Gazeta Obywatelska: Afery w III RP – smutny powrót Legendy- Waldemar Maszenda

Sędzia Łączewski, korzystając z pseudonimu "Marek Matusiak", skontaktował się na Twitterze z osobą podszywającą się pod znanego z mediów Tomasza Lisa, by mu zaoferować pomoc w działaniach przeciwko rządowi PiS
T. Gutry
T. Gutry / Tygodnik Solidarność


Zdumiewające i smutne wydarzenie jakim było zatrzymanie przez CBA Józefa Piniora, podejrzewanego przez poznańską prokuraturę o łapówkarstwo, uruchomiło znany od dawna mechanizm.

To zemsta rządzącej ekipy, „Idą po opozycję”, napisał Adam Szostkiewicz, w stanie wojennym internowany, dziś lewicowy liberał pisujący w postkomunistycznym tygodniku „Polityka”.

Znana narracja

Razem z Józefem Piniorem zatrzymany został jego były asystent Jarosław Piotr Wardęga, w latach 1983-1989 współorganizator Duszpasterstwa Akademickiego we Wrocławiu, członek NZS, kolporter pism podziemnych, a w 1987 współzałożyciel i działacz Pomarańczowej Alternatywy we Wrocławiu. Łącznie w tej sprawie zatrzymano 11 osób.

Józef Pinior wywodzi się z Solidarności, a konkretnie jej lewicowego nurtu, w III RP zrobił karierę parlamentarną, ale znany był na Dolnym Śląsku. Najpierw, na początku lat 90. zbliżył się do trockistów, co okazało się politycznie mało nośne, później do postkomunistów, na koniec do Platformy Obywatelskiej.

Jako deputowany do Parlamentu Europejskiego (PE) zaangażował się w zainspirowane przez europejską lewicę w PE postępowanie w sprawie przetrzymywania i torturowania przez CIA muzułmańskich terrorystów w mazurskich Kiejkutach, w ośrodku szkoleniowym Agencji Wywiadu.

Były premier Leszek Miller stwierdził, że nic takiego nie miało miejsca, zaś Aleksander Kwaśniewski powiedział, że wiedział o wszystkim. Ostatecznie po dłuższym postępowaniu PE obciążył Polskę odpowiedzialnością za nielegalne przetrzymywanie w Kiejkutach Abu Zubaydy oraz Al-Nashiriego, nakazując wypłacenie im odszkodowania w wysokości 262 tys. dolarów.

Tych dwóch patologicznych morderców i współpracowników Bin Ladena na razie nie skorzysta z dobroczynności PE, bo są nadal przetrzymywani w amerykańskiej bazie Guantanamo na Kubie. Niewykluczone, że ktoś jednak wpadnie i na to, by sprawę Piniora tłumaczyć zemstą CIA.

Chronologia wydarzeń

Przegląd niektórych mediów w sprawie zatrzymania Józefa Piniora to swoiste deja vu, nie pozostawiające złudzeń; zatrzymanym za łapówkę może być obywatel Kowalski, ale na pewno nikt z „braminów” III RP.

Kilka tygodni temu Platforma Obywatelska zapowiedziała, że zlikwiduje CBA (przy okazji IPN), kiedy tylko dojdzie do władzy.

–   Nie pozwolimy, aby niszczono legendy – zadeklarował Grzegorz Schetyna. W przeszłości podobne zapowiedzi, także projekty ustaw, kilkakrotnie zgłaszał SLD. Wielu komentatorom „przypadkiem” umknęło, że sprawa Józefa Piniora dotyczy lat 2011-15, kiedy był senatorem i należał do klubu Platformy Obywatelskiej, a śledztwo wszczęto w kwietniu 2015, kiedy szefem CBA był Paweł Wojtunik, nominowany na to stanowisko przez Donalda Tuska.

Podobnie było przy sprawie zatrzymania Barbary Blidy w 2007, która miała być „ofiarą rządu PiS”, choć śledztwo w sprawie afery węglowej, w którym Barbara Blida się pojawiła, prokuratura katowicka wszczęła w 2004, czyli za czasów rządów SLD. To właśnie śledztwo było powodem, dla którego SLD nie zdecydował się na umieszczenie Barbary Blidy na listach wyborczych w 2005 roku, licząc się z tym, że może mieć postawione kryminalne zarzuty.

Przedstawienie chronologii wydarzeń zwykle jest najlepszym sposobem, aby zrozumieć, co się właściwie stało. Najlepiej widać to na przykładzie ciągu zdarzeń, które już przeszły do klasyki III RP, a jednocześnie sięgają czasów obecnych. To związana z Andrzejem Lepperem afera gruntowa, afera hazardowa i kłopoty sądowe ścigającego te nadużycia Mariusza Kamińskiego.

Afera gruntowa

W lutym 2007 CBA uzyskało informację, że bliscy współpracownicy Leppera, Andrzej Kryszyński i Piotr Ryba, rozpowszechniają informacje, że ich szef, wicepremier i minister rolnictwa, może za odpowiednim wynagrodzeniem, przekazanym rzecz jasna „pod stołem”, wydać decyzję o odrolnieniu ziemi, co automatycznie zwiększa jej wartość, zależnie od miejsca nawet dziesiątki razy.

CBA rozpoczyna więc operację specjalną, czyli „kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej”, bo zwykle tylko w ten sposób można zebrać przydatne w sądzie dowody o korupcji, zwłaszcza na bardzo wysokim szczeblu. Taka procedura jest legalną formą działania służb policyjnych nie tylko w Polsce, ale i wielu krajach, szczególnie często w USA.

W myśl prawa nie można prowokować zwykłego obywatela, ale jeśli przekazuje on sygnały, że gotów jest popełnić przestępstwo korupcji (co często oznacza, że już wcześniej to robił) taka operacja może być rozpoczęta. Oczywiście musi się na nią zgodzić sąd i prokuratura – po zapoznaniu się z zebranymi materiałami. Później prokuratura na bieżąco nadzoruje i kontroluje przebieg operacji, wydając każdorazowo osobną zgodę na zastosowanie różnych procedur inwigilacyjnych. Agent policyjny, udając np. biznesmena, wręcza łapówkę i rejestruje całą transakcję. Nagranie stanowi później dowód w procesie sądowym.

W tym celu funkcjonariusz musi mieć komplet dokumentów tzw. legalizacyjnych, zapewniających mu bezpieczeństwo i powodzenie przedsięwzięcia, takie jak prawo jazdy, paszport, metrykę urodzenia, dowód osobisty itd. Nie są to dokumenty fałszywe w potocznym rozumieniu, ale wytworzone przez organy państwowe w konkretnym celu ― ścigania przestępcy, później zaś niszczone.

Jak wiadomo operacja wręczenia Andrzejowi Lepperowi dużej sumy pieniędzy za odrolnienie ziemi nie udała się, bo został on ostrzeżony przez łańcuszek zainteresowanych: ministra Janusza Kaczmarka, biznesmena Ryszarda Krauzego i posła Samoobrony Lecha Woszczerowicza. Błyskawicznym efektem tej sprawy było wyjście Samoobrony z koalicji, co w końcu i tak było kwestią czasu, oraz upadek rządu w 2007 roku.

Na smyczy polityków

Operacja CBA w sprawie afery gruntowej była nadzorowana przez ówczesnego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, którego kadencja trwała formalnie nadal – po zwycięstwie wyborczym PO i zmianie rządu. Nowy premier, Donald Tusk, długo nie wytrzymał z Mariuszem Kamińskim. Popatrzmy na kalendarium wydarzeń. Oczywiście ważna jest kolejność:

–   Lipiec 2007 ― afera gruntowa, wicepremier Lepper zostaje zdymisjonowany przez Jarosława Kaczyńskiego, rząd PiS wkrótce upada.

–   16 listopada 2007 ― zaprzysiężenie rządu Donalda Tuska, Mariusz Kamiński pozostaje szefem CBA.

–   12 sierpnia 2009 ― szef CBA Mariusz Kamiński informuje swego bezpośredniego przełożonego Donalda Tuska o aferze hazardowej z udziałem czołowych polityków Platformy Obywatelskiej.

–   18 sierpnia 2009 ― współpracownicy Leppera w aferze gruntowej zostają uznani przez sąd za winnych i skazani. W 2014 roku sąd drugiej instancji podtrzymał wyrok. 22 października 2015 (3 dni przed wyborami) Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał powrót sprawy do pierwszej instancji.

–   25 sierpnia 2009 ― szef Prokuratury Krajowej Edward Zalewski spotyka się w Warszawie z Bogusławem Olewińskim z prokuratury w Rzeszowie, rozmowa dotyczy Mariusza Kamińskiego.

–   1 października 2009 dziennik „Rzeczpospolita” publikuje pierwsze informacje o aferze hazardowej w rządzie Tuska wykrytej przez CBA. Wynika z nich, że Mariusz Kamiński chciał tę sprawę skierować do prokuratury, a Donald Tusk zignorować i zamieść pod dywan.

–   6 października 2009 ― prokuratura w Rzeszowie postawiła szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu zarzuty przekroczenia uprawnień w aferze gruntowej z połowy 2007 roku, za co groziło do 8 lat pozbawienia wolności.

–   13 października 2009 ― premier Donald Tusk odwołuje Mariusza Kamińskiego ze stanowiska szefa CBA.

–   20 czerwca 2012 ― Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście nieprawomocnie umorzył postępowanie przeciwko Kamińskiemu.

–   6 grudnia 2012 ― umorzenie sprawy Kamińskiego zostało uchylone.

–   30 marca 2015 ― Mariusz Kamiński został przez trzyosobowy skład sędziowski pierwszej instancji, na czele z przewodniczącym sędzią Wojciechem Łączewskim, uznany winnym przekroczenia uprawnień i nieprawomocnie skazany na trzy lata pozbawienia wolności (choć prokuratura żądała kary w zawieszeniu) oraz zakaz zajmowania stanowisk publicznych przez 10 lat.

–   13 października 2015 ― dwanaście dni przed wyborami sędzia Łączczewski opublikował uzasadnienie wyroku, przekraczając przewidziany przez KPK termin 14 dni o ok. 180 dni.

Taki termin wręczenia uzasadnienia pokazuje, że sędzia Wojciech Łączewski włączył się w kampanię wyborczą. Po drugie, skazany może odwołać się do drugiej instancji, jeśli dysponuje uzasadnieniem wyroku, stąd termin 14 dni przewidziany w KPK, by nie odbierać obywatelowi realnego prawa do sądu.

Ci, którzy wyznaczyli do sprawy sędziego Wojciecha Łączewskiego (otrzymał on sprawę Mariusza Kamińskiego poza kolejnością) wiedzieli, że osoba skazana wyrokiem, nawet nieprawomocnym, nie może pełnić funkcji państwowych, a sprawa w drugiej instancji mogłaby potrwać nie wiadomo jak długo. Przypomnijmy, „rozgrzany” sąd nie zakończył sprawy sprzed 8 lat do jesieni 2015 r.!

„Zbrodnia” Kamińskiego

Wyjaśnijmy na czym polegała „zbrodnia” Mariusza Kamińskiego, za którą został nieprawomocnie skazany na trzy lata odsiadki. Większość mediów celowo wprowadzała w błąd opinię publiczną, pisząc o fałszowaniu dokumentów i podjęciu operacji specjalnej przeciw Lepperowi bez żadnego uzasadnienia.

Pomijając przesadną wiarę w uczciwość Leppera, na taką operację była przecież zgoda prokuratury i sądu na podstawie znajomości wstępnych materiałów, tzw. wiedzy policyjnej. Operacja wręczenia kontrolowanej korzyści majątkowej wymagała wyprodukowania wielu fikcyjnych dokumentów, w tym dotyczących statusu działki o powierzchni 40 ha koło Mrągowa, która miała być odrolniona decyzją Leppera.

Sąd uznał, że akurat takich dokumentów nie było wolno wytworzyć, mimo że inne przepisy stanowią, że w związku z bezpieczeństwem funkcjonariuszy i powodzeniem operacji można „wyprodukować” każdy dokument. To jest kolejny spór prawny, którego ofiarą miał paść nie złodziej, tylko policjant, który go ściga. Drugą „zbrodnią” CBA pod kierunkiem Kamińskiego miało być stosowane podsłuchów bez kontroli sądowej, co oczywiście jest kolejnym pretekstem.

Co na ten temat w rozmowie z portalem Kulisy 24 mówi Bogdan Roman Święczkowski, obecnie pierwszy zastępca prokuratora generalnego, niegdyś szef ABW:

Pytanie: „Służby potrafią obywać się bez tych sądowych ceregieli. Na przykład, stosując podsłuchy pięciodniowe”.

Odpowiedź: „Wyjaśnijmy od razu sprawę tych pięciodniówek. To nie jest tak, że zaczynamy podsłuch, czekamy, aż minie pięć dni i dopiero potem idziemy do sądu po zaklepanie tego podsłuchu. Przepis mówi, że jednocześnie z chwilą zatwierdzenia przez szefa podsłuchu pięciodniowego, w tym samym czasie musi być skierowany wniosek do sądu. Różnica jest 2–3 godzin, wynika wyłącznie z przyczyn logistycznych, bo trzeba przewieźć ten wniosek do sądu”.

Kompromitacje wymiaru sprawiedliwości

Podobnie – jak często bywa w zakończeniach filmów – przedstawmy teraz dalsze losy bohaterów.

1.  Mariusz Kamiński w listopadzie 2015 został przez prezydenta Andrzeja Dudę ułaskawiony. Jak wyjaśniała Kancelaria Prezydenta był to również akt miłosierdzia nad kompromitującym się w tej sprawie wymiarem sprawiedliwości. Mariusz Kamiński jest w obecnym rządzie koordynatorem ds. służb specjalnych.

2.  Kierownictwo rzeszowskiej Prokuratury Okręgowej I Apelacyjnej okazało się skorumpowane i powiązane z tzw. aferą podkarpacką, w grę wchodziły kilkusettysięczne łapówki. W październiku 2016 roku sąd dyscyplinarny dla prokuratorów zgodził się na aresztowanie rzeszowskich prokuratorów Zbigniewa N. i Anny H.

3.  Sędzia Łączewski, korzystając z pseudonimu „Marek Matusiak”, skontaktował się na Twitterze z osobą podszywającą się pod znanego z mediów Tomasza Lisa, by mu zaoferować pomoc w działaniach przeciwko rządowi PiS. Jak orzekli biegli Łączewski skłamał, że ktoś włamał mu się do komputera. Sprawą zajęła się prokuratura oraz rzecznik dyscyplinarny sądów powszechnych.

Sędziego Łączewskiego przeniesiono z wydziału karnego sądu do cywilnego, gdzie ma czekać na zakończenie sprawy.


 

POLECANE
Silny wiatr pokrzyżował plany. Konkurs PŚ w Ruce odwołany Wiadomości
Silny wiatr pokrzyżował plany. Konkurs PŚ w Ruce odwołany

Niedzielny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich w fińskiej Ruce został odwołany ze względu na zbyt silny wiatr. Mieli w nim wystartować Kamil Stoch, Kacper Tomasiak, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Paweł Wąsek i Aleksander Zniszczoł. Nie odbyły się również poranne kwalifikacje.

Nowy gwiazdor na radarze Barcelony. Co dalej z Lewandowskim? Wiadomości
Nowy gwiazdor na radarze Barcelony. Co dalej z Lewandowskim?

Forma Barcelony w ostatnich tygodniach pozostawia wiele do życzenia, a cztery porażki z rzędu - z Paris Saint-Germain, Sevillą, Realem Madryt i Chelsea - sprawiły, że klub znalazł się pod presją. Choć zespół odbił się po kompromitującej przegranej 0:3 z "The Blues" i w 14. kolejce La Liga pokonał Deportivo Alaves 3:1, to pytania dotyczące przyszłości drużyny i jej liderów nie zniknęły.

W poniedziałek 17. polsko-niemieckie konsultacje międzyrządowe. Sprawdź, czego będą dotyczyć Wiadomości
W poniedziałek 17. polsko-niemieckie konsultacje międzyrządowe. Sprawdź, czego będą dotyczyć

W poniedziałek w Berlinie premier Donald Tusk razem z członkami swojego gabinetu, m.in. wicepremierem, szefem MSZ Radosławem Sikorskim, weźmie udział w konsultacjach z rządem Niemiec. Omówione zostaną wzajemne relacje, w tym kwestie dotyczące bezpieczeństwa.

Emerytury byłych prezydentów Polski. Zobacz, ile dostają Wiadomości
Emerytury byłych prezydentów Polski. Zobacz, ile dostają

Andrzej Duda kilka dni temu pokazał wyciąg ze swojego konta bankowego po wpłynięciu pierwszej prezydenckiej emerytury. Kwota świadczenia opiewała na 9349 złotych. Portal rmf24 sprawdził, ile otrzymują jego poprzednicy i czy są z tego zadowoleni. 

„Zostały tylko wspomnienia. Gwiazda „Klanu przerwała milczenie Wiadomości
„Zostały tylko wspomnienia". Gwiazda „Klanu" przerwała milczenie

Laura Łącz, od lat kojarzona głównie z rolą Gabrieli Wilczyńskiej w serialu „Klan”, mimo licznych zajęć coraz częściej wraca myślami do swojej zawodowej przeszłości. Choć wciąż pracuje intensywnie i udziela się na wielu polach, otwarcie przyznaje, że pewna decyzja sprzed lat była dla niej bardzo bolesna.

Premier Netanjahu złożył wniosek do prezydenta o ułaskawienie Wiadomości
Premier Netanjahu złożył wniosek do prezydenta o ułaskawienie

Premier Izraela Benjamin Netanjahu złożył oficjalny wniosek o ułaskawienie go przez prezydenta Icchaka Hercoga - przekazała w niedzielę kancelaria szefa państwa. Netanjahu argumentował, że szybkie zakończenie toczącego się przeciw niemu procesu korupcyjnego jest niezbędne dla pojednania narodowego.

Utrudnienia na Zakopiance. Komunikat dla kierowców Wiadomości
Utrudnienia na Zakopiance. Komunikat dla kierowców

W poniedziałek rozpoczną się kolejne utrudnienia na drodze krajowej nr 7, czyli Zakopiance, związane z pracami przy budowie węzła Myślenice. Ruch w tym rejonie będzie odbywał się jednym pasem w każdym kierunku. Taka organizacja potrwa do piątkowego południa.

Stanowski poprosił  Żurka o radę. Jestem w kropce z ostatniej chwili
Stanowski poprosił Żurka o radę. "Jestem w kropce"

Krzysztof Stanowski zwrócił się z prośbą o radę bezpośrednio do Waldemara Żurka. Twórca Kanału Zero spytał ministra sprawiedliwości, czy "powinien stosować się do decyzji neosędziów". Chodzi o wyrok, który sędzia Ewa Breś wydała ws. Stanowskiego i Doroty Wysockiej-Schnepf z TVP.

Błaszczak krytykuje utajnienie informacji o projektach SAFE. „Mamy prawo wiedzieć, na co zostaną wydane nasze pieniądze” z ostatniej chwili
Błaszczak krytykuje utajnienie informacji o projektach SAFE. „Mamy prawo wiedzieć, na co zostaną wydane nasze pieniądze”

„Utajnienie informacji o poszczególnych projektach, a nawet o ogólnych założeniach przekazanego dokumentu oceniam negatywnie. Fundusz SAFE to pożyczki, które Polacy będą spłacali przez dekady ze swoich podatków. Mamy prawo wiedzieć na co zostaną wydane nasze pieniądze” - napisał były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak na platformie X.

Uwaga, uwaga, zostawili Niemcom tylne drzwi do programu 'Orka' gorące
"Uwaga, uwaga, zostawili Niemcom tylne drzwi do programu 'Orka'"

Polska wybrała szwedzkiego producenta do dostarczenia trzech nowych okrętów w ramach programu Orka, co ma zastąpić przestarzały ORP „Orzeł” i wzmocnić zdolności Marynarki Wojennej. Okazuje się jednak, że zostawiono Niemcom możliwość przejęcia kontraktu.

REKLAMA

Gazeta Obywatelska: Afery w III RP – smutny powrót Legendy- Waldemar Maszenda

Sędzia Łączewski, korzystając z pseudonimu "Marek Matusiak", skontaktował się na Twitterze z osobą podszywającą się pod znanego z mediów Tomasza Lisa, by mu zaoferować pomoc w działaniach przeciwko rządowi PiS
T. Gutry
T. Gutry / Tygodnik Solidarność


Zdumiewające i smutne wydarzenie jakim było zatrzymanie przez CBA Józefa Piniora, podejrzewanego przez poznańską prokuraturę o łapówkarstwo, uruchomiło znany od dawna mechanizm.

To zemsta rządzącej ekipy, „Idą po opozycję”, napisał Adam Szostkiewicz, w stanie wojennym internowany, dziś lewicowy liberał pisujący w postkomunistycznym tygodniku „Polityka”.

Znana narracja

Razem z Józefem Piniorem zatrzymany został jego były asystent Jarosław Piotr Wardęga, w latach 1983-1989 współorganizator Duszpasterstwa Akademickiego we Wrocławiu, członek NZS, kolporter pism podziemnych, a w 1987 współzałożyciel i działacz Pomarańczowej Alternatywy we Wrocławiu. Łącznie w tej sprawie zatrzymano 11 osób.

Józef Pinior wywodzi się z Solidarności, a konkretnie jej lewicowego nurtu, w III RP zrobił karierę parlamentarną, ale znany był na Dolnym Śląsku. Najpierw, na początku lat 90. zbliżył się do trockistów, co okazało się politycznie mało nośne, później do postkomunistów, na koniec do Platformy Obywatelskiej.

Jako deputowany do Parlamentu Europejskiego (PE) zaangażował się w zainspirowane przez europejską lewicę w PE postępowanie w sprawie przetrzymywania i torturowania przez CIA muzułmańskich terrorystów w mazurskich Kiejkutach, w ośrodku szkoleniowym Agencji Wywiadu.

Były premier Leszek Miller stwierdził, że nic takiego nie miało miejsca, zaś Aleksander Kwaśniewski powiedział, że wiedział o wszystkim. Ostatecznie po dłuższym postępowaniu PE obciążył Polskę odpowiedzialnością za nielegalne przetrzymywanie w Kiejkutach Abu Zubaydy oraz Al-Nashiriego, nakazując wypłacenie im odszkodowania w wysokości 262 tys. dolarów.

Tych dwóch patologicznych morderców i współpracowników Bin Ladena na razie nie skorzysta z dobroczynności PE, bo są nadal przetrzymywani w amerykańskiej bazie Guantanamo na Kubie. Niewykluczone, że ktoś jednak wpadnie i na to, by sprawę Piniora tłumaczyć zemstą CIA.

Chronologia wydarzeń

Przegląd niektórych mediów w sprawie zatrzymania Józefa Piniora to swoiste deja vu, nie pozostawiające złudzeń; zatrzymanym za łapówkę może być obywatel Kowalski, ale na pewno nikt z „braminów” III RP.

Kilka tygodni temu Platforma Obywatelska zapowiedziała, że zlikwiduje CBA (przy okazji IPN), kiedy tylko dojdzie do władzy.

–   Nie pozwolimy, aby niszczono legendy – zadeklarował Grzegorz Schetyna. W przeszłości podobne zapowiedzi, także projekty ustaw, kilkakrotnie zgłaszał SLD. Wielu komentatorom „przypadkiem” umknęło, że sprawa Józefa Piniora dotyczy lat 2011-15, kiedy był senatorem i należał do klubu Platformy Obywatelskiej, a śledztwo wszczęto w kwietniu 2015, kiedy szefem CBA był Paweł Wojtunik, nominowany na to stanowisko przez Donalda Tuska.

Podobnie było przy sprawie zatrzymania Barbary Blidy w 2007, która miała być „ofiarą rządu PiS”, choć śledztwo w sprawie afery węglowej, w którym Barbara Blida się pojawiła, prokuratura katowicka wszczęła w 2004, czyli za czasów rządów SLD. To właśnie śledztwo było powodem, dla którego SLD nie zdecydował się na umieszczenie Barbary Blidy na listach wyborczych w 2005 roku, licząc się z tym, że może mieć postawione kryminalne zarzuty.

Przedstawienie chronologii wydarzeń zwykle jest najlepszym sposobem, aby zrozumieć, co się właściwie stało. Najlepiej widać to na przykładzie ciągu zdarzeń, które już przeszły do klasyki III RP, a jednocześnie sięgają czasów obecnych. To związana z Andrzejem Lepperem afera gruntowa, afera hazardowa i kłopoty sądowe ścigającego te nadużycia Mariusza Kamińskiego.

Afera gruntowa

W lutym 2007 CBA uzyskało informację, że bliscy współpracownicy Leppera, Andrzej Kryszyński i Piotr Ryba, rozpowszechniają informacje, że ich szef, wicepremier i minister rolnictwa, może za odpowiednim wynagrodzeniem, przekazanym rzecz jasna „pod stołem”, wydać decyzję o odrolnieniu ziemi, co automatycznie zwiększa jej wartość, zależnie od miejsca nawet dziesiątki razy.

CBA rozpoczyna więc operację specjalną, czyli „kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej”, bo zwykle tylko w ten sposób można zebrać przydatne w sądzie dowody o korupcji, zwłaszcza na bardzo wysokim szczeblu. Taka procedura jest legalną formą działania służb policyjnych nie tylko w Polsce, ale i wielu krajach, szczególnie często w USA.

W myśl prawa nie można prowokować zwykłego obywatela, ale jeśli przekazuje on sygnały, że gotów jest popełnić przestępstwo korupcji (co często oznacza, że już wcześniej to robił) taka operacja może być rozpoczęta. Oczywiście musi się na nią zgodzić sąd i prokuratura – po zapoznaniu się z zebranymi materiałami. Później prokuratura na bieżąco nadzoruje i kontroluje przebieg operacji, wydając każdorazowo osobną zgodę na zastosowanie różnych procedur inwigilacyjnych. Agent policyjny, udając np. biznesmena, wręcza łapówkę i rejestruje całą transakcję. Nagranie stanowi później dowód w procesie sądowym.

W tym celu funkcjonariusz musi mieć komplet dokumentów tzw. legalizacyjnych, zapewniających mu bezpieczeństwo i powodzenie przedsięwzięcia, takie jak prawo jazdy, paszport, metrykę urodzenia, dowód osobisty itd. Nie są to dokumenty fałszywe w potocznym rozumieniu, ale wytworzone przez organy państwowe w konkretnym celu ― ścigania przestępcy, później zaś niszczone.

Jak wiadomo operacja wręczenia Andrzejowi Lepperowi dużej sumy pieniędzy za odrolnienie ziemi nie udała się, bo został on ostrzeżony przez łańcuszek zainteresowanych: ministra Janusza Kaczmarka, biznesmena Ryszarda Krauzego i posła Samoobrony Lecha Woszczerowicza. Błyskawicznym efektem tej sprawy było wyjście Samoobrony z koalicji, co w końcu i tak było kwestią czasu, oraz upadek rządu w 2007 roku.

Na smyczy polityków

Operacja CBA w sprawie afery gruntowej była nadzorowana przez ówczesnego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, którego kadencja trwała formalnie nadal – po zwycięstwie wyborczym PO i zmianie rządu. Nowy premier, Donald Tusk, długo nie wytrzymał z Mariuszem Kamińskim. Popatrzmy na kalendarium wydarzeń. Oczywiście ważna jest kolejność:

–   Lipiec 2007 ― afera gruntowa, wicepremier Lepper zostaje zdymisjonowany przez Jarosława Kaczyńskiego, rząd PiS wkrótce upada.

–   16 listopada 2007 ― zaprzysiężenie rządu Donalda Tuska, Mariusz Kamiński pozostaje szefem CBA.

–   12 sierpnia 2009 ― szef CBA Mariusz Kamiński informuje swego bezpośredniego przełożonego Donalda Tuska o aferze hazardowej z udziałem czołowych polityków Platformy Obywatelskiej.

–   18 sierpnia 2009 ― współpracownicy Leppera w aferze gruntowej zostają uznani przez sąd za winnych i skazani. W 2014 roku sąd drugiej instancji podtrzymał wyrok. 22 października 2015 (3 dni przed wyborami) Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał powrót sprawy do pierwszej instancji.

–   25 sierpnia 2009 ― szef Prokuratury Krajowej Edward Zalewski spotyka się w Warszawie z Bogusławem Olewińskim z prokuratury w Rzeszowie, rozmowa dotyczy Mariusza Kamińskiego.

–   1 października 2009 dziennik „Rzeczpospolita” publikuje pierwsze informacje o aferze hazardowej w rządzie Tuska wykrytej przez CBA. Wynika z nich, że Mariusz Kamiński chciał tę sprawę skierować do prokuratury, a Donald Tusk zignorować i zamieść pod dywan.

–   6 października 2009 ― prokuratura w Rzeszowie postawiła szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu zarzuty przekroczenia uprawnień w aferze gruntowej z połowy 2007 roku, za co groziło do 8 lat pozbawienia wolności.

–   13 października 2009 ― premier Donald Tusk odwołuje Mariusza Kamińskiego ze stanowiska szefa CBA.

–   20 czerwca 2012 ― Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście nieprawomocnie umorzył postępowanie przeciwko Kamińskiemu.

–   6 grudnia 2012 ― umorzenie sprawy Kamińskiego zostało uchylone.

–   30 marca 2015 ― Mariusz Kamiński został przez trzyosobowy skład sędziowski pierwszej instancji, na czele z przewodniczącym sędzią Wojciechem Łączewskim, uznany winnym przekroczenia uprawnień i nieprawomocnie skazany na trzy lata pozbawienia wolności (choć prokuratura żądała kary w zawieszeniu) oraz zakaz zajmowania stanowisk publicznych przez 10 lat.

–   13 października 2015 ― dwanaście dni przed wyborami sędzia Łączczewski opublikował uzasadnienie wyroku, przekraczając przewidziany przez KPK termin 14 dni o ok. 180 dni.

Taki termin wręczenia uzasadnienia pokazuje, że sędzia Wojciech Łączewski włączył się w kampanię wyborczą. Po drugie, skazany może odwołać się do drugiej instancji, jeśli dysponuje uzasadnieniem wyroku, stąd termin 14 dni przewidziany w KPK, by nie odbierać obywatelowi realnego prawa do sądu.

Ci, którzy wyznaczyli do sprawy sędziego Wojciecha Łączewskiego (otrzymał on sprawę Mariusza Kamińskiego poza kolejnością) wiedzieli, że osoba skazana wyrokiem, nawet nieprawomocnym, nie może pełnić funkcji państwowych, a sprawa w drugiej instancji mogłaby potrwać nie wiadomo jak długo. Przypomnijmy, „rozgrzany” sąd nie zakończył sprawy sprzed 8 lat do jesieni 2015 r.!

„Zbrodnia” Kamińskiego

Wyjaśnijmy na czym polegała „zbrodnia” Mariusza Kamińskiego, za którą został nieprawomocnie skazany na trzy lata odsiadki. Większość mediów celowo wprowadzała w błąd opinię publiczną, pisząc o fałszowaniu dokumentów i podjęciu operacji specjalnej przeciw Lepperowi bez żadnego uzasadnienia.

Pomijając przesadną wiarę w uczciwość Leppera, na taką operację była przecież zgoda prokuratury i sądu na podstawie znajomości wstępnych materiałów, tzw. wiedzy policyjnej. Operacja wręczenia kontrolowanej korzyści majątkowej wymagała wyprodukowania wielu fikcyjnych dokumentów, w tym dotyczących statusu działki o powierzchni 40 ha koło Mrągowa, która miała być odrolniona decyzją Leppera.

Sąd uznał, że akurat takich dokumentów nie było wolno wytworzyć, mimo że inne przepisy stanowią, że w związku z bezpieczeństwem funkcjonariuszy i powodzeniem operacji można „wyprodukować” każdy dokument. To jest kolejny spór prawny, którego ofiarą miał paść nie złodziej, tylko policjant, który go ściga. Drugą „zbrodnią” CBA pod kierunkiem Kamińskiego miało być stosowane podsłuchów bez kontroli sądowej, co oczywiście jest kolejnym pretekstem.

Co na ten temat w rozmowie z portalem Kulisy 24 mówi Bogdan Roman Święczkowski, obecnie pierwszy zastępca prokuratora generalnego, niegdyś szef ABW:

Pytanie: „Służby potrafią obywać się bez tych sądowych ceregieli. Na przykład, stosując podsłuchy pięciodniowe”.

Odpowiedź: „Wyjaśnijmy od razu sprawę tych pięciodniówek. To nie jest tak, że zaczynamy podsłuch, czekamy, aż minie pięć dni i dopiero potem idziemy do sądu po zaklepanie tego podsłuchu. Przepis mówi, że jednocześnie z chwilą zatwierdzenia przez szefa podsłuchu pięciodniowego, w tym samym czasie musi być skierowany wniosek do sądu. Różnica jest 2–3 godzin, wynika wyłącznie z przyczyn logistycznych, bo trzeba przewieźć ten wniosek do sądu”.

Kompromitacje wymiaru sprawiedliwości

Podobnie – jak często bywa w zakończeniach filmów – przedstawmy teraz dalsze losy bohaterów.

1.  Mariusz Kamiński w listopadzie 2015 został przez prezydenta Andrzeja Dudę ułaskawiony. Jak wyjaśniała Kancelaria Prezydenta był to również akt miłosierdzia nad kompromitującym się w tej sprawie wymiarem sprawiedliwości. Mariusz Kamiński jest w obecnym rządzie koordynatorem ds. służb specjalnych.

2.  Kierownictwo rzeszowskiej Prokuratury Okręgowej I Apelacyjnej okazało się skorumpowane i powiązane z tzw. aferą podkarpacką, w grę wchodziły kilkusettysięczne łapówki. W październiku 2016 roku sąd dyscyplinarny dla prokuratorów zgodził się na aresztowanie rzeszowskich prokuratorów Zbigniewa N. i Anny H.

3.  Sędzia Łączewski, korzystając z pseudonimu „Marek Matusiak”, skontaktował się na Twitterze z osobą podszywającą się pod znanego z mediów Tomasza Lisa, by mu zaoferować pomoc w działaniach przeciwko rządowi PiS. Jak orzekli biegli Łączewski skłamał, że ktoś włamał mu się do komputera. Sprawą zajęła się prokuratura oraz rzecznik dyscyplinarny sądów powszechnych.

Sędziego Łączewskiego przeniesiono z wydziału karnego sądu do cywilnego, gdzie ma czekać na zakończenie sprawy.



 

Polecane