Brak Polski w ćwiczeniach NATO. Gen. Polko: "Wojsko musi brać udział w manewrach, a nie w akcjach odśnieżania"
Co musisz wiedzieć:
- Udział w manewrach „Steadfast Dart 26” w Niemczech bierze 10 tys. żołnierzy z 11 krajów NATO.
- W ramach wielkich manewrów przemieszczona zostanie ogromna ilość sprzętu.
- W manewrach nie biorą udziału ani Polska, ani Stany Zjednoczone.
- Manewry zaplanowano również na Grenlandii.
Pytany, o czym to świadczy, że ćwiczenia „Steadfast Dart 26” w Niemczech odbywają się bez Polski i bez Stanów Zjednocznych, gen. Roman Polko odpowiedział:
„To, co jest kluczowe dla Polski, to żeby jednak uczestniczyć we wspólnych przedsięwzięciach, bo tylko w ten sposób integrujemy się, budujemy wspólne zdolności do wspólnych ćwiczeń, do wspólnego reagowania na różnego rodzaju zagrożenia. Zresztą widziałem to podczas misji, które realizowaliśmy, że była bardzo duża trudność we współdziałaniu z europejskimi sojusznikami NATO. Od początku w sojusz NATO wprowadzali nas Amerykanie i łatwiej się z Amerykanami współdziałało, ale teraz przyszła pora – zresztą też prezydent Trump to mówi, że Europa ma budować zdolności do obrony bez pomocy Stanów Zjednoczonych, stąd też tego typu ćwiczenia, manewry są ważne i tego typu sytuacje, w których – tak jak Duńczycy proszą, żeby zademonstrować obecność w Grenlandii czy w tym obszarze jako sojusz NATO, jako wspólny sojusz, to z pewnością warto też tego typu gesty wykonywać”
- mówił gen. Roman Polko.
- KRUS wydał komunikat dla rolników
- Pilne doniesienia z granicy. Komunikat Straży Granicznej
- Pilne doniesienia z granicy. Straż graniczna wydała komunikat
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka
- Rolnicy oszukani? Mercosur kwestionuje zabezpieczenia obiecane przez Brukselę
- Rząd się przeliczył? Emerytury mogą wzrosnąć inaczej, niż zapowiadano. GUS podał nowe dane
- Wyłączenia prądu w Warszawie. Komunikat dla mieszkańców
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Pomorza
- Ważny komunikat dla mieszkańców Warszawy
- Karol Nawrocki: Polska powinna stanąć na czele obozu reformy Unii Europejskiej
Polska nie chce być „papierowym tygrysem”
„Sami chcemy, żeby na naszym obszarze wojska sojusznicze ćwiczyły. Naciskamy mocno na to, żeby nie być „papierowym tygrysem”, a żeby nie być „papierowym tygrysem”, to wojsko nie może brać udziału w akcji odśnieżania, czy w akcji sprzątania błota popowodziowego, czy wyręczać Straż Graniczną w robocie, tylko patrząc na rosyjskie zagrożenie, a jest ono ciągłe (stan wojny hybrydowej), to trzeba za każdym razem demonstrować zdolność do wspólnego działania, do wspólnego, solidarnego podejmowania tematów, czy realizacji różnego rodzaju przedsięwzięć”
- zauważył.
Zmiana sytuacji geopolitycznej
„Wiadomo, że Stany Zjednoczone słowami prezydenta Trumpa zdefiniowały swój największy obszar zainteresowania – to są obie Ameryki, czyli półkula zachodnia – stąd też musi ze strony europejskiej nastąpić intensyfikacja różnego rodzaju działań po to, aby wzmacniać kompatybilność, interoperacyjność. Po to, aby rzeczywiście nauczyć się działać w różnych obszarach. To jest też kwestia demonstrowania spójności, solidarności NATO i nie można tej solidarności z pewnością rozbijać poprzez to, że nagle Stany Zjednoczone uznały, że one mają być właścicielem Grenlandii”
- stwierdził były dowódca GROM.
„Powrót do koncertu mocarstw”
Dopytywany, czy brak obecności Polski i Stanów Zjednoczonych w manewrach „Steadfast Dart 26” i ta „wojna” o Grenlandię między członkami NATO, czy to wszystko nie wysyła do Kremla sygnału o tym, że NATO jest podzielone, gen. Roman Polko ocenił:
„To prezydent Trump już od roku wysyła sygnały do Putina, czerwony dywan przed nim rozwija, z pokłonami go wita. Mamy jeszcze konia trojańskiego: Orbana i Fico, ale to nie jest standard zachodni”.
„Fundamentem współczesnej demokracji – i to kilkadziesiąt lat było podstawą świata zachodu – to była siła ekonomiczna, potęga militarna i oczywiście system wartości. Tego systemu wartości nie rozbija żadne państwo, które uczestniczy w tym ćwiczeniu, czy też Polska, tylko rozbija dokładnie prezydent Trump. Mówienie o tym, że część terytorium Sojuszu, które należy do Danii, ma należeć do Stanów Zjednoczonych, to jest coś, co się w głowie nie mieści. To jest powrót do koncertu mocarstw”
- diagnozował sytuację.
„Grenlandia jest częścią Danii”
„Ku mojemu zdumieniu można mówić, że sprawiedliwym w tym wypadku okazuje się być Rosja – i rozgrywa to oczywiście propaganda rosyjska, która mówi, że Grenlandia jest częścią Danii, bo tak mówi prawo międzynarodowe. Nie spodziewałem się sytuacji takiej, że będę musiał mówić, że Ławrow ma rację, Grenlandia jest częścią Danii i nikt nie ma prawa przejmować tego terytorium, ogłaszać, że jest to terytorium własnego państwa”
- wyznał Polko.
„Stany Zjednoczone szczerze mówiąc nie muszą jechać tam na ćwiczenia, bo już tam mają swoją bazę. Kiedyś miały tych baz kilkadziesiąt, teraz mają jedną bazę i z żołnierzami amerykańskimi z pewnością nasi natowscy partnerzy też będą dogadywać się w kwestiach tych ćwiczeń, także trudno mówić o nieobecności tam tych ludzi, bo Amerykanie już na Grenlandii są”
- dodał odnosząc się do planowanych manewrów na Grenlandii.




