[Tylko u nas] Marek Budzisz: Putin – "historyk" II Rzeczpospolitej i roli Polski w dziejach

Zwieńczeniem najgorszego dla Władimira Putina tygodnia w roku, jak niektóre media na zachodzie określiły tydzień w którym miał miejsce tzw. szczyt normandzki, nieudane rozmowy w sprawie pogłębienia integracji z Białorusią, pożar na jedynym rosyjskim lotniskowcu Admirał Kuzniecow, klęska w rozmowach gazowych z Ukrainą czy atak samotnego (?) strzelca na centralę FSB, o takich drobiazgach jak wyrzucenie Federacji Rosyjskiej ze światowego sportu nie wspominając, rosyjski prezydent objawił światu swą nową twarz – historyka, analizującego nie tylko powody wybuchu II wojny światowej, ale szerzej, zajmujący się dziejami naszej części Europy.
/ screen YouTube RT
Nagromadzenie dyplomatycznych porażek i niepowodzeń z jakimi mierzyć się musiał rosyjski prezydent w ostatnich dniach mogłyby skłaniać nas do poglądu, że w gruncie rzeczy jego historyczne wystąpienia ostatnich dni miały charakter odreagowania, spontanicznej i emocjonalnej wypowiedzi, swego rodzaju wybuchu. Ale nic bardziej błędnego. Mamy, jak można przypuszczać, do czynienia z początkiem rosyjskiej ofensywy historycznej, w której moskiewska narracja na temat tego co się działo w przeszłości służy dzisiejszym interesom Federacji Rosyjskiej. Już sam moment i miejsce wystąpienia Putina winno nas skłaniać do takiego wniosku. Rosyjski prezydent zdecydował się na wygłoszenie historycznego referatu, w którym przywoływał odszukane w archiwach dokumenty dyplomatyczne, co świadczy, że sama akcja była od pewnego już czasu przygotowywana, na spotkaniu przywódców państw Unii Euroazjatyckiej, w skład której wchodzą najbliżsi sojusznicy Federacji Rosyjskiej. Jak powiedział wprost, świadomie wybrał czas i miejsce swego wystąpienia, bo „to część naszej wspólnej tożsamości” i ta wspólna przeszłość, dziedzictwo, do obrony którego zobowiązana jest tak Moskwa, jak i Mińsk, Kiszyniów czy Kazachstan jest obecnie zagrożone, przez próbę „napisania na nowo” historii. Na czym ta próba, zdaniem Putina polega? Na lansowanej głównie przez Polskę w Europie tezie, że II wojna światowa wybuchła dlatego, że porozumiały się dwa totalitaryzmy, niemiecki i sowiecki. A w opinii Putina, jest to teza nie tylko błędna, ale używana celem budowania rusofobicznych, czyli irracjonalnych, nastrojów we współczesnej Europie.
Jak jest prawda według Putina?

Dość prosta. Za wybuch II wojny światowej odpowiada faktycznie Polska i polska dyplomacja. Polacy jako jedni z pierwszych zawarli z Niemcami traktat o nieagresji, sympatyzowali z antysemicką polityką Berlina, wręcz ambasador Lipski namawiał Hitlera i innych dygnitarzy niemieckich do „rozwiązania kwestii żydowskiej”, którą jeśli uda się rozwikłać to w Warszawie stanąć może nawet pomnik przywódcy III Rzeszy. Mało tego, zdaniem Putina, ambasador Polski w Paryżu, Łukasiewicz pytany przez francuskiego ministra spraw zagranicznych o to czy Polska przyjdzie z pomocą wojskom francuskim chcącym wywiązać się z paktów, jakie Paryż miał z Czechosłowacją, miał odpowiedzieć, że nie tylko nie pomożemy, ale również gotowi jesteśmy wystąpić zbrojnie przeciw Pradze. Podobne stanowisko warszawa prezentowała wobec propozycji Moskwy, która chciała pomagać Czechosłowacji. Zdaniem Putina, już wówczas Warszawa doprowadziła do faktycznej śmierci swych porozumień wojskowych z Paryżem, dostała więc w '39 to co sama wywołała i faktycznie współdziałała z Hitlerem, czego dowodem jest udział w rozbiorze Czechosłowacji. Ale to nie jedyne grzechy Warszawy. Otóż zdaniem Putina, nasza dyplomacja podżegała Budapeszt do kwestionowania Ładu Wersalskiego i wysuwania żądań terytorialnych wobec Czechosłowacji. W tej sytuacji Moskwa, i to nie jest nowa teza, znamy ją jeszcze z czasów stalinowskich, nie miała innego wyjścia, jak tylko porozumieć się z Hitlerem, zawrzeć Pakt Ribbentrop – Mołotow i zająć opuszczone przez polski rząd wschodnie ziemie Rzeczpospolitej.

Ale to nie jedyne grzechy Polski, wypomniane nam przez Putina. Irracjonalna nienawiść Polaków do Rosjan i wszystkich innych ludów Wschodu, zdaniem rosyjskiego prezydenta, pozbawiła nas możliwości realistycznej oceny sytuacji. Dlatego knuliśmy z Hitlerem, a nie dążyliśmy do porozumienia z Moskwą. I tu Władimir Władimirowicz czyni przeskok do czasów współczesnych. Otóż, jego zdaniem, Polska nie dlatego likwiduje sowieckie upamiętnienia w swej przestrzeni publicznej, że nie zgadza się z ich przesłaniem, ale z tego powodu, że podobnie jak przed II wojną światową nasze elity przeniknięte są rasistowskimi w gruncie rzeczy uprzedzeniami wobec ludzi ze Wschodu i nie mogą pogodzić się z myślą, że cokolwiek Polska może im zawdzięczać. Podobnie jak przed II wojną i dziś, jego zdaniem, Warszawa uprawia politykę przekraczająca polskie możliwości, która równie źle może się skończyć.

Putin, sporo też mówił o historii w trakcie swej corocznej wielkiej konferencji prasowej. I tu też Polska była jednym, a może wręcz jedynym bohaterem. Tożsamość ukraińska, jest jego zdaniem tworem sztucznym, wymyślonym, na początku XIX wieku przez Polaków, a konkretnie przez Jana Potockiego. W istocie, i tu Władimir Władimirowicz, podtrzymał wypowiadaną już wcześniej myśl, żadnych Ukraińców nie ma, są Rosjanie, mówiący ukraińskim narzeczem. A to, że uważają się za odrębny naród to wynik antyrosyjskich knowań Polaków.

Pytany o swój stosunek do Lenina też powiedział interesującą rzecz. Otóż jego zdaniem, to nie był „polityk państwowy” a rewolucjonista, który powodowany rewolucyjnymi przekonaniami popełnił straszny grzech – zgodził się na zasadę samostanowienia narodowego, co doprowadziło do rozpadu Imperium Rosyjskiego. Co ciekawe, Putin powiedział przy okazji, że Stalin był przeciwnikiem tego rodzaju polityki. Nie chodzi tu o prawdę historyczną, bo nie trzeba wielkiej wiedzy aby wiedzieć, że w tezach Putina jest jej niewiele, ale o wyraźną gloryfikację Józefa Wisarionowicza, dającą się też zauważyć we współczesnej Rosji. Przy okazji rosyjski prezydent dodał, że błędem było „oddanie” jak się wyraził przez Lenina ziem „rdzennie rosyjskich” nad Morzem Czarnym Ukrainie, po to aby w nowej republice było więcej elementu proletariackiego. Tym spostrzeżeniom towarzyszy afirmacja Imperium Mikołaja II, które zdaniem Putina było kwitnącym i silnym państwem.

Warto przypomnieć, że niedawne uroczystości pogrzebowe w Wilnie, w czasie których grzebane były szczątki Zygmunta Sierakowskiego i Kostusia Kalinowskiego, rosyjskie kręgi oficjalne nazwały uroczystościami nie ku czci powstańców, ale buntowników i organizatorów miatieżu, nawiązując w ten sposób do tytułu słynnej pracy Berga na temat Powstania Styczniowego. W rosyjskiej narracji świadomość narodowa Białorusinów jest również polskim wymysłem i polskim spiskiem.

Innymi słowy, Polacy, w putinowskiej narracji historycznej to nie tylko wieczni buntownicy, ale przede wszystkim ludzie ogarnięci irracjonalną niechęcią do wszystkiego co rosyjskie. Czyli rasiści, a dodatkowo i to też kremlowska propaganda stara się udowodnić przy każdej okazji, antysemici. Jest jeszcze w opowieści o historii, jaką snuje Putin jeden jeszcze wątek na który warto zwrócić uwagę. Dlaczego bowiem Niemcy, zdaniem rosyjskiego prezydenta, konsekwentnie przez cały okres 20-lecia występowali przeciw europejskiemu ładowi ustalonemu w Wersalu? Z tego prostego powodu, że był on wobec Berlina niesprawiedliwy. Podobnie zresztą jak wobec ZSRR, tylko, że Moskwa nie brała w nim udziału oraz dla Budapesztu, ale tu już wiemy, że to Warszawa namawiała Budapeszt do jego kwestionowania. I tu mamy do czynienia z istotą tej argumentacji. Polska - państwo, które było głównym beneficjentem Wersalu, z tej prostej przyczyny, że dzięki niemu wróciło na mapę Europy, uprawiało politykę destrukcji tego porządku. Przede wszystkim z tego względu, że polskie elity zawsze uprawiają politykę nieracjonalną i na wyrost. I zdaniem Putina, zbudowanie przez główne siły europejskiego Ładu Wersalskiego było jedną z zasadniczych przyczyn wybuchu II wojny światowej. Putin nie mówi tego wprost, ale wniosek jest oczywisty i równie oczywiste przesłanie pod adresem stolic europejskich. Uważajcie na Polaków. Nie pogodzą się ze swoją rolą, jaką im wspaniałomyślnie przyznaliście w Europie. Będą knuć, spiskować, podburzać i w rezultacie mogą doprowadzić do kolejnego wielkiego konfliktu. A przy tym w swej megalomańskiej polityce są fundamentalnie nierealistyczni. Również mało sympatyczni, bo to nacjonaliści, rasiści i antysemici.

Zaczęliśmy od kwestii historycznych, a dochodzimy do przesłania jak najbardziej współczesnego. I to jest istotą komunikatu płynącego z Moskwy, który teraz przez tysiące funkcjonariuszy „frontu propagandy” rosyjskiego reżimu będzie wzmacniany, niuansowany i powtarzany. Pierwszą okazją ku temu będą obchody wyzwolenia Obozu w Auschwitz, które w tym roku odbędą się w Izraelu, a jednym z honorowych gości będzie Władimir Putin.
 
Marek Budzisz

 

POLECANE
Co z ewakuacją Polaków z Bliskiego Wschodu? MSZ zapowiada komunikat Wiadomości
Co z ewakuacją Polaków z Bliskiego Wschodu? MSZ zapowiada komunikat

Wiceszef MSZ Marcin Bosacki wyraził przekonanie, że w ciągu najbliższych godzin resort będzie gotowy, by zakomunikować możliwość pomocy w wydostaniu się m.in. ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich tym, którzy tam utknęli na skutek działań wojennych w regionie.

Nie żyje znany muzyk, partner artystyczny Lennona i McCartneya Wiadomości
Nie żyje znany muzyk, partner artystyczny Lennona i McCartneya

W wieku 84 lat zmarł Len Garry, angielski muzyk, najbardziej znany jako członek zespołu Quarrymen, który później przekształcił się w legendarnych The Beatles. Garry zmarł 2 marca 2026 roku w domu na zapalenie płuc po przebytej infekcji klatki piersiowej.

Nie żyje znany fotoreporter Adam Chełstowski. Jest komunikat opisujący okoliczności śmierci z ostatniej chwili
Nie żyje znany fotoreporter Adam Chełstowski. Jest komunikat opisujący okoliczności śmierci

Zmarł Adam Chełstowski, ceniony fotoreporter związany z agencją Forum. Wydarzenia z poniedziałkowego wieczoru budzą emocje, a dramatyczna relacja z walki o życie fotografa wywołała burzę w sieci. Opublikowano oświadczenie Związku Polskich Artystów Fotografików.

Migranci z UE rozczarowani Niemcami? Wyniki nowego badania Wiadomości
Migranci z UE rozczarowani Niemcami? Wyniki nowego badania

Ponad jedna trzecia obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Niemczech zastanawia się nad opuszczeniem tego kraju – wynika z najnowszego badania przedstawionego przez pełnomocniczkę niemieckiego rządu ds. migracji i integracji, Natalie Pawlik. Ankieta pokazuje, że chociaż obywatele UE formalnie mają takie same prawa jak Niemcy, to ich codzienne doświadczenia często są inne – podkreślono w komunikacie.

Irański koszmar Putina tylko u nas
Irański koszmar Putina

Jak można się było spodziewać, ledwo amerykańskie i izraelskie rakiety walnęły w ajatollahów i ich arsenał, poniosła się szeroko w mediach teza „Rosja na tym korzysta”. Cóż, to samo słyszałem, gdy Amerykanie porwali Maduro z serca Caracas.

Karol Wagner: TDI Panie Premierze! Wiadomości
Karol Wagner: TDI Panie Premierze!

Rzecz o pospolitej, nie w Polsce, koncepcji rozwoju turystyki. Polska osiąga historycznie wysokie wyniki w globalnym Travel & Tourism Development Index (TTDI), rośnie szybciej niż Europa i generuje rekordowy wkład turystyki w PKB. Mimo tego sektor nie ma własnego, autonomicznego resortu, co ogranicza jego dalszy rozwój i zdolność do monetyzacji potencjału. Krótko i merytorycznie prezentuje dane, porównania międzynarodowe i argumenty ekonomiczne, które wskazują, że turystyka powinna otrzymać samodzielne miejsce w rządowej architekturze.

GIF podjął decyzję o wycofaniu popularnego leku Wiadomości
GIF podjął decyzję o wycofaniu popularnego leku

Główny Inspektor Farmaceutyczny zdecydował o natychmiastowym wycofaniu leku Veriflo oraz zakazał jego dalszego wprowadzania do obrotu. Preparat musi niezwłocznie zniknąć z aptek w całym kraju.

Pałac Buckingham: Gest króla Karola III szansą na pojednanie? Wiadomości
Pałac Buckingham: Gest króla Karola III szansą na pojednanie?

Rodzina królewska przechodzi trudny okres. Książę Harry i Meghan Markle od kilku lat mieszkają w Stanach Zjednoczonych i zdystansowali się od monarchii, krytykując ją w mediach i książkach. 

USA kończą współpracę handlową z Hiszpanią Wiadomości
USA kończą współpracę handlową z Hiszpanią

Prezydent USA Donald Trump oświadczył we wtorek, że nie jest zadowolony z Hiszpanii i powiadomił, że Stany Zjednoczone nie będą już handlować z tym krajem. Dodał, że nie jest też zadowolony z Wielkiej Brytanii.

IMGW wydał nowy komunikat. Oto co nas czeka Wiadomości
IMGW wydał nowy komunikat. Oto co nas czeka

W najbliższych dniach możemy spodziewać się zachmurzenia, deszczu i mżawki, które będą powodować mgły ograniczające widzialność do 500 m – poinformował synoptyk IMGW Michał Kowalczuk. W środę w południowej części Polski do 14 st. C.

REKLAMA

[Tylko u nas] Marek Budzisz: Putin – "historyk" II Rzeczpospolitej i roli Polski w dziejach

Zwieńczeniem najgorszego dla Władimira Putina tygodnia w roku, jak niektóre media na zachodzie określiły tydzień w którym miał miejsce tzw. szczyt normandzki, nieudane rozmowy w sprawie pogłębienia integracji z Białorusią, pożar na jedynym rosyjskim lotniskowcu Admirał Kuzniecow, klęska w rozmowach gazowych z Ukrainą czy atak samotnego (?) strzelca na centralę FSB, o takich drobiazgach jak wyrzucenie Federacji Rosyjskiej ze światowego sportu nie wspominając, rosyjski prezydent objawił światu swą nową twarz – historyka, analizującego nie tylko powody wybuchu II wojny światowej, ale szerzej, zajmujący się dziejami naszej części Europy.
/ screen YouTube RT
Nagromadzenie dyplomatycznych porażek i niepowodzeń z jakimi mierzyć się musiał rosyjski prezydent w ostatnich dniach mogłyby skłaniać nas do poglądu, że w gruncie rzeczy jego historyczne wystąpienia ostatnich dni miały charakter odreagowania, spontanicznej i emocjonalnej wypowiedzi, swego rodzaju wybuchu. Ale nic bardziej błędnego. Mamy, jak można przypuszczać, do czynienia z początkiem rosyjskiej ofensywy historycznej, w której moskiewska narracja na temat tego co się działo w przeszłości służy dzisiejszym interesom Federacji Rosyjskiej. Już sam moment i miejsce wystąpienia Putina winno nas skłaniać do takiego wniosku. Rosyjski prezydent zdecydował się na wygłoszenie historycznego referatu, w którym przywoływał odszukane w archiwach dokumenty dyplomatyczne, co świadczy, że sama akcja była od pewnego już czasu przygotowywana, na spotkaniu przywódców państw Unii Euroazjatyckiej, w skład której wchodzą najbliżsi sojusznicy Federacji Rosyjskiej. Jak powiedział wprost, świadomie wybrał czas i miejsce swego wystąpienia, bo „to część naszej wspólnej tożsamości” i ta wspólna przeszłość, dziedzictwo, do obrony którego zobowiązana jest tak Moskwa, jak i Mińsk, Kiszyniów czy Kazachstan jest obecnie zagrożone, przez próbę „napisania na nowo” historii. Na czym ta próba, zdaniem Putina polega? Na lansowanej głównie przez Polskę w Europie tezie, że II wojna światowa wybuchła dlatego, że porozumiały się dwa totalitaryzmy, niemiecki i sowiecki. A w opinii Putina, jest to teza nie tylko błędna, ale używana celem budowania rusofobicznych, czyli irracjonalnych, nastrojów we współczesnej Europie.
Jak jest prawda według Putina?

Dość prosta. Za wybuch II wojny światowej odpowiada faktycznie Polska i polska dyplomacja. Polacy jako jedni z pierwszych zawarli z Niemcami traktat o nieagresji, sympatyzowali z antysemicką polityką Berlina, wręcz ambasador Lipski namawiał Hitlera i innych dygnitarzy niemieckich do „rozwiązania kwestii żydowskiej”, którą jeśli uda się rozwikłać to w Warszawie stanąć może nawet pomnik przywódcy III Rzeszy. Mało tego, zdaniem Putina, ambasador Polski w Paryżu, Łukasiewicz pytany przez francuskiego ministra spraw zagranicznych o to czy Polska przyjdzie z pomocą wojskom francuskim chcącym wywiązać się z paktów, jakie Paryż miał z Czechosłowacją, miał odpowiedzieć, że nie tylko nie pomożemy, ale również gotowi jesteśmy wystąpić zbrojnie przeciw Pradze. Podobne stanowisko warszawa prezentowała wobec propozycji Moskwy, która chciała pomagać Czechosłowacji. Zdaniem Putina, już wówczas Warszawa doprowadziła do faktycznej śmierci swych porozumień wojskowych z Paryżem, dostała więc w '39 to co sama wywołała i faktycznie współdziałała z Hitlerem, czego dowodem jest udział w rozbiorze Czechosłowacji. Ale to nie jedyne grzechy Warszawy. Otóż zdaniem Putina, nasza dyplomacja podżegała Budapeszt do kwestionowania Ładu Wersalskiego i wysuwania żądań terytorialnych wobec Czechosłowacji. W tej sytuacji Moskwa, i to nie jest nowa teza, znamy ją jeszcze z czasów stalinowskich, nie miała innego wyjścia, jak tylko porozumieć się z Hitlerem, zawrzeć Pakt Ribbentrop – Mołotow i zająć opuszczone przez polski rząd wschodnie ziemie Rzeczpospolitej.

Ale to nie jedyne grzechy Polski, wypomniane nam przez Putina. Irracjonalna nienawiść Polaków do Rosjan i wszystkich innych ludów Wschodu, zdaniem rosyjskiego prezydenta, pozbawiła nas możliwości realistycznej oceny sytuacji. Dlatego knuliśmy z Hitlerem, a nie dążyliśmy do porozumienia z Moskwą. I tu Władimir Władimirowicz czyni przeskok do czasów współczesnych. Otóż, jego zdaniem, Polska nie dlatego likwiduje sowieckie upamiętnienia w swej przestrzeni publicznej, że nie zgadza się z ich przesłaniem, ale z tego powodu, że podobnie jak przed II wojną światową nasze elity przeniknięte są rasistowskimi w gruncie rzeczy uprzedzeniami wobec ludzi ze Wschodu i nie mogą pogodzić się z myślą, że cokolwiek Polska może im zawdzięczać. Podobnie jak przed II wojną i dziś, jego zdaniem, Warszawa uprawia politykę przekraczająca polskie możliwości, która równie źle może się skończyć.

Putin, sporo też mówił o historii w trakcie swej corocznej wielkiej konferencji prasowej. I tu też Polska była jednym, a może wręcz jedynym bohaterem. Tożsamość ukraińska, jest jego zdaniem tworem sztucznym, wymyślonym, na początku XIX wieku przez Polaków, a konkretnie przez Jana Potockiego. W istocie, i tu Władimir Władimirowicz, podtrzymał wypowiadaną już wcześniej myśl, żadnych Ukraińców nie ma, są Rosjanie, mówiący ukraińskim narzeczem. A to, że uważają się za odrębny naród to wynik antyrosyjskich knowań Polaków.

Pytany o swój stosunek do Lenina też powiedział interesującą rzecz. Otóż jego zdaniem, to nie był „polityk państwowy” a rewolucjonista, który powodowany rewolucyjnymi przekonaniami popełnił straszny grzech – zgodził się na zasadę samostanowienia narodowego, co doprowadziło do rozpadu Imperium Rosyjskiego. Co ciekawe, Putin powiedział przy okazji, że Stalin był przeciwnikiem tego rodzaju polityki. Nie chodzi tu o prawdę historyczną, bo nie trzeba wielkiej wiedzy aby wiedzieć, że w tezach Putina jest jej niewiele, ale o wyraźną gloryfikację Józefa Wisarionowicza, dającą się też zauważyć we współczesnej Rosji. Przy okazji rosyjski prezydent dodał, że błędem było „oddanie” jak się wyraził przez Lenina ziem „rdzennie rosyjskich” nad Morzem Czarnym Ukrainie, po to aby w nowej republice było więcej elementu proletariackiego. Tym spostrzeżeniom towarzyszy afirmacja Imperium Mikołaja II, które zdaniem Putina było kwitnącym i silnym państwem.

Warto przypomnieć, że niedawne uroczystości pogrzebowe w Wilnie, w czasie których grzebane były szczątki Zygmunta Sierakowskiego i Kostusia Kalinowskiego, rosyjskie kręgi oficjalne nazwały uroczystościami nie ku czci powstańców, ale buntowników i organizatorów miatieżu, nawiązując w ten sposób do tytułu słynnej pracy Berga na temat Powstania Styczniowego. W rosyjskiej narracji świadomość narodowa Białorusinów jest również polskim wymysłem i polskim spiskiem.

Innymi słowy, Polacy, w putinowskiej narracji historycznej to nie tylko wieczni buntownicy, ale przede wszystkim ludzie ogarnięci irracjonalną niechęcią do wszystkiego co rosyjskie. Czyli rasiści, a dodatkowo i to też kremlowska propaganda stara się udowodnić przy każdej okazji, antysemici. Jest jeszcze w opowieści o historii, jaką snuje Putin jeden jeszcze wątek na który warto zwrócić uwagę. Dlaczego bowiem Niemcy, zdaniem rosyjskiego prezydenta, konsekwentnie przez cały okres 20-lecia występowali przeciw europejskiemu ładowi ustalonemu w Wersalu? Z tego prostego powodu, że był on wobec Berlina niesprawiedliwy. Podobnie zresztą jak wobec ZSRR, tylko, że Moskwa nie brała w nim udziału oraz dla Budapesztu, ale tu już wiemy, że to Warszawa namawiała Budapeszt do jego kwestionowania. I tu mamy do czynienia z istotą tej argumentacji. Polska - państwo, które było głównym beneficjentem Wersalu, z tej prostej przyczyny, że dzięki niemu wróciło na mapę Europy, uprawiało politykę destrukcji tego porządku. Przede wszystkim z tego względu, że polskie elity zawsze uprawiają politykę nieracjonalną i na wyrost. I zdaniem Putina, zbudowanie przez główne siły europejskiego Ładu Wersalskiego było jedną z zasadniczych przyczyn wybuchu II wojny światowej. Putin nie mówi tego wprost, ale wniosek jest oczywisty i równie oczywiste przesłanie pod adresem stolic europejskich. Uważajcie na Polaków. Nie pogodzą się ze swoją rolą, jaką im wspaniałomyślnie przyznaliście w Europie. Będą knuć, spiskować, podburzać i w rezultacie mogą doprowadzić do kolejnego wielkiego konfliktu. A przy tym w swej megalomańskiej polityce są fundamentalnie nierealistyczni. Również mało sympatyczni, bo to nacjonaliści, rasiści i antysemici.

Zaczęliśmy od kwestii historycznych, a dochodzimy do przesłania jak najbardziej współczesnego. I to jest istotą komunikatu płynącego z Moskwy, który teraz przez tysiące funkcjonariuszy „frontu propagandy” rosyjskiego reżimu będzie wzmacniany, niuansowany i powtarzany. Pierwszą okazją ku temu będą obchody wyzwolenia Obozu w Auschwitz, które w tym roku odbędą się w Izraelu, a jednym z honorowych gości będzie Władimir Putin.
 
Marek Budzisz


 

Polecane