Wolna Wigilia, dłuższa harówka – jak państwo testuje pracowników handlu

"Biednemu zawsze wiatr w oczy" - to powiedzenie jest szczególnie aktualne w przypadku pracowników handlu, którym rząd w zamian za „wolną Wigilię” dołożył dodatkową handlową niedzielę. Z drugiej strony minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk szczyci się pilotażem skrócenia czasu pracy, w którym wezmą udział przede wszystkim podmioty publiczne, a nie prywatne markety.
Happening pracowników sklepu
Happening pracowników sklepu / Fot. Solidarność

Co musisz wiedzieć:

  • Autor wskazuje, że „wolna Wigilia” dla pracowników handlu oznacza w praktyce całą dodatkową handlową niedzielę w grudniu.
  • Ocenia też krytycznie fakt, że pilotaż skrócenia czasu pracy omija wielkie sieci handlowe, gdzie problem work-life balance jest najostrzejszy.
  • Ponadto wylicza problemy pracowników handlu jak: niskie płace, nadmiar obowiązków i dezorganizację życia rodzinnego.

 

Pyrrusowe zwycięstwo lewicy

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej już 1 grudnia pochwaliło się, że w tym roku po raz pierwszy Wigilia Bożego Narodzenia będzie dniem wolnym od pracy. Resort nazwał to “wielką” i “historyczną” zmianą, ale do obrazka z choinką warto byłoby dodać gwiazdkę. Nie chodzi o gwiazdkę na czubku drzewka, ale o taką, która informuje drobnym druczkiem o pewnych kosztach. Jakich? 

Otóż do tej pory pracownicy handlu musieli przyjść do pracy w Wigilię i siedzieć na kasie do godziny 14. Teraz będzie to prawda dzień wolny, ale w zamian za to sklepy będą otwarte w grudniu przez trzy, a nie jak dotychczas przez dwie niedziele. Jeżeli osoba zatrudniona w markecie miała obowiązek pracować jedną niedzielę w miesiącu, to teraz może się to zmienić. Dodatkowa niedziela handlowa 7 grudnia to absolutnie zbyteczne i niezrozumiałe posunięcie rządu, które może dotknąć pracowników handlu – przede wszystkim kobiety, bo to one stanowią ponad 70 procent zatrudnionych w handlu detalicznym. 

O tym, czy dodatkowa niedziela handlowa zostanie na stałe wpisana do polskiego prawa, zdecyduje Trybunał Konstytucyjny. Prezydent Andrzej Duda skierował bowiem te zapisy ustawy do TK w trybie kontroli następczej. Trybunał do tej pory nie odniósł się do tej sprawy, więc ustawa jak na razie obowiązuje w tym niekorzystnym jak dla pracowników handlu kształcie.

 

Praca po zmierzchu

Pracowników handlu trapią trzy bolączki. Pierwszą z nich są liczne obowiązki. Nie chodzi tylko o sprzedaż, wykładanie towaru i dbanie o ekspozycję. W wielu punktach to także wypiekanie, mielenie mięsa, przygotowywanie fast foodów czy wydawanie przesyłek kurierskich.

Po drugie są to niskie płace. Handlowa Solidarność informowała, że ponad 800 tysięcy pracowników tej branży otrzymuje na swoje konta najniższą krajową. W tym roku jest to 4666 zł brutto, natomiast w przyszłym roku rząd dorzuci 140 zł brutto dla etatowców i 90 groszy do tzw. godzinówki. Dla wielu z nich będzie to jedyna podwyżka w ciągu całego roku.

Trzecia kwestia to organizacja czasu pracy – markety czynne do godziny 22 to w naszym kraju standard. Taki system powoduje, że matki często nie widują swoich pociech. Rano przyszykują im kanapki, wyprawią do szkoły, a potem dziećmi musi zająć się ktoś inny. Nie można nie wspomnieć też o dezorganizacji czasu wolnego przeznaczonego na wypoczynek. Wyjazdy z rodziną planuje się zazwyczaj na weekend, ale jeszcze do niedawna pracownicy handlu musieli przychodzić do pracy zarówno w soboty, jak i niedziele.

 

Walka o prawo do odpoczynku

Solidarność postanowiła w tej kwestii ulżyć pracownikom i zagwarantować im choć jeden dzień wolny w tygodniu. Dlatego powstała ustawa ograniczająca handel w niedziele, która weszła w życie w marcu 2018 roku. Co warte podkreślenia i na co wskazuje sama nazwa, ustawa jedynie ogranicza, a nie całkowicie zakazuje handlu. W niedziele dalej mogą działać stacje paliwowe, apteki, punkty z pamiątkami, piekarnie, cukiernie i tak dalej. Za ladą może stanąć również sam właściciel i franczyzobiorca. Po drugie, nowe przepisy wchodziły w życie stopniowo. Najpierw dwie niedziele handlowe w każdym miesiącu, rok później jedna niedziela w miesiącu, a od 2020 roku siedem niedziel handlowych w roku.

Mimo to niektórzy pracodawcy próbowali kombinować, podając się za księgarnie, punkty pocztowe czy dworce autobusowe. Takie praktyki ukróciła nowelizacja z lutego 2022 roku. Później do akcji wkroczył poseł Polski 2050, wcześniejszy lider Nowoczesnej Ryszard Petru, który zaproponował zliberalizowanie przepisów. Dwie niedziele handlowe w miesiącu i podwójne wynagrodzenie dla pracowników handlu za pracę w siódmy dzień tygodnia nie przekonały jednak parlamentarzystów, bo projekt utknął w sejmowej komisji.

By chronić prawo do odpoczynku przed takimi inicjatywami, jak ta zaproponowana przez posła Petru, Solidarność zawarła umowę programową z kandydatem na prezydenta Karolem Nawrockim. Związek zobowiązał w niej nowego prezydenta, że ten

„będzie prowadził politykę zmierzającą do kontynuacji ochrony dotychczasowych osiągnięć dotyczących praw pracowniczych, w tym ograniczenia handlu w niedziele”.

Ten bezpiecznik w Pałacu Prezydenckim jest dzisiaj najsilniejszym gwarantem tego, że postulat Solidarności zrealizowany przed siedmioma laty pozostanie w mocy i żaden polityk nie odbierze pracownikom handlu kolejnej wolnej niedzieli.

 

„Jesteśmy ludźmi, nie maszynami”

O warunkach pracy w handlu można by rozprawiać bardzo długo, ale szczególną uwagę warto zwrócić na to, co dzieje się obecnie w Stokrotce. Związki zawodowe po nieudanych mediacjach i podpisaniu protokołu rozbieżności z pracodawcą rozpoczęły właśnie referendum strajkowe. Ich najważniejszym żądaniem jest zwiększenie obsady o co najmniej dwa etaty w każdym sklepie. Związkowcy z Solidarności przygotowali w tym roku również petycję skierowaną do Zarządu Stokrotki, w której podkreślali, że są „ludźmi, nie maszynami”.

– My, pracownicy Stokrotki, codziennie stawiani wobec wyzwań, które przerastają ludzkie możliwości, żądamy poprawy warunków pracy i płacy. Jesteśmy ludźmi, nie maszynami, mamy prawo do godnych warunków pracy. Nie zgadzamy się na eksploatowanie nas, pracowników, do granic wytrzymałości, kosztem naszego zdrowia. Nie zgadzamy się na wydłużanie pracy do późnych godzin nocnych. Liczba sklepów rośnie, a obsada maleje. Przybywa obowiązków, wydłużane są godziny pracy, jednocześnie obcinane są etaty

– zwracali uwagę w petycji, dodając, że znaczna część załogi to osoby niepełnosprawne.

– Niemożliwością staje się wyjście z pracy według grafiku. Pracę, którą kiedyś wykonywały trzy osoby, teraz wykonuje jedna. Pracujemy ponad siły, tracimy zdrowie. Wszechobecna inwigilacja nie pomaga w pracy – podkreślali.

Członkowie Solidarności zorganizowali również pikietę pod jednym z lubelskich sklepów należących do sieci. Związkowcy postawili tam w kwietniu paletę wyładowaną workami ziemniaków, by pokazać, z czym muszą mierzyć się pracownicy Stokrotki. Przekonywali, że rozładowanie takiej palety przy zachowaniu przepisów BHP to nie lada wyzwanie.

 

Codzienność pracy pełna problemów

Spór zbiorowy w Stokrotce trwa już od 2022 roku. Ze względu na fakt, że sklepy rozsiane są na terenie całego kraju, wywalczenie czegokolwiek jest tam znacznie trudniejsze niż w przypadku jednego dużego zakładu, gdzie załoga może stanąć teoretycznie „na gwizdek”.

Tak na marginesie, pisząc ten tekst, natrafiłem przypadkowo na jeden ze sklepów Stokrotki w Gdańsku przy ulicy Starowiejskiej, który działa od 6 rano do 23:45 wieczorem przez 6 dni w tygodniu. W niedzielę placówka otwierana jest o 9 i zamykana o godzinie 21. Zdaje mi się, że z wyjątkiem sklepów całodobowych to może być rekord.

Związkowcy z Solidarności odwiedzili w ostatnich tygodniach także sklepy Dino, gdzie – jak informowali – nie utworzono jeszcze Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. W ramach takiego Funduszu pracownicy mogliby na przykład otrzymać środki na wczasy pod gruszą czy bezzwrotną zapomogę pieniężną z powodu trudnej, losowej sytuacji życiowej – choroby czy wypadku. W Dino aż 88 procent załogi stanowią kobiety, a niektóre z nich po prostu marzną. Dlaczego? Bo kasy w Dino znajdują się często tuż obok drzwi, a te są nieustannie otwierane przez wchodzących i wychodzących klientów.

Inne problemy trapią natomiast pracowników Carrefoura. W ostatnim czasie mówi się o przejęciu aktywów francuskiej sieci przez państwową Krajową Grupę Spożywczą i zbudowania na tej bazie Polskiej Sieci Sklepów. Co z tego wyjdzie i przede wszystkim jak wyjdą na tym polscy pracownicy, to na razie wielka niewiadoma. Pewne są natomiast inne działania rządu, takie jak pilotaż skrócenia czasu pracy.

 

Work-life balance

Co jakiś czas słyszymy, że gdzieś brakuje rąk do pracy, a Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów w UE. Z danych Eurostatu za ubiegły rok wynika, że jesteśmy na trzecim miejscu za Grecją i Bułgarią. W ciągu tygodnia pracujemy średnio 38,9 godzin. Przyznajemy też ogromną liczbę zezwoleń na pracę. W latach 2018–2023 Polska wydała 3,8 miliona wiz pracowniczych.

Z drugiej strony kierowane przez Lewicę Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej postanowiło zainicjować pilotażowy program skrócenia czasu pracy, który obejmie ponad 5 tysięcy pracowników.
Przez cały 2026 rok dziewięćdziesięciu pracodawców ma przetestować, czy możliwa jest praca przez 4 dni w tygodniu za to samo wynagrodzenie. Pilotaż dopuszcza też inne modele skrócenia czasu pracy, jak na przykład 6- czy 7-godzinny dzień pracy, czy dodatkowy urlop wypoczynkowy. Ministerstwo chce, aby przedsiębiorcy i pracownicy „wydeptali ścieżki”, które resort potem „utwardzi”, przygotowując propozycje przepisów.

– Czas pójść naprzód! Coraz więcej pracowników to osoby starsze. Coraz więcej kobiet chce łączyć życie zawodowe z życiem rodzinnym. Krótszy czas pracy będzie dla nich dużym wsparciem

– zapewniała z entuzjazmem minister Dziemianowicz-Bąk.

 

Niepełny pilotaż

Tymczasem work-life balance to dla wielu pracowników handlu tylko puste hasło. Sześcio- czy siedmiogodzinny dzień pracy może sprawdzić się w zawodach wymagających ciągłego wysiłku intelektualnego, ale trudno go zachować w sklepach spożywczych, firmach kurierskich czy fabrykach, gdzie towar przechodzi na okrągło z rąk do rąk.

Oczywiście, można to nakazać ustawowo, ale firmy będą musiały wtedy np. zatrudnić dodatkowych pracowników, by wypełnić luki kadrowe. Tutaj wracamy jednak do punktu wyjścia: społeczeństwo się starzeje, młodych jest coraz mniej, a rąk do pracy ubywa.

Do tego pilotażowego eksperymentu – na marginesie zapłacimy za niego 50 mln złotych z Funduszu Pracy – wybrano przede wszystkim mikro i małe podmioty (łącznie 52). Do tego 32 średnie i tylko 6 dużych zatrudniających powyżej 250 osób. W tej ostatniej grupie znalazły się: Miasto Leszno, łódzki MOPS, Urząd Miasta Piotrkowa Trybunalskiego, Wodociągi Chrzanowskie i dwa podmioty prywatne Pol-Elektra oraz Livingston Poland. Łącznie z 90 zakładów pracy wybranych do pilotażu połowę stanowić będą gminy, powiaty i jednostki związane z samorządem, jak na przykład Starostwo Powiatowe w Głubczycach, Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Rawie Mazowieckiej, Urząd Miasta Ustka, powiat parczewski, gmina Trzcianka czy Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu.

Niestety na liście zabrakło znanych sieci handlowych, hipermarketów i dyskontów, do których część Polaków uda się po zakupy 7, 14 i 21 grudnia.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Incydent w pobliżu Pałacu Prezydenckiego. Zatrzymano dwóch mężczyzn z ostatniej chwili
Incydent w pobliżu Pałacu Prezydenckiego. Zatrzymano dwóch mężczyzn

Dwóch młodych mężczyzn zostało zatrzymanych po incydencie z użyciem dronów w centrum Warszawy. Jak informuje Radio ZET, urządzenia miały latać w rejonie objętym ścisłym zakazem lotów w pobliżu Pałacu Prezydenckiego. Sprawa trafiła do sądu, a zatrzymanym grozi nawet kilka lat więzienia.

Trump: Dzisiaj Iran zostanie bardzo mocno uderzony z ostatniej chwili
Trump: Dzisiaj Iran zostanie bardzo mocno uderzony

Dzisiaj Iran zostanie bardzo mocno uderzony! Ze względu na złe zachowanie Iranu poważnie rozważa się całkowite zniszczenie i pewną śmierć obszarów i grup ludzi, które do tej pory nie były brane pod uwagę jako cele – poinformował w sobotę prezydent USA Donald Trump.

Spotkanie u prezydenta ws. „polskiego SAFE 0 proc.”. Podano szczegóły z ostatniej chwili
Spotkanie u prezydenta ws. „polskiego SAFE 0 proc.”. Podano szczegóły

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował w sobotę, że potwierdzony jest udział premiera Donalda Tuska i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza we wtorkowym spotkaniu u prezydenta Karola Nawrockiego ws. „polskiego SAFE 0 proc.”. Obecny ma być także prezes NBP Adam Glapiński.

Polacy zatrzymani w Iraku. Sikorski zabrał głos z ostatniej chwili
Polacy zatrzymani w Iraku. Sikorski zabrał głos

Pięciu Polaków zatrzymanych w Iraku zostało już zwolnionych – oświadczył w sobotę minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Wśród zatrzymanych był znany youtuber Dawid Faza Fazowski, twórca kanału "Przez Świat Na Fazie".

Iran zmieni stanowisko? Prezydent deklaruje wstrzymanie ostrzałów na sąsiednie kraje z ostatniej chwili
Iran zmieni stanowisko? Prezydent deklaruje wstrzymanie ostrzałów na sąsiednie kraje

Prezydent Iranu Masud Pezeszkian oświadczył w wyemitowanym w sobotę przemówieniu, że tymczasowe najwyższe kierownictwo kraju zaaprobowało wstrzymanie ostrzałów sąsiednich krajów, o ile nie będą z nich prowadzone ataki wymierzone w Iran.

Sytuacja na granicy. Straż Graniczna podała dane z ostatniej chwili
Sytuacja na granicy. Straż Graniczna podała dane

Straż Graniczna nie wpuściła do Polski 6,4 tys. cudzoziemców, dzięki nowoczesnemu narzędziu Entry/Exit System (EES) – wynika z najnowszego komunikatu Straży Granicznej.

Ważny komunikat dla mieszkańców Katowic z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Katowic

Mieszkańcy Katowic ponownie będą mogli zdecydować, na co przeznaczyć część miejskich pieniędzy. Już w marcu rozpocznie się nabór projektów do kolejnej edycji Budżetu Obywatelskiego. Do rozdysponowania jest ponad 24,7 mln zł, czyli o 1,3 mln zł więcej niż rok wcześniej.

Dziś poznamy kandydata PiS na premiera. Miejsce nie jest przypadkowe z ostatniej chwili
Dziś poznamy kandydata PiS na premiera. Miejsce nie jest przypadkowe

Dziś w Krakowie PiS wskaże polityka, który ma poprowadzić partię do kolejnych wyborów parlamentarnych. Nazwisko przyszłego kandydata na premiera ma ogłosić Jarosław Kaczyński.

Trump chce wysłać wojska lądowe do Iranu? Media ujawniają kulisy prywatnych rozmów z ostatniej chwili
Trump chce wysłać wojska lądowe do Iranu? Media ujawniają kulisy prywatnych rozmów

Prezydent USA Donald Trump w prywatnych rozmowach z doradcami wyraził poważne zainteresowanie rozmieszczeniem niewielkiej liczby wojsk amerykańskich w Iranie – ujawniła stacja NBC News, powołując się na dwóch przedstawicieli władz USA, byłego urzędnika i inną osobę mającą wiedzę na ten temat.

Dawid Faza Fazowski zatrzymany w Iraku. Znany youtuber dementuje sensacyjne doniesienia z ostatniej chwili
Dawid Faza Fazowski zatrzymany w Iraku. Znany youtuber dementuje sensacyjne doniesienia

Doniesienia o rzekomym aresztowaniu Polaków w Iraku błyskawicznie obiegły internet. Do sprawy odniósł się Dawid Fazowski, który stanowczo zaprzeczył sensacyjnym informacjom.

REKLAMA

Wolna Wigilia, dłuższa harówka – jak państwo testuje pracowników handlu

"Biednemu zawsze wiatr w oczy" - to powiedzenie jest szczególnie aktualne w przypadku pracowników handlu, którym rząd w zamian za „wolną Wigilię” dołożył dodatkową handlową niedzielę. Z drugiej strony minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk szczyci się pilotażem skrócenia czasu pracy, w którym wezmą udział przede wszystkim podmioty publiczne, a nie prywatne markety.
Happening pracowników sklepu
Happening pracowników sklepu / Fot. Solidarność

Co musisz wiedzieć:

  • Autor wskazuje, że „wolna Wigilia” dla pracowników handlu oznacza w praktyce całą dodatkową handlową niedzielę w grudniu.
  • Ocenia też krytycznie fakt, że pilotaż skrócenia czasu pracy omija wielkie sieci handlowe, gdzie problem work-life balance jest najostrzejszy.
  • Ponadto wylicza problemy pracowników handlu jak: niskie płace, nadmiar obowiązków i dezorganizację życia rodzinnego.

 

Pyrrusowe zwycięstwo lewicy

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej już 1 grudnia pochwaliło się, że w tym roku po raz pierwszy Wigilia Bożego Narodzenia będzie dniem wolnym od pracy. Resort nazwał to “wielką” i “historyczną” zmianą, ale do obrazka z choinką warto byłoby dodać gwiazdkę. Nie chodzi o gwiazdkę na czubku drzewka, ale o taką, która informuje drobnym druczkiem o pewnych kosztach. Jakich? 

Otóż do tej pory pracownicy handlu musieli przyjść do pracy w Wigilię i siedzieć na kasie do godziny 14. Teraz będzie to prawda dzień wolny, ale w zamian za to sklepy będą otwarte w grudniu przez trzy, a nie jak dotychczas przez dwie niedziele. Jeżeli osoba zatrudniona w markecie miała obowiązek pracować jedną niedzielę w miesiącu, to teraz może się to zmienić. Dodatkowa niedziela handlowa 7 grudnia to absolutnie zbyteczne i niezrozumiałe posunięcie rządu, które może dotknąć pracowników handlu – przede wszystkim kobiety, bo to one stanowią ponad 70 procent zatrudnionych w handlu detalicznym. 

O tym, czy dodatkowa niedziela handlowa zostanie na stałe wpisana do polskiego prawa, zdecyduje Trybunał Konstytucyjny. Prezydent Andrzej Duda skierował bowiem te zapisy ustawy do TK w trybie kontroli następczej. Trybunał do tej pory nie odniósł się do tej sprawy, więc ustawa jak na razie obowiązuje w tym niekorzystnym jak dla pracowników handlu kształcie.

 

Praca po zmierzchu

Pracowników handlu trapią trzy bolączki. Pierwszą z nich są liczne obowiązki. Nie chodzi tylko o sprzedaż, wykładanie towaru i dbanie o ekspozycję. W wielu punktach to także wypiekanie, mielenie mięsa, przygotowywanie fast foodów czy wydawanie przesyłek kurierskich.

Po drugie są to niskie płace. Handlowa Solidarność informowała, że ponad 800 tysięcy pracowników tej branży otrzymuje na swoje konta najniższą krajową. W tym roku jest to 4666 zł brutto, natomiast w przyszłym roku rząd dorzuci 140 zł brutto dla etatowców i 90 groszy do tzw. godzinówki. Dla wielu z nich będzie to jedyna podwyżka w ciągu całego roku.

Trzecia kwestia to organizacja czasu pracy – markety czynne do godziny 22 to w naszym kraju standard. Taki system powoduje, że matki często nie widują swoich pociech. Rano przyszykują im kanapki, wyprawią do szkoły, a potem dziećmi musi zająć się ktoś inny. Nie można nie wspomnieć też o dezorganizacji czasu wolnego przeznaczonego na wypoczynek. Wyjazdy z rodziną planuje się zazwyczaj na weekend, ale jeszcze do niedawna pracownicy handlu musieli przychodzić do pracy zarówno w soboty, jak i niedziele.

 

Walka o prawo do odpoczynku

Solidarność postanowiła w tej kwestii ulżyć pracownikom i zagwarantować im choć jeden dzień wolny w tygodniu. Dlatego powstała ustawa ograniczająca handel w niedziele, która weszła w życie w marcu 2018 roku. Co warte podkreślenia i na co wskazuje sama nazwa, ustawa jedynie ogranicza, a nie całkowicie zakazuje handlu. W niedziele dalej mogą działać stacje paliwowe, apteki, punkty z pamiątkami, piekarnie, cukiernie i tak dalej. Za ladą może stanąć również sam właściciel i franczyzobiorca. Po drugie, nowe przepisy wchodziły w życie stopniowo. Najpierw dwie niedziele handlowe w każdym miesiącu, rok później jedna niedziela w miesiącu, a od 2020 roku siedem niedziel handlowych w roku.

Mimo to niektórzy pracodawcy próbowali kombinować, podając się za księgarnie, punkty pocztowe czy dworce autobusowe. Takie praktyki ukróciła nowelizacja z lutego 2022 roku. Później do akcji wkroczył poseł Polski 2050, wcześniejszy lider Nowoczesnej Ryszard Petru, który zaproponował zliberalizowanie przepisów. Dwie niedziele handlowe w miesiącu i podwójne wynagrodzenie dla pracowników handlu za pracę w siódmy dzień tygodnia nie przekonały jednak parlamentarzystów, bo projekt utknął w sejmowej komisji.

By chronić prawo do odpoczynku przed takimi inicjatywami, jak ta zaproponowana przez posła Petru, Solidarność zawarła umowę programową z kandydatem na prezydenta Karolem Nawrockim. Związek zobowiązał w niej nowego prezydenta, że ten

„będzie prowadził politykę zmierzającą do kontynuacji ochrony dotychczasowych osiągnięć dotyczących praw pracowniczych, w tym ograniczenia handlu w niedziele”.

Ten bezpiecznik w Pałacu Prezydenckim jest dzisiaj najsilniejszym gwarantem tego, że postulat Solidarności zrealizowany przed siedmioma laty pozostanie w mocy i żaden polityk nie odbierze pracownikom handlu kolejnej wolnej niedzieli.

 

„Jesteśmy ludźmi, nie maszynami”

O warunkach pracy w handlu można by rozprawiać bardzo długo, ale szczególną uwagę warto zwrócić na to, co dzieje się obecnie w Stokrotce. Związki zawodowe po nieudanych mediacjach i podpisaniu protokołu rozbieżności z pracodawcą rozpoczęły właśnie referendum strajkowe. Ich najważniejszym żądaniem jest zwiększenie obsady o co najmniej dwa etaty w każdym sklepie. Związkowcy z Solidarności przygotowali w tym roku również petycję skierowaną do Zarządu Stokrotki, w której podkreślali, że są „ludźmi, nie maszynami”.

– My, pracownicy Stokrotki, codziennie stawiani wobec wyzwań, które przerastają ludzkie możliwości, żądamy poprawy warunków pracy i płacy. Jesteśmy ludźmi, nie maszynami, mamy prawo do godnych warunków pracy. Nie zgadzamy się na eksploatowanie nas, pracowników, do granic wytrzymałości, kosztem naszego zdrowia. Nie zgadzamy się na wydłużanie pracy do późnych godzin nocnych. Liczba sklepów rośnie, a obsada maleje. Przybywa obowiązków, wydłużane są godziny pracy, jednocześnie obcinane są etaty

– zwracali uwagę w petycji, dodając, że znaczna część załogi to osoby niepełnosprawne.

– Niemożliwością staje się wyjście z pracy według grafiku. Pracę, którą kiedyś wykonywały trzy osoby, teraz wykonuje jedna. Pracujemy ponad siły, tracimy zdrowie. Wszechobecna inwigilacja nie pomaga w pracy – podkreślali.

Członkowie Solidarności zorganizowali również pikietę pod jednym z lubelskich sklepów należących do sieci. Związkowcy postawili tam w kwietniu paletę wyładowaną workami ziemniaków, by pokazać, z czym muszą mierzyć się pracownicy Stokrotki. Przekonywali, że rozładowanie takiej palety przy zachowaniu przepisów BHP to nie lada wyzwanie.

 

Codzienność pracy pełna problemów

Spór zbiorowy w Stokrotce trwa już od 2022 roku. Ze względu na fakt, że sklepy rozsiane są na terenie całego kraju, wywalczenie czegokolwiek jest tam znacznie trudniejsze niż w przypadku jednego dużego zakładu, gdzie załoga może stanąć teoretycznie „na gwizdek”.

Tak na marginesie, pisząc ten tekst, natrafiłem przypadkowo na jeden ze sklepów Stokrotki w Gdańsku przy ulicy Starowiejskiej, który działa od 6 rano do 23:45 wieczorem przez 6 dni w tygodniu. W niedzielę placówka otwierana jest o 9 i zamykana o godzinie 21. Zdaje mi się, że z wyjątkiem sklepów całodobowych to może być rekord.

Związkowcy z Solidarności odwiedzili w ostatnich tygodniach także sklepy Dino, gdzie – jak informowali – nie utworzono jeszcze Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. W ramach takiego Funduszu pracownicy mogliby na przykład otrzymać środki na wczasy pod gruszą czy bezzwrotną zapomogę pieniężną z powodu trudnej, losowej sytuacji życiowej – choroby czy wypadku. W Dino aż 88 procent załogi stanowią kobiety, a niektóre z nich po prostu marzną. Dlaczego? Bo kasy w Dino znajdują się często tuż obok drzwi, a te są nieustannie otwierane przez wchodzących i wychodzących klientów.

Inne problemy trapią natomiast pracowników Carrefoura. W ostatnim czasie mówi się o przejęciu aktywów francuskiej sieci przez państwową Krajową Grupę Spożywczą i zbudowania na tej bazie Polskiej Sieci Sklepów. Co z tego wyjdzie i przede wszystkim jak wyjdą na tym polscy pracownicy, to na razie wielka niewiadoma. Pewne są natomiast inne działania rządu, takie jak pilotaż skrócenia czasu pracy.

 

Work-life balance

Co jakiś czas słyszymy, że gdzieś brakuje rąk do pracy, a Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów w UE. Z danych Eurostatu za ubiegły rok wynika, że jesteśmy na trzecim miejscu za Grecją i Bułgarią. W ciągu tygodnia pracujemy średnio 38,9 godzin. Przyznajemy też ogromną liczbę zezwoleń na pracę. W latach 2018–2023 Polska wydała 3,8 miliona wiz pracowniczych.

Z drugiej strony kierowane przez Lewicę Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej postanowiło zainicjować pilotażowy program skrócenia czasu pracy, który obejmie ponad 5 tysięcy pracowników.
Przez cały 2026 rok dziewięćdziesięciu pracodawców ma przetestować, czy możliwa jest praca przez 4 dni w tygodniu za to samo wynagrodzenie. Pilotaż dopuszcza też inne modele skrócenia czasu pracy, jak na przykład 6- czy 7-godzinny dzień pracy, czy dodatkowy urlop wypoczynkowy. Ministerstwo chce, aby przedsiębiorcy i pracownicy „wydeptali ścieżki”, które resort potem „utwardzi”, przygotowując propozycje przepisów.

– Czas pójść naprzód! Coraz więcej pracowników to osoby starsze. Coraz więcej kobiet chce łączyć życie zawodowe z życiem rodzinnym. Krótszy czas pracy będzie dla nich dużym wsparciem

– zapewniała z entuzjazmem minister Dziemianowicz-Bąk.

 

Niepełny pilotaż

Tymczasem work-life balance to dla wielu pracowników handlu tylko puste hasło. Sześcio- czy siedmiogodzinny dzień pracy może sprawdzić się w zawodach wymagających ciągłego wysiłku intelektualnego, ale trudno go zachować w sklepach spożywczych, firmach kurierskich czy fabrykach, gdzie towar przechodzi na okrągło z rąk do rąk.

Oczywiście, można to nakazać ustawowo, ale firmy będą musiały wtedy np. zatrudnić dodatkowych pracowników, by wypełnić luki kadrowe. Tutaj wracamy jednak do punktu wyjścia: społeczeństwo się starzeje, młodych jest coraz mniej, a rąk do pracy ubywa.

Do tego pilotażowego eksperymentu – na marginesie zapłacimy za niego 50 mln złotych z Funduszu Pracy – wybrano przede wszystkim mikro i małe podmioty (łącznie 52). Do tego 32 średnie i tylko 6 dużych zatrudniających powyżej 250 osób. W tej ostatniej grupie znalazły się: Miasto Leszno, łódzki MOPS, Urząd Miasta Piotrkowa Trybunalskiego, Wodociągi Chrzanowskie i dwa podmioty prywatne Pol-Elektra oraz Livingston Poland. Łącznie z 90 zakładów pracy wybranych do pilotażu połowę stanowić będą gminy, powiaty i jednostki związane z samorządem, jak na przykład Starostwo Powiatowe w Głubczycach, Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Rawie Mazowieckiej, Urząd Miasta Ustka, powiat parczewski, gmina Trzcianka czy Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu.

Niestety na liście zabrakło znanych sieci handlowych, hipermarketów i dyskontów, do których część Polaków uda się po zakupy 7, 14 i 21 grudnia.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane