Ks. Podlewski: Jan Paweł II pokazał, że wiek i choroba są częścią życia

Wpływ Jana Pawła II
Die Tagespost: Księże Tomaszu, jak odnosisz się do Jana Pawła II? Czy miał on szczególny wpływ na Twoje życie lub pracę jako kapłana?
Ks. Tomasz Podlewski: Nie znałem osobiście Jana Pawła II. Zmarł, gdy byłem jeszcze nastolatkiem. Dobrze pamiętam ostatnie miesiące jego życia. Wraz z rodzeństwem przygotowywałem się do Światowych Dni Młodzieży w Kolonii. Kiedy na początku roku papież poważnie zachorował, zastanawialiśmy się, czy będzie w stanie pojechać na Światowe Dni Młodzieży. Jednak ostatnie tygodnie jego życia nie pozostawiły nam złudzeń: Wiedzieliśmy, że umiera. Dobrze pamiętam sceny, gdy po tracheotomii pod koniec lutego nie mógł już mówić. Machał tylko ręką, a jego twarz naprawdę wyrażała ogromny ból. To było bardzo poruszające. Wszyscy w domu byli bardzo zdenerwowani, jakbyśmy stracili członka rodziny. To było moje pierwsze silne doświadczenie tego, jak ważny był Jan Paweł II - szczególnie dla pokolenia moich rodziców.
Ta sytuacja stworzyła przestrzeń do dialogu między ludźmi, którzy mimo różnic wspólnie przeżywali śmierć papieża. Pamiętam atmosferę większej otwartości jednych na drugich. Rozmowy między nauczycielami na szkolnych korytarzach czy sąsiadami przed supermarketem dotyczyły głównie Papieża. Wtedy naprawdę zdałem sobie sprawę, że Polacy tracą kogoś takiego jak ich ojciec. Zdałem sobie również sprawę, jak ważne musiało być dla nich to, że Polak, jeden z nich, został papieżem w czasach socjalizmu. Był bardzo ważny dla tamtych czasów. To nie zgasiło nadziei Polaków do końca.
Pamiętam też, jak intensywnie moi rodzice i dziadkowie przeżywali pielgrzymki Jana Pawła II do Polski i transmisje telewizyjne z jego audiencji. Słuchali go jak największego autorytetu. W rozmowach z nami, swoimi dziećmi, często odwoływali się do jego słów. To są wspomnienia mojego dzieciństwa i młodości.
Kiedy wstąpiłem do seminarium, aby rozpocząć moją drogę do kapłaństwa, moja relacja z Janem Pawłem II i jego nauczaniem zaczęła się pogłębiać. Kiedy myślałem wtedy o papieżu, nie odnosiłem się już tylko do wspomnień z dzieciństwa i tego, jak ważny był dla moich rodziców, ale zacząłem sam czytać jego wiersze i zagłębiać się w jego nauczanie. Zacząłem myśleć o papieżu nie tylko jako o bohaterze z przeszłości, ale jako o osobistym patronie, intelektualiście i autorytecie w wielu kwestiach. Do dziś postrzegam Jana Pawła II jako osobistego przewodnika do kapłaństwa.
Cierpienie
- Wspomniałeś, że cierpienie Jana Pawła II było pokazywane w mediach. Jak tego doświadczyłeś i jak się nad tym zastanowiłeś?
- W ciągu tych tygodni mogliśmy dosłownie towarzyszyć papieżowi podczas jego śmierci. Był bardzo autentyczny i ludzki: grymas zamiast uśmiechu, jęk zamiast słów, ledwo zauważalny ruch ręki zamiast pełnego znaku krzyża... Niektórzy byli zakłopotani, innych to przyciągnęło. My też mamy w naszych rodzinach ludzi starych i cierpiących i nagle mogliśmy spojrzeć na zniekształconą bólem twarz Papieża i odkryć w nim prawdziwego człowieka, tak że ludzie dotknięci podobnym cierpieniem rozpoznali w nim swojego ambasadora. Po prostu jednego z nich. Papież nie wstydził się swojego stanu i było to dla mnie bardzo poruszające. W tym momencie wiek i choroba przestały być rodzajem medialnego wstydu w Kościele.
Myślę, że papież zrobił to całkiem świadomie. Chciał dać nam ostatnią lekcję duszpasterstwa - już nie słowami i nauczaniem, ale swoją postawą i autentycznością. W pewnym sensie dał osobom starszym i chorym swego rodzaju obywatelstwo w Kościele. I zaprosił nas do przeżywania tego cierpienia razem z nim, innymi słowy, podzielił się z nami przykrą częścią swojego życia. Po prostu chciał, abyśmy byli z nim. Potrzebował ludzi i nie udawał bohatera. Być może czasami wolimy pamiętać go jako bardzo energicznego górala, gestykulującego z animuszem i śpiewającego do późna w nocy z młodymi ludźmi. Ale papież pokazał, że starość i choroba są tak samo częścią ludzkiego życia i czekają one każdego. Nawet papieża. Pokazał, że trzeba to po prostu zaakceptować i się z tym nie kryć. I to zadziałało.
Wiele lat później, kiedy jako ksiądz odwiedzałem chorych ludzi, czasami widziałem nad ich łóżkami zdjęcia, na których nie było uśmiechniętego papieża, ale pogrążona w bólu twarz Jana Pawła II z 2005 r. Oni rozpaczliwie tego potrzebowali.
Papież pokazał, że starość i choroba nie są czymś wstydliwym, ale etapem, który czeka każdego. Nawet papieża. Że można to zaakceptować i przeżyć z bliskimi, zamiast się ukrywać. I to samo widzimy teraz podczas choroby papieża Franciszka. Ta katecheza o cierpieniu i śmierci Jana Pawła II towarzyszy mi do dziś w kapłaństwie i uwrażliwia na cierpienie ludzi.
Fundacja Jana Pawła II
- Czy możesz bardziej szczegółowo opisać, czym zajmuje się watykańska Fundacja Jana Pawła II, dla której pracujesz? Jakie cele realizuje i jakie projekty wspiera? Jaki jest Twój obszar odpowiedzialności?
- Działalność Watykanu opiera się przede wszystkim na dykasteriach, ale obok nich istnieją również fundacje działające przy Stolicy Apostolskiej. Watykańska Fundacja Jana Pawła II jest jedną z tych fundacji, które podlegają bezpośrednio Sekretariatowi Stanu Stolicy Apostolskiej. Została ona założona w 1981 roku przez samego Jana Pawła II na mocy dekretu papieskiego w celu wspierania go w realizacji obszarów, które uważał za szczególnie ważne oraz kontynuowania i rozszerzania ich po jego śmierci. Trzy główne obszary działalności fundacji to: wsparcie studentów, rozwój nauki i kultury chrześcijańskiej oraz wsparcie pielgrzymów przybywających do Rzymu.
Każdego roku nasza fundacja przyznaje ponad 100 stypendiów naukowych dla studentów. Prowadzi także akademik na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, w którym może mieszkać i kształcić się ponad 100 studentów z Europy Wschodniej. Do tej pory dzięki fundacji ponad 1000 studentów ukończyło studia magisterskie, a kilkudziesięciu studia doktoranckie, w tym trzech biskupów.
Od wielu lat prowadzimy Ośrodek Dokumentacji i Studium Pontyfikatu Jana Pawła II w Rzymie. Jest to jedna z największych i pierwszych na świecie placówek naukowych poświęconych nauczaniu Papieża. Ośrodek od prawie dwudziestu lat prowadzony jest przez ks. prof. Andrzeja Dobrzyńskiego. W jego posiadaniu znajduje się ponad 30 tys. woluminów poświęconych nauczaniu papieża. Wszystko, co napisał sam Papież i wszystko, co o nim napisano, praktycznie w każdym języku, zarówno pozytywne, jak i negatywne - to jest nasza fundacja.
Centrum prowadzone przez fundację organizuje konferencje naukowe, programy stypendialne i inne projekty. W tym roku Fundacja zdecydowała się przenieść Centrum z Via Cassia (kilka kilometrów od centrum Rzymu) do serca Wiecznego Miasta, aby jeszcze bardziej otworzyć się na środowisko międzynarodowe i znacznie rozszerzyć swoją działalność. Jest to odpowiedź na rosnące zainteresowanie nauczaniem Papieża Polaka. Centrum prowadzi również muzeum, w którym znajduje się łącznie ponad 20 000 przedmiotów, które Jan Paweł II otrzymał w darze od ludzi podczas swoich pielgrzymek, audiencji lub prywatnie. Fundacja prowadzi również centrum pielgrzymkowe w Rzymie, które co roku odwiedza około 5 000 osób.
Warto również wspomnieć o międzynarodowej Nagrodzie im. Jana Pawła II, która została ustanowiona w ubiegłym roku w Watykanie i jest przyznawana przez naszą fundację. Honoruje ona osoby i instytucje, które wyróżniły się szczególną pracą społeczną, edukacyjną, artystyczną i kulturalną, bezpośrednio inspirowaną nauczaniem papieża. Pierwszym laureatem nagrody w 2024 r. było ugandyjskie „Centrum Sprawiedliwości i Pokoju im. Jana Pawła II”, które zostało założone w 2007 r. jako bezpośrednia odpowiedź na inspiracje zawarte w dokumencie Jana Pawła II „Ecclesia in Africa”. Centrum jest aktywnie zaangażowane w zwalczanie handlu dziećmi, walkę z ubóstwem i opiekę w szczególności nad kobietami. Od ubiegłego roku nasza fundacja współorganizuje również „Dni Świętego Jana Pawła II na Uniwersytetach Papieskich w Rzymie”.
Recepcja nauczania Jana Pawła II dziś
- Za życia Jan Paweł II był znany na całym świecie. Jak wygląda sytuacja dwadzieścia lat po jego śmierci? Czy młodzi ludzie nadal znają Jana Pawła II i jego wartości? Jakie znaczenie ma on dla nich?
- Młodzi ludzie, których spotykam, nie tylko w Polsce, ale teraz szczególnie w Rzymie, zaskakują mnie swoją otwartością i głębokim przylgnięciem do nauczania Jana Pawła II. To nie jest pokolenie, które pamięta Papieża osobiście lub zadowala się tylko kamiennymi pomnikami. Interesuje ich przede wszystkim jego nauczanie, świadectwo jego życia i jego wspaniałe człowieczeństwo. W Rzymie są dosłownie masy studentów studiujących jego filozofię i teologię. Na przykład Papieski Uniwersytet Świętego Tomasza z Akwinu
Angelicum, gdzie Karol Wojtyła obronił pracę doktorską, od kilku lat prowadzi udany program „Studia JP2” poświęcony jego nauczaniu. Studiują tam studenci z kilku kontynentów i co najmniej kilkunastu krajów. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że widać dziś pewien skok jakościowy w upamiętnianiu papieża. Nie budujemy już tylko pomników z kamienia. Myślę, że powoli dojrzewamy.
Również w Kościele, w różnych krajach istnieją liczne inicjatywy, fundacje, sierocińce i podobne organizacje, które wywodzą się bezpośrednio z nauczania Jana Pawła II i w które angażuje się coraz więcej młodych ludzi. Dla młodych ludzi Jan Paweł II jest autorytetem, patronem, punktem odniesienia i źródłem inspiracji, które wciąż trzeba odkrywać.
Kiedy odwiedzam grób Jana Pawła II w Bazylice św. Piotra w drodze do pracy, czasami kilka razy w tygodniu, prawie zawsze spotykam tam kilku młodych ludzi. Ostatnio, gdy przygotowywałem tekst o papieżu, przeprowadziłem ankietę wśród odwiedzających grób Jana Pawła II. Spotkałem młodych ludzi z Meksyku, którzy nie znali papieża osobiście, ale dla których jest on świętym, którego kochają. Duże wrażenie zrobiła na mnie także młoda para ze Słowacji. Powiedzieli, że przyjechali podziękować papieżowi za przeprowadzenie ich przez czas narzeczeństwa z pomocą jego książki „Miłość i odpowiedzialność”.
- Papież na audiencję generalną: Bóg nie może przejść obok, nie szukając zagubionych
- Msza św. w 20. rocznicę śmierci Jana Pawła II. Kard. Parolin: pobłogosław nam, Ojcze Święty!
- Górale hucznie celebrują 20. rocznicę śmierci Jana Pawła II. O 21.37 podświetlenie krzyża na Giewoncie
- Wspólnota "Mocni w Duchu" wydała oświadczenie ws. dotacji z Funduszu Sprawiedliwości
- Tysiące ludzi na watykańskim czuwaniu w 20. rocznicę śmierci Jana Pawła II
- W Łodzi odkryto szczątki dzieci – ofiar niemieckiego obozu na Przemysłowej
„Jezusowa kardiologia”
- W 2021 roku ukazała się książka „Jezusowa kardiologia”. Do kogo jest skierowana i o czym jest?
- „Jezusowa kardiologia” tak naprawdę nie miała być książką. Kilka lat temu (pod koniec lutego 2020 r., czyli jeszcze przed pandemią) prowadziłem tygodniowe rekolekcje w bardzo dużej warszawskiej parafii. Kiedy okazało się, że parafianie nagrali i spisali wszystkie kazania, proboszcz zadzwonił do mnie z pomysłem, by wydać je w formie książeczki, początkowo dla samych parafian, jako pamiątkę dni refleksji. Ostatecznie powstało wiele materiałów, a polski wydawca zaproponował, że opublikuje ich treść, nie tylko jako materiał wewnętrzny dla parafian, ale jako normalną książkę dla polskich czytelników.
Przygotowując rekolekcje, zapytałem wcześniej parafian, które tematy duchowe są dla nich najważniejsze. To było dla mnie kluczowe, bo jako prowadzący rekolekcje nie chciałem spędzić tygodnia na gadaniu ludziom po łebkach o czymś, co w ogóle nie dotyczy ich życia. A potem okazało się, że mimo różnych bieżących spraw na świecie, mimo wybuchu pandemii, mimo wiadomości kościelnych czy innych medialnych ciekawostek, ludzie prosili przede wszystkim o pogłębienie takich tematów jak modlitwa osobista, doświadczenie Mszy Świętej, wpływ mediów na duchowość, przebaczenie, spowiedź czy maryjność. Tak powstał program ośmiu dni refleksji, który stał się także spisem treści późniejszej książki. „Jezusowa kardiologia” ma więc 8 rozdziałów (po jednym na każdy dzień refleksji), w których po prostu zagłębiam się w to, co stanowi dla mnie refleksję i co mnie inspiruje. W książce staram się przytoczyć wiele cytatów z Biblii i świętych, które mnie wspierały i nadal wspierają.
Jest wiele fragmentów, które są dla mnie w jakiś sposób szczególnie ważne, każdy na swój sposób. Szczególnie bliski memu sercu jest rozdział szósty, „Święty ty”, który mocno traktuje o miłosierdziu Bożym, o tym, że świętość nie oznacza bezgrzeszności i że grzech nie stanowi o wartości człowieka, a także o tym, jak pogmatwane było życie wielu świętych. Ważny dla mnie jest 7 rozdział, o Matce Bożej, którą nazwałem tak jak sam ją nazywam, czyli „Skarb Jezusa”. Chciałbym też wspomnieć o rozdziale drugim, o modlitwie osobistej, i piątym, w którym na prośbę księdza proboszcza dzielę się moimi refleksjami na temat styku mediów i duchowości, opartymi na moim wykształceniu akademickim, które, dzięki Bogu, okazały się interesujące i przydatne nie tylko dla młodych ludzi, ale także dla starszych odbiorców.
Tytuł książki nie został wybrany przypadkowo. Książka w dużej mierze dotyczy serca. Modlitwa, relacje, duchowość czy ogólnie życie - bez serca byłyby puste. Dla mnie bardzo ważne są słowa z Biblii i wielu świętych o przebaczaniu z serca, o tym, że usta mówią z pełni serca, że warto rozdzierać serce zamiast ubrania, że prawdziwa modlitwa to wylanie serca przed Bogiem itd. Jednocześnie każdy z nas w jakiś sposób doświadcza tego, że w naszych sercach w dzisiejszych czasach jest wiele niepokoju, że nasze serca czasem nie płoną, że każde serce tęskni za miłością, że na dnie każdego serca drzemią piękne marzenia i wiele dobrych tęsknot.... Myślę, że ludzie wnoszą w życie (zewnętrznie i wewnętrznie) to, co noszą w sercu. Dlatego wydaje mi się, że w duchowości, podobnie jak w życiu fizycznym, bardzo ważne jest pielęgnowanie serca. A Jezus nie tylko diagnozuje stan naszego serca, ale potrafi się nim wspaniale zaopiekować, a w razie potrzeby uzdrowić. Treści, którymi dzielę się w tej książce, są dla mnie rodzajem pielęgnowania serca i uzdrawiania serca przez Boga i nauki świętych. Dlatego nazwałem ją „Jezusowa kardiologia”.
Byłem bardzo zaskoczony, że cała pierwsza edycja sprzedała się w mniej niż rok. Drugie wydanie ukazało się w 2024 roku, które również jest już wyprzedane. Powoli przygotowuję wraz z wydawcą trzecie wydanie. W międzyczasie za namową czytelników powstało konto na platformie X oraz kanał na YouTube o tym samym tytule. Wszystkie owoce, jakie przynosi „Jezusowa kardiologia”, zarówno na papierze, jak i na ekranie, powierzam po prostu Bogu i Maryi. Niech korzystają z tego skromnego narzędzia, jak chcą.
Media społecznościowe w służbie ewangelizacji
- Należy Ksiądz do młodego pokolenia duchownych i w swojej pracy kapłańskiej wykorzystuje media społecznościowe. Czy łatwiej jest dziś dotrzeć do młodych ludzi za pomocą Facebooka, Instagrama i Tiktoka niż w kościele? Czy uważasz, że na przykład YouTube jest nowym kanałem, który można wykorzystać do nowej ewangelizacji? Jak zdobyć nowych zwolenników?
- Zwłaszcza w mojej posłudze kapłańskiej media społecznościowe są tylko drugorzędnym dodatkiem. Sam nadal nie korzystam z Facebooka, Instagrama czy TikToka. Dopiero niedawno, za namową innych, założyłem profile na X i YouTube. Początkowo unikałem tego, ponieważ zajmuje to dużo czasu. Teraz, gdy korzystam z tych dwóch mediów i tak nie relacjonuję każdego dnia. Staram się przede wszystkim żyć w realnym świecie. W ogóle nie martwię się o zwolenników, po prostu zostawiam to Bogu. Myślę, że każdy znajdzie w internecie coś dla siebie i po prostu śledzi te konta, które go w danym momencie interesują. Ale to tylko moja osobista opinia na ten temat.
Znam też księży, którzy widzą swoje powołanie przede wszystkim w ewangelizacji za pośrednictwem mediów i robią to znakomicie, pomagając wielu ludziom odnaleźć Boga. Muszą poświęcić o wiele więcej energii i czasu, aby tworzyć wysokiej jakości treści i zdobyć jak najwięcej zwolenników. I bardzo dobrze, że to robią! Ostatecznie jednak każdy musi rozpoznać głos Boga i własne motywacje dla siebie, a także wziąć pod uwagę czas i możliwości, aby pogodzić to z innymi zadaniami kapłańskimi oraz z własnym duchem i psychiką. Ponadto bardzo ważne jest posłuszeństwo przełożonym w Kościele. Nie wyobrażam sobie szeroko zakrojonej działalności medialnej księdza bez błogosławieństwa jego biskupa lub przełożonego zakonnego.
Jeśli chodzi o młodych ludzi, media są oczywiście najlepszym sposobem dotarcia do nich. Ale to nie wszystko. Młodzi ludzie potrzebują także osobistych spotkań, doświadczenia głębokiego dialogu, a wreszcie modlitwy i sakramentów. Media są dobrym punktem wyjścia, ale to nie wszystko. W zeszłym roku pracowałem jako duszpasterz studentów w moim rodzinnym mieście. Wszyscy studenci korzystali z mediów społecznościowych i często konsumowali treści religijne, które znajdowali w sieci. Jednocześnie jednak korzystali z okazji do uwielbienia, spowiedzi i osobistego dialogu wieczorem. Myślę, że to dobra mieszanka, aby spotkać się z nimi w świecie wirtualnym i rzeczywistym w tym samym czasie. Media społecznościowe to bez wątpienia świetne narzędzie nowej ewangelizacji, którego nie można przeoczyć.
Sam Kościół od lat promuje nie tylko otwartość na media, ale także aktywne korzystanie z nich. W tym względzie jestem pod wielkim wrażeniem pierwszego oficjalnego dokumentu Watykanu na temat mediów społecznościowych i influencerów, opublikowanego dwa lata temu pod tytułem „W kierunku pełnej obecności”. Media nie są dziś tylko opcją dostępną dla Kościoła, ale konkretną przestrzenią obecności i ewangelizacji. Przestrzenią obowiązkową. Dobrze, że Kościół jest tak bogaty, że każdy kapłan może służyć Jezusowi i bliźniemu tak, jak Bóg uzna za stosowne: niektórzy bardziej w mediach, inni bardziej w świecie rzeczywistym. Myślę, że razem jesteśmy w stanie dotrzeć do młodych ludzi tam, gdzie oni są: zarówno w mediach, jak i w realnym świecie.
O rozmówcy
Ks. Tomasz Podlewski – urodzony w 1991 roku w Częstochowie, od 2016 roku kapłan archidiecezji częstochowskiej, rekolekcjonista. Magister teologii, magister dziennikarstwa, doktor nauk o komunikacji społecznej i mediach, absolwent pierwszej edycji rocznych studiów podyplomowych „JP2Studies” w Rzymie. Publicysta licznych czasopism i portali katolickich, autor kilkuset artykułów i wywiadów o Kościele i życiu duchowym. Za działalność dziennikarską nagrodzony medalem „Mater Verbi” (2014). Autor książki pt. „Jezusowa kardiologia” (nominowanej do nagrody „Feniks” w 2022 roku) i kanału o tym samym tytule na platformie „YouTube”. Naukowo zajmuje się rzecznictwem prasowym i etyką mediów. Za rozprawę doktorską nt. rzecznictwa prasowego wyróżniony przez KRRiT (2024). Odbył staże m. in. w watykańskiej dykasterii medialnej i w biurze prasowym KEP. Członek Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej, Polskiego Towarzystwa Edukacji Medialnej i Stowarzyszenia Mensa Polska. Gość programów radiowych i telewizyjnych, prywatnie pasjonat Biblii, Maryi, poezji, gitary, duchowości, psychologii i Karola Wojtyły. Pracował m. in. jako katecheta, duszpasterz głuchoniemych, korespondent zagraniczny, duszpasterz akademicki, fotograf. Obecnie mieszka w Rzymie, gdzie pracuje w Watykańskiej Fundacji Jana Pawła II.
tom