"Nie ma co się cieszyć, że Schetyna położył koalicję z SLD. Lewica do Sejmu wejdzie z gorszym obliczem"

Niezależnie, czy wynik lewicy będzie jedno- czy dwucyfrowy, do nowego Sejmu Czarzasty, Biedroń i Zandberg wprowadzą działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce i dalszą brutalizację polityki. Wychodzi na to, że prawica nie ma się co cieszyć, że Schetynie nie wyszła koalicja z SLD, ponieważ lewica do Sejmu i tak wejdzie, ale już zupełnie z innym, gorszym obliczem.
/ Mat. Mateusz Wlodarczyk / FORUM
• Lewica wprowadzi do Sejmu działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce.
• Wyborcy SLD są antyklerykalni, ale nie interesują ich zagadnienia gender i LGBT. Oni nie są zainteresowani obroną mniejszości seksualnych.
• W antyklerykalizmie czy nawet otwartej niechęci do Kościoła Grzegorz Schetyna nie może się posunąć tak daleko jak lewica.
• Dopóki były wspólne marzenia o wielkiej koalicji, Schetyna i Czarzasty skupiali się raczej na tym, co ich łączy, nie szukali podziałów.


W cieniu walki dwóch gigantów, czyli PiS vs. PO, w polskiej polityce jest jeszcze drugi front, czyli walka na opozycji między Koalicją Obywatelską a zjednoczoną lewicą i jest to walka nie mniej dramatyczna dla opozycyjnych ugrupowań niż ta z PiS-em. Kolejne badania raczej potwierdzają, że lewica nie tylko wejdzie do Sejmu, ale uzyska wynik dwucyfrowy. Dlatego warto się przyjrzeć, co dziś dzieje się na lewej stronie sceny politycznej.

Drugi front
Badanie IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 10 sierpnia daje koalicji złożonej z SLD, Razem Adriana Zandberga i Wiosny Roberta Biedronia 11,6 proc., co przełożyłoby się na 45 mandatów. Wynik sondażowy IBRiS wcale nie musi być daleki od prawdy. Stęsknieni własnej reprezentacji w Sejmie wyborcy lewicy dają tej koalicji duży kredyt zaufania. Mimo wielu różnic między elektoratami, np. SLD a partią Wiosna, trzeba mieć świadomość, że są to ugrupowania wyrastające z jednego pnia politycznego i są genetycznie lewicowe. 

Konflikt między Platformą Obywatelską a lewicą trwale wpisał się w polityczne funkcjonowanie tych podmiotów w momencie, gdy paradoksalnie Grzegorz Schetyna zdecydował się na bliskie relacje z lewicą właśnie. Po ostrym skręcie PO w lewo w wyborach do Parlamentu Europejskiego i porzuceniu części centrowo-prawicowego elektoratu Platforma zaczęła wchodzić na tereny tradycyjnie zarezerwowane dla lewicy. Lewica z SLD na czele nie bardzo się na to krzywiła, bo dzięki Schetynie mogła znowu zaistnieć, posłać do Brukseli kilku starych działaczy i snuć wizje o wielkim powrocie do parlamentu pod skrzydłami silniejszej PO. Za tym oczywiście miałyby iść dotacje z budżetu państwa i jakieś szanse na odrodzenie.

Dopóki były wspólne marzenia o wielkiej koalicji, Schetyna i Czarzasty skupiali się raczej na tym, co ich łączy, nie szukali podziałów, a sprawy ewentualnego podbierania sobie wyborców i celowania w te same targety traktowali polubownie. W końcu i tak liderzy opozycji mieli zasiadać w ławach poselskich złączeni wspólną umową koalicyjną. 

Różnić się brzydko
Segmentacji i rozróżniania poszczególnych grup wyborców również dokonywali w porozumieniu, przećwiczyli to już w wyborach do PE i teraz mieli powtórzyć podobny manewr. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie po zerwaniu rozmów koalicyjnych. Oto się okazało, że SLD, Wiosna Roberta Biedronia i Razem Adriana Zandberga walczą niemal o te same segmenty elektoratu, co Platforma Obywatelska, chodzi przede wszystkim o wielkomiejski liberalny elektorat, lewicę obyczajową, niepełnosprawnych, mniejszości seksualne, inteligentów i wpływowe środowiska opiniotwórcze, a to wszystko z silną domieszką anty-PiS-u.

To bardzo niekomfortowa sytuacja dla partii idących w koalicjach wyborczych, ponieważ istota politycznego PR polega na precyzyjnym określeniu swojego miejsca na scenie politycznej i z tej pozycji wysłania dokładnie skrojonej oferty do wybranych grup wyborców. Tutaj nieco ponad dwa miesiące przed wyborami okazuje się, że partie się dublują, mają te same pomysły niezależnie od barw politycznych, a ich oferta programowa i strategia wyborcza stworzona została niemal pod tego samego wyborcę, różnice pojawiają się dopiero w szczegółach. Zamiast się wspólnie uzupełniać i pilnować swoich granic, dwa główne bloki opozycyjne muszą teraz walczyć o głosy tych samych wyborców. W zjednoczonej lewicy pojawił się problem, jak odróżnić się od PO. Jedynki list wyborczych lewicy dają na to odpowiedź.

„Paleokomuniści”
Włodzimierz Czarzasty ma otwierać listę lewicy w Sosnowcu, Joanna Senyszyn stanie na czele listy w Gdyni, Andrzej Rozenek, kandydat SLD na prezydenta Warszawy z ostatnich wyborów samorządowych, będzie jedynką w tzw. obwarzanku podwarszawskim, jedynką w Wałbrzychu ma być były sekretarz generalny SLD Marek Dyduch. Z rekomendacji Wiosny jedynki na listach Lewicy do Sejmu mają przypaść m.in. sekretarzowi generalnemu Wiosny Krzysztofowi Gawkowskiemu w Bydgoszczy, Maciejowi Gduli z Krytyki Politycznej w Krakowie oraz Krzysztofowi Śmiszkowi partnerowi Roberta Biedronia we Wrocławiu. 6 jedynek na listach Lewicy do Sejmu przypadnie partii Razem Adriana Zandberga, sam lider Razem dostał prestiżowe pierwsze miejsce w Warszawie.

Partie współtworzące komitet Lewicy ustaliły, że - poza zatwierdzonymi jedynkami i dwójkami - listy mają być tworzone lokalnie, a jedynki w poszczególnych okręgach będą odpowiedzialne za zapewnienie 50 proc. miejsc na listach, przedstawiciele pozostałych partii po 25 proc.

Szef sztabu wyborczego Lewicy Robert Biedroń stwierdził po ogłoszeniu jedynek, że listy będą mocne i różnorodne. – Ta różnorodność będzie chyba największą siłą lewicy, bo do tej pory szła ona do wyborów rozbita – na tradycyjną lewicę, na młodą lewicę bardzo socjalistyczną nawet czasami i taką, która szukała środka i centrum; dzisiaj, po raz pierwszy, wszyscy wyborcy lewicowi mają wybór, na jednej liście – tłumaczył w rozmowie z PAP.

Jednak jest pewna cecha wspólna w tej całej różnorodności, która dodatkowo wyróżnia ją na tle oferty programowej mocno od PO – to antyklerykalizm. W antyklerykalizmie czy nawet otwartej niechęci do Kościoła Grzegorz Schetyna nie może się posunąć tak daleko jak lewica. Przeglądając pierwsze miejsca list lewicy, nietrudno dostrzec, że dominują tam kandydaci od dekad otwarcie walczący z Kościołem i duchowieństwem katolickim. To jest to spoiwo, które jednoczy „starą” lewicę z „nową”, lewicowych liberałów z socjalistami, sieroty po PRL z działaczami gejowskimi. 

W obliczu tak krótkiego czasu na przygotowanie kampanii wyborczej nikt na lewicy nie ma czasu na szukanie nowych formuł czy narracji. Do gry wracają „peleokomuniści” z hasłami walki z Kościołem w postaci Marka Dyducha, których zadaniem jest mobilizacja dawnych funkcjonariuszy PRL na nadchodzące wybory. 

Powtórka z Palikota

– Stare ludowe przysłowie mówi, by nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, natomiast widać tutaj kopię zjednoczonej lewicy, czyli de facto sojuszu SLD z dogorywającym już wtedy Ruchem Palikota, gdzie kampanię wyborczą rozpoczęto od eksponowania treści antyklerykalnych. Nie nastąpiło wtedy zsumowanie czy poszerzenie elektoratów, tylko SLD dużo stracił, a ugrupowanie Palikota przestało istnieć. Tradycyjny elektorat SLD to elektorat w większości kwestii bardzo umiarkowany. W zagadnieniach kulturowych to wyborcy oczywiście antyklerykalni, ale są poza typowo lewicową agendą we współczesnym świecie. Ich nie interesuje gender i LGBT, jeśli już to jest to antyklerykalizm polityczny związany z rolą Kościoła w życiu publicznym. Wchodzenie Włodzimierza Czarzastego w sojusz z podmiotami mocno antyklerykalnymi i momentami radykalnie lewicowymi i podarowanie im ponadstandardowych względem ich sił i możliwości pozycji na listach wyborczych może się znowu źle skończyć dla Sojuszu. Za cenę radykalnie antyklerykalnych haseł, które docierać będą do młodych i średnich wiekiem wyborców wielkich miast ryzykuje się dużą stratą poparcia tradycyjnych wyborców SLD


– mówi w rozmowie z nami politolog prof. Rafał Chwedoruk. 

Niezależnie, czy wynik lewicy będzie jedno- czy dwucyfrowy, do nowego Sejmu Czarzasty, Biedroń i Zandberg wprowadzą działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce i dalszą brutalizację polityki. Wychodzi na to, że prawica nie ma się co cieszyć, że Schetynie nie wyszła koalicja z SLD, ponieważ lewica do Sejmu i tak wejdzie, ale już zupełnie z innym, gorszym obliczem.

Jakub Pacan



#REKLAMA_POZIOMA#

 

POLECANE
Waszyngton: pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Min. Przydacz zabrał głos polityka
Waszyngton: pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Min. Przydacz zabrał głos

Minęło pierwsze posiedzenie Rady Pokoju w Waszyngtonie. Polskę reprezentował w roli obserwatora Marcin Przydacz, który podkreślił znaczenie budowania relacji z partnerami także poza Europą Wschodnią. "Czego NIE BYŁO, a czym próbowano dezinformować opinię publiczną w Polsce: oczekiwania 1 mld dolarów, oczekiwania wysłania wojsk, obecności Putina i Łukaszenki" - napisał w mediach społecznościowych prezydencki minister.

Koniec anarchii w togach? Ustawa, która mogłaby zamknąć spór o status sędziów tylko u nas
Koniec anarchii w togach? Ustawa, która mogłaby zamknąć spór o status sędziów

Dziś Prezydent RP złożył projekt ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Sam tytuł brzmi koncyliacyjnie.

Nowacka: Rząd nie sfinansuje dodatkowych lekcji religii Wiadomości
Nowacka: Rząd nie sfinansuje dodatkowych lekcji religii

Minister edukacji Barbara Nowacka zapowiedziała, że samorządy, które zdecydują się organizować dodatkowe lekcje religii ponad ustawowy wymiar, nie otrzymają z budżetu państwa żadnych rekompensat. Od września w szkołach obowiązuje jedna godzina religii lub etyki tygodniowo.

Aktywiści usiłują oswajać z tzw. etyczną pedofilią tylko u nas
Aktywiści usiłują oswajać z tzw. "etyczną pedofilią"

Dzieci trzeba chronić przed wykorzystaniem seksualnym – zgodzi się z tym praktycznie każdy. Innego zdania są jednak niektórzy aktywiści gender z Ameryki, którzy zorganizowali w Seattle akcję promującą normalizację tego typu zachowań

Kurs dolara w górę. Regres w przemyśle ciągnie złotego w dół pilne
Kurs dolara w górę. Regres w przemyśle ciągnie złotego w dół

Złoty znalazł się pod wyraźną presją. Kurs dolara zbliżył się do 3,60 zł po rozczarowujących danych o produkcji przemysłowej. Jak opisuje money.pl, impulsem do wyprzedaży polskiej waluty stały się czwartkowe dane Głównego Urzędu Statystycznego.

Muszle pod 500 m lodu. Niezwykłe dane z odwiertu na Antarktydzie Wiadomości
Muszle pod 500 m lodu. Niezwykłe dane z odwiertu na Antarktydzie

Pod ponad 500-metrową warstwą lodu na Antarktydzie odkryto ślady dawnego, otwartego oceanu. Wstępne dane wskazują, że warstwy osadów w rdzeniu obejmują ostatnie 23 miliony lat, w tym okresy, w których średnia globalna temperatura Ziemi była znacznie wyższa od temperatury sprzed epoki przemysłowej.

TOPR przerywa akcję ratunkową. Poszukiwania turysty w Tatrach zawieszone Wiadomości
TOPR przerywa akcję ratunkową. Poszukiwania turysty w Tatrach zawieszone

Kolejny dzień poszukiwań 30-letniego turysty w Tatrach nie przyniósł rezultatu. Ratownicy w czwartek wstrzymali działania z uwagi na pogarszające się warunki i wzrost zagrożenia lawinowego do trzeciego stopnia.

Komunikat dla mieszkańców woj. łódzkiego Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców woj. łódzkiego

Po zderzeniu busa z ciężarówką autostrada A2 jest zablokowana w kierunku Poznania koło Wartkowic (Łódzkie). Według dyżurnego GDDKiA w Łodzi, 4 osoby zostały ranne.

Żurek reaguje na prezydenckie weto ws. KRS: Nie ustąpię, mamy plan B gorące
Żurek reaguje na prezydenckie weto ws. KRS: "Nie ustąpię, mamy plan B"

Prezydent Karol Nawrocki zablokował zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa i powiązaną nowelizację Kodeksu wyborczego. Zapowiedział też własny projekt ustawowy oraz możliwość referendum, jeśli jego propozycje dialogu zostaną odrzucone. Na decyzję głowy państwa ostro zareagował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Żałoba w siedleckiej policji. Nie żyje wieloletni funkcjonariusz i radny Wiadomości
Żałoba w siedleckiej policji. Nie żyje wieloletni funkcjonariusz i radny

W Siedlcach panuje żałoba po śmierci asp. Janusza Cabaja, wieloletniego funkcjonariusza miejscowej policji i radnego miasta. Po przejściu na emeryturę nie zakończył swojej działalności, angażując się w rozmaite, prospołeczne inicjatywy.

REKLAMA

"Nie ma co się cieszyć, że Schetyna położył koalicję z SLD. Lewica do Sejmu wejdzie z gorszym obliczem"

Niezależnie, czy wynik lewicy będzie jedno- czy dwucyfrowy, do nowego Sejmu Czarzasty, Biedroń i Zandberg wprowadzą działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce i dalszą brutalizację polityki. Wychodzi na to, że prawica nie ma się co cieszyć, że Schetynie nie wyszła koalicja z SLD, ponieważ lewica do Sejmu i tak wejdzie, ale już zupełnie z innym, gorszym obliczem.
/ Mat. Mateusz Wlodarczyk / FORUM
• Lewica wprowadzi do Sejmu działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce.
• Wyborcy SLD są antyklerykalni, ale nie interesują ich zagadnienia gender i LGBT. Oni nie są zainteresowani obroną mniejszości seksualnych.
• W antyklerykalizmie czy nawet otwartej niechęci do Kościoła Grzegorz Schetyna nie może się posunąć tak daleko jak lewica.
• Dopóki były wspólne marzenia o wielkiej koalicji, Schetyna i Czarzasty skupiali się raczej na tym, co ich łączy, nie szukali podziałów.


W cieniu walki dwóch gigantów, czyli PiS vs. PO, w polskiej polityce jest jeszcze drugi front, czyli walka na opozycji między Koalicją Obywatelską a zjednoczoną lewicą i jest to walka nie mniej dramatyczna dla opozycyjnych ugrupowań niż ta z PiS-em. Kolejne badania raczej potwierdzają, że lewica nie tylko wejdzie do Sejmu, ale uzyska wynik dwucyfrowy. Dlatego warto się przyjrzeć, co dziś dzieje się na lewej stronie sceny politycznej.

Drugi front
Badanie IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 10 sierpnia daje koalicji złożonej z SLD, Razem Adriana Zandberga i Wiosny Roberta Biedronia 11,6 proc., co przełożyłoby się na 45 mandatów. Wynik sondażowy IBRiS wcale nie musi być daleki od prawdy. Stęsknieni własnej reprezentacji w Sejmie wyborcy lewicy dają tej koalicji duży kredyt zaufania. Mimo wielu różnic między elektoratami, np. SLD a partią Wiosna, trzeba mieć świadomość, że są to ugrupowania wyrastające z jednego pnia politycznego i są genetycznie lewicowe. 

Konflikt między Platformą Obywatelską a lewicą trwale wpisał się w polityczne funkcjonowanie tych podmiotów w momencie, gdy paradoksalnie Grzegorz Schetyna zdecydował się na bliskie relacje z lewicą właśnie. Po ostrym skręcie PO w lewo w wyborach do Parlamentu Europejskiego i porzuceniu części centrowo-prawicowego elektoratu Platforma zaczęła wchodzić na tereny tradycyjnie zarezerwowane dla lewicy. Lewica z SLD na czele nie bardzo się na to krzywiła, bo dzięki Schetynie mogła znowu zaistnieć, posłać do Brukseli kilku starych działaczy i snuć wizje o wielkim powrocie do parlamentu pod skrzydłami silniejszej PO. Za tym oczywiście miałyby iść dotacje z budżetu państwa i jakieś szanse na odrodzenie.

Dopóki były wspólne marzenia o wielkiej koalicji, Schetyna i Czarzasty skupiali się raczej na tym, co ich łączy, nie szukali podziałów, a sprawy ewentualnego podbierania sobie wyborców i celowania w te same targety traktowali polubownie. W końcu i tak liderzy opozycji mieli zasiadać w ławach poselskich złączeni wspólną umową koalicyjną. 

Różnić się brzydko
Segmentacji i rozróżniania poszczególnych grup wyborców również dokonywali w porozumieniu, przećwiczyli to już w wyborach do PE i teraz mieli powtórzyć podobny manewr. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie po zerwaniu rozmów koalicyjnych. Oto się okazało, że SLD, Wiosna Roberta Biedronia i Razem Adriana Zandberga walczą niemal o te same segmenty elektoratu, co Platforma Obywatelska, chodzi przede wszystkim o wielkomiejski liberalny elektorat, lewicę obyczajową, niepełnosprawnych, mniejszości seksualne, inteligentów i wpływowe środowiska opiniotwórcze, a to wszystko z silną domieszką anty-PiS-u.

To bardzo niekomfortowa sytuacja dla partii idących w koalicjach wyborczych, ponieważ istota politycznego PR polega na precyzyjnym określeniu swojego miejsca na scenie politycznej i z tej pozycji wysłania dokładnie skrojonej oferty do wybranych grup wyborców. Tutaj nieco ponad dwa miesiące przed wyborami okazuje się, że partie się dublują, mają te same pomysły niezależnie od barw politycznych, a ich oferta programowa i strategia wyborcza stworzona została niemal pod tego samego wyborcę, różnice pojawiają się dopiero w szczegółach. Zamiast się wspólnie uzupełniać i pilnować swoich granic, dwa główne bloki opozycyjne muszą teraz walczyć o głosy tych samych wyborców. W zjednoczonej lewicy pojawił się problem, jak odróżnić się od PO. Jedynki list wyborczych lewicy dają na to odpowiedź.

„Paleokomuniści”
Włodzimierz Czarzasty ma otwierać listę lewicy w Sosnowcu, Joanna Senyszyn stanie na czele listy w Gdyni, Andrzej Rozenek, kandydat SLD na prezydenta Warszawy z ostatnich wyborów samorządowych, będzie jedynką w tzw. obwarzanku podwarszawskim, jedynką w Wałbrzychu ma być były sekretarz generalny SLD Marek Dyduch. Z rekomendacji Wiosny jedynki na listach Lewicy do Sejmu mają przypaść m.in. sekretarzowi generalnemu Wiosny Krzysztofowi Gawkowskiemu w Bydgoszczy, Maciejowi Gduli z Krytyki Politycznej w Krakowie oraz Krzysztofowi Śmiszkowi partnerowi Roberta Biedronia we Wrocławiu. 6 jedynek na listach Lewicy do Sejmu przypadnie partii Razem Adriana Zandberga, sam lider Razem dostał prestiżowe pierwsze miejsce w Warszawie.

Partie współtworzące komitet Lewicy ustaliły, że - poza zatwierdzonymi jedynkami i dwójkami - listy mają być tworzone lokalnie, a jedynki w poszczególnych okręgach będą odpowiedzialne za zapewnienie 50 proc. miejsc na listach, przedstawiciele pozostałych partii po 25 proc.

Szef sztabu wyborczego Lewicy Robert Biedroń stwierdził po ogłoszeniu jedynek, że listy będą mocne i różnorodne. – Ta różnorodność będzie chyba największą siłą lewicy, bo do tej pory szła ona do wyborów rozbita – na tradycyjną lewicę, na młodą lewicę bardzo socjalistyczną nawet czasami i taką, która szukała środka i centrum; dzisiaj, po raz pierwszy, wszyscy wyborcy lewicowi mają wybór, na jednej liście – tłumaczył w rozmowie z PAP.

Jednak jest pewna cecha wspólna w tej całej różnorodności, która dodatkowo wyróżnia ją na tle oferty programowej mocno od PO – to antyklerykalizm. W antyklerykalizmie czy nawet otwartej niechęci do Kościoła Grzegorz Schetyna nie może się posunąć tak daleko jak lewica. Przeglądając pierwsze miejsca list lewicy, nietrudno dostrzec, że dominują tam kandydaci od dekad otwarcie walczący z Kościołem i duchowieństwem katolickim. To jest to spoiwo, które jednoczy „starą” lewicę z „nową”, lewicowych liberałów z socjalistami, sieroty po PRL z działaczami gejowskimi. 

W obliczu tak krótkiego czasu na przygotowanie kampanii wyborczej nikt na lewicy nie ma czasu na szukanie nowych formuł czy narracji. Do gry wracają „peleokomuniści” z hasłami walki z Kościołem w postaci Marka Dyducha, których zadaniem jest mobilizacja dawnych funkcjonariuszy PRL na nadchodzące wybory. 

Powtórka z Palikota

– Stare ludowe przysłowie mówi, by nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, natomiast widać tutaj kopię zjednoczonej lewicy, czyli de facto sojuszu SLD z dogorywającym już wtedy Ruchem Palikota, gdzie kampanię wyborczą rozpoczęto od eksponowania treści antyklerykalnych. Nie nastąpiło wtedy zsumowanie czy poszerzenie elektoratów, tylko SLD dużo stracił, a ugrupowanie Palikota przestało istnieć. Tradycyjny elektorat SLD to elektorat w większości kwestii bardzo umiarkowany. W zagadnieniach kulturowych to wyborcy oczywiście antyklerykalni, ale są poza typowo lewicową agendą we współczesnym świecie. Ich nie interesuje gender i LGBT, jeśli już to jest to antyklerykalizm polityczny związany z rolą Kościoła w życiu publicznym. Wchodzenie Włodzimierza Czarzastego w sojusz z podmiotami mocno antyklerykalnymi i momentami radykalnie lewicowymi i podarowanie im ponadstandardowych względem ich sił i możliwości pozycji na listach wyborczych może się znowu źle skończyć dla Sojuszu. Za cenę radykalnie antyklerykalnych haseł, które docierać będą do młodych i średnich wiekiem wyborców wielkich miast ryzykuje się dużą stratą poparcia tradycyjnych wyborców SLD


– mówi w rozmowie z nami politolog prof. Rafał Chwedoruk. 

Niezależnie, czy wynik lewicy będzie jedno- czy dwucyfrowy, do nowego Sejmu Czarzasty, Biedroń i Zandberg wprowadzą działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce i dalszą brutalizację polityki. Wychodzi na to, że prawica nie ma się co cieszyć, że Schetynie nie wyszła koalicja z SLD, ponieważ lewica do Sejmu i tak wejdzie, ale już zupełnie z innym, gorszym obliczem.

Jakub Pacan



#REKLAMA_POZIOMA#


 

Polecane