NATO wykonuje zbyt ostrożne kroki wobec Ukrainy? Wnioski ze szczytu w Wilnie

W Wilnie 12 lipca zakończył się dwudniowy szczyt NATO. Jego ważne tematy to kwestia pomocy dla Ukrainy i NATO-wskie perspektywy tego kraju. Równie ważne to ustalenie i przyjęcie „najbardziej kompleksowego planu obronnego od końca zimnej wojny” – poinformował sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg. Tych spraw – według końcowego komunikatu – dotyczyły najważniejsze ustalenia wileńskiego szczytu Sojuszu. Czy ustalenia są najbardziej właściwe wobec trafnie sprecyzowanych zagrożeń? Sprawdzianem będą fakty, a w perspektywie jest szczyt w Waszyngtonie w 2024 roku.
Flagi NATO i Ukrainy
Flagi NATO i Ukrainy / fot. pixabay.com

Szczyt NATO w Wilnie odbywał się wobec różnych zagrożeń i wyzwań płynących ze wszystkich kierunków strategicznych. Dziś atakuje Rosja. Ale trzeba patrzeć realnie, to nie wszystkie niebezpieczeństwa, które musi brać pod uwagę NATO. Sojusz Północnoatlantycki jest skonfrontowany z wrogimi podmiotami państwowymi i niepaństwowymi, z atakami cybernetycznymi i hybrydowymi. Wszechobecna jest niestabilność geopolityczna, rosnąca konkurencja geostrategiczna i postępujący agresywny autorytaryzm. To ogrom wyzwań dla interesów i wartości Sojuszu.

Szczyt NATO w Wilnie zakończył się sukcesem. Ale jest to sukces ograniczony i należy go ocenić raczej jako mechanizm pomostowy między zeszłorocznym szczytem w Madrycie a przyszłorocznym szczytem w Waszyngtonie. W Madrycie sojusznicy zgodzili się co do charakteru nowych zagrożeń i wyzwań płynących zarówno ze strony Rosji, jak i Chin. W Madrycie szczyt NATO określił nową koncepcję strategiczną, która w pewnym stopniu ponownie ukierunkowała Sojusz. Wilno miało być szczytem wdrożeniowym. I tym było, jednak wdrożenie to dopiero próba realizacji.

Na tegorocznym szczycie odnotowano postępy w wielu obszarach, od realizacji wzmocnionego odstraszania po wojnę hybrydową. Szczyt się jednak zatrzymał w kilku kluczowych kwestiach. Mianowicie takich jak członkostwo Ukrainy, rola NATO w regionie Indo-Pacyfiku oraz zarządzanie zagrożeniem bronią nuklearną ze strony Rosji i coraz częściej Chin, a także krytyczne spojrzenie na wzajemne relacje państw członkowskich NATO. Trzeba też podkreślić, że niektóre bardzo ważne problemy zostały rozwiązane tylko częściowo. Raczej jako zapowiedzi. Erdoğan zgodził się przekazać dokumenty ratyfikacyjne Szwecji do tureckiego parlamentu, ale akceptacja i przystąpienie tego państwa do Sojuszu nastąpić ma w październiku. To sporo czasu i jeszcze sporo się może zdarzyć. Cena, jaką uzyskał Erdoğan za akceptację akcesji Szwecji, jest następująca: ze strony Sztokholmu – likwidacja politycznych grup emigracji kurdyjskiej. Realizacja jest niemal pewna. Ze strony Waszyngtonu – sprzedaż 40 nowych myśliwców F-16V i części do modernizacji posiadanych przez Turcję starych typów F-16. Biały Dom zapewnia realizację tego postulatu, ale nie ma sposobu, aby ominąć weto wobec tej sprzedaży w Senacie i Izbie Reprezentantów. Wetują zgodnie kongresmeni obu partii, więc nie do końca wiadomo, czy Ankara zaakceptuje akces Szwecji.

Zdecyduje Waszyngton

Szczyt w Wilnie odbył się w toku najbardziej niszczycielskiej wojny w Europie od prawie ośmiu dekad i amerykańskich wysiłków na rzecz przywrócenia równowagi w stosunkach z Chinami. Towarzyszyła temu pewna ostrożność jako wyraźnie uwierający skutek. Zatrzymano się w Wilnie w kilku kluczowych kwestiach, takich jak członkostwo Ukrainy, rola NATO w regionie Indo-Pacyfiku oraz zarządzanie zagrożeniem bronią nuklearną ze strony Rosji i coraz częściej Chin. Jedność szczytu powstała wokół rozwiązań o najniższym wspólnym mianowniku, choć dzięki temu pewien niedostatek jedności został jakoś zamaskowany.

Można mieć nadzieję, że na szczycie w 2024 roku rola i status Sojuszu zostaną ostatecznie określone zgodnie z ogromem ciężaru, który NATO będzie musiało dźwigać w nadchodzących latach. Trzeba przy tym pamiętać, że wprawdzie gospodarzem szczytu w Waszyngtonie będzie jeszcze demokrata prezydent Joe Biden, ale po wyborach do amerykańskiego parlamentu (w listopadzie tego roku) obie Izby Kongresu prawdopodobnie znajdą się w rękach republikanów. To będzie sporo znaczyć dla NATO, gdzie USA są najważniejszym partnerem.

Solidna linia obrony przed Rosją

Najbardziej udanym elementem szczytu w Wilnie było wzmocnienie sił odstraszania NATO wzdłuż linii frontu z Rosją, od dalekiej północy po Morze Śródziemne. Z Finlandią i Szwecją, która wkrótce wejdzie do Sojuszu, powstaje solidna linia obrony przed rosyjską agresją. To najmocniejszy dowód na strategiczną porażkę Putina i Rosji jako efekt militarnej napaści na Ukrainę.

Nowy model sił NATO, uzgodniony w zeszłym roku, wyraźnie określa konkretne obowiązki militarne wszystkich państw członkowskich w odniesieniu do sytuacji i zagrożeń geostrategicznych. Około 40 000 żołnierzy NATO stoi w gotowości wzdłuż wschodniej flanki. Każdego dnia na tym terytorium wzbija się w powietrze około 100 samolotów. W sumie aż 27 okrętów operuje w lipcu na Morzu Bałtyckim i Morzu Śródziemnym. Liczby te mają wzrosnąć. NATO zamierza mieć 300 000 żołnierzy gotowych do przemieszczenia się na wschodnią flankę w ciągu 30 dni. Jednak trzeba zauważyć, że w tym czasie wróg może zniszczyć miasta i obronę na obszarze flanki wschodniej.

Plany obronne dzielą jej terytorium na trzy strefy – obszar dalekiej północy i Atlantyku, strefę centralną od Estonii poprzez Polskę do Rumunii i trzecią w południowej Europie. Wysunięta obecność NATO w ośmiu państwach pierwszej linii wymaga dalszego militarnego wzmocnienia. Tak aby w każdym z nich była stała obecność wojsk Sojuszu na szczeblu brygady. Inicjatywy dotyczące gotowości bojowej i mobilności sił militarnych NATO wymagają jednak dalszej uwagi i sporej poprawy. Bardzo niepokojące są wciąż fakty zakazu przemieszczania sił NATO przez niektóre drogi i mosty m.in. w Niemczech. Zakazy wydawane są zwykle przez władze samorządowe z uzasadnieniem np. niedostosowania tych dróg i mostów do przejazdu ciężkiego sprzętu militarnego.

Okręty, samoloty bojowe, rakiety i potencjalnie ponad 3 miliony personelu wojskowego należą do państw członkowskich NATO i obciążają ich budżety. Dlatego na szczycie przypomniano o pilnej konieczności realizacji przez wszystkie państwa limitu wydatków na obronność. Limit wynosi 2 procent produktu krajowego brutto. Przypomnienie wywołało pomruki niezadowolenia w niektórych – akurat najbogatszych państwach członkowskich. Tu trzeba też przypomnieć, że w Polsce te wydatki przekraczają 3,8 proc. PKB.

Ukraina, głupcze?

Największym rozczarowaniem w Wilnie była niemożność określenia bardziej konkretnych kroków w kierunku członkostwa Ukrainy w NATO po zakończeniu wojny. Podjęte kroki są ostrożne, a może nawet zbyt ostrożne. Widoczne było początkowe duże rozczarowanie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego po jego przybyciu do Wilna. A na kilka godzin przed ukazaniem się komunikatu prezydent Ukrainy napisał na Twitterze, dając wyraz swojemu rozgoryczeniu: „To bezprecedensowe i absurdalne, że nie określono ram czasowych ani zaproszenia, ani członkostwa Ukrainy. A jednocześnie dodano niejasne sformułowania o «warunkach» nawet w przypadku zaproszenia Ukrainy”. Ostro, ale można zrozumieć przywódcę kraju, który stoi w obliczu brutalnej agresji mającej na celu zniszczenie samego pojęcia narodu ukraińskiego.

W sprawie drogi Ukrainy do NATO były niezgodności wśród uczestników szczytu. Komunikat ze szczytu Sojuszu został ostatecznie ogłoszony około godziny 18:40 w Wilnie. To dość późno w porównaniu ze szczytem w Madrycie. Powód był poważny – wyraźna różnica zdań między sojusznikami z Europy Wschodniej, Skandynawii i niektórych państw zachodnioeuropejskich – taka koalicja ad hoc z jednej strony a Stanami Zjednoczonymi i Niemcami z drugiej. Chodziło o to, na ile otwarty ma być Sojusz w sprawie członkostwa Ukrainy. Koalicja utworzona ad hoc chciała wyraźnego i konkretnego przyspieszenia członkostwa Ukrainy. Prezydent Joe Biden demonstrował sporą ostrożność. Miał wsparcie Berlina. Prawdopodobnie motywacja była odmienna – Biden musi brać pod uwagę problemy USA w relacji z Chinami. Berlin liczy, że trzeba brać jednak pod uwagę przyszłe negocjacje z Rosją. Oczywiście Waszyngton ma rolę najważniejszą w NATO, więc koalicja ad hoc nie mogła przeważyć. Jednak Amerykanie musieli brać pod uwagę znaczenie jedności NATO, więc prezydent Biden zgodził się na pewne ustępstwa. Choć nie są to ustępstwa imponujące. W komunikacie stwierdzono, że Ukraina nie musi wypełniać obowiązującego „Planu Działań na rzecz Członkostwa”, a Komisja NATO–Ukraina zostaje przekształcona w Radę NATO–Ukraina. Takie małe kroki we właściwym kierunku.

W sprawie kluczowej kwestii członkostwa w komunikacie stwierdzono: „Sojusz będzie wspierał Ukrainę w przeprowadzaniu tych reform na jej drodze do przyszłego członkostwa. Będziemy w stanie zaprosić Ukrainę do Sojuszu, gdy sojusznicy wyrażą na to zgodę i zostaną spełnione warunki”.

Zamiast decyzji o członkostwie – deklaracja wsparcia G7

Nie jest to specjalnie coś nowego – już na szczycie NATO w Bukareszcie w 2008 r. zapowiedziano, że Ukraina zostanie członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Obecnie sytuacja Kijowa jest następująca: Komisja NATO–Ukraina stała się Radą NATO–Ukraina, co daje Kijowowi silniejszy głos w sprawach politycznych Sojuszu. Rada ma być miejscem planowania przyszłego członkostwa Ukrainy. Oficjalnie na szczycie uroczyście zobowiązano się do przyjęcia Ukrainy do Sojuszu Północnoatlantyckiego za zgodą wszystkich sojuszników, „kiedy spełnione zostaną warunki”. Rzecz w tym, że warunków nie sprecyzowano. Niektórzy analitycy uważają, że ten brak w pewnym stopniu ma być zrekompensowany Kijowowi deklaracją grupy G7 o wsparciu dla Ukrainy. Pytanie – na ile ta deklaracja realnie satysfakcjonuje Kijów, a co ważniejsze – jak podziała na zachowania Rosji. Tu można mieć poważne wątpliwości co do skuteczności deklaracji.

Ostatecznie nie ma chyba stanowczej odpowiedzi na pytanie: czy do szczytu w Waszyngtonie droga Ukrainy do NATO będzie utorowana i przejezdna.

Nowe koncepcje militarne dla NATO

Wobec geopolitycznych realiów dwie koncepcje wojskowe wyznaczają kierunek koniecznej adaptacji NATO. Koncepcja odstraszania i obrony obszaru euroatlantyckiego skupia się na wykorzystaniu sił w celu odstraszania i obrony dzisiaj. Zaś koncepcja walki militarnej NATO oferuje nowe perspektywy działań militarnych Sojuszu. Obie koncepcje są współzależne, wymagają systematycznego rozwoju, aby Sojusz stanowił ważną siłę bojową teraz i w przyszłości. Sojusznicy poczynili znaczne postępy w zwiększaniu wydatków na obronę i inwestowaniu w podstawowy sprzęt, podejmując kroki w kierunku bardziej sprawiedliwego podziału obciążeń w ramach NATO. Rok 2022 był ósmym z rzędu rokiem zwiększonych wydatków na obronę, przy łącznych inwestycjach europejskich sojuszników i Kanady od 2014 r., które wyniosły prawie 350 mld USD.

Szczyt NATO w Wilnie zakończył się sukcesem ograniczonym i jest on bardziej mechanizmem kontynuacji między zeszłorocznym szczytem w Madrycie a przyszłorocznym szczytem w Waszyngtonie. W Madrycie sojusznicy zgodzili się co do charakteru nowych zagrożeń i wyzwań płynących zarówno ze strony Rosji, jak i Chin. Nowa koncepcja strategiczna Madrytu ponownie ukierunkowała Sojusz. Wilno miało być szczytem wdrożeniowym, od wzmocnionego odstraszania po wojnę hybrydową. Pytanie do polityków i ekspertów, na ile tę rolę zrealizowało.

O wzmacnianiu struktury bezpieczeństwa na wschodniej flance Sojuszu, o pewnej pozytywnej zmianie języka w NATO i podejścia do tej zmiany zaprezentowanej w Wilnie mówił optymistycznie i przekonująco na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu prezydent Andrzej Duda. Podkreślił: – Ta zmiana ma charakter stopniowy, ale ona się dzieje.

Tekst pochodzi z 29 (1799) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski tylko u nas
Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski

Komisja Europejska nieoficjalnie wyraża "poważne zaniepokojenie" sytuacją wokół polskiego programu SAFE. Chodzi o spór między rządem a Pałacem Prezydenckim, który według informacji z Brukseli wprowadza "niepewność co do realizacji projektu". Niepokój Ursuli von der Leyen jest o tyle zrozumiały, że wraz z zawetowaniem przez Karola Nawrockiego ustawy ws. SAFE, o ile takie by nastąpiło, posypie się misterny plan rabunku i neutralizacji Polski.

Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów tylko u nas
Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów

W Niemczech rośnie liczba migrantów zobowiązanych do opuszczenia kraju. Z rządowego raportu wynika, że w połowie 2025 roku było ich ponad 226 tys., a skuteczność deportacji wynosi zaledwie ok. 5 proc. Problem pogłębia brak dokumentów, bariery prawne i niewydolność systemu dublińskiego.

Trwa debata w Sejmie. Siemoniak przekonuje: Po likwidacji CBA żadna sprawa nie zginie z ostatniej chwili
Trwa debata w Sejmie. Siemoniak przekonuje: "Po likwidacji CBA żadna sprawa nie zginie"

W Sejmie trwa spór o projekt likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Rządowa koalicja chce zakończyć działalność CBA jeszcze w tym roku, a minister Tomasz Siemoniak przekonuje, że wszystkie prowadzone sprawy zostaną przejęte przez inne służby.

Przez masowe legalizacje Hiszpania staje się magnesem dla nielegalnej migracji z ostatniej chwili
Przez masowe legalizacje Hiszpania staje się magnesem dla nielegalnej migracji

Jak informuje portal tichyseinblick.de, legalizacja przez władze Hiszpanii pół miliona migrantów, którzy nielegalnie przedostali się do kraju, ma wpływ na ruch migracyjny. Nie tylko w Ceucie na granicach czekają nowi pretendenci do stania się Europejczykami. Mieszkańcy Afryki Północnej lecą do Stambułu i przejeżdżają przez Pireneje. Sytuacja wymyka się rządowi Pedro Sáncheza spod kontroli.

Polski SAFE 0% daje możliwość rozbudowy mocy produkcyjnych polskiego przemysłu zbrojeniowego tylko u nas
Polski SAFE 0% daje możliwość rozbudowy mocy produkcyjnych polskiego przemysłu zbrojeniowego

Polska stoi przed strategiczną decyzją dotyczącą finansowania rozwoju przemysłu obronnego. Według byłego wiceministra aktywów państwowych Zbigniewa Gryglasa wybór między unijnym mechanizmem SAFE a propozycją „Polskie SAFE 0%” może przesądzić o tym, czy krajowe firmy zbrojeniowe – w tym spółki z grupy Polska Grupa Zbrojeniowa – będą w stanie znacząco zwiększyć produkcję uzbrojenia w najbliższych latach.

KE poważnie zaniepokojona polskim konfliktem wokół SAFE z ostatniej chwili
KE "poważnie zaniepokojona" polskim konfliktem wokół SAFE

Komisja Europejska z "niepokojem" obserwuje spór polityczny w Polsce wokół programu SAFE. W Brukseli pojawiają się głosy o „bałaganie” i braku pewności co do realizacji projektu, który ma mieć duże znaczenie dla bezpieczeństwa w Europie.

Tusk przyjmie SAFE mimo weta? Prof. Genowefa Grabowska: Tutaj nie ma żartów, jest Trybunał Stanu! tylko u nas
Tusk przyjmie SAFE mimo weta? Prof. Genowefa Grabowska: Tutaj nie ma żartów, jest Trybunał Stanu!

Portal Tysol.pl zapytał prawnik, prof. Genowefę Grabowską, jakie konsekwencje miałoby podpisanie przez Donalda Tuska unijnej pożyczki SAFE mimo ewentualnego weta prezydenta.

W Świnoujściu zaczyna brakować paliwa. Powodem „turystyka paliwowa” z Niemiec pilne
W Świnoujściu zaczyna brakować paliwa. Powodem „turystyka paliwowa” z Niemiec

Masowe tankowanie po polskiej stronie granicy sprawia, że na stacjach paliw w Świnoujściu zaczynają pojawiać się braki. Do miasta przyjeżdżają nie tylko polscy kierowcy, ale również Niemcy, którzy chcą skorzystać z niższych cen paliwa.

Doradca prezydenta: SAFE zagraża suwerenności, bezpieczeństwu i finansom Polski gorące
Doradca prezydenta: SAFE zagraża suwerenności, bezpieczeństwu i finansom Polski

Doradca prezydenta ds. europejskich dr Jacek Saryusz-Wolski opracował wyczerpującą analizę, w której argumentuje, dlaczego unijny program SAFE powinien zostać odrzucony.

Akt oskarżenia przeciwko Michałowi Dworczykowi z ostatniej chwili
Akt oskarżenia przeciwko Michałowi Dworczykowi

Warszawska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko europosłowi PiS Michałowi Dworczykowi. Śledczy twierdzą, że polityk miał korzystać z prywatnej skrzynki mailowej w sprawach służbowych oraz utrudniać postępowanie po włamaniu na jego konto.

REKLAMA

NATO wykonuje zbyt ostrożne kroki wobec Ukrainy? Wnioski ze szczytu w Wilnie

W Wilnie 12 lipca zakończył się dwudniowy szczyt NATO. Jego ważne tematy to kwestia pomocy dla Ukrainy i NATO-wskie perspektywy tego kraju. Równie ważne to ustalenie i przyjęcie „najbardziej kompleksowego planu obronnego od końca zimnej wojny” – poinformował sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg. Tych spraw – według końcowego komunikatu – dotyczyły najważniejsze ustalenia wileńskiego szczytu Sojuszu. Czy ustalenia są najbardziej właściwe wobec trafnie sprecyzowanych zagrożeń? Sprawdzianem będą fakty, a w perspektywie jest szczyt w Waszyngtonie w 2024 roku.
Flagi NATO i Ukrainy
Flagi NATO i Ukrainy / fot. pixabay.com

Szczyt NATO w Wilnie odbywał się wobec różnych zagrożeń i wyzwań płynących ze wszystkich kierunków strategicznych. Dziś atakuje Rosja. Ale trzeba patrzeć realnie, to nie wszystkie niebezpieczeństwa, które musi brać pod uwagę NATO. Sojusz Północnoatlantycki jest skonfrontowany z wrogimi podmiotami państwowymi i niepaństwowymi, z atakami cybernetycznymi i hybrydowymi. Wszechobecna jest niestabilność geopolityczna, rosnąca konkurencja geostrategiczna i postępujący agresywny autorytaryzm. To ogrom wyzwań dla interesów i wartości Sojuszu.

Szczyt NATO w Wilnie zakończył się sukcesem. Ale jest to sukces ograniczony i należy go ocenić raczej jako mechanizm pomostowy między zeszłorocznym szczytem w Madrycie a przyszłorocznym szczytem w Waszyngtonie. W Madrycie sojusznicy zgodzili się co do charakteru nowych zagrożeń i wyzwań płynących zarówno ze strony Rosji, jak i Chin. W Madrycie szczyt NATO określił nową koncepcję strategiczną, która w pewnym stopniu ponownie ukierunkowała Sojusz. Wilno miało być szczytem wdrożeniowym. I tym było, jednak wdrożenie to dopiero próba realizacji.

Na tegorocznym szczycie odnotowano postępy w wielu obszarach, od realizacji wzmocnionego odstraszania po wojnę hybrydową. Szczyt się jednak zatrzymał w kilku kluczowych kwestiach. Mianowicie takich jak członkostwo Ukrainy, rola NATO w regionie Indo-Pacyfiku oraz zarządzanie zagrożeniem bronią nuklearną ze strony Rosji i coraz częściej Chin, a także krytyczne spojrzenie na wzajemne relacje państw członkowskich NATO. Trzeba też podkreślić, że niektóre bardzo ważne problemy zostały rozwiązane tylko częściowo. Raczej jako zapowiedzi. Erdoğan zgodził się przekazać dokumenty ratyfikacyjne Szwecji do tureckiego parlamentu, ale akceptacja i przystąpienie tego państwa do Sojuszu nastąpić ma w październiku. To sporo czasu i jeszcze sporo się może zdarzyć. Cena, jaką uzyskał Erdoğan za akceptację akcesji Szwecji, jest następująca: ze strony Sztokholmu – likwidacja politycznych grup emigracji kurdyjskiej. Realizacja jest niemal pewna. Ze strony Waszyngtonu – sprzedaż 40 nowych myśliwców F-16V i części do modernizacji posiadanych przez Turcję starych typów F-16. Biały Dom zapewnia realizację tego postulatu, ale nie ma sposobu, aby ominąć weto wobec tej sprzedaży w Senacie i Izbie Reprezentantów. Wetują zgodnie kongresmeni obu partii, więc nie do końca wiadomo, czy Ankara zaakceptuje akces Szwecji.

Zdecyduje Waszyngton

Szczyt w Wilnie odbył się w toku najbardziej niszczycielskiej wojny w Europie od prawie ośmiu dekad i amerykańskich wysiłków na rzecz przywrócenia równowagi w stosunkach z Chinami. Towarzyszyła temu pewna ostrożność jako wyraźnie uwierający skutek. Zatrzymano się w Wilnie w kilku kluczowych kwestiach, takich jak członkostwo Ukrainy, rola NATO w regionie Indo-Pacyfiku oraz zarządzanie zagrożeniem bronią nuklearną ze strony Rosji i coraz częściej Chin. Jedność szczytu powstała wokół rozwiązań o najniższym wspólnym mianowniku, choć dzięki temu pewien niedostatek jedności został jakoś zamaskowany.

Można mieć nadzieję, że na szczycie w 2024 roku rola i status Sojuszu zostaną ostatecznie określone zgodnie z ogromem ciężaru, który NATO będzie musiało dźwigać w nadchodzących latach. Trzeba przy tym pamiętać, że wprawdzie gospodarzem szczytu w Waszyngtonie będzie jeszcze demokrata prezydent Joe Biden, ale po wyborach do amerykańskiego parlamentu (w listopadzie tego roku) obie Izby Kongresu prawdopodobnie znajdą się w rękach republikanów. To będzie sporo znaczyć dla NATO, gdzie USA są najważniejszym partnerem.

Solidna linia obrony przed Rosją

Najbardziej udanym elementem szczytu w Wilnie było wzmocnienie sił odstraszania NATO wzdłuż linii frontu z Rosją, od dalekiej północy po Morze Śródziemne. Z Finlandią i Szwecją, która wkrótce wejdzie do Sojuszu, powstaje solidna linia obrony przed rosyjską agresją. To najmocniejszy dowód na strategiczną porażkę Putina i Rosji jako efekt militarnej napaści na Ukrainę.

Nowy model sił NATO, uzgodniony w zeszłym roku, wyraźnie określa konkretne obowiązki militarne wszystkich państw członkowskich w odniesieniu do sytuacji i zagrożeń geostrategicznych. Około 40 000 żołnierzy NATO stoi w gotowości wzdłuż wschodniej flanki. Każdego dnia na tym terytorium wzbija się w powietrze około 100 samolotów. W sumie aż 27 okrętów operuje w lipcu na Morzu Bałtyckim i Morzu Śródziemnym. Liczby te mają wzrosnąć. NATO zamierza mieć 300 000 żołnierzy gotowych do przemieszczenia się na wschodnią flankę w ciągu 30 dni. Jednak trzeba zauważyć, że w tym czasie wróg może zniszczyć miasta i obronę na obszarze flanki wschodniej.

Plany obronne dzielą jej terytorium na trzy strefy – obszar dalekiej północy i Atlantyku, strefę centralną od Estonii poprzez Polskę do Rumunii i trzecią w południowej Europie. Wysunięta obecność NATO w ośmiu państwach pierwszej linii wymaga dalszego militarnego wzmocnienia. Tak aby w każdym z nich była stała obecność wojsk Sojuszu na szczeblu brygady. Inicjatywy dotyczące gotowości bojowej i mobilności sił militarnych NATO wymagają jednak dalszej uwagi i sporej poprawy. Bardzo niepokojące są wciąż fakty zakazu przemieszczania sił NATO przez niektóre drogi i mosty m.in. w Niemczech. Zakazy wydawane są zwykle przez władze samorządowe z uzasadnieniem np. niedostosowania tych dróg i mostów do przejazdu ciężkiego sprzętu militarnego.

Okręty, samoloty bojowe, rakiety i potencjalnie ponad 3 miliony personelu wojskowego należą do państw członkowskich NATO i obciążają ich budżety. Dlatego na szczycie przypomniano o pilnej konieczności realizacji przez wszystkie państwa limitu wydatków na obronność. Limit wynosi 2 procent produktu krajowego brutto. Przypomnienie wywołało pomruki niezadowolenia w niektórych – akurat najbogatszych państwach członkowskich. Tu trzeba też przypomnieć, że w Polsce te wydatki przekraczają 3,8 proc. PKB.

Ukraina, głupcze?

Największym rozczarowaniem w Wilnie była niemożność określenia bardziej konkretnych kroków w kierunku członkostwa Ukrainy w NATO po zakończeniu wojny. Podjęte kroki są ostrożne, a może nawet zbyt ostrożne. Widoczne było początkowe duże rozczarowanie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego po jego przybyciu do Wilna. A na kilka godzin przed ukazaniem się komunikatu prezydent Ukrainy napisał na Twitterze, dając wyraz swojemu rozgoryczeniu: „To bezprecedensowe i absurdalne, że nie określono ram czasowych ani zaproszenia, ani członkostwa Ukrainy. A jednocześnie dodano niejasne sformułowania o «warunkach» nawet w przypadku zaproszenia Ukrainy”. Ostro, ale można zrozumieć przywódcę kraju, który stoi w obliczu brutalnej agresji mającej na celu zniszczenie samego pojęcia narodu ukraińskiego.

W sprawie drogi Ukrainy do NATO były niezgodności wśród uczestników szczytu. Komunikat ze szczytu Sojuszu został ostatecznie ogłoszony około godziny 18:40 w Wilnie. To dość późno w porównaniu ze szczytem w Madrycie. Powód był poważny – wyraźna różnica zdań między sojusznikami z Europy Wschodniej, Skandynawii i niektórych państw zachodnioeuropejskich – taka koalicja ad hoc z jednej strony a Stanami Zjednoczonymi i Niemcami z drugiej. Chodziło o to, na ile otwarty ma być Sojusz w sprawie członkostwa Ukrainy. Koalicja utworzona ad hoc chciała wyraźnego i konkretnego przyspieszenia członkostwa Ukrainy. Prezydent Joe Biden demonstrował sporą ostrożność. Miał wsparcie Berlina. Prawdopodobnie motywacja była odmienna – Biden musi brać pod uwagę problemy USA w relacji z Chinami. Berlin liczy, że trzeba brać jednak pod uwagę przyszłe negocjacje z Rosją. Oczywiście Waszyngton ma rolę najważniejszą w NATO, więc koalicja ad hoc nie mogła przeważyć. Jednak Amerykanie musieli brać pod uwagę znaczenie jedności NATO, więc prezydent Biden zgodził się na pewne ustępstwa. Choć nie są to ustępstwa imponujące. W komunikacie stwierdzono, że Ukraina nie musi wypełniać obowiązującego „Planu Działań na rzecz Członkostwa”, a Komisja NATO–Ukraina zostaje przekształcona w Radę NATO–Ukraina. Takie małe kroki we właściwym kierunku.

W sprawie kluczowej kwestii członkostwa w komunikacie stwierdzono: „Sojusz będzie wspierał Ukrainę w przeprowadzaniu tych reform na jej drodze do przyszłego członkostwa. Będziemy w stanie zaprosić Ukrainę do Sojuszu, gdy sojusznicy wyrażą na to zgodę i zostaną spełnione warunki”.

Zamiast decyzji o członkostwie – deklaracja wsparcia G7

Nie jest to specjalnie coś nowego – już na szczycie NATO w Bukareszcie w 2008 r. zapowiedziano, że Ukraina zostanie członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Obecnie sytuacja Kijowa jest następująca: Komisja NATO–Ukraina stała się Radą NATO–Ukraina, co daje Kijowowi silniejszy głos w sprawach politycznych Sojuszu. Rada ma być miejscem planowania przyszłego członkostwa Ukrainy. Oficjalnie na szczycie uroczyście zobowiązano się do przyjęcia Ukrainy do Sojuszu Północnoatlantyckiego za zgodą wszystkich sojuszników, „kiedy spełnione zostaną warunki”. Rzecz w tym, że warunków nie sprecyzowano. Niektórzy analitycy uważają, że ten brak w pewnym stopniu ma być zrekompensowany Kijowowi deklaracją grupy G7 o wsparciu dla Ukrainy. Pytanie – na ile ta deklaracja realnie satysfakcjonuje Kijów, a co ważniejsze – jak podziała na zachowania Rosji. Tu można mieć poważne wątpliwości co do skuteczności deklaracji.

Ostatecznie nie ma chyba stanowczej odpowiedzi na pytanie: czy do szczytu w Waszyngtonie droga Ukrainy do NATO będzie utorowana i przejezdna.

Nowe koncepcje militarne dla NATO

Wobec geopolitycznych realiów dwie koncepcje wojskowe wyznaczają kierunek koniecznej adaptacji NATO. Koncepcja odstraszania i obrony obszaru euroatlantyckiego skupia się na wykorzystaniu sił w celu odstraszania i obrony dzisiaj. Zaś koncepcja walki militarnej NATO oferuje nowe perspektywy działań militarnych Sojuszu. Obie koncepcje są współzależne, wymagają systematycznego rozwoju, aby Sojusz stanowił ważną siłę bojową teraz i w przyszłości. Sojusznicy poczynili znaczne postępy w zwiększaniu wydatków na obronę i inwestowaniu w podstawowy sprzęt, podejmując kroki w kierunku bardziej sprawiedliwego podziału obciążeń w ramach NATO. Rok 2022 był ósmym z rzędu rokiem zwiększonych wydatków na obronę, przy łącznych inwestycjach europejskich sojuszników i Kanady od 2014 r., które wyniosły prawie 350 mld USD.

Szczyt NATO w Wilnie zakończył się sukcesem ograniczonym i jest on bardziej mechanizmem kontynuacji między zeszłorocznym szczytem w Madrycie a przyszłorocznym szczytem w Waszyngtonie. W Madrycie sojusznicy zgodzili się co do charakteru nowych zagrożeń i wyzwań płynących zarówno ze strony Rosji, jak i Chin. Nowa koncepcja strategiczna Madrytu ponownie ukierunkowała Sojusz. Wilno miało być szczytem wdrożeniowym, od wzmocnionego odstraszania po wojnę hybrydową. Pytanie do polityków i ekspertów, na ile tę rolę zrealizowało.

O wzmacnianiu struktury bezpieczeństwa na wschodniej flance Sojuszu, o pewnej pozytywnej zmianie języka w NATO i podejścia do tej zmiany zaprezentowanej w Wilnie mówił optymistycznie i przekonująco na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu prezydent Andrzej Duda. Podkreślił: – Ta zmiana ma charakter stopniowy, ale ona się dzieje.

Tekst pochodzi z 29 (1799) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane