Wojna z ICE. Donald Trump obiecał powstrzymanie nielegalnej imigracji i to robi
Co musisz wiedzieć:
- Donald Trump realizuje zapowiedzi wyborcze – administracja zaostrzyła działania przeciwko nielegalnej imigracji, koncentrując się na osobach skazanych za przestępstwa.
- Prawo zobowiązuje ICE do działania – m.in. na mocy ustawy Laken Riley Act aresztowani bez kaucji mają być nielegalni imigranci wcześniej karani za poważne przestępstwa.
- Działania ICE budzą silny sprzeciw polityczny – część stanów i środowisk progresywnych blokuje współpracę z agencją, co pogłębia spór wokół migracji i bezpieczeństwa w USA.
Teraz robi to, bo obiecał i gdyby nie działał, zostałby oskarżony o niedotrzymanie zobowiązań wyborczych. W zeszłym roku drastycznie spadła liczba nielegalnych przekroczeń granic USA, a liczba aresztowań "nielegalsów" - podwoiła się.
Prawo nakazuje aresztowanie łamiących prawo
Zresztą to nie jest wyłącznie kwestia woli prezydenta. Do działania zobowiązuje go prawo. Szczególnie ustawa "Laken Riley Act", która nakazuje aresztowanie - bez kaucji! - każdej osoby przebywającej w Stanach nielegalnie, która została już wcześniej aresztowana, oskarżona lub przyznała się do kradzieży, włamania, napaści na funkcjonariusza organów ścigania lub jakiegokolwiek przestępstwa skutkującego śmiercią lub poważnymi obrażeniami ciała, takiego jak np. jazda po pijanemu.
Ustawa ta zmusza w władze do działania. Nazwa jej nawiązuje do imienia i nazwiska 22 letniej studentki zamordowanej w 2024 roku, której morderca - nielegalny imigrant - popełnił już wcześniej przestępstwo, ale nie został ani deportowany ani nawet aresztowany. Oczywiście, że morderstwa popełniają też rodowici Amerykanie, ale cóż wart jest taki argument? Dlaczego wpuszczać morderców z zewnątrz, skoro ma się dość własnych - miejscowych?
Do wyszukiwania nielegalnych imigrantów, którzy popełnili przestępstwa, powołana jest agencja ICE (Immigration and Customs Enforcement). Nie Trump ją stworzył - istnieje już od roku 2003 i jej funkcjonariusze aresztowali i deportowali przez te 22 lata miliony nielegalnych imigrantów.
Tysiące morderców i gwałcicieli
W USA znajduje się aż 13099 nielegalnych imigrantów skazanych za morderstwo i 15811 za napaść na tle seksualnym. Do końca maja 2025 roku ICE aresztowało 752 nielegalnych imigrantów skazanych za morderstwo i 1693 za gwałt. Jedną z akcji była „Operation Dirtbag” na Florydzie, podczas której w listopadzie 2025 r. zatrzymano ponad 150 drapieżników seksualnych.
Skąd te kolosalne liczby morderców i gwałciciele poza aresztem? To nie są dane z jednego roku, ale z dziesięcioleci. Wielu zakończyło już odbywanie kary i rozpłynęło się w 340 milionach mieszkańców USA. To, że odbyli karę, nie spowodowało, że stali się legalnymi imigrantami. Nadal są w USA nielegalnie. Teraz trzeba ich odszukać. To nie jest wyprawa na grzyby. Oni się ukrywają. Posługują fałszywymi dokumentami. Są niebezpieczni.
Wielu innych znajduje się w więzieniach stanowych w miastach-sanktuariach lub całych stanach-sanktuariach - np. Kalifornia, Kolorado, Nowy Jork, Oregon czy Vermont. Wręcz trudno w to uwierzyć, ale rządzący tam Demokraci konsekwentnie odmawiają współpracy z ICE i chronią przestępców - w tym morderców - przed deportacją. Inne stany i miasta biurokratycznymi manewrami starają się nie wyjawić ich miejsc zamieszkania.
Skąd to szaleństwo?
"Tradycyjni", konserwatywni Amerykanie są zwolennikami przestrzegania prawa i surowych kar za jego łamanie, więc ich ideologiczni przeciwnicy, czyli tzw. "postępowi" Amerykanie, reprezentują odwrotne stanowisko. Chronią nielegalnych imigrantów, potępiają surowe kary, uważają, że nie należy karać, ale "wychowywać". Pozwala im to czuć się lepszymi i wyższymi moralnie. To czysto psychologiczne zjawisko. Są zwolennikami hasła "nie ma ludzi nielegalnych". Demagogicznego hasła, bo faktycznie ludzie "nielegalni" nie istnieją, ale ich obecność - gdy nielegalnie przekroczą granicę - jest w świetle prawa jak najbardziej nielegalna. I o to tu chodzi. O przestrzeganie prawa. O bezpieczeństwo obywateli.
Deportacje odbywały się od zawsze. Np. Barack Obama deportował miliony, ale dopiero Trump - wybrany przez tych konserwatywnych Amerykanów - znalazł się na celowniku "postępowców". Dopiero teraz agencja ICE jest przez propagandę medialną porównywana do gestapo. Dlatego - właśnie z powodu nienawiści do Trumpa - działania ICE stały się celem ataku jego przeciwników.
Kto blokuje działania ICE
Ci przeciwnicy to w większości "pożyteczni idioci", którzy z pozornie szlachetnych pobudek chcą bronić nielegalnych imigrantów przed deportacją. Nie myślą o ofiarach morderców, ani np. o somalijskich przestępcach, którzy w Michigan oszukali państwo amerykańskie na miliardy dolarów. Atakując ICE i broniąc imigrantów, de facto bronią morderców i gwałcicieli.
Drugą grupę - mniejszą, ale bardziej aktywną i kluczową w tej sytuacji - stanowią zdeklarowani wrogowie USA, dla których nielegalna imigracja była i jest narzędziem burzenia prawa i porządku. To z nich rekrutują się agitatorzy oraz liderzy akcji protestacyjnych i maksymalnego utrudniania działań ICE. Są z zasady zwolennikami nielegalnej imigracji, bo to daje im nadzieję na rozwalenie systemu od środka. Manipulują "pożytecznymi idiotami" poprzez propagandę i dezinformację. To oni wypowiedzieli wojnę Ameryce.
Ich działania stały się powodem zakrywania twarzy przez agentów ICE, co jest praktyką legalną, ale robiącą złe wrażenie. Zakrywanie twarzy jest metodą obrony przed tzw. doxingiem. Doxing to ujawnianie w internecie przez ludzi z tej drugiej grupy - po rozpoznaniu tożsamości funkcjonariusza - jego danych osobowych i nękanie oraz szykanowanie jego rodziny, grożenie jego bliskim, nawet dzieciom.
To wszystko są oblicza trwającej w USA wojny domowej. Jeszcze, dotąd - przede wszystkim kulturowej...
Nie ma usprawiedliwienia
W ostatni piątek obserwowałem w Los Angeles grupę protestujących - przeciwko ICE - uczniów prywatnego liceum w prestiżowej dzielnicy, których na demonstrację przyprowadziły ich mamy. Trzymali w dłoniach typowe hasła, apelujące nie do logiki, ale prosto do poczucia "lepszości": "Popieraj naszych imigrantów!" i "Zdelegalizować ICE" oraz "Stajemy razem z imigrantami".
A sprawa jest przecież prosta: celem ICE są w pierwszej kolejności mordercy, członkowie gangów, pedofile, gwałciciele i ludzie skazani za przestępstwa z użyciem przemocy. Nie ma więc usprawiedliwienia dla tych, którzy z powodów politycznych, udając humanitaryzm, utrudniają agentom znalezienie, zatrzymanie i deportowanie ludzi, którzy złamali prawo, krzywdząc swoimi przestępstwami amerykańskich obywateli.
Do lipca 2025 agencja ICE zidentyfikowała imiennie aż 435 tysięcy nielegalnych imigrantów po wyrokach skazujących, którzy nie przebywają w areszcie, więc nie da się ich deportować. Są na wolności i ukrywają się przed ICE.
Nie życzę tym młodym demonstrantom, żeby spotkali się na ulicy z tymi, których bronią...




