chwili
Nadchodzi gwałtowny wzrost cen gazu. Polacy otrzymają rachunki grozy

Od 1 lipca 2024 r. czeka nas ogromny wzrost cen gazu. "W sumie, rachunki za gaz wzrosną średnio o 50-60 proc. w drugiej połowie 2024 roku w porównaniu do roku 2022" - donosi Wirtualna Polska.

Trzęsienie ziemi w Barcelonie. Jest oficjalny komunikat z ostatniej chwili
Trzęsienie ziemi w Barcelonie. Jest oficjalny komunikat

Niemiecki trener piłkarski Hansi Flick został nowym szkoleniowcem drużyny FC Barcelona, ogłosił w środę hiszpański klub. W przeszłości trenował on polskiego napastnika "Barcy" Roberta Lewandowskiego, gdy ten był zawodnikiem Bayernu Monachium.

REKLAMA

[Wielki Post] Siedem grzechów głównych. Siedem złych sposobów życia

Prawdziwy wymiar Wielkiego Postu to czas zmiany złych nawyków, kontrolowania własnych myśli i przyzwyczajeń. To czas pustyni.
 [Wielki Post] Siedem grzechów głównych. Siedem złych  sposobów życia
/ / pxfuel.com

Wielki Post pewnie dlatego, że jest wielki sprawia wrażenie, że swym rozmiarem nas przerasta. Owszem chcemy być wpleceni w jego przeżywanie tyle, o ile pozwala nam życie A.D. 2024 w przebodźcowanym świecie, gdzie tygodniowo dostajemy tyle informacji, ile dwieście lat temu człowiek miał przez całe życie. W praktyce Wielki Post często sprowadza się do niejedzenia mięsa w piątek, rekolekcji i w miarę dysponowania czasem uczestnictwa w Drodze Krzyżowej.

Czytaj także: Papież: "Jezusa nie interesuje wydawanie na nas wyroków. On chce, aby nikt się nie zgubił"

Wygnani na pustynię
Wielki Post w swej naturze jest jednak radykalny, to propozycja Kościoła, by katolik dokonał rekonwersji, wręcz metanoi. I tutaj język polski spotyka się z greckim ukazując swą nieadekwatność w stosunku do świętych tekstów, ponieważ metanoia to nawrócenie, ale całościowe, całego życia. To nie tylk spowiedź, ale przebudowa schematów swojego życia, zanegowanie tych przyzwyczajeń, które przez lata stały się integralną częścią naszej osobowości, ale niestety są grzeszne i np. stawiają bożka w miejsce Boga, jak pracoholizm, który społecznie akceptowany jest idolem naszych czasów, któremu kolejne pokolenia oddają nieustanny pokłon i palą kadzidełka.

Wielki Post to nie tylk spowiedź, ale przebudowa schematów swojego życia, zanegowanie tych przyzwyczajeń, które przez lata stały się integralną częścią naszej osobowości

 

Kościół nieustannie oskarżany o stawianie wiernym zbyt wysokich wymagań (jakby wierni nie stawiali sobie wiele wyższych we własnych ambicjach) odchodzi od radykalnej narracji Wielkiego Postu. Tymczasem w Ewangelii Św. Mateusza czytamy, że Duch Święty „wygnał” Jezusa na pustynię na czterdzieści dni. W polskim przekładzie użyto ugrzecznionego słowa „wyprowadził”, ale w greckim oryginale Jezus został wygnany i przebywał sam na wygnaniu przez ponad miesiąc.

Czytaj też: [Nasz patronat] Rekolekcje Wielkopostne 2024. Bp Artur Ważny: "Potrzebujemy przyznać się do grzechu"

Pustynia w Biblii jest miejscem nieprzyznanym, bez wody, bez życia, bez udogodnień. Właściwie człowiek staje na tej pustyni zupełnie bezbronny i ogołocony z tytułów i podpórek, które daje mu cywilizacja. Człowiek często ucieka w aktywności czy uzależnienia, podąża za namiętnymi myślami, za mniemaniem, że każdy dzisiaj musi być „jakiś”, do tego stopnia, że wielokrotnie gwałci siebie mentalnie lub nawet psychicznie. Na pustyni każdy jest kruchy w swoim człowieczeństwie. To miejsce odosobnienia jest również miejscem spotkania z Bogiem, ponieważ człowiek „oczyszczony” z niepotrzebnych aktywności i bodźców jest w stanie otworzyć się na Boga.

To jest prawdziwy wymiar Wielkiego Postu. W tym szczególnym czasie zmiany złych nawyków, kontrolowania własnych myśli i przyzwyczajeń kluczową rolę odgrywa siedem grzechów głównych. To czas pustyni.

 

Złe myśli pochodzą od złych duchów lub ze złych skłonności naszej upadłej natury. Do nich to przykleiło się samo określenie logismoi, dlatego zwykle logismoi to tyle, co „namiętne myśli”. Zdaniem Ewagriusza jest osiem głównych logismoi, które atakują duszę człowieka, odciągając ją od działania zgodnego z jej naturą. Są to gastrimagia – obżarstwo, lype – smutek, orge – gniew/złość, acedia – acedia, kenodoxia – próżność, szukanie ludzkiej chwały i hyperfania – pycha. Są one wprost nazywane demonami lub duchami zła ze względu na ścisłe powiązanie z ich źródłem. We współczesnej psychologii można by nazwać je „pragnieniami kompulsywnymi” - piał w książce „Osiem duchów zła” o. Włodzimierz Zatorski OSB.

Cztaj też: Ks. prof. Robert Skrzypczak: W Boga może się już zabawiać nie tylko ludzka inteligencja, ale także maszyna

Powrót do nauk Ojców Pustyni o grzechach głównych jest o tyle ważne, że w swoich sukcesach, aktywnościach, przekraczaniu siebie współczesny człowiek często nie jest blisko siebie, nie ma ze sobą kontaktu. Mnisi pisząc o ośmiu duchach zła piszą tak naprawdę o złych sposobach życia. W rygorze imponowaniu innym i wyznaczania sobie ambicjonalnych celów nie troszczymy się o siebie. Żyjąc w społeczeństwie konsumpcyjnym bardzo często skupiamy się na brakach. Demon w swojej pokusie kieruje uwagę Ewy właśnie na braku. Pierwsi rodzice mieli do dyspozycji cały raj i wszystkie owoce, które tam były, demon skupił całą uwagę kobiety na jednym jabłku.

Nieszczęsne jabłko
W historii o jabłku mamy do czynienia z pierwszym grzechem głównym, czyli pychą. Pycha jest okropnym grzechem i choroba duszy. „Wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” czytamy pokusę diabła w Księdze Rodzaju.

„Być jak Bóg” - pokusa ta jest naprawdę śmiertelnie niebezpieczna. Usiłuje ustawić nas w pozycji „stworzenia odwróconego do Boga plecami”. Taka jest właśnie pozycja szatana. Jest to pozycja śmierci. Trudność polega na tym, że w pokusie często nie dajemy temu wiary, ponieważ ona właśnie obiecuje życie - życie lepsze niż do tej pory. W pokusie niema też mowy o odwracaniu się od Boga. Szatan przemilcza tę sprawę, choć wie doskonale, że uzurpowanie sobie prawa do tego, aby być jak Bóg, jest początkiem bałwochwalstwa, które prowadzi powoli do bałwochwalstwa największego - do absolutyzowania i ubóstwiania siebie: swoich potrzeb, swoich racji, swoich zamiarów, decyzji i czynów. Bałwochwalstwo zawsze wypacza relację z Bogiem i ze światem - zwłaszcza, gdy człowiek czyni bogiem siebie samego” - pisze znany rekolekcjonista ks. Krzysztof Wons w książce „Przewodnik po stanach pokusy”. Nie przypadkiem przykazanie „Nie będziesz miał bogów cudzych obok Mnie” jest na pierwszym miejscu. Pycha prowadzi do bałwochwalstwa, z którego rodzą się inne grzechy. Uzależnienia, pogoń za osobistymi idolami w życiu to też bałwochwalstwo, które ostatecznie niszczy człowieka, bo powoduje, że staje się on niewolnikiem bożków, które sam usadowił sobie na tronie. Złoty cielec np., wyglądu, sportu czy posiadania to absolutny autorytet w życiu wielu ludzi, którzy podporządkowują temu wszystko.

Nie przypadkiem przykazanie „Nie będziesz miał bogów cudzych obok Mnie” jest na pierwszym miejscu. Pycha prowadzi do bałwochwalstwa, z którego rodzą się inne grzechy. Uzależnienia, pogoń za osobistymi idolami w życiu to też bałwochwalstwo, które ostatecznie niszczy człowieka, bo powoduje, że staje się on niewolnikiem bożków,

 

Chciwość, drugi grzech główny to właśnie niewola pragnień. Chciwością dotknięty może być zarówno człowiek bogaty, jak i biedny. Chciwość społecznie jest źle odbierana, jest wstydliwa dlatego często nie chcemy się do niej przyznać przed samym sobą. „Chciwość może przybierać też niebezpieczną formę, polegającą na ukryciu się pod płaszczykiem koniecznego zabezpieczenia w imię zdrowego rozsądku. To taki mechanizm obronny ogłuszający sumienie. Potrzeba posiadania „na wszelki wypadek” tłumi odruchy hojności i bezinteresowności. Człowiekiem takim rządzi paniczny strach. Nieustannie zabiega o należny mu komfort i bezpieczeństwo. Nigdy nie będzie w pełni zadowolony, choćby ze względu na lęk przed utratą, tego co posiada. Nie ma takiej granicy, przy której człowiek zatrzyma się w pragnieniu posiadania” - pisze ks. Wojciech Rebeta. Chciwiec zamartwia rzeczywistość, „Bezsenność z powodu bogactwa wyczerpuje ciało, a troska o nie oddala sen”, czytamy w Mądrości Syracha. Paradoksalnie serce chciwca tez skupia się na brau, tyle, że to ewentualny brak, czyli możliwość utraty tego co ma.

Nieczystość w najgłębszym rozumieniu biblijnym polega na idolatrii. Człowiek zdradza prawdziwego Boga i „cudzołoży”, czci swoim sercem różnych współczesnych idoli i bożków. Grzechy seksualne, które często bywają utożsamiane z nieczystością są konsekwencją owej idolatrii. Zazdrość i zawiść stanowią defekt miłości: nieuporządkowana miłość własna doprowadza do zaburzenia poczucia własnej wartości, ciągłego porównywania się do innych, negatywnego bilansu i zawistnej reakcji. Zawistny człowiek nie kocha siebie, chociaż wyszedł od miłości własnej. To, co posiada, nie zadowala go ani nie uszczęśliwia. Śmiertelność tego grzechu oznacza, że stan ten nie pozwala mu godnie żyć (J. Petry Mroczkowska). Pułapką zmysłowości jest z kolei nienasycenie. Im więcej człowiek używa, tym więcej chce, a im więcej chce, tym większej doświadcza pustki i nienasycenia” - czytamy w książce o. Stanisława Biela SJ, „Równowaga duchowa”.

Zawistny człowiek nie kocha siebie, chociaż wyszedł od miłości własnej. To, co posiada, nie zadowala go ani nie uszczęśliwia.

 

Złe intencje
Wielki Post zwraca uwagę katolika na walkę z nieczystymi intencjami, zgodnie z tym co pisał Ewagriusz walka duchowa, te czterdzieści dni „pustyni” zaczyna się już na poziomie myśli. Wychwycenie nieczystych intencji na poziomie myśli wymaga szczególnej uczciwości względem siebie, a dopiero potem innych. Pocieszające jest to, że gdy opanujemy czystość intencji, wtedy w danym czynie jesteśmy w porządku wobec Boga, siebie i drugiego człowieka.

W dzisiejszych czasach większość grzechów głównych ma do nas bardzo ułatwiony dostęp właśnie dlatego, że skupiamy się na brakach. Tradycja Ojców Pustyni proponuje bardziej ubogie środki - jak to na pustyni - i ascezę jako środek do wewnętrznego zdrowienia. Zdrowienia właśnie, ponieważ nawet psychologowie twierdzą, że żądze są niezaspakajalne i pobudzanie ich nie ma końca.

Kolejnym grzechem ewidentnie odwołującym się do naszych braków to zazdrość. Zazdrość bierze się z porównywania, porównując się do lepszych zawsze widzimy własne braki. Te braki w odpowiednio dużym natężeniu powodują chorobę duszy i grzech, ponieważ obok zazdrości zawsze idzie złość i niechęć. Zazdrość pociąga za sobą chciwość i smutek. W efekcie człowiek zazdrosny wchodzi w pewnym momencie w rolę ofiary, która więcej w życiu nie ma niż ma, nie powiodło jej się i w końcu za życia zaczyna przeżywać żałobę po straconym życiu i tym wszystkim, czym dysponują inni. To bardzo podstępny grzech niszczący jak widać nie tylko życie duchowe, bo w duchowości zazdrość to ostatecznie pretensje do Boga, że inni maja lepiej, ale i zdrowie psychiczne.

Zazdrość bierze się z porównywania, porównując się do lepszych zawsze widzimy własne braki.

 

Kompulsywne zaspokajanie pragnień to plaga naszych czasów: seks, seksoholizm, alkoholizm, zakupoholizm. Wskazane jako pierwsze przez Ewagriusza obżarstwo to w około 90 proc. przypadków kwestia zaspokajania głodów emocjonalnych, a nie choroby metaboliczne. Świat stoi dziś na dietach i odchudzaniu, to kolejny bożek naszych dni, tyle tylko, że znakomita większość ludzi nie postrzega w tym grzechu czy choroby emocji. Ludzie zajadają samotność, złość, smutek, poczucie krzywdy i właściwie wszystkie problemy, z którymi nie mogą sobie poradzić i z którymi nie mają kontaktu. Przewrotność obżarstwa czy też wprost jedzenioholizmu polega na tym, że zajadając trudne emocje nie mamy do nich dostępu. Powstaje błędne koło, mam problem, z którym nie mogę sobie poradzić więc go zajadam, przez to, że go zajadam nie mam z nim kontaktu, ponieważ uśmierzam go jedzeniem. Nierozwiąany problem wciąż we mnie jest i „pracuje” na moją niekorzyść, żeby sobie z tym poradzić sięgam po jedzenie.

Czytaj także: Otyłość to choroba, a nie defekt kosmetyczny

Kolejny grzech główny to gniew, który Ewagriusz określa też złością. Jest to grzech, który ma strukturę góry lodowej, tzn., sama postawa gniewu jest końcowym efektem wielu procesów duchowych i psychicznych, które się zadziały w człowieku. Gniew i złość to w największym skrócie niezgoda na rzeczywistość, niezgoda na wchodzenie w moje własne granice innych osób. Człowiek się złości, ponieważ między jego mniemaniem jak „powinno być”, a tym co jest rzeczywiście jest ogromna różnica, a czasem przepaść. Złość często posiłkuje się lękiem, bierną agresją, izolacją, a trwająca długi czas prowadzi do depresji. Co ciekawe nasza kultura błędnie interpretuje nauczanie Biblii o złości. Właściwie od dziecka jesteśmy uczeni, by gniew, złość tłumić. To najgorsza strategia, bo prowadzi do wewnętrznych frustracji. Jakby sam Jezus nie posługiwał się w swojej publicznej działalności gniewem. Gniew należy pozwolić sobie przeżyć bez nadawania mu negatywnych konotacji. Gniewu się nie tłamsi, gniew się przeżywa zatrzymując zło na sobie, nie puszczając go dalej. Co to znaczy? To uświadomienie sobie, że gniew często jest niezaspokojeniem pożądliwości, trzeba sobie pozwolić na przeżycie tego gniewu bez wchodzenia w pożądliwości. Wiele nauki poświęcił temu Św. Paweł w swoich listach.

Psychologowie twierdzą, że długo trwająca, nieprzepracowana złość prowadzi do depresji. I właśnie lenistwo duchowe, czy bardziej depresja duchowa to ostatni grzech główny. Ten szczególny stan duszy określa się często mianem acedii i jest to niestety przykra i trudna choroba. Acedia to życie w matni, bez nadziei na lepsze widoki, w ciągłym zawieszeniu, z ciągłym odraczaniem podstawowych obowiązków, z poczuciem winy, że marnuje się czas i przeklinaniem siebie za słabość. W acedii demon sączy człowiekowi truciznę do ucha o nieudanym, bezowocnym życiu, wpędza w smutek. Acedia będąca blisko depresji odbiera tak dużo sił, że człowiek się poddaje, ucieka w bierność. Ratunkiem tutaj jest posłuszeństwo obowiązkom, swojemu stanowi, zachowanie samodyscypliny i wytrwałość, wytrwała modlitwa. Nie przypadkiem kard. Wyszyński gry trafił w miejsce odosobnienia pierwsze co zrobił to rozpisał ścisły i rygorystyczny plan dnia. On wiedział, że to tych pustych cel za chwilę przyjdzie demon i będzie mu sączył jad lęku, przegranej, przerażających wizji, a z drugiej strony lenistwa. Prymas przetrwał, bo był wierny obowiązkom, które sam na siebie nałożył.

W acedii demon sączy człowiekowi truciznę do ucha o nieudanym, bezowocnym życiu, wpędza w smutek. Acedia będąca blisko depresji odbiera tak dużo sił, że człowiek się poddaje, ucieka w bierność.

 

Czytaj także: Papież: Walkę z acedią trzeba wygrać za wszelką cenę

Kolejny grzech główny to gniew, który Ewagriusz określa też złością. Jest to grzech, który ma strukturę góry lodowej, tzn., sama postawa gniewu jest końcowym efektem wielu procesów duchowych i psychicznych, które się zadziały w człowieku. Gniew i złość to w największym skrócie niezgoda na rzeczywistość, niezgoda na wchodzenie w moje własne granice innych osób. Człowiek się złości, ponieważ między jego mniemaniem jak „powinno być”, a tym co jest rzeczywiście jest ogromna różnica, a czasem przepaść. Złość często posiłkuje się lękiem, bierną agresją, izolacją, a trwająca długi czas prowadzi do depresji. Co ciekawe nasza kultura błędnie interpretuje nauczanie Biblii o złości. Właściwie od dziecka jesteśmy uczeni, by gniew, złość tłumić. To najgorsza strategia, bo prowadzi do wewnętrznych frustracji. Jakby sam Jezus nie posługiwał się w swojej publicznej działalności gniewem. Gniew należy pozwolić sobie przeżyć bez nadawania mu negatywnych konotacji. Gniewu się nie tłamsi, gniew się przeżywa zatrzymując zło na sobie, nie puszczając go dalej. Co to znaczy? To uświadomienie sobie, że gniew często jest niezaspokojeniem pożądliwości, trzeba sobie pozwolić na przeżycie tego gniewu bez wchodzenia w pożądliwości. Wiele nauki poświęcił temu Św. Paweł w swoich listach. Psychologowie twierdzą, że długo trwająca, nieprzepracowana złość prowadzi do depresji.

Czytaj także: Katarzyna Selwant, psycholog sportu: Praca z głową to nieustający proces

Acedia
I właśnie lenistwo duchowe, czy bardziej depresja duchowa to ostatni grzech główny. Ten szczególny stan duszy określa się często mianem acedii i jest to niestety przykra i trudna choroba. Acedia to życie w matni, bez nadziei na lepsze widoki, w ciągłym zawieszeniu, z ciągłym odraczaniem podstawowych obowiązków, z poczuciem winy, że marnuje się czas i przeklinaniem siebie za słabość. W acedii demon sączy człowiekowi truciznę do ucha o nieudanym, bezowocnym życiu, wpędza w smutek. Acedia będąca blisko depresji odbiera tak dużo sił, że człowiek się poddaje, ucieka w bierność. Ratunkiem tutaj jest posłuszeństwo obowiązkom, swojemu stanowi, zachowanie samodyscypliny i wytrwałość, wytrwała modlitwa. Nie przypadkiem kard. Wyszyński gry trafił w miejsce odosobnienia pierwsze co zrobił to rozpisał ścisły i rygorystyczny plan dnia. On wiedział, że to tych pustych cel za chwilę przyjdzie demon i będzie mu sączył jad lęku, przegranej, przerażających wizji, a z drugiej strony lenistwa. Prymas przetrwał, bo był wierny obowiązkom, które sam na siebie nałożył.

Czytaj także: Orędzie Papieża na Wielki Post: To okres wolności

Więcej o Wielkim Poście: [Tylko u nas] Aleksandra Jakubiak OV: Uzdrowienie

 



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe