Jacek Matysiak: Trump, kontra globalna lewica…

Globaliści niszcząc religię, niszcząc niesioną przez nią moralność, ucząc pogardy do patriotyzmu, do tradycji, do klasycznej rodziny, chcą wyrwać chrześcijańskiej cywilizacji zęby w imię tolerancji. Tak, aby nie była w stanie stawić oporu nawet w wypadku rozpoznania, że dotychczasowa droga jednak wiedzie ją do zguby. Błąd globalistów polega jednak chyba na tym, że (odwołując się do sceny z Biblii), wąż podał człowiekowi jeszcze niedojrzałe, niesmaczne jabłko. Zbyt duży procent ludzi jeszcze nie posiada wypranych mózgów i ma jednak pojęcie o własnej historii.
/ screen YouTube

W polityce nie ma przestojów, nie ma nudy, polityka przypomina giełdę. Ambitni i chytrzy chłopcy i panienki od świtu do zmierzchu czyszczą lufy medialnych dział i ładują je podstępnie wygadanymi kartaczami, a think tanki w pocie czoła wymyślają kolejne smoki latające, sieci i pułapki na najgrubszego zwierza.  Takim grubym zwierzem dla globlewicy w USA jest prezydent Trump. Człowiek z przysłowiowego nikąd, który raptem nieupilnowany wlazł globalistom w szkodę. Tak naprawdę to Trump jest wyrośniętym dzieckiem osławionej buntowniczej Tea Party (z 2010 r) autentycznie i desperacko obudzonej ostatnim dzwonkiem przed swoją zagładą.

W sumie, zwycięski pochód globalistów popędzających przed miażdżącymi gąsienicami lśniących Rolls Royców swoich nieświadomych sojuszników, zbieraninę biednych, głodnych, niespełnionych i zagubionych (którzy też są produktem ich działalności), spowodował niemrawe próby samoobrony ludzi przywiązanych do tradycji, religii i własnej tożsamości. Dlatego jest to zjawisko globalne, tak jak globalny jest atak na wartości chrześcijańskiej cywilizacji z miejscem dla Boga, ale i podmiotowością człowieka.  Biednych globalistów nie stać na Boga, więc jego substytutem jest tzw. lepsze jutro opływające w społeczną równość i sprawiedliwość. Jednak żeby wizja lewicowego raju mogła się spełnić musisz, jak w każdej sekcie, porzucić własną tożsamość i być posłuszny jej liderom.

Prezydent Trump nie jest politycznym sierotą, już przed nim (i po nim) jak grzyby po deszczu wyrastali z lokalnych gleb tacy ludzie jak Orban, Kaczyńscy, Erdogan, a nawet Duterte,  Putin i Bolsonaro. To oni przeciwstawiają się instrumentalnemu wykorzystywaniu globalistów, bojówkarzy spod znaku gender, ras, feministek, walczących z religiami ateistów i kosmopolitów, w niszczeniu tradycyjnej rodziny, narodu, kultury i państwa. Ci liderzy reprezentują bunt niedoszłych ofiar globalizmu. Część z nich ma swoje własne ambicje, aby wyrwać ze światowego płótna więcej dla siebie i mimo, że czasem zagrażają wręcz sobie samym, to łączy ich opór przeciwko planom totalnego tyrana pragnącego kontrolować wszystkich i wszystko.

Globaliści uzależniając od siebie i adoptując lewicę odnieśli wielki sukces, ale chcą więcej. To oni sponsorują inwazję Europy przez wyznawców  religii, która nie zdołała się jeszcze otrząsnąć z VII wiecznego widzenia człowieka i świata. Globaliści pomagają tym ludziom (ale i niestety Europejczykom)  przebyć wyniszczającą podróż od Europy do Eurabii). To oni sponsorują przyśpieszoną destabilizację kształtowanej przez setki lat chrześcijańskiej cywilizacji, kierując tabuny i karawany najbiedniejszych i najmniej wykształconych (czasem niepiśmiennych w rodzimym języku) młodych ludzi do USA. Wszystko to, aby siać zamęt.

Pamiętajmy również, że to globaliści niszcząc religię, niszcząc niesioną przez nią moralność, ucząc pogardy do patriotyzmu, do tradycji, do klasycznej rodziny, świecąc i zwodząc przysłowiowymi koralikami i świecidełkami, chcą wyrwać chrześcijańskiej cywilizacji zęby w imię tolerancji.  Tak, aby nie była w stanie stawić oporu nawet w wypadku rozpoznania, że dotychczasowa droga jednak wiedzie ją do zguby. Błąd globalistów polega jednak chyba na tym, że (odwołując się do sceny z Biblii), wąż podał człowiekowi jeszcze niedojrzałe, niesmaczne jabłko. Zbyt duży procent ludzi jeszcze nie posiada wypranych mózgów i ma jednak pojęcie o własnej historii. Jeśli cierpliwość jest cnotą, to globaliści są dzisiaj rozwydrzoną hałastrą niosącą sobie i nam pewną zgubę..

Jednak przejdźmy do tematu zapasów globalnej lewicy z prezydentem Trumpem, który stanął na czele obrońców wartości i świata jaki my jeszcze znamy. Komentatorzy utrzymują, że cudem jest sytuacja w której Trump jeszcze nie uległ codziennym atakom globalnych lewicowych mediów wspieranych przecież przez deep state i nawet republikańskich “never trumpers”. Trzeba pamiętać, że Trump to facet bez politycznego partyjnego zaplecza. Jeśli nawet mianuje np. szefa pionu sprawiedliwości to i tak cały aparat biurokratyczny jest częścią deep state. To właśnie on jak trybun zdobył poparcie wyborców wbrew establishmentowi Partii Republikańskiej i następnie wbrew oczekiwanemu zwycięstwu Hillary Clinton za którą stał establishment Partii Demokratycznej, deep state i siły globalistycznej lewicy.

Po jego niespodziewanym zwycięstwie zmontowano  pułapkę: “rosyjskie wpływy”, która miała go zniszczyć.  Badający te sprawy (rzekome powiązania Trumpa z Rosją i Putinem) specjalny prokurator Mueller wydał już w ciągu 18 miesięcy ok. $30 mln. Nie mogąc (jak dotąd) pokazać “jakości” przewinień i zbrodni Trumpa, Mueller idzie w “ilość”, stawiając w stan oskarżenia ludzi z pobocza kampanii wyborczej Trumpa przyłapanych na niezgodnościach, bądź nie dokładnościach w zeznaniach (plus malwersacje finansowe Paula Manaforta). Robi to mając pod nosem dowody na “rosyjskie wpływy” Hillary Clinton, których stara się jakoś nie dostrzegać (np. afera ze sprzedażą 20% amerykańskich zasobów uranu). Wkrótce cały ten cyrk i polowanie na czarownice ma być zwieńczone finalnym raportem.

Teraz sytuacja powoli się komplikuje, dotąd zwycięski Trump reprezentujący republikańskich wyborców mimo, że posiadał większość w Kongresie i w Senacie, miał przeciwko sobie tak demokratów jak i republikański establishment. Jednocześnie umacniał swoją pozycję w obrębie Partii Republikańskiej z którą był przecież tylko luźno związany. Po ostatnich wyborach “midterms”  zdołał nawet powiększyć przewagę republikanów nad demokratami w Senacie. Po wtorkowej dogrywce w stanie Mississippi gdzie zwyciężyła republikanka Sen. Cindy Hyde-Smith (54% do 46%) od stycznia w nowym Senacie Republikanie będą mieli przewagę 53 do 47.

Tradycyjnie w wyborach “midterms” (połowa kadencji prezydenta) jego partia ponosi duże straty w obydwu izbach. W 1944 r. Bill Clinton stracił 52 miejsca w Kongresie i 8 w Senacie. Obama w 2010 r. stracił aż 63 miejsca w Kongresie i 6 w Senacie. Więc tym razem republikanie stracili Kongres, ale zyskali w Senacie, co zdarzyło się tylko 3 razy w ciągu  ostatnich 100 lat w “midterms”. Faktem jednak jest, że od nowego roku demokraci obejmują prowadzenie Kongresu i będzie wiązało się to z eksplozją nieprzyjemnych sytuacji dla prezydenta Trumpa. Speakerem Kongresu zostanie (powtórka),jedna z najbogatszych kobiet, demokratka z San Francisco, Nancy Pelosi, która najpierw musi się zmierzyć z radykalną lewicą m.in. komunizującą 29 letnią kongresmenką z Nowego Jorku, latynoską Alexandrią Ocasio-Cortez.

W nowym Kongresie demokraci obejmą przywództwo poszczególnych komisji, których typowani nowi szefowie zapowiadają rozpoczęcie nowej tury dochodzeń odnośnie Trumpa, poczynając od stanu jego finansów, a kończąc (ponownie) na badaniu wpływów rosyjskich na ostatnie wybory prezydenckie. Czy Trump będzie w stanie funkcjonować w tak utworzonej atmosferze? Pamiętajmy, że państwowa biurokracja zatrudnia ok. 3 mln osób, w jakiś sensie Trump ze swoimi pomysłami tym ludziom zagraża. Na pomoc demokratom zapewne ruszy też nie tylko deep state, ale i establishment obydwu partii, aby osłabić, bądź pozbyć się intruza.  Republikańscy “never trumpers” tylko czekają na właściwy moment, aby wbić Trumpowi nóż w plecy. To zagadkowe, że kiedy Trump rzeczywiście stosuje ich konserwatywny program, oni zamiast popierać, zwalczają go. Pewnie nie biorą swojego programu na poważnie...

Ekonomia rozwija się dobrze, choć jej rozwój koryguje podnoszenie stóp procentowych przez FED, jest pewne zamieszanie z powodu odważnych kroków Trumpa próbującego stworzyć bardziej równe warunki wymiany handlowej z UE, czy Chinami (poczynił już postępy w zmianie zasad wymiany z Kanadą i Meksykiem). W ciągu 2018 r. PKB wzrośnie powyżej 3%.  Za administracji Trumpa powstało ok. 4,5 mln nowych miejsc pracy (w tym ponad 600,000 w przemyśle), 4,3 mln Amerykanów zrezygnowało z rządowego programu pomocy “food stamps”. Giełda jednak straciła, tańczy z pieniędzmi inwestorów i wraca do poziomu sprzed roku, również po długotrwałym boomie przestały wzrastać ceny domów.

Szybkimi krokami zbliża się kampania prezydencka w 2020 r. Trump zabezpieczył na nią już ponad $200 mln, rzuci się na niego cała sfora demokratów. Ze sceny nie schodzi nawet Hillary Clinton w udzielonym wywiadzie wyznała, że oczywiście chciałaby zostać następnym prezydentem.  Tyle, że niekoniecznie chciałaby stanąć ponownie do walki…

Demokraci zamienili się miejscami  z republikanami, teraz to oni są partią ludzi bogatych, co najlepiej widać przy okazji finansowania kampanii wyborczych. Dziś republikańskich “robber barons”  (industrialistów) zastąpili mocno lewicujący liderzy biznesów high tech (jak Facebook, czy Google). Już kampania prezydencka Baracka Husseina Obamy w 2008 r. była finansowana z ciemnych źródeł z pogwałceniem przepisów, za co jedynie ukarano go $375,000.00. Z 20-tu najbogatszych powiatów w USA, aż w 15-tu rządzą demokraci. W większości z nich (wokół stolicy w Waszyngtonie)  mieszkają politycy, rządowi biurokraci i korumpujący ich lobbyści.

Jeśli spojrzymy na podejmowane akcje globalistów i ich oddziałów zaciężnych przeciwko prezydentowi Trumpowi zauważymy, że siła ognia nadchodzi z chaszczy i paszczy ich medialnych batalionów, od zaszytego w biurokracji deep state i często właśnie z dyspozycyjnego sądownictwa, coraz to rzucającego Trumpowi kłody pod nogi. Jeszcze innym ramieniem zbrojnym globlewicy jest high tech z jego społecznościowymi platformami konsekwentnie cenzurujący uczestników  prawej strony politycznego spektrum.

Aż prosi się poruszenie kolejnych gorących zagadnień powodujących poważny ból głowy administracji prezydenta Trumpa: sprawa Karawany tysięcy uchodźców  koczujących u południowej granicy z Meksykiem w zderzeniu z programem Trumpa “America First!” I oczywiście sprawy międzynarodowe, od konsekwencji rozgrywania morderstwa saudyjskiego dziennikarza (kolegi Osamy bin Ladena) oraz narastających problemów z Rosją (Ukraina) i Chinami (handel, cła) do walki liderów UE z “nacjonalizmem” Trumpa.  Również grubiańskie zachowanie nowej ambasador USA w Polsce (czyżby była kuzynką Amb. Azari?), które mocno wzburzyło Polaków w kraju i za granicą...

Spojrzymy na nie następnym razem…


Jacek K. Matysiak                                                                                                                                                                                  Kalifornia, 2018/11/29    

 

POLECANE
Prognoza pogody. IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia Wiadomości
Prognoza pogody. IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia

W najbliższych dniach temperatura wyniesie do 14 st. C. IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia przed mgłą w znacznej części kraju - poinformował synoptyk Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Przemysław Makarewicz.

Dramat Lewandowskiego po meczu. Diagnoza jest poważna Wiadomości
Dramat Lewandowskiego po meczu. Diagnoza jest poważna

Choć FC Barcelona świętowała kolejne ligowe zwycięstwo, dla Roberta Lewandowskiego sobotni wieczór zakończył się bardzo źle. Klub potwierdził, że napastnik doznał złamania lewego oczodołu. „Nie zagra w spotkaniu z Atletico Madryt” - czytamy wpis na platformie X.

Iran ogłasza, że trafił lotniskowiec. USA odpowiadają i publikują zdjęcia z ostatniej chwili
Iran ogłasza, że trafił lotniskowiec. USA odpowiadają i publikują zdjęcia

Iran pochwalił się, że jego Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zaatakował i trafił lotniskowiec USS Abraham Lincoln czterema pociskami balistycznymi w ramach rozpoczętej kontrofensywy pod kryptonimem "True Promise-4".

Atak w USA. Służby: To mógł być akt terroryzmu z ostatniej chwili
Atak w USA. Służby: To mógł być akt terroryzmu

Co najmniej dwie osoby zginęły, a 14 osób zostało rannych w ataku w mieście Austin w Teksasie. FBI nie wyklucza, że mogł to być akt terroryzmu.

Hit brytyjskiego kryminału wraca na ekrany telewizorów Wiadomości
Hit brytyjskiego kryminału wraca na ekrany telewizorów

Serial „Obserwowani” zdobył popularność na całym świecie i bywa nazywany drugim „Bodyguardem”. W Polsce można go oglądać na popularnej platformie streamingowej. Już wkrótce pojawi się jego trzeci sezon.

Atak USA na Iran. Wiadomo, ilu amerykańskich żołnierzy zginęło z ostatniej chwili
Atak USA na Iran. Wiadomo, ilu amerykańskich żołnierzy zginęło

Dowództwo Centralne USA (CENTOM) poinformowało w niedzielę, że podczas operacji "Epicka Furia" wymierzonej przeciwko irańskiemu reżimowi zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, a pięciu zostało poważnie rannych.

Zaginęła 12-letnia dziewczynka. Akcja poszukiwawcza w regionie Bydgoszczy Wiadomości
Zaginęła 12-letnia dziewczynka. Akcja poszukiwawcza w regionie Bydgoszczy

W Prądocinie koło Bydgoszczy trwa pilna akcja poszukiwawcza 12-letniej dziewczynki, która wyszła z domu w niedzielę rano i do tej pory nie wróciła. Dziewczynka opuściła dom o godz. 8:45 na piętnastominutowy spacer, najprawdopodobniej bez osobistych rzeczy.

Przez cały dzień było słychać wybuchy. Zatrważająca relacja Anity Włodarczyk z ostatniej chwili
"Przez cały dzień było słychać wybuchy". Zatrważająca relacja Anity Włodarczyk

“To, co działo się na niebie, było straszne” – relacjonuje z Kataru Anita Włodarczyk. Lekkoatletka uspokaja, że nic jej nie grozi, ale przyznaje, że sytuacja była daleka od normalnej.

Die Welt: Kluczowym problemem Europy jest von der Leyen polityka
Die Welt: Kluczowym problemem Europy jest von der Leyen

Były redaktor naczelny „Die Welt” w mocnym felietonie uderza w przewodniczącą Komisji Europejskiej. W jego ocenie Ursula von der Leyen nie tylko zawodzi, ale staje się jednym z głównych problemów Europy.

„Nie ma takiej opcji”. Romanowska o nadchodzącym sezonie „Nasz nowy dom Wiadomości
„Nie ma takiej opcji”. Romanowska o nadchodzącym sezonie „Nasz nowy dom"

Już 5 marca o godz. 21:30 Polsat pokaże nowy sezon programu „Nasz nowy dom”. O tym, co czeka widzów w 26. odsłonie, opowiedziała w „halo tu polsat” prowadząca, Elżbieta Romanowska.

REKLAMA

Jacek Matysiak: Trump, kontra globalna lewica…

Globaliści niszcząc religię, niszcząc niesioną przez nią moralność, ucząc pogardy do patriotyzmu, do tradycji, do klasycznej rodziny, chcą wyrwać chrześcijańskiej cywilizacji zęby w imię tolerancji. Tak, aby nie była w stanie stawić oporu nawet w wypadku rozpoznania, że dotychczasowa droga jednak wiedzie ją do zguby. Błąd globalistów polega jednak chyba na tym, że (odwołując się do sceny z Biblii), wąż podał człowiekowi jeszcze niedojrzałe, niesmaczne jabłko. Zbyt duży procent ludzi jeszcze nie posiada wypranych mózgów i ma jednak pojęcie o własnej historii.
/ screen YouTube

W polityce nie ma przestojów, nie ma nudy, polityka przypomina giełdę. Ambitni i chytrzy chłopcy i panienki od świtu do zmierzchu czyszczą lufy medialnych dział i ładują je podstępnie wygadanymi kartaczami, a think tanki w pocie czoła wymyślają kolejne smoki latające, sieci i pułapki na najgrubszego zwierza.  Takim grubym zwierzem dla globlewicy w USA jest prezydent Trump. Człowiek z przysłowiowego nikąd, który raptem nieupilnowany wlazł globalistom w szkodę. Tak naprawdę to Trump jest wyrośniętym dzieckiem osławionej buntowniczej Tea Party (z 2010 r) autentycznie i desperacko obudzonej ostatnim dzwonkiem przed swoją zagładą.

W sumie, zwycięski pochód globalistów popędzających przed miażdżącymi gąsienicami lśniących Rolls Royców swoich nieświadomych sojuszników, zbieraninę biednych, głodnych, niespełnionych i zagubionych (którzy też są produktem ich działalności), spowodował niemrawe próby samoobrony ludzi przywiązanych do tradycji, religii i własnej tożsamości. Dlatego jest to zjawisko globalne, tak jak globalny jest atak na wartości chrześcijańskiej cywilizacji z miejscem dla Boga, ale i podmiotowością człowieka.  Biednych globalistów nie stać na Boga, więc jego substytutem jest tzw. lepsze jutro opływające w społeczną równość i sprawiedliwość. Jednak żeby wizja lewicowego raju mogła się spełnić musisz, jak w każdej sekcie, porzucić własną tożsamość i być posłuszny jej liderom.

Prezydent Trump nie jest politycznym sierotą, już przed nim (i po nim) jak grzyby po deszczu wyrastali z lokalnych gleb tacy ludzie jak Orban, Kaczyńscy, Erdogan, a nawet Duterte,  Putin i Bolsonaro. To oni przeciwstawiają się instrumentalnemu wykorzystywaniu globalistów, bojówkarzy spod znaku gender, ras, feministek, walczących z religiami ateistów i kosmopolitów, w niszczeniu tradycyjnej rodziny, narodu, kultury i państwa. Ci liderzy reprezentują bunt niedoszłych ofiar globalizmu. Część z nich ma swoje własne ambicje, aby wyrwać ze światowego płótna więcej dla siebie i mimo, że czasem zagrażają wręcz sobie samym, to łączy ich opór przeciwko planom totalnego tyrana pragnącego kontrolować wszystkich i wszystko.

Globaliści uzależniając od siebie i adoptując lewicę odnieśli wielki sukces, ale chcą więcej. To oni sponsorują inwazję Europy przez wyznawców  religii, która nie zdołała się jeszcze otrząsnąć z VII wiecznego widzenia człowieka i świata. Globaliści pomagają tym ludziom (ale i niestety Europejczykom)  przebyć wyniszczającą podróż od Europy do Eurabii). To oni sponsorują przyśpieszoną destabilizację kształtowanej przez setki lat chrześcijańskiej cywilizacji, kierując tabuny i karawany najbiedniejszych i najmniej wykształconych (czasem niepiśmiennych w rodzimym języku) młodych ludzi do USA. Wszystko to, aby siać zamęt.

Pamiętajmy również, że to globaliści niszcząc religię, niszcząc niesioną przez nią moralność, ucząc pogardy do patriotyzmu, do tradycji, do klasycznej rodziny, świecąc i zwodząc przysłowiowymi koralikami i świecidełkami, chcą wyrwać chrześcijańskiej cywilizacji zęby w imię tolerancji.  Tak, aby nie była w stanie stawić oporu nawet w wypadku rozpoznania, że dotychczasowa droga jednak wiedzie ją do zguby. Błąd globalistów polega jednak chyba na tym, że (odwołując się do sceny z Biblii), wąż podał człowiekowi jeszcze niedojrzałe, niesmaczne jabłko. Zbyt duży procent ludzi jeszcze nie posiada wypranych mózgów i ma jednak pojęcie o własnej historii. Jeśli cierpliwość jest cnotą, to globaliści są dzisiaj rozwydrzoną hałastrą niosącą sobie i nam pewną zgubę..

Jednak przejdźmy do tematu zapasów globalnej lewicy z prezydentem Trumpem, który stanął na czele obrońców wartości i świata jaki my jeszcze znamy. Komentatorzy utrzymują, że cudem jest sytuacja w której Trump jeszcze nie uległ codziennym atakom globalnych lewicowych mediów wspieranych przecież przez deep state i nawet republikańskich “never trumpers”. Trzeba pamiętać, że Trump to facet bez politycznego partyjnego zaplecza. Jeśli nawet mianuje np. szefa pionu sprawiedliwości to i tak cały aparat biurokratyczny jest częścią deep state. To właśnie on jak trybun zdobył poparcie wyborców wbrew establishmentowi Partii Republikańskiej i następnie wbrew oczekiwanemu zwycięstwu Hillary Clinton za którą stał establishment Partii Demokratycznej, deep state i siły globalistycznej lewicy.

Po jego niespodziewanym zwycięstwie zmontowano  pułapkę: “rosyjskie wpływy”, która miała go zniszczyć.  Badający te sprawy (rzekome powiązania Trumpa z Rosją i Putinem) specjalny prokurator Mueller wydał już w ciągu 18 miesięcy ok. $30 mln. Nie mogąc (jak dotąd) pokazać “jakości” przewinień i zbrodni Trumpa, Mueller idzie w “ilość”, stawiając w stan oskarżenia ludzi z pobocza kampanii wyborczej Trumpa przyłapanych na niezgodnościach, bądź nie dokładnościach w zeznaniach (plus malwersacje finansowe Paula Manaforta). Robi to mając pod nosem dowody na “rosyjskie wpływy” Hillary Clinton, których stara się jakoś nie dostrzegać (np. afera ze sprzedażą 20% amerykańskich zasobów uranu). Wkrótce cały ten cyrk i polowanie na czarownice ma być zwieńczone finalnym raportem.

Teraz sytuacja powoli się komplikuje, dotąd zwycięski Trump reprezentujący republikańskich wyborców mimo, że posiadał większość w Kongresie i w Senacie, miał przeciwko sobie tak demokratów jak i republikański establishment. Jednocześnie umacniał swoją pozycję w obrębie Partii Republikańskiej z którą był przecież tylko luźno związany. Po ostatnich wyborach “midterms”  zdołał nawet powiększyć przewagę republikanów nad demokratami w Senacie. Po wtorkowej dogrywce w stanie Mississippi gdzie zwyciężyła republikanka Sen. Cindy Hyde-Smith (54% do 46%) od stycznia w nowym Senacie Republikanie będą mieli przewagę 53 do 47.

Tradycyjnie w wyborach “midterms” (połowa kadencji prezydenta) jego partia ponosi duże straty w obydwu izbach. W 1944 r. Bill Clinton stracił 52 miejsca w Kongresie i 8 w Senacie. Obama w 2010 r. stracił aż 63 miejsca w Kongresie i 6 w Senacie. Więc tym razem republikanie stracili Kongres, ale zyskali w Senacie, co zdarzyło się tylko 3 razy w ciągu  ostatnich 100 lat w “midterms”. Faktem jednak jest, że od nowego roku demokraci obejmują prowadzenie Kongresu i będzie wiązało się to z eksplozją nieprzyjemnych sytuacji dla prezydenta Trumpa. Speakerem Kongresu zostanie (powtórka),jedna z najbogatszych kobiet, demokratka z San Francisco, Nancy Pelosi, która najpierw musi się zmierzyć z radykalną lewicą m.in. komunizującą 29 letnią kongresmenką z Nowego Jorku, latynoską Alexandrią Ocasio-Cortez.

W nowym Kongresie demokraci obejmą przywództwo poszczególnych komisji, których typowani nowi szefowie zapowiadają rozpoczęcie nowej tury dochodzeń odnośnie Trumpa, poczynając od stanu jego finansów, a kończąc (ponownie) na badaniu wpływów rosyjskich na ostatnie wybory prezydenckie. Czy Trump będzie w stanie funkcjonować w tak utworzonej atmosferze? Pamiętajmy, że państwowa biurokracja zatrudnia ok. 3 mln osób, w jakiś sensie Trump ze swoimi pomysłami tym ludziom zagraża. Na pomoc demokratom zapewne ruszy też nie tylko deep state, ale i establishment obydwu partii, aby osłabić, bądź pozbyć się intruza.  Republikańscy “never trumpers” tylko czekają na właściwy moment, aby wbić Trumpowi nóż w plecy. To zagadkowe, że kiedy Trump rzeczywiście stosuje ich konserwatywny program, oni zamiast popierać, zwalczają go. Pewnie nie biorą swojego programu na poważnie...

Ekonomia rozwija się dobrze, choć jej rozwój koryguje podnoszenie stóp procentowych przez FED, jest pewne zamieszanie z powodu odważnych kroków Trumpa próbującego stworzyć bardziej równe warunki wymiany handlowej z UE, czy Chinami (poczynił już postępy w zmianie zasad wymiany z Kanadą i Meksykiem). W ciągu 2018 r. PKB wzrośnie powyżej 3%.  Za administracji Trumpa powstało ok. 4,5 mln nowych miejsc pracy (w tym ponad 600,000 w przemyśle), 4,3 mln Amerykanów zrezygnowało z rządowego programu pomocy “food stamps”. Giełda jednak straciła, tańczy z pieniędzmi inwestorów i wraca do poziomu sprzed roku, również po długotrwałym boomie przestały wzrastać ceny domów.

Szybkimi krokami zbliża się kampania prezydencka w 2020 r. Trump zabezpieczył na nią już ponad $200 mln, rzuci się na niego cała sfora demokratów. Ze sceny nie schodzi nawet Hillary Clinton w udzielonym wywiadzie wyznała, że oczywiście chciałaby zostać następnym prezydentem.  Tyle, że niekoniecznie chciałaby stanąć ponownie do walki…

Demokraci zamienili się miejscami  z republikanami, teraz to oni są partią ludzi bogatych, co najlepiej widać przy okazji finansowania kampanii wyborczych. Dziś republikańskich “robber barons”  (industrialistów) zastąpili mocno lewicujący liderzy biznesów high tech (jak Facebook, czy Google). Już kampania prezydencka Baracka Husseina Obamy w 2008 r. była finansowana z ciemnych źródeł z pogwałceniem przepisów, za co jedynie ukarano go $375,000.00. Z 20-tu najbogatszych powiatów w USA, aż w 15-tu rządzą demokraci. W większości z nich (wokół stolicy w Waszyngtonie)  mieszkają politycy, rządowi biurokraci i korumpujący ich lobbyści.

Jeśli spojrzymy na podejmowane akcje globalistów i ich oddziałów zaciężnych przeciwko prezydentowi Trumpowi zauważymy, że siła ognia nadchodzi z chaszczy i paszczy ich medialnych batalionów, od zaszytego w biurokracji deep state i często właśnie z dyspozycyjnego sądownictwa, coraz to rzucającego Trumpowi kłody pod nogi. Jeszcze innym ramieniem zbrojnym globlewicy jest high tech z jego społecznościowymi platformami konsekwentnie cenzurujący uczestników  prawej strony politycznego spektrum.

Aż prosi się poruszenie kolejnych gorących zagadnień powodujących poważny ból głowy administracji prezydenta Trumpa: sprawa Karawany tysięcy uchodźców  koczujących u południowej granicy z Meksykiem w zderzeniu z programem Trumpa “America First!” I oczywiście sprawy międzynarodowe, od konsekwencji rozgrywania morderstwa saudyjskiego dziennikarza (kolegi Osamy bin Ladena) oraz narastających problemów z Rosją (Ukraina) i Chinami (handel, cła) do walki liderów UE z “nacjonalizmem” Trumpa.  Również grubiańskie zachowanie nowej ambasador USA w Polsce (czyżby była kuzynką Amb. Azari?), które mocno wzburzyło Polaków w kraju i za granicą...

Spojrzymy na nie następnym razem…


Jacek K. Matysiak                                                                                                                                                                                  Kalifornia, 2018/11/29    


 

Polecane