Jan Mosiński: Kijem, czyli CETĄ, w mrowisko

CETA po akceptacji Parlamentu Walonii
/ screen YouTube
Ostatnio dużo się mówi i robi w sprawie CETA. Jako poseł sprawozdawca Komisji do Spraw Unii Europejskiej dwóch dokumentów: Wniosku dotyczącego decyzji Rady w sprawie zawarcia kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej między Kanadą, z jednej strony, a Unią Europejską i jej państwami członkowskimi, z drugiej strony oraz Wniosku dotyczącego decyzji Rady w sprawie podpisania kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej między Kanadą, z jednej strony, a Unią Europejską i jej państwami członkowskimi, z drugiej strony i odnoszących się do nich projektów stanowisk RP musiałem zadać sobie trochę trudu i przejrzeć prawie tysiąc stron materiału.
Czy patrzę na umowę oczyma protestującej ulicy? A może poprzez pryzmat Stanowiska Komisji Krajowej NSZZ Solidarność? Na te pytania nie odpowiem wprost. Na potrzeby niniejszego felietonu spojrzę na umowę CETA z trochę prowokacyjnego punktu widzenia, który określę "spojrzeniem z politycznego lotu ptaka".

Czy nasz rynek zaleje tandetna żywność wzbogacana GMO?

Już na samym początku pojawia się pytanie: Czy faktycznie nasz rynek zaleją produkty genetycznie modyfikowane i kanadyjsko-amerykański chłam? Otóż należy zwrócić uwagę na istotny stan faktyczny, a mianowicie, że od wielu już lat, na naszym rynku mamy produkty pochodzące z rynku kanadyjskiego. Dzieje się tak dzięki prowadzonej współpracy gospodarczej. Polska podpisała kilka porozumień o współpracy pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Kanadą. To dobre porozumienia przynoszące naszej gospodarce korzyści.
Z drugiej strony mogę tylko dodać, że na polski rynek napływają tandetne wyroby z wielu państw Bliskiego i Dalekiego Wschodu i jakoś nikt z tego tytułu nie protestuje.
W tym miejscu należy zauważyć, że polskie przepisy sanitarne i fitosanitarne dobrze chronią nas przed nasionami genetycznie modyfikowanymi i produktami żywnościowymi.
Jednak tajemnicą poliszynela jest to, że niektórzy polscy rolnicy skupują materiał siewny od rolników z zagranicy ponieważ zgodnie z aktualnym stanem prawnym, w Polsce, zabroniona jest sprzedaż nasion GMO. 
Tak więc, czy polscy konsumenci mogą czuć się zagrożeni? Uważam, że konsumenci mają wyrobione zdanie na temat zdrowej żywności. Więc produkt oznaczony w sposób wyraźny, że jest produktem transgenicznym nie będzie się cieszył popularnością. 

Czy prawdą jest, że rząd Beaty Szydło jest za tymczasowym stosowaniem umowy CETA? Tak przynajmniej twierdzą politycy Kukiz'15 i PSL.

W kuluarach Sejmu i sejmowych korytarzach można usłyszeć niejedne rewelacje. Także i te, które padają z ust polityków Kukiz'15 I PSL-u, że zdradzamy Polaków ponieważ jesteśmy za podpisaniem umowy i tymczasowym jej stosowaniem. Jeśli to nie jest sejmowa plotka, to mogę tylko powiedzieć, że jest to oczywista bzdura! Po pierwsze nie mamy jeszcze opinii rządu. Po drugie, aby zabierać głos w tego typu sprawach należy mieć odrobinę wiedzy z dziedziny prawa międzynarodowego i traktatowego. Te tematy akurat nie są mi obce z racji studiów. Przypomnę więc naszym adwersarzom, że kwestia tymczasowego stosowania jest pochodną zapisów Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów (art. 25). Tak więc w myśl zasady pacta sunt servanda - umów należy dotrzymywać, a co z tym związane zasadę tymczasowego stosowania akceptować.

Natomiast, co bardzo ważne, dostrzegamy to, że Komisja Europejska stanęła na stanowisku, że umowa CETA ma te same cele i zasadniczo tę samą treść co umowa o wolnym handlu z Singapurem. Uważamy, na co zwróciłem uwagę dokonując sprawozdania przed Komisją do Spraw Unii Europejskiej, że skoro Unia nie posiada wyłącznych kompetencji do podpisywania umowy z Singapurem, to tym samym nie posiada takich kompetencji w przypadku umowy z Kanadą. Komisja Europejska pod naciskiem niektórych państw członkowskich zaproponowała, aby zastosować tzw.  umowę mieszaną, wprowadzając także tymczasowości stosowania. Co to oznacza? Otóż, po wydaniu przez Radę decyzji możliwe będzie tymczasowe stosowanie CETA. Pełne wejście w życie umowy będzie jednak uwarunkowane zawarciem jej przez UE w drodze decyzji Rady, zgody Parlamentu Europejskiego oraz stosownych krajowych procedur ratyfikacji przez wszystkie państwa członkowskie. Podkreślam, wszystkie państwa członkowskie! W tym miejscu pragnę podkreślić, że to my zaproponowaliśmy w uchwale Sejmu zapis, aby warunkiem ratyfikacji CETA było uzyskanie w Sejmie 2/3 głosów. My takiej większości nie mamy. To po pierwsze. Po drugie wymagana jest tutaj także inicjatywa głowy państwa, a więc podpis i promulgacja dokonana przez Prezydenta RP. Oczywiście politycy Kukiz'15 proponowali ogólnopolskie referendum. Ja rozumiem, że panowie chcieliby wydać publiczne pieniądze na referendum, które kosztowałoby ok. 100 mln zł. Pytanie tylko, co z wynikiem referendum na poziomie 20-30% frekwencji? Odpowiedź może być tylko jedna - to pieniądze wyrzucone w błoto. Dopowiem tylko, że w przypadku podpisania umowy CETA nasz kraj czeka okres przejściowy, który może potrwać kilka lat.


Co ze sporami na linii inwestor - państwo?

Nie przechodzę obojętnie wobec tego problemu. W wyniku prowadzonych negocjacji dokonano pewnego zmiękczenia kwestii rozstrzygania sporów. Ale czy to wystarczy? Odstąpiono, co prawda od ISDS (w TTiP nie zgodzono się na ustępstwa) zastępując to inną formą z udziałem sędziów krajowych, międzynarodowego arbitra i strony inwestora (tzw. sąd inwestycyjny - ICS), co - mam takie przeczucie - pozwoli na posiadanie w składzie takiego sądu przedstawiciela z Polski. Co również istotne chciałbym, aby rozstrzyganie sporów było zgodne z prawodawstwem danego państwa. W przypadku rozstrzygania sporów na linii inwestor - Polska, przebieg arbitrażu powinien być zgodny z polskim prawodawstwem.
Natomiast chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na tzw. Wspólny Komitet CETA, który będzie stale monitorował wdrożenie, funkcjonowanie i wpływ CETA. W jego skład wejdą przedstawiciele Unii Europejskiej i Kanady. Pod auspicjami Komitetu Wspólnego CETA powołanych zostanie dziewięć specjalnych komitetów, między innymi Komitet Zarządzający ds. Środków Sanitarnych i Fitosanitarnych. Dlatego uważam, że w przypadku, gdyby CETA została podpisana, w strukturze Wspólnego Komitetu, a także w składach specjalnych komitetów nie może zabraknąć przedstawicieli naszego kraju.

A co z polskim rolnictwem i postawą PSL?

Nie mam powodów, aby sądzić, że odstąpimy od przestrzegania podstawowej zasady, że produkty z kanadyjskiego rynku, które trafią na rynek europejski nie będą musiały spełniać naszych wymagań sanitarnych i fitosanitarnych. Powiem więcej, wierzę, że - przepraszam za ostrość sformułowania - żaden chłam z kanadyjskiego rynku nie wjedzie na nasz rynek. Wysokie standardy, które obowiązują na rynku europejskim będą dotyczyć produktów kanadyjskich i pośrednio amerykańskich. Oczywiście mam świadomość, że niektóre firmy zza Atlantyku będą chciały wwieźć produkty transgeniczne (GMO). Ale od tego są odpowiednie służby, aby zapobiegać tego rodzaju złym praktykom.
Co do PSL, to pragnę zwrócić uwagę, że mamy tutaj do czynienia z hipokryzją na niespotykaną skalę. Otóż umowę CETA rozpoczęto negocjować w 2009 roku i zakończono w 2014. Gdzie przez te lata byli politycy PSL: p.p. Kosiniak-Kamysz, Sawicki czy Andżelika Możdżanowska? Gdzie był Donald Tusk lider PO? 
Otóż szanowni Czytelnicy tego bloga, nie znajdziecie najmniejszego śladu w protokołach komisji lub podkomisji sejmowych, który wskazywałby na zainteresowanie się zakresem i trybem prowadzonych negocjacji na linii Bruksela-Ottawa przez posłów PSL i PO. Podczas ostatniego posiedzenia Komisji do Spraw Unii Europejskiej poprosiłem o sprawdzenie, czy w archiwum Komisji znajduje się chociaż drobny sygnał niepokoju ze strony polityków koalicji PO i PSL w zakresie umowy CETA. Otóż, z perspektywy minionego czasu oświadczam, że nie ma żadnego śladu! Po prostu politycy PSL w latach 2009-2014 nie interesowali się tą sprawą!

I już na koniec pytanie, czy popieram umowę CETA?

Otóż na powyższe pytanie odpowiem w sposób następujący:  jeżeli uda się zrealizować to, co zawarliśmy w uchwale Sejmu, a więc zabezpieczyć interesy polskich obywateli: producentów, handlowców, rolników i konsumentów, to jestem spokojny o jakość kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej pomiędzy UE i Kanadą.
Jeżeli miałoby być odwrotnie i tego zabezpieczenia nie będzie, wówczas na poważnie będę musiał rozstrzygnąć czy nie głosować przeciwko tej umowie.

 

POLECANE
Wojewoda zdjął krzyż w urzędzie. Jest decyzja sądu z ostatniej chwili
Wojewoda zdjął krzyż w urzędzie. Jest decyzja sądu

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok tutejszego sądu rejonowego uniewinniający wojewodę lubelskiego Krzysztofa Komorskiego w sprawie zdjęcia krzyża w reprezentacyjnej sali urzędu. Prywatni oskarżyciele, zarzucali mu przekroczenie uprawnień i obrazę uczuć religijnych.

Iran grozi krajom UE: „Zapłacą cenę” gorące
Iran grozi krajom UE: „Zapłacą cenę”

Kraje Unii Europejskiej „wcześniej czy później zapłacą cenę”, jeśli będą milczeć w sprawie amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran – przekazał rzecznik MSZ Iranu Esmail Bagei w czwartkowym wywiadzie dla hiszpańskiej państwowej telewizji TVE.

Kraje UE zatwierdziły cel klimatyczny na 2040 r. zakładający redukcję emisji o 90 proc. z ostatniej chwili
Kraje UE zatwierdziły cel klimatyczny na 2040 r. zakładający redukcję emisji o 90 proc.

Kraje Unii Europejskiej w czwartek ostatecznie zatwierdziły nowy cel klimatyczny zakładający redukcję emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. w stosunku do poziomu z 1990 r. Zatwierdzono również roczne opóźnienie wejścia w życie systemu ETS2.

Telewizor 65 cali za 135 zł? Jest pilne ostrzeżenie z ostatniej chwili
Telewizor 65 cali za 135 zł? Jest pilne ostrzeżenie

Uważaj na fałszywy sklep podszywający się pod Empik. W oczy rzucają się przede wszystkim ceny oderwane od realiów – informują w nowym komunikacie analitycy z CERT Orange Polska.

Anna Zalewska: ETS-2 najdotkliwiej uderzy w Polaków z ostatniej chwili
Anna Zalewska: ETS-2 najdotkliwiej uderzy w Polaków

„Jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest zawieszenie obowiązywania systemu ETS2” – napisała na platformie X Anna Zalewska, eurodeputowana PiS.

Wiadomości
Pomoc dla seniorów przez aplikację

Od ponad 5 lat działa na rynku aplikacja SeniorApp, która pomaga osobom potrzebującym znaleźć opiekunów do wykonania codziennych czynności –naprawienia telewizora czy podania leków. – Usługi mogą też zamawiać dla swoich bliskich inne osoby. Bardzo często zdarza się tak, że to młodsze osoby: dzieci, wnuczęta zamawiają usługi dla swoich rodziców i dziadków – mówił nam Igor Marczak, wiceprezes Fundacji SeniorApp.

Wiadomości
Nowin.pl – aktualne informacje, analizy i praktyczne poradniki

Nowin.pl to dynamicznie rozwijający się portal internetowy, który łączy aktualne informacje z kraju i ze świata z eksperckimi analizami, publicystyką oraz rozbudowanymi poradnikami tematycznymi. Serwis powstał jako odpowiedź na rosnącą potrzebę dostępu do sprawdzonych, merytorycznych treści w czasach nadmiaru informacji i dezinformacji.

Karol Nawrocki mówi wprost: SAFE albo śmierć? Tak nie jest z ostatniej chwili
Karol Nawrocki mówi wprost: SAFE albo śmierć? Tak nie jest

– Żyjemy w głębokiej emocji podpalanej społecznie, że albo SAFE albo śmierć. Tak nie jest – powiedział w czwartek prezydent Karol Nawrocki zapytany o pożyczkę SAFE i naciski ze strony premiera Donalda Tuska i jego środowiska w tej sprawie.

Prof. Romuald Szeremietiew: SAFE, jak KPO, ma im pomóc wygrać wybory z ostatniej chwili
Prof. Romuald Szeremietiew: SAFE, jak KPO, ma im pomóc wygrać wybory

„Koalicja 13XII zastawiła sprytną pułapkę na prezydenta Nawrockiego” – napisał na Facebooku prof. Romuald Szeremietiew, ekspert ds. bezpieczeństwa.

Komunikat IMGW: Przekroczone stany alarmowe na rzekach. Ostrzeżenia hydrologiczne dla pięciu województw z ostatniej chwili
Komunikat IMGW: Przekroczone stany alarmowe na rzekach. Ostrzeżenia hydrologiczne dla pięciu województw

Poziom wody na części rzek w Polsce szybko rośnie – Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia hydrologiczne dla pięciu województw. Na kilku stacjach przekroczono już stany alarmowe, a synoptycy ostrzegają przed dalszymi wzrostami.

REKLAMA

Jan Mosiński: Kijem, czyli CETĄ, w mrowisko

CETA po akceptacji Parlamentu Walonii
/ screen YouTube
Ostatnio dużo się mówi i robi w sprawie CETA. Jako poseł sprawozdawca Komisji do Spraw Unii Europejskiej dwóch dokumentów: Wniosku dotyczącego decyzji Rady w sprawie zawarcia kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej między Kanadą, z jednej strony, a Unią Europejską i jej państwami członkowskimi, z drugiej strony oraz Wniosku dotyczącego decyzji Rady w sprawie podpisania kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej między Kanadą, z jednej strony, a Unią Europejską i jej państwami członkowskimi, z drugiej strony i odnoszących się do nich projektów stanowisk RP musiałem zadać sobie trochę trudu i przejrzeć prawie tysiąc stron materiału.
Czy patrzę na umowę oczyma protestującej ulicy? A może poprzez pryzmat Stanowiska Komisji Krajowej NSZZ Solidarność? Na te pytania nie odpowiem wprost. Na potrzeby niniejszego felietonu spojrzę na umowę CETA z trochę prowokacyjnego punktu widzenia, który określę "spojrzeniem z politycznego lotu ptaka".

Czy nasz rynek zaleje tandetna żywność wzbogacana GMO?

Już na samym początku pojawia się pytanie: Czy faktycznie nasz rynek zaleją produkty genetycznie modyfikowane i kanadyjsko-amerykański chłam? Otóż należy zwrócić uwagę na istotny stan faktyczny, a mianowicie, że od wielu już lat, na naszym rynku mamy produkty pochodzące z rynku kanadyjskiego. Dzieje się tak dzięki prowadzonej współpracy gospodarczej. Polska podpisała kilka porozumień o współpracy pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Kanadą. To dobre porozumienia przynoszące naszej gospodarce korzyści.
Z drugiej strony mogę tylko dodać, że na polski rynek napływają tandetne wyroby z wielu państw Bliskiego i Dalekiego Wschodu i jakoś nikt z tego tytułu nie protestuje.
W tym miejscu należy zauważyć, że polskie przepisy sanitarne i fitosanitarne dobrze chronią nas przed nasionami genetycznie modyfikowanymi i produktami żywnościowymi.
Jednak tajemnicą poliszynela jest to, że niektórzy polscy rolnicy skupują materiał siewny od rolników z zagranicy ponieważ zgodnie z aktualnym stanem prawnym, w Polsce, zabroniona jest sprzedaż nasion GMO. 
Tak więc, czy polscy konsumenci mogą czuć się zagrożeni? Uważam, że konsumenci mają wyrobione zdanie na temat zdrowej żywności. Więc produkt oznaczony w sposób wyraźny, że jest produktem transgenicznym nie będzie się cieszył popularnością. 

Czy prawdą jest, że rząd Beaty Szydło jest za tymczasowym stosowaniem umowy CETA? Tak przynajmniej twierdzą politycy Kukiz'15 i PSL.

W kuluarach Sejmu i sejmowych korytarzach można usłyszeć niejedne rewelacje. Także i te, które padają z ust polityków Kukiz'15 I PSL-u, że zdradzamy Polaków ponieważ jesteśmy za podpisaniem umowy i tymczasowym jej stosowaniem. Jeśli to nie jest sejmowa plotka, to mogę tylko powiedzieć, że jest to oczywista bzdura! Po pierwsze nie mamy jeszcze opinii rządu. Po drugie, aby zabierać głos w tego typu sprawach należy mieć odrobinę wiedzy z dziedziny prawa międzynarodowego i traktatowego. Te tematy akurat nie są mi obce z racji studiów. Przypomnę więc naszym adwersarzom, że kwestia tymczasowego stosowania jest pochodną zapisów Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów (art. 25). Tak więc w myśl zasady pacta sunt servanda - umów należy dotrzymywać, a co z tym związane zasadę tymczasowego stosowania akceptować.

Natomiast, co bardzo ważne, dostrzegamy to, że Komisja Europejska stanęła na stanowisku, że umowa CETA ma te same cele i zasadniczo tę samą treść co umowa o wolnym handlu z Singapurem. Uważamy, na co zwróciłem uwagę dokonując sprawozdania przed Komisją do Spraw Unii Europejskiej, że skoro Unia nie posiada wyłącznych kompetencji do podpisywania umowy z Singapurem, to tym samym nie posiada takich kompetencji w przypadku umowy z Kanadą. Komisja Europejska pod naciskiem niektórych państw członkowskich zaproponowała, aby zastosować tzw.  umowę mieszaną, wprowadzając także tymczasowości stosowania. Co to oznacza? Otóż, po wydaniu przez Radę decyzji możliwe będzie tymczasowe stosowanie CETA. Pełne wejście w życie umowy będzie jednak uwarunkowane zawarciem jej przez UE w drodze decyzji Rady, zgody Parlamentu Europejskiego oraz stosownych krajowych procedur ratyfikacji przez wszystkie państwa członkowskie. Podkreślam, wszystkie państwa członkowskie! W tym miejscu pragnę podkreślić, że to my zaproponowaliśmy w uchwale Sejmu zapis, aby warunkiem ratyfikacji CETA było uzyskanie w Sejmie 2/3 głosów. My takiej większości nie mamy. To po pierwsze. Po drugie wymagana jest tutaj także inicjatywa głowy państwa, a więc podpis i promulgacja dokonana przez Prezydenta RP. Oczywiście politycy Kukiz'15 proponowali ogólnopolskie referendum. Ja rozumiem, że panowie chcieliby wydać publiczne pieniądze na referendum, które kosztowałoby ok. 100 mln zł. Pytanie tylko, co z wynikiem referendum na poziomie 20-30% frekwencji? Odpowiedź może być tylko jedna - to pieniądze wyrzucone w błoto. Dopowiem tylko, że w przypadku podpisania umowy CETA nasz kraj czeka okres przejściowy, który może potrwać kilka lat.


Co ze sporami na linii inwestor - państwo?

Nie przechodzę obojętnie wobec tego problemu. W wyniku prowadzonych negocjacji dokonano pewnego zmiękczenia kwestii rozstrzygania sporów. Ale czy to wystarczy? Odstąpiono, co prawda od ISDS (w TTiP nie zgodzono się na ustępstwa) zastępując to inną formą z udziałem sędziów krajowych, międzynarodowego arbitra i strony inwestora (tzw. sąd inwestycyjny - ICS), co - mam takie przeczucie - pozwoli na posiadanie w składzie takiego sądu przedstawiciela z Polski. Co również istotne chciałbym, aby rozstrzyganie sporów było zgodne z prawodawstwem danego państwa. W przypadku rozstrzygania sporów na linii inwestor - Polska, przebieg arbitrażu powinien być zgodny z polskim prawodawstwem.
Natomiast chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na tzw. Wspólny Komitet CETA, który będzie stale monitorował wdrożenie, funkcjonowanie i wpływ CETA. W jego skład wejdą przedstawiciele Unii Europejskiej i Kanady. Pod auspicjami Komitetu Wspólnego CETA powołanych zostanie dziewięć specjalnych komitetów, między innymi Komitet Zarządzający ds. Środków Sanitarnych i Fitosanitarnych. Dlatego uważam, że w przypadku, gdyby CETA została podpisana, w strukturze Wspólnego Komitetu, a także w składach specjalnych komitetów nie może zabraknąć przedstawicieli naszego kraju.

A co z polskim rolnictwem i postawą PSL?

Nie mam powodów, aby sądzić, że odstąpimy od przestrzegania podstawowej zasady, że produkty z kanadyjskiego rynku, które trafią na rynek europejski nie będą musiały spełniać naszych wymagań sanitarnych i fitosanitarnych. Powiem więcej, wierzę, że - przepraszam za ostrość sformułowania - żaden chłam z kanadyjskiego rynku nie wjedzie na nasz rynek. Wysokie standardy, które obowiązują na rynku europejskim będą dotyczyć produktów kanadyjskich i pośrednio amerykańskich. Oczywiście mam świadomość, że niektóre firmy zza Atlantyku będą chciały wwieźć produkty transgeniczne (GMO). Ale od tego są odpowiednie służby, aby zapobiegać tego rodzaju złym praktykom.
Co do PSL, to pragnę zwrócić uwagę, że mamy tutaj do czynienia z hipokryzją na niespotykaną skalę. Otóż umowę CETA rozpoczęto negocjować w 2009 roku i zakończono w 2014. Gdzie przez te lata byli politycy PSL: p.p. Kosiniak-Kamysz, Sawicki czy Andżelika Możdżanowska? Gdzie był Donald Tusk lider PO? 
Otóż szanowni Czytelnicy tego bloga, nie znajdziecie najmniejszego śladu w protokołach komisji lub podkomisji sejmowych, który wskazywałby na zainteresowanie się zakresem i trybem prowadzonych negocjacji na linii Bruksela-Ottawa przez posłów PSL i PO. Podczas ostatniego posiedzenia Komisji do Spraw Unii Europejskiej poprosiłem o sprawdzenie, czy w archiwum Komisji znajduje się chociaż drobny sygnał niepokoju ze strony polityków koalicji PO i PSL w zakresie umowy CETA. Otóż, z perspektywy minionego czasu oświadczam, że nie ma żadnego śladu! Po prostu politycy PSL w latach 2009-2014 nie interesowali się tą sprawą!

I już na koniec pytanie, czy popieram umowę CETA?

Otóż na powyższe pytanie odpowiem w sposób następujący:  jeżeli uda się zrealizować to, co zawarliśmy w uchwale Sejmu, a więc zabezpieczyć interesy polskich obywateli: producentów, handlowców, rolników i konsumentów, to jestem spokojny o jakość kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej pomiędzy UE i Kanadą.
Jeżeli miałoby być odwrotnie i tego zabezpieczenia nie będzie, wówczas na poważnie będę musiał rozstrzygnąć czy nie głosować przeciwko tej umowie.


 

Polecane