loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
[Tylko u nas] Sanah dla Tysol.pl: "Jako artystka jestem z siebie zadowolona"
Opublikowano dnia 02.12.2019 15:46
Myślałam o zagranicznej karierze. Teraz mi się zmieniło. Na ten moment Polska mi odpowiada. Jestem zadowolona z pisania po polsku – mówi Sanah, wokalistka, autorka tekstów, kompozytorka w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.

Materiały prasowe
– Nie obawiasz się, że Twoja obecność w polskim przemyśle muzycznym może być niewidzialna?

– Nie obawiam się tego. Zależy mi na tym, żeby się rozwijać muzycznie.

– Czym jest dla Ciebie sukces?

– Rok temu powiedziałabym, że podbicie USA (śmiech). Myślałam o zagranicznej karierze. Teraz mi się zmieniło. Na ten moment Polska mi odpowiada. Jestem zadowolona z pisania po polsku.

– Twoi rówieśnicy wolą pisać po angielsku…

– Kilka osób zasugerowało mi, żebym pisała teksty po polsku. Po podpisaniu kontraktu z wytwórnią wiele osób mówiło mi, że nie wiem co tracę, nie pisząc po polsku. Powiedzieli, że to może być przełom w mojej twórczości. Nie zgadzałam się z nimi.



– To kiedy zmieniłaś zdanie?

– Ponad rok temu. Posłuchałam kilku polskich zespołów m.in. Bitaminy. I uznałam, że można pozmagać się też trochę z językiem ojczystym.

– Kiedy wspólny utwór z Bitaminą?

– Pożyjemy, zobaczymy. Oni są na bardzo wysokim poziomie.

– Co to jest quality pop?

– Nie umiem określić własnej twórczości. Zaczęłam od piosenek z pianinem. Potem ktoś dodał mi bit. I tak poszło.

– Wytwórnia sama Cię znalazła?

– Publikowałam wszędzie swoje demówki. Pewnego razu spotkałam Pana Andrzeja Puczyńskiego (byłego szefa wytwórni Universal Music), który był kluczową postacią na mojej drodze muzycznej. Powiedział, że nadszedł czas, żeby poznać osoby z wytwórni.



– Co masz czego nie mają inne, młode polskie wokalistki. Czym się wyróżniasz?

– Nie myślę o tym. Chciałabym jak najwięcej komponować. Ale jako artystka jestem zadowolona z siebie. Komponuję, piszę teksty jednak przy niektórych tekstach pomagała mi Magda Wójcik z zespołu Goya.

– Ambitne frazy pomieszane ze słownictwem rodem z mediów społecznościowych. To jest przepis na sukces?

– Tak wyszło (śmiech).

– Wydałaś EP-kę na winylu, który był hitem sprzedaży. Płyta winylowa nie kojarzy mi się z bardzo młodymi odbiorcami. Młodzi słuchają muzyki za pośrednictwem serwisów streamingowych.  Tym ruchem wydawniczym chce ukierunkować się na osoby dojrzałe?

– Byłam zaskoczona ile młodych ludzi pisało do mnie w sprawie płyty winylowej. Mówili, że specjalnie kupili sobie gramofon(śmiech). Są to fani, którzy są ze mną od początku.

– Studiujesz na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie skrzypiec. Jest Ci to potrzebne? Jest wielu naturszczyków, którzy radzą sobie świetnie na rynku muzycznym.

– Dla mnie priorytetem jest praca z firmą fonograficzną. Jak coś nie wyjdzie, to zawsze zostaną mi skrzypce. Na początku nauka gry na skrzypcach jest bardzo męcząca. Ze skrzypcami mam kontakt od 7 roku życia.



– Nikt Cię nie zmuszał do skrzypiec?

– Sama wybrałam ten instrument. Jak usłyszałam moją starszą przyjaciółkę, która grała na skrzypcach, to się zakochałam w tych dźwiękach. Jeszcze balet wchodził w grę.

– Płyta, która ukaże się w 2020 roku będzie znacząco różniła się od EP-ki?

– Pożyjemy, zobaczymy (śmiech).

Rozmawiał: Bartosz Boruciak





Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Marcin
Brixen

Jak sprzedać każdą rzecz
Pan Sitko był niezadowolony i to bardzo. A powodem było to, że jego żona, dozorczyni, oznajmiła, że wychodzi.
avatar
Marek
Budzisz

[Tylko u nas] Marek Budzisz: Dla kogo pracuje czas? Od tego zależy wynik rozmów Ukraina – Rosja
W dobie tabloidyzacji polityki, również w wymiarze międzynarodowym, szczyt tzw. formatu mińskiego nie dostarczył mediom odpowiedniej dozy emocji, aby móc na dłużej zająć miejsce w headlineach. Tym bardziej, a może właśnie z tego powodu, że nie było żadnych spektakularnych posunięć, kontrowersyjnych deklaracji, budzących zdziwienie opinii publicznej gestów. Wszystko przebiegło z grubsza w zgodzie z oczekiwaniami. Ukraiński prezydent Wołodymir Zełenski podkreślił i umocnił swój wizerunek bezpośredniego i prostolinijnego polityka, zarówno przyjeżdżając do pałacu prezydenckiego Renaultem (odmiennie niźli Putin, któremu ściągnięto z Moskwy samolotem transportowym limuzynę Aurus) jak i rozmawiając po konferencji prasowej późno w nocy z dziennikarzami na ulicy, a prezydent Putin ja zwykle się spóźnił, a jego sposób bycia trudno uznać za ujmujący.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Nowa miara upadku PO
Czyżby w Platformie Obywatelskiej nie znali granic autokompromitacji?

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.