Marcin Brixen: Jako mąż i nie mąż

Tata Łukaszka wolno jechał samochodem przez osiedle. Wolno z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że właśnie wyjechał z myjni i nie chciał ochlapać pojazdu przejeżdżając zbyt szybko przez jakąś kałuże. A po drugie musiał uważać na pieszych. Właśnie zmieniono przepisy i pieszy miał pierwszeństwo nad pojazdem już po opuszczeniu lokalu mieszkalnego.
/ pixabay.com
Tata Łukaszka wolno jechał samochodem przez osiedle. Wolno z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że właśnie wyjechał z myjni i nie chciał ochlapać pojazdu przejeżdżając zbyt szybko przez jakąś kałuże. A po drugie musiał uważać na pieszych. Właśnie zmieniono przepisy i pieszy miał pierwszeństwo nad pojazdem już po opuszczeniu lokalu mieszkalnego. Niestety, ustawodawca jak zwykle czegoś nie przewidział - tym razem tego, że istnieje coś takiego jak blok. Pieszy miał zatem pierwszeństwo już na klatce schodowej. Właśnie dlatego tata Łukaszka jechał wolno i kręcił głową na obie strony. I wtedy zauważył pana Sitko.
Po prawdzie to trudno go było nie zauważyć. Niósł jakąś ogromną taflę opakowaną w szary papier. Tata Łukaszka zatrzymał się i zaproponował, że go podwiezie. Włożyli taflę do bagażnika, wsiedli i ruszyli dalej. Pan Sitko był spocony, speszony i podejrzanie ogolony.
- ...jeszcze raz dziękuję - powtarzał pan Sitko. - Strasznie to ciężkie i niewygodne. Już rąk nie czuję. Idę od samego centrum budowlanego.
- Spory kawał. Dlaczego nie jechał pan tramwajem?
- Widać, że dawno nie jechał pan zbiorkomem - pan Sitko pokiwał głową. - Patrz pan.
Minął ich tramwaj. Pierwszy wagon, wymalowany w sześć kolorowych pasów, świecił pustką i neonem "Nur fur LGBT". W drugim, pomalowanym w typowe barwy komunikacji miejskiej panował nieludzki tłok.
Tata Łukaszka o mało nie stracił panowania nad kierownicą.
- Od kiedy są te wagony?!
- A od jakiegoś tygodnia - objaśnił pan Sitko. - Pod wejściem do bloku niech pan parkuje, w końcu mam ciężar do przeniesienia.
- Tam jest zakaz - rzekł posępnie tata Łukaszka kierując auto na parking. - Jeszcze wpadnie ORMO...
- Myślałem, że ORMO już nie ma.
- To jest nowe ORMO. Oddział Rowerowych Mścicieli-Ochotników. Wypisują mandaty kierowcom samochodów. Nie ma co ryzykować.
- Ale ja sam tego nie doniosę!
- Pomogę panu - zaofiarował się tata Łukaszka.
Nieśli taflę we dwóch do bloku.
- Co to jest? Opłatek? - zażartował tata Łukaszka.
- Drzwi od prysznica.
- Tuż przed świętami? Remont?
- Nie, uszkodziły się nam... Właściwie... - zająknął się pan Sitko. - To długa i dziwna historia. Otóż zadzwonili do nas wczoraj z urzędu miasta. Wie pan, ślub zawieraliśmy za komuny. Okazuje się, że WRN, czyli Wojewódzka Rada Narodowa, była nielegalna. To było neoWRN. Co za tym idzie, urzędnik stanu cywilnego nie był pełnoprawnym urzędnikiem, tylko jego dublerem.
- O Boże - zaczął rozumieć powagę sytuacji tata Łukaszka. - Czyli wasz ślub...
- ...był nieważny - dokończył pan Sitko. - Odłożyłem telefon, powiedziałem o wszystkim żonie, a ona teraz dla mnie z przeproszeniem obca kobieta jest.
- Coś takiego! I co pan zrobił?
- Mogłem zrobić tylko jedno. Przeprosiłem, wstałem, poszedłem do łazienki się ogolić. Wracam, a ona założyła lepszą bieliznę, tę wyjściową... Umalowała się. Przedstawiłem się, w rękę pocałowałem... No i co tu dalej robić, myślę...
- Do kina poszliście.
- A tam do kina. Żeby przełamać pierwsze lody, bo ja wie pan, nieśmiały jestem, to wódkę zaproponowałem. No i tak... Przy drugiej butelce... Straciliśmy... Khem... Kontrolę... Wie pan... Się romantycznie zrobiło i... Trochę nas poniosło...
- A zatem te drzwi od prysznica... - wyjąkał tata Łukaszka.
- No tak. To my. Na koniec.
- Na koniec?!
- Inne rzeczy już naprawiłem,
- Inne rzeczy?!
- Dwie złamane deski w tapczanie... Urwany kran w kuchni... Zerwany wieszak w przedpokoju... Pęknięta noga od stołu w pokoju... Odłamane haki na korytka na balkonie...
- Ho ho - tata Łukaszka silił się na spokój. - Ostro było...
- Być musiało, bo ta kobieta całkiem do rzeczy, powiem panu...
Dotarli do drzwi mieszkania. Pan Sitko zadzwonił. Drzwi otworzyła mu kobieta, która jeszcze do niedawna była jego żoną. Wyglądała tak jak zawsze. Nieumalowana, w fartuchu.
- Co się stało?! - przeraził się pan Sitko. Razem z tatą Łukaszka wnieśli drzwi i postawili je ostrożnie w korytarzu. Weszli w trójkę do kuchni
- Dzwonili z Unii Europejskiej - w głosie pani brzmiał hamowany płacz kiedy nakładała ziemniaki na talerz. - Ta WRN jednak była legalna.
- Nie...! - wykrzyknął pan Sitko i opadł ciężko na krzesło przy stole.
- Była legalna. I ten urzędnik też. I małżeństwo niestety też.
Rzuciła talerz na stół, aż się naczynie zakolebało.
- Żryj te pyry.

 

POLECANE
Karol Nawrocki przybył do Wielkiej Brytanii. Spotka się m.in z premierem Keirem Starmerem z ostatniej chwili
Karol Nawrocki przybył do Wielkiej Brytanii. Spotka się m.in z premierem Keirem Starmerem

Prezydent Karol Nawrocki w poniedziałek przybył z wizytą roboczą do Wielkiej Brytanii, gdzie we wtorek po południu w Londynie spotka się z premierem Keirem Starmerem. Głównym tematem rozmów liderów będzie bezpieczeństwo i współpraca gospodarcza.

W Polsce 2050 wrze. Kobosko miał zostać oskarżony przez Hołownię o zdradę z ostatniej chwili
W Polsce 2050 wrze. Kobosko miał zostać oskarżony przez Hołownię o zdradę

Napięcia w Polsce 2050 osiągnęły punkt krytyczny. Według "Gazety Wyborczej", w trakcie zamkniętego spotkania partyjnego Szymon Hołownia miał oskarżyć europosła Michał Kobosko o zdradę. Wszystko z powodu jego niedawnego spotkania z premierem Donaldem Tuskiem.

Zasadnicze pytanie do ministra Sikorskiego: czy Pan wie co Pan robi? tylko u nas
Zasadnicze pytanie do ministra Sikorskiego: czy Pan wie co Pan robi?

Wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego dotyczące stanowiska USA wobec Grenlandii wywołały dyskusję na temat roli Polski w debacie o bezpieczeństwie Arktyki. Sprawa dotyczy relacji transatlantyckich, znaczenia Grenlandii dla NATO oraz szerszej rywalizacji geopolitycznej w regionie.

Jarosław Kaczyński: Przed wyborami trzeba zjednoczyć obóz patriotyczny z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński: Przed wyborami trzeba zjednoczyć obóz patriotyczny

Trzeba zjednoczyć obóz patriotyczny, który powinien dzisiaj w Polsce wygrać wybory bez specjalnego trudu - ocenił prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu w mieszkańcami w Węgrowie. Dodał, że na wybory parlamentarne w 2027 r. PiS musi przygotować program dla całej patriotycznej Polski.

#CoPoTusku. Mamy dwa lata na odzyskanie cyfrowej niepodległości tylko u nas
#CoPoTusku. Mamy dwa lata na odzyskanie cyfrowej niepodległości

Jakiś czas temu siedziałem na spotkaniu z zespołem programistów omawiając postępy prac w projekcie. W pewnym momencie zapytałem: "Jak zamierzacie wdrożyć środowisko developerskie?"

Polacy coraz bardziej sceptyczni wobec imigracji. Badanie nie pozostawia wątpliwości z ostatniej chwili
Polacy coraz bardziej sceptyczni wobec imigracji. Badanie nie pozostawia wątpliwości

Zdecydowana większość Polaków opowiada się za zmniejszeniem liczby imigrantów przyjmowanych spoza Unii Europejskiej. Takie wnioski płyną z najnowszego badania United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.

To nieakceptowalne. Żurek wściekły po decyzji węgierskiego rządu z ostatniej chwili
"To nieakceptowalne". Żurek wściekły po decyzji węgierskiego rządu

Minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny Waldemar Żurek ocenił, że postawa Węgier ws. b. szefa MS Zbigniewa Ziobry jest "nieakceptowalna".

Süddeutsche Zeitung: „Na uratowanie UE zostało niespełna dwa lata” z ostatniej chwili
Süddeutsche Zeitung: „Na uratowanie UE zostało niespełna dwa lata”

Unia Europejska może nie przetrwać w obecnym kształcie – ostrzega niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung. Według autora felietonu red. Josefa Kelnbergera kluczowe będą najbliższe dwa lata, a szczególnie wybory we Francji i w Polsce w 2027 roku. Jeśli wygra w nich prawica, liberalny projekt UE może się rozpaść.

Belgijscy rolnicy nie ustają w protestach przeciw Mercosur. Blokady na lotnisku w Ostendzie z ostatniej chwili
Belgijscy rolnicy nie ustają w protestach przeciw Mercosur. Blokady na lotnisku w Ostendzie

Belgijscy rolnicy od poniedziałku rano protestują na lotnisku w Ostendzie przeciwko umowie handlowej UE z blokiem Mercosur. Około 60 traktorów stoi przed budynkiem portu. Rolnicy blokują wjazd oraz wyjazd ciężarówek na lotnisko, z którego transportowane jest cargo - podała agencja Belga.

Polska jako champion wzrostu. Prestiżowy dziennik z Hongkongu o nowym kierunku ekspansji z ostatniej chwili
Polska jako champion wzrostu. Prestiżowy dziennik z Hongkongu o nowym kierunku ekspansji

Polska należy dziś do najszybciej rozwijających się gospodarek świata, puka do bram G20 i coraz śmielej patrzy poza Europę. Jak opisuje w okładkowej publikacji „The Standard” – największy anglojęzyczny dziennik w Hongkongu – kluczową rolę w tej strategii może odegrać Hongkong jako brama do Azji i Chin dla polskich przedsiębiorstw.

REKLAMA

Marcin Brixen: Jako mąż i nie mąż

Tata Łukaszka wolno jechał samochodem przez osiedle. Wolno z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że właśnie wyjechał z myjni i nie chciał ochlapać pojazdu przejeżdżając zbyt szybko przez jakąś kałuże. A po drugie musiał uważać na pieszych. Właśnie zmieniono przepisy i pieszy miał pierwszeństwo nad pojazdem już po opuszczeniu lokalu mieszkalnego.
/ pixabay.com
Tata Łukaszka wolno jechał samochodem przez osiedle. Wolno z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że właśnie wyjechał z myjni i nie chciał ochlapać pojazdu przejeżdżając zbyt szybko przez jakąś kałuże. A po drugie musiał uważać na pieszych. Właśnie zmieniono przepisy i pieszy miał pierwszeństwo nad pojazdem już po opuszczeniu lokalu mieszkalnego. Niestety, ustawodawca jak zwykle czegoś nie przewidział - tym razem tego, że istnieje coś takiego jak blok. Pieszy miał zatem pierwszeństwo już na klatce schodowej. Właśnie dlatego tata Łukaszka jechał wolno i kręcił głową na obie strony. I wtedy zauważył pana Sitko.
Po prawdzie to trudno go było nie zauważyć. Niósł jakąś ogromną taflę opakowaną w szary papier. Tata Łukaszka zatrzymał się i zaproponował, że go podwiezie. Włożyli taflę do bagażnika, wsiedli i ruszyli dalej. Pan Sitko był spocony, speszony i podejrzanie ogolony.
- ...jeszcze raz dziękuję - powtarzał pan Sitko. - Strasznie to ciężkie i niewygodne. Już rąk nie czuję. Idę od samego centrum budowlanego.
- Spory kawał. Dlaczego nie jechał pan tramwajem?
- Widać, że dawno nie jechał pan zbiorkomem - pan Sitko pokiwał głową. - Patrz pan.
Minął ich tramwaj. Pierwszy wagon, wymalowany w sześć kolorowych pasów, świecił pustką i neonem "Nur fur LGBT". W drugim, pomalowanym w typowe barwy komunikacji miejskiej panował nieludzki tłok.
Tata Łukaszka o mało nie stracił panowania nad kierownicą.
- Od kiedy są te wagony?!
- A od jakiegoś tygodnia - objaśnił pan Sitko. - Pod wejściem do bloku niech pan parkuje, w końcu mam ciężar do przeniesienia.
- Tam jest zakaz - rzekł posępnie tata Łukaszka kierując auto na parking. - Jeszcze wpadnie ORMO...
- Myślałem, że ORMO już nie ma.
- To jest nowe ORMO. Oddział Rowerowych Mścicieli-Ochotników. Wypisują mandaty kierowcom samochodów. Nie ma co ryzykować.
- Ale ja sam tego nie doniosę!
- Pomogę panu - zaofiarował się tata Łukaszka.
Nieśli taflę we dwóch do bloku.
- Co to jest? Opłatek? - zażartował tata Łukaszka.
- Drzwi od prysznica.
- Tuż przed świętami? Remont?
- Nie, uszkodziły się nam... Właściwie... - zająknął się pan Sitko. - To długa i dziwna historia. Otóż zadzwonili do nas wczoraj z urzędu miasta. Wie pan, ślub zawieraliśmy za komuny. Okazuje się, że WRN, czyli Wojewódzka Rada Narodowa, była nielegalna. To było neoWRN. Co za tym idzie, urzędnik stanu cywilnego nie był pełnoprawnym urzędnikiem, tylko jego dublerem.
- O Boże - zaczął rozumieć powagę sytuacji tata Łukaszka. - Czyli wasz ślub...
- ...był nieważny - dokończył pan Sitko. - Odłożyłem telefon, powiedziałem o wszystkim żonie, a ona teraz dla mnie z przeproszeniem obca kobieta jest.
- Coś takiego! I co pan zrobił?
- Mogłem zrobić tylko jedno. Przeprosiłem, wstałem, poszedłem do łazienki się ogolić. Wracam, a ona założyła lepszą bieliznę, tę wyjściową... Umalowała się. Przedstawiłem się, w rękę pocałowałem... No i co tu dalej robić, myślę...
- Do kina poszliście.
- A tam do kina. Żeby przełamać pierwsze lody, bo ja wie pan, nieśmiały jestem, to wódkę zaproponowałem. No i tak... Przy drugiej butelce... Straciliśmy... Khem... Kontrolę... Wie pan... Się romantycznie zrobiło i... Trochę nas poniosło...
- A zatem te drzwi od prysznica... - wyjąkał tata Łukaszka.
- No tak. To my. Na koniec.
- Na koniec?!
- Inne rzeczy już naprawiłem,
- Inne rzeczy?!
- Dwie złamane deski w tapczanie... Urwany kran w kuchni... Zerwany wieszak w przedpokoju... Pęknięta noga od stołu w pokoju... Odłamane haki na korytka na balkonie...
- Ho ho - tata Łukaszka silił się na spokój. - Ostro było...
- Być musiało, bo ta kobieta całkiem do rzeczy, powiem panu...
Dotarli do drzwi mieszkania. Pan Sitko zadzwonił. Drzwi otworzyła mu kobieta, która jeszcze do niedawna była jego żoną. Wyglądała tak jak zawsze. Nieumalowana, w fartuchu.
- Co się stało?! - przeraził się pan Sitko. Razem z tatą Łukaszka wnieśli drzwi i postawili je ostrożnie w korytarzu. Weszli w trójkę do kuchni
- Dzwonili z Unii Europejskiej - w głosie pani brzmiał hamowany płacz kiedy nakładała ziemniaki na talerz. - Ta WRN jednak była legalna.
- Nie...! - wykrzyknął pan Sitko i opadł ciężko na krzesło przy stole.
- Była legalna. I ten urzędnik też. I małżeństwo niestety też.
Rzuciła talerz na stół, aż się naczynie zakolebało.
- Żryj te pyry.


 

Polecane